Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaby Tony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Malaby Tony. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 lipca 2017

Mario Pavone Sextet "Vertical" Clean Feed 2017, CF423CD

Mario Pavone Sextet "Vertical" Clean Feed 2017, CF423CD
Kontrabasisty Mario Pavone, mimo iż w ostatnich latach mocno ograniczył swoją koncertową i nagraniowa aktywność, nie potrzebuje wielkiej prezentacji - przez lata bowiem był partnerem najważniejszych i najbardziej kreatywnych muzyków drugiej połowy dwudziestego i początku obecnego stulecia. Paul Bley, Bill Dixon, Thomas Chapin, Anthony Braxton, Wadada Leo Smith, Marty Ehrlicha to tylko najważniejsi spośród nich.

Na swój najnowszy album zaprosił muzyków którzy nie będąc jeszcze luminarzy współczesnego jazzu nie raz już udowadniali, iż kreatywność i zdolność improwizacji są ich mocną stroną. Tacy są bez wątpienia Tony Malaby, Oscar Noriega, Dave Ballou, Peter McEachern i Mike Sarin. Muzyka Mario Pavone z jego najnowszej płyty od pierwszych nut sprawia słuchaczom czysta przyjemność - jest kolorowa, jasna, ciepła i intensywna. Poszczególne kompozycje rozszerzają perkusyjne podejście do kontrabasu, które od dawna charakteryzuje tego wyjątkowego muzyka, a zintegrowanie brzmienia instrumentu Pavone z perkusją Sarina jest napędzające, nerwowe i energetyczne. Przecina chmury dźwięku tworzone przez instrumenty dęte, których linie zdają się być tworzone nie tylko przez tylko czterech instrumentalistów, ale przez niemałą orkiestrą. Jest to gęsta i intensywna muzyka, potężna i delikatna w równocześnie, w tym samym czasie, starannie skonstruowana i spontaniczna, tworzona przez komponowane motywy i luźne improwizacje. Ma wszystko, czego można poszukiwać na współczesnym, świadomym historii - także awangardowej muzyki - obecnego czasu. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Mario Pavone: double bass
Dave Ballou: trumpet
Tony Malaby: tenor and soprano saxophoneOscar Noriega: clarinet and bass clarinet
Peter McEachern: trombone
Mike Sarin: drums

1. Ellipse 6:16
2. Vertical 7:19
3. Suitcase In Savannah 4:26
4. Broken 2:40
5. Cube Code 5:55
6. Blue Drum 1:52
7. Start Oval 5:07
8. Horizontal 2:15
9. Two Thirds Radial 6:20
10. Axis Legacy 5:03
11. Voice Oval 4:55

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 27 czerwca 2017

Tony Malaby / Mat Maneri / Daniel Levin "New Artifacts" Clean Feed 2017, CF412

Tony Malaby / Mat Maneri / Daniel Levin "New Artifacts" Clean Feed 2017, CF412
"New Artifacts" to nagranie dokumentujące porywający koncert Tony'ego Malaby, Mata Maneri i Daniela Levina na nowojorskim Brooklynie. Osiągnięta wtedy brzmieniowa jedność i harmonia odmieniła tych, którzy mieli okazję na żywo usłyszeć muzyków w Three’s Brewing w sierpniu ubiegłego roku. Teraz oto może stać się to i naszym udziałem.

Trzej partnerzy niemal namacalnie wprowadzają nas wprowadzając w swój twórczy w świat, otwarty na wszelkie możliwości i muzyczne zdarzenia, ale też bogaty w liryzm; i oprowadzają nas po nim z podziwu godną narracyjną elokwencją. Ten liryzm staje się oto podstawą kompozycji, ale i nadaje jej charakter niemal form wokalnych. Instrumenty całej trójki zdają się przemawiać do nas już nie tylko dźwiękami, ale bogatym w znaczenia słownictwem: proklamacje, intymne słowa i płacze zawieszone w przestrzeni ciszy zdają się raczej ludzkim głosem niż instrumentalną mową dźwięków. Słyszymy głos Tony'ego Malaby'ego na jego saksofonach jako wielką, pełną oddechu sferę przesyconą wiatrem i światłością. Ta przestrzeń przecinana jest przez struny Levina i Maneriego, pełnymi znaczeń słowami i tęsknotami, zapierającymi wprost dech w piersiach słuchaczy.

To wielkie szczęście, że koncert ten został nagrany, i że dziś możemy doświadczać magi tamtej nocy.
autor: Józef Paprocki

Tony Malaby: saxophoneMat Maneri: viola
Daniel Levin: cello

1. New Artifacts 13:09
2. Creation Story 11:51
3. Freedom from the Known 11:01
4. Joe 7:12

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 24 czerwca 2017

Ken Filiano & Quantum Entanglements [Ken Filiano / Michael Attias / Michael T.A. Thompson / Tony Malaby] "Dreams From a Clown Car" Clean Feed 2010, CF207

Ken Filiano & Quantum Entanglements [Ken Filiano / Michael Attias / Michael T.A. Thompson / Tony Malaby] "Dreams From a Clown Car" Clean Feed 2010, CF207
Najnowsza płyta Kena Filliano to gwiazdorski, freejazzowy kwartet z dwoma saksofonistami Michael Attiasem (baryton i alt) i Tonym Malabym (tenor i soprano) oraz perkusistą Michael T.A. Thompsonem. Chociaż muzycy - nominalnie - grają kompozycje lidera to bardziej są one utrzymane w duchu zbiorowej improwizacji (może oprócz Dog Days), niż starannie zapisanych kompozycji z nawrotami melodycznymi czy harmonicznymi. Muzyka Filliano potrafi hipnotyzować, ale potrafi też drażnić. Nie do końca rozumiem sens używania efektów elektronicznych przez lidera składu - dla mnie wystarcza, gdy grają czysto akustycznie. I im dalej zatracają się w kolektywnej improwizacji tym, moim zdaniem, ciekawiej brzmią. Czasami wystarczy zaufać partnerom i puścić wodze inwencji, a nie skupiać się na kontrolowaniu rytmu czy timingu. Attias ciekawiej brzmi na alcie - na barytonie brakuje mu czasami energii Vandermarka czy szaleństwa Matsa Gustafssona; Malaby - jak zwykle doskonały we wszystkim, instrument dla niego nie ma znaczenia. Thompson sprawny, ale bardziej rzemieślnik niż wirtuoz. Dobry kolektyw, który uwolniony od szkieletu kompozycji naprawdę potrafi rozwinąć skrzydła.
autor: Marek Zając

Ken Filiano
: bass
Michael Attias: baritone saxophone
Michael T.A. Thompson: drums
Tony Malaby: tenor saxophone

1. Silhouette 6:34
2. Dog Days 11:35
3. Beguiled 11:25
4. Shinobu 9:06
5. Baiting Patience 8:18
6. Powder & Paint 9:33
7. Retronym 8:32

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 2 grudnia 2016

Tony Malaby's Tamarindo Trio with Wadada Leo Smith [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker / Wadada Leo Smith] "Tamarindo Live" Clean Feed 2011, CF200

Tony Malaby's Tamarindo Trio with Wadada Leo Smith [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker / Wadada Leo Smith] "Tamarindo Live" Clean Feed 2011, CF200
Druga odsłona Tamarindo Tony'ego Malaby'ego - tym razem dzięki magicznej wprost obecności Wadady Leo Smitha jest o wiele intensywniejszym doznaniem. Klasyczny, freejazzowy kwartet to formuła dosyć już wyeksploatowana. Wielu kreatywnych muzyków udowadniało jak mobilna i twórcza potrafi być to formacja, jeśli tylko lider potrafi zdyscyplinować jej członków. Malaby przyjmuje nieco inną koncepcję - on, bazując na własnych, szkicowych kompozycjach, nie stara się członków swojego zespołu ograniczać, a raczej zdaje się na ich inwencję i kreatywność. I świetnie na tym wychodzi. Trębacza Leo Smitha przedstawiać nie trzeba. Mówić o jego kreatywności też. Udowodniał to przez lata grając w zespołach Braxtona, Leroya Jenkinsa, Roscoe Mitchella i prowadząc własne zespoły z Golden Quartet na czele. Nie inaczej ma się sprawa z Williamem Parkerem i Nasheetem Waitsem tworzącymi tu sekcję rytmiczną. I chociaż zespół wyrasta z tria - nie widać tu żadnych szwów. Dołączenie do składu trębacza zagęszcza muzykę formacji, bardzo zresztą rozwichrzoną i konceptualną w duchu, a nie ją rozrywa. Muzyka staje się przez to jakby bardziej naturalna, organiczna, a mnie intelektualna. Świetna płyta i niezła jazda - oto jubileuszowa, dwusetna produkcja Clean Feedu.
autor: Marek Zając

Tony Malaby: tenor & soprano saxophones
William Parker: double bass
Nasheet Waits: drums
Wadada Leo Smith: trumpet

1. Buoyant Boy 12:16
2. Death Rattle 17:14
3. Hibiscus 14:37
4. Jack The HAT With Coda 14:24

płyta do nabycia na multikulti.com


czwartek, 24 listopada 2016

Chris Lightcap's Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Gerald Cleaver / Chris Cheek / Tony Malaby / Andrew D'Angelo] "Deluxe" Clean Feed 2010, CF174

Chris Lightcap's Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Gerald Cleaver / Chris Cheek / Tony Malaby / Andrew D'Angelo] "Deluxe" Clean Feed 2010, CF174
Chris Lightcap to basista i kompozytor młodego pokolenia. Do tej pory koncertował i nagrywał z czołowymi postaciami szeroko rozumianego jazzowego mainstreamu - Reginą Carter, Markiem Turnerem, Johnem Scofieldem, Dave'm Liebmanem, Paquito D'Riverą, Sheilą Jordan, Jamesem Cartereem; ale i awangardy (Marc Ribot, Joe Morris, Butch Morris, Craig Taborn). Teraz wydaje swoją trzecią autorską płytę, pierwszą jednak w wytwórni kojarzonej z awangardą. Clean Feed od lat specjalizuje się w takich nagraniach gdzie młodzi instrumentaliści grając własne kompozycje ze składem raczej awangardowych improwizatorów otwierają własną muzykę na zupełnie nowe doświadczenia. Lightcap dokładnie wie jak ma brzmieć jego muzyka i kiedy zostawić miejsce dla inwencji współpartnerów. A ci, wzięci w karby dosyć tradycyjnie rozumianej formy nie tracą nic ze swojej wyobraźni - tylko, wydaje mi się, bardziej kondensują swoją twórczą aktywność. Znakomita płyta, najlepsza gdy do kwintetu dołącza d'Angelo na alcie!
autor: Marek Zając

Chris Lightcap: double bass
Craig Taborn: wurlitzer electric piano, piano
Gerald Cleaver: drums
Chris Cheek: tenor saxophone
Tony Malaby: tenor saxophone
Andrew D'Angelo: alto saxophone on "Silvertone", "Ting" and "Fuzz"

1. Platform
2. Silvertone
3. Ting
4. Year of the Rooster
5. The Clutch
6. Two-Face
7. Deluxe Version
8. Fuzz

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 22 listopada 2016

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Kolejna już płyta holenderskiego saksofonisty i specjalisty od delikatniejszych form elektroniki Jorrita Dijkstry nagrana wespół z amerykańskimi muzykami. Obok stałych jego partnerów z zespołu Flatlands Collective - Jeba Bishopa, Jasona Roebke i Franka Rosaly - na płycie tej można usłyszeć również saksofonistę Tony'ego Malaby. Projekt ten powstał w 2009, specjalnie na North Sea Jazz Festival i tam też miał swoją premierę. Wszystkie kompozycje wyszły spod pióra Holendra, a poszczególne z nich są dedykowane postacią ze świata sztuki (m.in. Henry Threadgill, Benoit Delbecq, Fred Frith, George Lewis) których twórczość w szczególny sposób fascynuje Dijkstrę. Muzyka octetu - w takim składzie bowiem grają - sytuuje się pomiędzy motorycznym, granym niemal z rockową energią jazzem, a niemal pełni improwizowaną mikrotoniką, gdzie niemuzyczne brzmienia i cisza współtworzą dźwiękową tkankę na równych prawach. Czasami wszystko to można spotkać w jednej kompozycji - tak więc jest to muzyka ciągle się zmieniająca, naznaczona w równym stopniu chicagowskim piętnem, jak i odwołaniami do tradycji europejskiej awangardy. I łączącej to wszystko w jedną harmonijną całość. Niesamowite nagranie!
autor: Marek Zając

Jorrit Dijkstra: alto saxophone, lyricon, analog synth, crackle box
Tony Malaby: tenor and soprano saxophones
Jeb Bishop: trombone
Oene van Geel: viola
Paul Pallesen: guitar, banjo
Raphael Vanoli: guitar
Jason Roebke: bass, crackle box
Frank Rosaly: drums, percussion, crackle box

1. Pillow Circle 34 (for Henry Threadgill)
2. Pillow Circle 41 (for Benoît Delbecq)
3. Pillow Circle 18 (for Fred Frith)
4. Pillow Circle 55 (for George Lewis)
5. Pillow Circle 65 (for Rogier van Otterloo)
6. Pillow Circle 88 (for Robert Ashley)
7. Pillow Circle 19 (for Ernie Henry)
8. Pillow Circle 10 (for Michel Waisvisz)
9. Pillow Circle 23 (for Jonny Greenwood)

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 22 czerwca 2016

Harris Eisenstadt / Jeb Bishop / Tony Malaby / Jason Roebke "Old Growth Forest", Clean Feed 2016, CF359

Harris Eisenstadt / Jeb Bishop / Tony Malaby / Jason Roebke "Old Growth Forest", Clean Feed 2016, CF359
Wszystko w życiu ma podobno swój czas. Tak też - być może - było z tym nagraniem. Harris Eisenstadt wspominał bowiem że marzeniem muzyków którzy grali ze sobą w Jeb Bishop Trio (Jeb Bishop, Harris Eisenstadt, Jason Roebke) było granie w kwartecie z Tonym Malabym. Tylko ciągle coś stało na przeszkodzie - a to napięty grafik Malaby'ego, a to problemy ze słuchem Jeba Bishopa przez które nawet wycofał się on z Vandermark 5. Jednak w 2015 roku, dzięki zaproszeniu przez Johna Zorna do The Stone tą ideę w końcu udało się wcielić w życie. I tak, w końcu, po latach na scenie raz jeszcze pojawiło się stare Jeb Bishop Trio wsparte przez saksofonistę Tony'ego Malaby.

Nieprzypadkowo jednak nazwa Jeb Bishop Trio nie pojawia się na płycie. Raz, że to zespół od lat niedziałający i właściwie już chyba nieco zapomniany (więc marketingowy aspekt odpada); dwa - że ta muzyka i tworzący ją partnerzy jest już zgoła inna. Tam pisali wszyscy - tutaj to tylko i wyłącznie kompozycje Eisenstadta; tam, nawet gdy improwizowali to czuło się kto rozdaje tam karty. Tutaj jest podobnie, tylko osoba się zmieniła - Bishopa w tej roli zastąpił Eisenstadt. Wiele też odmienia - tak w warstwie melodycznej jak i harmonicznej obecność Malaby'ego. Muzyka silniej zdaje się być osadzona w jazzowym idiomie, chociaż rzadziej niż w innych projektach dochodzi tu do głosu znana umiejętność kanadyjskiego perkusisty pisania gładkich, ładnych tematów. Więcej tu barwnych plam i zabaw harmonią, a melodyka jakby schodzi na plan dalszy.

Ale muzyka nie traci przez to ani na intensywności, ani - również - komunikatywności. Eisenstadt jawi się więc - chyba już po raz kolejny - jako wizjoner i kolorysta. Pracując nad materiałem (kompozycjami) starał się on tak go napisać, by utrzymać spójność tożsamościową muzyki, całą resztę jednak pozostawić otwartą. I chyba te słowa - otwarty jazz - najlepiej opisują muzykę na płycie "Old Growth Forest". Któryś z krytyków pięknie napisał, że wszystko na tej płycie, każdy dźwięk i fraza - mimo upływu lat - brzmi jak przeznaczenie. Polecam bardzo.
autor: Marek Zając

Jeb Bishop: trombone
Tony Malaby: tenor saxophone
Jason Roebke: double bass
Harris Eisenstadt: drums, compositions

1. Larch 3:55
2. Pine 7:28
3. Hemlock 7:22
4. Redwood 7:08
5. Spruce 7:00
6. Fir 6:27
7. Big Basin 7:35
8. Cedar 7:04

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 4 marca 2016

Tony Malaby Cello Trio [Tony Malaby / Fred Lonberg-Holm / John Hollenbeck] "Warblepeck" Songlines 2008, SGLSA15742

Tony Malaby Cello Trio [Tony Malaby / Fred Lonberg-Holm / John Hollenbeck] "Warblepeck" Songlines 2008, SGLSA15742
Tony Malaby na nowojorskiej scenie jazzowej wydaje się być niemal wszechobecny. Ten nadzwyczaj ceniony i rozchwytywany saksofonista zdobywał doświadczenie z Liberation Music Orchestra Charliego Hadena oraz prowadzonym przez Paula Motiana Electric Be-Bop Band i miał już w dorobku udział w bodaj pięćdziesięciu sesjach nagranianiowych, nim w 2000 roku zadebiutował w końcu jako lider własnego zespołu. Od tego czasu nagrał niezliczoną ilość albumów z własnymi grupami i jako sideman, koncertując i nagrywając ze większością cenionych instrumentalistami po obu stronach Atlantyku.

Niekonwencjonalny skład instrumentalny na płycie "Warblepeck" jest dosyć unikalny w dyskografii Malaby'ego. Gdy nagrywano tą płytę był on znany i ceniony jako lider małych, akustycznych comb. A tu zaprosił awangardowego wiolonczelistę Freda Lonberg-Holma (muzyka który studiował u Braxtona i Mortona Feldmana), wzbogacającego akustyczny dźwięk całą plejadą efektów i elektroniki; a także perkusistę John Hollenbecka, znanego z melodycznego zacięcia i wykorzystywania niezliczonych drobnych instrumentów perkusyjnych z rozmaitych - nierzadko egzotycznych - kultur. Efekt takiego połączenia po prostu musi być niezwykły.

Sam Malaby czerpiąc tu inspirację z form sztuki niezwiązanych z jazzem i muzyką bezpośrednio - z abstrakcyjnych filmów Stana Brakhage'a, ekspresjonistycznych obrazów Cy Twombly'ego i niemych filmów Bustera Keatona. Wpływa to na jego frazowanie, narrację i czyni to nagranie zuchwałym eksperymentem. Pozwala jednak także na ominięcia typowych pułapek saksofonowej tradycji, a jego wirtuozeria instrumentalny osiąga szczyty gdy na saksofonie imituje choćby i dźwięk rogów w wysokich kadencjach, bez żadnej modulacji i elektronicznego przetwarzania dźwięku. Jego ochrypły tenor wprowadza pointylistyczne akcentami (Anemone), całą gamę głośnych pomruków (Warblepeck), ale potrafi zagrać też cudownie wijące się liryczne glissando na sopranie (Scribble Boy) i badać możliwości chromatyczne tego składu (Remolino). Gdy zestawić to z wszechstronnością Lonberg-Holma (zwłaszcza gdy używa on bogatej palety elektronicznych efektów) i arsenałem Hollenbecka - otrzymujemy bogactwo zmieniających się niczym w kalejdoskopie faktur i kolorów.

Muzyka jest fantastyczna i zaskakująca, i wciąż jeszcze poraża świeżością brzmienia mimo, że od ukazania się tej płyty minęło już kilka lat. Polecam!
autor: Marek Zając

Tony Malaby: tenor saxophone, soprano saxophone
Fred Lonberg-Holm: cello, electronics 
John Hollenbeck: drums, marimba, xylophone, glockenspiel, melodica, small kitchen appliances

1. Warblepeck
2. Jackhat 1
3. Two Shadows
4. Waiting Inside
5. Fly on Wall / Remolino
6. Anemone
7. Anemone Vamp
8. Sky Church
9. Scribble Boy
10. Jackhat 2
11. Chicotaso


płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 3 września 2015

Nick Fraser / Tony Malaby / Kris Davis "Too Many Continents" Clean Feed 2015, CF336

Nick Fraser / Tony Malaby / Kris Davis "Too Many Continents" Clean Feed 2015, CF336
Kanadyjska scena jazzowa nie jest bardzo znana w Europie. Oscar Peterson, Diane Krall... Ale z muzyki awangardowej? Kogóż prócz Jeana Deroma i muzykami z jego kręgu (i pokolenia) potrafi wymienić? A cóż, gdy mówić o młodszym jeszcze pokoleniu. A okazuje się, że coraz częściej zdobywają oni szlify u gwiazd amerykańskiego jazzu i sani stają się liderami wielce ciekawych projektów.

Nick Fraser, photo by Brett Delmage
Tak jest właśnie z perkusistą Nickiem Fraser, jedną z podpór jazzowej sceny Toronto. Ten mający z dorobku współpracę z Anthonym Braxtonem, Williamem Parkerem, Jean-Luc'iem Pontym, Belą Fleckiem, Davem Liebmanem, Marilyn Crispell, Johnem Scofieldem, Wyntonem Marsalisem, Stevem Turrem czy David Binney muzyk, zaprosił do swojego autorskiego tria dwójkę luminarzy nowojorskiej sceny jazzowej - Tony'ego Malaby oraz Kris Davis.

Gdy powracam do tego nagrania, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Nick Fraser postrzega muzykę w kategoriach kolorystycznych. Gdzieś pomiędzy surowym liryzmem Malaby'ego, a wyrafinowaną pianistyką Davis zostawia w swych kompozycjach mnóstwo miejsca nie na granie rytmicznego podkładu, nie na wypełnienie przestrzeni skomplikowaną siecią rytmów, ale właśnie na bawienie się kolorem. Świetnym przykładem takiego podejścia jest choćby "I Needed It Yesterday", który to utwór, będący początkowo niemal cichutką balladą, stopniowo zagęszcza się i wyostrza, nabierając drapieżności, by w końcu rozpaść się w atonalnej partii Kris Davis. Ale gdy wsłuchać się w to dogłębnie, okaże się, że to nie Fraser pilnuje tu rytmu i energii - to raczej Davis. On się bawi i barwi ten utwór na coraz bardziej intensywne, mocne i zdecydowane kolory. I bynajmniej nie powraca do pierwotnej lirycznej formy.

Nie jest tom przy tym muzyka jednostajna i nużąca, nie jest awangardą dla awangardy, a zespół konsekwentnie odwołuję się do jazzowej tradycji i takiż korzeni. Cóż szkoły Flecka i Marsalisa zapomnieć się nie da - powiedzą złośliwi. Ale w gruncie rzeczy chodzi tu o piękno, które przetwarza się przez własną, twórczą osobowość. I takie też - ubogacające delikatne odniesienia do tradycji swą kreatywną osobowością - jest to trio. Świetne nagranie!
autor: Marek Zając

Nick Fraser: drums
Tony Malaby: tenor saxophone, soprano saxophone
Kris Davis: piano

1. Too Many Continets
2. Recovered as Granted
3. I Needed It Yesterday
4. Also
5. Nostalgia for the Recent Past
6. Sketch #25
7. There'll Be More Dreams...

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 15 kwietnia 2015

Chris Lightcap’s Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Tony Malaby / Chris Cheek / Gerald Cleaver] "Epicenter", Clean Feed 2015, CF315

Chris Lightcap’s Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Tony Malaby / Chris Cheek / Gerald Cleaver] "Epicenter", Clean Feed 2015, CF315
Aż dziw, że to dopiero czwarta autorska płyta tego muzyka (po 'Lay-Up' z 2000, 'Bigmouth' z 2002 i 'Deluxe' z 2010 roku). Z drugiej strony aktywność Lightcapa jako sidemana budzi niekłamany podziw, współpraca z takimi tuzami jazzu jak Anthony Braxton, Marc Ribot, Tomasz Stanko, Anthony Coleman, Regina Carter, Joe Morris, Rob Brown czy Matt Wilson, ale też z klasycznym skrzypkiem Joshua Bellem czy avant-popowym The Swell Season Markety Irglovej i Glena Hansarda musi zajmować mnóstwo czasu, którego brakuje na własne projekty.

Chris Lightcap
Siedem własnych kompozycji lidera, wypełniających krążek 'Epicenter', mozna określić jako modern jazz z chrakterem. Są one raczej skupione na wyeksponowaniu możliwości komunikacyjnych członków formacji niż na wyrąbywaniu nowej artystycznej drogi. Dwa saksofony, Chris Cheek (ma za sobą współpracę z m.in. Paulem Motianem czy Charlie Haden Liberation Music Orchestra) i Tony Malaby (saksofonista z artystycznym adhd, od Marty'ego Ehrlicha po Michela Portala, od Satoko Fujii po Kris Davis, od Wadada Leo Smitha i Williama Parkera po Paul Motian Band), do tego fantastyczne klasyczne trio w składzie Craig Taborn na wurlizerze i fortepianie, Gerald Cleaver za perkusją i lider, Chris Lightcap na kontrabasie (plus akustyczna gitara i organy w utworze 2).

Współbrzmienie, to głównie zajmuje muzyków, o tym jest ta płyta, a trzeba wiedzieć, że są tutaj mistrzami sami dla siebie. Ten skład gra ze sobą od wielu już lat, w wywiadach Chris Lightcap prowokacyjnie mawia, że gdy zbierał ponad 10 lat temu swój zespół, nie sądził, że przerodzi się to w trwały muzyczny byt, chciał po prostu "zebrać wszystkich do kupy, razem się zabawić i zobaczyć co z tego wyniknie". A wynikło po raz kolejny coś nadzwyczajnego, bogate brzmienie zespołu, porywająca energia, doskonale zestrojona sekcja rytmiczna z organami Taborna wespół z dwoma, raz z namysłem konwersującymi, raz przekrzykującymi się, raz grającymi jak orkiestra saksofonami, wszystko to sprawia, że Bigmouth, jest dzisiaj jedną z najciekawszych formacji kreatywnego jazzu.

Na koniec tylko dodam, że płyta zawiera jeszcze jeden utwór, zamykający tą przemyślaną opowieść, jest to utwór, który dla wielu mógłby być hymnem Nowego Jorku, autorstwa nieocenionego Lou Reeda 'All Tomorrow’s Parties' z epokowej płyty 'Velvet Underground & Nico', zagrany tutaj z brutalną wręcz energią.
Wspaniałe zakończenie wspaniałej płyty!
autor: Andrzej Fikus

Chris Lightcap: double bass, acoustic guitars (1), organ (1)
Craig Taborn: Wurlitzer electric piano (1-3, 6, 7), piano (4-5, 8), organ (1)
Tony Malaby: tenor saxophone
Chris Cheek: tenor saxophone
Gerald Cleaver: drums, percussion

1. Nine South
2. White Horse
3. Epicenter
4. Arthur Avenue
5. Down East
6. Stillwell
7. Stone by Stone
8. All Tomorrow's Parties


płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 3 kwietnia 2015

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.
Tony Malaby – niebywale kompetentny saksofonista z Nowego Jorku - towarzyszy naszym free jazzowym podróżom od lat. Nie rzadko w cieniu, nie zawsze na pierwszej linii frontu. Być może nigdy nie zaliczymy go do grona geniuszy tenoru, tudzież sopranu, jakkolwiek w kaście wyjątkowo sprawnych rzemieślników umieszczamy go od dawien dawna. Tamarindo to pomysł muzykowania w trio z przyjaciółmi, na bazie wcześniej zarysowanych pomysłów na stosunkowo swobodne improwizacje (po prawdzie pierwsza edycja tej formacji dokonała się w kwartecie, z udziałem samego Wadady Leo Smitha). A przyjaciół Malaby ma wyjątkowych. Kontrabasista William Parker nie wymaga jakichkolwiek rekomendacji (prywatnie z ogromną radością odnajduję go świetnej formie na Samos Aqua), zaś Nasheet Waits, jego partner w dziele dopełniania muzycznej przestrzeni, precyzyjny i oszczędny drummer nieco młodszego pokolenia, niebawem także wejdzie na podobny Parkerowi poziom naszej muzycznej akceptacji. Siedem odcinków muzycznych, które śmiało umilą Wam niejedną trudną chwilę codziennej egzystencjalnej tułaczki.
autor: Andrzej Nowak

Nasheet Waits: drums
Tony Malaby: saxophone
William Parker: bass

1. Mule Skinner 5:46
2. Loretto 5:50
3. *matik-Matik* 6:00
4. Can't Find You... 13:12
5. Bitter Dream 8:34
6. Little Head 5:20
7. Somos Agua 10:24 


płyta do kupienie na multikulti.com

wtorek, 10 lutego 2015

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.
Trzecia płyta amerykańskiego tria Tamarindo nie przynosi rewolucji stylistycznej, a raczej eksploruje obszar znany z poprzednich płyt - studyjnego albumu "Tamarindo" oraz koncertowej realizacji z gościnnym udziałem trębacza Wadady Leo Smitha "Tamarindo Live".
Tym razem jednak muzyka zdaje się mieć bardziej zwarty charakter - wciąż obcujemy wszak z kompozycjami Tony'ego Malaby'ego. Tutaj zresztą wszystko zdaje się być podporządkowane podskórnemu napięciu dźwięków - mimo że muzyka płynie niczym rzeka o niezbyt wartkim nurcie, to jednak William Parker i Nasheet Waits nasycają ją takim rytmicznym napięciem zaprojektowanym pieczołowicie przez lidera, że temu ostatniemu właściwie sola wychodzą same. Najciekawiej jest jednak gdy William Parker chwyta za smyczek - jego gra zyskuje wtedy wymiar, swing i głębie nieosiągalny dla nikogo ze znanych mi współczesnych basistów. I jest to chyba równocześnie najcudowniejsze uzupełnienie czujnej gry Waitsa.

Sam Malaby prezentuje tu znakomitą formę jako instrumentalista, a jako kompozytor jest na przyzwoitym poziomie. Nigdy wszak nie miał aspiracji do pisania chwytliwych riffów czy melodyjnych tematów, ale jak niewielu instrumentalistów potrafi zamienić muzykę improwizowaną w czystą poezję - tak jak robi to z partnerami w zamykającym płytę temacie "Somos Agua". Piękne nagranie.
autor: Józef Paprocki

Nasheet Waits: drums
Tony Malaby: saxophone
William Parker: bass

1. Mule Skinner 5:46
2. Loretto 5:50
3. *matik-Matik* 6:00
4. Can't Find You... 13:12
5. Bitter Dream 8:34
6. Little Head 5:20
7. Somos Agua 10:24 


płyta do kupienie na multikulti.com

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Tony Malaby TubaCello [Tony Malaby / Christopher Hoffman / Dan Peck / John Hollenbeck] "Scorpion Eater", Clean Feed 2014, CF318

Tony Malaby TubaCello [Tony Malaby / Christopher Hoffman / Dan Peck / John Hollenbeck] "Scorpion Eater", Clean Feed 2014, CF318
Niezwykle aktywny jest dziś Tony Malaby. Gra koncerty, udziela się jako sideman i niemal jednocześnie wydał dwie znakomite płyty w portugalskim Clean Feed'zie. W odmiennych składach i o muzycznie odmiennym charakterze. O ile jednak Tamarindo jest kontynuacją od lat działającego projektu, to Tony Malaby's TubaCello jest kwartetem zupełnie nowym, wyrastającym jednak z dawnych jego projektów.

w swojej karierze Malaby prowadził już tria w składzie z tubą i wiolonczelą. Zawsze też towarzyszyła im perkusja. Teraz właśnie, zafascynowany brzmieniem i możliwościami tych instrumentów postanowił połączyć to w całość zapraszając najbardziej kreatywnych muzyków tamtych zespołów - tubistę Dana Pecka, wiolonczelistę Christophera Hoffmana oraz perkusistę i perkusjonalistę Johna Hollenbacka (tutaj gra dodatkowo na preparowanym fortepianie).

Sama koncepcja zespołu nie jest jednak zbudowana tak, że tuba spełnia rolę kontrabasu w klasycznej sekcji rytmicznej. Owszem, podobny zakres brzmieniowy sprawia, że na pierwszy "rzut ucha" wydaje się tak być, ale gdy posłuchać, to tuba ma zupełnie inną rolę w tym kwartecie, nie jest tutaj instrumentem rytmicznym [nie znaczy to jednak, że nigdy razem z perkusją sekcji nie tworzą]. Jej brzmienie stanowi podstawę, ale nie w znaczeniu nadania rytmu utworowi. Czasem dubluje - zresztą na zmianę z saksofonem – linię wiolonczeli, ale najczęściej - tak mi się wydaje słuchając tego nagrania - Dan Peck ma wolną rękę. Korzysta z tego jednak z pewną powściągliwością, jakby szanując rolę lidera zespołu.

Sama muzyka Malaby'ego jest bardzo ciekawa. Tworzy on kompozycje wywodzące się jakby z odmiennych nurtów jazzu - bo co może łączyć stricte jazzowo-progresywne "Buried" z niezwykłym, balladowym i melancholijnie pogodnym "March" (dedykowanym zresztą świetnie znanej Izumi Ichida)? Ano brzmienie zespołu. Bo nie przypadkiem nazywa się ten kwartet TubaCello - te dwa instrumenty determinują bowiem brzmienie zespołu. Sam Malaby jest tutaj wysunięty na czoło - nie jest tak, że nie pozwala na solo innego instrumentu, ale też od pierwszych dźwięków nie mamy złudzeń, że to saksofonista jest liderem. Jego gra jest bardzo elastyczna i takie też jest oblicze jego kwartetu. Ten zespół nie tylko potrafi zagrać wszystko, ale też sam lider o tym wie. I zamierza z tego korzystać.

Niebanalna muzyka znakomitych instrumentalistów. Naprawdę niezwykła płyta, wciągająca ja narkotyk.
autor: Marek Zając

Tony Malaby: tenor saxophone, soprano saxophone
Christopher Hoffman: cello
Dan Peck: tuba
John Hollenbeck: drums, percussion and prepared piano

1. Buried
2. Trout Shot
3. Fur
4. March (for Izumi)
5. The Beaded Braids
6. Scorpion Eater

płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 29 września 2014

Jason Ajemian / Tony Malaby / Rob Mazurek / Chad Taylor "A Way A Land Of Life" [Vinyl 1LP, limited edition 400], NoBusiness Records 2014, NBLP74

Jason Ajemian / Tony Malaby / Rob Mazurek / Chad Taylor "A Way A Land Of Life" [Vinyl 1LP, limited edition 400], NoBusiness Records 2014, NBLP74
Współczesna muzyka Jasona Ajemiana zdaje się być w dużej mierze sumą jego doświadczeń i fascynacji. Gdy jednak obcujemy z kolejnymi jego płytami możemy liczyć, że znajdziemy tam jakiś element niekonwencjonalny, wybiegający w przyszłość, nowy - tak dla muzyki Ajemiana, jaki i - muzyki w ogóle.

Tym razem gdy spojrzy się na zestawienie nazwisk na okładce kwartetu nie sposób nie popatrzeć na chicagowskiego kontrabasistę z uznaniem. Zaprosił duet świetnie - nie tylko w Chicago znany - Chicago Underground Duo (Rob Mazurek / Chad Taylor) u uzupełnił jednym z najbardziej rozchwytywanych dzisiaj nowojorskich muzyków - Tonym Malabym mianowicie. Siebie obsadził w roli kontrabasisty i lidera kwartetu. I chociaż wszyscy ci muzycy znają się świetnie, chociaż koncertowali ze sobą w różnych zestawieniach wielokrotnie (i świetnie się dzięki temu rozumieją), nie mogę się oprzeć wrażeniu, że efekt spotkania pod dyrekcją Ajemiana także dla nich samych może być zaskakujący.

Jason Ajemian podchodzi dosyć lekko do muzyki - takie miałem wrażenie po pierwszym bezpośrednim z nim kontakcie. Zupełnie zmieniłem zdanie, gdy pierwszy raz usłyszałem go na żywo. To muzyk podchodzący do tego co robi z wielką powagą, ale umiejący spojrzeć na to w nieszablonowy, ożywczy sposób. Tak jest gdy wspólnie z bratem nagrywał kompozycje od końca - wydawałoby się, że wyjdzie z tego pastisz. Dźwiękowy happening w najlepszym razie, coś na kształt muzyki nowojorskiego downtownu. Nic bardziej mylnego - to kawał poważnego grania, jednak okraszonego tak charakterystycznym dla Ajemiana i chicagowskich jazzmanów młodego pokolenia ciepłem, ale i trochę nostalgią za jazzem minionych lat. I takie jest też to nagranie - otwarte pod względem brzmieniowym i pełne emocjonalnego nasycenia. I odwołujące się do klasycznego jazzu w różnych elementach. Starannie unikające jakichkolwiek schematów. I przesycone nostalgią, ciepłem, ale i energią. Polecam bardzo gorąco!
autor: Józef Paprocki

Jason Ajemian: bass, electronics
Tony Malaby: tenor saxophone
Rob Mazurek: cornet, electronics
Chad Taylor: drums

Side A:

1. White Light
2. Living The Sky
3. All Ups
4. All Nights
5. In The Imaginarium

Side B:

1. With A Mythador
2. Occasionally
3. Yes, We Know
4. That When You Come, We Die

płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 9 kwietnia 2013

Ches Smith And These Arches [Andrea Parkins / Ches Smith / Mary Halvorson / Tim Berne / Tony Malaby] "Hammered", Clean Feed 2013, CF270.

Ches Smith And These Arches [Andrea Parkins / Ches Smith / Mary Halvorson / Tim Berne / Tony Malaby] "Hammered", Clean Feed 2013, CF270.


To może być jedna z najciekawszych płyt 2013 roku. Kwintet wybornych muzyków, wciągająca, złożona struktura poszczególnych kompozycji i doskonałe wręcz porozumienie między muzykami, które może być efektem wyłącznie długiego, artystycznego "wspólnictwa" piątki muzyków. Łatwość rejestrowania i publikowania nagrań sprawiła, że mamy obecnie wielki nadmiar płyt, w wersji tradycyjnej czy też elektronicznej. Duża ich część jest bez wartości, sami muzycy zdają się wypierać je ze swojej pamięci. Członkowie formacji Ches Smith and These Arches, która wydała właśnie drugi album pod tytułem "Hammered", nie dość, że nie powinni o niej zapominać, to gorąco ich namawiam, aby kontynuowali pracę, której dotychczasowe efekty są już zachwycające.

Krótko o bohaterach zdarzenia, "najmłodszym" nabytkiem formacji jest Tim Berne, który pojawił się w zespole niecałe dwa lata temu. Saksofonista altowy, uczeń Anthony'ego Braxtona i Juliusa Hemhpilla należy do najbardziej twórczych przedstawicieli nowojorskiej sceny downtown. Berne ze Smithem znają się od kilku lat, na ubiegłorocznej płycie Berne'a dla ECM Records "Snakeoil" Smith zasiadł za perkusją. Andrea Parkins, tutaj na akordeonie i elektronice, najbardziej znana z długoletniej współpracy z trio Ellery Eskelina. Na scenie awangardowej elektroniki aktywna od początku lat 80. Ze Smithem grała wielokrotnie, choćby w Trio Convulsant (Trevor Dunn/Andrea Parkins/Ches Smith). Saksofonista tenorowy Tony Malaby to kolejny muzyk z artystycznym ADHD, prowadzi kilka swoich zespołów, współpracował z gigantami sceny improwizowanej jak Mario Pavone, Marty Ehrlich, William Parker, Paul Motian czy Michell Portal. Malaby ze Smithem spotyka się w Cello Trio/Quartet. Gitarzystka Mary Halvorson przebojem wdarła się do pierwszej ligi jazzowych improwizatorów, wprowadzona do niej niejako przez Anthony'ego Braxtona, w którego zespole debiutowała ponad dziesięć lat temu. Ze Smithem Halvorson współpracuje od kilku lat w zespole, którego jest liderką. Pomimo młodego wieku (32 lata) ma na swoim koncie ponad 50 płyt. Ches Smith to członek m.in. Marc Ribot's Ceramic Dog, Tim Berne's Los Totopos ale też avant-rockowych Mr. Bungle, Xiu Xiu i Secret Chiefs 3. Grał z takimi artystami jak John Zorn, Ben Goldberg, Fred Frith, Annie Gosfield, Elliott Sharp, Wadada Leo Smith, John Tchicai.

Osiem autorskich kompozycji lidera już od początku przykuwa uwagę gatunkową nieoczywistością, no ale mamy do czynienia z nowojorskimi muzykami, dla których stylistyczne granice są właśnie po to aby je przekraczać. Już pierwszy "Frisner" wbija w fotel masywnym brzmieniem poszczególnych instrumentów grających unisono (Malaby i Berne) lub osobno, Smith, Parkins i Halvorson z żelazną konsekwencją tworzą fundament, na którym z free jazzową furią prezentują się członkowie zespołu. Smith komponuje tak aby pozostawić ogromną przestrzeń dla swobodnej improwizacji każdemu z członków zespołu.
Często do głosu dochodzi rockowa proweniencja, zarówno u lidera jak i Mary Halvorson, abstrakcyjna wyobraźnia Parkins to porządkuje narracje, to ją destruuje. Przemyślana dramaturgia nagrania powoduje, że żaden ze światów obecnych w muzyce zespołu Ches Smith and These Arches nie dominuje, to zasługa lidera, ale najbardziej tego, że nie jest to projekt okazjonalny, jakich dzisiaj wiele.
autor: Krzysztof Szamot

Andrea Parkins: accordion
Ches Smith: drums
Mary Halvorson: guitar
Tim Berne: alto saxophone
Tony Malaby: tenor saxophone

1. Frisner
2. Wilson Philip
3. Dead Battery
4. Hammered
5. Limitations
6. Learned from Jamie Stewart
7. Animal Collection
8. This Might Be a Fade Out

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 27 października 2012

Angelica Sanchez Quintet [Angelica Sanchez / Drew Gress / Marc Ducret / Tom Rainey / Tony Malaby] "Wires & Moss" Clean Feed 2012, CF259


Angelica Sanchez Quintet [Angelica Sanchez / Drew Gress / Marc Ducret / Tom Rainey / Tony Malaby] "Wires & Moss" Clean Feed 2012, CF259

Przeglądając stronę Angeliki Sanchez (www.angelicasanchez.com) można dojść do wniosku, że ta skądinąd awangardowa pianistka nie ma szans na szlifowanie własnych projektów. Skoro w ciągu niecałego miesiąca wielokrotnie zmienia kontynenty i składy (najpierw europejska trasa Harris Eisenstadt's September Trio, powrót do Nowego Jorku, później wycieczka do Sao Paulo i koncert z Rob Mazurek's Pulsar Quartet, powrót do NY, kolejna wyprawa do Europy i koncert z Lucas Niggli Trio, w międzyczasie koncerty w NY) pytanie o czas na własne projekty samo nasuwa się na myśl. Tym bardziej zadziwiony jestem, gdy dostałem do rąk jej najnowszą płytę "Wires & Moss", wydaną właśnie przez Clean Feed Records, nie bez powodu uznawaną za najlepszą jazzową wytwórnię na świecie. To już trzecia autorska płyta Angeliki Sanchez w jej barwach, i trzeba powiedzieć, że trzecia znakomita płyta. Formuła w stosunku do pierwszej "Life Between" nie uległa radykalnej zmianie, po pierwsze skład jest identyczny, Angelica Sanchez, Tony Malaby, Marc Ducret, Drew Gress i Tom Rainey, po drugie, co jest już regułą na jej autorskich płytach, wszystkie utwory wyszły spod ręki liderki, po trzecie mamy do czynienia z żelazną dyscypliną grania, co zważywszy na wysoką temperaturę, uzyskiwaną raczej w składach free-improve, warte jest odnotowania i staje się powoli charakterystyczną cechą jej muzycznej koncepcji.

Angelica Sanchez w swojej ponad 20-letniej karierze współpracowała z prawdziwymi legendami kreatywnego jazzu, jak też z muzykami jej pokolenia: Wadada Leo Smith, Paul Motian, Brandon Ross, Susie Ibarra, Tim Berne, Mario Pavone, Trevor Dunn, Mark Dresser, Ed Schuller, Reggie Nicholson, Mike Sarin, Chad Taylor, Harris Eisenstadt czy Michael Formanek to muzycy, bez których współczesny jazz miałby inne oblicze. Mając szansę kształtować swój autorski język wypowiedzi, grając z prawdziwie kreatywnymi muzykami wykorzystała ten czas znakomicie. Słychać to w każdym utworze, W rozpoczynającym płytę "Loomed", chciałoby się powiedzieć leniwa, porwana narracja za sprawą gitary Marka Ducreta nabiera wigoru, niebagatelna jest rola sekcji rytmicznej, tego fundamentu, bez którego improwizacje Ducreta, a później Malaby'ego nie osiągnęłyby takiej intensywności. W najbardziej lirycznym "Feathered Light", tu już w roli głównej małżeńska para, Sanchez na fortepianie, po swojemu niby lakoniczna, Malaby tym razem na sopranie, intensywnym, lirycznym tonem saksofonu wprowadzają nas w świat prawdziwej więzi ducha, będącej konsekwencją wieloletniego zawodowego i osobistego związku. W kolejnym, złożonym niejako z dwóch "Soaring Piasa", gdzie do pojedynczego dźwięku tenoru Malaby'ego powoli dołączają pozostali muzycy, Ducret, Sanchez, Rainey i na końcu Gress, tkają swoją abstrakcyjną, dźwiękową sieć, powoli nabierającą widoczny kształt, by w drugiej części wydobyć na pierwszy plan, melodyczny motyw, który następnie zapętlają, osiągając niezwykły efekt i bliską wrzenia temperaturę grania. Każdy z muzyków prezentuje się tutaj ze swojej najlepszej strony, grają tak, że trudno sobie w tym miejscu byłoby wyobrazić kogoś innego. W kolejnych dwóch "Dare" i tytułowym "Wires & Moss", wyraźnie słychać, że Angelica Sanchez to kompozytorka syntezy, nie dokonuje mocnego rozgraniczenia między gatunkami muzycznymi, których wielość może onieśmielać. W kończącym płytę "Bushido", Tom Rainey grając bardzo dynamicznie, nadaje muzyce porywającą motorykę a Tony Malaby, masywnym brzmieniem saksofonu tenorowego wyprowadzają emocjonalny cios w żaden sposób nieograniczony artystycznymi kompromisami. To juz koniec, nie sposób wyciągnąć płytę z odtwarzacza, trzeba ją posłuchać ponownie.

"Wires & Moss" to połączenie wody z ogniem, swobody i dyscypliny, kompozycji i improwizacji. Niektórzy muzycy sceny free-improve mawiają, że "nuty unieruchamiają muzykę", oczywiście fraza ta miała być artystyczną prowokacją, i jako taka jest jak najbardziej uzasadniona. Jednak tak jak to było chociażby z duńską dogmą, wg. zasad, której nie nakręcono żadnego ważnego filmu, wartość leży w warstwie symbolicznej, nie merytorycznej hasła. Kolejna już płyta Angeliki Sanchez, od lat związanej ze środowiskiem nowojorskiej awangardy, która w prostej drodze jest spadkobiercą jazzowych rewolucjonistów z lat 60. i 70. Dobitnie pokazuje, że "nuty nie unieruchamiają muzyki", jednak bez świata poza nimi język jazzu jest jak zatopiony w żywicy prehistoryczny owad, widowiskowy, ale jednak martwy.
autor: Tomasz Konwent

Angelica Sanchez: piano
Drew Gress:
double bass
Marc Ducret:
guitar
Tom Rainey:
drums
Tony Malaby:
tenor saxophone, soprano saxophone
1. Loomed
2. Feathered
3. Soaring Piasa
4. Dare
5. Wires & Moss
6. Bushido

płyta do kupienia na multikulti.com

czwartek, 29 września 2011

Tony Malaby / Ralph Alessi / Andrew Hadro / Kris Davis / Michael Attias / Ben Gerstein / Dan Peck / Joachim Badenhorst / John Hollenbeck "Novela", Clean Feed 2011


Tony Malaby / Ralph Alessi / Andrew Hadro / Kris Davis / Michael Attias / Ben Gerstein / Dan Peck / Joachim Badenhorst / John Hollenbeck "Novela", Clean Feed 2011, CF232.
"Tony Malaby's Novela" stanowi syntezę wcześniejszych doświadczeń saksofonisty Tony'ego Malaby'ego, ponieważ prezentuje orkiestralną wersję jego autorskich kompozycji pierwotnie powstałych w małych składach. Pierwsze trzy utwory "Floating Head", "Floral and Herbaceous" oraz "Mother's love" pochodzą z płyty "Tamarindo". "Warblepeck" to utwór z projektu o tym samym tytule, zaś "Cosas" oraz "Remolino" po nagrane zostały na "Sabino". "Tony Malaby's Nowela" wyróżnia większa koncentracja na budowie kompozycji, co odróżnia je od ich kameralnych odpowiedników, gdzie dominującym elementem była swobodna improwizacja.
Duże wrażenie wywołuje pierwsza kompozycja "Floating Head", gdzie temat uprzednio grany tylko przez Malaby'iego na saksofonie, osiąga swoje wyraziste, symfoniczne brzmienie w rozbudowanej sekcji dętej (alt, baryton, klarnet basowy, trąbka, puzon i tuba) przy towarzyszeniu energetycznej perkusji. W utworze wyczuwalna jest oryginalna aranżacja, dzięki której nie ma dłużyzn, a poszczególne partie wzbogacają improwizacje saksofonistów.
Temat "Floral and Herbaceous" na "Tony Malaby's Novela" bardziej eksponuje leniwą, płynną część utworu kontrastującą z dalszą niespokojną i urywaną, która na płycie "Tamarindo" jest dominująca. Dramaturgia orkiestralnej wersji osiągana jest przez coraz większe natężenie dźwięku, którego kulminacyjne, pełne brzmienie rozpływa się w wysokich dźwiękach dęciaków, co stanowi świetne zakończenie utworu.
Orkiestralne brzmienie "Mother's love" osiąga pełnię wyrazu dzięki przemyślanej aranżacji Kris Davis. Powolna, refleksyjna melodia zainicjowana przez jasną barwę sopranu Tony'ego Malaby'ego rozpływa się w chóralnym brzmieniu instrumentów dętych, fortepianowym szumie oraz ledwie zarysowanej perkusji. Brak wyrazistej linii rytmicznej, którą zastępuje minimalistyczna pulsacja fortepianu oraz delikatny szum perksji, a także "miękko brzmiące" otoczenie dźwiękowe przekształcające plastycznie melodię, odróżnia tę kompozycję od jej kameralnej wersji w tercecie Malaby'ego z basitą William'em Parker'em oraz perkusistą Nasheet'em Waits'em.
Dużego uroku płycie dodaje utwór "Warblepeck" wyszczególniający polifonię barw w groteskowym temacie, któremu towarzyszy "sfora" urywanych, pojedynczych głosów, zaś dwa ostatnie utwory "Cosas" oraz "Remolino" łączą w zgrabną całość klasyczy i free jazzowy żywioł w duchu Drew Gress'a.
autor: Katarzyna Misiaczyk

Tony Malaby: tenor saxophone
Ralph Alessi: trumpet
Andrew Hadro: baritone saxophone
Kris Davis: piano
Michael Attias: alto saxophone
Ben Gerstein: trombone
Dan Peck: tuba
Joachim Badenhorst: bass clarinet
John Hollenbeck: drums


1. Floating Head
2. Floral And Herbaceus
3. Warblepeck
4. Mother's Love
5. Cosas
6. Remolino


Tony Malaby's Tamarindo
[Tony Malaby / William Parker / Nasheet Waits]


płyta do kupienia na multikutli.com