Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Double Moon Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Double Moon Records. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2017

Just Another Foundry "Bouwer" Double Moon Records 2017, DMCHR71182

Just Another Foundry "Bouwer" Double Moon Records 2017, DMCHR71182
Niemieckie trio Just Another Foundry udowodniło, że wysokie oczekiwanie w stosunku do debiutantów nie muszą być absurdalnie wygórowane. Wielu debiutów rozczarowuje, ten krążek przywrócił mi wiarę w debiutanckie zespoły.

Po nagrodach Young German Jazz Award, Grand Prix w Avignon i Maastricht Jazz Award niemieckie Süddeutsche Zeitung napisało o nich "Przyszłość Jazzu w Niemczech". Trio tworzy saksofonista tenorowy Jonas Engel, kontrabasista Florian Herzog i Anthony Greminger za perkusją. Ten rygorystyczny skład bez instrumentu harmonicznego, wymaga od muzyków nie tylko wielkiej biegłości instrumentalnej i dużego zgrania, ale też wielkiej wszechstronności. Nazwa zespołu pozbawiona nazwiska konkretnego muzyka, doskonale odzwierciedla status jego członków w trio. Panuje tutaj zasada równoprawności. Muzycy co rusz wymieniają się w roli lidera, co tylko nadaje ich muzyce dodatkowego atutu. Saksofonista Jonas Engel sprawdza się zarazem w kompozycjach przesiąkniętych jakąś nieokreśloną melancholią, po nasycone zbiorową improwizacją, gdzie operuje chropowatym, żarliwym tonem. Perkusista Anthony Greminger nie ogranicza się tylko do sekcyjnych zadań, do odegrania należnej perkusiście solówki. Potrafi przejąć odpowiedzialność za kierunek muzycznej narracji, zmieniając myślenie o funkcji perkusisty w jazzowym zespole. Kontrabasista Florian Herzog zachwyca arsenałem niuansów dynamicznych.

Triowy skład zespołu, zaskakujące momenty, pomysłowość, urzekające, gęste linie melodyczne, trudne, wymagające skupienia kompozycje autorstwa trójki muzyków dają wielką frajdę uważnemu słuchaczowi. Polecam tę płytę tym wszystkim miłośnikom muzyki, którzy cenią sobie odważne formy ekspresji i potrzebę niezwykłych doświadczeń.
autor: Mateusz Matyjak

Florian Herzog: double bass
Jonas Engel: saxophone
Anthony Greminger: drums

1. Elle (Jonas Engel) 05:35
2. Mädchen aus dem Rosengarten (Jonas Engel) 08:52
3. Stanislaus (Jonas Engel) 04:20
4. Low-Key (Florian Herzog) 06:20
5. Wurzel (Florian Herzog) 04:15
6. Rheinfahrt (Jonas Engel) 05:57
7. Skyndileg (Florian Herzog) 05:22
8. Tikva (Florian Herzog) 02:51
9. Dem Anton Sein Ludwig (Jonas Engel) 07:39

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 14 lutego 2017

Jarry Singla "The Mumbai Project" [2CD], Double Moon Records 2016, DMCHR71511

Jarry Singla "The Mumbai Project" [2CD], Double Moon Records 2016, DMCHR71511
"The Mumbai Project" to wydawnictwo inne niż płyty, do których przyzwyczaili nas europejscy muzycy poszukujący inspiracji poza Europą. W czasach rozkwitu tendencji do transgresji czytamy co rusz o projektach inspirowanych kulturą arabską, indyjską czy japońską, są to jednak zazwyczaj akty stylizacji lub wariacji, które warsztatowo mają uzasadnienie, jednak z doświadczaniem obcych kultur mają niewiele wspólnego. Żyjemy na bardzo bogatym kontynencie i europejscy artyści często okazują się być kolonizatorami obcych kultur, niż artystami zdolnymi do twórczego z nimi obcowania.

Jarry Singla, pianista i kompozytor indyjskiego pochodzenia osiadły w Europie, przez wiele lat mieszkał i pracował w Nowym Jorku i Mexico City, współpracując z muzykami z USA, Meksyku, Chile, Korei, Argentyny, Portugali, Bengalu, Macedonii i Iraku. Wspólne koncerty i nagrania z Markiem Coplandem czy Julianem Argüellesem, potwierdziły, że Singla to muzyk w pełni samodzielny.

Na "The Mumbai Project" usłyszymy Singla grającego na fortepianie i harmonium, Pratika Shrivastava na sitarze, Vinayaka Netke na tabli, Christiana Ramonda na kontrabasie i dwójkę indyjskich śpiewaków - Sanjeeva Chimmalgi i Ramesha Dhimmalgi. I to oni obok lidera są bohaterami płyty. Trzeba wiedzieć, że to właśnie muzyka wokalna, opatrzona tekstami pochodzącymi z Wed, nazywana marga-samgita (droga muzyki), uznawana za opartą na prawach, przekazanych pradawnym muzykom przez bogów, jest najstarszą i najistotniejszą część muzyki indyjskiej. Klasyczna muzyka indyjska jest jednym z najbardziej złożonych i kompletnych systemów muzyki, dlatego tak niewiele powstało wartościowych nagrań, z udziałem nieindyjskich muzyków. Nawet, jeśli występująca w tej tradycji improwizacja (szczególnie w muzyce karnatackiej i hindustańskiej), jest ważnym jej składnikiem, jednak w większym stopniu jest ona podporządkowana teorii i ściślejszym zasadom, podkreśla raczej mistrzostwo w operowaniu głosem niż instrumentami, a improwizacje ragi są znacznie szybsze i krótsze. Niewielu instrumentalistów potrafi poddać się tej regule.

Na "The Mumbai Project" mamy do czynienia z muzyką o religijnych korzeniach, stworzoną do medytacji, ma ona dość ściśle ustaloną formę, a przy tym jest stosunkowo prosta, mało ornamentacyjna. A kontemplacyjny charakter całości sprawia, że ten dwupłytowy album przyniesie wiele satysfakcji uważnemu słuchaczowi.
autor: Jacek Palczewski

Jarry Singla: piano, Indian harmonium, compositions, arrangements
Sanjeev Chimmalgi: vocal
Ramesh Dhimmalgi: vocal
Pratik Shrivastav: sitar
Vinayak Netke: tabla
Christian Ramond: double-bass

CD 1
1. Aroha
2. Temple Song
3. Calcuniketan
4. Saval Jawab
5. Shloka V
6. Nirguni Bhajan

CD 2
1. Sarafi
2. Tavi Swaram
3. Shloka III
4. Samosa
5. Yaman
6. Sangachhadhwam

płyta do kupienia na multikulti.com

piątek, 27 stycznia 2017

Lee Konitz / Kenny Wheeler Quartet "Olden Times" Double Moon Records 2016, DMCHR71146

Lee Konitz / Kenny Wheeler Quartet "Olden Times" Double Moon Records 2016, DMCHR71146
Kenny Wheeler był wybitną, niezwykłą postacią na światowej scenie jazzowej. Był – bowiem ten kanadyjski trębacz i kompozytor, zmarł 18 września 2014 r. w Londynie. Miał wtedy 84 lata. Był artystą o otwartym umyśle, nie istniały dla niego bariery stylistyczne, potrafił odnaleźć się niemal w każdym gatunku muzycznym, wszędzie odciskając własne piętno. Kenny Wheeler w 1952 r. przeniósł się do Londynu stając się odtąd elementem europejskiej sceny jazzowej. Nieobca była mu awangarda muzyki improwizowanej. Uczestniczył w twórczym zamieszaniu lat 60. i 70. będąc członkiem zespołów The Spontaneus Music Ensemble Johna Stevensa, Globe Unity Orchestra, formacji takich muzyków, jak Evan Parker, Tony Oxley, czy Derek Bailey. Kulminacją tego nurtu twórczości trębacza był angaż do kwartetu Anthony’ego Braxtona, z którym spędził pięć lat (1971-1976). Dopiero po odejściu z zespołu Braxtona Wheeler na dobre rozpoczął autorską, nagraniową karierę – od 1975 roku datuje się jego współpraca z dla monachijską oficyną ECM, dla której zrealizował bardzo wiele albumów, m.in. „Deer Wan” (1977 r.), „Around 6” (1980), „Double, Double You” (1984), „Music For Large & Small Ensembles”, „The Widow In The Window” (1990), a zwłaszcza sztandarową „Gnu High” (1975). Na tej ostatniej towarzyszył mu m.in. Keith Jarrett (był to jeden z nielicznych albumów, na których zagrał jako sideman po zakończeniu współpracy z Charlesem Lloydem). W 1997 nagrał album „Angel Song” będący niemal kwintesencją „najpiękniejszego brzmienia powyżej ciszy” w towarzystwie takich muzyków, jak Bill Frisell na gitarze, Lee Konitz na alcie i Dave Holland na kontrabasie. Był także członkiem grupy Azimuth (z Johnem Taylorem i Normą Winstone). W latach osiemdziesiątych – jak większośc kreatywnych muzyków tamtego czasu – rozpoczął współprace także z włoską oficyną Soul Note nagrywając dla niej wybitne (chociaż nieco zapomniane) albumy autorskie („Flutter By Butterfly” i „All The More”) oraz uczestnicząc w licznych sesjach jako sideman. Tu zresztą jego dyskografia jest naprawdę olbrzymia, a nagrywał niemal z wszystkimi ze świata jazzu, ale współpracował także z kreatywnymi muzykami rockowymi, jak choćby z Davidem Silvianem (pojawia się na jego nagraniach z lat osiemdziesiątych). Można go usłyszeć także na płytach Joni Mitchell, Philly Joe Jonesa, Johna Abercrombie, Steve’a Colemana, Billa Frisella, George’a Adamsa i Jacka Kochana (płyty „Alberta” i „Tomorrow’s Dreams”).

Z odmiennej tradycji wywodzi się Lee Konitz. Ten kończący w tym roku dziewięćdziesiąt lat (urodził się 13 października 1927) amerykański, chicagowski saksofonista był współtwórcą bebopu i od końca lat czterdziestych ubiegłego stulecia należał do czołówki amerykańskiego jazzu. Jest znany ze współpracy z największymi postaciami złotych lat jazzu - z Milesem Davisem, Davem Brubeckiem, Ornettem Colemanem, Charlesem Mingusem, Gerrym Mulliganem czy Elvinem Jonesem. W 1949 nagrał z Milesem Davisem epokowy album "Birth of the Cool", współpracował także z Gilem Evansem, Lenniem Tristano, i do dziś jest aktywnym, i twórczym muzykiem. Nigdy nie dał się zaszufladkować, zawsze uciekał do nowych form jazzu i nowych środków wyrazu wciąż nagrywając z młodymi muzykami jazzowego świata.

Ten album to jakby jazzowe, pełne rozmiłowania postscriptum do słynnego nagrania "Angel Song". W pełnych miłości, spokojnych, nasyconych głębią improwizacjach i tematach splatają się rozmaite tradycje przez lata obecne w muzyce tych dwóch gigantów i zdają się - po buddyjsku - rozpływać w ciszy łącząc się z absolutem. Niesamowite nagranie i cudowne dopełnienie twórczego życia dwóch muzycznych legend.
autor: Józef Paprocki

Lee Konitz: alto saxophone
Kenny Wheeler: trumpet, flugelhorn
Frank Wunsch: piano
Gunnar Plümer: double bass

1. Lennie´s
2. Where Do We Go From Here
3. Kind Folk
4. Thingin´
5. On Mo
6. Olden Times
7. Aldebaran - Play Fiddle Play
8. Kary´s Trance
9. Bo So
10. No Me

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 28 września 2016

Omri Hason / Kadim / Maarten Meddens "Shati", Double Moon Records 2007, DMCHR71508

Omri Hason / Kadim / Maarten Meddens "Shati", Double Moon Records 2007, DMCHR71508
Niewiele jest nagrań, które w bezpośredni sposób wywiedzione są z tradycji muzykantów z Jemenu. Ten leżący na skrzyżowaniu starożytnych szlaków handlowych, wiodących z Afryki, Bliskiego Wschodu i Azji teren, przez wieki był tętniącym życiem, obfitującym w bogate życie artystyczne i naukowe światem. Legendarne królestwo Saby, które istniało przez 14 wieków od ok. 1000 roku p.n.e., było kwitnącą monarchią już w czasach Starego Testamentu.

Perkusjonista Omri Hason, który co prawda urodził się w Izraelu, jest potomkiem jemeńskich emigrantów. Jego pochodzący z Jemenu przodkowie zaszczepili w nim muzyczną wrażliwość i przywiązanie do tradycji. Od najmłodszych lat grał na Darbuce, bliskowschodnim bębnie kielichowym, później sięgnął do innych instrumentów, ze szczególnym uwzględnieniem bębna obręczowego, który w kulturze Bliskiego Wschodu zajmuje szczególną pozycję. Jest dzisiaj jednym z wielkich wirtuozów gry na frame drum.

Do płyty pod "kulinarnym" tytułem "Shati" zaprosił muzyków z różnych kultur. Spotykamy tutaj indyjskiego instrumentalistę Ramesha Shothama, węgierskiego skrzypka Zoltána Lantosa, indyjską śpiewaczkę Sandhya'ę Sanjana i gościnnie, grającego na organach Fendera holenderskiego muzyka Maartena Meddensa.

Dla tradycjonalistów, takie powiązanie może być nazbyt kontrowersyjne, jednak mamy tutaj do czynienia z żywą tradycją, uczestniczymy w świadomym powrocie do tego, co podstawowe. Fundamentem i motorem nagrania jest charakterystyczne brzmienie bębna obręczowego, który niczym bicie serca wyznacza tętno, tej wywiedzionej z kontemplacji muzyki. Niespieszna muzyczna opowieść jest głęboko przemyślana, wręcz mistyczna, pokazująca obce naszej naturze rozumienie czasu, operująca brzmieniem na pograniczu niuansu, subtelności, szeptu.

Na "Shati" odnajdujemy jedność wydawałoby się zupełnie odrębnych muzycznych kultur i tradycji.
autor: Jacek Palczewski

Sandhya Sanjana: vocal
Zoltán Lantos: violin, tarangini
Ramesh Shotham: South Indian percussion, pentajon
Omri Hason: Middle Eastern percussion, hang

special guest:
Maarten Meddens: Fender Rhodes


1. Shati
2. La Serena
3. Hangama
4. Midnight Dance
5. Coffee
6. Si Verias
7. Shiva
8. Zedd And The Mouse
9. Funky Pasha


płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 2 września 2016

Kazalpin "Sniezki / Schnee" Double Moon Records 2016, DMCHR71510.

Kazalpin "Sniezki / Schnee" Double Moon Records 2016, DMCHR71510
Chyba po raz pierwszy zetknąłem się z fuzją jazzu i muzyki białoruskiej. A określenie to nie jest dokładne i precyzyjne bowiem nie chodzi tu o płytę białoruskich muzyków jazzowych osadzoną / inspirowaną rodzimą tradycją. Ale o wspólne nagranie zachodnich instrumentalistów (saksofonista Albin Brun, grająca na akordeonie i flecie Patricia Draeger, kontrabasista Claudio Strebel i perkusista Marco Käppeli) i folkowego zespołu z Białorusi (wokalne trio Akana - Irena Kotvitskaja, Rusia, Nadzeya Tschuhunova). Tak właśnie zbudowany jest Kazalpin. Francusko-szwajcarska wersja jazzu spotyka się z białoruskimi melodiami ludowymi. Co z tego wynika?

To co na pierwszy rzut oka wydaje się nie mieć sensu, jednak znakomicie sprawdza się w życiu. Ciekawość świata i prawdziwą otwartość artystyczna napędza każdego z członków zespołu i pozwala mu sięgać daleko poza swoje horyzonty artystyczne. Na tym właśnie zasadza się sukces ich najnowszego albumu "Śniežki / Snow". Współpracują razem od ponad 5 lat i przez ten czas ich wzajemne porozumie pogłębiło się bardzo. Dość wspomnieć wcześniejsze nagrania, które jeszcze nie zwiastowały tej unikatowej muzycznej symbiozy jaka zaistniała na ich najnowszym albumie. Dawne białoruskie piosenki trwale stały się integralną częścią koncepcji zespołu.

Kazalpin prezentuje na albumie na dwanaście piosenek będących amalgamatem tych dwóch światów. Dziwnie znajome, przyjemne w brzmieniu, porywające w interpretacji, ale inaczej niż w przypadku porównywalnych produkcji podane w niezwykły, naturalny sposób. Dwujęzyczna piosenka "Śniežki - Snow" mogłaby być symbolem tej symbiozy i szczęśliwego zbiegu okoliczności losu. Piękne i niesamowite nagranie!
autor: Józef Paprocki

Albin Brun: saxophones, swiss diatonic accordion, waterphone, duduk
Irena Kotvitskaja: vocal
Rusia: vocals
Nadzeya Tschuhunova: vocal
Claudio Strebel: double bass
Marco Käppeli: drums, asa chan, waterphone

1. Svatki-Bratki
2. Jechau Ivanka
3. Magic Circle
4. Swiss Barocco
5. Ni Zhar Zagoriaje
6. Schnee
7. Zyto Plovieje
8. Iskarka-Pryhauka
9. Ararat
10. Sniezki
11. Ho-Ho Kaza
12. Kolado

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 11 sierpnia 2016

Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker "Without A Word" Double Moon Records 2015, DMCHR71157

Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker "Without A Word" Double Moon Records 2015, DMCHR71157
To prawdziwa przyjemność sięgać po kolejną płytę, raczej nieznanego muzyka, i doznawać satysfakcji, która z jednej strony ma to samo źródło, co za pierwszym razem, z drugiej jednak, dzięki znaczącym zmianom, niesie w sobie walor nowego, nierozpoznanego zjawiska. Ten przydługi wstęp, opisuje zjawisko, które wcale nie tak często ma miejsce. Tym bardziej warto śledzić karierę gitarzysty Alexa Maksymiwa, bo o jego najnowszej płycie tu mowa.

"Without A Word" nagrana została w kwartecie, lider na gitarze, Marcus Strickland na saksofonie tenorowym, Scott Kemp na kontrabasie i za perkusją Frank Parker.  Urodzony w Toronto, w rodzinie ukraińskich emigrantów Alex Maksymiw kilka lat temu przeniósł się do Berlina, i dość szybko zjednał sobie sympatię wielu muzyków i fanów współczesnego jazzu.

O duetowej płycie "Kronix", znanego z Clean Feed'owskiej Gorilla Mask - Petera Van Huffela i Alexa Maksymiwa freejazzblog pisał (, , ,) "Kronix" nie proponuje rewolucyjnych zmian, nie przełamuje żadnych granic, ale nie musi. Ten esencjonalny zbiór utworów jest po prostu piękny. Gorąco polecam tym, którzy podążają ścieżką medytacyjnego jazzu, jednak jestem pewien, że dla fanów nieokiełznanego, dzikiego jazzu spod znaku Gorilla Mask znajdzie się tutaj wiele lubych dźwięków (. . .)

Dwukrotnie nominowany do nagrody Grammy amerykański saksofonista Marcus Strickland jest powiewem świeżości we współczesnym jazzie. „Kiedy muzyk trzyma w ręku saksofon tenorowy, zapewne najczęściej przychodzi na myśl John Coltrane, z którym łączy go głębokie, modlitewne skupienie, nawet mroczność, niejaka kanciastość. Być może na tym polega atrakcyjność jego stylu – uczucie pewnego dystansu, może nawet ironii, a jednocześnie i siły.” Tak pisał Aleksander Judin po koncercie Stricklanda w Jazz Forum. Niezwykła kreatywność pozwoliła mu wypracować własne brzmienie, które zaowocowało współpracą z m.in. Wyntonem Marsalisem, Tomem Harrellem i Davem Douglasem czy z dwoma wpływowymi perkusistami w historii światowego jazzu: Jeffem „Tain” Wattsem i Royem Haynesem.

Sekcja rytmiczna Scott Kemp / Frank Parker także godna jest pozazdroszczenia. Pochodzący z Chicago Frank Parker, nominowany był do dwóch nagród muzycznych Grammy. Występował z takimi artystami jak Roy Hargrove, Chris Potter, Freddie Hubbard, Benny Carter, Randy Brecker czy Joe Lovano. Scott Kemp z kolei to krajan lidera z Toronto, od ponad 20 lat można go usłyszeć w rozlicznych składach grających jazz, flamenco, amerykański folk, funk, ale też muzykę klasyczną.

W takim składzie kwartet Alex Maksymiw / Marcus Strickland / Scott Kemp / Frank Parker prezentuje bardzo subtelną, misternie skomponowaną, eklektyczną w formie muzykę, która czasami przypomina wspaniałe nagrania Jana Garbarka z początku lat 80-tych, kiedy to norweski saksofonista współpracował z gitarzystami, jak Bill Frisell na "Wayfarer" i "Paths, Prints", czy z Johnem Abercrombie'm na "Eventyr".

Osiem autorskich kompozycji Maksymiwa, zatopionych z jednej strony w tradycji klasycznej muzyki romantycznej, z drugiej w atmosferycznych klimatach jazzowej americany wprowadzają słuchacza w świat dostojnego, pełnego skromności, ale też dbałości o każdy detal wysmakowanego jazzu. Instrumenty przeplatają się plastycznie, a w miejscach, w których dochodzi do ich krzyżowania, napięcie wzrasta. Zespół gra wtedy na wysokich obrotach. Właśnie zestawienie ze sobą estetyki lirycznego jazzu, wywiedzionego z tradycji ludowej z nutką odważnej awangardy, w dużej mierze stanowi o sile tego projektu.
autor: Andrzej Majak

Alex Maksymiw: guitar 
Marcus Strickland: tenor saxophone
Scott Kemp: bass
Frank Parker: drums
1. Flatbush & Lincoln 06:18
2. Without A Word 06:20
3. Interlude / Fast 03:31
4. Hand Shifts 04:31
5. Interlude / Slow 01:22
6. The Charmer 04:09
7. Patient 05:19
8. Flatbush & Lincoln / Alt 04:05

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 6 sierpnia 2016

Yelena K & The Love Trio "Yelena K & The Love Trio" Double Moon Records 2016, DMCHR71085

Yelena K & The Love Trio "Yelena K & The Love Trio" Double Moon Records 2016, DMCHR71085
Jelena Kuljić to urodzona w Serbii w 1976 roku wokalistka i aktorka, która od 2003 roku mieszka w Niemczech. Jej sceniczna kariera rozwija się dwutorowo, współpracuje z wybitnymi twórcami współczesnej opery jak David Morton, w którego przedstawieniach występowała na deskach wiedeńskiego BurgTheater, The Royal Theater of Copenhagen (Insomnia), Volksbuehne Berlin (Wozzeck), i berlińskiej Schaubühne (The Well Tempered Piano). Równolegle do powyższej działalności scenicznej Jelena Kuljić wraz ze swoim zespołem Yelena K & The Love Trio zjeździła wiele krajów, zyskując sobie fanów nie tylko w świecie jazzu. Pojawia się także w projektach innych wykonawców, warto tutaj przywołać płytę „Fasil” duetu Marc Sinan / Julia Hülsmann, wydaną w 2009 roku w wydawnictwie ECM, na której głos Jeleny Kulić jest jednym z jaśniejszych elementów, tego międzykulturowego nagrania.

Jej debiutancka płyta, wydana przez Double Moon Records, w którego katalogu są płyty takich artystów jak Albert Mangelsdorff, Chico Freeman, Christof May, Christy Doran, Cyminology, David Liebman czy The Leaders, to z jednej strony zjawiskowe odczytania coverów, zarówno jazzowych jak „The Man I Love” Gershwina, czy napisana dla Elli Fitzgerald „Cry Me a River” Arthura Hamiltona. Ale także rockowych, jak „Light My Fire” The Doors czy też „Lithium” Kurta Cobaina. Tracklistę uzupełniają kompozycje własne członków zespołu i jedna serbska piosenka ludowa.

Śpiewanie Jeleny Kuljić to prawdziwa przyjemność dla fanówa eklektycznego jazzu, które jednak nie ma w sobie nic z kopiowania wspaniałych wokalistek jazzowych z przeszłości, jest zanurzone po uszy w jazzie nowoczesnym, jego bogactwie i wykonawczym wyrafinowaniu. Do tego pani Kulić na wiele sobie pozwala, wystarczy posłuchać wbijającej w fotel interpretacji „Lithium” z płyty „Nevermind” zespołu Nirvana.

Wyjątkowość omawianego nagrania polega na tym, że Kuljić, której śpiewanie jest chłodne, intelektualne, dalekie od jakichkolwiek czułostkowych i pretensjonalnych błahostek, w które obfituje dzisiejsza jazzowa fonografia, podejmuje śmiały dialog z tradycją w sposób bardzo osobisty, a co za tym idzie autentyczny. Pozwala sobie czasami na radykalną ingerencję w zapis nutowy oryginałów, tak jak to ma miejsce w przypadku znakomitej interpretacji „Light My Fire” The Doors. Innym razem zdaje się podążać nurtem przetartym przez ikony wokalistyki jazzowej, jak w utworach „The Man I Love” Gershwina i „Cry Me a River” Arthura Hamiltona. Jednak zawsze czyni to z wielkim wyczuciem i talentem. Płycie można zarzucić brak spójności, ale jest to chyba jedyny zarzut, który można postawić krążkowi „Yelena K & The Love Trio”.
autor: Mateusz Matyjak

Gary Hoopengardner: bass
Jan Roth: drums
Kristian Kowatsch: piano
Yelena Kuljic: vocal

1. Harris (Kristian Kowatsch / Yelena Kuljic)
2. The Man I Love (George Gershwin / Ira Gershwin)
3. U Dul Basti (Traditional)
4. The Snowman (Yelena K. & the Love Trio)
5. Light My Fire (The Doors)
6. Kingdom of Corn (Kristian Kowatsch / Alejandra Del Rio)
7. Quito Blues #2 (Kristian Kowatsch / Alejandra Del Rio)
8. Die Ballade (Yelena K. & the Love Trio)
9. Underground (Yelena Kuljic)
10. Cry Me a River (Arthur Hamilton)
11. Lithium (Kurt Cobain)
12. Snowman's Song (Yelena K. & the Love Trio)
13. Der Klang der Zeit (Jan Roth)



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 12 lipca 2016

Birgitta Flick Quartet "Dalarna" Double Moon Records 2016, DMCHR71170

Birgitta Flick Quartet "Dalarna" Double Moon Records 2016, DMCHR71170
Niezwykłą naprawdę płytę nagrała Birgitta Flick. Ta młoda, niemiecka saksofonistka po swoim debiutanckim nagraniu ("Yingying"), wyjechała na rok do Szwecji w ramach programu Erasmus i tam, w Sztokholmie, zaczęła poznawać ludzi, miejscowy język i kulturę. "Poznałam bardzo wielu muzyków, dużo też grałam, zaczęłam uczyć się szwedzkiego i zainteresowałam się kulturą, i ludźmi. W Szwecji tworzy wielu muzyków jazzowych, którzy zajmują się także muzyką ludową, praktykują ją, czerpią z niej swoje inspiracje i doświadczenia. To bardzo różni się od sytuacji w Niemczech, gdzie nikt nie interesuje się muzyką ludową i tradycyjną; nikt, kto jest jazzowym muzykiem."

Pewnie znaczenie ma to, że szwedzka muzyka ludowa różni się od niemieckiej. Ale ważna jest też tradycja - w Szwecji ludowość była obecna w muzyce od zawsze i nie miało znaczenia to, czy jest to muzyka klasyczna czy jazz. W latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia do ludowe tematy sięgali najwybitniejsi twórcy skandynawskiego jazzu - Lars Gullin, Eye Thelin, Jan Johansson. Była obecna w ich muzyce niezależnie od tego grali cool jazz, bebop czy nawet free. Tak jak dziś jest obecna choćby w muzyce Matsa Gustafssona czy gra z The Thing czy ze Swedish Azz.

Birgitta Flick zatem też sięgnęła do szwedzkiej ludowości i tak narodził się projekt "Dalarna", niezwykłe nagranie w który cisza na równi obecna jest z dźwiękiem, przed uszami słuchacza rozpościerają się akustyczne, rozległe krajobrazy, ubarwione kompozycjami odwołującymi się zbiorów ludowych pieśni i protestanckich hymnów. Ze swoim stałym kwartetem oraz trójką zaproszonych gości (wokalistką Liną Nyberg, saksofonistą i flecista Nico Lohmannem, i grającą tu na klarnecie basowym Silke Eberhard) otwiera świat, którego prawdopodobnie nie ma, a który w jej muzyce ocalił swoje niezwykłe piękno.
autor: Józef Paprocki

Lina Nyberg: vocal
Nico Lohmann: alto saxophone, flute
Silke Eberhard: bass clarinet
Birgitta Flick: tenor saxophone
Andreas Schmidt: piano
Andreas Edelmann: bass
James Banner: bass
Max Andrzejewski: drums

1. Introitus 07:47
2. Den signade dag 06:20
3. Allt under himmelens fäste 04:02
4. Vallat fran Evertsberg #1 09:04
5. Glädjens blomster 04:07
6. Natt 05:55
7. Free 05:23
8. Nachtlied 03:15
9. Stinalaten #1 00:59
10. Stinalaten #2 04:02
11. Vallat fran Evertsberg #2 02:10



 płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 8 lipca 2016

Anne Hartkamp "Songs & Dances" Double Moon Records 2015, DMCHR71169

Anne Hartkamp "Songs & Dances" Double Moon Records 2015, DMCHR71169
Niemiecka wokalistka i kompozytorka Anne Hartkamp jest autorką naprawdę sporej ilości ciekawych muzycznych projektów zakorzenionych w jazzie, albo też mocno się do niego odwołujących. Nagrywała z Gunterem Hampelem i Smudo ("Next Generation") ale też w wokalnym kwartecie ("Harem 4", obie płyty z 1997 roku). Z autorskich jej dokonań wymienić koniecznie należy "Glücklich" (2005 r.), w którym - co rzadkie w jazzie i jazzowej awangardzie - śpiewała tylko po niemiecku. Pod pseudonimem Magnolia nagrywała z gitarzystą Philippem van Endertem ( "Humpty's Amazing Boogie Pencil" z 2007, oraz "Wait A Second" z 2012 roku). Pracowała z Michaelem Wollnym, Nilsem Wogramem, Lajosem Dudasem, Marionem Brownem, Axelem Dörnerem, Perrym Robinsonem oraz WDR Big Band. A potem narodził się jej kwintet z pianistą Thomasem Rückertem, saksofonistą Claudiusem Valkiem, basistą André Nendza i perkusista Oliverem Rehmannem, z którymi w 2010 roku zaprezentowana płytę "Momentum". Teraz po raz drugi podjęła współpracę z tymi samymi muzykami, w składzie okrojonym jednak o saksofon.

Anne Hartkamp jest gruntownie wykształconą wokalistką i kompozytorem. Jak większość aktywnych muzyków, rozpoczęła naukę we wczesnych latach dzieciństwa będąc objętą stypendialnym funduszem Studienstiftung des Deutschen Volkes. Potem były klasyczne studia wokalne w Wiedniu, prowadzone równolegle ze studiami filologii germańskiej oraz muzykologii w Bonn. Równocześnie zainteresowała się jazzem (wtedy to zakłada swoje pierwsze zespoły, koncertuje, uczestniczy w niezliczonych jam session) i to właśnie z tą muzyką postanowiła związać swoją artystyczną przyszłość.

Album ten dokumentuje dotychczasowy proces rozwoju zespołu. Dojrzewał on powoli, w dużej części powstając w podróżach, trasach koncertowych, albo gdzieś między Essen i Düsseldorfie, gdzie Hartkamp kształci obecnie młodych muzyków.

"Songs & Dances" to projekt niezwykły w swym onirycznym charakterze; tak, jak niezwykły jest wokalny kunszt Anne Hartkamp. Słychać tu wyraźnie jest klasyczne wokalne studia, słychać doskonałe panowanie nad głosem, ale też wyraźnie, jazzowe frazowanie i takiż feeling. Jest przy tym cudowną improwizatorką, z niezwykłą lekkością potrafi traktować swój głos niczym solowym instrument, zadziwiając kaskadą dźwięków łączących sylaby i słowa w muzyczny strumień świadomości. Piękny album, osadzony w jazzowej tradycji, ale też zafascynowany awangardą, nagrany w duchu dokonań Jeanne Lee z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia z dwiema prawdziwymi perełkami - "Seeagulls Of Kristiansund" Mala Waldrona na początek oraz colrtranowskie "After the Rain" na koniec płyty. Bardzo polecam!
autor: Józef Paprocki

Anne Hartkamp: voice
Thomas Rückert: piano
André Nendza: double bass
Oliver Rehmann: drums

1. The Concept Of North / Seagulls Of Kristiansund 08:24
2. As Yet (Dance Four) 04:11
3. Scattered Minds 05:30
4. The Moon A Sphere 07:57
5. Sea Time 05:13
6. Dance Three 03:41
7. Dance Two 05:28
8. Deep 06:44
9. Not Entirely Lost 04:12
10. After The Rain 05:49



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 23 lutego 2016

Christy Doran / Erika Stucky / Fredy Studer / Jamaaladeen Tacuma "Call Me Helium - The Music Of Jimi Hendrix" Double Moon Records 2015, DMCHR71155

Christy Doran / Erika Stucky / Fredy Studer / Jamaaladeen Tacuma "Call Me Helium - The Music Of Jimi Hendrix" Double Moon Records 2015, DMCHR71155
Ileż to razy muzycy jazzowi sięgali do klasyków wielkiego Jimiego Hendrixa. Wystarczy przywołać takie nazwiska jak James Blood Ulmer, Hiriam Bullock, Kamikaze Ground Crew, Christy Doran i Fredy Studer, Jim Hall, World Saxophone Quartet, Lonnie Smith, Art Ensemble of Chicago, Nigel Kennedy i oczywiście Gil Evans. Wizjonerski gitarzysta zmarł w przeddzień planowanych nagrań z Gilem Evansem i Milesem Davisem. Od czterech dekad fani snują przypuszczenia, jak zabrzmiałaby gitara Jimiego oprawiona aranżacjami Gila czy skonfrontowana z funk-rockową maszynerią Davisa.

Płyta "Call Me Helium: The Music of Jimi Hendrix" to kolejna próba odpowiedzi na pytanie o przydatność dorobku Hendrixa dla współczesnego jazzu.

Na początku trzeba zaznaczyć, że omawiana płyta nie jest prostą odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku, jak wiele tego typu wydawnictw (np. „Purple - Celebrating Jimi Hendrix” Nguyena Le). Christy Doran i Fredy Studer od ponad 30 lat inspirują się muzyką Hendrixa, wielokrotnie ją wykonując i nagrywając ("Doran/Studer/Minton/Bates & Ali play the music of Jimi Hendrix" Intuition z 1994). Mają za sobą długoletnią współpracę z wieloma znakomitymi muzykami, tworząc w Szwajcarii środowisko jazzowej awangardy. Nagrania dla hatART, ECM Records, Leo Records, Between the Lines dowodzą, że mamy do czynienia z zawodnikami wagi ciężkiej. Skład tego szwajcarsko-amerykańskiego kwartetu uzupełniają współpracownik Ornette'a Colemana - Jamaaladeen Tacuma i wokalistka Erika Stucky, mająca za sobą współpracę z m.in. Ray'em Andersonem, Dino Saluzzim, Lew Soloffem, Lucasem Nigglim czy George'm Gruntzem.

Zmierzyć się z legendą Jimiego Hendrixa jest trudno, jeszcze ciężej zmagać się z płomiennymi interpretacjami Gila Evansa, który sięgnął poziomu mistrzowskiego. A jednak kwartetowi Christy Doran / Erika Stucky / Fredy Studer / Jamaaladeen Tacuma udało się zachować własne oblicze. Zespół nie ma tak jednolitej koncepcji jak Gil Evans, nie jest też tak bluesowy jak James Blood Ulmer. Ale muzycy robią coś innego - przenoszą utwory Jimiego w XXI wiek. Odzierają je z gatunkowej hermetyczności, pozostawiając jednak tę powalającą szorstkość i chropowatość. Żonglując z tradycją dotychczasowych wykonań tych utworów, pokazują siebie. "Call Me Helium: The Music of Jimi Hendrix" to błyskotliwy przegląd różnych muzycznych konwencji, które rozwijały się w ostatnich 40 latach. Wszystko skąpane w nieszablonowej, awangardowej wyobraźni muzyków. Na płycie dzieje się i dużo, i dobrze.

"Call Me Helium: The Music of Jimi Hendrix" to znakomite, tryskające energią i feerią barw nagranie. Rzadko kiedy nowe odczytania mają ciężar gatunkowy porównywalny z oryginałem. To jest właśnie jeden z takich przypadków.
autor: Mariusz Zawiślak
Copyright © 2016 Multikulti Project. All rights reserved

Fredy Studer: drums, percussion
Jamaaladeen Tacuma: electric bass, backing vocals
Christy Doran: electric guitar, acoustic guitar
Erika Stucky: vocal, toy instruments

1. Izabella
2. Hey Joe
3. In From The Storm / Sgt. Pepper
4. Gipsy Eyes
5. Foxy Lady
6. Angel
7. Machine Gun
8. 3-5-0-0
9. Bold As Love
10. Drifting / Teach Your Children
11. Up From The Skies



płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Patrick Bebelaar / Joe Fonda / Herbert Joos "Between Shadow And Light", Double Moon Records, DMCHR71108


Patrick Bebelaar / Joe Fonda / Herbert Joos "Between Shadow And Light", Double Moon Records, DMCHR71108
Nie wiem czy trio "Bebelaar / Fonda / Joos" to "working band" czy też jednorazowe spotkanie. Bardzo jednak życzyłbym sobie by to trio niezakończyło życia na jednym albumie, ale by kontynuowało pracę i rozwijało swoją muzykę, bowiem - wydaje mi się - znaleźli, jako zespół, całkowicie unikatowe brzmienie.

Nie jest to klasyczne trio z fortepianem, ale układ fortepian - kontrabas - trąbka (ewentualnie flugelhorn). Grają przede wszystkim własne kompozycje (wszystkich członków zespołu) i jeden standard ("My One And Only Love"). I znów nie mam pojęcia czy utwory te powstały specjalnie dla tego składu czy też wyciągnięto je z szuflady i na trio zinstrumentalizowano. Nieważne. Ale brzmienie zespołu jest, zaiste, zachwycające. Nie ma tu podziału na instrumenty rytmiczne i solistów - wszyscy mogą pełnić z równym powodzeniem każdą z tych funkcji.

Nie jest też jednak tak, że cały czas grają solo. Płynnie przechodzą od jednego zestawienia do drugiego, ze szczególnym uwzględnieniem duetowych dialogów i spokojnie, rozważnie budowanych partii solowych. Oszczędnie gra przy tym każdy z nich, co przywodzi na myśl skandynawski jazz spod znaku ECM-u, ale nie ma w tym nagraniu odrobiny chłodu ani zimna. Tak, wszystko jest "przymglone" i "pastelowe", ale i przesycone ciepłem, mimo wszechogarniającej melancholii. Nie idą jednak muzycy w stronę cukierkowatej, słodkiej ballady. Brzmienie instrumentu Herberta Jossa jest przesycone szumem, a nie czystym dźwiękiem. Nie wiem czy jest to elektroniczne przetworzenie - w nie ma tu, bowiem w moim odczuciu, śladu cyfrowej ingerencji w brzmienie. Jest ono miękkie i naturalne z dodanym jedynie pogłosem.

Piękna, spokojna płyta, świadomego swych atutów i w pełni zintegrowanego kolektywu, którego muzykę znakomicie oddaje tytuł - "Pomiędzy cieniem i światłem".

autor: Józef Paprocki


Patrick Bebelaar: piano
Joe Fonda: bass
Herbert Joos: trumpet, flugelhorn


1. Duscha Moja
2. Love Song
3. Stella By Star Light
4. My One And Only Love
5. Conversation With I.D.
6. Reload
7. Reloaded
8. Requiem (For Pit)
9. Small Melody For A. Schönberg
10. I Remember Clifford



płyta do kupienia na multikutli.com