Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shhpuma Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Shhpuma Records. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 sierpnia 2017

Humcrush "Enter" Shhpuma Records 2017, SHH030CD

Humcrush "Enter" Shhpuma 2017, SHH030CD
W muzyce improwizowanej w sumie wszystko zależy od tego, co przyjmiemy za język komunikacji, na jakiej stylistyce się oprzemy. Możemy korzystać z world music, możemy oprzeć się na języku muzyki klasycznej. Ale możemy też jak duet Stale Storlokken i Thomas Stronen znany jako Humcrush oprzeć się na rocku i funku wplatając w to jeszcze jazzrock i psychodelię. I wtedy mamy muzykę nieprzewidywalną, porażającą energią o nieco kosmicznej stylistyce. To jednocześnie eksperyment i niemal samograj, beat nieco ambientowy, o mocno klubowej, a czasami nawet (w naszych postmodernistycznych czasach - dlaczego nie?) tanecznej stylistyce. Oczywiście owo "tanecznej" należy postrzegać w kontekście tradycji muzyki improwizowanej zupełnie odmiennej od muzyki czysto rozrywkowej. Bo jeżeli ktoś szuka muzyki przy której może się pobawić na dyskotece to Humcrush raczej się do tego średnio nadaje.

To muzyka mocno przekształcona, zbudowana z technologicznych, przetworzonych dźwięków fendera, bębnów, syntezatorów i rozmaitej elektroniki, nagrana bez użycia gitar, ale z brzmień te gitary imitujących. I z równą gitarowym rykom energią i furią. Myślę, że może ucieszyć wszystkich miłośników Supersilent, Food, Elephant9, Time is a blind guide, Meadow czy Motorpsycho, ale też znacznie szersze grono otwartych na nowości słuchaczy.
autor: Józef Paprocki

Stale Storlokken: fender rhodes, synth and electronicsThomas Stronen: drums and electronics


1. The Beginning 1:12
2. Enter Humcrush 5:39
3. Puncture 2:29
4. Humming 3:03
5. Salvare 4:43
6. Flee 4:01
7. Trench 4:51
8. Splinter 4:34
9. Sinking 5:12
10. Exit Humcrush 4:16

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Fred Frith / Helen Mirra "Kwangsi - Quail" [Vinyl 1LP] Shhpuma Records 2012, SHH012LP

Fred Frith / Helen Mirra "Kwangsi - Quail" [Vinyl 1LP] Shhpuma Records 2012, SHH012LP
Z jednej strony to album zdecydowanie bliższy artystycznym (muzycznym także) światom Helen Mirry niż Freda Fritha. To właściwie płyta konceptualna, kolaż złożony z dźwięków (muzycznych i niemuzycznych, otaczających nas zewsząd, codziennych); ze strzępów nagrań i słów, odwołujący się do powieści W.G. Sebalds "Kwangsi" (czyli "Przepiórki"). To także improwizowany muzyczny dokument ukazując w dźwiękowy sposób pracę artystki konceptualnej, jak określa się amerykankę Helen Mirrę. Dla tej urodzonej w 1970 roku artystki, nie ma bowiem czegoś takiego jak zamknięta forma, nie ma też określonego tworzywa. Można łączyć sztuki plastyczne bez żadnych ograniczeń z filmem, dźwiękiem, performancem i architekturą. W jej dorobku ta płyta mogłaby być nawet swoistym ewenementem, bo w pewien sposób ma jednak zamkniętą - dźwiękową - formę.

Ale równocześnie, z drugiej strony, to wielki hołd dla muzycznej wyobraźni Freda Fritha. To swoisty paradoks, bowiem za gitarę chwyta tutaj Mirra, a Frith gra na wszystkim i niczym. Chwyta to, co go otacza - pałeczki, buty, setki drobnych przedmiotów i przy ich użyciu tworzy znany wszak ze swoich nagrań minimalistyczny, a jednak pełen dramaturgii, energii i napięcia świat rozwibrowanych dźwięków. Cudownie rytmiczny, a jednak nieprzewidywalny. Nieskrępowany, a jednak skończony. I tworzy go w sobie tylko znany sposób, na zasadach określonych nie przez siebie, ale z właściwą sobie wyrazistością. Przedziwne, a jednak także cudownie frapujące nagranie, będące raczej połączeniem opowieści i performance'u niż zwyczajnym free improvem. Jak dla mnie - znakomite.
autor: Marek Zając

Helen Mirra
: printing press, acoustic guitar
Fred Frith: aboriginal rainsticks, bass mbira, charango, music box, shoes and other objects, voice

Side A:

Kwangsi - Moss 18:13

Side B:
Mulberry - Quail 17:11


płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 28 października 2016

Gonçalo Almeida / Jörg A. Schneider with Susana Santos Silva & Colin Webster "The Hundred Headed Women" Shhpuma Records 2016, SHH023CD

Gonçalo Almeida / Jörg A. Schneider with Susana Santos Silva & Colin Webster "The Hundred Headed Women" Shhpuma Records 2016, SHH023CD
Chyba najbardziej obecnie ceniony portugalski basista Gonçalo Almeida prezentuje na płycie "The Hundred Headed Women" swój nowy, autorski projekt Roji. Pod nazwą tą ukrywa się wprawdzie duet z perkusistą Jörgiem A. Schneiderem, ale Portugalczyk jest tu bezdyskusyjnym liderem i autorem wszystkich kompozycji. Rytmiczne i teksturowe podejście do improwizacji czasami zbliża ich muzykę do dokonań dużo bardziej znanej sekcji rytmicznej - Johna Edwardsa i Marka Sandersa, ale mroczny klimat muzyki Almeidy sprawia, iż czasami ma się wrażenie, że Bill Laswell spotyka oto Micka Harrisa, i wspólnie, w duecie, improwizują. Czasami przetwarzają oni dźwięki swoich instrumentów generując prawdziwą ścianę muzycznego hałasu, co brzmi jak noise w czystej niemal postaci. Pobrzmiewają tu dokonania Masami Akity czy też skandynawskiego Fire!. I właśnie wtedy gdy zbliżają się do dokonań Matsa Gustafssona zderzając brzmienie akustycznych instrumentów z elektroniką i preparacjami robi się tu najciekawiej i zupełnie niezwykle. Tak brzmią w tych utworach gdzie dołączają do nich (na przemian) Colin Webster na barytonowym saksofonie i Suzanna Santos Silva na trąbce. Almeida przy tym wszystkim nie stara się nikogo imitować, lecz w gąszczu brzmień i w mroku swej dzikiej muzyki odnajduje własną ścieżkę i wytrwale nią podąża eksplorując naprawdę fascynującą część współczesnej awangardy. Świetne!
autor: Marek Zając

Gonçalo Almeida: bass, loops
Jörg A. Schneider: drums

guests:
Susana Santos Silva: trumpet (Tracks #1,#4,#7)
Colin Webster: baritone sax (Tracks #3,#5,#6)

1. Inner Roji
2. 2 Sisters
3. Sounding Restraint
4. 1+1=3
5. Pacific
6. Prelude to a Broken Sax
7.The Hundred Headed Women



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 15 października 2016

Black Bombaim & Peter Brötzmann "Black Bombaim & Peter Brötzmann" Shhpuma Records 2016, SHH026CD

Black Bombaim & Peter Brötzmann "Black Bombaim & Peter Brötzmann" Shhpuma Records 2016, SHH026CD
Brzmienie Petera Brötzmanna znane jest chyba każdemu fanowi awangardowego jazzu i nikomu kto słucha takiej muzyki bliżej przedstawiać go nie trzeba. Od lat jest uważany za jednego z najważniejszych przedstawicieli free jazzu i muzyki improwizowanej. Jego styl cechuje ostry, nieokrzesany ton, ale też skupiona liryczność. Energiczny sposób improwizacji bywa ponoć czasami nazywany "brötzen" od jego nazwiska, co dodatkowo przysłużyło się nadaniu mu przydomku "najgłośniejszego saksofonisty świata". Barwa tonu Brötzmanna jest bardzo bezpośrednia, a jego solówki często osiągają dużą intensywność. Nie opuszcza on jednak tradycyjnych struktur jazzowych; motywy odgrywają ważną rolę w jego muzyce, a improwizacje są często oparte na komponowanej melodii. Te cechy są bliskie stylowi gry Alberta Aylera, którego można uznać za największe źródło inspiracji Brötzmanna. 

Przez lata współpracował m.in. z Anthonym Braxtonem, Sonnym Sharrockiem, Donem Cherrym, Cecilem Taylorem, Frankiem Wrightem, Kenem Vandermarkiem, Matsem Gustafssonem, Billem Laswellem, Mikołajem Trzaską czy całą plejadą japońskich improwizatorów. W jego zespołach na początku lat osiemdziesiątych grywał John Zorn. Na czym jednak polega fenomen jego osobowości, że właściwie grając to samo na przestrzeni dekad tworzy coraz to nowe, fascynujące i niezwykłe projekty z coraz to młodszymi muzykami? Jak chyba nikt - no może obok Johna Zorna - potrafi on wykrzesać z partnerów moc i energię, o którą chyba nawet oni sami siebie nie podejrzewają. Tak jest też w przypadku nagrania z portugalskim zespołem Black Bombaim. Młodzi Portugalczycy tworzą tu prawdziwą dźwiękową ścianę o którą - niczym o rafy - rozbija się gra Brötzmanna. Niezmiernie trudno jest bowiem wejść na poziom intensywności, na którym gra niemiecki mistrz. A bez takiej umiejętności nie nawiąże się nim dialogu, nie wywoła interakcji. Trzeba zacisnąć zęby i dać z siebie wszystko, tak by muzyka była jakimś katharsis dla samego twórcy, by schodząc ze sceny słaniał się a nogach, by był kompletnie wyczerpany. Trzeba skoczyć w przepaść by coś przy Brötzmannie osiągnąć. Bo zniszczenie jest chyb metodą jego twórczej pracy, ale efekty są, zaiste, wstrząsające. 

Tak jest też w przypadku nagrania z Black Bombaim i nawet jak na dyskografię Brötzmanna jest to płyta niezwykła.
autor: Marek Zając

Ricardo Miranda: electric guitar
Tojo Rodrigues: bass
Paulo Gonçalves: drums
Peter Brötzmann: saxophones

1. part I
2. part II
3. part III
4. part IV
5. part V


płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 29 września 2016

Joanna Sá & Luis Jose Martins "Almost a Song" Shhpuma Records 2016, SHH004

Joana Sá & Luis Jose Martins "Almost a Song" Shhpuma Records 2016, SHH004
Czy można dzisiaj nagrywać w pełni otwartą muzykę? Gdzie rytmika, melodia, tempo pozostaje czymś niedookreślonym? Ciągle niezdefiniowanym? Niezamkniętym? Taką właśnie próbę podejmuje dwójka portugalskich improwizatorów: pianistka Joana Sá oraz grający na klasycznej gitarze Luis Jose Martins.

Przy tym to są ich nominalne instrumenty, bowiem oboje wykorzystują jeszcze całe mnóstwo drobnych instrumentów, przedmiotów i zabawek które po części poszerzają sonorystyczne właściwości ich instrumentów, po części natomiast generują same całe może drobnych dźwięków i brzmień. To muzyka momentami melancholijna, nastrojowa, momentami niezwykle gęsta i buzująca gwałtownymi emocjami, a równocześnie płynąca niczym niepowstrzymany, nie do końca uporządkowany potok dźwięków. Czasami zapętlony, natrętnie powracający do jakiś motywów, czasami toczący się z iście wariacką prędkością. Swoisty - dźwiękowy - strumień świadomości. I tak jak w przypadku swego literackiego odpowiednika - niezwykle starannie zakomponowany. 

W przypadku tego nagrania nie możemy jednak mówić o czystej improwizacji, bowiem, przynajmniej część zebranych tu kompozycji istnieje w szczątkowym zapisie - czy to jako zapis struktury, w formie partytur wizualnych, bądź też komponowanych motywów - tematami nazwać bym się tego nie odważył. To współczesna muzyka mocno odwołująca się do minimalizmu, ale będąca też próbą - w moim odczuciu udaną - zmierzenia się z otwartym dziełem sztuki.
autor: Łukasz Bendycki

Joanna Sá: piano, toy piano, celesta, percussions & electronics
Luís José Martins: classical guitar, percussions & electronics

1. Cantiga de Amor
2. Rock em Setembro
3. Cantiga, partindo-se
4. Die wahnsinnige Forelle
5. presque Sarabande – quasi una fantasia

płyta do nabycia na multikulti.com


poniedziałek, 26 września 2016

Parque "The Earworm Versions" Shhpuma Records 2013, SHH003

Parque "The Earworm Versions" Shhpuma Records 2013, SHH003
"Parque" to projekt interdyscyplinarnego artysty Ricardo Jacinto powstały w kooperacji ze znakomitymi instrumentalistami - saksofonistą Nuno Torresem, grającym na melodice oraz perkusjonaliach Nuno Morao, wibrafonistą Joao Pinheiro, perkusistą Dino Recio i oraz odpowiadającym za elektroniczne brzmienia André Sierem. Sam lider - w warstwie dźwiękowej - gra na wiolonczeli i perkusjonaliach.

Projekt ten powstał jako instalacja zbudowana festiwal Culturgest w Lizbonie w 2008 roku, łącząca w jedno architekturę, rzeźbę i muzykę. Wszystkie perkusyjne brzmienia które słychać w tej muzyce wydobywane są właśnie z elementów tej instalacji, a samo brzmienie instrumentów modyfikowane jest poprzez jej akustyczne właściwości, tak, że przestrzeń i wypełniające ją elementy instalacyjne jest jakby dodatkowym, świadomie przez twórców wykorzystywanym instrumentarium. I odgrywa w muzyce niebagatelną rolę.

To jest częściowo komponowana, częściowo improwizowana muzyka zamkniętej, stworzonej tylko w tym celu przestrzeni. Pełnię jej akustycznych właściwości można by odkryć tylko na żywo, uczestnicząc w koncercie, bo w zależności od miejsca w którym słuchało się muzyki mogła brzmieć ona zupełnie inaczej. Tak więc musimy mieć świadomość, że płytowa rejestracja jest tylko jedną z możliwości brzmienia tej muzyki, najbardziej neutralną - jak zapewniają twórcy.

Jest w tej muzycy - niczym w pamiętnych dla mnie produkcjach Sylvie Chenard z cyklu "Ocean" dla kanadyjskiej Ambiance Magnetique - niezwykłe tchnienie przestrzeni i oddech będący swoistą formą postindustrialnej melancholii. I właśnie tak, jako południową, ale i zdecydowanie bardziej współczesną, mniej czułostkową wersję improwizacji tę muzykę odbieram. To nie jazz, a muzyka współczesna łącząca w jedno wiele elementów muzyka. Niezwykle spójna i - przynajmniej dla mnie - frapująca w swoim wyrazie. Piękna!
autor: Łukasz Bendycki


Nuno Torres: alto saxophone
Ricardo Jacinto: cello, percussion
Nuno Morao: percussion, melodica
Joao Pinheiro: percussion, vibraphone 
Dino Récio: percussion
André Sier: electronics

PEÇA DE EMBALAR (tracks 1–3)
Percussion in suspended mirrors (as gongs), cello, alto saxophone and electronics

OS (4–8)
Percussion in tuned suspended mirros, cello, alto saxophone, cymbals, electronics and
recorded voice

ATRASO (9–11)
Pendular speaker, cello, alto saxophone, melodica, vibraphone and percussion



płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 3 lipca 2016

Power trio [Eduardo Raon / Joana Sá / Luís José Martins] "Di Lontan" Clean Feed 2015, CF356

Power trio [Eduardo Raon / Joana Sá / Luís José Martins] "Di Lontan" Clean Feed 2015, CF356
Powertrio to próba budowania świata dźwięków w nowy sposób. Oczywiście dla portugalskich muzyków - harfisty Eduardo Raona, pianistki Joana Sá oraz grającego na gitarze Luís José Martinsa improwizacja jest motorem i sposobem tworzenia muzyki. Czasami potrafi być źródłem potoczystego nurtu dźwięków. Ale gdy podejmie się próbę budowania narracji wcale nie z tych najbardziej oczywistych elementów - wszystko się zmienia, tak jakbyśmy samą naturę budować zaczęli z nowych, wcale niewybieranych intuicyjnie elementów.

Bo szybkie wybory podpowiada nam intuicja i doświadczenia, ale intelekt - gdy go do procesu improwizacji wprzęgniemy, może korygować nasze podświadome wybory i podpowiadać drogi, i rozwiązania odmienne od tych najbardziej oczekiwanych. Gdy wprzęgniemy do tego mieszankę brzmienia akustycznych instrumentów i współczesnej elektroniki i odejdziemy od utartych wzorców harmonicznych - otrzymamy nową muzykę, odmienną i intymną tak w brzmieniu, jak i formie. Powertrio wymyśla sobie nową naturę, pochodzących z nowych materiałów i skomplikowanych rezonansów, tworzącą nową, fascynującą i kwiecistą, pełną głębokich elektronicznych bruzd i magicznych akustycznych, gruboziarnistych dźwięków estetykę. Koniecznie!
autorka: Monika Wierzchomska

Eduardo Raon
: harp, electronics & idiofones
Joana Sá: piano & idiofones
Luís José Martins: classical guitar, electronics & idiophones

1. A flor do mal
2. O nervo e a outra danca
3. Di lontan fa specchio il mare
4. Divertimento



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 28 maja 2016

Nick Millevoi / Jamie Saft / Johnny DeBlase / Ches Smith with Dan Blacksberg & June Bender "Disertion", Shhpuma Records 2016, SHH024CD

Nick Millevoi / Jamie Saft / Johnny DeBlase / Ches Smith with Dan Blacksberg & June Bender "Disertion", Shhpuma Records 2016, SHH024CD
Gdy pierwszy raz sięgnąłem po ten album nazwisko Nick Millevoi nic mi nie mówiło. Oczywiście znałem Jamie Safta, Johnny'ego DeBlase czy Chesa Smitha, ale lider? Nic! Patrząc na nazwę wytwórni od razu też uznałem, że doczynienia będę mieć z free improvem, więc w pierwszej chwili myślałem, że pomyliłem dyski i do odtwarzacza przez przypadek dostał się jakiś zornowy Tzadik. Jednak nic z tych rzeczy - to nagranie takie właśnie jest, a i sam Nick Millevoi pod szyldem Many Arms gościł już w zornowskim labelu.

To album, który mierzy się z tzadikową stylistyką łącząc jazz i rock, mieszając rockową psychodelię z otwartą improwizacją. Ale równocześnie jest podróżą dom korzeni amerykańskiej muzyki - do folku Appalachów, country, bluesa, tego wszystkiego, co współczesną muzykę - rock i jazz - tworzyło. Pierwszy utwór "Desertion and the Arsonist's Match" ze swoją motoryką i psychodeliczną atmosferą można by spokojnie umieścić na albumie choćby formacji Dreamers, ale dalej te inspiracje - formalne i brzmieniowe - już nie są tak ewidentne. Więcej tu rdzennie amerykańskiej muzyki, country i bluesa, odwołań choćby do dorobku formacji Dirty Three i akustycznej estetyki niż czysto zornowskiej jazdy. Przy tym wszystkim Millevoi jest niezwykle kreatywny - wprowadza nietypowe strojenia gitar, a pedałów używa w sposób daleki od tradycyjnego. Miesza czyste akustyczne piękno i brudne brzmienia w sposób tak fascynujący i nieszablonowy, jak mało kto przed nim. Fantastyczne brzmi jego gitara na podkładzie saftowych organów dając taki retro-futurystyczny efekt niespotykany przy wcześniejszych spotkaniach Safta z nadwornym gitarzystą Johna Zorna - Marciem Ribotem.

Millevoi wybrał na płytę sześć kompozycji i chociaż są to utwory rozwijane bez pośpiechu trudno zaliczyć je do szczególnie długich - najdłuższa jest zamykająca płytę kompozycja "The Fire That Partially Damaged City Hall" licząca sobie 8 i pół minuty. O każdej jednej z tych kompozycji mogę powiedzieć, że chciałbym by brzmiała wciąż i wciąż, z każdą jedną trudno mi się rozstać. Jeśli więc sięgacie po ten album po raz pierwszy - zarezerwujcie sobie dwie, lub lepiej, trzy godziny, bo muzyka nie wypuści Was za drzwi, zawalicie spotkanie czy wizytę u dentysty. Ten album nie będzie święcił triumfu wśród krytyków, bo niesposób stylistycznie go sklasyfikować. To nie rock, nie jazz, nie blues, ale coś znacznie więcej. Znakomite nagranie!
autor: Marcin Jachnik

Nick Millevoi: electric and acoustic guitars
Jamie Saft: Hammond organ, piano
Johnny DeBlase: upright and electric bass 
Ches Smith: drums

Dan Blacksberg: trombone, string arrangements 
June Bender: violin

1. Desertion and the Arsonist's Match
2. Just For a Moment, I Stood There in Silence
3. Where They Do Their Capers
4. Disneyland in Hamtramck
5. The Big Moment is Always Out There Waiting
6. The Fire That Partially Damaged City Hall

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 4 czerwca 2015

Thurston Moore / Gabriel Ferrandini / Pedro Sousa "Live at ZDB", Shhpuma Records 2015, SHH010LP

Thurston Moore / Gabriel Ferrandini / Pedro Sousa "Live at ZDB", Shhpuma Records 2015, SHH010LP

Thurston Moore
Fascynującą rzeczą jest słuchać jak krzyżują się free rock i free jazz. Obie te tradycje wywodzą się z bluesa, nic więc dziwnego, że muzycy w tych estetykach się poruszający potrafią je kreatywnie przetwarzać i twórczo "się spotykać". Dwóch młodych muzyków z Portugalii - saksofonista Pedro Sousa oraz perkusista Gabriel Ferrandini zaprosiło do wspólnego grania prawdziwą ikonę rocka i jednego z pionierów wolności w tej muzyce, gitarzystę Thurstona Moore'a, założyciela słynnego zespołu Sonic Youth.

Pedro Sousa
Ten materiał zarejestrowano na żywo w Lizbonie i ma on w sobie to wszystko co decyduje o niezwykłości koncertów - ogień grania przed żywą publicznością i dynamizm pierwszego spotkania. Jak wieść niesie, tuż przed występem, Thurston, Pedro i Gabriel postanowili zagrać miękko i spokojnie, koncentrując się na szczegółach. Cóż, zaczynają właśnie tak, rzeczywiście, ale pokusa była silniejsza niż oni sami: muzyka szybko staje się drapieżna, faktury gęste, ciężkie i mocne. Sousa gra kilka naprawdę dziwnych brudnych fraz których niepowstydziłby się sam Mats Gustafsson; Ferrandini wydaje się mieć cztery ręce i cztery nogi, jakby się zastąpili go w duecie Paal Nilssen-Love oraz Roger Turner, a Moore przebywa prawie cały czas w świecie sprzężeń i zniekształceń. Czysta, żywa, drapieżna energia. Koniecznie!!!
autor: Marcin Jachnik

Thurston Moore: electric guitar
Gabriel Ferrandini: drums, percussion
Pedro Sousa: tenor and baritone saxophones, electronics

Side A
1. A1

Side B
1. B1
2. B2



płyta do nabycia na multikulti.com