Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2007. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 września 2016

Omri Hason / Kadim / Maarten Meddens "Shati", Double Moon Records 2007, DMCHR71508

Omri Hason / Kadim / Maarten Meddens "Shati", Double Moon Records 2007, DMCHR71508
Niewiele jest nagrań, które w bezpośredni sposób wywiedzione są z tradycji muzykantów z Jemenu. Ten leżący na skrzyżowaniu starożytnych szlaków handlowych, wiodących z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji teren, przez wieki był tętniącym życiem, obfitującym w bogate życie artystyczne i naukowe światem. Legendarne królestwo Saby, które istniało przez 14 wieków od ok. 1000 roku p.n.e., było kwitnącą monarchią już w czasach Starego Testamentu.

Perkusjonista Omri Hason, który co prawda urodził się w Izraelu, jest potomkiem jemeńskich emigrantów. Jego pochodzący z Jemenu przodkowie zaszczepili w nim muzyczną wrażliwość i przywiązanie do tradycji. Od najmłodszych lat grał na Darbuce, bliskowschodnim bębnie kielichowym, później sięgnął do innych instrumentów, ze szczególnym uwzględnieniem bębna obręczowego, który w kulturze Bliskiego Wschodu zajmuje szczególną pozycję. Jest dzisiaj jednym z wielkich wirtuozów gry na frame drum.

Do płyty pod "kulinarnym" tytułem "Shati" zaprosił muzyków z różnych kultur. Spotykamy tutaj indyjskiego instrumentalistę Ramesha Shothama, węgierskiego skrzypka Zoltána Lantosa, indyjską śpiewaczkę Sandhya'ę Sanjana i gościnnie, grającego na organach Fendera holenderskiego muzyka Maartena Meddensa.

Dla tradycjonalistów, takie powiązanie może być nazbyt kontrowersyjne, jednak mamy tutaj do czynienia z żywą tradycją, uczestniczymy w świadomym powrocie do tego, co podstawowe. Fundamentem i motorem nagrania jest charakterystyczne brzmienie bębna obręczowego, który niczym bicie serca wyznacza tętno, tej wywiedzionej z kontemplacji muzyki. Niespieszna muzyczna opowieść jest głęboko przemyślana, wręcz mistyczna, pokazująca obce naszej naturze rozumienie czasu, operująca brzmieniem na pograniczu niuansu, subtelności, szeptu.

Na "Shati" odnajdujemy jedność wydawałoby się zupełnie odrębnych muzycznych kultur i tradycji.
autor: Jacek Palczewski

Sandhya Sanjana: vocal
Zoltán Lantos: violin, tarangini
Ramesh Shotham: South Indian percussion, pentajon
Omri Hason: Middle Eastern percussion, hang

special guest:
Maarten Meddens: Fender Rhodes


1. Shati
2. La Serena
3. Hangama
4. Midnight Dance
5. Coffee
6. Si Verias
7. Shiva
8. Zedd And The Mouse
9. Funky Pasha


płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 20 września 2016

Anthony Braxton & Italian Instabile Orchestra "Creative Orchestra (Bolzano) 2007" Rai Trade 2007, RTPJ0013

Anthony Braxton & Italian Instabile Orchestra "Creative Orchestra (Bolzano) 2007" Rai Trade 2007, RTPJ0013
Jednymi z najbardziej niesamowitych nagrań dużych, by nie powiedzieć "wielkich" składów, gdy mówimy o muzyce awangardowej są nagrania Creative Orchestra Anthony'ego Braxtona z roku 1976. Najpierw ukazał się album studyjny, wydany przez wytwórnię Arista (nie tak dawno wznowiony na kompakcie w wytwórni Mosaic, w ośmiopłytowym boxie), a kilka lat później koncertowe nagranie w wytwórni HatArt. Braxton z różnych powodów na lata zarzucił ten projekt, ale nie tak znów dawno udało mu się do niego powrócić i dzięki temu mamy okazję radować się albumem zarejestrowanym w 2007 roku.

Wtedy to, podczas festiwalu Jazz Alto Adige w Bolzano we Włoszech, poprowadził on siedemnastoosobowy skład Italian Instabile Orchestra. Pewnie jednym z powodów tak długiego zawieszenia tego projektu były powody ekonomiczne - niełatwo bowiem zebrać duży skład wybitnych instrumentalistów i popracować z nimi przez dłuższy czas. Bo tylko taki sposób realizacji projektu ma sens - to nie może być jednorazowe spotkanie i koncert, bo muzyka - chociaż w pewnej mierze improwizowana - nie ma takiego spontanicznego charakteru, a koncepcje filozoficzne i muzykologiczne Braxtona wymagają po prostu czasu i wspólnego grania. Tutaj ten czas mógł być krótszy - dostał bowiem zgrany aparat wykonawczy świetnych instrumentalistów, którzy pracują z sobą w Italian Instabile (ale i w niezliczonych małych projektach) od wielu, wielu lat. Mają też w dorobku liczne nagrania pod kierunkiem Gianluigi Trovesiego i Cecila Taylora.

Braxton na potrzeby tego spotkania powrócił raz jeszcze do utworów z lat siedemdziesiątych - kompozycji nr 63 oraz 59. "Composition no 63" - jak wyjaśnił sam Braxton - może być grana w dowolnym składzie i trwać od dziesięciu minut do dziesięciu dni (o ile mi wiadomo tej dłuższej formy nie udało mu się zrealizować). Na płycie znajdziemy jej niesamowitą, zwartą 14 i pół minutową wersję. "Composition no 59" opisana jest jako dynamiczny, ekspansywny utwór, "rozszerzający się na platformie konstrukcji dźwiękowych (oraz stanów istnienia) na potrzeby twórczych poszukiwań dźwięku i brzmienia", a główne inspiracje to "post-Stockhausenowska oraz wywiedziona z AACM-u dynamika strukturalna". Dwie dalsze kompozycje pochodzą z późniejszych okresów jego twórczości - w 1979 roku powstała ta numer 99, zawiła i skomplikowana, pełna dynamicznych wstawek rytmicznych. Natomiast kompozycja 164 po raz pierwszy pojawiła się na albumie "4 (Ensemble) Compositions 1992".

Album jest dowodem żywotności idei Braxtona i kreatywności ich, jak też możliwości jakie one dają. Cały, niezwykły siedemnastoosobowy big-band zdaje się być jednym organizmem, połączonym i unoszonym twórczym entuzjazmem lidera, jego wizją i precyzją. Lubię włoski free jazz, ale tak grających muzyków ze słonecznej Italii nigdy nie słyszałem. Znakomity album, słuchając którego 69 minut (tyle trwa) zdaje się tylko chwilką. Koniecznie!
autor: Marek Zając

Antony Braxton: alto and sopranino saxophones
Gianluigi Trovesi: reeds
Daniele Cavallanti: reeds
Carlo Actis Dato: reeds
Eugenio Colombo: reeds
Pino Minafra: trombones
Alberto Mandarini: trombones
Guido Tramontana: trombones
Lauro Rossi: trombones
Martin Damiani: strings
Umberto Petrin: piano
Giovanni Maier: bass
Vencenzo Mazzone: drums
Tiziano Tononi: drums

1. Composition No. 63
2. Composition No. 92, part 1
3. Composition No. 164, part 1
4. Composition No. 92, part 2
5. Composition No. 164, part 2
6. Composition No. 59

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 7 lipca 2015

Viktor Tóth Quartet featuring Hamid Drake "Climbing with Mountains" BMC Records 2007, BMCCD132

Viktor Tóth Quartet featuring Hamid Drake "Climbing with Mountains" BMC Records 2007, BMCCD132
Nie kto inny tylko Wiliam Parker, muzyczny brat Hamida Drake’a jest autorem liner notes do płyty. Słowa te, opisujące filozofię życia/muzykowania oddają sens ich życia. Warto dodać, że zarówno Hamid Drake jak też William Parker od wielu już lat są prawdziwymi ‘jazz messenger’s’. Z żelazną konsekwencją niosą swoje uniwersalne posłannictwo, przyczyniając się do tego, że granice geograficzne, kulturowe, rasowe czy religijne naprawdę przestają stanowić nieprzekraczalną zaporę.

Viktor Tóth
Któż nie zna wspaniałych nagrań sekcji Parker/Drake z izraelskim saksofonistą Albertem Begerem czy też ze Szwedem Andersem Gahnoldem, duetów Hamida Drake’a z Sardyńczykiem Paolo Angeli’m, wspólnych nagrań z Peterem Kovaldem czy Peterem Brotzmannem. Tym razem Hamid Drake napędza węgierski zespół prowadzony przez saksofonistę altowego Viktora Totha, który jest zarazem [z jednym wyjątkiem ‘The meaning of three’] autorem wszystkich kompozycji na płycie.

Wydaje się, że obecnie właśnie węgierska i skandynawska scena jazzowa wiodą prym w jazzowej Europie. Wspomnijmy tylko Gyorgy Szabadosa, Mihaly Drescha, Gabora Gado czy też Elmera Balazsa – oni i wielu innych stanowią o sile węgierskiego jazzu. Nowa płyta ‘Climbing with mountains’ wydana przez Budapest Music Center Records, wytwórnię słynącą z doskonałego brzmienia i niezwykłej dbałości o stronę edytorską w doskonały sposób pokazuje, że muzyczne pomysły Drake’a, Parkera i im podobnych muzyków są prawdziwie uniwersalne. Takie określenia jak medytacyjny, rytualny, mistyczny występują zapewne we wszystkich językach, sprowadzone na płaszczyznę muzyki jazzowej znajdują swoje spełnienie także na tej właśnie płycie.

Trzon zespołu stanowi trio w składzie Viktor Toth na saksofonie altowym, Matyas Szandai na kontrabasie i Hamid Drake na perkusji. W sześciu utworach słyszymy kwartet z kompanem Williama Parkera – Ferencem Kovacsem na trąbce. Dodatkowo w drugiej części kończącego płytę ‘Green with blue’ Peter Pallai deklamuje poezję lidera, odwołując się do afro-amerykańskiej tradycji ‘spoken word’.

Trudno znaleźć słabe strony tej płyty, soczysty i wyrazisty alt Totha, szeroka paleta cichych brzmień i subtelności instrumentów Drake’a i Szandai’a, pełne duchowości i emocji melodie - całość bardzo jednorodna. Dzięki temu nagraniu jazzowa rodzina spod znaku Hamida Drake’a i Williama Parkera zyskała kolejnych, pełnoprawnych członków. Czy chcemy zgłosić do niej akces? Warto to pytanie nieustająco zadawać, ja po raz kolejny odpowiadam twierdząco.
autor: Tomasz Konwent

Viktor Tóth: alto saxophone
Hamid Drake: drums
Mátyás Szandai: double bass
Ferenc Kovács: trumpet (only on tracks 3-5, 7, 10, 11)
Péter Pallai: spoken word

1. Március
2. Autumn in Sicily
3. Message for fishes
4. Snake
5. Train to Sarajevo
6. Mese
7. R's day
8. The meaning of three
9. Late late serenade
10. Ornette's smile
11. Green with blue



płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 6 lipca 2015

Mihály Dresch Quartet "Argyélus" BMC Records 2007, BMCCD131

Mihály Dresch Quartet "Argyélus" BMC Records 2007, BMCCD131
Wciąż przyspieszające tempo codziennego życia rzutuje także na jakość naszego spotkania z kulturą muzyczną - widzę to po sobie. Dostępność płyt, łatwość ściągnięcia czy odsłuchania wielkiej ilości muzyki w internecie sprawia, że ilość przepływającej przez nas muzyki wzrasta niepomiernie. Wciąż jednak powstają płyty, w których trzeba się rozsmakować, zatrzymać,  odsunąć na chwilkę kolejne - nowe i najnowsze nagrania ukochanych free jazzowych luminarzy - Petera Brötzmanna i Evana Parkera. Takie są z rzadka publikowane płyty węgierskiego saksofonisty i flecisty Mihály Drescha.

Brötzmann i Parker są muzykami, którzy mają niezwykłą świadomość korzeni jazzowej muzyki. Nikt nie chce im tego odmówić. Mihály Dresch podąża jednak w innym kierunku - jest on artystą kontemplującym kulturę swojego kraju, przesiąkniętym nią na wskroś, bardzo głęboko w niej zanurzonym. Nikt nie robi też niemieckiemu muzykowi zarzutu, iż w jego przypadku jest inaczej - nie wiem bowiem czy sięganie przez kogokolwiek i nagrywanie muzyki improwizowanej - nawet na 'brötzmannowską' modłę - odwołującej się do niemieckich tradycji 'october festów' dałoby równie ciekawy efekt jak muzyka z płyt Drescha.



Mihály Dresch
Węgier - podobnie jak na swoich poprzednich płytach - odwołuje się tradycyjnej muzyki Transylwanii i okolic w przeróżny sposób: instrumentarium (harmonicznym instrumentem użytym w tym nagraniu - wcześniej także pojawiał się na jego płytach - są cymbały a sam lider często gra na ludowych, drewnianych fletach), techniki wokalne jakich Dresch używa wprost przeniesione są z ludowej muzyki (charakterystyczny gardłowy, acz delikatny, zaśpiew), wykorzystanie ludowych tematów (za podstawę utworów 'Argyélus' i 'Ciganyos' posłużyły tematy ludowe, a  i pieśń 'Széki katonabucsúztató' autorstwa Laszlo Lajthy jest częścią węgierskiej tradycji muzycznej). Także gdy lider gra własne kompozycje, ba, gdy sięga po słynny ellingtonowski temat 'In a sentimental mood' to również jest w niej coś nieodmiennie przywodzącego na myśl naddunajską krainę. Również wykorzystanie sekcji – lidera pozostawia jej niewiele swobody – także przywodzi na myśl ludowe tradycje. Podział na instrumenty solowe (saksofon / flet, skrzypce, czasem cymbały) i sekcje jest tu nader wyraźne. Nie męczy to jednak i nie nuży bo basista Mátyás Szandai i perkusista István Balo potrafią znacznie, znacznie więcej niż tylko przytupywać do tańca na wioskowych zabawach. A że nie bardzo mogą pokazać własną inwencję grając solo – cóż, taka jest formuła tej muzyki, smakuje znakomicie i bez tego. Właściwie tylko frazowanie Mihály Drescha jest stricte jazzowe, nie pozostawia wątpliwości co do stylistycznej proweniencji artysty, mającego w dorobku przecież nagrania z György Szabadosem, Tiborem Szemzö i Archie Sheppem. Z całego tego ludowego sztafażu i jazzowego frazowania wykuwa się jednak nowa forma, odmienna zarówno od jazzowego mainstreamu jak i cepeliowskiej pseudo-ludowości. Niewiele mająca wspólnego z awangardą, a i nie dająca się jednoznacznie przypisać jazzowej tradycji. Staranna i piękna w melodycznych liniach kolejnych utworów, nie bardzo surowa, ale i pozbawiona, nawet w balladach, lukrowanej czułostkowości. Obcujemy bowiem z artystą który wypracował swój własny, indywidualny styl - nie tylko gdy mówimy o brzmieniu instrumentu, ale i o muzycznej formule w której się porusza.

Jest jeszcze jedna rzecz niezwykle charakterystyczna dla muzyki Mihály Drescha - nie tylko z tej ostatnie płyty. Z każdej nuty wyziera tu smutek i melancholia. Bo kultura tradycyjna przemija, to z czym możemy dziś się spotkać, to są tylko jej okruchy. I nigdy nie wróci. Ale jest i krzepiący morał - możemy do niej sięgać i ją przetwarzać wciąż na nowo. W nowoczesnej formie, pozostając jednak w zgodzie z jej duchem i wyrażając przy tym siebie. Przecież jest ona naszym dziedzictwem.
autor: Wawrzyniec Mąkinia

Mihály Dresch: tenor saxophone, soprano saxophone, recorder, vocal
Miklós Lukács: cimbalom
Mátyás Szandai: double bass
István Baló: drums
Ferenc Kovács: violin (only on track 3, 5, 6)

1. Fragment
2. Soldier’s farewell from Szék village
3. Heritage
4. Homeward bound
5. Árgyélus
6. Tziganesque (for Archie)
7. In a sentimental mood

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 10 października 2014

Alex Sipiagin / Chris Potter / David Kikoski / Scott Colley / Antonio Sanchez / Monday Michiru "Prints", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1292

Alex Sipiagin / Chris Potter / David Kikoski / Scott Colley / Antonio Sanchez / Monday Michiru "Prints", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1292

Chronologicznie to chyba pierwszy album na którym Alex Sipiagin objawił swoje kompozytorskie możliwości. Chyba też pierwszy raz przedstawił swoją autorską muzyczną wizję - odchodząc wyraźniej od jazzowej tradycji i śmiało eksperymentując z harmonią, metrum i formą.

By urzeczywistnić swą wizję zebrał znakomity skład młodych wówczas i stosunkowo mało znanych muzyków - basista Scott Colley i - późniejszy partner Pata Metheny - perkusista Antonio Sanchez stworzyli niezwykłą, dynamiczną, ruchliwą i pełną inwencji rytmiczną sekcję; pełen pasji i, elegancji i inwencji jest saksofonista Chris Potter, a doświadczenie i rutynę reprezentuje jedyny w tym składzie wówczas szeroko ceniony muzyk - pianista David Kikoski.

Prócz swoich własnych kompozycji sięga Sipiagin tutaj po Evansa i Monka, i właśnie ten ostatni wybór jest znamienny. Kompozycje Sipiagina są monkowskie w duchu - brzmią świeżo, prosto, przystępnie, ale dopiero gdy się w nie wsłuchać, gdy spróbować je zagrać, pokazują swą złożoność i skomplikowanie. Tym bardziej więc docenić należy sprawność jego zespołu i porozumienie wybitnych wszak osobowości.

Świetna płyta która okazała się trampoliną dla dalszej kariery lidera.

autor: Józef Paprocki

Alex Sipiagin: trumpet, flugelhorn
Chris Potter: tenor saxophone
David Kikoski: piano
Scott Colley: bass
Antonio Sanchez: drums

guest:
Monday Michiru: flute

1. Path (Alex Sipiagin)
2. Bumpy Road (Alex Sipiagin)
3. Prints (Alex Sipiagin)
4. Mood 3 (Alex Sipiagin)
5. Epistrophy (Thelonious Monk)
6. Orbit (Bill Evans)
7. For You (Alex Sipiagin)

płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 16 lipca 2014

Joel Weiskopf / John Patitucci / Eric Harland "Devoted To You", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1293

Joel Weiskopf / John Patitucci / Eric Harland "Devoted To You", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1293
Bardzo szeroko jest paleta barw, jakimi na swojej posługuje się pianista Joel Weiskopf. Brazylijskie rytmy i delikatne frazy mocno osadzone w jazzowym rytmie - to tylko niektóre składowe czynniki pianistyki Weiskopfa. W swych impresyjnych improwizacjach znajduje mocne wsparcie partnerów - jednego z najważniejszych basistów ostatnich dwudziestu lat, Johna Patitucci'ego oraz perkusisty Erica Harlanda.

Joel Weiskopf od pierwszych nut imponuje całkowitą i dogłębną znajomością instrumentu. Ten starannie i gruntownie wykształcony (absolwent m.in. The New England Conservatory of Music) muzyk znajduje swój własny, indywidualny głos i styl bez najmniejszego wysiłku, a fortepian zdaje się nie mieć przed nim tajemnic. Jego gra potrafi być gęsta niczym McCoya Tynera, melodyjna i niemal wykwintna jak muzyka Errola Garnera, a prócz tego może łączyć to wszystko z inspiracją dokonaniami Ahmada Jamala.

Przy tym wszystkim trio rozumie się świetnie - nie ma dla nich większego znaczenia czy grają melodyjne kompozycje lidera, czy też jazzowy standard ("You Must Believe in Spring" Michela Legranda), czy też pieśń Martina Luthera Kinga ("A Mighty Fortress"). Zawsze imponują porozumieniem, silnym osadzeniem w rytmie, ale także wielką elokwencją i swobodą kształtowania muzycznej faktury. Słuchając ich wspólnego grania, ma się wrażenia olbrzymiego luzu i lekkości, ale także wielkiej koncentracji - na muzyce, na brzmieniu, na najmniejszym detalu. Piękne granie, piękna płyta.
autor: Marcin Jachnik

Joel Weiskopf: piano 
John Patitucci: bass
Eric Harland: drums

1. Beauty For Ashes (Joel Weiskopf)
2. Devoted To You (Joel Weiskopf)
3. Giving Thanks (Joel Weiskopf)
4. November (Joel Weiskopf)
5. St. Denio (Traditional)
6. The Strongest Love (Joel Weiskopf)
7. You Must Believe In Spring (Michel Legrand)
8. Wondrous Love (Traditional)
9. A Mighty Fortress (Martin Luther)
10. One Bright Morning (Joel Weiskopf)


płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 6 września 2011

Sunny Murray / Jacques Coursil / Jack Graham / Byard Lancaster / Alan Silva "Sunny Murray", ESP-Disk 2007

Sunny Murray / Jacques Coursil / Jack Graham / Byard Lancaster / Alan Silva "Sunny Murray", ESP-Disk 2007, ESP4037.

Ciągle docierają do nas niezwykłe nagrania wyłowione gdzieś w odmętach historii muzyki improwizowanej. Przez lata niedostępne, wznawiane są w kilku zaledwie wytwórniach. Jedną z nich jest słynne ESP-Disk - posiadające niemałe archiwum nagraniowe awangardy jazzowej lat sześćdziesiątych i początku siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.
Musimy bowiem zdawać sobie sprawę, że początki free jazzu nie powstały tylko za przyczyną Ornette'a Colemana i doświadczeń jego kwartetu. Nagranie płyty "Free Jazz" w roku 1964 pewnie by nie doszło do skutku - doszło później lub też w zgoła innej formule - gdyby nie działalność muzyczna kilku znaczących postaci tego okresu: Cecila Taylora (aktywnego na muzycznej scenie od końca lat pięćdziesiątych), Theloniousa Monka (pierwsze nagrania pochodzą z początku lat czterdziestych), Johna Coltrane'a ale i Alberta Aylera.
Sunny Murray, którego płyta jest świetnym przykładem opartego na szkicowych kompozycjach free jazzu współpracował z wieloma z tych muzyków. Od końca lat pięćdziesiątych grał (przez 5 lat) w zespole Cecila Taylora, w roku 1963 współpracował z Johnem Coltranem, a z Aylerem występował przez trzy lata (z przerwą) od 1964 roku, nagrywając u jego boku najważniejsze albumy: "Spiritual Unity", "Prophecy", "Bells" czy "Spirits Rejoice". W tym też czasie, w lipcu 1966 roku zarejestrowany został materiał na niniejszy, pierwszy autorski album Murraya.
Murray zaprosił do swojego zespołu muzyków wtedy i teraz nie bardzo znanych, za to podobnie jak on traktujących szkicowo zarysowane kompozycje jako punkt wyjścia do dosyć wolnych muzycznych poszukiwań. Spośród nich jedynie Alan Silva oraz Byard Lancaster byli po tym nagraniu aktywnymi instrumentalistami. Trębacz Jacques Coursil zarejestrował jeszcze dwa autorskie albumy ("Black Suite" na którym grają m.in. Anthony Braxton i Burton Greene oraz "The Way Ahead") w 1969 roku w Paryżu, w Studio Saravah i zamilkł na blisko czterdzieści lat (w 2005 roku ukazał się w wytwórni Tzadik jago solowy album "Minimal Brass"). Natomiast o Jacku Grahamie nie wiadomo nic nie tylko mi, ale także wydawcom niniejszej płyty - we wkładce do tego albumu proszą oni o wszelkie informacje na jego temat nie podając nawet daty jego urodzenia.
inna okładka, ta sama muzyka - brak tylko wywiadów
Muzyka Murraya bogata jest jego scenicznym doświadczeniem, nie ma jednak w sobie tej agresji cechującej płyty Cecila Taylora czy Alberta Aylera. Żaden z jego partnerów nie jest tutaj ograniczony ani zamkniętą formą, ani też układem tematów czy bloków. Podporządkowuje się jedynie dwóm czynnikom - tempu oraz rytmowi, które lider narzuca - chociaż i na to mają oni wpływ w toku narracji poszczególnych utworów. Znakomicie brzmi tutaj saksofonowy duet Jack Graham / Byard Lancaster (z tym drugi zresztą Murray współpracował jeszcze przy nagraniu innego autorskiego albumu - "An Even Break" w 1969 roku w paryskim Studio Saravah). Świetnie słychać to w będącym chyba najstaranniej zakomponowanym utworem na tej płycie "Phase 1.2.3.4" autorstwa lidera. Murray, będący wybitnym innowatorem w grze i improwizacji na perkusji, imponuje tu techniką gry i kreatywnością nieraz, a jego otwierające ostatni na płycie (w części muzycznej) utwór "Giblet" zadziwia i zaskakuje nawet po blisko pięćdziesięciu latach.
Jak mogą się przekonać słuchacze - nie tylko tego albumu - archiwum ESP jest nie tylko muzyczne. Składają się na nie także rozmowy z muzykami wtedy nagrywającymi dla tej wytwórni, których fragmenty jako osobne tracki dodawane są na płytach do muzyki. Tak jest i w tym wypadku. Przeszkadza tylko nieco inny układ utworu, niż ten zapisany na odwrocie okładki.


autor: Wawrzyniec Mąkinia

Sunny Murray: drums, percussion
Jacques Coursil: trumpet
Jack Graham: alto saxophone
Byard Lancaster: alto saxophone
Alan Silva: bass


1. Early History / The New Music 23:23
2. Sunny Muray - 1 :45
3. Phase 1,2,3,4  9:32
4. Hilariously  10:11
5. Angels and Devils  11:22
6. Giblet  8:34
7. Recap Session (interview) 1:44
8. Musicians and Magic (interview) 8:49




płyta do kupienia na multikutli.com

piątek, 11 marca 2011

Yuri Honing / Nora Mulder - "Franz Schubert: Winterreise", Jazz In Motion, 2007.


Yuri Honing / Nora Mulder - "Franz Schubert: Winterreise", Jazz In Motion, 2007.
Yuri Honing jest jednym z najbardziej znanych holenderskich saksofonistów jazzowych i chociaż ma w swoim dorobku nagrania choćby z Mishą Mengelbergiem czy Paulem Bleyem, kojarzony jest bardziej ze sceną mainstreamową. W dorobku ma realizacje z Patem Methenym, Charlie Hadenem, Gary Peacockiem i Paulem Motionem, ale także z gwiazdami muzyki pop.
Nagranie w duecie z pinistką Nora Mulder jest pierwszą płytą z muzyką Honinga z jaką się zetknąłem. Sięgając po tą płytę nie wiedziałem o nim nic. I dobrze, bo to nagrania Winterreise podszedłem bez uprzedzeń i negatywnego nastawienia do muzyki pop. A płyta ta nie jest typowa dla jego dorobku. To, co prawda drugie jego nagranie w duecie, ale jedyna płyta, na której sięga on po kompozycje z muzyki klasycznej. Honing wraz z Norą Mulder, holenderską, klasycznie wykształconą pianistką (chociaż kojarzoną obecnie ze sceną improwizowaną) wziął tu bowiem na warsztat pieśni Schuberta z cyklu Winterreise (uzupełniono jeszcze o fragment kwartetu "Der Tod und das Mädchen" - "Śmierć i dziewczyna"). Oboje podeszli z wielkim szacunkiem do Schuberta i starali się zminimalizować partie improwizowane oraz nie nadawać pieśniom typowo swingowego, jazzowego wymiaru. Songbook Schuberta po który sięgnęli, przeznaczony był na głos i akompaniujący mu fortepian. I tutaj jest najsilniej widoczna zmiana - chociaż saksofon Honinga przejął partie wokalne, to zatarł się podział na instrument solowy i akompaniament. Fortepian jest tu instrumentem odmieniającym muzykę Schuberta, nadającym jej nowy wymiar. Nie jest to przy tym dekonstruowanie muzyki dziewiętnastowiecznego kompozytora, o tym nie ma mowy. Melodyka odtworzona jest przez Honiga linearnie (na ile to możliwe), ale rytm i harmonia zmienia się zupełnie. Nie jest to płyta stricte jazzowa - nie ma tu mowy o swingu czy długich improwizacjach. Nie jest to muzyka klasyczna. Jest coś nowego, co ocala Schuberta, a jednocześnie nadaje muzyce intymny i osobistych wymiar dwóch niezwykłych osobowości - Yuri Honinga i Nory Mulder.
autor: Marcin Jachnik

Yuri Honing: tenor saxophone
Nora Mulder: piano

1. No 17
2. No 7
3. No 16
4. No 24
5. No 4
6. No 12
7. No 21
8. No 2
9. No 9
10. No 10
11. No 20
12. No 14
13. Der Tod und das Mädchen



Winterreise 2008 Yuri Honing Trio

płyta do kupienia na multikutli.com