Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 sierpnia 2017

The SPIKE Orchestra / Sam Eastmond / Nikki Franklin "John Zorn: Cerberus: The Book of Angels, volume 26" Tzadik 2015, TZ8338

The SPIKE Orchestra / Sam Eastmond / Nikki Franklin "John Zorn: Cerberus: The Book of Angels, volume 26" Tzadik 2015, TZ8338
Osiemnasto-osobowa the SPIKE Orchestra Sama Eastmonda i Nikki Franklin to zespół jedyny w swoim rodzaju. Ufundowany został na muzyce jazzowej, rocku, współczesnej klasyce, muzyce do eksperymentalnych filmów animowanych i oczywiście nowej muzyce żydowskiej. Nie dziwi więc fakt, że do swojej stajni zaprosił ich John Zorn. XXVI tom jego wybornej 'The Book of Angels' trafił w ręce dowodzących orkiestrą Sama Eastmonda i Nikki Franklin. I trzeba przyznać, że są to ręce wyjątkowe. Ich aranżacje mają w sobie precyzję nagrań Gila Evansa i Milesa Davisa, rozmach orkiestr Duke'a Ellingtona, dowcip kabaretowych szlagierów Brechta/Weilla i motorykę nowoorleańskich korzeni rhythm & bluesa i jazzu. Wszystko to owocuje wspaniałym, bardzo spójnym, doprawionym wybornie swingiem kreatywnym jazzem.

the SPIKE Orchestra wbija w fotel, trudno nie poddać się ich wyobraźni i energii. Doskonale wyczuwają istotę zornowskich kompozycji, skupionych na złożonościach języka muzyki. Jedni będą rozkoszować się stopniowo odsłaniającymi się detalami, inni podziwiać będą erudycję muzyków, ujawniającą się w biegłości stylistycznych szarad. Jeszcze inni podążać będą za energetycznym rytmem lub zaczerpniętymi wprost z muzyki żydowskiej melodiami, które sprawiają, że bigbandowe granie zyskuje nowe życie.

Cerberus jest dwudziestym czwartym duchem Goecji. Jest najodważniejszym markizem piekła, marszałkiem polnym i generalnym inspektorem wojsk piekielnych. Rozporządza 19 legionami duchów. Obdarza ludzi elokwencją we wszystkich sztukach i naukach. Jeśli tytuł płyty nie jest przypadkowy, to trafia w sedno kompetencji londyńskich muzyków, Sam Eastmond i Nikki Franklin nie tylko obdarzyli elokwencją swoich muzyków, ale także słuchaczy, bo jakże słuchać 'Cerberus: The Book of Angels Volume 26', nie znając 'Sketches Of Spain' Milesa Davisa i Gila Evansa, 'The Black Saint And The Sinner Lady' Charlesa Mingusa czy chociażby 'Diaspora Soul' Stevena Bernsteina.

Prawdziwy klejnot z wydawanej przez Johna Zorna serii 'The Book of Angels'.
autor: Witek Leśniak

Paul Booth: tenor saxophone, clarinet
Erica Clarke: baritone saxophone, bass clarinet
Stewart Curtis: tenor saxophone, clarinet
Sam Eastmond: solo trumpet
Nikki Franklin: voice
Moss Freed: guitar
Ben Greenslade-Stanton: trombone
Mike Guy: accordion
George Hogg: trumpet, flugelhorn
Noel Langley: trumpet, flugelhorn
Sam Leak: piano, keyboards
Chris Nickolls: drums
Dave Powell: tuba
Ashley Slater: trombone
Karen Straw: trumpet, flugelhorn
Mike Wilkins: alto saxophone, clarinet
Otto Willberg: bass
Vasilis Xenopoulos: alto saxophone, flute
1. Gehegial 5:00
2. Hakha 5:09
3. Hananiel 5:09
4. Lahal 5:20
5. Armasa 7:35
6. Thronus 6:47
7. Shinial 4:42
8. Donel 5:48
9. Raguel 4:46
10. Pahadron 6:19

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 30 listopada 2016

Detail [Frode Gjerstad / John Stevens / Eivin One Pedersen] "First Detail" Rune Grammofon 2015, RCD2166

Detail [Frode Gjerstad / John Stevens / Eivin One Pedersen] "First Detail" Rune Grammofon 2015, RCD2166


Frode Gjerstad i Eivin One (oohne) Pedersen ponoć pierwszy raz spotkali się wczesną jesienią 1975 roku. Nie od razu jednak zaczęli razem grać, ale - jak wspomina Gjerstad - na pewno było przed grudniem 1981 roku, kiedy to po raz pierwszy na ich zaproszenie do Stavanger przyleciał John Stevens. I to właśnie to spotkanie sprawiło, i koncert z muzykiem, który był dla nich obu wielką inspiracją, sprawiło, że zaczęli myśleć o kontynuowaniu projektu. Już po koncercie, na zakończenie tego spotkania, powiedzieli Stevensowi, że chcieliby kontynuować ten projekt, zamienić go w regularnie grający zespół. Ale Stevens chciał basisty w tym składzie - "let's get the best" miał wtedy powiedzieć i zaproponował  by do zespołu zaprosić pochodzącego z Południowej Afryki, ale od lat mieszkającego w Europie Johnny'ego Mbizo Dyani. Frode Gjerstad słyszał go już wcześniej w trio z Mongezi Fezą i Okayem Temizem i wiedział, że jest on fantastycznym muzykiem.

Dzięki zaangażowaniu się Johna Stevensa współpraca z Johnnym Dyanim doszła do skutku i kilka miesięcy później zagrali w kwartecie kilka koncertów w Norwegii. Pierwszy z nich - w odczuciu Gjerstada - był straszny, ale w toku współpracy muzyka stawała się coraz bardziej interesująca, a partnerzy nabierali do siebie zaufania i współpracowało im sie coraz lepiej. W 1982 roku zagrali razem koncert na Molde Jazz Festival i jesienią tego samego roku grali jeszcze dalszy ciąg koncertowej trasy po Skandynawii. To nagarnie pochodzi właśnie z tamtej trasy koncertowej, z pierwszego występu na który Johnny'emu Dyani nie udało się dotrzeć i z konieczności zagrali go w trio, w składzie, w którym rok wcześniej rozpoczynali współpracę.

W muzyce zespołu nie ma przypadkowości. Nie wiem jak brzmiał ten pierwszy ich występ, w grudniu 1981 roku, ale śmiem twierdzić, że nie tak. Słychać tutaj bowiem od pierwszych dźwięków zgranie i zaufanie, słychać, że muzycy współpracują, że sobą od dłuższy czas i mają nie małe wspólne doświadczenie. Muzyka jest świetnie poukładana i pena inwencji - znakomita współpraca Stevensa z grającym tu na fortepianie i używającym jeszcze analogowych (o ile się nie mylę) syntezatorów Pedersen, sprawią, że Gjerstad wcale nie ma tu za dużo przestrzeni. I doceniając to znakomite porozumienie partnerów wcale nie chce tej przestrzeni zawłaszczyć; tak, że za brzmienie zespołu w dużej mierze odpowiada fortepian i perkusja z pewną dozą nieco oldschoolowej elektroniki. Ale te brzmienie przez blisko dwadzieścia pięć lat nie zestarzały się nic (a tego można się obawiać było najbardziej) i także dziś brzmią interesująco.

Gjerstad - mam wrażenie - był wtedy technicznie sprawniejszym muzykiem. I na pewno instrumentalistą wszechstronniejszym, nie tak bardzo manierycznym jak dziś. A to służy tyko muzyce kwartetu i sprawie, że jest ona zróżnicowana i czas cały - zaskakująca, otwarta, niezwykła.

Piękna płyta, będąca nie tylko dokumentem, ale potężną dozą znakomitego, niebanalnego free jazzu. Perspektywa lat wcale tego nie zmienia. To po prostu świetne, ponadczasowe granie. Koniecznie!

autor: Marcin Jachnik

Frode Gjerstad: tenor saxophone, soprano saxophone, bass clarinet, alto flute
John Stevens: drums
Eivin One Pedersen: piano, keyboards

1. this is the
2. first version
3. of detail
płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 16 września 2016

Larry Ochs "The Fictive Five" Tzadik 2015, TZ4012

Larry Ochs "The Fictive Five" Tzadik 2015, TZ4012

Jeden z członków-założycieli słynnego zespołu Rova Saxophone Quartet, Larry Ochs, po raz chyba pierwszy wydaje autorski album w wytwórni Johna Zorna - nowojorskim Tzadiku. Sam kojarzony jest przede wszystkich z saksofonowym kwartetem, ale ma na koncie udział w wielu innych projektach także (Room, What We Live, Glenn Spearman Double Trio, John Lindberg Ensemble; Frith, Masaoka oraz Ochs aka Maybe Monday; Peggy Lee, Miya Masaoka, Ochs Trio, KIHNOUA) oraz długoletnią współpracę - tak koncertową jak i nagraniową - z najważniejszymi muzykami awangardowej sceny jazzowej po obu stronach oceanu - Stevem Lacym, Fredem Frithem, Wadadą Leo Smithem, Georgem Lewisem, Johnem Zornem, Derekiem Bailey, Lawrencem 'Butchem' Morrisem, Davem Douglasem, Barrym Guy‘em, Henrym Kaiserem czy Anthonym Braxtonem, jak i muzyki współczesnej - Terrym Riley, Alvinem Curran, Joan Jeanrenaud. Tym razem jednak, bez wielkich sław jazzowej awangardy, nagrał fenomenalny album zapraszając do współpracy najlepszych muzyków związanych ze sceną nowojorską młodego pokolenia.

Jak sam mówi komponuje on utwory improwizowane. Pisze bardzo szkicowe kompozycje - czasem jest to tylko notacja struktury utworu - które wraz z partnerami wypełniają i rozwijają w swobodnej, nieskrępowanej, fantastycznej i uduchowionej podróży. W jego odczuciu - jak sam pisze o tej płycie - ma ona raczej ilustracyjno-narracyjny, niż intelektualny, charakter. Poszczególne kompozycje dedykowane są ludziom z kinem związanym - Wendersowi, Reichardtowi, czy Williamowi Kentridge'owi) - stąd też taka, a nie inna sugestia kompozytora i instrumentalisty. Sam Ochs zastanawia się także jak mogą biec myśli odbiorcy i jest ciekaw odczuć i skojarzeń. By podkreślić jeszcze ten emocjonalny styl granie i improwizacji - odrzuca tutaj wszelkie systemy kierowania improwizacją poszczególnych muzyków i pozostawia im zupełnie wolną rękę tak, by nie krępować i ich wyobraźni.

Efekt jest cudownie przejrzysty i esencjonalny, uduchowiony, ale i wyciszony równocześnie. Wspaniałe sola i dialogi łączą się w spójną i zwartą całość mimo rozbudowanej formy poszczególnych utworów. Piękny, piękny album.
autor: Marek Zając

Harris Eisenstadt: drums
Ken Filiano: bass
Pascal Niggenkemper: bass
Larry Ochs: tenor saxophone, sopranino saxophones
Nate Wooley: trumpet

1. Similitude (for Wim Wenders)
2. A Marked Refraction
3. By Any Other Name (for William Kentridge)
4. Translucent (for Kelly Reichardt)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 12 września 2016

Jen Shyu "Sounds and Cries of the World" Pi Recordings 2015, PI61

Jen Shyu "Sounds and Cries of the World" Pi Recordings 2015, PI61
"Sounds and Cries of the World" to najnowszy album awangardowej wokalistki, kompozytorki, improwizatorki i instrumentalistki Jen Shyu. Ona sama opisywana jest jako "niezwykłe i unikatowe zjawisko na muzycznej scenie" (The Guardian), a jej styl łączący w sobie swobodną improwizację z rygorystycznie stosowanymi, tradycyjnymi technikami wokalnymi, które studiuje i rozwija podczas badań terenowych i współpracy w muzykami etnicznymi Azji Południowo-Wschodniej uznawany jest za "ożywczy i enigmatyczny równocześnie" (The Wall Street Journal). Wszystko to łączy z niesamowitą muzykalnością i doskonałą znajomością tak tradycji jazzu, jak i muzyki współczesnej. Najnowszy projekt jest zwieńczeniem licznych podróży na Timor Wschodni, do Indonezji (na Bali i Jawę), Tajwanu, ale i Korei Południowej.

Płyta "Sounds and Cries of the World" to album niezwykły i kameralny będący odbiciem estetyki i zainteresowań tej niezwykłej instrumentalistki i wokalistki, ale i jej badawczych dokonań, fascynujących tradycji muzycznych i objawień. Śpiewanie w języku angielskim, koreańskim, indonezyjskim i jawajski (prócz tych języków Shyu posługuje się biegle także mandaryńskim, portugalskim i hiszpańskim) sprawiają, że ciarki przechodzą słuchaczom po plecach. Każde jej słowo - chociaż go nie rozumiemy - przywodzi na myśl szereg emocji, płaczliwe tęsknoty, udręczone obrazy, które są na przemian brutalnie wyraźne i fantastycznie surrealistyczne. Pobrzmiewa tu tradycja gamelan, ale i systemy improwizacji strukturalnej, które Shyu studiowała jeszcze przed wyjazdem do Indonezji m.in. pod kierunkiem Steve'a Colemana. Niezwykle sugestywnie brzmi trąbka Ambrose Akinmusire i partie altowiolisty Mata Maneri, basista Thomas Morgan wnosi skandynawska melancholię i zadumę, a perkusista Dan Weiss osadza muzykę bardziej w tradycji klasycznej, współczesnej muzyki komponowanej niż jazzu. Do tego ostatniego najsilniej odwołuje się Akinmusire, kojarzony przecież z wytwórnią Blue Note i mainstreamowym jazzem.

Większość tematów to oryginalne kompozycje Shyu - tylko do trzech utworów zaczerpnęła tematy z muzyki etnicznej. Dramatycznie niezwykle silne, często przerażająco pełne tęsknoty i smutku kompozycje, to genialna destylacja rytualnej muzyki tradycyjnej i moc udręczonego głosu zniewolonych ludzi, których spotykała podczas swoich podróży. Ale jest tu i piękno, jako immanentna część tak ludzkiego ducha, jak i fascynującej natury tamtej części świata.

Cudowna i przejmująca smutkiem podróż w gronie niezwykłych wykonawców - płyta jakich niewiele pod każdym względem. Doskonałe nagranie!
autor: Waldemar Koński

Ambrose Akinmusire: trumpet 
Dan Weiss: drums
Jen Shyu: gat kim, gayageum, ggwaenggwari, kemanak, vocals, piano
Thomas Morgan: double bass
Mat Maneri: viola

1. Song of Kwan Wen 3:23
2. Bloom’s Mouth Rushed In 5:34
3. Mother of Time 8:22
4. Moxa 3:36
5. Aku Yang Lahir Dari Air Mata | Bawa Sida Asih 6:41
6. Para Pembakar Ombak 7:59
7. She Held Fire 3:45
8. Rai Nakukun Ba Dadauk Ona 5:41
9. Song for Naldo 9:49
10. Thoughts of Light and Freedom 6:16


płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 6 września 2016

Jeff Parker / Rob Mazurek "Some Jellyfish Live Forever" Rogue ART 2015, ROG0059

Jeff Parker / Rob Mazurek "Some Jellyfish Live Forever" Rogue ART 2015, ROG0059
Grają ze sobą wiele, wiele lat. Niektórzy mówią, że pierwszy spotkali się 1994 roku, gdy uruchomiono pracownię Chicago Underground, na piętrze, nad klubem Greem Mill w Chicago, ale spotkałem się także z opiniami, że Jeff Parker i Rob Mazurek współpracowali juz wcześniej. Jakby jednak nie patrzeć to z góra dwadzieścia lat. Współpracowali w ramach rozmaitych projektów, ale duetowy album zdecydowali się wydać po raz pierwszy.

Zdążyli w czasie tej długiej współpracy poznać się znakomicie, znają nawzajem swoje mocne i słabsze strony, znają schematy budowania fraz i architekturę dźwięków, znają nawzajem swoje inspiracje i muzyczne fascynacje, a jednak na płycie tej słychać jak bardzo wciąż potrafią siebie nawzajem zaskakiwać i jaką frajdę sprawia im granie w duecie.

Rob Mazurek zrezygnował tu z używania elektroniki, gra czystym (czasem też brudnym, ale to nie wada) akustycznym dźwiękiem. Jeff Parker gra gitarze elektrycznej i chociaż nie jest guru elektronicznych brzmień, to swój dźwięk brudzi i bardzo starannie przetwarza i moduluje. Oczywiście czasami, nie bez przerwy. Jeff Parker to mistrz nie lada i potrafi elektroniki używać z niemałym wyczuciem. Udowadniał to w Tortoise jak i chociażby w Powerhouse Sound prowadzonym przez Kena Vandermarka. Moja ocena jest odmienna jeśli chodzi o Mazurka, który o wiele bardziej przypada mi do gustu gdy gra akustycznie. I chociaż nie uważam go za wybitnego trębacza, to na pewno jest jednym z tych nielicznych muzycznych wizjonerów, którzy potrafią ideą zarazić partnerów i wykrzesać z nich na scenie o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Mazurek i Parker to dwóch cudownie uzupełniających się instrumentalistów, którzy udowadniają ta płytą, że by powstała znakomita muzyka wcale nie trzeba tak wiele. A sama płyta otwiera nową serie wydawniczą - tym razem winylową - wydawnictwa Rogue Art, która też będzie znakomitym uzupełnieniem ich imponującego i coraz bardziej pęczniejącego katalogu.
autor: Marek Zając

Jeff Parker: guitar, effects
Rob Mazurek: cornet, mutes

1. Proton Stolons (side A) (6:46)
2. Water Flower Medusa (side A) (7:31)
3. T. Dohrnii (side A) (5:02)
4. Beauty Hydroid (side B) (12:33)
5. Hydra And The Little Clones (side B) (13:14)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Klezmerson "John Zorn: Amon - The Book Of Angels, volume 24" Tzadik 2015, TZ8328

Klezmerson "John Zorn: Amon - The Book Of Angels, volume 24" Tzadik 2015, TZ8328
Po znakomitym albumie "Siete" z 2011 roku, który był trzecim w dyskografii zespołu przyszedł czas na płytę w repertuarze Johna Zorna, w serii The Book Of Angels. To już 24 tom w konsekwentnie rozrastającej się, kompozytorskiej serii Johna Zorna.

Interpretacji 'Księgi Aniołów' Johna Zorna próbowało już wielu: Medeski, Martin & Wood, Jamie Saft, Masada String Trio, Jon Madof Zion 80, David Krakauer, Marc Ribot, Eyvind Kang, a nawet Pat Metheny. Teraz wyzwanie podjął 16-osobowy kolektyw genialnych muzykantów z Meksyku, od Oaxaca do Veracruz. Ścisłe gatunkowe ramy nie mają tutaj zastosowania. Klezmerson, pod wodzą Benjamina Shwartza, kompozytora, altowiolinisty i pianisty, wypracowali własne brzmienie. Ze sprawnością ulicznych kuglarzy łącząc jazzowe frazowanie, funkową pulsację oraz mieszankę oldskulowej tropicany spod znaku Henry'ego Manciniego i Xaviera Cugata. Błyskotliwa wizja żydowsko-kubańskiej muzyki, jako bezpretensjonalnej, łobuzerskiej i lekko zawianej muzyki rozrywkowej, oczywiście raczej spod znaku pozdmodernistycznego nowojorskiego downtownu niż popularnych etnojazzowej konfekcji.
autor: Dawid Malanowski

Moises Garcia: trumpet 
Chatran Gonzalez: percussion 
Juan Manuel Ledezma: guitar, requinto, leona
Osiris Caballero Leon: violin, jarana
Carina Lopez: bass
Maria Emilia Martinez: flute
Chali Mercado: drums
Rolando Morejon: violin
Gustavo Nandayapa: drums, percussion 
Alex Otaola: guitar
Natalia Perez: cello
Marco Renteria: bass
Homero Santiago: trombone
Rodrigo Santoyo: oud
Benjamin Shwartz: viola, piano, organ, jaranas
Dan Zlotnik: saxophones, clarinet

1. Samchia
2. Iahmel
3. Abachta
4. Yefefiah
5. Mashith
6. Sehibiel
7. Zikiel
8. Kabshiel
9. Amabiel



płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 28 sierpnia 2016

David Rosenboom & Calarts Chamber Ensemble "Naked Curvature" Tzadik 2015, TZ4009

David Rosenboom & Calarts Chamber Ensemble "Naked Curvature" Tzadik 2015, TZ4009
Urodzony w 1947 David Rosenboom jest jednym z najważniejszych przedstawicieli awangardowej muzyki klasycznej ostatniego półwiecza. Formacyjnym doświadczeniem dla Rosenbooma była współpraca z LaMonte Young's ensemble, czy to w ramach The Theatre of Eternal Music czy The Tortoise, His Dreams and Journeys. To tutaj spotkał Terry'ego Riley'a, Angusa MacLise'a, Tony'ego Conrada, Johna Cale'a, Jona Gibsona, Jona Hassella czy Lee Konitza. Był członkiem Morton Subotnick's The Electric Ear (1969) i The Persian Surgery Orchestra Terry'ego Riley'a (1969). Od połowy 60-tych lat nieprzerwanie do dzisiaj aktywnie działa w świecie kompozytorskim, od pierwszych dzieł takich jak Thud Thud Thud (1966) na saksofon, wilonczelę, fortepian, celestę i perkusję; Mississippississim (1968) dla 33 muzyków; Ecology Of The Skin (1970) rewolucjonizuje język współczesnej muzyki klasycznej i pozostawia wyraźny ślad w sferze awangardowej muzyki współczesnej.

Do Davida Rosenbooma idealnie pasuje określenie twórcy postmodernistycznego, bez żadnych kompleksów czerpiącego zarówno inspirację, jak i materiał z wszelkich możliwych źródeł, gdyby nie to, że wyprzedził powstanie tego sformułowania o dobre 30 lat.

Jest kompozytorem, wykonawcą, wykładowcą, konstruktorem nowych istrumentów, i improwizatorem. Komponuje dla składów orkiestrowych, dla składów kameralnych, dzieła solowe, opery, od początku swojej kariery poszerza idiom muzyki elektroakustycznej, będąc jednym z prekursorów wykorzystania oprogramowania komputerowego w procesie powstawania muzyki, współpracuje z teatrami tańca współczesnego, zespołami muzyki improwizowanej... Jego kompozycje znajdują się w katalogach wielu cenionych wydawnictw płytowych jak Tzadik, New World Records, Art into Life, Unseen Worlds Records, Pogus Productions, Cold Blue, Nine Winds Records, Mutable Music, EM Records, Centaur Records, Lovely Music Ltd., Black Saint, West Wind, Elektra Nonesuch, Frog Peak Music, Big Pink Music i Music Gallery Editions.

'Naked Curvature' to ekscytujące dzieło nazwane przez samego kompozytora 'whispered chamber opera/concerto grosso' na sześciu instrumentalistów, szepczące głosy, elektronikę i interaktywne oprogramowanie komputerowe. Siedemnastoczęściowa 'Szeptana Opera' wzbudza silne emocje, mimo że muzyka jest pozbawiona łatwego efekciarstwa. 'Naked Curvature' jest próbą stworzenia dzieła w nowym gatunku, nawiązującego wprawdzie do formy opery kameralnej, jednak znacznie przekraczającego jego ramy. To cykl otwartych, zakomponowanych modułów wokalno-instrumentalnych o dramaturgii totalnej, obejmujący słowo szeptane, muzykę kameralną i elektroniczną. Struktura dzieła pozostawia wiele miejsca dla wykonawców, eksponując walor improwizacji w muzyce współczesnej. Przejmujący i uniwersalny temat, mistrz współczesnej muzyki awangardowej i znakomite grono wykonawców to największe atuty nowego dzieła Davida Rosenbooma.

Nagrania dokonano po czujnym okiem samego kompozytora a wirtuozowski CalArts Chamber Ensemble okazuje się doskonałym wykonawcą.
autor: Witek Marynowski

Sylvia Desrochers
Marja Kay
Kris Wildman
Kimberly Turney
Brian Walsh
Abby Savell
Traci Esslinger
Noriko Yamaga
Aniela Perry
Adam Overton
David Rosenboom


1. Naked Curvature

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 27 sierpnia 2016

Kasper Tom 5 [Rudi Mahall / Tomasz Dąbrowski / Petter Hängsel / Jens Mikkel Madsen / Kasper Tom] "I Do Admire Things That Are Only What They Are" Barefoot Records 2015, BFREC046CD

Kasper Tom 5 [Rudi Mahall / Tomasz Dąbrowski / Petter Hängsel / Jens Mikkel Madsen / Kasper Tom] "I Do Admire Things That Are Only What They Are" Barefoot Records 2015, BFREC046CD
Kasper Tom 5 [Rudi Mahall / Tomasz Dąbrowski / Petter Hängsel / Jens Mikkel Madsen / Kasper Tom] "I Do Admire Things That Are Only What They Are" Barefoot Records 2015, BFREC046CD
Duński perkusista Kasper Tom Christiansen jest jednym z najbardziej interesujących kompozytorów na dynamicznie rozwijającej się duńskiej scenie jazzowej. Jak wielu jej twórców perkusista nie ogranicza się w swoich inspiracjach jedynie do tradycji jazzowej. Jego muzyczna osobowość czerpie tak z elementów muzyki współczesnej, rocka, jak i wolnej improwizacji. W swoich kompozycjach często łączy chwytliwe melodie ze złożonymi strukturami oraz kunsztem instrumentalisty wysokiej próby. Nieustannie rzuca sobie kolejne wyzwania, bez przerwy próbując przesuwać muzyczne granice jego świata - nie zapominając jednak o tym skąd pochodzi.

Druga płyta kwintety Kasper Tom 5 przynosi również formalne komplikacje samej muzyki zespołu. Zdecydowanie więcej - niż na pierwszym nagraniu - widać tu odniesień do współczesnej muzyki kameralnej, ale dzięki liderowi i znakomitemu składowi instrumentalistów, muzyka nic nie traci ze swojej przystępności i komunikatywności. W dalszym ciągu spoiwem i zwornikiem tego zespołu jest puzonista Petter Hangsel. To on wiąże w jedno partie solistycznych dęciaków i rytmicznej sekcji, osadzając muzykę w harmonii - takie jest jego zadanie i taka formuła grania. Jednak odmiennie niż na pierwszej płycie - zyskali tu wiele tak Tomek Dąbrowski, jaki i Rudi Mahall - wynikać to może z większej dojrzałości polskiego trębacza (tutaj jest absolutnie nie do zastąpienia), jak i rozwoju Toma - jako perkusisty, ale i nade wszystko kompozytora i lidera zespołu. Cały kwintet bowiem bardzo dużo zyskał w tym czasie jako kolektyw - suma umiejętności nie jest już sumą indywidualnych umiejętności jego członków - pojawia się tu niemała wartość dodana. A o to przecież chodzi w muzyce zespołowej.

Świetny album będący odwołaniem się do formuły grania innych współczesnych mu kwintetów - Vandermark 5 czy Atomic. Kasper Tom 5, podobnie jak tamte składy, ma już swój indywidualny charakter i własne, rozpoznawalne brzmienie. Oraz indywidualne brzmienie i rozpoznawalny charakter.

autor: Józef Paprocki

Rudi Mahall: clarinet, bass clarinet 
Tomasz Dąbrowski: trumpet
Petter Hängsel: trombone
Jens Mikkel Madsen: bass 
Kasper Tom: drums

1. Bigos in Bydgoszcz
2. Nye Spor
3. Life
4. Play or Die
5. Hvid
6. Vanity
7. Vranjo



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 23 sierpnia 2016

Sven Ratzke & Claron McFadden "Groschenblues - Sultry Night Blues By Brecht" Buzz 2015, ZZ76103

Sven Ratzke & Claron McFadden "Groschenblues - Sultry Night Blues By Brecht" Buzz 2015, ZZ76103

Dorobek Kurta Weilla i Bertolda Brechta, pomimo swojej wyjątkowości nie cieszy się należną mu popularnością. Co prawda do pieśni Weilla i Brechta sięgała Ella Fitzgerald, Milva, Ute Lemper czy chociażby Marianne Faithfull, to pewnie przez polityczne zaangażowanie Brechta jego twórczośc pozostaje raczej zapomniana. Przed wojną atakowany przez prawicę, po wojnie - przez ortodoksyjnych komunistów nie miał łatwego życia. Próbują to zmienić Sven Ratzke & Claron McFadden. Na płycie "Groschenblues", wydanej przez słynącą z awangardowych nagrań Buzz Records (to tutaj nagrywają Fred Frith, John Tchicai, Misha Mengelberg, Satoko Fujii, Zapp 4, Miya Masaoka, Larry Ochs) usłyszymy osiemnaście songów, do których muzykę napisał Kurt Weill, a teksty Bertold Brecht, Ogden Nash i Roger Fernay.

Wplecione w akcję dramatów songi Brechta, stanowią same w sobie dzieła zamknięte, tutaj otrzymują jazzowo-kabaretową oprawę. Wielka w tym zasługa Tatiany Kolevej grającej na gongach, instrumentach perkusyjnych i wibrafonie, Fay'a Lovsky'ego grającego na banjo, gitarach, thereminie i przede wszystkim pianisty, aranżera i pomysłodawcy - Charly'ego Zastrau'a.

Usłyszymy zarówno te kultowe "Mack the Knife", "Der Song Von Mandelay" czy "Alabama Song" jak też i te mniej znane "Nanna's Lied", "Surabaya Johnny". Amerykańska sopranistka Claron McFadden, mająca za sobą współpracę z Tonem Koopmanem, Fabio Biondim, Markiem Minkowskim czy Williamem Christie'm prezentuje tutaj fenomenalny warsztat wokalny, ale przede wszystkim nieoceniony talent kabaretowy. Claron McFadden, częściej wykonująca ostatnio repertuar XX i XXI-wieczny (np. opera "Lulu" pod dyrekcją Sir Andrew Davisa czy operę Schonberga "Pierrot Lunaire" z Nash Ensemble) ma świetne ucho do repertuaru współczesnego, dlatego zapraszana jest często do takich właśnie projektów. Jednak największym atutem płyty jest fenomenalny śpiewak Sven Ratzke, jest on prawdziwą gwiazdą artystycznego kabaretu, występuje w największych salach koncertowych na świecie, od Lincoln Center w Nowym Jorku po Royal Concertgebouw w Amsterdamie. Współpracował z m.in. Niną Hagen, Hanną Schygullą, The Tiger Lillies i Asko Schönberg Ensemble.

"Groschenblues" to jedno z najwspanialszych odczytań Brechta i Weilla, z jednej strony perfekcyjnie oddaje klimat Brechtowskiego teatru, z drugiej wpuszcza sporo świeżego powietrza do tego berlińskiego kosmosu teatralnego. Potężną siłę mają w sobie ich interpretacje, to, co wyróżnia to nagranie od innych, podobnych to wyjątkowy luz, z jakim sięgają do tych piosenek, ani przez chwilę nie mamy wrażenia, że ktoś tutaj przeszarżowuje z interpretacją, Sven Ratzke i Claron McFaddeniby oszczędnie, delikatnie snują soje opowieści, z pozoru ciche, ładne, gładkie, a pod spodem pulsujące, a pod spodem kipiące wulkaniczną lawą. Piękna płyta do wielokrotnego smakowania!
autor: Witek Leśniak

Claron McFadden: vocalSven Ratzke: vocal
Charly Zastrau: piano 
Fay Lovsky: theremin, guitars, banjo, back. vocals
Florian Friedrich: double bass, back. vocals
Tatiana Koleva: vibe, percussion, gongs

1. Mack the Knife 04:53
2. Zuhälterballade 05:25
3. Havana Song 03:03
4. 'Erst kommt das ficken, dann das Bad' 00:14
5. Salomon Song 03:41
6. 'They burnt down the cabaret' 00:45
7. Surabaya Johnny 05:10
8. Das Lied der harten Nuss 01:24
9. Was die Herren Matrosen sagen (Matrosen Song) 05:24
10. Youkali 04:54
11. 'She went with every man' 01:00
12. Seeräuberjenny 04:52
13. 'He Johnny' 00:20
14. Nanna's Lied 03:46
15. Der Song von Mandelay 02:02
16. Alabama Song 04:32
17. Liebeslied 03:15
18. 'I am a stranger here myself' 05:51

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ikue Mori "In Light of Shadows" Tzadik 2015, TZ4007

Ikue Mori "In Light of Shadows" Tzadik 2015, TZ4007
Z pochodzenia Japonka (urodziła się i dorastała w Tokyo), z wyboru Amerykanka (przeprowadziła się do Nowego Jorku w 1977 roku) pozostaje nieustająco ważną postacią awangardy światowej. Gdy pod koniec lat 70. Niemal cała nowojorska scena artystyczna z Dolnego Manhattanu chwyciła za różne instrumenty i zaczęła wydobywać z nich najgorsze hałaśliwe dźwięki to właśnie Ikue Mori wraz z Arto Lindsay'em i Timem Wrightem stworzyli zespół, który jak żaden inny z tego okresu przeszedł do historii - oczywiście chodzi o legendarny skład gatunku NO WAVE, czyli DNA. 

Artystyczna intuicja i szaleńcza energia, to był fundament NO WAVE, z którego później wyrosły takie zespoły jak Swans, Teenage Jesus and The Jerks, czy John Lurie z The Lounge Lizards. W latach 80-tych eksperymentuje z drum machine, koncertuje i nagrywa z luminarzami sceny improwizowanej i awangardowej jak Fred Frith, Ensemble Modern, Zeena Parkins. Laureatka wielu nagród jak 'the Distinctive Award for Prix Ars Electronics Digital Music category w 1999', 'Award of Civitella Ranieri Foundation Fellowship w 2000', 'Award Alphert/Ucross Residency w 2005', 'Grant Foundation for Contemporary Arts w 2006'.

Jej najnowsza płyta wydana w zapoczątkowanej w 2014 roku Spectrum Series, w ramach której możemy się cieszyć chociażby wspaniałą 'Double Windsor' tria Sylvie Courvoisier/Drew Gress/Kenny Wollesen czy też 'Sonic Rivers' tria Wadada Leo Smith / George Lewis / John Zorn to pozycja wyjątkowa wśród nagrań z obszaru współczesnej elektroniki. Muszę powiedzieć, że nie jestem bezkrytycznym fanem twórczości Ikue Mori, choćbu duet z Mają Ratkje, poza kunsztem wokalnym Ratkje i wyjątkową umiejętnością snucia fabularnej opowieści Mori nie przynosi żadnej wartości dodanej. Jednak generalnie dorobek Mori zdumiewa swoją oryginalnością i sugestywnością, zarówno w projektach solowych jak i zespołach takich jak MEPHISTA z Sylvie Courvoisier i Susie Ibarrą, czy PHANTOM ORCHARD z Zeeną Parkins, czy też zespołów Koichi Makigami i Johna Zorna.

Liczba detali, pomysłów melodycznych i faktur na płycie 'In Light of Shadows' wskazuje na to, że Ikue Mori wykształciła osobny język wypowiedzi, jej eksperymenty mają solidne fundamenty. Komputerowe szumy, dźwiękowe plamy, przedziwne i przepiękne dźwiękowe konstrukcje hipnotyzują magiczną aurą. Brzmienia gęstnieją, tracą wyraziste kontury, stają się senne... 'In Light of Shadows' jest nagraniem przepełnionym bardzo osobistymi emocjami, wyrażanymi w estetyce wielkomiejskiego hałasu. Abstrakcyjne formuły układają się w płynną przestrzeń zbudowaną z przetworzonych dźwięków zebranych tak ze świata jawy jak i snu... prawdziwa wyprawa w nieznane.
autor: Witek Leśniak

Ikue Mori: electronics1. Koya Hijiri (Holy Man of Mount Koya)
2. Agate Amulets
3. Mozu #1 (One Hundred Tongues)
4. Orot
5. Mozu #2
6. Basharaf
7. Mayukakushi (Wandering Spirits of Mayukakushi)
8. Mozu #3­­­­
9. Pomegranate Seeds #1 Sea Nymphs
10. Pomegranate Seeds #2 Underground King

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 18 sierpnia 2016

Gilad Hekselman / Joe Martin / Marcus Gilmore & Jeff Ballard "Homes" Jazz Village 2015, JV570058

Gilad Hekselman / Joe Martin / Marcus Gilmore & Jeff Ballard "Homes" Jazz Village 2015, JV570058
Gilad Hekselman to jedna z tych postaci, do których należy przyszłość jazzowej muzyki. Ten urodzony i wychowany w Izraelu gitarzysta (rocznik 1983) przeniósł się na stałe do Nowego Jorku w roku 2004, by rozpocząć naukę w The New School for Jazz and Contemporary Music. Ale już rok później zwyciężył w Gibson–Montreux Jazz Festival Guitar Competition w Szwajcarii i jego kariera na dobre nabrała tempa.

Ma w dorobku koncerty i nagrania u boku Anata Cohena, Marka Turnera, Dayna'y Stephensa, Aarona Parksa, Jeffa Ballarda, Johna Scofielda, Ari Hoeniga, Chris Potter czy Esperanzy Spalding. Prowadzi własny kwartet wraz z saksofonistą Markiem Turnerem, basistą Joe Martinem i perkusistą Marcusem Gilmorem. Nagrywa autorskie płyty i udziela się jako sideman w bardzo wielu rozmaitych przedsięwzięciach.

Najnowszą swoją płytę nagrał w trio (z Joe Martnem, Marcusem Gilmorem i - gościnnie - Jeffem Ballardem) i jest to album nieco odmienny od tego, co do tej charakteryzowało jego muzykę. Tak właściwie jest to bowiem muzyka na gitarę z towarzyszeniem sekcji rytmicznej, ale w przypadku nagrania Hekselmana nie jest to zarzut. Techniczna maestria i opanowanie instrumentu sprawiają, że zupełnie nie czujemy iż właściwie niewiele jest tu dialogu. Gitarzysta właściwie opowiada tu historię a pewnymi "wtrętami" doprawiają ją niejako jego partnerzy. To przy tym muzyka niezwykle melodyjna i piękna, czasami balladowa, czerpiąca z wielu różnych nurtów współczesnego jazzu - od samby i bossa nowy po współczesny jazz-rock. Poszukująca dla tych rozmaitych nurtów wspólnego mianownika i pokazująca to, co w nich najpiękniejsze. Polecam!

autor: Józef Paprocki

Gilad Hekselman: guitars
Joe Martin: bass
Marcus Gilmore: drums
Jeff Ballard: drums

1. Homes
2. Verona
3. KeeDee
4. Home E-minor
5. Space
6. Cosmic Patience
7. Eyes to See
8. Parisian Thoroughfare
9. Samba Em Preludio
10. Last Train Home
11. Dove Song
12. Place Like No Home

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 12 sierpnia 2016

Left Exit [Karl Hjalmar Nyberg / Andreas Skar Winther / Klaus Ellerhusen Holm / Michael Francis Duch] "Mr. K" [Vinyl 1LP] Clean Feed 2015, CF346LP

Left Exit [Karl Hjalmar Nyberg / Andreas Skar Winther / Klaus Ellerhusen Holm / Michael Francis Duch] "Mr. K" [Vinyl 1LP] Clean Feed 2015, CF346LP
Left Exit to tak naprawdę duet saksofonisty Karla Hjalmara Nyberga oraz perkusisty Andreasa Skara Winthera. Tutaj jednak poszerzony (w niektórych utworach) jeszcze o dwóch muzyków - grającego na saksofonach oraz klarnetach Klausa Ellerhusena Holma i drugiego perkusistę Michael Francis Duch. Ich pierwsze (i jedyne mi znane) nagranie jest niezwykłą, fascynującą podróżą przez świat improwizacji, prezentujący rozmaite do niej podejścia. Od podejścia teksturalnego, przez minimalizm po radykalną abstrakcję i pełną zgiełku furię. Czasami słychać tutaj niemal ilustracyjne brzmienia, jakby muzycy korzystali z graficznej notacji. I chociaż ta muzyka wciąż pozostaje na wskroś eksperymentalną, wcale, ani przez chwilę nie ma charakteru zamkniętej formy. Partnerzy pozostają cały czas otwarci na wszelkie możliwe bodźce dźwiękowe, ale tym co prawdziwie urzeka i wprost hipnotyzuje w tym nagraniu to sposób osadzenia tej muzyki - trudnej i nieprzewidywalnej - w przestrzeni. Nie znam płyty na której muzyka miałaby równie przestrzenny i pełen oddechu charakter pozostając tak skrajnie wolną w swych melodycznych i rytmicznych strukturach. Przez to "Mr K" przy każdym odsłuchaniu staje się chwilą skupienia oraz wytchnienia od zgiełkliwej codzienności postindustrialnego życia wielkich miast. Bardzo, bardzo polecam!
autor: Wojciech Adamowicz

Karl Hjalmar Nyberg: saxophones
Andreas Skar Winther: drums, strings 
Klaus Ellerhusen Holm: saxophone, clarinet
Michael Francis Duch: double bass

1. Aluminium (And Other Sources Of Wealth)
2. Dumpster Hamster
3. Waves, Linens And White Light
4. Between Our Houses
5. Uncompromising Squares
6. Chalk (Inquiry)
7. Free Furniture, No Rugs
8. Inferior Interior
9. Cigarettes And Pay-per-view
10. Exit Jakartha

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 11 sierpnia 2016

Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker "Without A Word" Double Moon Records 2015, DMCHR71157

Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker "Without A Word" Double Moon Records 2015, DMCHR71157
To prawdziwa przyjemność sięgać po kolejną płytę, raczej nieznanego muzyka, i doznawać satysfakcji, która z jednej strony ma to samo źródło, co za pierwszym razem, z drugiej jednak, dzięki znaczącym zmianom, niesie w sobie walor nowego, nierozpoznanego zjawiska. Ten przydługi wstęp, opisuje zjawisko, które wcale nie tak często ma miejsce. Tym bardziej warto śledzić karierę gitarzysty Alexa Maksymiwa, bo o jego najnowszej płycie tu mowa.

"Without A Word" nagrana została w kwartecie, lider na gitarze, Marcus Strickland na saksofonie tenorowym, Scott Kemp na kontrabasie i za perkusją Frank Parker.  Urodzony w Toronto, w rodzinie ukraińskich emigrantów Alex Maksymiw kilka lat temu przeniósł się do Berlina, i dość szybko zjednał sobie sympatię wielu muzyków i fanów współczesnego jazzu.

O duetowej płycie "Kronix", znanego z Clean Feed'owskiej Gorilla Mask - Petera Van Huffela i Alexa Maksymiwa freejazzblog pisał (, , ,) "Kronix" nie proponuje rewolucyjnych zmian, nie przełamuje żadnych granic, ale nie musi. Ten esencjonalny zbiór utworów jest po prostu piękny. Gorąco polecam tym, którzy podążają ścieżką medytacyjnego jazzu, jednak jestem pewien, że dla fanów nieokiełznanego, dzikiego jazzu spod znaku Gorilla Mask znajdzie się tutaj wiele lubych dźwięków (. . .)

Dwukrotnie nominowany do nagrody Grammy amerykański saksofonista Marcus Strickland jest powiewem świeżości we współczesnym jazzie. „Kiedy muzyk trzyma w ręku saksofon tenorowy, zapewne najczęściej przychodzi na myśl John Coltrane, z którym łączy go głębokie, modlitewne skupienie, nawet mroczność, niejaka kanciastość. Być może na tym polega atrakcyjność jego stylu – uczucie pewnego dystansu, może nawet ironii, a jednocześnie i siły.” Tak pisał Aleksander Judin po koncercie Stricklanda w Jazz Forum. Niezwykła kreatywność pozwoliła mu wypracować własne brzmienie, które zaowocowało współpracą z m.in. Wyntonem Marsalisem, Tomem Harrellem i Davem Douglasem czy z dwoma wpływowymi perkusistami w historii światowego jazzu: Jeffem „Tain” Wattsem i Royem Haynesem.

Sekcja rytmiczna Scott Kemp / Frank Parker także godna jest pozazdroszczenia. Pochodzący z Chicago Frank Parker, nominowany był do dwóch nagród muzycznych Grammy. Występował z takimi artystami jak Roy Hargrove, Chris Potter, Freddie Hubbard, Benny Carter, Randy Brecker czy Joe Lovano. Scott Kemp z kolei to krajan lidera z Toronto, od ponad 20 lat można go usłyszeć w rozlicznych składach grających jazz, flamenco, amerykański folk, funk, ale też muzykę klasyczną.

W takim składzie kwartet Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker prezentuje bardzo subtelną, misternie skomponowaną, eklektyczną w formie muzykę, która czasami przypomina wspaniałe nagrania Jana Garbarka z początku lat 80-tych, kiedy to norweski saksofonista współpracował z gitarzystami, jak Bill Frisell na "Wayfarer" i "Paths, Prints", czy z Johnem Abercrombie'm na "Eventyr".

Osiem autorskich kompozycji Maksymiwa, zatopionych z jednej strony w tradycji klasycznej muzyki romantycznej, z drugiej w atmosferycznych klimatach jazzowej americany wprowadzają słuchacza w świat dostojnego, pełnego skromności, ale też dbałości o każdy detal wysmakowanego jazzu. Instrumenty przeplatają się plastycznie, a w miejscach, w których dochodzi do ich krzyżowania, napięcie wzrasta. Zespół gra wtedy na wysokich obrotach. Właśnie zestawienie ze sobą estetyki lirycznego jazzu, wywiedzionego z tradycji ludowej z nutką odważnej awangardy, w dużej mierze stanowi o sile tego projektu.
autor: Andrzej Majak

Alex Maksymiw: guitar 
Marcus Strickland: tenor saxophone
Scott Kemp: bass
Frank Parker: drums
1. Flatbush & Lincoln 06:18
2. Without A Word 06:20
3. Interlude / Fast 03:31
4. Hand Shifts 04:31
5. Interlude / Slow 01:22
6. The Charmer 04:09
7. Patient 05:19
8. Flatbush & Lincoln / Alt 04:05

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 28 lipca 2016

Girls in Airports "Fables" Edition Records 2015, EDN1061

Girls in Airports "Fables" Edition Records 2015, EDN1061
Gilles Peterson, dziennikarz, promotor i didżej słynący z szeroko otwartych oczu na nowe muzyczne idee i dźwięki po wysłuchaniu płyty "Fables" grupy Girls in Airports napisał “Brilliant, brilliant album…I’ve been getting so much response…it’s a definite winner!”. Brytyjczyk, który ma na swoim koncie odkrycie takich sław jak Brand New Heavies, Roniego Size'a czy Jamiroquaia ma jeden z najlepszych nosów w muzycznej branży, niejeden raz pokazywał, że warto mu zaufać.

Ale nie tylko dlatego warto sięgnąć po album Girls in Airports. piątka duńskich muzyków na swojej czwartej już płycie, wydanej dla brytyjskiej Edition Records - coraz śmielej poruszającej się w świecie współczesnej jazzowej fonografii - prezentuje szlachetny space jazz w najlepszym wydaniu. Dwa saksofony, perkusja, elektronika i perkusjonalia w niespotykany sposób tworzą leniwą, nostalgiczną przestrzeń, nakreśloną delikatnymi powiewami współczesnej elektroniki, niespieszną pracą perkusji oraz eterycznymi dźwiękami fortepianu, klawiszy i rozlicznych perkusjonaliów.

Hipnotyzująca, wręcz narkotyczna atmosfera bądź to nabiera tempa za pomocą przyspieszającego rytmu (Aeiki) bądź rozrywana jest na strzępy przez przejmujące saksofonowe skowyty (Fables, Aftentur, Dovetail). Arcyciekawe rzeczy dzieją sie tutaj także w warstwie brzmieniowej, szczególnie Victor Dybbroe co rusz zadziwia słuchacza jakimś smakowitymi, oryginalnymi perkusyjnymi dźwiękami (Randall’s Island).

"Fables" zaskakuje swym rozmachem oraz brzmieniową koncepcją z doskonale zespolonymi, idealnie połączonymi w swojej charakterystyce brzmieniowej instrumentami, czego doświadczymy chociażby w otwierającym płytę "Fables" czy napawającym pulsującą energią "Randall’s Island".

Muzycy zespołu w wywiadach powołują się na głęboką fascynację dorobkiem Charlesa Mingusa, jednego z największych innowatorów jazzu (w pierwszej fazie zespół nosił właśnie nazwę MINGUS). Podążając ścieżką muzyczno-duchowego mistycyzmu, muzycy kwintetu z wielką swobodą poruszają się na gatunkowych rubieżach, ani razu nie wpływają jednak na mielizny nowobrzmieniowej konfekcji.

"Fables" to z pewnością jeden z najważniejszych i najpiękniejszych albumów tej jesieni. Mimo swojego erudycyjnego wyfarinowania ta muzyka po prostu sprawia przyjemność.
autor: Paweł Matuła

Martin Stender: saxophone
Lars Greve: saxophones, clarinets
Mathias Holm: keyboards
Victor Dybbroe: percussion
Mads Forsby: drums

1. Fables 3.11
2. Sea Trail 2.49
3. Randall’s Island 5.52
4. Mammatus 3.10
5. Aftentur 3.53
6. Aeiki 5.21
7. Dovetail 5.07
8. Yola 3.50
9. Episodes 4.51



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 27 lipca 2016

Ole Kock Hansen & Thomas Fonnesbaek "Fine Together / / Nordic Moods" Stunt Records 2015, STUCD15182

Ole Kock Hansen & Thomas Fonnesbaek "Fine Together / / Nordic Moods" Stunt Records 2015, STUCD15182

Ole Kock Hansen & Thomas Fonnesbaek "Fine Together / / Nordic Moods" Stunt Records 2015, STUCD15182
Duety fortepianu i kontrabasu nie mają w muzyce jazzowej długiej tradycji. Znajdziemy jednak w historii jazzu kilka dowodów na wyjątkową symbiozę brzmienia kontrabasu i fortepianu. Są to chociażby płyty Charlie’go Hadena z Kenny’m Barronem „Night At The City” z 1998 roku czy też Hadena z Keithem Jarretem „Jasmine” z 2010 i „Last Dance” z 2014 roku.

Pianista Ole Kock Hansen to nestor skandynawskiej pianistyki jazzowej, długoletni współpracownik Nielsa-Henninga Orsteda Pedersena, ale także Thada Jonesa, Bena Webstera czy Etty Cameron. Thomas Fonnesbaek to z kolei młody duński kontrabasista (rocznik 1977), z wielką swobodą poruszający się po świecie akustycznego jazzu, czego nie raz dawał wyraz w składach Hansa Ulrika, Alexa Riela, Larsa Janssona czy Ulfa Wakeniusa. Jego znakomita duetowa płyta z 2015 roku z duńską wokalistką jazzową Sinne Eeg „Eeg-Fonnesbek” spotkała się z doskonałym przyjęciem na świecie.

Fundamentem nagrania jest wynikająca ze wspólnoty kulturowej mistrzowska zdolność komunikacji obu muzyków. Tak jak jazzowi muzycy amerykańscy znajdują korzenie jazzu w popularnych pieśniach i tańcach muzyki afro-amerykańskiej, tzw. negro-spirituals, tak duńscy muzycy sięgają do skarbnicy tradycyjnych skandynawskich melodii, które jak się okazuje mają podobny potencjał. Te swoiste euro-spirituals, w nasyconych emocjami romantycznego ducha interpretacjach Hansena i Fonnesbaeka po prostu zachwycają. Płytę uzupełniają standardy skandynawskich gigantów jazzowych - Larsa Gullina, Niels-Henninga Orsteda Pedersena, C. E. F. Weise’go, Leo Mathisena, Evarta Taube’go i po jednej kompozycji Hansena i Fonnesbaeka.

Otrzymujemy płytę, która jakże skromnymi środkami (tylko dwa instrumenty) zawiera w sobie wiele, z tego, co znamionuje wybitne dzieła – doskonała selekcja kompozycji, subtelne i wysmakowane interpretacje, pełne spontanicznych improwizacji do tych melodyjnych, romantycznych tematów i pełna wirtuozerii, ale także wielkiej czułości do wykonywanego materiału gra obu muzyków. Sesja w Nilento Studios w szwedzkim Gothenburgu pomyślana była jak prywatne spotkanie, i być może ta intymna atmosfera była pomocna obu muzykom w dotarciu na artystyczne szczyty. Audiofilska realizacja sprawia, że to muzyczne dialogowanie skrzy się wieloma detalami, które dodają wartości muzyce szlachetnego blasku.
autor: Andrzej Majak

Ole Kock Hansen: piano
Thomas Fonnesbaek: bass

1. O, Tysta Ensamhet (Trad.)
2. Sofdu, Unga Astin (Trad.)
3. Den Storste Sorg I Verdern Her Er Dog At Miste Den, Man Har Kar (Trad.)
4. Jeg Gik Mig Ud En Sommerdag (Trad.)
5. Natten Er Sa Stille (C. E. F. Weise)
6. Fine Together (Lars Gullin)
7. Those Who Were (Niels-Henning Orsted Pedersen)
8. Bell (Leo Mathisen)
9. Nocturne (Evart Taube)
10. My Little Anna (Niels-Henning Orsted Pedersen)
11. Altid Frejdig, Nar Du Gar (C.E.F. Weyse)
12. En Sjöman Alskar Havets Vag (Trad.)
13. Spring Waltz (Thomas Fonnesbak)
14. Uncharted Land (Niels- Henning Orsted Pedersen)
15. Blues For The Lion (Ole Kock Hansen)
16. Afsted, Afsted! I Danske Helte (Trad.)

płyta do nabycia na multikulti.com