Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Criss Cross Jazz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Criss Cross Jazz. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 lipca 2015

Alex Sipiagin Sextet [Alex Sipiagin / David Binney / Adam Rogers / John Escreet / Matt Brewer / Eric Harland] "Balance 38 - 58" Criss Cross Jazz 2015, CCJ1378

Alex Sipiagin Sextet [Alex Sipiagin / David Binney / Adam Rogers / John Escreet / Matt Brewer / Eric Harland] "Balance 38 - 58" Criss Cross Jazz 2015, CCJ1378
To wielka sztuka zaprosić do nagrania czterech innych liderów własnych projektów i opanować drzemiące w nich muzyczne wizje i dźwiękowe osobowości. Wymaga niemałego autorytetu. To wielka sztuka z tak różnych muzyków zbudować zespół. Bo trudno chyba o bardziej zróżnicowany skład osobowy - Adam Rogers i Tim Harland kojarzeni są najsilniej z post-bopem i klasycznym jazzem, David Binney i Matt Brewer z nowojorskim jazzem, w którym silnie obecne są tradycje zarówno free jazzu jak downtownu. No i John Escreet, angielski pianista, nagrywający już własne projekty dla CrissCrossa, zawieszone gdzieś w pół drogi między jazzem a awangardą, a równocześnie grający w kwartecie u boku Evana Parkera.

Aby jakoś to w jedno poskładać trzeba nie tylko mocnej, obdarzonej autorytetem osobowości, ale też spójnej, przemyślanej wizji. I Sipiagin - rosyjski muzyk, niegdyś okrzyknięty przez Pata Metheny'ego "współcześnie jednym z najlepszych trębaczy na świecie" - ma obie potrzebne rzeczy do realizacji takiego projektu. Jego muzyka w sekstecie oparta jest w sumie na kontrapunkcie, z którego gęstej struktury wyłania tak charakterystyczny dla niego, nieco pokręcony i wcale nieprosty liryzm. Muzyka przywodzi nieco na myśl dokonania sekstetów choćby Charlesa Mingusa czy Dave'a Hollanda, ale wszystko tutaj przefiltrowane jest współczesną wrażliwość. To muzyka koncepcyjna - przemyślana i zaplanowana, a równocześnie pozostawiająca wciąż jeszcze instrumentalistów przestrzeń do improwizacji, która dla samej muzyczne strony projektu jest niczyn oddech. Polecam gorąco bo zakochać się w twórczości Sipiaginia - mimo wymagającej formy i nie prostej melodyki - bardzo, bardzo łatwo.
autor: Józef Paprocki

Alex Sipiagin: trumpet, fluegelhorn 
David Binney: alto saxophone, soprano saxophone
Adam Rogers: guitar
John Escreet: piano
Matt Brewer: bass (acoustic & electric)
Eric Harland: drums

1. 38-58
2. Way To Her
3. Momentum
4. Echoes Of Thought
5. Balance
6. Yragon
7. Trio Whale

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 12 czerwca 2015

Lage Lund / Ben Street / Bill Stewart "Idlewild" Criss Cross Jazz 2015, CCJ1376

Lage Lund / Ben Street / Bill Stewart "Idlewild" Criss Cross Jazz 2015, CCJ1376

Wraz z dwoma innymi muzykami nagrywającymi dla holenderskiej oficyny Criss Cross - Mikiem Moreno oraz Adamem Rogersem - jest Lage Lund uznawany za jednego z najlepszych jazzowych gitarzystów współcześnie. Oczywiście tych, dla których post-bop jest orientacyjnym punktem na mapie jazzowej tradycji. Jego poprzednie zdawały się potwierdzać tę opinie, ale nie sprawiły jednak że jest on postrzegany jako wszechstronny muzyk o ukształtowanej muzycznej wizji, posługujący się własnym muzycznym językiem.

Lage Lund Trio
Teraz jednak, za sprawą swojej najnowszej płyty - nagranej w trio wraz z basistą Benem Streetem i perkusistą Billem Stewartem ma szansę je zmienić. Co nowego przynosi jego najnowsza produkcja? Repertuar wybrany został podobnie jak na poprzednie albumy - oprócz kilku - dodajmy znakomitych - kompozycji lidera znajdują się tu jazzowe standardy i kilka znakomitych kompozycji muzyków wciąż jeszcze aktywnych na jazzowej scenie (Bobby Hutcherson), albo też zmarłych całkiem niedawno (Kenny Kirkland). Co ważne jednak - wszystkie one układają się w spójną, zwartą i nieprzegadaną całość. Nie znaczy to jednak, że muzycy nie mają przestrzeni by po prostu sobie pograć. I tu dochodzimy do sedna zmiany w muzyce Lunda - wcześniejsze albumy nagrywany były w kwartecie z fortepianem, a całość najczęściej oparta była na dialogu dwóch instrumentów harmonicznych. Teraz, gdy tego nie ma, możemy w końcu zobaczyć kunszt i maestrię Lunda w pełnym świetle. I sprawdza się to znakomicie, niczym Jim Hall w najlepszych latach grania. Znakomity album, po który trzeba sięgnąć koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Lage Lund: guitar
Ben Street: bass
Bill Stewart: drums

1. Rumspringa (L. Lund) 7.28
2. Intro To Rain (L. Lund) 1.48
3. Come Rain Or Come Shine (H. Arlen) 7.17
4. So In Love (C. Porter) 6.50
5. Isn’t This My Sound Around Me? (B. Hutcherson) 5.48
6. Mirrors (J. Chambers) 5.18
7. Just One Of Those Things (C. Porter) 5.27
8. Intro To Chance (L. Lund) 1.36
9 Chance (K Kirkland) 5.36
10. Good Morning Heartache (Higginbottam-Drake-Fischer) 3.45
11. Straight Street(J. Coltrane) 4.05
12. Idlewild (L. Lund) 8.03



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 29 kwietnia 2015

Dayna Stephens Quintet / Sextet with Walter Smith III "Reminiscent", Criss Cross Jazz 2015, CCJ1377

Dayna Stephens Quintet / Sextet with Walter Smith III "Reminiscent", Criss Cross Jazz 2015, CCJ1377
Nie tak dawno - w lutym tego roku obiegła internet wieść - o organizacji koncertu dobroczynnego oraz akcji crowdfundingowej na rzecz wsparcia amerykańskiego saksofonisty, kompozytora Dayny Stephensa. Od dłuższego bowiem czasu oczekuje on na przeszczep nerki i muzycy oraz przyjaciele Stephensa postanowili wesprzeć go w chorobie i cierpieniu w ten właśnie sposób. Tak się stało, że ta wiadomość niemal zbiegła się z premierą nowego albumu muzyka, nagraną w sekstecie trzecią jego realizacją dla oficyny Criss Cross.

Dayna urodził się 1978 roku. Jest on nie tylko saksofonistą jazzowym, ale i kompozytorem. Wykonywał wspólnie z wieloma czołowymi artystami nowoczesnego jazzu. W ubiegłym roku mogliśmy go usłyszeć min. na płycie "Life Forum" Geralda Clytona. W swojej dyskografii ma pięć autorskich albumów, ostatni "Peace" (także z ubiegłego roku) został zarejestrowany u boku gitarzysty Juliana Lage'a, pianisty Brada Mehldaua oraz drumera Erica Harlanda.

Tym razem jednak postanowił on sięgnąć do tradycji "saksofonowych bitew". Do legendy przeszły te, jakie toczyli ze sobą Lester Young i Coleman Hawkins, gdy - jeszcze w Kansas City - grali razem w big bandzie Counta Basie'ego. Znakomitą tego ilustracją stanowił choćby film Altmana "Kansas City". Znakomitą, ale z jednym wyjątkiem - wtedy te pojedynki mistrzów mogły trwać czasem i kilka godzin, a i tak często pozostawały nierozstrzygnięte. Oczywiście współczesny słuchacz nie jest w stanie ani poświęcić kilku godzin na śledzenie "bitwy na saksofony i solowe popisy improwizatorów", nie mówiąc o tym, że świat dziś po prostu "toczy się" szybciej, a muzyka nie jest z tego niestety wyłączona. Ludzka percepcja po prostu się zmienia i nic nie jesteśmy w stanie na tom poradzić.

Dayna Stephens
Niemniej próba Stephensa - sięgnięcia do tej dawnej tradycji - zasługuje na uwagę, bo efektem jest znakomita, piękna płyta. Jako swojego partnera i "przeciwnika" w jednej osobie zaprosił on do tego nagrania Waltera Smitha III. I - muszę przyznać - wybór ten jest doskonały. Bo Smith to muzyk z jednej strony mocno osadzony w jazzowej tradycji, z drugiej - bardzo otwarty na to, co w muzyce nowe. Jest absolwentem Berklee School of Music, gdzie studiował - co ciekawe - nie saksofon czy kompozycję, ale edukację muzyczną. Jest on jednak muzykiem odmienny od ekstrawertycznego Stephensa, silnie skierowany do wewnątrz. Ale jest też obdarzony pięknym, głębokim tonem instrumentu i bardzo świadomie to brzmienie wykorzystującym. Słuchając go zawsze mam wrażenie, jakbym przeniósł się do lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, do czasów starego, dobrego jazzu - tyle jest w jego muzyce pasji i siły, umiłowania tradycji i - co ma znaczenie wcale niebagatelne - zwykłej radości grania. 

By zostawić miejsce dla solowych popisów saksofonowych Stephens rozbudował nieco "zaplecze" na tej płycie - nie bez powodu obok fortepianu i rytmicznej sekcji pojawia się tutaj i gitara. Z jednej strony wypełnia to muzyczną przestrzeń - z drugiej pozostawia wiele miejsca dla solistycznych popisów liderów. Muzycy zaproszeni do tego nagrania są także świadomi swojej roli i wywiązują się z niej znakomicie - nie tracą jednak czujności i znakomicie potrafią kontrapunktować poczynienia obu solistów i liderów. Bo tak właśnie należałoby postrzegać tą płytę.

Tyle o tym zawiera ten album - świadomie nic nie piszę o tym "jak". Jak staje się to, co się staje. Jeśli jesteście ciekawi, sięgnijcie po ten album, a na pewno nie będziecie zawiedzeni. Polecam gorąco.
autor: Józef Paprocki


Dayna Stephens: tenor saxophone, soprano saxophone, baritone saxophone
Walter Smith III: tenor saxophone
Aaron Parks: piano
Mike Moreno: guitar
Harish Raghavan: bass
Rodney Green: drums

1. Seems Like Yesterday
2. Isn’t That So?
3. Blue In Green
4. Uncle Jr.
5. A New Beginning
6. New Day
7. Contrafact
8. Our World
9. Walt’s Waltz
10. Blues Up And Down

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 16 października 2014

John Escreet / David Binney / Eivind Opsvik / Nasheet Waits "Exception To The Rule", Criss Cross Jazz 2011, CCJ1340

John Escreet / David Binney / Eivind Opsvik / Nasheet Waits "Exception To The Rule", Criss Cross Jazz 2011, CCJ1340
Debiutancka płyta "Exception To The Rule" Johna Escreeta ukazała się w roku 2011 i przeszła właściwie bez wielkiego echa. A szkoda, bo ten pochodzący z Anglii - od 2006 roku mieszkający w Nowym Jorku - pianista (a w jednym utworze także keyboardzista), miał do zaproponowania muzykę interesującą, dojrzałą i będącą nowym głosem zwłaszcza na europejskiej scenie. Do jej nagrania, dzięki pomocy wytwórni Criss Cross Records, udało mu się zaprosić nowojorskich muzyków tej klasy, co David Binney czy Nasheet Waits.

Ten 26-letni wówczas pianista potrafił czerpać bardzo wiele z muzyki współczesnej, ale sam posługuje się tylko standardowym instrument, bez zmian mechanicznych i preparacji. Bardziej chodzi tu o sferę harmonii i otwartości na rytmiczne zmiany niż poszukiwanie dźwięków poza tradycyjnie rozumianą pianistyką. Jako instrumentalista jest niezwykle sprawny, ale potrafi w swoich kompozycjach skumulować energię - tak jest np. w "Escape Hatch". Słuchając jej ma się wrażenie, że muzyka, zespół zaraz się rozerwie, ale Escreet twardo trzyma ją (i siebie) w ryzach.

Podobnie gra zespół skupiając się na bardzo precyzyjnej komunikacji wewnątrz grupy. Znakomicie gra Opsvik, cudownie odczytując intencje lidera. Tak jest choćby w "Wide Open Spaces", gdzie ich komunikacja jest w moim odczuciu wręcz zjawiskowa - grają bardziej niczym jeden organizm niż grupa równorzędnych sobie partnerów. Bardzo ciekawy jest eksperymentalny utwór "Electrotherapy", gdzie Escreet sięga po keyboard, a dźwięk saksofonu Binneya dodatkowo przetworzony jest przez elektronikę. To samo - mam wrażenie - tyczy się także choćby partii basu, chociaż nie udało mi się odnaleźć informacji potwierdzającej, że została ona przetworzona elektronicznie. Na ile zresztą są to preparacje, a na ile postprodukcja i sięgnięcie po możliwości współczesnego studia nagraniowego nie jestem w stanie ocenić. Ten utwór jednak łamie dramaturgiczną ciągłość albumu (tytuł wiele mówi o jego formie i kształcie - jest to jakby chwilka elektronicznego relaksu) i po nim napięcie jest budowane niejako od nowa. Ciekawie wypada także Binney, którego ruchliwa, pełna niusansów gra wciąż jeszcze czeka na odkrycie i docenienie.

John Estreet mówi tu nowym, własnym, osobistym głosem. Szkoda wielka, że realizacja nie doczekała się ciągu dalszego, ale wielce się cieszę z jego muzyki i - mimo iż nie należy do najłatwiejszych i najbardziej przystępnych - powracam do niej z niekłamaną przyjemnością.
autor: Józef Paprocki

John Escreet: piano, keyboards
David Binney: alto saxophone, electronics
Eivind Opsvik: bass
Nasheet Waits: drums

1. Exception To The Rule (John Escreet)
2. Redeye (John Escreet)
3. Collapse (John Escreet)
4. They Can See (John Escreet)
5. Escape Hatch (John Escreet)
6. Wide Open Spaces (John Escreet)
7. Electrotherapy (John Escreet / David Binney)
8. The Water Is Tasting Worse (John Escreet)
9. Restlessness (John Escreet)
10. Wayne's World (John Escreet)



płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 15 października 2014

Herlin Riley Quintet [Herlin Riley / Wycliffe Gordon / Wynton Marsalis / Victor Goines / Eric Lewis / Reginald Veal] "Cream Of The Crescent", Criss Cross Jazz 2005, CCJ1272

Herlin Riley Quintet [Herlin Riley / Wycliffe Gordon / Wynton Marsalis / Victor Goines / Eric Lewis / Reginald Veal] "Cream Of The Crescent", Criss Cross Jazz 2005, CCJ1272
Trochę czasu już upłynęło od 2005 roku, gdy ukazała się druga dla Criss Cross Records płyta Herlina Rileya, długoletniego (od 1992 r.) perkusisty Lincoln Center Jazz Orchestra. Album ten zarejestrowany został rok wcześniej, a Riley zaprosił na to nagranie swojego długoletniego pracodawcę - Wyntona Marsalisa. Oprócz niego mamy tu znakomitych muzyków, którzy także przewinęli się przez Lincoln Center - puzonistę Wycliffe'a Gordona, grającego na saksofonach i klarnetach Victora Goines'a, młodziutkiego wówczas pianistę Erica Lewisa i basistę Reginalda Veal'a.

Herlin Rileya rewolucji w muzyce nie robi, gra to, na czym się wychował czyli jazz nowoorleański odwołujący się post bopu, jazzowy mainstream jakbyśmy to w Europie określili. Ale mocno odwołuje się przy tym do spuścizny swoich poprzedników - Jamesa Blacka, Alvina Batiste i Ellisa Marsalisa. No i jest o wiele silniej w swej muzyce związany z nowoorleańską tradycją niż choćby obecny tu Wynton Marsalis. Znakomicie słychać to w jego muzyce - gdy wsłuchać się uważnie choćby w tytułowy "Cream Of The Crescent" świetnie to słychać, gdy włączy się "Profit Stop" - słychać od pierwszych nut, choćby i bez wsłuchiwania. Ale w całej tej nowoorleańskości własnej muzyki (wszystkie prócz jednej to kompozycje jego autorstwa), jest o wiele bardziej współczesny niż poprzednicy. Więcej tu łamania harmonii czy też odważniejszych partii solowych niż u Batiste czy Marsalisa-ojca. Więcej też wolności mają muzycy, nie koncenrtrujący się na odtwarzaniu linii kolejnych unison. Sprawia to wszystko wrażenie znakomitej atmosfery i bardziej przyjacielskiego muzykowania, a nie profesjonalnej nagraniowej sesji. Ale i przydaje muzyce niezwykłej lekkości i humoru i - wydaje mi się, że taki był cel lidera: po prostu sobie pograć, tym razem moje własne (Herlina Rileya) kompozycje. Polecam bardzo.
autor: Józef Paprocki

Herlin Riley: drums
Wycliffe Gordon: trombone
Wynton Marsalis: trumpet
Victor Goines: tenor saxophone, soprano saxephone, clarinet
Eric Lewis: piano
Reginald Veal: bass

1. Bird Life (Herlin Riley)
2. Ti Ci Li (Herlin Riley)
3. Need Ja Help (Herlin Riley)
4. Cream Of The Crescent (Herlin Riley)
5. To Those We Love So Dearly (Victor Goines)
6. Profit Stop (Herlin Riley)
7. Trouble In Treme (Herlin Riley)
8. Dancing With Desire (Herlin Riley)
9. Trombone Joe (Herlin Riley)



płyta do kupienia na multikulti.com

sobota, 11 października 2014

Brice Winston / Mike Moreno / David Virelles / Joe Sanders / Marcus Gilmore "Child's Play", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1374

Brice Winston / Mike Moreno / David Virelles / Joe Sanders / Marcus Gilmore "Child's Play", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1374
W swoim autorskim debiucie dla wytwórni Criss Cross saksofonista Brice Winston, stały partner Terence'a Blancharda w rozmaitych formacjach, sięga po podobną jak on filozofię. Zaprasza najzdolniejszych muzyków młodszego pokolenia i nagrywa zostawiając im bardzo dużo przestrzeni by naprawdę cieszyć się muzyką i wspólnym graniem.

I raz jeszcze ta filozofia się sprawdza - niezbyt formalnie pokomplikowane kompozycje lidera i nieco trudniejsze Wayne'a Shortera - są świetnym punktem wyjścia dla kreatywnej postawy jego i jego partnerów. Od pierwszego wejścia zwraca uwagę gitarzysta Mike Moreno, znakomicie, z wyczuciem posługujący się techniką "single-note". Jego równiutko grane duety z Winstone "Child's Play" i "Harold's View" są znakomitym otwarciem tych kompozycji. Ale i jemu kreatywności odmówić nie sposób - najlepszym przykładem zdaje się być tu "Harold's View", w którym cały czas pozostając w głębokim tle gitara jego jest - w moim odczuciu - najważniejszym i najbardziej twórczym podkładem. Sięga przy tym po takie brzmienia i dźwięki, których nie słyszałem u nikogo, kto nie sięgał po elektroniki lub przetworniki brzmienia. Świetnie wypada także znany z kwartetu Tomasza Stańki David Virelles - to on odpowiada za harmonię i spokojne, uspokajająco-medytacyjne fragmenty, w jakie obfituje nagranie.

Sam lider gra stosunkowo niewiele - podaje temat, czasem unisono z Moreno i znika do czasu solówki. A te ma długie i treściwe, nie jest tam żadne 2 minuty i znikam. Gdy już się rozegra potrafi zagrać dłużej, ale bez jakichkolwiek dłużyzn. Jak w "Fall" Wayne'a Shortera, gdzie jego solo wypełnia pierwszą część utworu. I chociaż nie stosuje jakichkolwiek freejazzowych technik, to nie nudzimy się słuchając jego partii nawet przez chwilkę. Polecam bardzo zwłaszcza tym, którzy nie pragnąc przeintelektualizowanego współczesnego jazz, chcą cieszyć się świetną, komunikatywną muzyką z dość mocno rozbudowanymi improwizacjami. Polecam bardzo.
autor: Marek Zając

Brice Winston: tenor saxophone
Mike Moreno: guitar
David Virelles: piano
Joe Sanders: bass
Marcus Gilmore: drums

1. Child's Play (Brice Winston)
2. The Beauty Within (Brice Winston)
3. JuJu (Wayne Shorter)
4. Harold's View (Brice Winston)
5. Fall (Wayne Shorter)
6. Spur Of The Moment (Brice Winston)
7. I Thought About You (Johnny Mercer / Jimmy Van Heusen)
8. Pangaea (Brice Winston)

płyty do kupienia na multikulti.com

piątek, 10 października 2014

Alex Sipiagin / Chris Potter / David Kikoski / Scott Colley / Antonio Sanchez / Monday Michiru "Prints", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1292

Alex Sipiagin / Chris Potter / David Kikoski / Scott Colley / Antonio Sanchez / Monday Michiru "Prints", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1292

Chronologicznie to chyba pierwszy album na którym Alex Sipiagin objawił swoje kompozytorskie możliwości. Chyba też pierwszy raz przedstawił swoją autorską muzyczną wizję - odchodząc wyraźniej od jazzowej tradycji i śmiało eksperymentując z harmonią, metrum i formą.

By urzeczywistnić swą wizję zebrał znakomity skład młodych wówczas i stosunkowo mało znanych muzyków - basista Scott Colley i - późniejszy partner Pata Metheny - perkusista Antonio Sanchez stworzyli niezwykłą, dynamiczną, ruchliwą i pełną inwencji rytmiczną sekcję; pełen pasji i, elegancji i inwencji jest saksofonista Chris Potter, a doświadczenie i rutynę reprezentuje jedyny w tym składzie wówczas szeroko ceniony muzyk - pianista David Kikoski.

Prócz swoich własnych kompozycji sięga Sipiagin tutaj po Evansa i Monka, i właśnie ten ostatni wybór jest znamienny. Kompozycje Sipiagina są monkowskie w duchu - brzmią świeżo, prosto, przystępnie, ale dopiero gdy się w nie wsłuchać, gdy spróbować je zagrać, pokazują swą złożoność i skomplikowanie. Tym bardziej więc docenić należy sprawność jego zespołu i porozumienie wybitnych wszak osobowości.

Świetna płyta która okazała się trampoliną dla dalszej kariery lidera.

autor: Józef Paprocki

Alex Sipiagin: trumpet, flugelhorn
Chris Potter: tenor saxophone
David Kikoski: piano
Scott Colley: bass
Antonio Sanchez: drums

guest:
Monday Michiru: flute

1. Path (Alex Sipiagin)
2. Bumpy Road (Alex Sipiagin)
3. Prints (Alex Sipiagin)
4. Mood 3 (Alex Sipiagin)
5. Epistrophy (Thelonious Monk)
6. Orbit (Bill Evans)
7. For You (Alex Sipiagin)

płyta do kupienia na multikulti.com

czwartek, 9 października 2014

Clarence Penn / Chris Potter / Adam Rogers / Ben Street "Dali In Cobble Hill", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1350

Clarence Penn / Chris Potter / Adam Rogers / Ben Street "Dali In Cobble Hill", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1350
Z kimże nie grał w swojej karierze Clarence Penn?! Ten wychowanek (w zakresie jazzowej kompozycji) Ellisa Marsalisa miał okazję już koncertować i nagrywać z wybitnymi osobowościami amerykańskiego jazzu: Wynton Marsalis, Betty Carter, Stanley Clarke, Steps Ahead, Makoto Ozone, Michael Brecker, Dave Douglas, Maria Schneider, Luciana Souza, Richard Galliano i Fourplay to tylko niektórzy spośród nich.

Jednak sam nie bardzo często realizuje własne autorskie projekty - "Dali in Cobble Hill" to dopiero trzecia okazja do zapoznania się z jego autorskim dorobkiem. Przyczyny tego mogą dwie - pierwszą podnosił w jednym z wywiadów Dave Douglas, nazywając Penna perfekcjonistą, ale myślącym o całym zespole. Niczym producent zajmuje się tym, jak kto będzie brzmiał starając się jednocześnie wszystko co robi, dopracować w najmniejszych detalach. Drugą może być zwyczajny brak czasu - wszak Penn jest jednym z najbardziej zapracowanych bębniarzy amerykańskich, by móc zrealizować swoje muzyczne pomysły ze starannością, z której byłby zadowolony. Tym bardziej, że Clarence Penn należy do najbardziej cenionych i rozchwytywanych perkusistów amerykańskich.
Clarence Penn, photo by Simon Scheller
Na swoją najnowszą płytę Clarence Penn zaprosił niezwykle cenionych muzyków - na saksofonach oraz klarnecie basowym gra tu Chris Potter, na gitarze - Adam Rogers, a sekcją rytmiczną (wraz z liderem) tworzy Ben Street. Osiem oryginalnych kompozycji Penn uzupełnił o dwa standardy ("I Hear Music" oraz "My Romance") - odzwierciedlają one różnorodne nastroje i emocje, oraz ukazują wielką paletę doświadczeń, jaką lider zebrał w ciągu ostatnich lat angażując się w wielką liczbę muzycznych projektów. Świetnie sprawdza się i uzupełnia duet frotmanów - Potter-Rogers - zdają się grywać z sobą od lat, a ich wzajemne porozumienie może służyć za wzór dla pokoleń młodych adeptów rzemiosła.

Wszystko składa się w fantastyczną całość - świetną i kreatywną płytę osadzoną w głównym nurcie jazzowej muzyki. Polecam bardzo.
autor: Józef Paprocki

Clarence Penn: drums, percussion
Chris Potter: tenor saxophone, soprano saxophone, bass clarinet
Adam Rogers: guitar
Ben Street: double bass

1. The B 61 (Clarence Penn)
2. Cobble Hill (Clarence Penn)
3. A Walk On The B-H-P (Clarence Penn)
4. Dali (Clarence Penn)
5. I Hear Music (Burton Lane / Frank Loesser)
6. Mr. C (Clarence Penn)
7. Persistence Of Memory (Clarence Penn)
8. My Romance (Richard Rodgers / Lorenz Hart)
9. Solato's Morning Blues (Clarence Penn)
10. Zoom Zoom (Clarence Penn)

płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 8 października 2014

Peter Bernstein + 3 [Peter Bernstein / Brad Mehldau / Larry Grenadier / Bill Stewart] "Heart's Content", Criss Cross Jazz 2003, CCJ1233

Peter Bernstein + 3 [Peter Bernstein / Brad Mehldau / Larry Grenadier / Bill Stewart] "Heart's Content", Criss Cross Jazz 2003, CCJ1233
Muzycy pod wodzą nowojorskiego gitarzysty Petera Bernsteina prezentują się na "Heart's Content" jako depozytariusze klasycznego jazzu w mistrzowskim wydaniu. Ale to w końcu nie powinno być zaskoczeniem, skoro słyszymy klasyczne trio w składzie Brad Mehldau na fortepianie, Larry Grenadier na kontrabasie i za perkusją Bill Stewart plus lider na gitarze. Brad Mehldau ma opinię wielkiego wizjonera jazzowego fortepianu i jeśli określenie to bywa nadużywane to w przypadku Mehldaua jest jak najbardziej uzasadnione. Sekcja rytmiczna Larry Grenadier/Bill Stewart ma za sobą wiele nagrań i jeszcze więcej koncertów by wspomnieć tylko zespoły innych gitarzystów - Pata Metheny'ego i Johna Scofielda.

Lider, Peter Bernstein to postać nietuzinkowa, odkryty przez Lou Donaldsona, członek formacji Cobb’s Mob słynnego drummera Jimmy'ego Cobba, jeden z filarów supergrupy Larry Goldings/Peter Bernstein/Bill Stewart, o której The New York Times napisał “the best organ trio of the last decade”. Od 1995 do 1997 członek Joshua Redman’s band, z którym nagrał płytę "Freedom in the Groove". Grał z Diana Krall’s od 1999 do 2001 i z Dr. Lonnie Smithem, nagrywał i koncertował w zwspołach Nicholasa Paytona, Sonny'ego Rollinsa, Lee Konitza, Toma Harrella i Erika Alexandra.

"Heart's Content" pochodzi z 2002 roku, ale dopiero teraz trafia do Polski. I należy się z tego cieszyć, bo skład to wspaniały i muzyka także.
Nikt z obecnych w Systems Two Studios na Brooklynie nie brawurował, znając swoje ograniczenia, tworząc oryginalny, wyrafinowany, bardzo przekonujący świat dźwiękowy, oparty na tradycji całej historii jazzu.

Brad Mehldau tak wspomina współpracę z Bernsteinem "Peter Bernstein has a rare honesty about him as a musician. Quite simply, that quality comes naturally to him, because he has nothing to lose by being honest. The music that he offers the listener is always something that he’s carried within himself first, and then loved into being. It’s a beautiful world unto itself, and ‘Heart’s Content’ is a good place to either continue enjoying that world, or discover it for the first time"

Klasyczny jazz ma różną opinię, ma swoich zawziętych fanów, ale ma też przeciwników, każdy ma swoje racje, jednak te osiem utworów udowodniają, że wypróbowane formaty zdają egzamin doskonale, w rękach kogoś tak doświadczonego i kreatywnego jak ten kwartet. Sześć autorskich kompozycji lidera i dwa standardy - Dedicated To You (Sammy Cahn / Chaplin) i Blood Count (Billy Strayhorn). Blisko godzina klasycznego jazzu wnosi do muzyki wiele życia, chwilami cudownie swingują jak w "Constant Conversation", innym razem zmysłowo i sentymentalnie "Dedicated To You".
Mehldau oczywiście odciska mocne piętno na całości, wystarczy posłuchać "Relativity", "Constant Conversation" czy "Public Domain". Sekcja czujna i po swojemu nieprzewidywalna, kapitalne partie solowe jak Grenadiera w "Simple As That" to kolejne atuty tego nagrania. Całość w mniejszym reżimie formy, a z większą lekkością niż na wielu innych "zastygłych w muzealnych pozach" mainstreamowych płyt. Wiele na tej płycie jest półcieni, co na tle bardziej schematycznych płyt nabiera cech szlachetnej prostoty.

"Heart's Content" słucha się znakomcie!
autor: Andrzej Majak

Peter Bernstein: guitar
Brad Mehldau: piano
Larry Grenadier: double bass
Bill Stewart: drums

1. Little Green Men (Peter Bernstein)
2. Heart's Content (Peter Bernstein)
3. Relativity (Peter Bernstein)
4. Constant Conversation (Peter Bernstein)
5. Dedicated To You (Sammy Cahn / Chaplin)
6. Simple As That (Peter Bernstein)
7. Public Domain (Peter Bernstein)
8. Blood Count (Billy Strayhorn)

płyta do kupienia na multikulti.com

czwartek, 25 września 2014

Matt Brewer / Mark Turner / Steve Lehman / Lage Lund / David Virelles / Marcus Gilmore "Mythology", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1373

Matt Brewer / Mark Turner / Steve Lehman / Lage Lund / David Virelles / Marcus Gilmore "Mythology", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1373
Pochodzi raczej z mało jazzowych rejonów Ameryki - urodził się w Oklahoma City, ale dorastał na południu, w Albuquerque, w stanie Nowy Meksyk. Jest absolwentem Interlochen Arts Academy oraz nowojorskiej Juilliard School of Music w klasie kontrabasu. To właśnie podczas studiów nawiązał wiele muzycznych znajomości i został zauważony na jazzowej scenie Nowego Jorku. I dlatego zdecydował się tam pozostać.

Uznawany przez krytyków za czołowego instrumentalistę pokolenia, przez lata nagrywał i koncertował u boku najwybitniejszych muzyków amerykańskich - można go było usłyszeć wraz z Gregiem Osbym, Gonzalo Rubalcabą, Davidem Sanchezem, Terrencem Blanchardem, Vijayem Iyerem, Stevem Colemanem, Lee Konitzem, Stevem Lehmanem, Ambrosem Akinmusire, Antonio Sanchezem, Adamem Rogersem, Aaronem Parksem. I pewnie z wieloma jeszcze innymi.

W końcu Matt Brewer poczuł jednak, że drzemiące w nim dźwięki dojrzały i zaprosił przyjaciół do nagrania albumu z własnymi kompozycjami, wzbogacając repertuar o jedną kompozycję Ornette'a Colemana. We własnych utworach po mistrzowsku operuje barwą, układając z ciągu pięknie zagranych unison (duet Turner-Lehman rozumie się doskonale) różnobarwne dźwiękowe plany. Jego własne kompozycje wyrastających tematów, regularny jazzowy timing wchodzi w nich dopiero później, gdy już zarysowane zostanie pastelowe najczęściej tło - tak rozpoczyna się pierwszych pięć kompozycji na płycie. Ale nie mówimy tu nawet o chwilowym, przejściowym znużeniu - gdy słucha się tego nagrania wcale nie ma się wrażenia kompozycyjnej czy aranżacyjnej monotonii. Dzięki pomysłowym, zróżnicowanym aranżacjom i zmiennym tempom w ramach jednej kompozycji słucha się tego albumu z wcale niemalejącym zainteresowaniem i skupieniem.

Sprzyja temu także znakomita wprost forma poszczególnych instrumentalistów - duet saksofonowy rozumie się świetnie a gdy trzeba potrafi błysnąć inwencją. Nie inaczej jest z pianistą, Davidem Virellesem, który potrafi zagrać swingowe solo, ale potrafi też z balladowego tematu wyczarować klimat muzyki współczesnej i to wcale nie grając szalonych temp czy dziwacznych interwałów, a tylko umiejętnie operując harmonią.

Z klimatu od pierwszych taktów wybija się kompozycja Colemana, tnąc karkołomnym, ale po mistrzowsku zagranym riffem spokojną, klubową atmosferę. Ta interpretacja niewiele ma jednak wspólnego z free- czy jazzową awangardą. Wpisuje się w pozostałą część wyróżniając od pierwszych taktów zdecydowanym tempem i może nieco swobodniejszą formą.

Matt Brewer eksponuje także swój instrument - to, że jest liderem w tym nagraniu wyczuwa się od pierwszej kompozycji (Abiquiu), gdzie długie, zróżnicowane solo rozpoczyna się bez żadnego akompaniamentu po pierwszej zbiorowej kulminacji. Ale daje on i tutaj pograć swoim partnerom motywując ich raczej niż odsuwając na plan dalszych w komponowanych częściach "tutti".

Świetna płyta, osadzona we współczesnym, komponowanym, ale i otwartym na nowości jazzie. I słucha się z niekłamaną przyjemnością.
autor: Marek Zając

Matt Brewer: bass
Mark Turner: tenor saxophone
Steve Lehman: alto saxophone
Lage Lund: guitar
David Virelles: piano
Marcus Gilmore: drums

1. Abiquiú (Matt Brewer)
2. Rose Hill (Matt Brewer)
3. Fighting Windmills (Matt Brewer)
4. Joya (Matt Brewer)
5. Moorings (Matt Brewer)
6. Free (Ornette Coleman)
7. Sun Symbol (Matt Brewer)
8. Mythology (Matt Brewer)

płyta do kupienia na multikulti.com

sobota, 20 września 2014

Walter Smith III / Ambrose Akinmusire / Jason Moran / Joe Sanders / Eric Harland "III", Criss Cross Jazz 2010, CCJ1328

Walter Smith III / Ambrose Akinmusire / Jason Moran / Joe Sanders / Eric Harland "III", Criss Cross Jazz 2010, CCJ1328
"III" to trzecia autorska płyta Waltera Smitha III, amerykańskiego saksofonisty tenorowego i kompozytora, przez niektórych nazywanego "Terencem Blanchardem tenoru". To porównanie musi wywołać uśmiech, bo dorobek, wiek, obycie na scenie są nieporównywalne. Tylko trzy autorskie albumy na koncie, a już porównują go z Blanchardem? Lecz im dłużej słucham jego ostatniej jak dotąd płyt, tym bardziej nie mogę oprzeć się myśli, że coś w tym porównaniu jednak jest...

Chyba najbardziej znamienne jest podejście do muzycznej tkanki i umiejętność tworzenia nowej w formie muzyki, ale w duchu bliskiej niesłychanie drugiej połowie lat pięćdziesiątych / sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. To muzyka ze wszech miar miękka, plastyczna, można się otulić niczym ciepłem pledem ("Capital Wasteland", "Goodnight Now"), ale jednocześnie potrafiąca zaskoczyć groovem i werwą tam, gdzie zdawałoby się, że będzie balladą ("Working Title"). Elegancka i ciepła, nie ma jednak w sobie popowych czy smooth jazzowych odwołań. To jazz z krwi i kości, przywołujący atmosferę małych, zadymionych klubów drugiej połowy ubiegłego stulecia.

Słuchając bowiem współczesnych jazzowych muzyków we własnym repertuarze, często mam wrażenie, że piszą kompozycje które z wielką starannością potrafią potem odegrać korzystając z partytur, natomiast nie potrafią pisać melodi i riffów które można zanucić, zaśpiewać, zagwizdać pod prysznicem. Które zapadną w pamięć i od których nie będzie można się uwolnić. Muzycy jazzowi stają się oto współczesnymi kompozytorami tworzącymi skomplikowane , następujące po sobie partie i unisona, równo grane w duetach czy triach, ale gubią to, co w jazzie zawsze było niezmiernie ważne - radość wspólnego muzykowania. Melodie i riffy potrafi pisać Blanchard, potrafi też Walter Smith. Można je rozwijać i przetwarzać bez końca. Słuchając tego albumu, żałuję niezwykle, że producencka ręka czuwała nad powstawaniem tego albumu - nie tyle ingerując w to jak grają, ale ile. Bo taki np. "Highschoolish" - gdyby nagrywał go Mal Waldron czy Eric Dolphy trwałby pewnie 15 albo 18 minut a tu ledwie 5 i pół minuty. Aż się prosi by ten temat doczekał się jakiegoś spełnienia, a tu zgrabne, cudne zamknięcie i już. A gdzie solo Jasona Morana choćby? Bo wielkim atutem tego nagrania, kolejnym obok kompozycji są muzycy. Ambrose'a Akinmusire czy właśnie Jasona Morana przedstawiać fanom jazzu nie trzeba, ale to jak się sprawuje tu sekcja (Joe Sanders-Eric Harland) to naprawdę mistrzostwo. Nie popis, ale regularny timing, nie tylko akcentujący zmiany w chorałowych partiach kompozycji, ale wymuszający je, podsuwający, zapraszający do ciągłego przewartościowywania w improwizacjach.

Walter Smith III

No i lider - bez niego nie byłoby takiego kształty nagrania, zwartej, konsekwentnej muzycznej wizji. Walter Smith jest absolwentem Berklee College of Music (co ciekawe - studiował tam edukację muzyczną, a nie kompozycję), a także Manhattan School of Music i The Thelonious Monk Institute of Jazz. Ale cała ta muzyczna edukacja nie zabiła w nim radości tworzenia muzyki i grania. A że przy okazji instrumentalistą jest pierwszorzędnym i ton instrumentu na cudowny, więc trzecia płyta w jego dorobku naprawdę zachwycić potrafi. Nie dziwi też, że zainteresowała się nim wytwórnia Concorde i na koniec września zapowiada jego najnowsze nagranie. Czy jednak w czymś będzie lepsze od tej płyty - szczerze śmiem wątpić...
autor: Marcin Jachnik

Walter Smith III: tenor saxophone
Ambrose Akinmusire: trumpet
Jason Moran: piano
Joe Sanders: double bass
Eric Harland: drums
Logan Richardson: alto saxophone (on track 4)

1. Working Title (Walter Smith III)
2. Capital Wasteland (Walter Smith III)
3. Highschoolish (Walter Smith III)
4. Himorme (Walter Smith III)
5. Aubade (Andrew Hill / Jason Moran)
6. Byus (Walter Smith III)
7. Henya (Ambrose Akinmusire)
8. Moranish (Walter Smith III)
9. Goodnight Now (Walter Smith III)




płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 15 września 2014

Opus 5 [Seamus Blake / Alex Sipiagin / David Kikoski / Boris Kozlov / Donald Edwards] "Pentasonic", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1351

Opus 5 [Seamus Blake / Alex Sipiagin / David Kikoski / Boris Kozlov / Donald Edwards] "Pentasonic", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1351
To drugie nagranie kwintetu nazwanego Opus 5, a tworzonego przez piątkę niezwykle cenionych i utalentowanych instrumentalistów: trębacza Alexa Sipiagina, saksofonistę Seamusa Blake'a, pianistę Davida Kikoski'ego, basistę Borisa Kozlova oraz perkusistę Donalda Edwardsa. Każdy z nich jest niezwykle cenionym na jazzowej scenie sidemanem, a Kikoski czu Sipagin są w dodatku postrzegani jako liderzy o niepodważalnym autorytecie, tworzący własną, autorską, niezwykłą muzykę.

Jednak zespół, dobry zespół, powinien być czymś więcej niż tylko sumą umiejętności muzycznych i kreatywności tworzących go muzyków. I właśnie ta "wartość dodana" jest najistotniejsza. Jak więc jest w tym przypadku? Opus 5 został tak naprawdę stworzony z inspiracji muzyką dojrzałych zespołów Charlesa Mingusa. To właśnie w jego muzyce z lat siedemdziesiątych, gdy m.in. z Georgem Adamsem i Donem Pullenem, urzeczywistniał swoją wizję, szukać należy brzmienia i formy muzyki kwintetu. Chociaż sięgając głębiej można je przesunąć nawet do dokonań zespołów Arta Blakeya i Milesa Davisa w połowie lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Starają się tutaj oni przenieść tę muzykę w wiek dwudziesty pierwszy, wykorzystując osiągnięcia i trendy - czysto jazzowe - jakie pojawiały się w ciągu pół wieku. Czasami słychać tu w grze instrumentalistów wpływy free jazzu - wszak elementy tej muzyki przenikają do jazzowego mainstreamu od czasu narodzin tego gatunku. Davis, chociaż nigdy nie nagrał płyty z elementami, free jazzu, to przecież był świadkiem rewolucji i nie pozostawał na to, co działo się w muzyce wokół niego obojętnym. Mingus był znacznie bliższy free i chyba tą drogą podążają instrumentaliści w tym nagraniu.

Co ciekawe kompozytorami są wszyscy prócz Kikoskiego, a ich otwarte, odwołujące się tradycji bebopu korzeni utwory są znakomicie zaaranżowane i bardzo mocno zapadają w pamięć. Dodatkowo sięgają tym razem po dwa bebopowe standardy - zamykające płytę "Red Clay" Freddiego Hubbarda oraz "Charlie's Wig" Charlie Parkera. I wcale nie jest to chwila oddechu w intensywnej muzyce kwintetu, a raczej godne zwieńczenie płyty. Muzycy potrafią bowiem przetworzyć świetnie znane i ograne kompozycje w naprawdę zaskakujący sposób, a wizja i zaangażowanie, energia z jaką je interpretują czynią je naprawdę niezwykłymi. Zgranie i bardzo czujna gra całego kwintetu sprawiają, że ich muzyki znakomicie się słucha. Piękna płyta, zagrana z inwencją i kreatywnością. Polecam bardzo!
autor: Józef Paprocki

Opus 5:
Alex Sipiagin: trumpet
Seamus Blake: tenor saxophone
David Kikoski: piano, Fender Rhodes
Boris Kozlov: bass
Donald Edwards: drums

1. The Saboteur (Donald Edwards)
2. Videlles Dreams (Alex Sipiagin)
3. Sign Of Life (Seamus Blake)
4. Ducktones (Donald Edwards)
5. Little Dancer (Alex Sipiagin)
6. Three Days Of Maybe (Boris Kozlov)
7. Danny (Seamus Blake)
8. Red Clay (Freddie Hubbard)
9. Charlie's Wig (Charlie Parker)


płyta do kupienia na multikulti.com


piątek, 18 lipca 2014

Justin Robinson "Alana's Fantasy", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1371

Justin Robinson "Alana's Fantasy", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1371
Mimo, że jest cenionym sidemanem, Justin Robinson, amerykański saksofonista altowy pozostaje w Europie właściwie postacią anonimową.. I to nie tylko dla okazjonalnych miłośników jazzu, ale i dla społeczności krytyków muzycznych tego gatunku. Ten wciąż jeszcze młody (dzisiaj ma 46 lat) i gruntownie wykształcony muzyk przez lata był obecny na jazzowych scenach, jako partner najbardziej cenionych wokalistów i wokalistek jazzu - Jimmy'ego Scotta, Abbey Lincoln, Betty Carter, ale i Diana'y Ross. Koncertował i nagrywał w dużych składach instrumentalnych - The Harper Brothers, The Carnegie Hall Jazz Band i The Dizzy Gillespie All Star Band. Ale przede wszystkim był partnerem trębacza Roya Hargrove'a w najrozmaitszych jego projektach.

Saksofon altowy lidera pozostaje cały czas osią narracji w kwintecie Justina Robinsona, a jego brzmieniu można śmiało doszukiwać się odniesień do muzyki Jackie McLean'a. Szukając natomiast inspiracji formalnych to słuchając muzyki Robinsona nie mogę się oprzeć wrażeniu jego fascynacji muzyką i dorobkiem Theloniousa Monka. Jego muzyka wydaje się bowiem brzmieć z gruntu prosto i komunikatywnie. Gdy jednak wsłuchamy się w nią uważnie, słyszymy w niej całkiem sporo komplikacji formy i nie całkiem typowych rozwiązań aranżacyjnych. Wchodząc jednak w interakcje w innymi instrumentalistami - czy to trębaczem Michaelem Rodriguezem czy pianistą Sullivanem Fortnerem cały czas jego muzyka pozostaje mocno osadzona w bluesie, bebopie czy też jazzowej balladzie. A że z partnerami rozumie się świetnie - efekt jest więcej niż imponujący.

Cała płyta poświęcona jest pamięci przedwcześnie zmarłego basisty Dwayne Burno - była to bowiem ostatnia sesja nagraniowa, w której ten muzyk uczestniczył.
autor: Marcin Zając

Justin Robinson: alto saxophone
Michael Rodriguez: trumpet
Sullivan Fortner: piano
Dwayne Burno: bass
Willie Jones III: drums

1. Little Melonae (Jackie McLean)
2. Eazy E (Justin Robinson)
3. Alana's Fantasy (Justin Robinson)
4. Jeremy Isaiah (Justin Robinson)
5. When We Were One (Johnny Griffin)
6. Eronel (Thelonious Monk)
7. Libra (Gary Bartz)
8. Answering Service (Sonny Stitt)
9. Just One Of Those Things (Cole Porter)
10. For Heaven's Sake (Elise Bretton / Sherman Edwards / Donald Meyer)


płyta do kupienia na multikulti.com

czwartek, 17 lipca 2014

Dee Daniels with Eric Alexander, Cyrus Chestnut, Paul Beaudry & Alvester Garnett "State Of The Art", Criss Cross Jazz 2013, CCJ1362

Dee Daniels with Eric Alexander, Cyrus Chestnut, Paul Beaudry & Alvester Garnett "State Of The Art", Criss Cross Jazz 2013, CCJ1362
Płyta ze standardami wykonywanymi przez amerykańską wokalistkę Dee Daniels rewolucji nie przyniesie. Nie jest to płyta, która zmieni bieg gatunku. Ale jest to nagranie będące dowodem jest artystycznej dojrzałości i niczym wyznanie wiary - ukazuje jej artystyczne credo.

Wspaniałą rzeczą jej głos Dee Daniels - unikalny, ciemny i ciepły, który nasyca każdy utwór intymną atmosferą. Nade wszystko jednak, słuchając piosenek w jej interpretacji, ma się wrażenie, że dochodzi on w jej wnętrza, z jej serca. Jej głoś potrafi być tak przesycony emocją, że słowa prawie nie mają już znaczenia. Prawie - bo podchodzi ona do tekstu z szacunkiem, a jej interpretacja oddaje koloryt pieśni i jej sens, jej ducha i treść. Głos Daniels uosabia muzykę, dzięki niej dźwięk niemal staje się ciałem.

Bardzo mądrze prowadzeni są instrumentaliści grający z Daniels. Nie ma tu zbędnych popisów i wszystko zdaje się być podporządkowane jej głosowi. Ale aranżacje dalekie są od sztampy i muzycy starają się znaleźć klucz do każdej kolejnej kompozycji. Głos Daniels, jej śpiew ich nie ogranicza. Są oni raczej dla niej dopełnieniem, ale twórczym w akcie instrumentalnej kreacji.

W dobie pośpiechu i braku skupienia, muzyka Dee Daniels i jej partnerów potrafi skłonić by raz jeszcze zadać sobie trud i delektować się każdą kolejną frazą w ich wykonaniu. Bardzo, bardzo polecam.
autor: Józef Paprocki

Dee Daniels: vocal
Eric Alexander: tenor saxophone
Cyrus Chestnut: piano
Paul Beaudry: bass
Alvester Garnett: drums

1. Almost Like Being In Love (Alan Jay Lerner / Frederick Loewe)
2. Cherokee (Ray Noble)
3. I Wonder Where Our Love Has Gone (Woodrow Buddy Johnson)
4. He Was Too Good To Me (Richard Rodgers / Lorenz Hart)
5. I've Got You Under My Skin (Cole Porter)
6. Night And Day (Cole Porter)
7. I Let A Song Go Out Of My Heart (Duke Ellington / Irving Mills / Henry Nemo / John Redmond)
8. Willow Weep For Me (Ann Ronell)
9. Why Did I Choose You (Herbert Martin / Michael Leonard)
10. Summer Wind (Johnny Mercer / Henry Mayer)
11. Lover Man (Jimmy Davis / Roger Ramirez / Jimmy Sherman)
12. How High The Moon (Morgan Lewis / Nancy Hamilton)


płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 16 lipca 2014

Joel Weiskopf / John Patitucci / Eric Harland "Devoted To You", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1293

Joel Weiskopf / John Patitucci / Eric Harland "Devoted To You", Criss Cross Jazz 2007, CCJ1293
Bardzo szeroko jest paleta barw, jakimi na swojej posługuje się pianista Joel Weiskopf. Brazylijskie rytmy i delikatne frazy mocno osadzone w jazzowym rytmie - to tylko niektóre składowe czynniki pianistyki Weiskopfa. W swych impresyjnych improwizacjach znajduje mocne wsparcie partnerów - jednego z najważniejszych basistów ostatnich dwudziestu lat, Johna Patitucci'ego oraz perkusisty Erica Harlanda.

Joel Weiskopf od pierwszych nut imponuje całkowitą i dogłębną znajomością instrumentu. Ten starannie i gruntownie wykształcony (absolwent m.in. The New England Conservatory of Music) muzyk znajduje swój własny, indywidualny głos i styl bez najmniejszego wysiłku, a fortepian zdaje się nie mieć przed nim tajemnic. Jego gra potrafi być gęsta niczym McCoya Tynera, melodyjna i niemal wykwintna jak muzyka Errola Garnera, a prócz tego może łączyć to wszystko z inspiracją dokonaniami Ahmada Jamala.

Przy tym wszystkim trio rozumie się świetnie - nie ma dla nich większego znaczenia czy grają melodyjne kompozycje lidera, czy też jazzowy standard ("You Must Believe in Spring" Michela Legranda), czy też pieśń Martina Luthera Kinga ("A Mighty Fortress"). Zawsze imponują porozumieniem, silnym osadzeniem w rytmie, ale także wielką elokwencją i swobodą kształtowania muzycznej faktury. Słuchając ich wspólnego grania, ma się wrażenia olbrzymiego luzu i lekkości, ale także wielkiej koncentracji - na muzyce, na brzmieniu, na najmniejszym detalu. Piękne granie, piękna płyta.
autor: Marcin Jachnik

Joel Weiskopf: piano 
John Patitucci: bass
Eric Harland: drums

1. Beauty For Ashes (Joel Weiskopf)
2. Devoted To You (Joel Weiskopf)
3. Giving Thanks (Joel Weiskopf)
4. November (Joel Weiskopf)
5. St. Denio (Traditional)
6. The Strongest Love (Joel Weiskopf)
7. You Must Believe In Spring (Michel Legrand)
8. Wondrous Love (Traditional)
9. A Mighty Fortress (Martin Luther)
10. One Bright Morning (Joel Weiskopf)


płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 9 lipca 2014

Johnathan Blake / Chris Potter / Mark Turner / Ben Street "Gone, But Not Forgotten", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1368

Johnathan Blake / Chris Potter / Mark Turner / Ben Street "Gone, But Not Forgotten", Criss Cross Jazz 2014, CCJ1368
Johnathan Blake, jeden z najbardziej cenionych perkusistów swojego pokolenia. Prawdziwą gwiazdą uczyniła go współpraca z trębaczem Tomem Harrellem. Gdy został stałym członkiem jego kwintetu posypały się propozycje współpracy: Mingus Big Band, trio Kenny Barrona, kwartet Ravi Coltrane - to tylko najważniejsze zespoły, w których mieliśmy okazję podziwiać jego grę i wyczucie rytmu.

Po dwóch nagraniowych sesjach dla wytwórni Criss Cross jako sideman (w projektach trębacza Alexa Sipiagina), Blake nagrał właśnie swój pierwszy autorski album. Zaprosił on do współpracy prawdziwie gwiazdorski skład - saksofonistów Chrisa Pottera i Marka Turnera oraz basistę Bena Streeta.

Jak sugeruje tytuł albumu - Gone, But Not Forgotten - czerpie inspirację z muzyki wielkich świata jazzu, których nie ma już z nami. Składa im swój osobisty hołd. I chociaż taka muzyka mogłaby zabrzmieć ponuro lub patetycznie, to Blake i jego kwartet akcentują poczucie nieokiełznanej radości i oferują jazzową improwizację na najwyższym poziomie. To także jest zaczerpnięte z muzyki starych mistrzów - Charlesa Fambrougha, Trudy Pittsa, Sida Simmonsa, Cedara Waltona, Jim'iego Halla, Mulgrew Millera, Paula Motiana, Franka Fostera, Franka Wessa i Eddie Harrisa, których kompozycje nagrał Johnathan Blake wraz ze swoim kwartetem. Oprócz standardów na płycie znajdują się dwie autorskie kompozycje Blake'a i znakomicie wpisują się w brzmienie całości.

Znakomita płyta, zagrana z energią i radością, która natychmiast udziela się słuchaczom. Polecam.
autor: Józef Paprocki


Johnathan Blake: drums
Chris Potter: tenor saxophone, alto flute
Mark Turner: tenor saxophone, soprano saxophone
Ben Street: bass

1. Cryin' Blues (Eddie Harris)
2. Firm Roots (Cedar Walton)
3. Maracas Beach (James 'Sid' Simmons)
4. All Across The City (Jim Hall)
5. Broski (Charles Fambrough)
6. Born Yesterday (Johnathan Blake)
7. Circle Dance (Paul Motian)
8. New Wheels (Mulgrew Miller)
9. Anysha (Trudy Pitts)
10. The Shadower (Johnathan Blake)
11. Two For The Blues (Neal Hefti)

płyta do kupienia na multikulti.com


środa, 2 lipca 2014

Ulysses Owens Jr. / Christian McBride / Christian Sands with Nicholas Payton, Michael Dease & Jaleel Shaw "Unanimous", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1342

Ulysses Owens Jr. / Christian McBride / Christian Sands with Nicholas Payton, Michael Dease & Jaleel Shaw "Unanimous", Criss Cross Jazz 2012, CCJ1342
Ma lat trzydzieści, a grał z takimi i tyloma sławami, jakby dobiegał co najmniej sześćdziesiątki! Patti Austin, Terence Blanchard, Russell Malone, Wynton Marsalis, Mulgrew Miller, Maceo Parker i Dianne Reeves - to tylko najpopularniejsze jazzowe gwiazdy, z którymi Ulysses Owens Jr. koncertował i nagrywał. Ten pochodzący z Jacksonville na Florydzie perkusista studiował w Juilliard School of Music i mimo młodego bardzo wieku jest też kolekcjonerem nagród Grammy - pierwszą statuetkę otrzymał w 2010 roku za występ na płycie Kurta Ellinga w "Dedicated To You"; kolejną w 2012 za "Good Feeling" Christian McBride Big Band, a w 2014 nominację za występ na płycie "Out here" Christiana McBride'a. Sam McBride towarzyszy zresztą perkusiście na tej płycie.

Prezentowane są tutaj różne składy - od tria przez kwartet aż do sekstetu. Owens miesza w swych interpretacjach - tylko jedna kompozycja jest jego autorstwa, ale pozostałe to nie są znane i ograne standardy - bardzo odmienne wpływy - słychać tutaj echa dokonań kwintetu Milesa Davisa, Jazz Messengers Arta Blakeya, wpływy pianistyki Mulgrew Millera, no i oczywiście muzyki Tony'ego Williamsa - na inspiracje grą wielkiego perkusisty sam Owens powołuje się zresztą od dawna. Ale, gdy wsłuchać się dokładniej w grę młodziutkiego lidera, imponująca jest kruchość i delikatność podejścia do dźwięku - widać, że obok Williamsa i Blakeya piętno odcisnął na nim i Ed Thigpen z okresu swej współpracy z Oscarem Petersonem.

Oprócz wspomnianego McBride na kontrabasie pojawia się na płycie i Nicolas Payton na trąbce, oraz młodzi, niezwykle już jednak sprawni muzycy - puzonista Michael Dease i grający na saksofonie Jaleel Shaw. Prawdziwa uczta, polecam bardzo!
autor: Józef Paprocki


Ulysses Owens Jr.: drums
Nicholas Payton: trumpet[only on tracks 1-5]
Michael Dease: trombone [only on tracks 1 & 2]
Jaleel Shaw: alto saxophone [only on tracks 1,2,5 & 6]
Christian Sands: piano
Christian McBride: bass

1. Good And Terrible (Michael Dease)
2. Con Alma (Dizzy Gillespie)
3. E.S.P. (Wayne Shorter)
4. Prototype (Andre Benjamin)
5. Party Time (Lee Morgan)
6. Beardom X (Ulysses Owens Jr.)
7. You Make Me Feel So Young (Josef Myrow / Mack Gordon)
8. Cherokee (Ray Noble)
9. Cute And Sixy (Christian McBride)





płyta do kupienia na multikulti.com

piątek, 16 maja 2014

Orrin Evans "... It Was Beauty" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1359

Orrin Evans "... It Was Beauty" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1359

Płytą "...It Was Beauty" powraca, jako lider do katalogu wytwórni Criss Cross - to jego siódmy autorski album, a jednocześnie pierwszy od 2005 roku wydany tego zasłużonego holenderskiego label'u.

Na najnowszą płytę pianistę (właściwie jego tria - chociaż w niektórych utworach linia basu jest podwojona) złożyły się w części autorskie kompozycje. W znakomitym wykonaniu i gwiazdorskiej obsadzie - prócz lidera jeszcze Eric Revis, stały basista kwartetu Brandforda Marsalisa oraz uznany, liderujący własnym składom perkusista Donald Edwards - cudownie sprawdzają się jednak również standardy ("Rockin' Chair" Hoagy Carmicjaela czy "Blues Connotation" Ornette'a Colemana), jak i kompozycje współczesnych - saksofonisty Billa McHenry'ego ("African Song") czy kontrabasisty Marka Heliasa ("Ellipsis"). A że cała trójka współpracuje ze sobą od dawna i w dodatku nie tylko w ramach tria prowadzonego przez pianistę - rozumieją się bez chwilki zwłoki - mimo licznych dynamicznych kontrastów (napięć z następujących tuż po nich zwolnień) budowanych w toku poszczególnych kompozycji.

"...It Was Beauty" prezentuje osobistą wizję pianisty, łatwo rozpoznawalną dzięki mięsistym harmoniom. Jest w niej miejsce i namysł, i na odrobinę melancholii, a całość przypomina głęboką, osobistą rozmowę trójki przyjaciół. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając

Orrin Evans: piano
Eric Revis: bass
Donald Edwards: drums
Ben Wolfe: bass [added on 2 & 4]
Luques Curtis: bass [5]
Alex Claffy: bass [10]

1. Black Elk Speaks (Eric Revis)
2. African Song (Bill McHenry)
3. Blues Connotation (Ornette Coleman)
4. Commitment (Orrin Evans)
5. Dorm Life (Orrin Evans)
6. Rockin' Chair (Hoagy Carmichael)
7. Ellipsis (Mark Helias)
8. Hats Off To Rebay (Ben Wolfe)
9. Ribisconsia (Todd Bashore)
10. My Tribute (Andrae Crouch)


płyta do kupienia na multikulti.com

czwartek, 15 maja 2014

Zach Brock "Purple Sounds" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1366


Zach Brock "Purple Sounds" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1366
Druga już płyta w dorobku młodego skrzypka Zacha Brocka - "Purple Sounds" - to jakby hołd złożony znakomitym duetów skrzypce-gitara w historii jazzu. Pojawiają się tutaj kompozycje słynnych instrumentalistów jazzowych - Stuffa Smitha, Django Reinhardta, ale i polskiego skrzypka, Zbigniewa Seiferta.

Lider rezygnuje tutaj ze znanego z poprzedniej, debiutanckiej płyty "Almost Never Was" zestawienia fortepian-skrzypce, na korzyść odmiennego układu - skrzypce-gitara. Przywołuje tym samym skojarzenia z całą plejadę historycznych, znakomitych duetów (nie tylko duetów zresztą): Django Reinhardat z Stephane Grappellim, Franka Zappy z Jean-Luc Ponty’m (z czasów "Mothers of Invention") czy też Johna Scofielda ze Zbigniewem Seifertem.

Cóż może nam zaproponować ten skrzypek takiego, co obroni się w porównaniu z tymi wszystkimi gigantami jazzowej sceny? co zapadnie nam w pamięć i sprawi, że do jego nagrań będziemy chcieli powracać?

Pierwsza niezwykle istotna rzecz to założenie oparcia się na kontrapunktowym uzupełnianiu się duetowego grania z gitarzystą. I pomysł ten jest dosyć konsekwentnie realizowany. Drugą znakomitą, niezapomnianą rzeczą, jest tutaj fakt zatrudnienia jako gitarzysty młodego duńczyka Lage Lunda. Jako zwycięzca The Thelonious Monk International Jazz Competition w roku 2005 dał się poznać nie tylko jako znakomity, wybitny instrumentalista, ale także jako kompozytor. Tutaj zachwyca jeszcze bardziej.
Obaj liderzy - i Zach Brock, i Lage Lund, mają podobne zamiłowanie do nietypowych harmonii, ale i zwartych, znakomicie w tempie osadzonych solówek. Świetnie też - pochodzą wszak z tego samego pokolenia - się rozumieją. Wszystko to sprawia, iż przestajemy się dziwić, że Zach Brock w roku ubiegłym (2013) w prestiżowym magazynie DownBeat wygrał w kategorii Talent Deserving Wider Regognition/Wschodzącej nadziei jazzowej wiolinistyki.

Skład uzupełnia znakomita i doświadczona sekcja rytmiczna Matt Penman - Obed Calvaire. Polecamy to nagranie Państwa uwadze!
autor: Józef Paprocki


Zach Brock: violin, baritone violin
Lage Lund: guitar
Matt Penman: bass
Obed Calvaire: drums

1. Purple Sounds (Dizzy Gillespie / Stuff Smith)
2. Nuages (Django Reinhardt)
3. Twenty Small Cigars (Frank Zappa)
4. Little Willie Leaps (Charlie Parker)
5. Quo Vadis (Zbigniew Seifert)
6. Folkloric (Zach Brock)
7. Brooklyn Ballad (Zach Brock)
8. After You've Gone (Turner Layton / Henry Creamer)


płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 14 maja 2014

Donald Edwards "Evolution Of An Influenced Mind" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1365

Donald Edwards "Evolution Of An Influenced Mind" Criss Cross Jazz 2013, CCJ1365.

To w sumie siódma płyta z udziałem Donalda Edwardsa zarejestrowana dla wytwórni Criss Cross, ale pierwsza, która sygnowana jest jego nazwiskiem (na wcześniejszych sześciu pojawiał się jako sideman).

Na płytę złożyło się dziesięć autorskich kompozycji Edwardsa oraz jedna pianisty Orina Evansa. Wszystkie jednak mają kilka wspólnych cech w postaci znacząco pokomplikowanej harmonii oraz rytmiki, godnej miana "jazzu dwudziestego pierwszego wieku", ale również niosą ze sobą mocne, jednoznaczne duchowe przesłanie widoczne choćby w pięknej, delikatnej niemal melodyce.

Znakomity i niezwykle zgrany jest skład kwintetu - Donald Edwards z pianistą Orinem Evansem oraz basistą Ericiem Revisem współpracował już wielokrotnie w przeszłości (choćby tworzyli wspólnie Orin Evans Trio). Oprócz nich skład zespołu - naprawdę poruszającego w tych pokomplikowanych rytmach niczym jeden organizm - uzupełniają saksofonista Walter Smith III oraz znany choćby ze składów Dave'a Douglasa gitarzysta David Gilmore. Polecam gorąco!
autor: Józef Paprocki

Donald Edwards: drums
Walter Smith III: tenor saxophone
David Gilmore: guitar
Orrin Evans: piano
Eric Revis: bass

1. American Drum Call To Mama (Donald Edwards)
2. History Of The Future (Donald Edwards)
3. Niecee (Donald Edwards)
4. The Dream (Donald Edwards)
5. The Essential Passion (Donald Edwards)
6. Dock's House (Donald Edwards)
7. Nightmare Of Fun (Donald Edwards)
8. When (Orrin Evans)
9. Culmination For Now (Donald Edwards)
10. Not Really Gumbo (Donald Edwards)
11. Truth Or Consequence (Donald Edwards)




płyta do kupienia na multikulti.com