Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clean Feed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Clean Feed. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 listopada 2017

Cortex "Avant-Garde Party Music" Clean Feed 2017, CF441CD

Cortex "Avant-Garde Party Music" Clean Feed 2017, CF441CD
Po świetnym albumie "Live!" (2015) i zachwycająco znakomitym "Live in New York" (2016) przyszedł czas na album studyjny. Ten młody wciąż kwartet z saksofonem, trąbką i sekcją rytmiczną, ale bez instrumentu harmonicznego nie przestaje zaskakiwać i zachwycać. Nie porzucili oni ani na chwilę swych korzeni free jazzu sięgających fascynacji (kwartet Colemana z Donem Cherrym), ani zachwytu zornowską Masadą (już bez żydowskich odniesień) i z pełną świadomością tego, iż od tamtego czasu było Atomic czy The Thing starali się nagrać płytę, którą można włączyć na domowej imprezie.

Tak naprawdę jednak Kristoffer Alberts (saksofony - altowy i barytowy) oraz Thomas Johansson (kornet) nie mają się czego wstydzić i mogą bez fałszywej skromności zachwalać własną twórczość. Norweski zespół (dochodzą do tego jeszcze grający na kontrabasie Ola Hoyer oraz perkusista Gard Nilssen) to świetny, rzetelny zespół, o znakomitym instrumentalnym przygotowaniu i mający na dodatek wizję własnej muzyki. Niezwykle energetyczny i mocny, mieszający gatunki, ale też zawsze pewnie stojący na platformie zwanej "jazz" jest jakby przeniesieniem do współczesnego świata muzyki gigantów lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Tutaj z jeszcze bodaj większą świadomością czerpię z hard-bopu i cool jazzu, jednak tylko po to by przybliżyć nam estetykę szalonych zabaw, których symbolem mogłaby się stać Holly Golightly, bohaterka "Breakfast at Tiffany's" Trumana Capote i jej szalone „party”, które z lubością organizowała zapraszając na nie mniej i bardziej przypadkowych ludzi. Ale zwartość poszczególnych kompozycji, łatwość improwizacji w duchu najlepszych free jazzowych bandów, ich narracyjna esencjonalność, stawiają dziś Cortex w pierwszych szeregu jazzowych bandów odwołujących się w różnej mierze do free i mainstreamu. Tu po raz kolejny udowadniają, jak wielka energią, ale i jak wielka inwencja w nich drzemie.

Kolejna świetna płyta norweskich muzyków!
autor: Marek Zając

Thomas Johansson: trumpetKristoffer Alberts: saxophonesOla Hoyer: double bass
Gard Nilssen: drums

1. Grinder
2. Chaos
3. Waltz
4. (If you where) Mac Davis
5. Disturbance
6. Obverse/Reverse
7. Perception
8. Off Course

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 10 listopada 2017

Rob Mazurek "Roma" Clean Feed 2017, CF435CD

Rob Mazurek "Roma" Clean Feed 2017, CF435CD
Ta płyta nie jest jeszcze jednym wycyzelowanym i dopieszczonym nagraniem. i owszem, jest owocem ponad trzyletniej pracy nad solowym materiałem, ale zarejestrowana została na żywo, podczas transmitowanego przez Rai Radiotre Suite Jazz koncertu. I właśnie dzięki temu możemy głębiej zajrzeć w świadomość i twórczą wrażliwość Roba Mazurka.

W dzisiejszym studio nagraniowym zrobić można wszystko. Także gdy nagrywa się płytę solo. Jak jednak połączyć ze sobą wszystkie niezliczone inspiracje w mistyczno-inprowizowany strumień dźwięków gdy gra się na żywo? Jak zbudować przestrzeń grając na trąbce z wykorzystaniem współczesnej elektroniki, modulatorów brzmienia, fortepianu i jego bogatych możliwości preparowania?

Rob Mazurek, lider m.in. Chicago Underground w swoich licznych odsłonach, jest od lat cenionym kompozytorem, kornecistą i improwizatorem, którego szeroka paleta elektroakustycznych możliwości wymyka się prostej kategoryzacji. Jego twórczość zyskała znakomitą reputację na scenach jazzowych, awangardowych jak i post-rockowych, tak w Stanach, jak i w Europie. Znany jest ze swojej ekspansywnej wizji muzycznej, którą i na tej płycie stara się porwać słuchaczy.

To jednak wizja zupełnie inna - nie ma tu energii, jest za to skupienie. I nie ma znaczenia czy Rob Mazurek gra na kornecie, którego dźwięki dodatkowo może przetwarzać elektronicznie, czy na preparowanym fortepianie. Zawsze przykuwa uwagę. Tutaj musimy zdać sobie sprawę z tego, że Rob Mazurek nie jest pianistą w klasycznym rozumieniu słowa. Gra on akordami lub właściwie pojedynczymi dźwiękami - nie ma tu pasaży i fraz, ale jest niezwykła, spójna i skupiona wizja o naprawdę wielkiej, pełna prostoty ale o skondensowanej mocy. I nie wypływa ona z natłoku dźwięków, a raczej ze zderzenia ich natężenia z przestrzenią i ciszą. I w tym właśnie Rob Mazurek jest niezwykłym mistrzem budując swój intymny świat dźwięków z użyciem skromnych środków i wielkich emocji. Polecam bardzo. 
autor: Józef Paprocki

Rob Mazurek: cornet, piano, prepared piano, electronics
1. Twombly at New Church
2. Gazing Through Walls (Two Paintings by Caravaggio)
3. King of Rome (For Pino Saulo)
4. Sweet Life in Disrepair (For Fellini)

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 9 listopada 2017

Kokotob "Flying Heart" Clean Feed 2017, CF431CD

Kokotob "Flying Heart" Clean Feed 2017, CF431CD
Bardzo mnie zaskoczyło to, że taki album znalazł się w katalogu portugalskiego Clean Feedu. I wcale nie dlatego, że płyta jest słaba - bardziej ze względów estetycznych. Jednak gdy przypomniałem sobie, iż niemal od początku ten znakomity label patronował muzyce Bernardo Sasettiego, musiałem przyznać się do błędu. Bo opierałem się raczej na własnym wyobrażeniu ich katalogu, niż na faktach.

Jeszcze niedawno była to wielka rzadkość, by uznani interpretatorzy muzyki klasycznej i współczesnej, komponowanej, wkraczali na obszar raczej kojarzony z improwizacją. Także tą wywiedzioną z jazzowej tradycji. Dzisiaj zdarza się to coraz częściej - tak właśnie jest w tym przypadku. "Flying Heart" to bowiem album stworzony - w dużej mierze - przez Taiko Saito, japońską wibrafonistkę, niezwykle cenioną za współczesne interpretacje muzyki m.in. Sofii Gubaiduliny. Ale - o czym wiadomo już zdecydowanie mniej - ma ona za sobą również długotrwałą współpracę z muzykami scen awangardowych i improwizowanych nie tylko Japonii - Keiko Abe, Davidem Friedmanem czy Kazuhisą Uchihashi. Współtworzyła także duet z niemieckim pianistą awangardowego jazzu Niko Meinholdem, w którym to zainspirowana słynnym albumem "Crystal Silence" starała się rozszerzyć o jeżyk awangardy dokonania duetu Chick Corea - Gary Burton. Współpracujący ze sobą od 2006 roku jako duet Koko (od tytułu pierwszego albumu) muzycy uznali w końcu, że trzeba coś zmienić w tym składzie, że formułą nieco się - na ten czas - wyczerpała. I tak narodził się Kokotob, trio do którego zaprosili Tobias Schirmer, wspaniałego muzyka grającego na klarnecie oraz klarnecie basowym.

Trio osadza swoją autorską muzykę w jazzowym kontekście, ale samo podejście do formy, jak i treści jest eksperymentalne. Ale też niezwykle nasycone klasyczną tradycją. Obecność Tobiasa Schirmera przydało muzyce wibracji, ale też sprawiło, iż muzyka stała się przejmująco medytacyjna i melancholijna jednocześnie. Przy tym wszystkich ma ona bardzo jednorodny charakter, ale nie ma tu miejsca za nudę. Jest zwarta i jednorodna, niemal jak oddychanie…
autor: Józef Paprocki

Taiko Saito: marimba, vibesNiko Meinhold: piano
Tobias Schrimer: clarinet, bass clarinet
1. Waldboden
2. Wellen
3. Origami im Görlitzer Park
4. Komodo no Kodomo
5. Etude in eb
6. Feldmännchen
7. 5 Viertel
8. Bikkuri
9. Korokoro
10. Snow Moon Flower

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 5 listopada 2017

Vítor Rua and The Metaphysical Angels "Do Androids Dream of Electric Guitars?" [2CD], Clean Feed 2017, CF429CD

Vítor Rua and The Metaphysical Angels "Do Androids Dream of Electric Guitars?" [2CD], Clean Feed 2017, CF429CD
Vítor Rua jest jedną z czołowych postaci portugalskiej sceny muzycznej, a jego dokonania obejmują mnóstwo idiomów i stylistyk, od rocka (był założycielem bardzo popularnego zespołu GNR), po minimalizm, muzykę konkretną, elektroniczną, mimetyczny jazz, folk, punk, thrash metal, country music oraz do swobodnej improwizacji (Telectu to wszak jego duet z pianistą i muzykologiem Jorge Limą Barreto, czasami współpracujący z słynnymi muzykami awangardowego jazzu - Sunnym Murray'em, Gerrym Hemingway'em, Hanem Benninkiem, Paulem Lyttonem, Barrym Altschulem, Gunterem Sommerem, Chrisem Cutlerem, Eddie Prevóstem, Louisem Sclavisem, Jaciem Berrocal, Carlosem "Zíngaro" czy Elliottem Sharpem ). Od 1987 roku Rua koncentruje się jednak na klasycznej kompozycji współczesnej, zarówno w formie solowej, kameralnej, jak i orkiestrowej w której wszakże wcale niemałą rolę odgrywać może improwizacja. Na tym polu współpracował m.in. z Johnem Tilbury, Giancarlo Schiaffinim, Danielem Kientzy, Peterem Rundelem czy Christianem Brancusim. Interesuje go także tradycja operowa (w dorobku kompozytorskim ma ich już pięć) ale - ponoć - o zdecydowanie groteskowym charakterze.

Wszystkie te pochłaniające go projekty wcale jednak nie sprawiły, iż odstawił on na bok swój instrument czyli gitarę. Ograniczyły jednak zdecydowanie jego możliwości czasowe i z tego powodu nie udało mu się stworzyć jego gitarowego zespołu marzeń, na który to przeznaczył pisał swoje najnowsze kompozycje. Jednak współczesna technika potrafi czynić cuda i tak przy użyciu overdubów, i możliwości studia nagraniowego postanowił zarejestrować je sam. Nakładał więc na siebie brzmienia kolejnych gitar, dopieszczał poszczególne frazy, aż stworzył czysto gitarowy album w jego odczuciu doskonały. Jak jednak sam przyznaje, dla niego, jako autora i wykonawcy całości materiału, brakowało mu na tej płycie zaskoczenia (chociaż akurat moje zdanie jako słuchacza jest inne) i postanowił płytę zarejestrować ponownie. By jednak nie mierzyć się ze sobą, tym razem zaprosił muzyków i improwizatorów grających na zupełnie różnych instrumentach dla siebie rezerwując jedyną w składzie gitarę.

Kompozycje jednak zachował, zachował także kolejność i w końcu postanowił wydać całość - na pierwszej płycie pierwotny, solowy, gitarowy materiał; na drugim krążku efekt pracy z zespołem. I ten podwójny album mnie bardzo zaskakuje. Można słuchać go bowiem na wiele sposób odnajdując różnice w podejściu i wyodrębniając fragmenty improwizowane, można porównywać całe płyty, można zestawiać partie solowe. Po kilku przesłuchaniach nie potrafię orzec która z tych płyt bardziej mi się podoba - drapieżno-melancholijne solowe wibracje czy też zbliżone do kameralistyki konsortowe granie. Obie płyty są bowiem znakomite, chociaż osobiście nie wiem czy zwrócił bym na nie uwagę gdyby nie to odkrywcze potraktowanie obu nagrań jak organicznej całości.
autor: Józef Paprocki

CD 1:
Victor Rua: all guitars (classical Ramirez guitar and Fender Squire guitar)
CD 2:
Victor Rua: guitars, composerHernani Faustino: bassLuis San Payo: drumsManuel Guimares: pianoNuno Reis: trumpetPailo Galao: clarinet
CD 1 - DO ANDROIDS DREAM OF ELECTRIC GUITARS?
1. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: The Amazing Worm 6:40
2. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Friendly Formants 5:44
3. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Roulotte 7:55
4. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Flamenco Is Dead 5:29
5. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Subliminal Signs Of Humor 4:51
6. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Fugue In Fuck Major 5:51
7. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Deleuze Versus Tarzan 5:07
8. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Prepared Onion With Olive Glue 3:40
9. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Descending Stairs With Duchamp 3:42
10. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Do Androids Dream Of Electric Guitars? 4:58

CD2 - DO ANDROIDS DREAM OF ELECTRIC BANDS ?
1. Do Androids Dream Of Electric Bands?: The Amazing Worm 6:39
2. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Friendly Formants 5:55
3. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Roulotte 7:52
4. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Flamenco Is Dead 5:27
5. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Subliminal Signs Of Humor 4:45
6. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Fugue In Fuck Major 5:52
7. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Deleuze Versus Tarzan 5:03
8. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Prepared Onion With Olive Glue 3:33
9. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Descending Stairs With Duchamp 3:46
10. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Do Androids Dream Of Electric Guitars? 4:59

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 1 listopada 2017

MiND GAMeS "Ephemera Obscura" Clean Feed 2017, CF432CD

MiND GAMeS "Ephemera Obscura" Clean Feed 2017, CF432CD
Oto kwartet złożony z wielu efektownych kontrastów i niekonwencjonalnych muzycznych połączeń. Złożone partie i skomplikowane, komponowane fragmenty współistnieją tu ze spontanicznymi poszukiwaniami dźwiękowymi, pełnymi tak światła i barw, jak i mroku, a tekstury i harmonie są zarówno pełne i bogate w szczegóły, jak i organiczne - surowe, pierwotne i dramatyczne w swoim wyrazie.

Angelika Niescier, Denman Maroney, James Ilgenfritz i Andrew Drury łączą to co najlepsze z dwóch światów - improwizacji i kompozycji, łączą inteligencję i wrażliwość, ale też zawsze gotowi są do zmiany formy i ról, w których są w tym kwartecie obsadzeni. Bo na przykład fortepian i perkusja obsadzone są w tym kwartecie w dosyć tradycyjnych rolach, lecz jednocześnie Maroney za pomocą przedmiotów umieszczonych na strunach wewnątrz fortepianu (w ten sposób usprawiedliwiających imię "hyperpiano") odmienia tę rolę, wkraczając w świat perkusjonaliów. A Drury, używając choćby własnego oddechu i rozmaitych przedmiotów, wytwarza dźwięki pełne harmonii, wcale nie perkusyjne.

Tak więc "Ephemera Obscura" jest przygodą, ale taką która ma początek i koniec. I zamkniętą formę. Niektóre z utworów to niemal gotowe piosenki, niektóre - zbiór dźwiękowych kolarzy. Ale zawsze przykuwają uwagę i zaskakują.
Polecam bardzo.
autor: Józef Paprocki

Angelika Niescier: alto saxophone
Denman Maroney: hyperpiano
James Ilgemfritz: contrabass
Andrew Drury: percussion

1. Harkinsish
2. Selonica
3. Strip Mind
4. Heterosemica
5. Ephemera Obscura
6. Imprint 2
7. Ballard Compound
8. Core Text

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 7 września 2017

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD
Kto wie czy Max Johnson nie jest jedynym muzykiem, który miał okazję współpracować ze słynnymi magami jazzowej awangardy i legendarnymi improwizatorami - Anthony'm Braxtonem, Johnem Zornem, Muhalem Richardem Abramsem czy Williamem Parkerem, oraz słynnymi muzykami ze świata bluegrassu - Samem Bushem i Davidem Grismanem, jak również postaciami systematycznie i skutecznie wymykającymi się swoją muzyką jakimkolwiek stylistycznym szufladkom - Adrianem Belewem, Vernonem Reidem czy Butthole Surfers. Całe to jego eklektyczne doświadczenie muzyczne odnaleźć można na jego najnowszym albumie zarejestrowanym przez klasyczne trio jazzowe z fortepianem (na którym gra znakomita Kris Davis), ale powiększone jeszcze o Susan Alcorn, specjalistkę od gry na pedal steel guitar czy, spolszczając, elektrycznej gitarze hawajskiej.

Kris Davis to na nowojorskiej scenie jazzowej jedna z najbardziej rozchwytywanych pianistek, związanych z kreatywną muzyką jazzową. Realizuje swoje własne autorskie projekty, angażując się przy tym w stałą współpracę z wieloma znakomitościami współczesnego jazzu w rodzaju basisty Erica Revisa, saksofonisty Tony'ego Malaby'ego czy gitarzysty Billa Frisella, zawsze wykazując się mistrzowską wprost kontrolą dźwięku i brzmienia. Susan Alcorn jest jedna z najważniejszych innowatorek gry na stalowej gitarze elektrycznej, wywodząca się przy tym niemal wprost z muzyki Zachodnich Appalachów. Sięga ona w swojej grze po korzenie ludowości, ale jednocześnie nasyca ją bujną harmonią Messiaena i Varese, dodając niespieszną energię jazzu, co z kolei sprawia, iż jej grą zachwycili się Mary Halvorson (stała się dla tej instrumentalistki naprawdę ważną inspiracją), Michael Formanek i Ellery Eskelin. Perkusista Mike Pride prowadzi wciąż bardzo szerokie muzyczne poszukiwania, koncertując i nagrywając z mistrzami improwizacji - Joe Morrisem, Nate Wooleyem i Peterem Evansem, grając hardcore i punk z legendarnym zespołem Milions of Dead Cops. Ale to jego wyjątkowa wizja i opanowanie perkusji sprawiły, że był jednym z najsilniejszych i najbardziej poruszających perkusistów, jakich kiedykolwiek miałem okazję usłyszeć.

I właśnie to połączenie czterech unikatowych muzycznych osobowości sprawia, iż album "In The West" jest tak fantastycznym doświadczeniem. Opierając się na bardzo szerokim świecie dźwięków, kwartet rozpościera przed słuchaczami wciąż nowe dźwiękowe kolaże korzystając z oryginalnych kompozycji Maxa Johnsona, by w finale sięgnąć po słynną i cudowną filmową suitę Ennio Morricone "Once Upon A Time in the West". To fantastyczna podróż na Zachód, do jego wyimaginowanych przecież w filmie Sergia Leone korzeni, w której przed słuchaczem rozpościera się bujna i piękna, dzika i ostra, dziwna i pełna wielorakich inspiracji muzyka.
autor: Marek Zając

Susan Alcorn: pedal steel guitar 
Kris Davis: piano
Max Johnson: bass
Mike Pride: drums
1. Ten Hands
2. Greenwood
3. Great Big Fat Person
4. Once Upon a Time in the West

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 6 września 2017

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD
Eric Revis granie jazzu ma praktycznie we krwi. I zawsze pozostaje sobą czy gra ze swoimi rówieśnikami i przyjaciółmi jak Orrin Evans, Nasheet Waits, Kris Davis, Darius Jones, Avram Fefer czy Jason Moran, czy też ze słynnymi muzykami jazzowych scen - Andrew Cyrillem, Brandfordem Marsalisem czy Betty Carter. Na swoim najnowszym, autorskim albumie "Sing Me Some Cry", wykracza jednak daleko poza wszystko, co wcześniej osiągnął. "Sing…" to kolejny krok poza "Parallax" (Clean Feed) w 2013 roku, jego pierwszą płytę zarejestrowaną ze słynnym chicagowskim saksofonistą i klarnecistą Kenem Vandermarkem, laureatem nagrody MacArthura. To album, który jak żaden chyba inny pokazuje jak niezwykle elastycznym muzykiem jest Eric Revis.

Sama muzyczna konfiguracja jest swoistym muzycznym "dream teamem" Erika Revisa – bowiem z każdym z tych muzyków grał już, ale w zgoła innej konfiguracji. Pianistka Kris Davis pojawiała się na albumach jego tria "Crowded Solitudes" oraz "City of Asylum" (z Andrew Cyrillem). Chad Taylor grywał z Revisem w składzie zespołu Avrama Fefera i na jego autorskim, absolutnie niezwykłym albumie "In Memory of Things Yet Seen". No i Vandermark, którego Revis po raz pierwszy zaprosił na sesję "Parallax". Razem, jako kwartet, pojawiają się po raz pierwszy, ale sama osoba lidera i jego ogranie z partnerami, jak też uniwersalność każdej z zebranych tu muzycznych osobowości sprawia, iż muzyka od pierwszych dźwięków staje się jednością.

A w dodatku całą czwórkę łączy niemało, bo choć wyrastają z różnych i odmiennych doświadczeń, od dawien dawna są znani ze względu na wspólną chęć eksperymentowania z dźwiękiem i formą. Ich nowoczesna muzyka jest sumą wrażliwości i doświadczeń, ale tworzona jest z dosyć tradycyjnych muzycznych elementów. Frazowanie, swing - to wszystko wyrasta z jazzu; energia jest tu kontrolowana, a sama muzyka śmiało mogłaby zyskać miano free-bopu. A jednocześnie Revis łączy wszystkie te tradycyjne dosyć elementy w zaskakujący sposób i zestawia je tak, że każda kolejna kompozycja na płycie, zyskuje unikatowe brzmienie i formę. Na czym polega ten jego fenomen? Do końca nie wiem, koniecznie radzę posłuchać...
autor: Józef Paprocki

Eric Revis: double bass
Ken Vandermark: tenor saxophone, clarinet
Kris Davis: piano
Chad Taylor: drums, percussion

1. Sing Me Some Cry
2. Good Company
3. Pt 44
4. Solstice....The Girls (For Max & Xixi)
5. Obliogo
6. Rye Eclipse
7. Rumples
8. Drunkard's Lullaby
9. Glyph

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 4 września 2017

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD
”Flux Reflux” jest drugim nagraniem tego swobodnie improwizującego kwartetu, ale pierwszą ich płytą w katalogu słynnego portugalskiego wydawnictwa Clean Feed. Pierwszy album "Anthropocene" został zarejestrowany zaraz po tym, jak francuski klarnecista Xavier Charles dołączył do trzech młodych muzyków z Oslo, tworząc kwartet Platform. Flux Reflux natomiast to nie pierwsze ich spotkanie, a raczej efekt wieloletniej wspólnej pracy i suma doświadczeń, jakie nabyli wspólnie improwizując w wielu, wielu kolejnych projektach.

Bo wcale nie jest tak, że wszystko, co muzycy nagrają jest niezwykłe i godne wydania. Kolejne muzyczne spotkania są bardzo często raczej poszukiwaniem, niż skończoną, przełomową formą. Muzyka bardzo często nie zmienia się z sesji na sesję, a do wspólnoty i jedności bardzo często dochodzi się małymi, czasami malutkimi kroczkami. Także w improwizacji.

Album składa się z 6 akustycznych, improwizowanych utworów i nie zawiera kompozycji w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Jednak wszystkie utwory mają wyraźny kierunek, z niewielkimi, dobrze wyważonymi elementami muzycznymi, będącymi podstawą każdego z utworów. "Parallell" do odkrycie Darwina, jak życie może rozwijać się bez kompleksowego, inteligentnego projektu. Podobnie muzyka ta organizuje się bez kompozytora. Każdy kawałek komponuje się (komponowany jest) poprzez indywidualne decyzje muzyków. I w ten sam sposób styl Platform rozwijał przez lata wyraźną estetykę, bez umyślnego sterowania z góry, ale z założeniem wspólnego doświadczenia. Na tych medytacyjnych arkuszach dźwięku wszystko jest powolne, minimalne i ściśle zjednoczone, a muzyka nie jest tu podróżą, a raczej pojedynczą fotografią. Efekt jest fascynujący i dziwnie piękny, w taki sposób, jakby słuchacz zastygał w dźwiękowej przestrzeni. "Flux Reflux" to niezwykłe doświadczenie!
autor: Marek Zając

Xavier Charles: clarinetKatrine Schiott: celloJan Martib Gismervik: drums
Jonas Cambien: piano, casio SK1
1. Début
2. Flux
3. Reflux
4. Interlude
5. Ce que le vent d'ouest n'a pas vu
6. Fin

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 13 sierpnia 2017

The Selva "The Selva" Clean Feed 2017, CF427CD

The Selva "The Selva" Clean Feed 2017, CF427CD
Debiutancki album portugalskiego tria to przede wszystkim niezwykła ilość odniesień, ale także absolutnie niezwykła w wielowątkowej muzyce improwizowanej jednorodność. Pobrzmiewają tu bowiem odwołania do muzyki dalekowschodniej, afrykańskiej, czasami pobrzmiewa zdekonstruowany blues, czasami nawet dawna muzyka renesansowej Europy. Ale wszystko to jest jakby przesłonięte dwiema zasłonami niczym fotografia zrobiona z użyciem filtra. Pierwszy filtr to poszarpana faktura improwizowanej muzyki, tak właściwa dla budowania performatywnych przestrzeni dźwiękowych. Drugi filtr jest bardziej niezwykły - to pewna formuła budowania muzyki w przestrzeni melancholii, tęsknoty; nie drapieżności, pastelu raczej niż wyrazistych, mocnych barw. I co ciekawe jest to melancholia zupełnie odmienna od tej znanej choćby z północnych, skandynawskich nagrań.

Wiolonczelista Ricardo Jacinto, perkusista Nuno Morao oraz - jedyny znany mi wcześniej muzyk - ceniony kontrabasista Gonçalo Almeida tworzą świat zupełnie niezwykły i wcześniej mi nieznany, korzystając z tradycji world music, jazzu, europejskiej muzyki klasycznej i trzeciego nurtu. Czynią to wszystko korzystając tylko i wyłącznie z akustycznych instrumentów, i w dodatku posługując się nimi w bardzo tradycyjny sposób, bez przesterów czy preparacji. Efektem jest niezwykłe i inspirujące nagranie, z którym po prostu trzeba się zapoznać.
autor: Józef Paprocki

Ricardo Jacinto: cello
Gonçalo Almeida: double bass
Nuno Morao: drums
1. I (1:37)
2. II (2:42)
3. III (15:11)
4. IV (1:59)
5. V (2:01)
6. VI (4:57)
7. VII (11:17)
8. VIII (3:18)
9. IX (4:32)

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 9 lipca 2017

Mat Maneri / Evan Parker / Lucian Ban "Sounding Tears" Clean Feed 2017, CF425CD

Mat Maneri / Evan Parker / Lucian Ban "Sounding Tears" Clean Feed 2017, CF425CD
W ciągu ćwierćwiecza swojej muzycznej kariery amerykański skrzypek i altowiolista Mat Maneri "zmienił sposób, w jaki świat jazzu słucha skrzypiec i altówki" (allaboutjazz.com) i zyskał międzynarodową renomę, jako jeden z najbardziej oryginalnych i ciekawych artystów swojego pokolenia . Maneri posiada natychmiast rozpoznawalne brzmienie i podejście do muzyki, które łączy różne światy jazzu oraz muzyki współczesnej, ale też i elementy world music w spójny, płynny, niezwykle ekspresyjny sposób, który The Wire nazywa "nieskończenie fascynującym". W trakcie swojej kariery Maneri współpracował z ikonami improwizowanej muzyki dwudziestego i obecnego stulecia, jak wprowadzający go w muzyczne arkana ojciec Joe Maneri, Cecil Taylor, Tim Berne, William Parker, Craig Taborn, Joe McPhee, Matthew Shipp, Ken Vandermark i wielu, wielu innych.

Na swoim najnowszym albumie również spotyka jedną z legend muzyki improwizowanej i chyba obecnie najwybitniejszego brytyjskiego muzyka - saksofonistę Evana Parkera - oraz pochodzącego z Rumunii, ale wykształconego m.in. w Skandynawii pianistę Luciana Bana.

Improwizacje tworzone przez tych wybitnych muzyków opowiadają historię zgodnie z estetyką nowego tysiąclecia - ekspresyjnie, ale i impresyjnie zarazem, z wcale niemałą dawką muzycznej liryczności obok kanciastego, ziarnistego i momentami porwanego frazowania. Mat Maneri mówi o tej muzyce tak: "Muzyka zaczyna się przed muzyką. Jako improwizator pierwszą nutą, którą gram wprawiam w ruch cały świat. To muzyka grana w trio, w której jednak staramy sie ocalić muzyczną intymność. Czy jest improwizacja, czy to muzyka kameralna? Czy to jest jazz? Nasza muzyka na tym albumie, doświadczenie, empatia i wspólna historia, którą Evan i Lucian wprowadzają do Sounding Tears, wyraźnie odpowiadają na te pytania."

Maneri i Ban współpracują blisko od dziesięć lat i obejmuje to kilka różnych projektów. Spotkali się w podczas pracy nad płytą Bana (wraz z basistą Johnem Hebertem) inspirowaną twórczością Enesco "Re-Imagined" (2009). Jeden utwór zagrali wspólnie wykreowując tak niezwykły i niezapomniany duet, że nie wahali się rozpocząć tournee tylko we dwójkę, chcąc przenieść jeszcze i utrwalić to niezwykłe wspólne doświadczenie. To relacje przyniosły ostatecznie nagranie "Transylvanian Concert" (ECM, 2013). I to właśnie na ten koncert zaproszono Evana Parkera jako specjalnego gościa. Muzyka zyskała zupełnie nowy, unikatowy wymiar i właśnie w tym koncercie szukać można bezpośrednich korzeni płyty "Sounding Tears", chociaż muzycy koncertowali jeszcze wspólnie jako trio.

Evan Parker w tym nagraniu prezentuje swoje bardziej introwertyczne oblicze, delikatnie otoczony w sonicznym wszechświecie przez Maneri'ego i Bana. W toku ośmiu improwizacji i dwóch kompozycji trio prezentuje wyrazisty język, zbudowany na równości i wspólnocie pozbawionej jakiejkolwiek muzycznej hierarchi - tak osobowościowej, jak i instrumentalnej. Bo wszyscy trzech ciekawi są siebie wzajemnie, a nadrzędnym imperatywem pozostaje po prostu niezwykła - i osobista - muzyka...
autor: Marek Zając

Mat Maneri: viola
Evan Parker: soprano and tenor saxophones
Lucian Ban: piano

1. Blue Light 1:50
2. Da Da Da 7:19
3. The Rule Of Twelves 3:46
4. Blessed 7:43
5. This! 5:13
6. Sounding 3:27
7. Polaris 3:03
8. Scilence 8:22
9. Paralex 7:12
10. Hymn 3:53

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 7 lipca 2017

Mario Pavone Sextet "Vertical" Clean Feed 2017, CF423CD

Mario Pavone Sextet "Vertical" Clean Feed 2017, CF423CD
Kontrabasisty Mario Pavone, mimo iż w ostatnich latach mocno ograniczył swoją koncertową i nagraniowa aktywność, nie potrzebuje wielkiej prezentacji - przez lata bowiem był partnerem najważniejszych i najbardziej kreatywnych muzyków drugiej połowy dwudziestego i początku obecnego stulecia. Paul Bley, Bill Dixon, Thomas Chapin, Anthony Braxton, Wadada Leo Smith, Marty Ehrlicha to tylko najważniejsi spośród nich.

Na swój najnowszy album zaprosił muzyków którzy nie będąc jeszcze luminarzy współczesnego jazzu nie raz już udowadniali, iż kreatywność i zdolność improwizacji są ich mocną stroną. Tacy są bez wątpienia Tony Malaby, Oscar Noriega, Dave Ballou, Peter McEachern i Mike Sarin. Muzyka Mario Pavone z jego najnowszej płyty od pierwszych nut sprawia słuchaczom czysta przyjemność - jest kolorowa, jasna, ciepła i intensywna. Poszczególne kompozycje rozszerzają perkusyjne podejście do kontrabasu, które od dawna charakteryzuje tego wyjątkowego muzyka, a zintegrowanie brzmienia instrumentu Pavone z perkusją Sarina jest napędzające, nerwowe i energetyczne. Przecina chmury dźwięku tworzone przez instrumenty dęte, których linie zdają się być tworzone nie tylko przez tylko czterech instrumentalistów, ale przez niemałą orkiestrą. Jest to gęsta i intensywna muzyka, potężna i delikatna w równocześnie, w tym samym czasie, starannie skonstruowana i spontaniczna, tworzona przez komponowane motywy i luźne improwizacje. Ma wszystko, czego można poszukiwać na współczesnym, świadomym historii - także awangardowej muzyki - obecnego czasu. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Mario Pavone: double bass
Dave Ballou: trumpet
Tony Malaby: tenor and soprano saxophoneOscar Noriega: clarinet and bass clarinet
Peter McEachern: trombone
Mike Sarin: drums

1. Ellipse 6:16
2. Vertical 7:19
3. Suitcase In Savannah 4:26
4. Broken 2:40
5. Cube Code 5:55
6. Blue Drum 1:52
7. Start Oval 5:07
8. Horizontal 2:15
9. Two Thirds Radial 6:20
10. Axis Legacy 5:03
11. Voice Oval 4:55

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 1 lipca 2017

Joao Hasselberg & Pedro Branco "From Order To Chaos" Clean Feed 2017, CF419

Joao Hasselberg & Pedro Branco "From Order To Chaos" Clean Feed 2017, CF419
Zaledwie kilka miesięcy po sukcesie debiutanckim albumu "Dancing Our Way to Death" Joao Hasselberg & Pedro Branco, dwóch portugalskich muzyków i improwizatorów mieszkających jednak poza swoją ojczyzną (Hasselberg - w Kopenhadze, Branco w Amsterdamie) postanowiło wydać jego kontynuację - znakomitą płytę "From Order To Chaos". Tytuł "Z porządku do chaosu" jestb znakomitym opisem tego nagrania. Z jednej bowiem strony tworzą oni muzykę liryczną na kontrabas i gitarę, jakby wyrastającą z projektów które współtworzą z innymi muzykami. Odnawiają tym samym jazzową tradycję, sięgają do niej i czerpią z niej jednak czynią to na zgoła współczesny sposób. Bo są współczesnymi muzyka, tworzącymi dla współczesnych słuchaczy i mają świadomość teraźniejszości.

Gdy więc grają razem sięgają też do zgoła innych tradycji i doświadczeń - odwołują się do muzyki klasycznej, współczesnej, repetytywnej, elektro-akustycznej, eksperymentalnej i sięgają po wolną improwizację. Z tych wszystkich doświadczeń i odniesień tworzą - z pomocą choćby gitarzysty Afonso Paisa czy saksofonisty Alberta Cirery skupioną, fascynującą i żywą muzyczną tkankę. Znakomite nagranie!
autor: Józef Paprocki

Joao Hasselberg: double bass/electric bassPedro Brancod: guitar
Albert Cirera: saxophone on tracks 5, 8
Afonso Pais: guitar on tracks 1 (Left side), 6
Joao Paulo Esteves da Silva: piano on tracks 1, 6
Luis Figueiredo: piano on track 3
Joao Lencastre: drums

1. One for Debord [3:02]
2. Crossing The Street So I Don't Have To Say Hello [3:27]
3. Sisyphus Back Pain [5:16]
4. While Trees Turn White [3:32]
5. While Trees Turn White [2:17]
6. One for Debord – Reprise [2:56]
7. Improv I [1:39]
8. I Would Prefer Not To [2:44]
9. Absolutely Overwhelming Revelation [1:17]

płyta do nabycia na multihttp://www.multikulti.com/from-order-to-chaos.htmlkulti.com

czwartek, 29 czerwca 2017

Carlos Bica & Azul [Frank Möbus, Jim Black] "More Than This" Clean Feed 2017, CF398

Carlos Bica & Azul [Frank Möbus, Jim Black] "More Than This" Clean Feed 2017, CF398
Minęło już dwadzieścia lat od premiery płyty "Azul" Carlosa Bica, portugalskiego kontrabasisty, zarejestrowanej wraz z niemieckim gitarzystą Frankem Möbusem i amerykańskim perkusistą Jimem Blackem. Ich nowy album "More Than This" nie jest wcale nostalgiczną podróżą do dawno minionej przeszłości, ale odwołuje się do ich "teraz" i "dziś". To nowe wydawnictwo odzwierciedla tę samą muzykę, którą słuchacze pokochali dwadzieścia lat temu, ale instrumentaliści swobodnie wykraczają poza te oczekiwania. Muzyka wprawdzie wspomina przeszłość, ale też w każdej chwili odkrywa i ukazuje zupełnie nowe rejony muzyczne. To dojrzałe artystycznie trio stworzyło album, który otwiera nowe drzwi, chcąc odkryć to, co jest po drugiej stronie.

Liryzm i romantyczne podejście Carlosa Bica do materii współczesnego, kreatywnego jazzu, w połączeniu z elementami pochodzącymi bezpośrednio z rocka ("A La ea Neve") oraz tradycji folkowej ("Srebrny Sztylet") oferuje słuchaczowi zupełnie nowy świat dźwięków, fraz i tekstur, przy których jednak śmiało szukać można by się relaksu. Utytułowani i cenieni instrumentaliści nagrali niezwykle świeżą brzmieniowo płytę, ale mądrzy mądrością pokoleń doskonale wiedzą, że "nowe", nie może odrzucać i negować "starego". Czerpią więc z tradycji i współczesności poszukując raz jeszcze, na nowo, swojego dźwiękowego tu i teraz.
autor: Józef Paprocki

Carlos Bica: double bassFrank Möbus: guitar
Jim Black: drums and percussion
1. Mafalda [6:13]
2. A La E A Neve [5:00]
3. I Wonder, Wonder I Do [2:25]
4. Whale Rider [5:13]
5. Silver Dagger [4:34]
6. Skeleton Dance [3:05]
7. Na Rama Do Alecrim [5:07]
8. Patchwork [5:55]
9. Jolly Jumper [3:09]
10. Wattenmeer [7:07]
11. XY Ungelöst [4:39]

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 27 czerwca 2017

Tony Malaby / Mat Maneri / Daniel Levin "New Artifacts" Clean Feed 2017, CF412

Tony Malaby / Mat Maneri / Daniel Levin "New Artifacts" Clean Feed 2017, CF412
"New Artifacts" to nagranie dokumentujące porywający koncert Tony'ego Malaby, Mata Maneri i Daniela Levina na nowojorskim Brooklynie. Osiągnięta wtedy brzmieniowa jedność i harmonia odmieniła tych, którzy mieli okazję na żywo usłyszeć muzyków w Three’s Brewing w sierpniu ubiegłego roku. Teraz oto może stać się to i naszym udziałem.

Trzej partnerzy niemal namacalnie wprowadzają nas wprowadzając w swój twórczy w świat, otwarty na wszelkie możliwości i muzyczne zdarzenia, ale też bogaty w liryzm; i oprowadzają nas po nim z podziwu godną narracyjną elokwencją. Ten liryzm staje się oto podstawą kompozycji, ale i nadaje jej charakter niemal form wokalnych. Instrumenty całej trójki zdają się przemawiać do nas już nie tylko dźwiękami, ale bogatym w znaczenia słownictwem: proklamacje, intymne słowa i płacze zawieszone w przestrzeni ciszy zdają się raczej ludzkim głosem niż instrumentalną mową dźwięków. Słyszymy głos Tony'ego Malaby'ego na jego saksofonach jako wielką, pełną oddechu sferę przesyconą wiatrem i światłością. Ta przestrzeń przecinana jest przez struny Levina i Maneriego, pełnymi znaczeń słowami i tęsknotami, zapierającymi wprost dech w piersiach słuchaczy.

To wielkie szczęście, że koncert ten został nagrany, i że dziś możemy doświadczać magi tamtej nocy.
autor: Józef Paprocki

Tony Malaby: saxophoneMat Maneri: viola
Daniel Levin: cello

1. New Artifacts 13:09
2. Creation Story 11:51
3. Freedom from the Known 11:01
4. Joe 7:12

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 24 czerwca 2017

Ken Filiano & Quantum Entanglements [Ken Filiano / Michael Attias / Michael T.A. Thompson / Tony Malaby] "Dreams From a Clown Car" Clean Feed 2010, CF207

Ken Filiano & Quantum Entanglements [Ken Filiano / Michael Attias / Michael T.A. Thompson / Tony Malaby] "Dreams From a Clown Car" Clean Feed 2010, CF207
Najnowsza płyta Kena Filliano to gwiazdorski, freejazzowy kwartet z dwoma saksofonistami Michael Attiasem (baryton i alt) i Tonym Malabym (tenor i soprano) oraz perkusistą Michael T.A. Thompsonem. Chociaż muzycy - nominalnie - grają kompozycje lidera to bardziej są one utrzymane w duchu zbiorowej improwizacji (może oprócz Dog Days), niż starannie zapisanych kompozycji z nawrotami melodycznymi czy harmonicznymi. Muzyka Filliano potrafi hipnotyzować, ale potrafi też drażnić. Nie do końca rozumiem sens używania efektów elektronicznych przez lidera składu - dla mnie wystarcza, gdy grają czysto akustycznie. I im dalej zatracają się w kolektywnej improwizacji tym, moim zdaniem, ciekawiej brzmią. Czasami wystarczy zaufać partnerom i puścić wodze inwencji, a nie skupiać się na kontrolowaniu rytmu czy timingu. Attias ciekawiej brzmi na alcie - na barytonie brakuje mu czasami energii Vandermarka czy szaleństwa Matsa Gustafssona; Malaby - jak zwykle doskonały we wszystkim, instrument dla niego nie ma znaczenia. Thompson sprawny, ale bardziej rzemieślnik niż wirtuoz. Dobry kolektyw, który uwolniony od szkieletu kompozycji naprawdę potrafi rozwinąć skrzydła.
autor: Marek Zając

Ken Filiano
: bass
Michael Attias: baritone saxophone
Michael T.A. Thompson: drums
Tony Malaby: tenor saxophone

1. Silhouette 6:34
2. Dog Days 11:35
3. Beguiled 11:25
4. Shinobu 9:06
5. Baiting Patience 8:18
6. Powder & Paint 9:33
7. Retronym 8:32

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 21 czerwca 2017

Louis Sclavis / Craig Taborn / Tom Rainey "Eldorado Trio" Clean Feed 2010, CF193

Louis Sclavis / Craig Taborn / Tom Rainey "Eldorado Trio" Clean Feed 2010, CF193
Pod nazwą Eldorado Trio ukrywa się trójka świetne znanych nie tylko miłośnikom free jazzu muzyków: francuski saksofonista i klarnecista Louis Sclavis oraz dwóch Amerykanów - pianista Craig Taborn i perkusista Tom Rainey. Nie współpracują oni ze sobą regularnie od lat - prezentowana płyta jest pierwszym ich nagraniem (część utworów zarejestrowano w studiu, część podczas koncertu w Casa de Musica, w Porto).

Muzyka oscyluje gdzieś pomiędzy mainstreamem a free jazzam, ale bardzo duże piętno odciskają na niej trzecionurtowe poszukiwania Louisa Sclavisa. Ma przez to bardzo wychłodzony emocjonalnie charakter i zdaje się bliższą raczej dużej sali w filharmonii niż zadymionym jazzowym klubom (czego jednak nie należy traktować jako zarzut - to po prostu stwierdzenie faktu). Nie mała w tym zasługa także techniki gry Craiga Taborna - gra on na fortepianie w piękny, "perełkowy" sposób. Dźwięki jego instrumentu przypominają mieniące się w słońcu szklane kulki, a gęstość ich i delikatność przyprawia o zawrót głowy. Muzycy grają niczym jeden organizm, świetnie się rozumieją. Podkreślają to także improwizacje tria (trzy utwory na płycie, pozostałe to kompozycje Sclavisa), a techniki gry, inwencji i konsekwencji w realizacji raz przyjęty założeń można im tylko pozazdrościć. Świetna płyta!
autor: Józef Paprocki

Louis Sclavis: soprano saxophone, bass clarinet
Craig Taborn: piano and fender rhodes
Tom Rainey: drums

1. Let It Drop
2. To Steve Lacy
3. Up Down Up
4. La Visite
5. Summer Worlds
6. Lucioles
7. Possibilities
8. Eldorado

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 3 maja 2017

Trespass Trio "The Spirit of Pitesti" Clean Feed 2017, CF418

Trespass Trio "The Spirit of Pitesti" Clean Feed 2017, CF418
To już czwarta płyta Trespass Trio i w moim odczuciu album, na którym w muzycznej warstwie najsilniej odciskają się emocje i smutek. Nie bez powodu, ale o tym za chwilę. Każdy kto zna dokonania formacji Angles wie, że Martin Kuchen jest znakomitym kompozytorem, cechą wyróżniającą go od innych to zdecydowana, ale nie agresywna, spójna, ale różnorodna struktura utworów. Dlatego pewnie, jego muzyka pojawia się nie tylko w kontekście czysto jazzowym, pisze dla teatrów, filmów i do spektakli tańca współczesnego, choć nigdy nie jest to muzyka ilustracyjna, wbudowana jest w nią jakaś osobista narracja kompozytora. Ten fabularny sposób prowadzenia narracji dochodzi do głosu i na tym albumie.

Martin Kuchen zyskał opinię jednego z najbardziej niezwykłych improwizatorów w Europie, wirtuoza saksofonu, odważnego i bezkompromisowego artysty, który równie dobrze radzi sobie w składach free-jazzowych, jak i w projektach skręcających w stronę ponadgatunkowej awangardy. Należałoby dodać, że cenne doświadczenie, jakie zbierał przez kilkanaście ostatnich lat wykorzystuje mądrze i rozważnie, konsekwentnie rozwijając swój język muzyczny. W młodości występował jako perkusista i wokalista rockowy, by z czasem skupić swoje zainteresowania na muzyce jazzowej i improwizacji. Grywał na ulicy i w sztokholmskim metrze, ale też przez kilka tygodni podróżował po Afryce, gdzie grał z lokalnymi artystami. Wszystkie te doświadczenia miały wpływ na oryginalny styl gry Kuchena. Znany z kilku znakomitych jazzowych zespołów jak Angles, Exploding Customer, Looper czy właśnie Trespass Trio.

Po raz kolejny bardzo osobista, skupiona narracja Kuchena zachwyca uważnego słuchacza, saksofonista wspomagany jest przez kontrabasistę Pera Zanussiego, który grając pizzicato jak i arco jest jak kotwica, fundament, na którym wznosi się muzyczna budowla, perkusista Raymond Strid, mistrz barwy i dynamiki potrafi zagrać bardzo dynamicznie, nadając muzyce porywającą motorykę, a jednocześnie, co rusz wyzwala perkusję z typowej dla niej rytmicznej funkcji.

Smutek, melancholia i fabuła na tej płycie nie biorą się znikąd. Najnowsze nagranie nie wolne jest bowiem od politycznych kontekstów. Pitesti to nieduże rumuńskie miasto, które zyskało "sławę", ponieważ w czasach komunistycznych lokalne więzienie było miejscem eksperymentów na więźniach politycznych w procesie tzn. "reedukacji". Poddawano ich tu z niebywałym okrucieństwem torturom i operacjom "prania mózgu" pod nadzorem rumuńskiej policji politycznej. Procedury te jednak do tego stopnia wyrwały się spod kontroli, że nawet komunistyczne władze przestraszyły się i przerwały po pięciu latach doświadczeń i eksperymentów. Część więźniów jednak ich zmarła w trakcie eksperymentów. Część z nich, już po zamknięciu więzienia, skazano na śmierć. Oprawcy oczywiście zostali oczyszczeni.

Kuchen łącząc kompozycję i improwizację, surowość i pasję, drobne dźwięki i wielkie gesty, sprawia, że ta muzyka nas głęboko dotyka. I, mimo przerażającego kontekstu, potrafi oczarować poruszając nas do głębi. Trespass Trio staje się oto jednym z najbardziej fascynujących bandów współczesnego europejskiego jazzu, a każdy nowy opus w ich dorobku jest prawdziwym arcydziełem. 
autor: Marek Zając

Per Zanussi
: double bass
Raymond Strid: drums and percussionMartin Küchen: baritone, alto and sopranino saxophones

1. Sounds & Ruins (Take 3)
2. The Spirit Of Pitesti
3. In Tears
4. Fri Kokko
5. Centers
6. Sounds & Ruins (Take 2)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 1 maja 2017

Kaja Draksler Octet "Gledalec" 2CD, Clean Feed 2017, CF417

Kaja Draksler Octet "Gledalec" 2CD, Clean Feed 2017, CF417
Ten podwójny album Kaji Draksler, słoweńskiej pianistki, improwizatorki i kompozytorki, wymyka się wszelkim muzycznym szufladkom. Rozwija ona bowiem swoją muzyczną wizję w poetycką suitę przesyconą z jednej strony miłością do komponowanej muzyki kameralnej, w którą jednocześnie wprowadza całkiem spore partie wypełnione solowymi, triowymi lub zbiorowymi improwizacjami. Ukazuje w niej splecione ze sobą własne fascynacje - kulturą europejską ze szczególnym uwzględnieniem gregoriańskiego chorału i europejskiej poezji (wykorzystuje tu m.in. melorecytowane wiersze Pablo Neruda i Andriany Minou); folklorem Europy (szczególna rola skrzypka George Dumitriu i zahaczające o folk, ale i operę partie wokalne); afektem dla ludzkiego głosu - to nie tylko recytowana poezja podkreślająca rolę słowa (logosu) w zachodnioeuropejskiej kulturze, ale i odwołania do sakralnej roli śpiewu.

Całość jest niezwykłym i unikatowym dziełem w której często wszystkie te formuły i odwołania nakładają się na siebie, występują i - momentami - wybrzmiewają równocześnie. I nie ma w tej muzycznej, skomplikowanej wizji śladów szwów i łączenia, zdaje się być nierozerwalną, fascynującą całością w której na różnych poziomach dochodzą do głosu epoki i formy. We wszystko to jakby mimochodem, wprowadzona zostaje jeszcze jazzowa tradycja, bowiem Kaja Draksler, pianistka i improwizatorka chce sobie jeszcze pograć i poimprowizować w swoim autorskim, klasycznym trio. A naprawdę, ona i jej partnerzy (Lennart Heyndels i Onno Govaert) umieją to robić. Podobnie jest także z saksofonistami – Ab Baars to znana i ceniona marka, ale już młoda Ada Rave to dla mnie prawdziwe objawienie.

Czapki z głów, Kaja Draksler nadchodzi!
autor: Marek Zając

Björk Níelsdóttir
: voice
Laura Polence: voice
Ada Rave: tenor saxophone, clarinet
Ab Baars: clarinet, tenor saxophone, shakuhachi
George Dumitriu: violin, viola
Kaja Draksler: piano
Lennart Heyndels: double bass
Onno Govaert: drums, orchestral percussion, piano

CD1:
1. Mirabile Mysterium / Births
2. Omphalomancy
3. Bizdibocul
4. A Carnival Of Words
5. A Promise Is A Promise
6. Dulce Como Un Solozzo En la Nevada
7. Omlettio Ad Absurdum

CD2:
1. Gledalec
2. (And Here Who There Who)
3. Canto XI
4. The Builder
5. Epilogue

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 29 kwietnia 2017

Samo Salamon Sextet "The Colours Suite" Clean Feed 2017, CF414

Samo Salamon Sextet "The Colours Suite" Clean Feed 2017, CF414
Oto jeszcze jedno nagranie w katalogu portugalskiej oficyny Clean Feed zarejestrowane podczas koncertów Festiwalu Jazzowego w Ljubljanie. Tym razem bohaterem jest sekstet słoweńskiego gitarzysty Samo Salamona. To właśnie o nim John Scofield (Salamon był wcześniej jego studentem) zwykł mawiać, że jest najbardziej uzdolnionym i fascynującym gitarzystą europejskiej sceny jazzowej. Sekstet ma konstytucję ponadnarodową, łącząc ponad pokoleniowymi i narodowymi granicami to co najlepsze na europejskiej scenie jazzowej: Brytyjczyk, saksofonista, Julian Arguelles; dwóch Włochów: Achille Succi i Roberto Dani; reprezentujący Francję i Niemcy Pascal Niggenkemper oraz berlińczyk Christian Lillinger. Obecność dwóch perkusistów była to sprawdzony już wcześniej pomysł Salamona, ale chyba po raz pierwszy obsadzają w roli basisty niesamowitego jak Niggenkempera zastosował pomysł także z podwójnym kontrabasem. Bo chociaż to muzyk jeden, ale brzmienie, inwencja, no i unikatowa technika gry sprawia, iż słuchaczom dźwięk basu wprost dwoi się w uszach. Do tego jeszcze przetwarza on dźwięk i preparuje instrument, więc spectrum brzmienia poszerza się niesamowicie.

Samo Salamon zaangażował dwóch bardzo, bardzo doświadczonych saksofonistów. I uczynił to nie bez powodu. Kontynuuje on bowiem swoją muzykę w sposób w jaki budował ją choćby Duke Ellington - łączy bardzo skomplikowane motywy harmoniczne i rytmicznych z zupełnie otwartą improwizacją, co daje słuchaczom odczucie potęgi konstrukcji muzyki i brzmienia, ale też wrażenie dotknięcia zespołu jako osobnego, żywego organizmu. Bo gdy partnerzy mają doświadczenie i kreatywność, i potrafią poruszać się sprawnie w gąszczu rytmicznych i harmonicznych zmian, brzmią jak sprawna, ale nie bezduszna maszyna. W dwóch słowach: potężna i fantastyczna muzyka, której nie wolno przegapić.
autor: Józef Paprocki

Achille Succi: bass clarinet
Julian Arguelles: tenor and soprano saxphones
Samo Salamon: guitar
Pascal Niggenkemper: bass
Roberto Dani: drumsChristian Lillinger: drums
1. Yellow
2. Black
3. Green
4. Red
5. White
6. Brown
7. Blue
8. Grey

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 18 kwietnia 2017

Michael Attias Quartet "Nerve Dance" Clean Feed 2017, CF411

Michael Attias Quartet "Nerve Dance" Clean Feed 2017, CF411
Każdy chyba skład Michaëla Attiasa jaki słyszałem jest jakby pochodną Renku, tria, które - w moim odczuciu - zdaje się definiować muzykę tego nowojorskiego saksofonisty i improwizatora. Nie dość, że w każdym z tych projektów towarzyszy mu przyjaciel i kontrabasista John Hébert (wyrastający także i tutaj na współlidera projektu) to jeszcze mam wrażenie, że poruszamy się w kręgu tych samych zagadnień i estetyk - spontaniczności, uniwersalności i elastyczności formuły każdego z tych zespołów. No i pojęcia równości w muzyce rzecz jasna.

Bo chociaż muzyka to kompozycje Attiasa i Héberta, to o jasnym, czytelnym liderowaniu w tym składzie (jak i innych amerykańskiego saksofonisty) trudno mówić. Attias konsekwentnie powściąga bowiem swoją ekspansywność grając niezwykle oszczędnie. I chociaż każdy z instrumentów spełnia tu de facto przypisaną mu rolę (saksofon - instrument solowy, fortepian - harmonia, etc.), to przecież nie jest tak przez cały czas. Kontrabas i fortepian, rzadziej perkusja kierują tu poczynaniami zespołu i definiują budowaną przez wszystkich dramaturgię tak poszczególnych kompozycji, jak i całego nagrania. I chociaż saksofon nie pełni tu funkcji rytmicznych (jak przecież zdarza się choćby w licznych projektach Kena Vandermarka), to również nie nadużywa swej solistycznej roli i nie definiuje całości muzyki, jak i poczynań poszczególnych instrumentalistów.

Osią narracyjną zdaje się być dialog basu i saksofonu, chociaż gęstość poczynań Aruán Ortiza za klawiaturą fortepianu nieco spycha ją na plan dalszy. To właśnie pianista nasyca energią muzykę kwartetu. W to wszystko wchodzi niezwykle zgrabnie i czujnie perkusją Waitsa, który jak mało kto podkreślić potrafi rytmiczne aspekty kompozycji, nie wysuwając ich jednocześnie na plan pierwszy. To zresztą w moim odczuciu jeden z najbardziej niedocenionych i wszechstronnych bębniarzy na amerykańskiej scenie, potrafiących jak mało kto grać mainstream i free jazzową awangardę. I nasycić każdy z tych gatunków wolnością i duchem tradycji jednocześnie.

Podsumowując - świetne nagranie będące współczesną wizją jazzowego mainstreamu, świadomego tego, że free jazz istniał i istnieje, pulsujące energią, ale też potrafiące zauroczyć lirycznym pięknem jazzowej, chociaż nietypowej ballady (Moonmouth). Bardzo polecam.
autor: Marek Zając

Michaël Attias: alto saxophone
Aruán Ortiz: piano
John Hébert: bass
Nasheet Waits: drums
1. Dark Net [8:21]
2. Nerve & Limbo [7:47]
3. Scribble Job Yin Yang [6:28]
4. Boca de Luna [1:43]
5. Moonmouth [4:42]
6. La Part Maudite [5:36]
7. Le Pese-Nerfs [4:22]
8. Rodger Lodge [8:02]
9. Dream in a Mirror [9:51]
10. Ombilique [3:53]
11. Nasheet [6:40]

płyta do nabycia na multikulti.com