Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitchell Nicole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mitchell Nicole. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2017

Mark Dresser Seven [Mark Dresser / Nicole Mitchell / Marty Ehrlich / David Morales Boroff / Michael Dessen / Joshua White / Jim Black] "Sedimental You" Clean Feed 2016, CF385

Mark Dresser przynajmniej od czasów współpracy z Anthony'm Braxtonem w ramach słynnego kwartetu uznawany jest za kontrabasistę który zagrać potrafi niemal wszystko. Nigdy jednak jego sława znakomitego sidemana nie sprawiła, że postrzegano go jako równie cenionego lidera. I chociaż sam płyt nie nagrał wcale mało, jednak chyba żaden z tych albumów nie zrobił na mnie takiego wrażenia, jak "Sedimental You".

Nie znam też chyba płyty Dressera (sygnowanej przez niego) nagranej w tak dużym składzie. Ostatnio zresztą najczęściej mogliśmy słuchać go albo w małych w pełni improwizowanych projektach (duety, tria), a jako sideman najczęściej dzielił swój czas między tria dwóch liderek-pianistek: Satoko Fuji i Myry Melford. Z tym większą więc przyjemność sięgnąłem po jego najnowszy album nagrany w septecie z udziałem znakomitych i słynnych muzyków - Nicole Mitchell, Marty'ego Ehrlicha, Michaela Dessena, zupełnie mi nieznanych - skrzypka Davida Boroffa i pianisty Joshua White'a, no i stałego partnera Dressera - Jima Blacka.

To album znakomity pod różnymi względami - ze starannie przemyślaną strukturą poszczególnych kompozycji, która nie stanowi skorupy ograniczającej lidera czy jego partnerów, a raczej symboliczny szkielet dramaturgii poszczególnych utworów. Tak starannie zakomponowana jest zresztą też cała płyta - jak rzadko kiedy słucha się jej nie jako zbioru piosenek czy melodii, ale jako fantastyczną, przemyślaną od początku do końca i konsekwentnie przeprowadzoną suitę. Taką miniaturką, która jest chyba najlepszą próbką możliwości zespołu i koncepcji grania opracowanej przez lidera jest tytułowa kompozycja w której z zespołu co i róż wysuwani są na plan pierwszy kolejni muzycy - fantastycznie brzmi White, którego solo/improwizacja jest energetyczna, zwarta, zagrana szybciej niż podkład grupy, a jednak nierozerwalnie z tą muzyką związana. Pięknie brzmi Dessen, gdy klasycznie improwizuje wraz z Boroffem, który wydaje się być wyrwany z zupełnie innej tradycji - klasycznego grania. To zresztą chyba za jego sprawą ten utwór jest tak bardzo "sedimental". Z toku tych improwizacji wyłania się partia tutti, by za chwilę rozpaść się i wybrzmieć zupełnie inaczej, z odwołaniami raczej do bluegrassu, niż free jazzu. Ale nigdy słuchając tego utworu czy albumu nie mamy wrażenia obcowania z inną niż jazz muzyką - kreatywną, czerpiącą z różnych, współczesnych źródeł, ale też silnie osadzoną w tradycji. Także bigbandowej.

Najkrócej można by powiedzieć, że jeden z najbardziej cenionych sidemanów nagrał znakomity, koncepcyjny album, pozostawiający jednak improwizatorom całkiem sporo swobody. A oni świetnie wiedzą co z tą wolnością zrobić. I właśnie dlatego brzmi to tak wspaniale.
autor: Marek Zając

Nicole Mitchell: soprano and alto flutesMarty Ehrlich: clarinet and bass clarinetDavid Morales Boroff: violin
Michael Dessen: trombone
Joshua White: piano
Jim Black: drums and percussionMark Dresser: contrabass

1. Hobby Lobby Horse
2. Sedimental You
3. TrumpinPutinStoopin
4. Will Well (for Roswell Rudd)
5. I Can Smell You Listening (for Alexandra Montano)
6. Newtown Char
7. Two Handfuls of Peace (for Daniel Jackson)

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 30 grudnia 2016

Michel Edelin's Flute Fever Orchestra with special guest Nicole Mitchell "Kalamania" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0070

Michel Edelin's Flute Fever Orchestra with special guest Nicole Mitchell "Kalamania" 2CD, Rogue ART 2016, ROG0070
Francuski flecista i kompozytor zaprosił do swojego nowego projektu najwybitniejsze francuskich flecistki (Ludivine Issambourg, Sylvaine Hélary) oraz amerykankę Nicole Mitchell, uznawaną za najwybitniejszą wirtuozkę tego instrumentu na świecie; i stworzył z nich niesamowitą fletową orkiestrę. Tak prezentuje się w skrócie pierwsza część jego nowego autorskiego projektu. Druga część bowiem to nagranie solo - i dla mnie - prawdziwa wisienka na torcie.

Pierwsza płytę otwiera dosyć szablonowa kompozycja Five O’Clock Tea – gdzie w swingujący podkład sekcji rytmicznej Peter Giron / John Betach wpleciony jest najpierw temat grany „tutti” a potem solowe, improwizowane partie poszczególnych instrumentalistów. Dużo ciekawiej robi się jednak od drugiej kompozycji na płycie – Joyful Struggle. Tutaj ten szablon ze swingiem sekcji w podkładzie zostaje porzucony, a muzyka nabiera kolorów i poszczególne partie mienią się różnymi odcieniami. Prawdziwą perełką zdaje się być Obsession, gdzie najpierw mamy cudowne, pełne pastelowych barw partie fletów, a pod koniec na ich miejsce wprowadzony zostaje wokalny kwartet tylko z towarzyszeniem instrumentu lidera. 

Na tej płycie pobrzmiewają rozmaite echa i inspiracje – dużo słychać tu (nie tylko za sprawą Nicole Mitchell) odniesień do chicagowskiego AACM-u, pobrzmiewa gospel gdy chór fletów zastępują wokale, ale też wolna improwizacja wywiedziona z klasycznej europejskiej awangardy. Muzyka Edelina jest miękka, plastyczna, pełna witalnej, pozytywnej energii, ciepła i malowana żywą paletą pastelowo barwionych kolorów. A równocześnie otwarta i – prócz tego pierwszego, niezbyt udanego utworu – zaskakująca. 

Odmienny charakter ma drugi dysk będący solową skupioną wypowiedzią francuskiego instrumentalisty. Solową nie znaczy jednak „na jeden instrument”. Wykorzystując bowiem współczesne nagraniowe możliwości Edelin nagrał płytę solo, ale często nakładą na siebie ścieżki równych instrumentów. Nakłada on na siebie ścieżki fletów, wykorzystuje partie syntezatorów i perkusjonalia. Tworzy w ten sposób muzykę różnorodną, ale już nie tak witalną; skupioną i silniej osadzoną w europejskiej tradycji. Najcudowniejsze są jednak te kompozycje gdzie jest tylko jedna ścieżka, i jeden instrument – flet. Wtedy Edelin nikogo nie udaje, nie imituje, nie odwołuje się do różnych wzorców i nie stara się przypodobać publiczność. Jest sobą, skupionym na brzmieniu własnego tylko instrumentu i najmniejszych jego detalach. Wyczarowuje tym samym najgłębszą i najprawdziwszą muzykę, dotykając czegoś ulotnego i głębokiego. Polecam gorąco!
autor: Józef Paprocki

CD 1:
1. Five O’Clock Tea (11:41)
2. Joyful Struggle (7:32)
3. Obsession (4:07)
4. Marche Solennelle des Aquaziques (4:42)
5. Le Chant du Faune Fou (9:41)
6. Somewhere About Here (3:22)
7. Flying Drum (5:12)
8. Granville Island (5:06)
9. Totem (5:46)

CD 2:
1. Miss Terry (1:55)
2. Red (2:23)
3. Roots (2:30)
4. Black (4:35)
5. The Breath of Salomon Island (2:28)
6. Emerald Green (2:48)
7. Alpha (6:01)
8. Grey (1:55)
9. Elephant Cha Cha (2:38)
10. Carmine (1:29)
11. Yellow (1:38)
12. Pannonica (2:24)
13. This Way Please (3:39)
14. Mad Mouse (1:51)
15. Blue (2:12)
16. Hush! (1:42)
17. The Best Time (2:53)



Michel Edelin: flute, alto flute, bass flute, text, vocal
Sylvaine Hélary: flute, alto flute, bass flute, piccolo, vocal
Ludivine Issambourg: flute, alto flute, vocal
Peter Giron: double bass, vocal
John Betsch: drums, vocal

special guest
Nicole Mitchell: flute, alto flute, piccolo, vocal



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 30 lipca 2016

Nicole Mitchell Black Earth Ensemble + Ensemble Laborintus "Moments of Fatherhood" Rogue ART 2016, ROG0068

Nicole Mitchell Black Earth Ensemble + Ensemble Laborintus "Moments of Fatherhood" Rogue ART 2016, ROG0068

Najnowsza płyta Nicole Mitchell to jakby - muzycznie - powrót do korzeni i muzyki z trzech pierwszych jej autorskich albumów. Ale to muzyka bogatsza o całe lata doświadczeń, o granie u Anthony'ego Braxtona i współpracę z Roscoe Mitchellem, doświadczenia free improvu i współczesnej muzyki europejskiej. To bogactwo pomysłów i faktur, ale i umiejętność odsiania tego, co ważne i niezwykłe z morza dźwięków i czystego muzycznego gadulstwa.

Inspiracją dla powstałego tu materiału była kolekcja fotografii ukazujących zamożnych Afroamerykanów, zebranych i przedstawionych przez Williama Edwarda Burghardta Du Bois pod tytułem "American Negro" na Wystawie Światowej w 1900 roku w Paryżu, jako wyzwanie dla stereotypów rasistowskich. Mitchell oglądając te zdjęcia zestawiała je z własnym dzieciństwem i całość muzyki napisała w hołdzie dla swojego zmarłego w 2012 roku ojca, którego rola w jej życiu i rozwoju jej afroamerykańskiej świadomości była ogromna. Fotografie Du Bois, ale też to, czego nauczył Nicole Mitchell jej ojciec, no i w końcu tworzona przez nią teraz muzyka miały ten sam cel - "przeformułować pozytywny globalny obraz Afroamerykanów, ukazać ich wytrwałość i odporność, sprzeciwić się negatywnym obrazom i stereotypom, utrwalanym w mediach od wieków".

Pierwotnie Nicole Mitchell chciała ten materiał zagrać w kwintecie z dwójką swoich stałych współpracowników - saksofonistą Davidem Boykinem oraz skrzypaczką Renee Baker, kubańskim pianistą Aruanem Ortizem i francuskim klarnecistą, liderem Ensemble Laborintus Sylvainem Kassapem. Jednak pracując na formą muzyki doszła do wniosku, że ten pulsujący niezwykłą podskórną energią potok dźwięków potrzebuje większego wykonawczego aparatu. I to właśnie Kassap zaproponował Mitchell połączenie dwóch zespołów reprezentujących odmienne muzyczny światy, chociaż mieszczące się w szerokopojętym jazzowym idiomie.

Muzyka na płycie sięga do doświadczeń AACM-u i bigbandów z tego środowiska się wywodzących, ukazuje liryczną stronę jej muzycznej aktywności i łatwość pisania pięknych, melodyjnych fraz i tematów. Pulsuje wewnętrzną energią jej pierwszych zespołów, ale i sięga po komplikacje formy współczesnych liderów afroamerykańskiego jazzu. To muzyka kreatywna i lekka równocześnie, tchnąca świeżością i przywodząca na myśl tradycję. Najlepsza płyta Nicole Mitchell od lat.
autor: Marek Zając

Nicole Mitchell: flutes
Renee Baker: violin 
David Boykin: tenor saxophone, clarinet
Aruán Ortiz: piano
Hélene Breschand: harp
 Cesar Carcopino: drums, vibraphone
Benjamin Duboc: double bass
Sylvain Kassap: clarinets
Anais Moreau: cello

1. Building Stuff (9:11)
2. Cold Hard Facts (9:19)
3. Explorers (12:53)
4. Listening (12:06)
5. Only One Like Him (7:15)
6. A Piece of Advice (7:55)
7. Towards Excellence (5:43)

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 5 lutego 2016

Harris Eisenstadt / Sara Schoenbeck / Nicole Mitchell / Mark Dresser "Golden State" Songlines 2013, SGL16022

Harris Eisenstadt / Sara Schoenbeck / Nicole Mitchell / Mark Dresser "Golden State" Songlines 2013, SGL16022
Perkusista Harris Eisenstadt, urodzony w Toronto Kanadyjczyk, od lat jest jednym z filarów nowojorskiej sceny jazzowej. Jest instrumentalistą niezwykle cenionym, ale został już lata temu dostrzeżony także jako lider własnych projektów. Jest bowiem jednym z tych muzyków, którego gra jest wspaniale osadzona w jazzowej tradycji z jednej, otwarta na nowości z drugiej, a do tego jeszcze za każdym z jego projektów stoi jakaś idea i przemyślany pomysł na jego realizację.

Kwartet Golden State to projekt w dorobku Eisenstadta dosyć wyjątkowy. Mało w nim bowiem bezpośrednich odniesień do swingu czy klasycznego jazzu lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia (w czym kanadyjski muzyk lubował się do tej pory). Eisenstadt tworzy tym razem muzykę polirytmiczną, łączącą odwołującą się do jazzu improwizację oraz współczesną muzykę kameralną wywiedzioną z klasycznej tradycji.

Kompozycje swe Eisenstadt buduje z oszczędnie dozowanych impulsów i interakcji. Pozostawia to poszczególnym solistom - spełniają tę rolę wymiennie wszyscy instrumentaliści kwartetu - bardzo dużo przestrzeni na improwizację, czasami bardzo luźno odwołującą się pierwotnych kompozycji. Czasami, w moim odczuciu, budują oni jakby labirynt, nakładając je po kolei na siebie. Nie tracą jednak z pola widzenia ani na chwilę celu i konsekwentnie zamykają poszczególne utwory w domknięte, skończone i zwarte formy. Cudownie brzmią harmonie budowane przez flet i fagot, a Mark Dresser, jeden z najważniejszych kontrabasistów współczesnego free jazzu, znakomicie partneruje liderowi zespołu w tworzeniu coraz to nowych, politonalnych kontrastów.

Efektem jest płyta znakomita i przekonująca w każdym swym elemencie - od pomysłu, przez realizację po końcowy efekt - od kompozycji, przez instrumentację po zamkniętą formę poszczególnych utworów jak i całej płyty. I chociaż obcujemy z muzyką nie dla każdego odbiorcy jazzowej tradycji w pełni przekonującą - to płytę tę bardzo polecam!
autor: Józef Paprocki

Nicole Mitchell: flute
Sara Schoenbeck: bassoon
Mark Dresser: contrabass
Harris Eisenstadt: drums

1. What is a Straw Horse, Anyways?
2. It is Never Safe to Be
3. Dogmatic in Any Case
4. Unless All the Evidence is In
5. Sandy
6. Especially Preposterous Assertions
7. Flabbergasted by the Unconventional



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 13 czerwca 2015

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055

Joelle Leandre / Nicole Mitchell "Sisters Where", Rogue ART 2014, ROG0055
To bardzo misterne nagranie. Chociaż gdy myślimy o muzyce improwizowanej słowa takie jest "misterny" czy "przemyślany" rzadko przychodzą nam do głowy. Często zamiast nich mówimy o "przypadkowości", "intuicji" czy "podświadomości". Bo tak muzyka ta brzmi na pierwszy rzut nieobeznanego z nią ucha. Gdy jednak wsłuchać się w nią uważnie, gdy sięgnąć po płytę nie jeden, ale trzy lub więcej razy, dopiero wtedy zauważamy jaką delikatną tkankę potrafią stworzyć improwizatorzy. Oczywiście nie jest to regułą, nie każdy to potrafi, nie zawsze i nie z każdym się uda nawet temu, który potrafi. Tu jednak, dwie niezwykłe kobiety - Joelle Leandre i Nicole Mitchell - taką właśnie misterną muzyką obdarzają słuchaczy.

Joelle Leandre i Nicole Mitchell
Wywodzą się z odmiennych światów muzycznych, zazębiających się gdzieś na krawędziach. Joelle Leandre, francuska kontrabasistka, improwizatorka i kompozytorka, od lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku aktywna jest na polu muzyki współczesnej (współpracowała m.in. z Johnem Cagem, Pierrem Boulez, ale i tancerzem i choreografem Mercem Cunninghamem) i improwizowanej - współpracowała (koncertując i nagrywając) z Marilyn Crispell, Ursem Leimgruberem, Fritzem Hauserem, Derekiem Bailey'em, Barre Phillipsem, Evanem Parkerem, Irene Schweizer, Stevem Lacy'm, Maggie Nicols, Fredem Frithem, Carlosem Zingaro, Johnem Zornem, Susie Ibarrą, J. D. Parranem, Kevinem Nortonem, Eric'iem Watsonem, Ernsten Reijsegerem, Sylvie Courvoisier, ale także muzykami wywodzącymi się AACM-u: Anthonym Braxtonem, Georgem Lewisem czy Roscoe Mitchellem. I to właśnie trzy ostatnie nazwiska łączą ją z Nicole Mitchell - chicagowską flecistką, improwizatorką, kompozytorką i animatorką muzycznej sceny (była w przeszłości m.in. prezesem AACM-u) Wietrznego Miasta. Nicole Mitchell częściej zresztą kojarzona jest z tradycją AACM-u i Great Black Music niż stricte wolną improwizacją, ale właśnie śladem trzech wspomnianych mistrzów koncertuje i nagrywa właściwie z każdym muzykiem liczącym się w świecie awangardy.

Jak należało by się spodziewać, nie ma na tej płycie melodii czy hymnicznych utworów wywodzących się z Great Black Music. Nie ma obłędnych solówek rodem z freejazzowej tradycji. Są za to próby zrozumienia natury pojedynczych dźwięków, sonorystyczne poszukiwania i poszerzanie brzmieniowych możliwości instrumentów. Ale wszystko to ma służyć - i służy - muzyce. Budowana ze szmerów, szeptów, pojedynczych zgrzytów, czasem dźwięków, momentami rozrastających się do krótkich, urywanych fraz muzyka, jest niezwykłym doświadczeniem muzykalności i wrażliwości każdej z improwizatorek, tworzących z tych ułomków nierozerwalną muzyczną tkankę, która zdaje się być z jednej strony czymś organicznym i naturalnym, z drugiej zaś - przemyślanym aktem kreacji.

Piękna muzyka w której wszystko - także i cisza - ma swoje miejsce.
autor: Józef Paprocki

Joëlle Léandre: double bass
Nicole Mitchell: flute, alto flute
1. Sisters on Venus (6:51)
2. Sisters on Uranus (9:22)
3. Sisters on Mercury (8:39)
4. Sisters on Mars (6:13)
5. Sisters on Saturn (8:18)
6. Back on Earth (3:07)

płyta do nabycia na multikulti.com