Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leandre Joelle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leandre Joelle. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 marca 2017

Joëlle Léandre / François Houle / Raymond Strid "Last Seen Headed, Live at Sons d'Hiver" Ayler Records 2010, AYLCD096

Joëlle Léandre / François Houle / Raymond Strid "Last Seen Headed, Live at Sons d'Hiver" Ayler Records 2010, AYLCD096
Wszystko jest tutaj inne niż to, co preferuję na co dzień. Nie ma tu grama komponowanych tematów, tylko improwizacja. Zamiast rzetelnej rytmicznej podstawy otrzymujemy arsenał rozrzuconych dźwięków, często nie wydobywanych z instrumentów niestandardowy sposób. Miast harmonii, jej rozwydrzone przeciwieństwo. I jednak uważam, że płyta jest naprawdę rewelacyjna. To muzyka przestrzeni, wibruje i powoli dociera do słuchaczy lub atakuje słuchacza kaskadą suchych niczym wióry dźwięków. Francois Houle potrafi na klarnecie naprawdę wiele - zagrać tradycją frazę, ale i wydobyć z instrumentu piski wybiegające daleko poza skalę czy chropawy zgrzyt przypominający ludzki krzyk. Potrafi niczym Rolad Kirk improwizować na dwóch instrumentach równocześnie. Na osobny artykuł zasługuje inwencja Joelle Leandre. Francuska basistka dużo gra smyczkiem, czasem dubluje dźwięki instrumentu własnym głosem, uderza w instrument, ale też gra poniżej mostka lub dwa smyczkami równocześnie. Cały czas jednak reaguje na poczynania partnerów, zwłaszcza Raymonda Strida. To szwedzki muzyk, który jak nikt unika tradycyjnego grania na bębnach - wykorzystuje w tym celu arsenał talerzy i małych instrumentów, którymi uderza - jedne o drugie - lub gra na nich smyczkiem. Potrafi "zawiesić" dźwięk i dać mu wybrzmieć, a wraz z Leandre wychwytują swoje pomysły w pół sekundy. Nie ma tu perfekcyjnego, nieludzkiego porządku, ale nie ma też bałaganu. Jedna zasada - porozumie. Muzyka tu zawarta jest świadectwem na to, jak wiele można zagrać i jak pięknie wybrzmieć jeśli tylko potrafi się słuchać partnera.
autor: Józef Paprocki

Joëlle Léandre: bass
François Houle: clarinet
Raymond Strid: drums

1. Last Seen Headed I
2. Last Seen Headed II
3. Last Seen Headed III
4. Last Seen Headed IV
5. Last Seen Headed V
6. Last Seen Headed VI
7. Last Seen Headed VII
 

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 13 czerwca 2015

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055
To bardzo misterne nagranie. Chociaż gdy myślimy o muzyce improwizowanej słowa takie jest "misterny" czy "przemyślany" rzadko przychodzą nam do głowy. Często zamiast nich mówimy o "przypadkowości", "intuicji" czy "podświadomości". Bo tak muzyka ta brzmi na pierwszy rzut nieobeznanego z nią ucha. Gdy jednak wsłuchać się w nią uważnie, gdy sięgnąć po płytę nie jeden, ale trzy lub więcej razy, dopiero wtedy zauważamy jaką delikatną tkankę potrafią stworzyć improwizatorzy. Oczywiście nie jest to regułą, nie każdy to potrafi, nie zawsze i nie z każdym się uda nawet temu, który potrafi. Tu jednak, dwie niezwykłe kobiety - Joelle Leandre i Nicole Mitchell - taką właśnie misterną muzyką obdarzają słuchaczy.

Joelle Leandre i Nicole Mitchell
Wywodzą się z odmiennych światów muzycznych, zazębiających się gdzieś na krawędziach. Joelle Leandre, francuska kontrabasistka, improwizatorka i kompozytorka, od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku aktywna jest na polu muzyki współczesnej (współpracowała m.in. z Johnem Cagem, Pierrem Boulez, ale i tancerzem i choreografem Mercem Cunninghamem) i improwizowanej - współpracowała (koncertując i nagrywając) z Marilyn Crispell, Ursem Leimgruberem, Fritzem Hauserem, Derekiem Bailey'em, Barre Phillipsem, Evanem Parkerem, Irene Schweizer, Stevem Lacy'm, Maggie Nicols, Fredem Frithem, Carlosem Zingaro, Johnem Zornem, Susie Ibarrą, J. D. Parranem, Kevinem Nortonem, Eric'iem Watsonem, Ernsten Reijsegerem, Sylvie Courvoisier, ale także muzykami wywodzącymi się AACM-u: Anthonym Braxtonem, Georgem Lewisem czy Roscoe Mitchellem. I to właśnie trzy ostatnie nazwiska łączą ją z Nicole Mitchell - chicagowską flecistką, improwizatorką, kompozytorką i animatorką muzycznej sceny (była w przeszłości m.in. prezesem AACM-u) Wietrznego Miasta. Nicole Mitchell częściej zresztą kojarzona jest z tradycją AACM-u i Great Black Music niż stricte wolną improwizacją, ale właśnie śladem trzech wspomnianych mistrzów koncertuje i nagrywa właściwie z każdym muzykiem liczącym się w świecie awangardy.

Jak należało by się spodziewać, nie ma na tej płycie melodii czy hymnicznych utworów wywodzących się z Great Black Music. Nie ma obłędnych solówek rodem z freejazzowej tradycji. Są za to próby zrozumienia natury pojedynczych dźwięków, sonorystyczne poszukiwania i poszerzanie brzmieniowych możliwości instrumentów. Ale wszystko to ma służyć - i służy - muzyce. Budowana ze szmerów, szeptów, pojedynczych zgrzytów, czasem dźwięków, momentami rozrastających się do krótkich, urywanych fraz muzyka, jest niezwykłym doświadczeniem muzykalności i wrażliwości każdej z improwizatorek, tworzących z tych ułomków nierozerwalną muzyczną tkankę, która zdaje się być z jednej strony czymś organicznym i naturalnym, z drugiej zaś - przemyślanym aktem kreacji.

Piękna muzyka w której wszystko - także i cisza - ma swoje miejsce.
autor: Józef Paprocki

Joëlle Léandre: double bass
Nicole Mitchell: flute, alto flute
1. Sisters on Venus (6:51)
2. Sisters on Uranus (9:22)
3. Sisters on Mercury (8:39)
4. Sisters on Mars (6:13)
5. Sisters on Saturn (8:18)
6. Back on Earth (3:07)

płyta do nabycia na multikulti.com