Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gress Drew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gress Drew. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 marca 2016

Robin Verheyen / Russ Johnson / Drew Gress / Jeff Davis "A Look Beyond (Cap-Vert Illuminations)" Challenge Records 2015, CR73407

Robin Verheyen / Russ Johnson / Drew Gress / Jeff Davis "A Look Beyond (Cap-Vert Illuminations)" Challenge Records 2015, CR73407
Muzyka na tej płycie jest inspirowana jedną z podróży lidera zespołu, belgijskiego saksofonisty i kompozytora Robina Verheyen'a do Senegalu oraz na wyspy Zielonego Przylądka. A ponieważ tak się składa, że od lat zafascynowany on jest muzyką francuskiego kompozytora Oliviera Messiaena - to właśnie te dwie inspiracje leżą u źródeł muzyki zebranej na tej płycie.

Robin Verheyen, by Jos L.Knaepen
W tym wielokulturowym projekcie Verheyen stara się połączyć język kompozycyjny Messiaena z tradycyjną muzyczną Afryki Zachodniej oraz nowymi dźwiękami jazzu i improwizacji wywodzącej się ze sceny nowojorskiego downtownu (sta współpraca z basistą Drew Gressem oraz trębaczem Russem Johnsonem). Duża część tej muzyki powstała na wyspach Zielonego Przylądka, w Dakarze w Senegalu i bezpośrednio po powrocie Verheyena do Europy. Oczywiście były to tylko szkice kompozycji. Jak mówi sam artysta starał się wprowadzić tradycyjne rytmy Afryki Zachodniej do muzyki, w której harmonia jest równie ważna jak rytm. Zamiast zaprosić grupę bębniarzy, by odtworzyła ten dźwięk (w muzyce tradycyjnej Senegalu powinno być co najmniej trzech perkusistów), postanowił powierzyć rolę rytmiczną jednemu z instrumentów melodycznych przemiennie. Efekt jest fascynujący i spójny, i może być świetnie zrozumiany i zaakceptowany zarówno przez wielbicieli Messiena, jak i ludzi wywodzących się z tradycyjnej kultury muzycznej Afryki Zachodniej.

Album został nagrany we wrześniu 2014 roku, po tournee po Stanach Zjednoczonych całego kwartetu. Było to możliwy do zrealizowania po uzyskaniu Verheyena grantu z Chamber Music America w roku poprzednim. Instrumentaliści biorący udział w tym nagraniu są dziś jednymi z najlepszych na światowych scenach jazzowych. Trębacz Russ Johnson jest ważnym głosem w Stanach (ostatnio przeniósł się z Nowego Yorku do Chicago); Drew Gress jest jednym z najbardziej rozchwytywanych basistów jazzowych na świecie i pracuje na co dzień z najważniejszymi muzykami jazzowymi naszych czasów. Perkusista Jeff Davis jest dziś jednym z filarów sceny w Nowym Jorku. 

Verheyen mówi, że poszukiwał dla tej muzyki indywidualnego wyrazu. Czy jego zespół zyskał takowy głos? w moim odczuciu tak w pełni. Efekt jest niezwykły, różnorodny i fascynujący. Ale powinni Państwo spróbować sami, do czego namawiam gorąco.
autor: Józef Paprocki

Robin Verheyen: saxophones
Russ Johnson: trumpet
Drew Gress: bass
Jeff Davis: drums

1. Gewel
2. Mbaye
3. Half Off
4. Prelude
5. Beyond Illuminations
6. Senegal Revisited
7. Guts
8. Major Minor
9. Laban Dance
10. Jere Jef



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 24 września 2014

Steve Lehman Octet "Mise en Abime", Pi Recordings 2014, PI54

Steve Lehman Octet "Mise en Abime", Pi Recordings 2014, PI54
Steve Lehman pracuje nad autorskimi kompozycjami na duży skład od dłuższego już czasu. Pierwszy raz mieliśmy okazję zapoznać się z jego autorską muzyką na oktet pięć lat temu, gdy w wytwórni Pi ukazała się płyta "Travail, Transformation and Flow". Tym razem Lehman proponuje nam zupełnie nową odsłonę swej muzyki, wzbogacając ją jeszcze o elektroniczne preparacje dźwięku.

Steve Lehman, mimo młodego wciąż wieku, jest niezwykle uznanym i cenionym muzykiem, i kompozytorem. Urodził się w Nowym Jorku w roku 1978 i bardzo szybko zainteresował się muzyką. Najważniejszymi spośród jego nauczycieli byli Jackiem McLean oraz Anthony Braxton. To właśnie spotkanie z tym ostatnim zaważyło, na z gruntu naukowym podejściu Lehmana do kompozycji - napisał m.in. doktorat o wykorzystaniu mikrotonalnej harmonii spektralnej w muzyce improwizowanej. Jest stypendystą Fundacji Fulbrighta, ale również cenionym nauczycielem i wykładowcą.

Steve Lehman Octet

Jednak nade wszystko jest on także aktywnym muzykiem, a nie tylko i wyłącznie teoretykiem. Guzik pewnie większość słuchaczy obchodzą techniki kompozytorskie przez niego używane i matematyczne analizy, jakich - być może - dokonuje on tworząc swoje wielowątkowe, mikrotonalne kompozycje. Ważniejsze dla Was - i dla mnie - są emocje, jakie jego muzyka wyzwala. A te są niezwykłe. Czasami słuchając muzyki z najnowszej płyty przychodzą mi na myśl dojrzałe kompozycje Erica Dolphy'ego, powstałe podczas sesji do płyt "Iron Man" i "Out To Lunch". Ale o wiele mniej tu swingu a więcej odwołań - także brzmieniowych - do muzyki współczesnej. Jak chociażby w kompozycji "13 Colors" gdzie warstwa akompaniamentu rozgrywa się właściwie na kilku akordach a sam Lehman konstruuje na tym tle długą solową partię.

Na swojej najnowszej płycie Lehman oprócz własnej muzyki odtwarza także kompozycje Buda Powella. Jak sam kiedyś opowiadał - fascynację muzyką tego pianisty zawdzięcza McLeanowi, jednemu ze swoich mentorów. Powell sam był mentorem Jackie McLeana i to właśnie skłoniło Lehmana do zainteresowania się twórczością (zwłaszcza tą, która nie była wcześniej zarejestrowana i nie przetrwała w zapisie nutowym, a znana jest tylko z opisów) Buda Powella.



Najnowsza płyta oktetu Steve'a Lehmana jest fascynującą - tak emocjonalnie, jak i intelektualnie podróżą, która powinna zainteresować nie tylko miłośników awangardowych brzmień, ale i zwyczajnych jazz fanów. O miłośnikach muzyki współczesnej nie wspominając. Polecam.
autor: Marek Zając

Steve Lehman: alto saxophone, live electronics 
Jonathan Finlayson: trumpet
Mark Shim: tenor saxophone
Tim Albright: trombone
Chris Dingman: vibraphone
Jose Davila: tuba
Drew Gress: bass
Tyshawn Sorey: drums

1. Segregated and Sequential
2. 13 Colors
3. Glass Enclosure Transcription
4. Codes: Brice Wassy
5. Autumn Interlude
6. Beyond All Limits
7. Chimera/Luchini
8. Parisian Thoroughfare Transcription




płyta do kupienia na multikulti.com

sobota, 27 października 2012

Angelica Sanchez Quintet [Angelica Sanchez / Drew Gress / Marc Ducret / Tom Rainey / Tony Malaby] "Wires & Moss" Clean Feed 2012, CF259


Angelica Sanchez Quintet [Angelica Sanchez / Drew Gress / Marc Ducret / Tom Rainey / Tony Malaby] "Wires & Moss" Clean Feed 2012, CF259

Przeglądając stronę Angeliki Sanchez (www.angelicasanchez.com) można dojść do wniosku, że ta skądinąd awangardowa pianistka nie ma szans na szlifowanie własnych projektów. Skoro w ciągu niecałego miesiąca wielokrotnie zmienia kontynenty i składy (najpierw europejska trasa Harris Eisenstadt's September Trio, powrót do Nowego Jorku, później wycieczka do Sao Paulo i koncert z Rob Mazurek's Pulsar Quartet, powrót do NY, kolejna wyprawa do Europy i koncert z Lucas Niggli Trio, w międzyczasie koncerty w NY) pytanie o czas na własne projekty samo nasuwa się na myśl. Tym bardziej zadziwiony jestem, gdy dostałem do rąk jej najnowszą płytę "Wires & Moss", wydaną właśnie przez Clean Feed Records, nie bez powodu uznawaną za najlepszą jazzową wytwórnię na świecie. To już trzecia autorska płyta Angeliki Sanchez w jej barwach, i trzeba powiedzieć, że trzecia znakomita płyta. Formuła w stosunku do pierwszej "Life Between" nie uległa radykalnej zmianie, po pierwsze skład jest identyczny, Angelica Sanchez, Tony Malaby, Marc Ducret, Drew Gress i Tom Rainey, po drugie, co jest już regułą na jej autorskich płytach, wszystkie utwory wyszły spod ręki liderki, po trzecie mamy do czynienia z żelazną dyscypliną grania, co zważywszy na wysoką temperaturę, uzyskiwaną raczej w składach free-improve, warte jest odnotowania i staje się powoli charakterystyczną cechą jej muzycznej koncepcji.

Angelica Sanchez w swojej ponad 20-letniej karierze współpracowała z prawdziwymi legendami kreatywnego jazzu, jak też z muzykami jej pokolenia: Wadada Leo Smith, Paul Motian, Brandon Ross, Susie Ibarra, Tim Berne, Mario Pavone, Trevor Dunn, Mark Dresser, Ed Schuller, Reggie Nicholson, Mike Sarin, Chad Taylor, Harris Eisenstadt czy Michael Formanek to muzycy, bez których współczesny jazz miałby inne oblicze. Mając szansę kształtować swój autorski język wypowiedzi, grając z prawdziwie kreatywnymi muzykami wykorzystała ten czas znakomicie. Słychać to w każdym utworze, W rozpoczynającym płytę "Loomed", chciałoby się powiedzieć leniwa, porwana narracja za sprawą gitary Marka Ducreta nabiera wigoru, niebagatelna jest rola sekcji rytmicznej, tego fundamentu, bez którego improwizacje Ducreta, a później Malaby'ego nie osiągnęłyby takiej intensywności. W najbardziej lirycznym "Feathered Light", tu już w roli głównej małżeńska para, Sanchez na fortepianie, po swojemu niby lakoniczna, Malaby tym razem na sopranie, intensywnym, lirycznym tonem saksofonu wprowadzają nas w świat prawdziwej więzi ducha, będącej konsekwencją wieloletniego zawodowego i osobistego związku. W kolejnym, złożonym niejako z dwóch "Soaring Piasa", gdzie do pojedynczego dźwięku tenoru Malaby'ego powoli dołączają pozostali muzycy, Ducret, Sanchez, Rainey i na końcu Gress, tkają swoją abstrakcyjną, dźwiękową sieć, powoli nabierającą widoczny kształt, by w drugiej części wydobyć na pierwszy plan, melodyczny motyw, który następnie zapętlają, osiągając niezwykły efekt i bliską wrzenia temperaturę grania. Każdy z muzyków prezentuje się tutaj ze swojej najlepszej strony, grają tak, że trudno sobie w tym miejscu byłoby wyobrazić kogoś innego. W kolejnych dwóch "Dare" i tytułowym "Wires & Moss", wyraźnie słychać, że Angelica Sanchez to kompozytorka syntezy, nie dokonuje mocnego rozgraniczenia między gatunkami muzycznymi, których wielość może onieśmielać. W kończącym płytę "Bushido", Tom Rainey grając bardzo dynamicznie, nadaje muzyce porywającą motorykę a Tony Malaby, masywnym brzmieniem saksofonu tenorowego wyprowadzają emocjonalny cios w żaden sposób nieograniczony artystycznymi kompromisami. To juz koniec, nie sposób wyciągnąć płytę z odtwarzacza, trzeba ją posłuchać ponownie.

"Wires & Moss" to połączenie wody z ogniem, swobody i dyscypliny, kompozycji i improwizacji. Niektórzy muzycy sceny free-improve mawiają, że "nuty unieruchamiają muzykę", oczywiście fraza ta miała być artystyczną prowokacją, i jako taka jest jak najbardziej uzasadniona. Jednak tak jak to było chociażby z duńską dogmą, wg. zasad, której nie nakręcono żadnego ważnego filmu, wartość leży w warstwie symbolicznej, nie merytorycznej hasła. Kolejna już płyta Angeliki Sanchez, od lat związanej ze środowiskiem nowojorskiej awangardy, która w prostej drodze jest spadkobiercą jazzowych rewolucjonistów z lat 60. i 70. Dobitnie pokazuje, że "nuty nie unieruchamiają muzyki", jednak bez świata poza nimi język jazzu jest jak zatopiony w żywicy prehistoryczny owad, widowiskowy, ale jednak martwy.
autor: Tomasz Konwent

Angelica Sanchez: piano
Drew Gress:
double bass
Marc Ducret:
guitar
Tom Rainey:
drums
Tony Malaby:
tenor saxophone, soprano saxophone
1. Loomed
2. Feathered
3. Soaring Piasa
4. Dare
5. Wires & Moss
6. Bushido

płyta do kupienia na multikulti.com