Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fujiwara Tomas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fujiwara Tomas. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 sierpnia 2016

Illegal Crowns [Taylor Ho Bynum / Mary Halvorson / Tomas Fujiwara / Benoît Delbecq] "Illegal Crowns" Rogue ART 2016, ROG0066

Illegal Crowns [Taylor Ho Bynum / Mary Halvorson / Tomas Fujiwara / Benoît Delbecq] "Illegal Crowns" Rogue ART 2016, ROG0066
Illegal Crowns to znakomity kwartet, którego debiutancka płyta właśnie ujrzała światło dzienne dzięki wydawniczej aktywności francuskiej oficyny Rogue Art. Cztery odmienne osobowości muzyczne - Taylor Ho Bynum, Mary Halvorson, Tomas Fujiwara, Benoît Delbecq, które fani jazzu mieli już pewnie okazję podziwiać w innych projektach, zarejestrowały materiał będący tradycyjną, freejazzową muzyczną podróżą, ale i eksperymentem równocześnie. Bowiem postanowili nagrać improwizowane ballady, w których swobodnie dialogują między sobą, a ich składową częścią są rozmyślnie wprowadzane do języka dźwięków "muzyczne kiksy".

Efekt tego jest niezwykły - pełne skupienia i spokoju, pastelowe formy, w których kreatywny dialog i improwizacja rozwijają się niespiesznie, został złamany świadomym uciekaniem z konsekwentnie realizowanej formy. Czasami muzycy jakby grali w odmiennym metrum, czasami mijają się w rytmach, a jednak bez pośpiechu tworzą cudowną, niespotykaną i fascynującą dźwiękową tkankę. A wszystko to robią bez pośpiechu, krzyku i wrzasku, nie wysilając się ani na szalone improwizacje, brudne dźwięki czy pozaskalowe wycieczki. Nie ma tu granych w szalonym pędzie improwizacji, ale jest niezwykłe skupienie i pełna kontrola nad każdą z muzycznych partii. Na pierwszy plan - taki urok instrumentarium - wysuwa się oczywiście Ho Bynum, ale mi najbardziej tu imponują Delbeq i Fujiwara. Ten pierwszy - niezwykłą wprost intuicją w fortepianowych preparacjach i poszukiwaniem otwartego języka cały czas jednak pozostającego w klasycznych formach. Ten drugi - gra na bębnach jak nikt inny, a jego instrumentarium zdaje się nie mieć jakichkolwiek lirycznych i melodycznych ograniczeń.

Gdy pierwszy raz słuchałem tego albumu miałem wrażenie, że gdzieś schowano Mary Halvorson. Ale jest tak chyba tylko w pierwszym utworze i bardziej chyba jest to efekt formy niż zamierzony zabieg. Potem już konsekwentnie słychać cały kwartet i równość tworzenia ani na chwilkę nie zostaje w nim zaburzona. Piękna płyta z zupełnie unikatową muzyką, którą póki co, dla siebie, odkrywam wciąż na nowo.
autor: Marek Zając

Mary Halvorson: guitar
Tomas Fujiwara: drums
Benoît Delbecq: piano, prepared piano
Taylor Ho Bynum: cornet, flugelhorn

1. Colle & Acrylique (6:21)
2. Thoby’s Sister (6:29)
3. Illegal Crown (9:03)
4. Holograms (4:09)
5. Solar Mail (7:18)
6. Wry Tulips (14:44)

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 30 września 2014

Max Johnson Quartet [Ingrid Laubrock / Mat Maneri / Max Johnson / Tomas Fujiwara] "The Prisoner", NoBusiness Records 2014, NBCD66

Max Johnson Quartet [Ingrid Laubrock / Mat Maneri / Max Johnson / Tomas Fujiwara] "The Prisoner", NoBusiness Records 2014, NBCD66
Max Johnson, kontrabasista i improwizator, stworzył swój nowy projekt "The Prisoner" zainspirowany brytyjskim serialem futurystycznym pod tym samym tytułem powstałym w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. Nie jest pierwszym muzykiem, dla którego był on źródłem inspiracji - odwoływali się do niego przed nim m.in. The Clash, Iron Maiden, jak i awangardowy kompozytor David Shea. Johnson do swojego kwartet zaprosił muzyków świetnie mu znanych, z którymi nie raz już w przeszłości miał okazję współpracować - saksofonistkę Ingrid Laubrock, altowiolistę Mata Maneri'ego' i perkusistę Tomasa Fujiwarę. Suitę zaś zbudował odwołując się do poszczególnych odcinków serii i przywołując mające w nich miejsce sytuacje.

Amerykański kontrabasista starał się przede wszystkim oddać charakter tamtego serialu - jego melancholię i nieco medytacyjny charakter. Lata sześćdziesiąte to był czas, gdy na ekranie wszystko toczyło się o wiele wolniej niż dzisiaj, a efektów specjalnych właściwie nie było. Wielką rolę natomiast odgrywało światło i nastrój. I właśnie do tego najsilniej odwołuje się Max Johnson. Serial był dosyć złożony i to również odgrywa niemałą rolę w muzyce Johnsona - pozostawia on bowiem dużą swobodę partnerom, zdając się na ich doświadczenie i wyczucie nastroju oraz formy. A że znają się wszyscy świetnie i myślą - w gruncie rzeczy dosyć podobnie - w niezwykle spójny sposób potrafią oddać klaustrofobiczny charakter tamtej filmowej produkcji.

Max Johnson
W niektórych odcinkach serialu - jak opisuje to Johnson - były dosyć brutalne epizody. W tych częściach (np. "No.24 Hammer into Anvil"), lider celowo uwalnia muzykę od szkieletu kompozycji, czuwając bardziej nad nastrojem muzyki niż nad jej formą czy nawet strukturą. Zdaje się na intuicję swoich partnerów i nie zawodzi się w najmniejszym nawet stopniu. Świetnie potrafią oni bowiem budować napięcie i oddać ducha opowieści budując napięcie w poszczególnych częściach (odcinkach), jak i na całej płycie. To album na którym wiele, bardzo wiele rzeczy odkrywa się przy ponownych przesłuchaniach, i dzięki temu cieszyć się nim można przez długi, długi czas. Polecam gorąco.
autor: Józef Paprocki


Ingrid Laubrock: tenor saxophone
Mat Maneri: viola
Max Johnson: bass
Tomas Fujiwara: drums

1. No.6 Arrival / No.58 Orange Alert 11'02"
2. X04 6'11"
3. No.12 Schitzoid Man (Gemini) 4'49"
4. No.24 Hammer into Anvil 10'34"
5. No.48 Living in Harmony 10' 46"
6. The New Number 2 7'33"
7. No.2 Once Upon a Time / No.1 Fallout 14'02"



płyta do kupienia na multikulti.com

sobota, 17 maja 2014

Matt Bauder and Days In Pictures "Nightshades" Clean Feed 2013, CF289

Matt Bauder and Days In Pictures "Nightshades" Clean Feed 2013, CF289
Klarnecista i saksofonista tenorowy Matt Bauder jest jednym z tych młodych (wciąż jeszcze) muzyków, którzy potrafią poruszać się w wielu gatunkach związanych z improwizacją. Ze swoim zespołem Memorize the Sky porusza się w obrębie komponowanej i improwizowanej muzyki współczesnej, na styku z jazzową awangardą, w obrębie dokonań współczesnych innowatorów - Anthony'ego Braxtona, Alvina Luciera czy Rona Kuivila (z tym pierwszym Bauder nagrał nawet duetowy album). Z kolei z grupą Day In Pictures mocno odwołuje się do jazzowej tradycji także w jej pięknym, swingowym wydaniu.

"Nightshades" jest drugim wydanym dla portugalskiego Clean Feed'u albumem zespołu. I na nim także Bauder pozostaje wierny przyjętym od zarania zespołu założeniom - gramy muzykę jakby wyjętą z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia; gramy tradycyjnie wydobywając dźwięki z instrumentów w konwencjonalny sposób i poruszając się w czystej stylistycznie konwencji, ale wprowadzamy zmiany formalne - np. możemy umówić się, że otwieramy utwór długim bardzo saksofonowym solem, co w połowie ubiegłego stulecia raczej miejsca mieć nie mogło ("Starr Wykoff"). Czy też, że odwołujemy się do stylistyki klezmerskiej rodem z nowojorskiego Tzadika i płyt Stevena Bernsteina czy Paula Shapiro. Ale w dalszym ciągu swingowe podstawy i neobopowy sznyt pozostają nietknięte.

Jeżeli więc druga w dorobku Day In Pictures płyta przynosi jakieś muzyczne zmiany - to są one raczej personalne. Kris Davis zastąpiła tu bowiem Angelicę Sanchez - fortepian przez to jest chyba bardziej cofnięty i mniej motoryczny, a na pierwszy plan zdecydowanie wysuwają się Matt Bauder i Nate Wooley. Muzycy nieco odchodzą od przyjętej stylistyki w "Rule of Thirds" (zasługa Zwłaszcza Tomasa Fujiwary) i w "August and Counting", gdzie Nate Wooley w entree daje upust swoim instrumentalnym możliwościom.

Zachwyca tu konsekwencja budowania brzmienia całego zespołu jak i komunikacja wewnątrz grupy. Zgranie, sposób kształtowania brzmienia i harmonii zespołu, nasycenie emocjami każdej frazy i dźwięku. Jak spójnie brzmi trąbka Wooleya i saksofon Baudera! Toż to mistrzostwo, mistrzostwo świata!

Muzyka - i to wyraźnie tu słychać - jest dla Matta Baudera także wyrazem nieskrępowanej, osobistej wolności. Nawet, gdy - pozornie - krępuje go szkielet określonych założeń i przyjętej wcześniej formy. I tu właśnie Bauder pokazuje swoje mistrzostwo - on przyjmuje zasady, chcąc poruszać w obrębie jakiejś stylistyki - a nie one go ograniczają. Nie mówiąc już o tym, że tej płyty słucha się wprost fenomenalnie. Piękne granie.
autor: Marek Zając

Matt Bauder: tenor saxophone
Nate Wooley: trumpet
Kris Davis: piano
Jason Ajemian: double bass
Tomas Fujiwara: drums

1. Octavia Minor
2. Weekly Resolution Mix
3. Starr Wykoff Mix
4. Rule of Thirds
5. August and Counting
6. Nightshades



płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 26 listopada 2012

Jessica Pavone "Hope Dawson Is Missing", Tzadik 2012, TZ7727

Jessica Pavone "Hope Dawson Is Missing", Tzadki 2012, TZ7727

Seria Oracle jest w wytwórni Tzadik jedną z moich ulubionych, w rolach głównych obsadzane są kobiety, obdarzone otwartą wyobraźnią, niespętaną gatunkowymi ograniczeniami, ale także poziomem kreatywności wpędzające innych w kompleksy. Najnowsza, druga już dla Tzadika płyta amerykańskiej skrzypaczki i kompozytorki, Jessiki Pavone to kolejna znakomita pozycja w tej serii wydawniczej. Sama Jessica Pavone fanom nowej, kreatywnej muzyki powinna być dobrze znana, chociażby przez fakt współpracy nagraniowo-koncertowej z zespołami Anthony'ego Braxtona, Williama Parkera, Taylora Ho Bynuma, Lawrence'a Butcha Morrisa, Jasona Cady'ego, Jeremiah Cymermana, Matany Roberts, Aarona Siegela, Henry'ego Threadgilla czy Matthew Welcha. Z coraz bardziej znaną gitarzystką Mary Halvorson nagrała już kilka duetowych płyt, zaangażowana jest jeszcze w inne projekty jak The New York Underground Orchestra, Normal Love i The Thirteenth Assembly. Prowadzi także swój zespół Army of Strangers and The Pavones. Jej dotychczasowe doświadczenia z pewnością miały wpływ na ugruntowanie decyzji, że ta cross-gatunkowa droga, jaką obrała na początku kariery jest idealnie dopasowana do jej wrażliwości, tu wypowiada się najpełniej.

"Hope Dawson is Missing" to album składający się z ośmiu utworów, z których tylko jeden, otwierający płytę "Hope" jest bez głosu. Instrumentalnym trzonem zespołu jest tutaj kwartet smyczkowy w nietypowej obsadzie, zamiast klasycznego (dwoje skrzypiec, altówka i wiolonczela) mamy skrzypce, altówka, wiolonczela i kontrabas. Dodatkowo na płycie usłyszymy Mary Halvorson na gitarze, Tomasa Fujiwarę na perkusji i śpiewającą Emily Manzo. Sięgnąłem do półki z płytami i znalazłem tylko dwie płyty, które pod względem instrumentalnym można zestawić z "Hope Dawson is Missing", są to "The Gorey End" Tiger Lillies & Kronos Quartet i "The Juliet Letters" Brodsky Quartet i Elvisa Costello. O ile jednak "The Gorey End" to w mojej ocenie album niepotrzebny, nic niewnoszący do muzyki Tiger Lillies, grupy o znakomitej, ale zamkniętej formule wykonawczej a "The Juliet Letters" z kolei została przez Costello "przedobrzona", niczym tenor dramatyczny, którym nie jest, postawił niemal wyłącznie na ekspresję, zapominając o innych walorach interpretacyjnych.

Emily Manzo śpiewa miękko, pozwala tekstowi wybrzmieć bez zbędnych ozdobników, przykuwa uwagę na równi z muzykami kwartetu smyczkowego, grającymi zarówno smyczkami jak i palcami. Płytę otwiera "Hope", piękny motyw melodyczny, w roli głównej instrumenty smyczkowe grane arco. Następnie dramatyczny "Providence", mocny rytm, ciekawie zestawiona gitara z innymi instrumentami strunowymi. Najbardziej depresyjny na płycie "Dawn to Dark" to już maestria członków Toomai String Quintet, ze wzruszającym duetem Emily Manzo i Mary Halvorson, który przywraca nadzieję. Wyborna kompozycja "If You Can’t" w większości zagrana przez kwartet smyczkowy pizzicato i pełną energii Manzo. Kolejna "Plutonium" to już absolutnie piękna, zapierająca dech w piersi swą intymnością, delikatnością i melancholią kompozycja, Mary Halvorson swą oszczędną grą na gitarze wprowadza tutaj trochę jasnego światła. 

"Jump to the Thunder" rozpoczyna się poruszającą introdukcją grających unisono przez Palę Garcia, Erin Wight i Johna Pophama, by z czasem wrócić do melodycznego motywu z "Hope", powoli dołącza Roitstein, Fujiwara i Emily Manzo i robi się mniej dramatyczne. Przejmująca, minorowa aura "Deconstruction, Reconstruction" to głównie zasługa delikatnych współbrzmień smyczków, ale też głosu Manzo, nadal panuje ten sam, co na całej płycie nastrój mistycyzmu i nierealności. Płytę kończy "And at Last", najbardziej dynamiczny utwór, znów wracamy do motywu melodycznego z "Hope", jednak tutaj niepodzielnie panuje rytm, głownie wygrywany przez perkusję, nie jest to jednak czczy popis świetnych umiejętności Fujiwary, bynajmniej, jest to przemyślana, pełna samodyscypliny obecność tego wyśmienitego perkusisty.

"Hope Dawson is Missing" to płyta ze wszech miar wyjątkowa, nawiązująca zarówno do muzyki archaicznej, w której magiczna siła ciszy w muzyce i piękno brzmienia pojedynczego dźwięku były bardzo ważne, ale także do współczesnej muzyki awangardowej, z całym jej emocjonalnym ładunkiem. Głos Emily Manzo jest eteryczny, zmysłowy, czasami przezroczysty, jeśli utraciliście wiarę w muzykę śpiewaną, ta płyta ją przywróci.
autor: Tomasz Konwent


Tomas Fujiwara: Drums
Pala Garcia: Violin
Mary Halvorson: Guitar
Emily Manzo: Voice
John Popham: Cello
Andrew Roitstein: Double Bass
Erin Wight: Viola

1. Hope
2. Providence
3. Dawn to Dark
4. If You Can’t
5. Plutonium
6. Jump to the Thunder
7. Deconstruction, Reconstruction
8. And at Last

płyta do kupienia na multikulti.com