Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogue Art. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rogue Art. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lutego 2017

Taylor Ho Bynum / John Hébert / Gerald Cleaver "Book of Three" Rogue ART 2010, ROG0029

Taylor Ho Bynum / John Hébert / Gerald Cleaver "Book of Three" Rogue ART 2010, ROG0029
"Book of Three" czyli "Księga trzech" jest dosyć swobodną i nieskrępowaną muzyczną konwersacją prowadzoną przed trójkę godnych siebie partnerów: Taylor Ho Bynum pojawia się od lat w znakomitych (prowadzi także własne projekty), ale prawdziwe uznanie zdobył jako asystent Anthony'ego Braztona w jego większy składach i partner w małych (duet, tria i kwartety). John Hebert to kontrabasista tyleż znany i uznany przez krytyków i muzyków, co nieznany szerszej publiczności. Członek tria Joe Fiedlera oraz składów Steve'a Lehmana w tym dał się poznać także jako lider własnego tria - nagrana dla portugalskiego Clean Feedu płyta "Spiritual Lover" doczekała się świetnych recenzji w branżowych pismach. Geralda Cleavera przedstawiać miłośnikom jazzu chyba nie trzeba - partner Davida S.Ware'a, Matthew Shippa, Williama Parkera, Charlesa Gayle'a, Craiga Taborna, Daniela Levina czy Joe McPhee i Wadady Leo Smitha jest od lat jednym z najbardziej cenionych perkusistów świata. Ci trzej muzycy jednoczą siły i wiodą na płycie zupełnie swobodną narrację - niezskrępowaną rytmem, linią melodyczną czy harmonią. Niespieszną bowiem dźwięk często wymaga wybrzmienia, akcentu. Nie ma znaczenia czy jest to szmer czy kaskada - każda nuta czy pauza jest tutaj ważna i dla każdego dźwięku jest tutaj miejsce. Nie oznacza to jednak, iż muzyka ma charakter free improwu - jest tu miejsce na zdecydowanie jazzowe frazy, ale zawsze są one "otwarte", są kreatywnym spojrzeniem, cały czas redefiniowanym i odkrywanym jakby na nowo. 
Znakomita płyta!
autor: Marek Zając

Taylor Ho Bynum: cornet, flugelhorn, bass trumpet, trumpbone
John Hébert: double bass
Gerald Cleaver: drum set, percussion

1.White Birch (6:11)
2.Digging for Clams (8:35)
3.Death Star (1:51)
4.Sevens First Edition (5:33)
5.Meat Cleaver (7:00)
6.Binumbed (4:43)
7.Ait Bear (7:11)
8.Sevens Second Edition (5:53)
9.How Low (6:36)

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 3 lutego 2017

Anthony Braxton / Miya Masaoka "Duo (DCWM) 2013" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0071

Anthony Braxton / Miya Masaoka "Duo (DCWM) 2013" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0071
Współpraca saksofonisty Anthony’ego Braxton z wirtuozką koto Miyą Masaoka jest jednocześnie pełna dramaturgii i marzycielska, potrafi niemal kołysać słuchaczy, jak i ich przytłoczyć szarpanymi fragmentami jakby zaczerpniętymi z horroru naszej codzienności.

Pierwsza płyta tego długiego, podwójnego albumu ukazuje proces budowania niespiesznych i pełnych spokoju relacji pomiędzy dwójka improwizatorów. Co ciekawe przed laty sam Braxton odżegnywał się od grania zupełnie wolnych improwizacji, budując swoje długie utwory z przemyślanych, przygotowanych wcześniej bloków. Z czasem jednak przekonał się to takiego, zupełnie swobodnego budowania relacji z partnerami, a w osobie niezwykle doświadczonej i pełnej inwencji Masaoki znalazł ku temu partnera idealnego. Dialog obojga jest tu zupełnie niesamowity i pasjonujący, czasem wręcz rozmarzony. Braxtonowi zdarza się tu nawet odwoływać do bluesowych tradycji, ale Masaoka szybko jednak dyscyplinuje partnera konsekwentnie budując raczej improwizowaną muzyczną instalację niż odwołując się jazzowej tradycji.

Nieco odmienny charakter ma drugi dysk zawierający też mocniej akcentowaną dramaturgię. to już nie instalacją ale opowieść, i nie tak rozmarzona jak na dysku pierwszym. I znów mam wrażenie, że to raczej Miya Masaoka popycha i krystalizuje tą muzykę, kształtując formę wyrazu Braxtona niż odwrotnie. To jest raczej jej opowieść i jej narracja niż swobodny dialog partnerów. Ale w takiej formule grania i instrumentalnym zestawieniu tylko sprzyja to muzyce - saksofoniście bowiem nader łatwo udałoby się przytłoczyć tradycyjne i nie tak witalne, ekspresyjne koto. A tutaj, dzięki temu, balans jest idealny. Piękna płyta i piękna opowieść - koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Anthony Braxton: sopranino, soprano and alto saxophones, electronics
Miya Masaoka: 21 string koto


CD 1:
Experience 1 (51:25)

CD 2:
1. Experience 2 (34:59)
2. Experience 3 (18:58)

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 1 lutego 2017

Marshall Allen / Matthew Shipp / Joe Morris "Night Logic" Rogue ART 2010, ROG0028

Marshall Allen / Matthew Shipp / Joe Morris "Night Logic" Rogue ART 2010, ROG0028
Marshall Allen
Marshall Allen jest saksofonistą i flecistą starszego pokolenia, ale do historii muzyki przeszedł jako długoletni członek Arkestry prowadzonej przez Sun Ra, a także jako jego spadkobierca. Od śmierci bowiem legendarnego lidera w roku 1993 prowadzi jego ciągle aktywną Arkestrę w duchu ukształtowanym w przeciągu czterdziestu lat działalności zespołu. Przez lata Allen bardzo rzadko pojawiał się i nagrywał poza Arkestrą, toteż niewiele płyt sygnowanych jest jego nazwiskiem. A o tym że muzyk i improwizator to genialny świetnie świadczy najnowsza płyta "Night Logic" współsygnowana przez dwóch jazzowych konceptualistów - pianistę Matthew Shippa oraz basistę Joe Morrisa. Muzyka (nieco ponad siedemdziesiąt minut) to stała gonitwa - tu nie ma chwilki wytchnienia. Fraza goni frazę, a kaskada dźwięków ściga się z salwą oddawaną równocześnie przez partnerów. Trzy linie dźwięków, czasami prowadzone wspólnie, czasami od siebie odległe walczą o palmę pierwszeństwa w percepcji słuchaczy. Muzyka pędu, gnana energią, którą można by obdzielić znacznie większy skład. Mocna, chociaż i natchniona, pełna zwrotów i nieoczekiwanych zmian, nieprzewidywalna. Ciekawym zabiegiem jest tutaj użycie EVI (electronic valve instrument - czyli "elektronicznego saksofonu"), zupełnie inne niż to do którego przyzwyczajali nas raczej mainstreamowi artyści, nie mający kreatywnego podejścia do tego instrumentu. Allen gra na nim jak nikt inny i wie, dlaczego, i do czego chce go używać.
autor: Marek Zając

Marshall Allen: alto saxophone, flute, EVI (electronic valve instrument)
Matthew Shipp: piano
Joe Morris: double bass

1. Ark Of The Harmonic Covenant 5:44
2. Bow In The Cloud 8:08
3. Night Logic 8:07
4. Heart Aura 4:15
5. Star Dust Splatter 9:44
6. Cosmic Hammer 6:29
7. Particle Physics 7:56
8. Hamonic Quanta 8:14
9. New Age For The Milk Sea Nightmare 9:48
10. Res X 2:07

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 30 grudnia 2016

Michel Edelin's Flute Fever Orchestra with special guest Nicole Mitchell "Kalamania" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0070

Michel Edelin's Flute Fever Orchestra with special guest Nicole Mitchell "Kalamania" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0070
Francuski flecista i kompozytor zaprosił do swojego nowego projektu najwybitniejsze francuskich flecistki (Ludivine Issambourg, Sylvaine Hélary) oraz amerykankę Nicole Mitchell, uznawaną za najwybitniejszą wirtuozkę tego instrumentu na świecie; i stworzył z nich niesamowitą fletową orkiestrę. Tak prezentuje się w skrócie pierwsza część jego nowego autorskiego projektu. Druga część bowiem to nagranie solo - i dla mnie - prawdziwa wisienka na torcie.

Pierwsza płytę otwiera dosyć szablonowa kompozycja Five O’Clock Tea – gdzie w swingujący podkład sekcji rytmicznej Peter Giron / John Betach wpleciony jest najpierw temat grany „tutti” a potem solowe, improwizowane partie poszczególnych instrumentalistów. Dużo ciekawiej robi się jednak od drugiej kompozycji na płycie – Joyful Struggle. Tutaj ten szablon ze swingiem sekcji w podkładzie zostaje porzucony, a muzyka nabiera kolorów i poszczególne partie mienią się różnymi odcieniami. Prawdziwą perełką zdaje się być Obsession, gdzie najpierw mamy cudowne, pełne pastelowych barw partie fletów, a pod koniec na ich miejsce wprowadzony zostaje wokalny kwartet tylko z towarzyszeniem instrumentu lidera. 

Na tej płycie pobrzmiewają rozmaite echa i inspiracje – dużo słychać tu (nie tylko za sprawą Nicole Mitchell) odniesień do chicagowskiego AACM-u, pobrzmiewa gospel gdy chór fletów zastępują wokale, ale też wolna improwizacja wywiedziona z klasycznej europejskiej awangardy. Muzyka Edelina jest miękka, plastyczna, pełna witalnej, pozytywnej energii, ciepła i malowana żywą paletą pastelowo barwionych kolorów. A równocześnie otwarta i – prócz tego pierwszego, niezbyt udanego utworu – zaskakująca. 

Odmienny charakter ma drugi dysk będący solową skupioną wypowiedzią francuskiego instrumentalisty. Solową nie znaczy jednak „na jeden instrument”. Wykorzystując bowiem współczesne nagraniowe możliwości Edelin nagrał płytę solo, ale często nakładą na siebie ścieżki równych instrumentów. Nakłada on na siebie ścieżki fletów, wykorzystuje partie syntezatorów i perkusjonalia. Tworzy w ten sposób muzykę różnorodną, ale już nie tak witalną; skupioną i silniej osadzoną w europejskiej tradycji. Najcudowniejsze są jednak te kompozycje gdzie jest tylko jedna ścieżka, i jeden instrument – flet. Wtedy Edelin nikogo nie udaje, nie imituje, nie odwołuje się do różnych wzorców i nie stara się przypodobać publiczność. Jest sobą, skupionym na brzmieniu własnego tylko instrumentu i najmniejszych jego detalach. Wyczarowuje tym samym najgłębszą i najprawdziwszą muzykę, dotykając czegoś ulotnego i głębokiego. Polecam gorąco!
autor: Józef Paprocki

CD 1:
1. Five O’Clock Tea (11:41)
2. Joyful Struggle (7:32)
3. Obsession (4:07)
4. Marche Solennelle des Aquaziques (4:42)
5. Le Chant du Faune Fou (9:41)
6. Somewhere About Here (3:22)
7. Flying Drum (5:12)
8. Granville Island (5:06)
9. Totem (5:46)

CD 2:
1. Miss Terry (1:55)
2. Red (2:23)
3. Roots (2:30)
4. Black (4:35)
5. The Breath of Salomon Island (2:28)
6. Emerald Green (2:48)
7. Alpha (6:01)
8. Grey (1:55)
9. Elephant Cha Cha (2:38)
10. Carmine (1:29)
11. Yellow (1:38)
12. Pannonica (2:24)
13. This Way Please (3:39)
14. Mad Mouse (1:51)
15. Blue (2:12)
16. Hush! (1:42)
17. The Best Time (2:53)



Michel Edelin: flute, alto flute, bass flute, text, vocal
Sylvaine Hélary: flute, alto flute, bass flute, piccolo, vocal
Ludivine Issambourg: flute, alto flute, vocal
Peter Giron: double bass, vocal
John Betsch: drums, vocal

special guest
Nicole Mitchell: flute, alto flute, piccolo, vocal



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 6 września 2016

Jeff Parker / Rob Mazurek "Some Jellyfish Live Forever" Rogue ART 2015, ROG0059

Jeff Parker / Rob Mazurek "Some Jellyfish Live Forever" Rogue ART 2015, ROG0059
Grają ze sobą wiele, wiele lat. Niektórzy mówią, że pierwszy spotkali się 1994 roku, gdy uruchomiono pracownię Chicago Underground, na piętrze, nad klubem Greem Mill w Chicago, ale spotkałem się także z opiniami, że Jeff Parker i Rob Mazurek współpracowali juz wcześniej. Jakby jednak nie patrzeć to z góra dwadzieścia lat. Współpracowali w ramach rozmaitych projektów, ale duetowy album zdecydowali się wydać po raz pierwszy.

Zdążyli w czasie tej długiej współpracy poznać się znakomicie, znają nawzajem swoje mocne i słabsze strony, znają schematy budowania fraz i architekturę dźwięków, znają nawzajem swoje inspiracje i muzyczne fascynacje, a jednak na płycie tej słychać jak bardzo wciąż potrafią siebie nawzajem zaskakiwać i jaką frajdę sprawia im granie w duecie.

Rob Mazurek zrezygnował tu z używania elektroniki, gra czystym (czasem też brudnym, ale to nie wada) akustycznym dźwiękiem. Jeff Parker gra gitarze elektrycznej i chociaż nie jest guru elektronicznych brzmień, to swój dźwięk brudzi i bardzo starannie przetwarza i moduluje. Oczywiście czasami, nie bez przerwy. Jeff Parker to mistrz nie lada i potrafi elektroniki używać z niemałym wyczuciem. Udowadniał to w Tortoise jak i chociażby w Powerhouse Sound prowadzonym przez Kena Vandermarka. Moja ocena jest odmienna jeśli chodzi o Mazurka, który o wiele bardziej przypada mi do gustu gdy gra akustycznie. I chociaż nie uważam go za wybitnego trębacza, to na pewno jest jednym z tych nielicznych muzycznych wizjonerów, którzy potrafią ideą zarazić partnerów i wykrzesać z nich na scenie o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Mazurek i Parker to dwóch cudownie uzupełniających się instrumentalistów, którzy udowadniają ta płytą, że by powstała znakomita muzyka wcale nie trzeba tak wiele. A sama płyta otwiera nową serie wydawniczą - tym razem winylową - wydawnictwa Rogue Art, która też będzie znakomitym uzupełnieniem ich imponującego i coraz bardziej pęczniejącego katalogu.
autor: Marek Zając

Jeff Parker: guitar, effects
Rob Mazurek: cornet, mutes

1. Proton Stolons (side A) (6:46)
2. Water Flower Medusa (side A) (7:31)
3. T. Dohrnii (side A) (5:02)
4. Beauty Hydroid (side B) (12:33)
5. Hydra And The Little Clones (side B) (13:14)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Rova Channeling Coltrane "Electric Ascencion" [DVD Video + Blu-Ray + CD] Rogue Art 2016, ROG0065

Rova Channeling Coltrane "Electric Ascencion" [DVD Video + Blu-Ray + CD] Rogue Art 2016, ROG0065
Rova Saxophone Quartet w mocno poszerzonym składzie sięga po raz trzeci bodaj (po płytach z 1995 oraz 2005 roku) do coltranowskiego "Ascencion". I znów w tych poczynaniach muzyków Roy wspierają m.in. Fred Frith, Ikue Mori czy Nels Cline. Ale ta wersja, będąca zapisem koncertu z 2012 roku, znów różni się od poprzednich odczytań muzyki słynnego jazzowego saksofonisty.

"Ascension" było spełnieniem coltranowskiego marzenia o absolutnej wolności w sztuce. Ta nagrana z udziałem czołówki awangardy nowojorskiego free lat 60. płyta niosła - jak pisał Joachim Ernst Berendt - "hymniczno-ekstatyczna muzykę o intensywności 40-minutowego orgazmu". Dzieło, które stało się jednym z kamieni milowych absolutnie wyzbytego z rygorów tonalności free jazzu. Porywanie się na nie, to nie lada zuchwały krok. A co mówić o porywaniu się na kolejne nagrania, dokonywane niemal regularnie w dziesięcioletnich odstępach.

Pierwsze dwie realizacje różniły się od siebie - to nagranie dla Black Saintu (1995) to była właściwie próba, interesująca, ale pod każdym względem (artykulacyjnie, interpretacyjnie i wreszcie technologicznie i technicznie) niesatysfakcjonująca. Ta dla Atavisticu (2005) - ostra, rewolucyjna, i - jak pisał jeden z recenzentów "twórcza interpretacja utworu Mistrza. Muzycy, do formuły swoiście skonfigurowanego free-jazzowego big bandu zaadaptowali także współczesne środki i techniki. Łączą tradycję lat 60. z pazurem rozwichrzonego fusion, spuścizną elektroakustyki, elektroniką, noisem. Duży skład, miast chaosem, owocuje cudowną wielobarwnością, wielowymiarowością. Artyści rozgrywają tę gęstwinę dźwięków z wyobraźnią kolorystyczną godną najwybitniejszych dzieł AACM. Kiedy trzeba - trzymają muzykę w ryzach. Innym razem pozwalają jej eksplodować - jednak nawet największa zawierucha układa się we wznoszącą soniczną falę, buchającą emocjonalnym żarem. Podobnie jak u Coltrane'a - to muzyka dostojna i władcza; przejmująca, namiętna i wielce angażująca."

Ta najnowsza jest odmienna, w moim odczuciu jakby głębsza. Muzycy chyba nie chcą już estetycznej rewolucji, raczej interesuje ich tutaj duchowy wyraz tej muzyki, nadanie jej pewnego transcendentnego wymiaru. I nie mówimy tu o jakiś dokonywanych wprost deklaracjach twórców, ale o niesamowitym wprost skupieniu i jakby wyciszeniu (zwłaszcza, gdy porównuje się to z nagraniem z 2005 roku) instrumentalistów i samej muzyki. dziesięć lat w życiu artysty to dużo. I pewnie jest to jednym z powodów zmiany w interpretacji dzieła Coltrane'a. Chociaż moglibyśmy też rzec, że jest to jeszcze jedna próba interpretacji tej muzyki, przetworzenia, przeniesienia 10 lat później przy użyciu współczesnych możliwości technicznych, ale i stanu ducha tworzących ją wciąż na nowo muzyków. Nie stawiał bym tego nagrania wyżej, jest ono po prostu inne. Doskonałe, ale równym stopniu jak "Electric Ascencion 2005". I tak samo uprawnione.

Jest przy tym bogatsze, bo ukazuje się na CD, ale również w wersji DVD i Blue-Ray. Dodatkowo płyta DVD zawiera także dokumentalny film "" odsłaniający nieco kulisy działalności Rova Sax Quartet i jej poszerzonego i nagrania "Electric Ascencion". Wszystko to zostało zrealizowane z podziwu godną perfekcją i - przynajmniej we mnie - wywołuje zachwyt!
autor: Marek Zając

Bruce Ackley: soprano saxophone
Steve Adams: alto saxophone
Larry Ochs: tenor saxophone
Jon Raskin: baritone saxophone
Chris Brown: electronics
Nels Cline: electric guitar
Hamid Drake: drums
Fred Frith: electric bass
Carla Kihlstedt: violin, electronics
Rob Mazurek: cornet, electronics
Ikue Mori: electronics
Jenny Scheinman: violin

utwory: DVD Video:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)
CLEANING THE MIRROR - A Documentary by John Rogers on the musical history and creative process behind Electric Ascension. (44:55)

Blu-Ray:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)
HD, Dolby 5.1, Surround Sound

CD:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)

płyty do nabycia na multikulti.com

środa, 3 sierpnia 2016

Illegal Crowns [Taylor Ho Bynum / Mary Halvorson / Tomas Fujiwara / Benoît Delbecq] "Illegal Crowns" Rogue ART 2016, ROG0066

Illegal Crowns [Taylor Ho Bynum / Mary Halvorson / Tomas Fujiwara / Benoît Delbecq] "Illegal Crowns" Rogue ART 2016, ROG0066
Illegal Crowns to znakomity kwartet, którego debiutancka płyta właśnie ujrzała światło dzienne dzięki wydawniczej aktywności francuskiej oficyny Rogue Art. Cztery odmienne osobowości muzyczne - Taylor Ho Bynum, Mary Halvorson, Tomas Fujiwara, Benoît Delbecq, które fani jazzu mieli już pewnie okazję podziwiać w innych projektach, zarejestrowały materiał będący tradycyjną, freejazzową muzyczną podróżą, ale i eksperymentem równocześnie. Bowiem postanowili nagrać improwizowane ballady, w których swobodnie dialogują między sobą, a ich składową częścią są rozmyślnie wprowadzane do języka dźwięków "muzyczne kiksy".

Efekt tego jest niezwykły - pełne skupienia i spokoju, pastelowe formy, w których kreatywny dialog i improwizacja rozwijają się niespiesznie, został złamany świadomym uciekaniem z konsekwentnie realizowanej formy. Czasami muzycy jakby grali w odmiennym metrum, czasami mijają się w rytmach, a jednak bez pośpiechu tworzą cudowną, niespotykaną i fascynującą dźwiękową tkankę. A wszystko to robią bez pośpiechu, krzyku i wrzasku, nie wysilając się ani na szalone improwizacje, brudne dźwięki czy pozaskalowe wycieczki. Nie ma tu granych w szalonym pędzie improwizacji, ale jest niezwykłe skupienie i pełna kontrola nad każdą z muzycznych partii. Na pierwszy plan - taki urok instrumentarium - wysuwa się oczywiście Ho Bynum, ale mi najbardziej tu imponują Delbeq i Fujiwara. Ten pierwszy - niezwykłą wprost intuicją w fortepianowych preparacjach i poszukiwaniem otwartego języka cały czas jednak pozostającego w klasycznych formach. Ten drugi - gra na bębnach jak nikt inny, a jego instrumentarium zdaje się nie mieć jakichkolwiek lirycznych i melodycznych ograniczeń.

Gdy pierwszy raz słuchałem tego albumu miałem wrażenie, że gdzieś schowano Mary Halvorson. Ale jest tak chyba tylko w pierwszym utworze i bardziej chyba jest to efekt formy niż zamierzony zabieg. Potem już konsekwentnie słychać cały kwartet i równość tworzenia ani na chwilkę nie zostaje w nim zaburzona. Piękna płyta z zupełnie unikatową muzyką, którą póki co, dla siebie, odkrywam wciąż na nowo.
autor: Marek Zając

Mary Halvorson: guitar
Tomas Fujiwara: drums
Benoît Delbecq: piano, prepared piano
Taylor Ho Bynum: cornet, flugelhorn

1. Colle & Acrylique (6:21)
2. Thoby’s Sister (6:29)
3. Illegal Crown (9:03)
4. Holograms (4:09)
5. Solar Mail (7:18)
6. Wry Tulips (14:44)

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 30 lipca 2016

Nicole Mitchell Black Earth Ensemble + Ensemble Laborintus "Moments of Fatherhood" Rogue ART 2016, ROG0068

Nicole Mitchell Black Earth Ensemble + Ensemble Laborintus "Moments of Fatherhood" Rogue ART 2016, ROG0068

Najnowsza płyta Nicole Mitchell to jakby - muzycznie - powrót do korzeni i muzyki z trzech pierwszych jej autorskich albumów. Ale to muzyka bogatsza o całe lata doświadczeń, o granie u Anthony'ego Braxtona i współpracę z Roscoe Mitchellem, doświadczenia free improvu i współczesnej muzyki europejskiej. To bogactwo pomysłów i faktur, ale i umiejętność odsiania tego, co ważne i niezwykłe z morza dźwięków i czystego muzycznego gadulstwa.

Inspiracją dla powstałego tu materiału była kolekcja fotografii ukazujących zamożnych Afroamerykanów, zebranych i przedstawionych przez Williama Edwarda Burghardta Du Bois pod tytułem "American Negro" na Wystawie Światowej w 1900 roku w Paryżu, jako wyzwanie dla stereotypów rasistowskich. Mitchell oglądając te zdjęcia zestawiała je z własnym dzieciństwem i całość muzyki napisała w hołdzie dla swojego zmarłego w 2012 roku ojca, którego rola w jej życiu i rozwoju jej afroamerykańskiej świadomości była ogromna. Fotografie Du Bois, ale też to, czego nauczył Nicole Mitchell jej ojciec, no i w końcu tworzona przez nią teraz muzyka miały ten sam cel - "przeformułować pozytywny globalny obraz Afroamerykanów, ukazać ich wytrwałość i odporność, sprzeciwić się negatywnym obrazom i stereotypom, utrwalanym w mediach od wieków".

Pierwotnie Nicole Mitchell chciała ten materiał zagrać w kwintecie z dwójką swoich stałych współpracowników - saksofonistą Davidem Boykinem oraz skrzypaczką Renee Baker, kubańskim pianistą Aruanem Ortizem i francuskim klarnecistą, liderem Ensemble Laborintus Sylvainem Kassapem. Jednak pracując na formą muzyki doszła do wniosku, że ten pulsujący niezwykłą podskórną energią potok dźwięków potrzebuje większego wykonawczego aparatu. I to właśnie Kassap zaproponował Mitchell połączenie dwóch zespołów reprezentujących odmienne muzyczny światy, chociaż mieszczące się w szerokopojętym jazzowym idiomie.

Muzyka na płycie sięga do doświadczeń AACM-u i bigbandów z tego środowiska się wywodzących, ukazuje liryczną stronę jej muzycznej aktywności i łatwość pisania pięknych, melodyjnych fraz i tematów. Pulsuje wewnętrzną energią jej pierwszych zespołów, ale i sięga po komplikacje formy współczesnych liderów afroamerykańskiego jazzu. To muzyka kreatywna i lekka równocześnie, tchnąca świeżością i przywodząca na myśl tradycję. Najlepsza płyta Nicole Mitchell od lat.
autor: Marek Zając

Nicole Mitchell: flutes
Renee Baker: violin 
David Boykin: tenor saxophone, clarinet
Aruán Ortiz: piano
Hélene Breschand: harp
 Cesar Carcopino: drums, vibraphone
Benjamin Duboc: double bass
Sylvain Kassap: clarinets
Anais Moreau: cello

1. Building Stuff (9:11)
2. Cold Hard Facts (9:19)
3. Explorers (12:53)
4. Listening (12:06)
5. Only One Like Him (7:15)
6. A Piece of Advice (7:55)
7. Towards Excellence (5:43)

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 14 czerwca 2015

Roscoe Mitchell Trio [Roscoe Mitchell / James Fei / William Winant] "Angel City" Rogue ART 2014, ROG0061

Roscoe Mitchell Trio [Roscoe Mitchell / James Fei / William Winant] "Angel City" Rogue ART 2014, ROG0061
Roscoe Mitchell
Muzyczny świat Roscoe Mitchella od lat jest czymś niezwykle fascynującym dla śledzących jego artystyczną drogę. Współzałożyciel AACM-u i współlider Art Ensemble of Chicago przyznaje się bowiem do wielu muzycznych fascynacji. I wiele rozmaitych wpływów odnaleźć można w jego muzyce. Czegóż tam nie znajdziemy? Great Black Music, muzyka współczesna, improwizowana, dalekowschodni folk, ale i barokowy kontrapunkt, i dorobek w tej dziedzinie tak Jana Sebastiana Bacha jak i angielskich madrygalistów epoki elżbietańskiej. Wszystkie je usłyszeć można na jego najnowszym nagraniu "Angel City" zarejestrowanym wraz z saksofonistą Jamesem Fei'em oraz perkusistą Williamem Winantem. Nic oczywiście wprost, a wszystko zdekonstruowane i poskładane na nowo. No i wyimprowizowane – więc nie do powtórzenia.

Wszyscy muzycy korzystają tu z bardzo rozbudowanego instrumentarium: saksofoniści zmieniają instrumenty, wykorzystują flety, drobne perkusjonalia i analogową elektronikę, Winant natomiast nie tylko siedzi za perkusyjnym zestawem, ale gra na marimbie, timpani, gongach, dzwonkach, i niezliczonych perkusjonaliach. Nie ma tu przy tym nakładania na siebie ścieżek - wszystko zostało nagrane w trio, a dźwiękowa gęstwina uzyskana została poprzez maksymalne wykorzystanie instrumentarium.

Sama muzyka wymyka się klasyfikacjom - śmiało można przypisać ją tak do jazzowej awangardy, jak i wolnej improwizacji czy muzyki współczesnej. Cóż z tego? To tylko łatki i wcale nieważne gdy obcuje się z czystą esencją, poodzieraną z błyskotek melodyki i nie związaną rytmem, będącą fascynującą podróżą przez świat dźwięków nie tylko dwudziestego wieku. Lektura obowiązkowa dla każdego fana dźwiękowej awangardy!
autor: Józef Paprocki


Roscoe Mitchell Trio [James Fei, Roscoe Mitchell & William Winant]

Roscoe Mitchell: sopranino saxophone, basse saxophone, baroque flute, bass recorder, percussion
James Fei: sopranino saxophone, alto saxophone, bariton saxophone, bass clarinet, contrebass clarinet, analoge electronics 
William Winant: orchestra bells, tubular bells, marimba, timpani, bass tom, cymbals, cow bells, triangles, woodblocks, gongs, percussions

1. Angel City (55:12)

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 13 czerwca 2015

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055
To bardzo misterne nagranie. Chociaż gdy myślimy o muzyce improwizowanej słowa takie jest "misterny" czy "przemyślany" rzadko przychodzą nam do głowy. Często zamiast nich mówimy o "przypadkowości", "intuicji" czy "podświadomości". Bo tak muzyka ta brzmi na pierwszy rzut nieobeznanego z nią ucha. Gdy jednak wsłuchać się w nią uważnie, gdy sięgnąć po płytę nie jeden, ale trzy lub więcej razy, dopiero wtedy zauważamy jaką delikatną tkankę potrafią stworzyć improwizatorzy. Oczywiście nie jest to regułą, nie każdy to potrafi, nie zawsze i nie z każdym się uda nawet temu, który potrafi. Tu jednak, dwie niezwykłe kobiety - Joelle Leandre i Nicole Mitchell - taką właśnie misterną muzyką obdarzają słuchaczy.

Joelle Leandre i Nicole Mitchell
Wywodzą się z odmiennych światów muzycznych, zazębiających się gdzieś na krawędziach. Joelle Leandre, francuska kontrabasistka, improwizatorka i kompozytorka, od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku aktywna jest na polu muzyki współczesnej (współpracowała m.in. z Johnem Cagem, Pierrem Boulez, ale i tancerzem i choreografem Mercem Cunninghamem) i improwizowanej - współpracowała (koncertując i nagrywając) z Marilyn Crispell, Ursem Leimgruberem, Fritzem Hauserem, Derekiem Bailey'em, Barre Phillipsem, Evanem Parkerem, Irene Schweizer, Stevem Lacy'm, Maggie Nicols, Fredem Frithem, Carlosem Zingaro, Johnem Zornem, Susie Ibarrą, J. D. Parranem, Kevinem Nortonem, Eric'iem Watsonem, Ernsten Reijsegerem, Sylvie Courvoisier, ale także muzykami wywodzącymi się AACM-u: Anthonym Braxtonem, Georgem Lewisem czy Roscoe Mitchellem. I to właśnie trzy ostatnie nazwiska łączą ją z Nicole Mitchell - chicagowską flecistką, improwizatorką, kompozytorką i animatorką muzycznej sceny (była w przeszłości m.in. prezesem AACM-u) Wietrznego Miasta. Nicole Mitchell częściej zresztą kojarzona jest z tradycją AACM-u i Great Black Music niż stricte wolną improwizacją, ale właśnie śladem trzech wspomnianych mistrzów koncertuje i nagrywa właściwie z każdym muzykiem liczącym się w świecie awangardy.

Jak należało by się spodziewać, nie ma na tej płycie melodii czy hymnicznych utworów wywodzących się z Great Black Music. Nie ma obłędnych solówek rodem z freejazzowej tradycji. Są za to próby zrozumienia natury pojedynczych dźwięków, sonorystyczne poszukiwania i poszerzanie brzmieniowych możliwości instrumentów. Ale wszystko to ma służyć - i służy - muzyce. Budowana ze szmerów, szeptów, pojedynczych zgrzytów, czasem dźwięków, momentami rozrastających się do krótkich, urywanych fraz muzyka, jest niezwykłym doświadczeniem muzykalności i wrażliwości każdej z improwizatorek, tworzących z tych ułomków nierozerwalną muzyczną tkankę, która zdaje się być z jednej strony czymś organicznym i naturalnym, z drugiej zaś - przemyślanym aktem kreacji.

Piękna muzyka w której wszystko - także i cisza - ma swoje miejsce.
autor: Józef Paprocki

Joëlle Léandre: double bass
Nicole Mitchell: flute, alto flute
1. Sisters on Venus (6:51)
2. Sisters on Uranus (9:22)
3. Sisters on Mercury (8:39)
4. Sisters on Mars (6:13)
5. Sisters on Saturn (8:18)
6. Back on Earth (3:07)

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 17 kwietnia 2015

East-West Collective [Didier Petit / Larry Ochs / Miya Masaoka / Xu Fengxia / Sylvain Kassap] "Humeurs", Rogue ART 2014, ROG0054

East-West Collective [Didier Petit / Larry Ochs / Miya Masaoka / Xu Fengxia / Sylvain Kassap] "Humeurs", Rogue ART 2014, ROG0054
Przedziwne to połączenie osobowości i dźwięków. Miya Masaoka (amerykańska wirtuozka koto o japońskich wszakże korzeniach) oraz pochodząca z Chin Xu Fengxia (grająca na chińskim instrumencie ludowym guzheng, będącym pierwowzorem japońskiego koto) łączą swoje siły z francusko-amerykańskim trio Didier Petit / Larry Ochs / Sylvain Kassap.

Muzyka znajdująca się na płycie jest w pełni improwizowana, ale wcale nie ma charakteru dźwiękowego kolażu czy przypadkowego spotkania choćby i wybitnych instrumentalistów. Niezwykle przemyślana w formie i będąca efektem trwającej blisko dwa lata współpracy sprawia raczej wrażenie zakomponowanej niż powstałej w wyniku spotkania równych sobie improwizatorów. Bardzo silnie odciska się na muzyce wschodnie pochodzenie obu wirtuozek oraz ich instrumentów. Obie też świadomie podkreślają taki charakter, różniąc się jednak nieco w podejściu do muzycznej materii. Rzewne, nieco przeciągłe i archaiczne brzmienie guzhengu jest jakby skontrowane intensywnym , i energetycznych, ale pozbawionych pogłosu dźwiękiem koto. Dzięki tej subtelnej różnicy, partie instrumentów nie zlewają się to w jedną dźwiękową magmę, ale możemy śledzić dialogi obu Pań, do których włączają się pozostali instrumentaliści.

East-West Collective
Ci czerpią jednak o wiele więcej tak z jazzowej, jak i współczesnej zachodniej tradycji, będąc przez prawie cały czas kontrastem dla przywołujących dalekowschodnie brzmienia artystek. Najczęściej do jazzowej tradycji sięga Larry Ochs, grając tutaj długą, przeciągłą frazą przywodzącą na myśl brzmienie instrumentów Petera Brotzmanna, ale bez agresji i drapieżności tak charakterystycznej dla niemieckiego muzyka. Gra Sylvaina Kassapa natomiast częściej przywodzi na myśl free improv - o wiele więcej u niego zgrzytów, przedęć czy sonorystycznych zagrywek. Zwłaszcza grając w wysokich rejestrach Kassap puszcza wodze swej nieokiełznanej fantazji wydobywając z instrumentu dźwięki dosyć niezwykłe. Jednak muzyka na tej płycie rozpadła by się na dwie odmienne tradycje nałożone tylko na siebie, gdyby nie wiolonczelista Didier Petit. To za jego sprawą ma ona tak niezwykły i jednorodny charakter. Pozostając bowiem jakby w obu światach - East jak i West - potrafi on otworzyć je na siebie. To właśnie jego gra jest zwornikiem poczynań instrumentalistów, to on nadaje muzyce niezwykły kształt i brzmienie. Sprawia, iż nie jest to spotkanie odmiennych światów brzmieniowych, ale jedna, spójna i zwarta całość.

Świetne, fascynujące i ożywcze nagranie, będące zupełnie nowych tchnienie w nieco zastanym świecie improwizowanej awangardy!
autor: Marek Zając

Didier Petit: cello, voice
Larry Ochs: tenor saxophone, sopranino saxophone
Miya Masaoka: koto
Xu Fengxia: guzheng, voice
Sylvain Kassap: clarinets

1. Mountain (7:06)
2. Wine (8:59)
3. Humeur du Dessous (5:02)
4. By Any Other Name (for William Kentridge) (15:06)
5. Humeur de Terre (4:10)
6. Road (7:16)
7. Humeur de l'Esprit (5:51)



płyta do nabycia na multikulti.com