Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mori Ikue. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mori Ikue. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Craig Taborn / Ikue Mori "Highsmith" Tzadik 2017, TZ4017

Craig Taborn / Ikue Mori "Highsmith" Tzadik 2017, TZ4017
Jeden z najbardziej niespodziewanych duetów, jakie ostatnio wpadły mi w ręce. Okrzyknięty przez magazyn Downbeat, jako jeden z “wizjonerów nowego jazzu”, kompozytor, pianista, multiinstrumentalista Craig Taborn i władająca elektroniką Ikue Mori, przed laty filar nowojorskiego No Wave.

Z pochodzenia Japonka (urodziła się i dorastała w Tokyo), z wyboru Amerykanka (przeprowadziła się do Nowego Jorku w 1977 roku) pozostaje nieustająco ważną postacią awangardy światowej. Gdy pod koniec lat 70. Niemal cała nowojorska scena artystyczna z Dolnego Manhattanu chwyciła za różne instrumenty i zaczęła wydobywać z nich najgorsze hałaśliwe dźwięki to właśnie Ikue Mori wraz z Arto Lindsay'em i Timem Wrightem stworzyli zespół, który jak żaden inny z tego okresu przeszedł do historii - oczywiście chodzi o legendarny skład gatunku NO WAVE, czyli DNA.

Artystyczna intuicja i szaleńcza energia, to był fundament NO WAVE, z którego później wyrosły takie zespoły jak Swans, Teenage Jesus and The Jerks, czy John Lurie z The Lounge Lizards. W latach 80-tych eksperymentuje z drum machine, koncertuje i nagrywa z luminarzami sceny improwizowanej i awangardowej jak Fred Frith, Ensemble Modern, Zeena Parkins. Laureatka wielu nagród jak 'the Distinctive Award for Prix Ars Electronics Digital Music category w 1999', 'Award of Civitella Ranieri Foundation Fellowship w 2000', 'Award Alphert/Ucross Residency w 2005', 'Grant Foundation for Contemporary Arts w 2006'.

Do niedawna Craig Taborn był tylko i aż cenionym sidemanem, grał z wieloma gigantami kreatywnego jazzu jak Roscoe Mitchell, Wadada Leo Smith, Tim Berne, Steve Coleman, Lester Bowie, Evan Parker, Bill Laswell, David Torn, Mat Maneri, James Carter, Marty Ehrlich, Chris Potter, Leroy Jenkins, Joe Maneri, Susie Ibarra, Carl Craig, Bill Frisell, Drew Gress, David Binney, Dave Douglas, Lotte Anker, Gerald Cleaver, Adam Rogers, Hugh Ragin, Rudresh Manhattappa, Graham Haynes, Rob Brown. Jest wieloletnim członkiem projektu „Chris Potter - Underground” oraz legendarnej formacji Roscoe Mitchella - Note Factory. Równolegle Craig Taborn prowadzi autorskie projekty, m.in w trio z Thomasem Morganem i Geraldem Cleaverem czy Trio Junk Magic.

Ich duetowe spotkanie przynosi to przede wszystkim znakomite interakcje, będące konsekwencją telepatycznego wręcz porozumienia. Ndzwyczaju wiele tego typu projektów 'elektroniczno-jazzowych' razi brakiem zsynchronizowania wrażliwości muzyków akustycznych i elektronicznych. Wina zazwyczaj leży po obu stronach. Na płycie 'Highsmith' mamy jednak do czynienia ze zjawiskiem zgoła odmiennym, komputerowe szumy Mori są niejako rusztowaniem, na którym Craig Taborn buduje swoje złożone, fortepianowe konstrukcje.

Tzadikowa dbałość o najwyższą jakość dźwięku sprawia, że słucha się tego nagrania jak jednego utworu, nie sposób przerwać tego misterium dźwięku, improwizowana muzyka przeszywająco wibruje, fascynuje detalami, przeszywa na wskroś. Tylko wielcy mistrzowie mają zdolność przekraczania muzycznych konieczności, jak ma to miejsce na płycie 'Highsmith', wydanej właśnie w znakomitej serii wydawniczej - SPECTRUM, oficyny Tzadik Records.
autor: Witek Leśniak

Craig Taborn: piano
Ikue Mori: electronics
1. The Still Point of the Turning World
2. Music to Die By
3. Two Disagreeable Pigeons
4. Nothing That Meets the Eye
5. Variations on a Game
6. Quiet Night
7. A Bird in Hand
8. Dangerous Hobby
9. Things Had Gone Badly

płyta do nabycia na multikulti.com


sobota, 12 sierpnia 2017

Cyro Baptista "BlueFly" Tzadik 2016, TZ4014

Cyro Baptista "BlueFly" Tzadik 2016, TZ4014
Cyro Baptista, ekscentryczny brazylijski perkusjonista, obdarzony charyzmatyczną naturę wielkomiejskiego szamana, już od swojego przybycia do USA w 1980 roku pozostaje w centrum zainteresowania muzyków, dziennikarzy i słuchaczy, poszukujących nieoczywistych brzmień.

Urodził się w 1950 roku w Sao Paulo. Sam jednak nazywa siebie obywatelem świata, który odwołując się do brazylijskiej tradycji, konsekwentnie przypomina o swoich korzeniach. Na scenie ma przed sobą wiele perkusyjnych instrumentów, zalicza się do ścisłego grona największych mistrzów w grze na różnorodnych instrumentach etnicznych. Jego południowy temperament, frywolne podejście do świata muzyki, wzbogacone o doświadczenia nowojorskiej sceny down-town, jak też o doświadczenia sceniczne (grał m.in. w znakomitym filmie Jonathana Demme 'Rachel Getting Married') – plasuje tego perkusistę w czołówce perkusistów przełomowych dla rozwoju muzyki.
Jego artyzm słychać zarówno, w jego kolaboracjach z artystami popularnymi (choćby podczas trasy koncertowej z Paulem Simonem – The Rythm Of The Saints, czy na płycie z Herbie Hancockiem – Gershiwn’s World) albo Johnem Zornem, w niezliczonej ilości wspólnych przedsięwzięciach z Bar Kokhba Ensemble, The Dreamers i Electric Masada na czele. Występował i nagrywał z wieloma artystami współczesnej muzyki, jak Laurie Anderson, Derek Bailey, Cassandra Wilson, Gato Barbieri, Daniel Barenboim, Kathleen Battle, David Byrne, Dr John, Brian Eno, Herbie Hancock, Wynton Marsalis, Bobby McFerrin , Medeski, Martin & Wood, Robert Palmer, Carlos Santana, Tim Sparks, Spyro Gyra, Sting, James Taylor, Michael Tilson Thomas, Yo-Yo Ma czy John Zorn. Grał również z wieloma wybitnymi artystami muzyki brazylijskiej: Badi Assad, Ivan Lins, Marisa Monte, Milton Nascimento, Nana Vasconcelos i Caetano Veloso. Zawsze, gdy pojawia się na scenie lub w studio nagraniowym wnosi do muzyki unikalną mieszankę pozytywnych wibracji i głębokich stanów odprężenia, pozostawiając publiczność z przesłaniem pokoju i miłości.

Jednak w centrum jego artystycznego wszechświata znajdują się jego autorskie płyty. Z niecierpliwością czekałem na jego nową płytę, wydaną w oficynie Tzadik. Krążek ukazał się w stosunkowo nowej serii wydawniczej - Spectrum. 'BlueFly', bo taki tytuł nosi płyta, to muzyka pełna niezwykłej wrażliwości, o najróżniejszych inspiracjach, którą łączy niewyczerpana kolorystyka, uczucie i piękno. Baptista potrafi z oklepanych inspiracji brazylijską sambą, bossą wykrzesać coś oryginalnego, świeżego. Nie da się jednoznacznie opisać 'BlueFly', bo ona mieni się jak kolory w kalejdoskopie. Wszystko się tu przeplata w nieregularnym rytmie i zmieniającym się tempie - najlepsze tradycje tropicalii, motywy karaibskie i meksykańskie, przepuszczone tutaj przez zadziorny nowojorski koloryt downtown, zarówno tradycyjne instrumentarium, jak i nowoczesne instrumenty. Słuchanie tych multikulturowych szarad wciąga jak ciężki nałóg. Choć trzon zespołu czterech muzyków, Cyro Baptista, Vincent Segal na wiolonczeli, Ira Coleman na kotrabasie i Tim Keiper na Kamel ngoni i perkusji, to na płycie słyszymy wiele instrumentów strunowych, głównie gitary, choć nie tylko. Szlachetnie prezentują się mandoliny w 'Kong' i 'Hammer', czy indyjska Shahi Baaja w 'Bala'. A to tylko część brzmieniowych smaczków, jakie czekają na słuchaczy.

'BlueFly' to barwne, fantazyjne, dowcipne latino najwyższych lotów!
autor: Mateusz Krępski

Cyro Baptista: Percussion, Vocals
Tim Keiper: Kamel Ngoni, Drum Set
Ira Coleman: Bass
Vincent Segal: Cello

featuring
:
Romero Lubambo: Guitar
Brian Marsella: Shahi Baaja, Andes #25F, Fender Rhodes 
Ikue Mori: Laptop
Amir Ziv: Drums
Mark Ari: Samples 
Justin Bias: Samples 
Kevin Breit: Mandolin Orchestra 
Cabello: Percussion
Felipe Calderon: Samples 
Andy Caploe: Samples
Alessandro Ciari: Samples 
Cadu Costa: Guitar, Clarinet
Chikako Iwahori: Surdo
Franca Landau: Samples 
Zé Mauríco: Surdo
Marcelo Paganini: Samples 
Max Pollak: Surdo
Steve Sandberg: Samples

1. Menina
2. Trovao
3. Kong
4. Bala
5. Tarde (Homage To Luis Vieira)
6. Hammer
7. Aguidavi
8. From The Belly
9. T Rex Constitution
10. Love Son
11. Under The Influence
12. Menina Interlude

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ikue Mori "In Light of Shadows" Tzadik 2015, TZ4007

Ikue Mori "In Light of Shadows" Tzadik 2015, TZ4007
Z pochodzenia Japonka (urodziła się i dorastała w Tokyo), z wyboru Amerykanka (przeprowadziła się do Nowego Jorku w 1977 roku) pozostaje nieustająco ważną postacią awangardy światowej. Gdy pod koniec lat 70. Niemal cała nowojorska scena artystyczna z Dolnego Manhattanu chwyciła za różne instrumenty i zaczęła wydobywać z nich najgorsze hałaśliwe dźwięki to właśnie Ikue Mori wraz z Arto Lindsay'em i Timem Wrightem stworzyli zespół, który jak żaden inny z tego okresu przeszedł do historii - oczywiście chodzi o legendarny skład gatunku NO WAVE, czyli DNA. 

Artystyczna intuicja i szaleńcza energia, to był fundament NO WAVE, z którego później wyrosły takie zespoły jak Swans, Teenage Jesus and The Jerks, czy John Lurie z The Lounge Lizards. W latach 80-tych eksperymentuje z drum machine, koncertuje i nagrywa z luminarzami sceny improwizowanej i awangardowej jak Fred Frith, Ensemble Modern, Zeena Parkins. Laureatka wielu nagród jak 'the Distinctive Award for Prix Ars Electronics Digital Music category w 1999', 'Award of Civitella Ranieri Foundation Fellowship w 2000', 'Award Alphert/Ucross Residency w 2005', 'Grant Foundation for Contemporary Arts w 2006'.

Jej najnowsza płyta wydana w zapoczątkowanej w 2014 roku Spectrum Series, w ramach której możemy się cieszyć chociażby wspaniałą 'Double Windsor' tria Sylvie Courvoisier/Drew Gress/Kenny Wollesen czy też 'Sonic Rivers' tria Wadada Leo Smith / George Lewis / John Zorn to pozycja wyjątkowa wśród nagrań z obszaru współczesnej elektroniki. Muszę powiedzieć, że nie jestem bezkrytycznym fanem twórczości Ikue Mori, choćbu duet z Mają Ratkje, poza kunsztem wokalnym Ratkje i wyjątkową umiejętnością snucia fabularnej opowieści Mori nie przynosi żadnej wartości dodanej. Jednak generalnie dorobek Mori zdumiewa swoją oryginalnością i sugestywnością, zarówno w projektach solowych jak i zespołach takich jak MEPHISTA z Sylvie Courvoisier i Susie Ibarrą, czy PHANTOM ORCHARD z Zeeną Parkins, czy też zespołów Koichi Makigami i Johna Zorna.

Liczba detali, pomysłów melodycznych i faktur na płycie 'In Light of Shadows' wskazuje na to, że Ikue Mori wykształciła osobny język wypowiedzi, jej eksperymenty mają solidne fundamenty. Komputerowe szumy, dźwiękowe plamy, przedziwne i przepiękne dźwiękowe konstrukcje hipnotyzują magiczną aurą. Brzmienia gęstnieją, tracą wyraziste kontury, stają się senne... 'In Light of Shadows' jest nagraniem przepełnionym bardzo osobistymi emocjami, wyrażanymi w estetyce wielkomiejskiego hałasu. Abstrakcyjne formuły układają się w płynną przestrzeń zbudowaną z przetworzonych dźwięków zebranych tak ze świata jawy jak i snu... prawdziwa wyprawa w nieznane.
autor: Witek Leśniak

Ikue Mori: electronics1. Koya Hijiri (Holy Man of Mount Koya)
2. Agate Amulets
3. Mozu #1 (One Hundred Tongues)
4. Orot
5. Mozu #2
6. Basharaf
7. Mayukakushi (Wandering Spirits of Mayukakushi)
8. Mozu #3­­­­
9. Pomegranate Seeds #1 Sea Nymphs
10. Pomegranate Seeds #2 Underground King

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Rova Channeling Coltrane "Electric Ascencion" [DVD Video + Blu-Ray + CD] Rogue Art 2016, ROG0065

Rova Channeling Coltrane "Electric Ascencion" [DVD Video + Blu-Ray + CD] Rogue Art 2016, ROG0065
Rova Saxophone Quartet w mocno poszerzonym składzie sięga po raz trzeci bodaj (po płytach z 1995 oraz 2005 roku) do coltranowskiego "Ascencion". I znów w tych poczynaniach muzyków Roy wspierają m.in. Fred Frith, Ikue Mori czy Nels Cline. Ale ta wersja, będąca zapisem koncertu z 2012 roku, znów różni się od poprzednich odczytań muzyki słynnego jazzowego saksofonisty.

"Ascension" było spełnieniem coltranowskiego marzenia o absolutnej wolności w sztuce. Ta nagrana z udziałem czołówki awangardy nowojorskiego free lat 60. płyta niosła - jak pisał Joachim Ernst Berendt - "hymniczno-ekstatyczna muzykę o intensywności 40-minutowego orgazmu". Dzieło, które stało się jednym z kamieni milowych absolutnie wyzbytego z rygorów tonalności free jazzu. Porywanie się na nie, to nie lada zuchwały krok. A co mówić o porywaniu się na kolejne nagrania, dokonywane niemal regularnie w dziesięcioletnich odstępach.

Pierwsze dwie realizacje różniły się od siebie - to nagranie dla Black Saintu (1995) to była właściwie próba, interesująca, ale pod każdym względem (artykulacyjnie, interpretacyjnie i wreszcie technologicznie i technicznie) niesatysfakcjonująca. Ta dla Atavisticu (2005) - ostra, rewolucyjna, i - jak pisał jeden z recenzentów "twórcza interpretacja utworu Mistrza. Muzycy, do formuły swoiście skonfigurowanego free-jazzowego big bandu zaadaptowali także współczesne środki i techniki. Łączą tradycję lat 60. z pazurem rozwichrzonego fusion, spuścizną elektroakustyki, elektroniką, noisem. Duży skład, miast chaosem, owocuje cudowną wielobarwnością, wielowymiarowością. Artyści rozgrywają tę gęstwinę dźwięków z wyobraźnią kolorystyczną godną najwybitniejszych dzieł AACM. Kiedy trzeba - trzymają muzykę w ryzach. Innym razem pozwalają jej eksplodować - jednak nawet największa zawierucha układa się we wznoszącą soniczną falę, buchającą emocjonalnym żarem. Podobnie jak u Coltrane'a - to muzyka dostojna i władcza; przejmująca, namiętna i wielce angażująca."

Ta najnowsza jest odmienna, w moim odczuciu jakby głębsza. Muzycy chyba nie chcą już estetycznej rewolucji, raczej interesuje ich tutaj duchowy wyraz tej muzyki, nadanie jej pewnego transcendentnego wymiaru. I nie mówimy tu o jakiś dokonywanych wprost deklaracjach twórców, ale o niesamowitym wprost skupieniu i jakby wyciszeniu (zwłaszcza, gdy porównuje się to z nagraniem z 2005 roku) instrumentalistów i samej muzyki. dziesięć lat w życiu artysty to dużo. I pewnie jest to jednym z powodów zmiany w interpretacji dzieła Coltrane'a. Chociaż moglibyśmy też rzec, że jest to jeszcze jedna próba interpretacji tej muzyki, przetworzenia, przeniesienia 10 lat później przy użyciu współczesnych możliwości technicznych, ale i stanu ducha tworzących ją wciąż na nowo muzyków. Nie stawiał bym tego nagrania wyżej, jest ono po prostu inne. Doskonałe, ale równym stopniu jak "Electric Ascencion 2005". I tak samo uprawnione.

Jest przy tym bogatsze, bo ukazuje się na CD, ale również w wersji DVD i Blue-Ray. Dodatkowo płyta DVD zawiera także dokumentalny film "" odsłaniający nieco kulisy działalności Rova Sax Quartet i jej poszerzonego i nagrania "Electric Ascencion". Wszystko to zostało zrealizowane z podziwu godną perfekcją i - przynajmniej we mnie - wywołuje zachwyt!
autor: Marek Zając

Bruce Ackley: soprano saxophone
Steve Adams: alto saxophone
Larry Ochs: tenor saxophone
Jon Raskin: baritone saxophone
Chris Brown: electronics
Nels Cline: electric guitar
Hamid Drake: drums
Fred Frith: electric bass
Carla Kihlstedt: violin, electronics
Rob Mazurek: cornet, electronics
Ikue Mori: electronics
Jenny Scheinman: violin

utwory: DVD Video:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)
CLEANING THE MIRROR - A Documentary by John Rogers on the musical history and creative process behind Electric Ascension. (44:55)

Blu-Ray:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)
HD, Dolby 5.1, Surround Sound

CD:
ELECTRIC ASCENSION - Live At The 2012 Guelph Jazz Festival (68:35)

płyty do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 30 marca 2015

Nova Express Quartet [John Medeski / Kenny Wollesen / Trevor Dunn / Joey Baron / Ikue Mori] "John Zorn: On Leaves Of Grass" Tzadik 2014, TZ8320

Nova Express Quartet [John Medeski / Kenny Wollesen / Trevor Dunn / Joey Baron / Ikue Mori] "John Zorn: On Leaves Of Grass" Tzadik 2014, TZ8320
John Zorn kompozytor, wizjoner, lider, dyrygent. Takiego właśnie Zorna spotykamy na wydanej właśnie płycie 'On Leaves Of Grass' formacji Nova Express Quartet. Kwartet mistrzów, chciałoby się powiedzieć. Ale jak inaczej nazwać zespół złożony z perkusisty Joey'a Barona (znany ze składów Billa Frisella, Stana Getza, Johna Zorna. Współpracował również z filharmonią w Los Angeles, Tonym Bennettem, Carmen McRae, Laurie Anderson, Johnem Scofieldem, Alem Jarreau, Jimem Hallem, Dizzym Gillespie, Artem Pepperem, Johnem Abercrombie i Timem Berne'em), basisty Trevora Dunna (współzałożyciel zespołów Mr. Bungle, Secret Chiefs 3 i Fantomas, współpracował również z Johnem Zornem, Melvins, Jonem Hassellem, Jamie'm Saftem, Benem Goldbergiem), pianisty Johna Medeskiego (lider amerykańskiej formacji Medeski, Martin & Wood, współpracował również z Iggy'm Popem, Johnem Scofieldem, Markiem Ribotem, DJ Logikiem) i wibrafonisty Kenny'ego Wollesena (Tom Waits, David Byrne, Crash Test Dummies, Rickie Lee Jones, John Patton, Sean Lennon, Bill Frisell, Norah Jones, John Lurie, Myra Melford, Steven Bernstein).

Jest to trzecia odsłona tego wybornego kwartetu. Pierwsza 'Nova Express' z 2011, poświęcona była Williamowi Burroughsowi, obok Allena Ginsberga i Jacka Kerouaca głównemu przedstawicielowi ruchu artystycznego znanego jako Beat Generation. Druga 'Dreamachines' z 2013, podobnie jest w przypadku poprzedniej, inspirowana jest dorobkiem Williama Burroughsa, ale także Briona Gysina (Zorn szukał natchnienia w dokonaniach autora „Nagiego lunchu” poczynionych do spółki z zapomnianym już nieco malarzem, pisarzem, poetą i performerem Brionem Gysinem). Najnowsza 'On Leaves Of Grass' wyrasta z fascynacji poezją Walta Whitmana, szczególnie jego zbioru poezji 'Leaves Of Grass/Źdźbła trawy' z 1855 roku. W pisanych wolnym wierszem poematach-rapsodach sławił człowieka jako istotę zdobywczą, twórcę cywilizacji urbanistyczno-przemysłowej, a zarazem integralną cząstkę przyrody i wszechświata. Ameryce przypisywał misję szerzenia postępu i wolności w świecie. Za sprawą Whitmana po raz pierwszy poezja amerykańska odzywa się pełnym, własnym głosem, ustawiając go na kolejne dziesiątki lat na częstotliwości szczegółu, konkretu, powierzchni rzeczy, teraźniejszości.

Mimo, że skład Nova Express Quartet pozostał niezmieniony a charakterystyka stylistyczna muzyki wykonywanej na trzech płytach zamyka się w świecie kameralistyki, jazzu i muzyki serialnej, każdy album dzieli od siebie przepaść, źródła inspiracji kompozytora w zasadniczy sposób wpływają na kształt muzyki każdej z płyt. Stąd 'Nova Express' zawierała więcej wstrząsów, porwane kompozycje, zmieniające się w czasie rzeczywistym, zgodnie z techniką kolażową cut-up Burroughsa (postulował o to, by ciąć i układać w nowe konfiguracje nie tylko tekst, ale taśmę dźwiękową i filmową). 'Dreamachines' bardziej hipnotyczna, transowa. Odwołująca się do doświadczeń Burroughsa i Gysina, którzy posiłkując się wskazówkami zawartymi w książce amerykańskiego neurofizjologa i cybernetyka pochodzenia brytyjskiego Williama Grey’a Waltera „The Living Brain”, wpadli na pomysł, aby stworzyć, opartą na efektach stroboskopowych i wykorzystującą ruch obrotowy gramofonu, „maszynę snów” (względnie „maszynę marzeń”), czyli Dreamachine.

Trzecia płyta Nova Express Quartet, poświęcona Waltowi Whitmanowi to bardziej epickie i zarazem liryczne dzieło, każdy tytuł z kolejnych utworów zaczerpnięty jest z tytułów wierszy opublikowanych w zbiorze 'Leaves Of Grass/Źdźbła trawy'. Pierwszoplanowe role Zorn na 'On Leaves Of Grass' przydzielił pianiście i wibrafoniście. Maestria, z jaką muzycy zapuszczają się w około jazzowe obszary, dla wielu uprawiających radykalne formy muzykowania pozostanie poza zasięgiem... Nadanie klasycznym tematom rockowej energii, cyrkowego wigoru, przy porozumieniu i komunikacji między muzykami w najwyższym stopniu jazzowymi, po raz kolejny przynosi zdumiewający efekt. Czwórka wybornych instrumentalistów, prowadzonych prze Johna Zorna, potwierdza fenomenalne wyczucie artystycznego smaku i autentyczną radość z każdego muzycznego spotkania.
autor: Witek Leśniak

Joey Baron: drums
Trevor Dunn: bass
John Medeski: piano
Kenny Wollesen: vibes
Ikue Mori: electronics

1. Whispers of Heavenly Death
2. Song at Sunset
3. Halcyon Days
4. Portals
5. Sea Drift
6. Song of the Open Road
7. The Body Electric
8. Mystic Cyphers
9. America

płyta do kupienia na multikulti.com

środa, 21 maja 2014

Carol Emanuel / Bill Frisell / Kenny Wollesen / Ikue Mori "John Zorn: In Lambeth-Visions From The Walled Garden Of William Blake" Tzadik 2014, TZ8309

Carol Emanuel / Bill Frisell / Kenny Wollesen / Ikue Mori "John Zorn: In Lambeth-Visions From The Walled Garden Of William Blake" Tzadik 2013, TZ8309
The Gnostic Trio po raz trzeci!

Kompozytorska płodność i niezwykła dyscyplina twórcza Johna Zorna są powszechnie znane. Od początku swojej kariery poświęcił się wyłącznie pracy twórczej, nie rozprasza się tym całym medialnym cyrkiem: autoreklamą, pracą promocyjną, dopieszczaniem dziennikarzy, udzielaniem wywiadów (zaledwie kilka razy w całej karierze zdecydował się na medialną rozmowę). Pewnie dlatego nigdy nie był pieszczochem mediów.

Trzeci album The Gnostic Trio - najbardziej intymnej formacji w zornowskiej rodzinie poświęcony został prekursorowi romantyzmu - Williamowi Blake'owi, który przez współczesnych nazywany był często mad Blake (szalony Blake), ma on w światowej literaturze poczesne miejsce, które zajął oczywiście dopiero po swojej śmierci.

O pierwszej płycie "The Gnostic Preludes" tak pisaliśmy na łamach multikulti.com: (. . .) Przygotujcie się na romantycznego Johna Zorna, oczywiście jest to romantyzm nieszablonowy, wykształcony na gruzach XX-wiecznego wyobrażenia o linearnym rozwoju muzyki. Tym razem Zorn utkał swoje misterne kompozycje z pozornie tak odległych muzycznych zjawisk jak magia muzyki dawnej, ulotny impresjonizm Debussy'ego, minimalizm Steve'a Reicha, Philipa Glassa i Terry'ego Riley'a oraz wszelkie ezoteryczne, religijne tradycje z całego świata. Hipnotyczna narracja, namiętna atmosfera skutecznie wciągają w magiczny świat dźwięków wyczarowywany przez wyśmienitych, nowojorskich instrumentalistów: harfistkę Carol Emanuel, gitarzystę Billa Frisella, perkusjonistę, wibrafonistę Kenny'ego Wollesena (. . .)

O drugiej płycie The Gnostic Trio "The Mysteries" tak pisaliśmy na łamach multikulti.com: (. . .) John Zorn napisał dziewięć ekscytujący tematów, harfowe, gitarowe i wibrafonowe faktury odkryją przed nami białą magię, ezoteryczne rytuały i mityczny folklor. Łagodne, momentami hipnotyczne kompozycje oparte o łatwo wpadające w ucho melodie płyną niespiesznie, przypominając czasami impresje Erika Satie'go, innym razem „Six Marimba” i „Drumming” Steve’a Reicha czy "Piano Pieces" Philipa Glassa. Czasami trio potrafi także "odjechać" w swobodną improwizację jak w "Yaldabaoth". Muzycy grają ze sobą tak, jakby nie rozstawali się od lat (. . .)

"In Lambeth - Visions From The Walled Garden Of William Blake" wypełnia muzyka, która w zasadniczy sposób nie róźni się od dwóch poprzednich, co w przypadku kompozycji Zorna jak i wyśmienitych wykonawców nie jest to jednak zarzutem. Oryginalny skład Carol Emanuel (harfa), Bill Frisell (gitara), Kenny Wollesen (wibrafon i dzwonki) został poszerzony tu o Ikue Mori na elektronice. Utwór "The Minotaur" to wizytówka tej legendarnej już artystki nowej elektroniki. Zorn pisał muzykę z myślą o tych właśnie artystach, jednych z największych ekspertach w swoich klasach instrumentalnych, którzy uwielbiają mieć dużo przestrzeni w czasie improwizacji. Wykorzystują to z naddatkiem. W sumie proste ale zarazem wypełnione misternie zbudowanymi wątkami kompozycje, czarowne i niedopowiedziane, zagrane zostały w porywający, zupełnie nieefektowny sposób. Słuchając płyty mamy wrażenie, że zostaliśmy dopuszczeni do intymnej tajemnicy, tajemnicy zaklętej w intrygującej muzyce. Całość powoli snuje się z głośników, dzieje się jakby poza czasem.

Poeta wyklęty, jakim za zycia był William Blake, odnalazłby pewnie przyjemność w płycie, jaką muzyk wyklęty mu zadedykował.
autor: Dawid Malanowski


Carol Emanuel: harp
Bill Frisell: guitar
Ikue Mori: electronics
Kenny Wollesen: vibraphone, bells

1. Tiriel
2. A Morning Light
3. America, a prophecy
4. Through the Looking Glass
5. The Ancient of Days
6. Puck
7. The Minotaur
8. The Night of Enitharmon’s Joy
9. The Walled Garden


płyta do kupienia na multikulti.com

piątek, 19 października 2012

Paul Lytton / Nate Wooley + Ikue Mori & Ken Vandermark "The Nows", Clean Feed 2012, CF260


Paul Lytton / Nate Wooley + Ikue Mori & Ken Vandermark "The Nows", Clean Feed 2012, CF260
Ten dwupłytowy album ma wiele twarzy, bo też zabrano tu rejestracje odmiennych koncertów duetu Paul Lytton / Nate Wooley z udziałem zupełnie odmiennych artystycznych osobowości (Ikue Mori i Ken Vandermark), posługujących się w dodatku tak różnym instrumentarium jak laptop oraz saksofon i klarnet. Jakby tego było mało, pierwsza część każdej z płyt to występ duetu, a dopiero w drugiej części - trio.

Pierwsza płyta, z gościnnym udziałem specjalistki od rozmaitych elektronicznych brzmień (Ikue Mori) zarejestrowana została w nowojorskim klubie The Stone. Ten pierwszy dysk jest w moim odczuciu drogą od jednak w miarę uporządkowanego świata duetu do kompletnego dźwiękowego chaosu, który - co tu dużo kryć - ma też swoje uroki. Duet stosuje tu dużo znanych ze sceny free improv chwytów, ale - jako miłośnik raczej swingowych konstrukcji - mam wrażenie, że nie wykształca własnego muzycznego języka. Jest to uporządkowane troszkę tak, jak rozmowa między ludźmi - po pytaniu zawsze przychodzi odpowiedź, a gdy wypowiedź jest dłuższa - mamy narrację tworzącą pewną dźwiękową fabułę. Jednak rozmówcy - może błędne to wrażenie - posługują się nieco odmiennymi językami. Gdy jednak wsłuchać się w rozmowę traktując ją jak zbiór dźwięków tworzących muzykę (w oderwaniu od treści) ma to sens i swoiste piękno. Akcenty, zaśpiewy, strzępki fraz i melodii układają się w fascynującą tkankę. Czasem tworzą harmonię przez chwilkę, czasem zgrzytliwe dysonanse. Jest w tym urok i trudno się od tego oderwać.

Gdy jednak dochodzi Ikue Mori wszyscy zaczynają przemawiać jednocześnie, a o uporządkowanej w jakikolwiek sposób formie trudno mówić. Każdy zdaje się być zamknięty w małym, własnym światku i w morzu zgrzytliwych tonów trudno jednoznacznie określić spod czyjej ręki wyszedł dany dźwięk. Na tej płycie dopełnieniem muzyki jest cisza - to w niej gaśnie muzyka i odnajdujemy harmonię.

Odmienna zupełnie jest druga płyta zarejestrowana w chicagowskim Hideout'cie. Tutaj odbywamy podróż w zupełnie odmiennym kierunku. Zaczyna duet, ale pierwsze dwa utwory już nie zdają się być rozmową, lecz poszukiwaniem dźwięku, jego misterium. W przeciwieństwie jednak do nagrania z Ikue Mori, tutaj interakcje pomiędzy partnerami są czytelne i widoczne, a wszechogarniający chaos nie jest w stanie zwyciężyć narracyjnej formy. Ta jednak znajduje swoją pełnię, gdy na scenie do duetu dołącza Ken Vandermark. Ten nadaktywny muzyk miał wcześniej juz okazje współpracować z każdy z członków duetu oddzielnie (CINC i "English Suites" z Lyttonem, soundtrack do filmu "Parradox Sound" z Wooleyem) i znakomicie zna ich możliwości. Wie, co ich w muzyce interesuje. Dla samego Vandermaka - jak miałem kiedyś okazję czytać - muzyka jest formą komunikacji a "porozumienie" czymś w muzyce nadrzędnym. Taki też model udaje mu się narzucić wykorzystując do tego tradycję improwizowanego jazzu, w jego twórczości obecną od zawsze.

Fascynująca muzyczna przygoda, wiele różnorodnych chwil i koniec (ten z Kenem) wieńczący dzieło.
autor: Marcin Jachnik



Paul Lytton: percussion
Nate Wooley: trumpet, amplifier
Ikue Mori: computer [only on CD 1 - tracks 2 & 3]
Ken Vandermark: bass clarinet, clarinet, tenor saxophone, baritone saxophone [only on CD 2 - tracks 3, 4 & 5]


CD 1
Live at The Stone, NYC, March 2, 2011

1. Free Will, Free Won't
2. Abstractions And Replications
3. Berlyne's Law


CD 2
Live at The Hideout, Chicago, March 16, 2011

1. Men Caught Staring
2. The Information Bomb
3. Automatic
4. Destructive To Our Proper Business
5. The Ripple Effect


płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 22 maja 2012

Ikue Mori / Mark Nauseef / Evan Parker / Bill Laswell "Near Nadir", Tzadik 2011, TZ7636


Ikue Mori / Mark Nauseef / Evan Parker / Bill Laswell "Near Nadir", Tzadik 2011, TZ7636
Z prawdziwą przyjemności prezentuję Państwu płytę będącą owocem spotkania i pracy czwórki gigantów współczesnej improwizacji – perkusisty i perkusjonisty Marka Nauseefa, angielskiego saksofonisty i improwizator Evana Parkera oraz dwójki muzyków na stałe związanych z Nowym Jorkiem: basista, kompozytor i producent Bill Laswell oraz specjalistka od elektronicznych brzmień Ikue Mori.

Muzyka tu zawarta powstała w pełnej symbiozie i telepatycznym porozumieniu, a oparta jest na dwóch filarach. Pierwszym jest głęboki i zupełnie niedubowy bass Laswella, ukryty w tle, pulsujący niczym krew w żyłach, dający muzyce napęd, stanowiący jest bazę i podstawę.
Drugi to cyfrowa zawiesina preparowana przez Ikue Mori, będąca dla tego nagrania nie krwią a oddechem. Oba te filary przenikają się ze sobą i niczym płuca i krwioobieg są życiem organicznego kwartetu.

Kolor i barwę, i melodię zawdzięcza ta płyta saksofonowi Ewana Parkera. Grający tutaj tylko na sopranie (ale czasami w przedziwny sposób brzmi on niczym bambusowy flet jak choćby w "Yuga Warp") muzyk, tym razem nienadużywa żadnej ze swoich ulubionych technik (a pamiętam jeden jego koncert gdzie przez czterdzieści minut piłował na oddechu okrężnym); gra z niezwykłą czujnością tworząc melodykę poszczególnych utworów. Jeżeli ktoś jednak spodziewa się po tym zdaniu zapadających w pamięć, rzewnych tematów to oczywiście jest w błędzie – porwane frazy Parkera pełne są lekkości, ale nie tylko z powodów gęstości i częstych zmian dźwięków są niemożliwe do zagwizdania.

Najbardziej wycofanym muzykiem jest tutaj Nauseef, który nieużywa tradycyjnego zestawu perkusyjnego. Część generowanych przez niego dźwięków zlewa się bowiem z technicznymi brzmieniami preparacji Mori. Tutaj w sukurs przychodzi nam znakomita realizacja nagrania i postprodukcji autorstwa Laswella, który starannie i selektywnie rozdziela partie poszczególnych instrumentalistów. Także dzięki temu chce się do tego nagrania powracać po wielokroć.
autor: Marcin Jachnik


Bill Laswell: basses
Ikue Mori: electronics  
Evan Parker: soprano saxophone
Mark Nauseef:
bent metal, meditation bells, chinese drums, woodblocks, tom-tom
 

1. Majuu
2. Valhalla
3. In Gold Mesh
4. Orbs
5. Nooks
6. Funnel Drone
7. Yuga Warp
8. Near Nadir
9. Ternary Rite +
10. Flo Vi Ru Dub

płyta do kupienia na multikulti.com