Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Challenge Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Challenge Records. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 września 2016

Christoph Stiefel Septet "Rhythm-a-tized" Challenge Records 2016, CR73418

Christoph Stiefel Septet "Rhythm-a-tized" Challenge Records 2016, CR73418
Szwajcarski pianista Christoph Stiefel zadziwia swoją wszechstronnością, rozpoczynał swoją karierę, jako muzyk Rhythm & Blues, Funk & Fusion. W 1984 roku na pięć lat trafił do zespołu Andreasa Vollenweidera, z którym koncertował w USA, Kanadzie, Europie, Australii i Japonii. Od pocz. lat 90-tych w pełni oddał się muzyce jazzowej, współpracuje z wieloma uznanymi muzykami jak Peter Erskine, Charlie Mariano, Roberto Gatto, Ernie Watts, Kevin Eubanks, Robin Eubanks, Marvin"Smitty"Smith, Ralph Moore, Brian Bromberg, Michel Benita, Ray Anderson, Marilyn Mazur, Joseph Bowie...

Ubiegłoroczna płyta "Waves", nagrana z wspaniałym norweskim saksofonistą Karlem Seglemem spotkała się z doskonałym przyjęciem wśród fanów akustycznego jazzu, pełnego norweskich fjordów i subtelnie ekspresyjnych melodii.

Tym razem audiofilska wytwórnia Challenge Records prezentuje debiutanckie nagranie jego septetu. To niejako nowy zespół, choć niezupełnie. Trzon zespołu to trio Christopha Stiefela, grające ze sobą od 10 lat. Założony cztery lata temu septet, w którego skład wchodzi czołówka szwajcarskich i niemieckich muzyków jazzowych, zniewala artystyczną erudycją. Tam, gdzie trzeba być uczuciowym - są uczuciowi, a gdzie dowcipnym - tryskają rubasznym humorem. To zmysłowością wabią słuchacza, to znów zapraszają do intelektualnej dysputy. A wszystko to czynią w sposób naturalny i niewymuszony.

Ich płytę "Rhythm-a-tized" można z powodzeniem określić podróżą w czasie bez żadnych ograniczeń, za to z wyobraźnią, której tylko pozazdrościć. Podstawą oryginalnych kompozycji Stiefela jest unikalna zmysłowości i emocjonalna ekspresja. W żywiołowym wykonaniu zespołu (słychać, że septet ma za sobą cztery lata nieustannego koncertowania), jego praca kompozytorska wywiedziona jest z doświadczenia kontemplacji, budowana z dźwięków niekoniecznie jazzowych. Tak też było na znakomitej płycie "Waves". Trzeba dużej siły woli i kultury artystycznej, by nie dać się wessać temu bogactwu stylów, form i emocji; by zapanować nad muzyczną materią. Taką równowagę odnajdujemy w wykonawstwie trębacza Bastiana Steina, saksofonisty i klarnecisty Domenica Landolfa, puzonisty Adriana Mearsa, pianisty Christopha Stiefela, basisty Arne'go Hubera, perkusisty Kevina Cheshama i wokalistki Sarah Buechi.
autor: Mateusz Krępski

Sarah Buechi: voice
Bastian Stein: trumpet
Domenic Landolf: tenor saxophone, flute 
Adrian Mears: trombone
Christoph Stiefel: piano
Arne Huber: bass
Kevin Chesham: drums
1. Bima Sakti
2. Wishes
3. Isorhythm # 2.2
4. Turning Points
5. Run!
6. Lonely Circles
7. In & Out Of Order
8. Aphel & Perihel

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 25 czerwca 2016

Metropole Orkest / Mike del Ferro / Claron McFadden "Italian Opera Meets Jazz" Challenge Records 2016, CR73428

Metropole Orkest / Mike del Ferro / Claron McFadden "Italian Opera Meets Jazz" Challenge Records 2016, CR73428

Założona w 1945 roku Metropole Orkest - wielokrotnie nagradzana, m.in. nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej - Oscarem i Grammy Awards w kategoriach Jazz / Symphonic / Orkiestra Pop, z dumą przedstawia premierowy program "Italian Opera Meets Jazz". Po wydaniu płyty "Sylva" z grupą Snarky Puppy członkowie Metropole Orkest nie zasypiają gruszek w popiele, przygotowali doskonale zapowiadający się premierowy materiał. Na płycie usłyszymy neapolitańskie pieśni i epokowe arie z oper włoskich mistrzów, jak Guiseppe Verdi i Giacomo Puccini, w wysmakowanych interpretacjach jazzowych mistrzów. bo jak inaczej nazwać pianistę Mike'a del Ferro, syna włoskiego śpiewaka operowego - Len del Ferro (1921-1992), współpracownika m.in. Marii Callas i Leonarda Bernsteina. Z solowymi recitalami wielokrotnie zjeździł cały świat. Od pewnego czasu występuje z Metropole Orkest, z którą współpracowali dotąd Joshua Redman, Kurt Elling, Cécile McLorin Salvant, Robert Glasper Experiment, John Scofield, Al Jarreau, Laura Mvula, Snarky Puppy, Antony & The Johnsons, Basement Jaxx, Tori Amos i Gregory Porter.

"Italian Opera Meets Jazz" to przykład wręcz modelowy wewnętrznego przenikania przeciwieństw. Z jednej strony mamy wystudiowaną, teatralną formę dziewiętnastowiecznej opery włoskiej, a z drugiej, skrzącą się od instrumentalnych improwizacji jazzową strukturę. Pojawiają się tutaj niezwykłe napięcia, pełne spektrum żywych emocji, a zjawiskowy głos amerykańskiej sopranistki - Claron McFadden, obdarzonej niezwykłym zmysłem dramatycznym jest prawdziwą ozdobą tej płyty. Claron McFadden ma za sobą współpracę z Tonem Koopmanem, Fabio Biondim, Markiem Minkowskim czy Williamem Christie'm, prezentuje tutaj fenomenalny warsztat wokalny, ale przede wszystkim nieoceniony talent improwizacyjny. Claron McFadden, częściej wykonująca ostatnio repertuar XX i XXI-wieczny (np. opera "Lulu" pod dyrekcją Sir Andrew Davisa czy operę Schonberga "Pierrot Lunaire" z Nash Ensemble) ma świetne ucho do repertuaru współczesnego, dlatego zapraszana jest często do takich właśnie projektów.

Metropole Orkest, Mike'owi del Ferro i Claron McFadden udała się sztuka niesłychana, w sposób maksymalnie naturalny i ekspresyjny połączyli dwie osobne tradycje, dwie odrębne emocje, w fascynujący swoją zmysłowością sposób. Bo odkryli rzadko dostrzeganą prawdę, że istota tej muzyki leży w jej zwyczajności, a równocześnie w mocnym związku muzyki i słów.
autor: Witek Leśniak

Metropole Orkest
Jules Buckley: direction
Mike del Ferro: piano
Claron McFadden: sopran

1. Brindisi (from “la Traviata” by Guiseppe Verdi) 05:57
2. Recondita Armonia (from “Tosca” by Giacomo Puccini) 05:39
3. Funiculí Funiculá 06:32
4. Torna a Surriento 04:44
5. La donna e mobile (from “Rigoletto” by Giuseppe Verdi) 04:18
6. E luceby le Stelle (from “Tosca” by Giacomo Puccini) 06:12
7. Tiritomba 03:48
8. Non ti scordar di me 07:18
9. Torna piccina mia 03:49
10. O mio babbino Caro (from “Gianni Schicchi” by Giacomo Puccini) 05:56
11. Prélude (from “Carmen” by Georges Bizet) 04:56
12. Vissi d’arte (from 'Tosca' by Giacomo Puccini) 05:54



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 14 czerwca 2016

Natalia M. King "BlueZzin T’il Dawn" Challenge Records 2016, CR73421

Natalia M. King "BlueZzin T’il Dawn" Challenge Records 2016, CR73421
Wielbiciele dorobku Billie Holiday, Niny Simone, Cassandry Wilson, czy wczesnej Lizz Wright mogą się już cieszyć, bowiem usłyszą znakomitą amerykańską wokalistkę w repertuarze, który najwyraźniej bardzo jej odpowiada i do tego w formie nie gorszej niż nagrania wymienionych, bardziej znanych artystek. Amalgamat muzyki jazzowej, bluesowej i czarnego soulu, to środowisko muzyczne, w którym Natalia M. King czuje się jak ryba w wodzie. Jej głos jest intrygujący, tajemniczy, zmysłowy i zawsze nasycony bluesem. Tak jak to się w muzyce działo na przestrzeni wieków, nieliczni artyści potrafili przyswoić sobie efektownie różne formy i trendy stylistyczne, tak właśnie było z bluesem i muzyką jazzową. Tak właśnie jest z prezentowaną artystką. Pani Natalia M. King od czasów występów ze zwariowaną bluesową formacją Mojo Monks w Los Angeles, śpiewania w paryskim metrze, czy w knajpce La Bastille, do samodzielnych koncertów przeszła długą drogę, tworząc w pełni oryginalny muzyczny język, który sama nazywa "Soulblazz". Jest to artystyczny wszechświat, w którym przewodnikiem jest wyrazisty, zmysłowy głos, którego nie można pomylić z żadnym innym.

Cassandra Wilson powiedziała kiedyś w wywiadzie, że "jazz jest ulubioną córką bluesa. Córka ta zawsze myśli o swojej matce i troszczy się o nią. Matka jest wciąż obecna, a córka rozwija tradycję i przekazuje ją następnym pokoleniom". Płyta "Bluezzin Til Dawn", mało znanej wokalistki i gitarzystki Natalii M. King doskonale pasuje do takiej koncepcji. Siedem rasowych jazzowych kompozycji autorstwa liderki z bluesowym charakterem, są świadectwem wielkiej dojrzałości i erudycji.

Krążek rozpoczyna się pięknym dialogowaniem Pani M. King z klarnecistą Xavierem Sibre w piosence "Traces In The Sand", następnie pierwszy z dwóch coverów na płycie, "Don't Explain" Arthura Herzoga Jr, do tekstu Billie Holiday, który śpiewały poza Billie Holiday - Abbey Lincoln, Dinah Washington, Carmen McRae, Nina Simone, Nancy Wilson, czy Etta James. Jej interpretacja budzi respekt, pięknie kołyszą długie riffy dęciaków. Przychodzi kolej na sześć własnych kompozycji liderki - "Insatiable", "This Time Around", "Love You Madly", "Baby Brand New", w którym słuchacz przeżywa największą chyba niespodziankę, śmiało wpleciony w drugą część utworu kanoniczny "Take Five" Paula Desmonda wzburzy krew fanom jazzu. Dalej "Paint It Black & Blue" i "You Came & Go", przywodzący na myśl "It's a Man's World" Jamesa Browna. Ten utór to kandydatka na jazzową piosenkę roku. Płytę kończy, z lekka dystyngowana interpretacja "A Little Bit of Rain" Freda Neila, jednego z największych freaków amerykańskiego folku 60. i 70. lat.

Natalia M. King ma w dorobku cztery longplaye, "Milagro" z 2002 dla Sunnyside, "Fury and Sound" z 2003 i "Flesh Is Speaking" z 2005 dla Universal Jazz i "Soulblazz" z 2014 dla Jazz Village. Najnowsza, piąta płyta ukazuje się dla holenderskiej Challenge Records. I śmiało można stwierdzić, że ciekawszej jak dotąd wokalnej płyty, fani jazzu w tym roku jeszcze nie słyszeli.

Natalia M. King to rasowa songwriterka, co w dzisiejszych czasach, w których dobrze napisane piosenki jazzowe można zliczyć na palcach dwóch rąk, jest samo w sobie wielkim wydarzeniem. Na koniec dodam, że znakomicie spisują się muzycy towarzyszący, pianista Anthony Honnet, kontrabasista Anders Ulrich, perkusista Davy Honnet, trębacz Ronald Baker i Xavier Sibre na klarnecie, saksofonach tenorowym i altowym i flecie.

Jestem pewny, że ta płyta zostanie z nami na zawsze!
autor: Tomasz Konwent

Natalia M. King: electric & acoustic guitar, voice
Anders Ulrich: double bass
Anthony Honnet: piano
Davy Honnet: drums
Ronald Baker
: trumpet
Xavier Sibre: tenor & alto saxophone, clarinet, flute

1. Traces In the Sand
2. Don't Explain
3. Insatiable
4. This Time Around
5. Love You Madly
6. Baby Brand New
7. Paint It Black & Blue
8. You Came & Go
9. A Little Bit of Rain



płyta dostępna na multikulti.com

środa, 16 marca 2016

Fay Claassen / Trio Peter Beets "Live at the Amsterdam Concertgebouw" Challenge Records 2015, CR73411

Fay Claassen / Trio Peter Beets "Live at the Amsterdam Concertgebouw" Challenge Records 2015, CR73411
To musiał być wyjątkowy wieczór w Concertgebouw w Amsterdamie. Klasowa wokalistka Fay Classen i Trio Petera Beetsa zaprezentowało szykowny jazz na mistrzowskim poziomie. Wieczór poświęcono legendarnej Ricie Reys. Zmarła w wieku 88 lat w 2013 roku holenderska wokalistka Rita Reys pozostawiła po sobie kilkadziesiąt płyt. Podczas swojej kariery, która trwała ponad siedem dziesięcioleci, występowała z takimi sławami jak Dizzy Gillespie, Johnny Griffin, Oscar Pettiford, Zoot Sims, Stan Getz, a nawet i Lester Young. W 1956 roku razem z Jazz Messengers Arta Blakeya nagrała płytę „The Cool Voice Of Rita Reys”. Na początku lat 60. zwyciężyła na festiwalu w Juan-Les-Pins we Francji, gdzie nadano jej tytuł „Europe’s First Lady of Jazz”. Zdobyła sześć Edisonów, która to nagroda jest ekwiwalentem Grammy, a także American Songbook Award i – za całokształt – prestiżową Bird Award festiwalu North Sea.

Fay Classen zaprosiła do współpracy wyśmienite trio Petera Beetsa, które to trio po śmierci drugiego męża Rity Reys - Pima Jacobsa, z sukcesem zastąpiło jego trio u boku artystki. Trudno więc znaleźć kogoś bardziej odpowiedniego. 

Peter Beets – jeden z najlepszych pianistów jazzowych holenderskiej sceny. Absolwent Royal Conservatory w Hadze. Debiutował w wieku 14 lat występując w Amsterdamie w rodzinnym kwartecie. W 1985 roku powstało trio „The Beets Brothers”, które trzy lata później zdobyło Pall Mall Swing Award oraz nagrodę specjalną Księżnej Christiny. Trio ma na koncie setki koncertów i cztery znakomicie przyjęte przez krytykę płyty.

W roku 1996 Beets nagrał pierwszą autorską płytę z amerykańskim perkusistą Jeffem Hamiltonem. Dwa lata później zdobył w Paryżu Prix Martial Solal, a w roku następnym zwyciężył w Concours de Solistes de Jazz w Monako. W 2001 roku wydana została kolejna jego płyta „New York Trio”, nagrana z udziałem znakomitej amerykańskiej sekcji: Rodney Whitaker (b) i Willie Jones III (dr). Dwa lata później ukazał się jego kolejny amerykański album „NY Trio Page 2” nagrany z Larrym Grenadierem i Willie’m Jonesem III, a w 2005 „NY Trio Page 3” z Reginaldem Vealem i Herlinem Rileyem. Beets jest chyba najlepszym ambasadorem polskiej kultury wśród muzyków jazzowych na całym świecie, jego płyty z jazzowymi interpretacjami chopinowskiego repertuaru podbiły serca jazz fanów na całym świecie, szkoda, że w Polsce pozostają raczej mało znane ("Chopin Meets The Blues" dla Criss Cross Jazz i "Chopin meets the Blues Live" dla Magic Ball Jazz Records).

W swej dotychczasowej karierze Peter Beets występował m.in. z takimi sławami jak: Wynton Marsalis, Dee Dee Bridgewater, Roy Hargrove, Johnny Griffin, Curtis Fuller oraz w duecie, z Chickiem Coreą. Akompaniował wokalistkom, jak Deborah Brown, Dee Daniels, Rita Reys i Lils Macintosh.

Krążek przynosi aż 12 utworów, jakie Fay Classen wykonała tamtego wieczoru z towarzyszeniem Peter Beets Trio. Jak śpiewa Fay Classen? Wystarczy posłuchać jej pełnych ekspresji wykonań "'s Wonderful" albo "You'd Be So Nice To Come Home To". Ale Fay potrafi też być nostalgiczna, o czym świadczy na przykład wykonanie standardów "I'm Old Fashioned" lub "Summertime". Choć wyraźnie pobrzmiewa tutaj nostalgia, nie jest to jednak „podróż sentymentalna”, w której przeszłość otoczona byłaby nimbem utraconego złotego wieku. Wydatnie przyczynia się do tego pianista Peter Beets, który nie bez kozery nazywany jest następcą Oscara Petersona. Wykonywana przez niego muzyka to klasyczny, pełen swingu jazz, oszałamiająca wirtuozeria pozbawiona jednak tak często występującej mechaniczności, pustej wirtuozerii.

Koncertowa płyta holenderskiej artystki dowodzi, że europejska wokalistyka jazzowa ma się całkiem nieźle, szczególnie, gdy na scenie spotykają się równoważni muzycy.
autor: Mateusz Krępski

Fay Claassen: vocals
Peter Beets: piano
Martijn van Iterson: guitar
Ruud Jacobs: bass

1. Just One Of Those Things
2. I'm Old Fashioned
3. When Sunny Gets Blue
4. The Song Is You
5. Poor Butterfly
6. 's Wonderful
7. Zon In Scheveningen
8. I've Got The World On A String
9. Meditation
10. You'd Be So Nice To Come Home To
11. Detour Ahead
12. Summertime



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 15 marca 2016

Robin Verheyen / Russ Johnson / Drew Gress / Jeff Davis "A Look Beyond (Cap-Vert Illuminations)" Challenge Records 2015, CR73407

Robin Verheyen / Russ Johnson / Drew Gress / Jeff Davis "A Look Beyond (Cap-Vert Illuminations)" Challenge Records 2015, CR73407
Muzyka na tej płycie jest inspirowana jedną z podróży lidera zespołu, belgijskiego saksofonisty i kompozytora Robina Verheyen'a do Senegalu oraz na wyspy Zielonego Przylądka. A ponieważ tak się składa, że od lat zafascynowany on jest muzyką francuskiego kompozytora Oliviera Messiaena - to właśnie te dwie inspiracje leżą u źródeł muzyki zebranej na tej płycie.

Robin Verheyen, by Jos L.Knaepen
W tym wielokulturowym projekcie Verheyen stara się połączyć język kompozycyjny Messiaena z tradycyjną muzyczną Afryki Zachodniej oraz nowymi dźwiękami jazzu i improwizacji wywodzącej się ze sceny nowojorskiego downtownu (sta współpraca z basistą Drew Gressem oraz trębaczem Russem Johnsonem). Duża część tej muzyki powstała na wyspach Zielonego Przylądka, w Dakarze w Senegalu i bezpośrednio po powrocie Verheyena do Europy. Oczywiście były to tylko szkice kompozycji. Jak mówi sam artysta starał się wprowadzić tradycyjne rytmy Afryki Zachodniej do muzyki, w której harmonia jest równie ważna jak rytm. Zamiast zaprosić grupę bębniarzy, by odtworzyła ten dźwięk (w muzyce tradycyjnej Senegalu powinno być co najmniej trzech perkusistów), postanowił powierzyć rolę rytmiczną jednemu z instrumentów melodycznych przemiennie. Efekt jest fascynujący i spójny, i może być świetnie zrozumiany i zaakceptowany zarówno przez wielbicieli Messiena, jak i ludzi wywodzących się z tradycyjnej kultury muzycznej Afryki Zachodniej.

Album został nagrany we wrześniu 2014 roku, po tournee po Stanach Zjednoczonych całego kwartetu. Było to możliwy do zrealizowania po uzyskaniu Verheyena grantu z Chamber Music America w roku poprzednim. Instrumentaliści biorący udział w tym nagraniu są dziś jednymi z najlepszych na światowych scenach jazzowych. Trębacz Russ Johnson jest ważnym głosem w Stanach (ostatnio przeniósł się z Nowego Yorku do Chicago); Drew Gress jest jednym z najbardziej rozchwytywanych basistów jazzowych na świecie i pracuje na co dzień z najważniejszymi muzykami jazzowymi naszych czasów. Perkusista Jeff Davis jest dziś jednym z filarów sceny w Nowym Jorku. 

Verheyen mówi, że poszukiwał dla tej muzyki indywidualnego wyrazu. Czy jego zespół zyskał takowy głos? w moim odczuciu tak w pełni. Efekt jest niezwykły, różnorodny i fascynujący. Ale powinni Państwo spróbować sami, do czego namawiam gorąco.
autor: Józef Paprocki

Robin Verheyen: saxophones
Russ Johnson: trumpet
Drew Gress: bass
Jeff Davis: drums

1. Gewel
2. Mbaye
3. Half Off
4. Prelude
5. Beyond Illuminations
6. Senegal Revisited
7. Guts
8. Major Minor
9. Laban Dance
10. Jere Jef



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 9 marca 2016

Kenny Werner / Hein Van de Geyn / Hans van Oosterhout "Collaboration" Challenge Records 2013, CR73363

Kenny Werner / Hein Van de Geyn / Hans van Oosterhout "Collaboration" Challenge Records 2013, CR73363
Kenny Werner to pianista ceniony i niezwykły. Od małego uznawany był za genialne dziecko - pierwsze nagrania i występy telewizja z jego miały miejsce gdy miał skończone jedenaście. Potem zdobywał jeszcze formalne wykształcenie - ukończył Manhattan School of Music oraz Berklee School of Music. W latach osiemdziesiątych grał z kwartetem Archie Shepa i orkiestrą Mela Lewisa obok takich sław jazzu jak Stan Getz i Dizzie Gillespie. Aranżował dla Cologne Radio Jazz Orchestra (WDR), Danish Radio Jazz Orchestra, The Metropole Orchestra.

Dzisiaj artysta należy do scisłej czołówki muzyków nowojorskich, współpracuje i występuje na co dzień z takimi gwiazdami jazz jak Joe Lovano, Dave Holland, John Scofield, Ron Carter, Peter Erskine, John Abercrombie, Bobby McFerrin, Joe Henderson, Ed Blackwell, Paul Motian, Charlie Haden... Ale w jego grze nie to wydaje się najważniejsze. O Wernerze i jego muzyce pięknie pisał całkiem niedawno Maciej Karłowski: "Tak, Werner sprzed lat to inny muzyk, ale przede wszystkim także inny człowiek. Jego grę niektórzy nazwą pogłębioną pianistyką, jeszcze inni wielką świadomością formy i wiedzą jak tę formę wypełnić zdecydowanie niebłahymi dźwiękami. Niech będzie! Ja jednak gdzieś po cichu myślę sobie, że być może przyczyna niezwykłej Wernerowskiej metamorfozy leży zupełnie gdzie indziej. Wspaniałym pianistą był już wiele lat temu. Wiele lat temu też reszta świata do zobaczyła i doceniła. Teraz wydaje się chwilami pianistą natchnionym, niejako żywym dowodem, że jazz to muzyka ściśle związana z życiem, a doświadczenia życiowe nie dość, że odbijają się w nim, to jeszcze stanowią o jego randze."

Ten opis można śmiało odnieść do najnowszego albumu Kenny Wernera nagranego w trio albumu pianisty. Zarejestrowany z partnerami - basistą Heine Van de Geyne oraz perkusistą Hansem van Oosterhoutem - z którymi okazjonalnie współpracował już wcześniej (w trio, ale także w ramach kwartetu Tootsa Thielemansa) album, jest znakomitym przykładem jak działa wspólnota muzycznej wizji, idei i wrażliwości, miast lat wspólnych doświadczeń i godzin prób.

Ta właśnie wspólnota sprawia, że muzycy brzmią jak jeden organizm, spójnie. Płyta ta świetnie pokazuje, że nawet z dosyć swobodnego grania, można tworzyć piękne, liryczne melodie i ułożyć płytę, gdzie każda kolejna fraza, ale i każdy kolejny utwór jest logiczną idei. Prócz kompozycji pianisty i improwizacji tria na płytę trafił także standard z muzyki popularnej - "Sound of Silence" duetu Paul Simon / Art Garnfunkel.

Piękna współpraca ("Collaboration"), zdecydowanie zasługująca na uwagę i zachwyt słuchaczy!
autor: Marek Zając

Kenny Werner: piano
Hein Van de Geyn: bass
Hans van Oosterhout: drums

1. Sound Of Silence
2. Do You Do
3. Feeling Round for it
4. Attitude
5. Elegante
6. First Line
7. Crystals
8. In The Heart
9. There Will Never Be Another You
10. Passage
11. Dot Dash
12. Raising The Bar

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 3 marca 2016

Mike del Ferro with Mbuso Khoza / Carlo Mombelli / Kesivan Naidoo / Thebe Lipere "The Johannesburg Sessions", Challenge Records 2015, CR73400

Mike del Ferro with Mbuso Khoza / Carlo Mombelli / Kesivan Naidoo / Thebe Lipere "The Johannesburg Sessions", Challenge Records 2015, CR73400

Jest to album z miniserii "Songs inspired by wandering the globe" ("Pieśni inspirowane wędrówkami po świecie") jaką pianista i keyboardzista Mike Del Ferro tworzy dla holenderskiej wytwórni Challenge Records. Płyta ta jest trzecim nagraniem obliczonego na 10 płyt cyklu. 

Wybór Afryki Południowej był dla Mike Del Ferro czymś całkowicie oczywistym. Od ponad 20 lat regularnie odwiedza on RPA, ma tam wielu przyjaciół i fascynuje się jego kulturą. Ten czas też sprawił, że głęboko zanurzył się w niezwykłej, różnorodnej i bogatej tradycji muzycznej Afryki Południowej. Często w tym okresie koncertował z rozmaitymi muzykami tamtejszej sceny jazzowej występując na bodaj wszystkich najważniejszych festiwalach tamtego rejonu świata - Cape Town Jazz czy Grahamstown Arts Festival.


Do nagrania tego albumu zaprosił swoich przyjaciół, których muzyka i kunszt fascynuje go od lat. Perkusista Kesivan Naidoo, gitarzysta basowy Carlo Mombelli i perkusjonista Thebe Lipere. Na jego prośbę i po wielu namowach, do składu zgodził się jeszcze dołączyć zuluski pieśniarz Mbuso Khoza - w Republice Południowej Afryki będący prawdziwa gwiazdą i człowiekiem-instytucją na tamtejszej - nie tylko zresztą jazzowej - scenie.


Materiał na to nagranie stanowią kompozycje del Ferro, inspirowane w całości muzyką południowo afrykańskich Zulusów. Del Ferro z niemałym kunsztem wplata w autorskie utwory partie śpiewów zaczerpnięte z muzyki etnicznej, a Mbuso Khoza czyni z tego nagrania płytę absolutnie wyjątkową. Śpiewa głównie w Zulu (tylko czasami w Xhosa) ale w improwizowanych partiach zdarza mu się sięgać bodaj po wszystkie jedenaście urzędowych języków RPA. Del Ferro wykorzystuje w swych kompozycjach wiele rytmów z kultury Zulu oraz Xhosa, ale także wplata w nie rytmy jakie tradycyjni uzdrowiciele (Sangomas) wykorzystują w swoich rytuałach.


Tworzy jednak swe kompozycje z cudowną maestrią - jedność fortepianu, syntezatorowych brzmień z afrykańskimi rytmami i rozbudowanymi partiami perkusyjnymi jest absolutna, a magia - muzyki, miejsca i przestrzeni - obecna jest w każdym dźwięku. Koniecznie!

autor: Marek Zając

Mike del Ferro: piano, keyboards
Mbuso Khoza: vocals
Carlo Mombelli: bass
Kesivan Naidoo: drums, vocals
Thebe Lipere: percussion, vocals


1. Smomomdiya
2. Ntylo Ntylo
3. Goema on Saturday
4. Umlolozelo
5. The Mosquito Loop
6. Buzzycle
7. Ibusise
8. Twelfish
9. What's the story, Mbuso?
10. Leyla
11. Mpushini



płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 28 lutego 2016

Tineke Postma / Greg Osby "Sonic Halo" Challenge Records 2014, CR73370

Tineke Postma / Greg Osby "Sonic Halo" Challenge Records 2014, CR73370
Często można spotkać projekty tworzone ad hoc - do europejskiego tria dokooptujemy gwiazdę z zza oceanu, nagramy płytę gdzie gwiazda trochę poimprowizuje w standardach lub też kompozycjach członków zespół. Album lepiej się przez to sprzeda, można dzięki udziałowi gwiazdy wypromować nowe nazwiska. No i dopisać do CV jak to grało się choćby np. z Gregiem Osbym. Ten kwintet jednak został stworzony zupełnie inaczej, od podstaw, jako nowy projekt. 

Tineke Postma jest uznaną na świecie saksofonistką jazzową. Studiowała na Manhattan School of Music w Nowym Jorku oraz ukończyła z wyróżnieniem konserwatorium w Amsterdamie. Od 2003 roku Tineke gra energetyczny modern jazz i komponuje muzykę dla swoich zespołów. Dzieli czas pomiędzy Amsterdamem i Nowym Jorkiem. W nagraniu jej ostatniej płyty THE DAWN OF LIGHT brała udział Esperanza Spalding (2011). Pracuje z takimi artystami jak Terri Lyne Carrington, Nancy Wilson, Dianne Reeves, a także z Geri Allen, Esperanza Spalding Group oraz Matthey Garrisson. 

Gdy mieszkała w Nowym Yorku pobierała też ponoć lekcje saksofonu u Grega Osby'ego - i tamtych czasów sięga ich znajomość i przyjaźń. Osby to jeden z tytanów jazzowego saksofonu, ale także kompozytor i nauczyciel. Jest niezwykle ceniony za swoje wnikliwe i innowacyjne podejście do jazzowej kompozycji oraz koncertów. Stanowi przykład dla współczesnej generacji jazzmanów. Urodzony i wychowany w St. Louis, Greg Osby rozpoczął swoją muzyczna karierę w 1975 roku, po trzech latach pobierania prywatnych lekcji gry na klarnecie, flecie i saksofonie altowym. Pochodząc z tętniącego życiem miasta, Osby od początku interesował się muzyką – w szkole średniej grał w zespołach bluesowych i jazzowych. W 1978 roku Osby rozpoczął studia na Wydziale Jazzu w Howard University (Waszyngton, D.C.). Kontynuował je w Berklee College of Music (Boston, MA). Po przeprowadzce do Nowego Jorku szybko znalazł się w centrum zainteresowania jazzowego świata – grał i nagrywał z takimi artystami, jak Herbie Hancock, Dizzy Gillespie, Jack DeJohnette, Andrew Hill, Muhal Richard Abrams, Jim Hall i Jaki Byard. W 1985 roku został zaproszony przez Jacka DeJohnette do udziału w zespole Special Edition. Było to dla niego jedno z najważniejszych muzycznych doświadczeń: "moje muzyczne myślenie o grze i kompozycji posunęło się do przodu o całe lata świetle. Głównie dzięki temu, że Jack był otwarty na mój wkład i bardzo zachęcał do ciągłego eksperymentowania. To punkt zwrotny w moim artystycznym rozwoju." W 1987 roku Osby wydał swoją pierwszą autorską płytę w niemieckiej wytwórni JMT (Jazz Music Today). Wtedy postanowił dokumentować swoje życie przez muzykę. Dla JMT nagrał cztery albumu, a w 1990 roku podpisał umowę z legendarną wytwórnią Blue Note Records. Jako lider, wydał w niej 15 albumów.

To jednak, co jest teraz, jest zupełnie odmienne od stosunku mistrz-uczeń. W tym zespole oboje saksofoniści są sobie równi. Postma jest autorką pięciu kompozycji, Osby - trzech, pozostałe dwa to dosyć abstrakcyjnie zagrane jazzowe standardy. I to oni są liderami projektu, ale nie można też powiedzieć, że pozostali muzycy są tutaj statystami. Matt Mitchell to dziś wschodząca gwiazda kreatywnego jazzu - mainstreamu ciążącego ku awangardzie, otwartego na nowe wpływy, dźwięki i trendy. Perkusista Dan Weiss prowadzi na co dzień własne zespoły i jest najsilniej z członków kwintetu zakorzeniony w nowojorskiej scenie downtown. To właśnie on wraz z kontrabasistką Lindą Oh odpowiada tu za rozciągnięcie faktury rytmicznej muzyki, za nadanie im nieoczywistego kształtu i wcale nie łatwej formy. 

Cały kwintet znakomicie funkcjonuje w nowoczesnych kompozycjach - tak Postmy, jak i Osby'ego. Wszystko w tej muzyce gra - z zegarmistrzowską precyzją. Często przy tym nie ma jednego centrum - oboje - Postma i Osby - często grają równolegle czy to tematy, unisona czy nawet improwizacji. Świetnie zagęszcza to muzyczną fakturę, a znakomita realizacja sprawią, iż wszystko w tej muzyce jest czytelne od pierwszych do ostatnich dźwięków. To muzyka intrygująca, mroczna i miękka zarazem, ale nie mająca nic z czułej melancholii jazzowej ballady (no może jest tego trochę w Body and Soul). Taka, która świetnie smakuje o każdej porze dnia i do której powraca się z niekłamaną przyjemnością.
autor: Józef Paprocki

Greg Osby: saxophones
Matt Mitchell: piano
Tineke Postma: saxophones
Linda Oh: bass
Dan Weiss: drums

1. Sea Skies
2. Facets
3. Source Code
4. Where I'm From
5. Nine Times A Night
6. Bottom Forty
7. Melo
8. Body And Soul
9. Pleasant Affliction



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 1 sierpnia 2015

Bodurov Trio with Theodosii Spassov "Seven Stamps" Challenge Records 2013, CR73360

Bodurov Trio with Theodosii Spassov "Seven Stamps" Challenge Records 2013, CR73360
Mieszkający w Amsterdamie bułgarski pianista Dimitar Bodurov prezentuje oryginalną koncepcję będącą fuzją akustycznego jazzu i motorycznego bułgarskiego folku. Udział w sesji legendy europejskiej ludowej, jakim bez wątpienia jest Theodosii Spassov, mistrz bułgarskiego fletu - Kaval, może sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z muzyką znacznie odległą od jazzu. Tak nie jest, mimo oczywistych nawiązań do bułgarskiej muzyki ludowej walor ekspresyjny tej twórczości powstaje ze wzajemnej inspiracji trzech solistów. Inwencja każdego z nich wzbogaca tę muzykę o serie kapitalnych, niekiedy zaskakujących pomysłów, z których rodzą się następne i następne, dając w rezultacie wysoce atrakcyjną całość.

We wszystkich z jednym wyjątkiem utworach Bodurov prezentuje się jako świetny kompozytor, choć bardziej trafne byłoby określenie 'inspirator', bowiem mamy tu do czynienia ze strukturami otwartymi, sztywny jest tu tylko szkielet formalny. Część utworów mają charakter 'muzycznej rozmowy' (Godini, Godini), inne mają bardziej konwencjonalny charakter (Donka).

'Seven Stamps' to płyta zagrana z pietyzmem i pasją, zawierająca jakąś ukrytą treść, odsłaniającą się cierpliwemu słuchaczowi dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu.
autor: Jacek Palczewski

Dimitar Bodurov: piano
Jens Duppe: drums
Mihail Ivanow: bass
Theodosii Spassov: kaval (only on tracks 2, 5, 6 & 8)

1. Jovino 09:22
2. Donka 05:58
3. Godini, Godini 07:08
4. Elenino 09:23
5. Stoyanele 05:55
6. Kinecher 05:05
7. Mychenitsa 08:10
8. When Danube Dried Out 03:36



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 10 grudnia 2011

Curtis Fuller "The Story of Cathy & Me", Challenge Records 2011

Curtis Fuller "The Story of Cathy & Me", Challenge Records 2011, CR73309.
"My name is Curtis Dubois Fuller", tak zaczyna się płyta, a raczej jazzowy pamiętnik. Nie taki zwykły pamiętnik, tylko ten najbardziej intymny, osobisty.
Nie może być inaczej skoro Curtis opowiada tutaj o miłości do najbardziej ukochanej osoby, jaką spotkał w swoim niekrótkim życiu, swojej żony Cathy. I proszę mi wierzyć, że jest to pamiętnik wolny od wszelkich ubarwień, silenia się, gonienia za nieswoimi emocjami, ale też wolne od wszechobecnej, emocjonalnej pornografii.
Curtis Fuller, obok J. J. Johnsona bodaj najbardziej utytułowany puzonista jazzowy na świecie, nigdy nie zgłaszał akcesu do cywilizacji błyskotek, od początku swojej kariery, kiedy to u boku Cannonballa Adderley'a czy później Dizzy'ego Gillespiego stawiał swoje pierwsze profesjonalne kroki zachwycał pełną kontrolą nad instrumentem, fantastycznym brzmieniem i świadomością artystycznego celu.
"The Story of Cathy & Me" podzielono na trzy części, pierwsza to spotkanie, druga to małżeństwo i trzecia, życie bez ukochanej Cathy.
Nagrana w Down in Deep Studios w Atlancie płyta, w piętnastu utworach zamyka kawałek prawdziwego życia, prawdziwych emocji, jazzowego grania pozbawionego sportowej jurności, ale też tak dzisiaj częstej banalności.
Jest tu szacunek dla każdej nuty, dla każdego interwału, przywiązanie do jazzowych korzeni bluesowych, skromność i jakieś buddyjskie "tu i teraz".
Siedmioosobowy skład instrumentalistów z prawdziwym mistrzostwem kreśli kolejne opowieści a dwie poruszające ballady zaśpiewane przez Tię Michelle Rouse "The Right To Love" i "Love Was Everything When Love Was You And Me" po prostu domykają całość, czyniąc ją kompletną.
Można opowiadać o wspólnym życiu, stracie ukochanej osoby pewnie na milion sposobów. Ja opowieść Fullera zapamiętam na długo.
autor: Andrzej Majak



Curtis Fuller: trombone
Lester Walker: trumpet
Daniel Bauerkemper: tenor saxophone
Akeem Marable: tenor saxophone
Henry Conerway III: drums
Clarence Levy: percussion
Nick Rosen: piano
Kenny Banks Jr.: piano
Brandy Brewer: bass
Kevin Smith: bass
Tia Michelle Rouse: vocals


1. Interlude 1: My Name Is Curtis DuBois Fuller (2:01)
2. Little Dreams (7:25)
3. The First Time Ever I Saw Your Face (4:14)
4. I Asked & She Said Yes (3:42)
5. The Right To Love (7:51)
6. My Lady's Tears (5:25)
7. Interlude 2: My Children (1:49)
8. Sweetness (3:07)
9. Look What I Got (5:29)
10. Interlude 3: Cancer, A Horrible Experience (1:24)
11. Life Was Good, What Went Wrong (4:23)
12. Love Was Everything When Love Was You And Me (3:56)
13. Too Late Now (5:39)
14. Spring Will Be A Little Late This Year (5:06)
15. Interlude 4: My Wish For Cathy And My Friends (2:42)




Curtis Fuller Septet Jams "Star Eyes" at North Sea Jazz Festival 2005

płyta do kupienia na multikutli.com