Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parker William. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parker William. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 grudnia 2016

Tony Malaby's Tamarindo Trio with Wadada Leo Smith [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker / Wadada Leo Smith] "Tamarindo Live" Clean Feed 2011, CF200

Tony Malaby's Tamarindo Trio with Wadada Leo Smith [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker / Wadada Leo Smith] "Tamarindo Live" Clean Feed 2011, CF200
Druga odsłona Tamarindo Tony'ego Malaby'ego - tym razem dzięki magicznej wprost obecności Wadady Leo Smitha jest o wiele intensywniejszym doznaniem. Klasyczny, freejazzowy kwartet to formuła dosyć już wyeksploatowana. Wielu kreatywnych muzyków udowadniało jak mobilna i twórcza potrafi być to formacja, jeśli tylko lider potrafi zdyscyplinować jej członków. Malaby przyjmuje nieco inną koncepcję - on, bazując na własnych, szkicowych kompozycjach, nie stara się członków swojego zespołu ograniczać, a raczej zdaje się na ich inwencję i kreatywność. I świetnie na tym wychodzi. Trębacza Leo Smitha przedstawiać nie trzeba. Mówić o jego kreatywności też. Udowodniał to przez lata grając w zespołach Braxtona, Leroya Jenkinsa, Roscoe Mitchella i prowadząc własne zespoły z Golden Quartet na czele. Nie inaczej ma się sprawa z Williamem Parkerem i Nasheetem Waitsem tworzącymi tu sekcję rytmiczną. I chociaż zespół wyrasta z tria - nie widać tu żadnych szwów. Dołączenie do składu trębacza zagęszcza muzykę formacji, bardzo zresztą rozwichrzoną i konceptualną w duchu, a nie ją rozrywa. Muzyka staje się przez to jakby bardziej naturalna, organiczna, a mnie intelektualna. Świetna płyta i niezła jazda - oto jubileuszowa, dwusetna produkcja Clean Feedu.
autor: Marek Zając

Tony Malaby: tenor & soprano saxophones
William Parker: double bass
Nasheet Waits: drums
Wadada Leo Smith: trumpet

1. Buoyant Boy 12:16
2. Death Rattle 17:14
3. Hibiscus 14:37
4. Jack The HAT With Coda 14:24

płyta do nabycia na multikulti.com


piątek, 15 lipca 2016

Peter Kuhn "No Coming, No Going – The Music of Peter Kuhn 1978-1979" NoBusiness Records 2016, NBCD8990

Peter Kuhn "No Coming, No Going – The Music of Peter Kuhn 1978-1979" NoBusiness Records 2016, NBCD8990
Peter Kuhn, amerykański klarnecista i saksofonista, kompozytor i improwizator to dzisiaj postać zapomniana. Tym bardziej więc należy się cieszyć, że oto dzięki edytorskiej działalności litewskiej oficyny NoBusiness jego dawna (ale i współczesna) działalność znowu powraca do oficjalnego obiegu. Nigdy nie był muzykiem szeroko znanym, był jednak przez wielu niezwykle ceniony, zwłaszcza na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy nagrywał m.in. dla szwajcarskiego HatArtu czy włoskiego Soul Note'u, wtedy dwóch najważniejszych wytwórni na świecie wydających kreatywny, mocno improwizowany jazz.

Jak sam opowiada dorastał w Santa Cruz, w Kalifornii, nad Zatoką San Francisco; w miejscu rozsławionym m.in. dzięki nagraniom kwartetu Anthony’ego Braxtona zrealizowanym na tamtejszym festiwalu. To tutaj właśnie, we wczesnych latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Peter Kuhn pobierał muzyczną edukację, tutaj pierwszy raz zetknął się (na nagraniach tylko) z muzyką Coltrane'a, Erica Dolphy'ego czy Sun Ra. Tutaj także pierwszy raz usłyszał płytę Henry'ego Grimesa "The Call", na której na klarnecie grał jego późniejszy nauczyciel, przyjaciel i mentor Perry Robinson. I właśnie pod wpływem tego nagrania chwycił za klarnet. Wtedy też, w latach 1973-77, grywał pierwsze koncerty - najpierw jako klarnecista w szkolnej orkiestrze, potem już z własnym zespołem, w którym partnerami jego byli m.in. saksofonista Dave Sewelson, grający na elektrycznym fortepianie i syntezatorach Wayne Horwitz czy trębacz Eddie Gale. Muzykiem tak naprawdę postanowił zostać pod wpływem spotkania z Anthonym Braxtonem, który zapoznawszy się z niektórymi jego autorskimi kompozycjami radził mu wyjechać do Nowego Yorku i zostawił mu nawet swój adres, zapraszając go do siebie.

Gdy w końcu Peter Kuhn, nie znając tam nikogo, zdobył się na ten krok i wylądował na lotnisku w Nowy Jorku, okazało się, że Braxton jest w kilkumiesięcznej trasie koncertowej. Szczęściem w Nowym Jorku był Perry Robinson, z którym Kuhnowi zdarzyło się wcześniej korespondować. I to on przygarnął go do siebie, stając się jego przewodnikiem po artystycznym świecie nowojorskiego jazzu, ale i mentorem. To właśnie dzięki Robinsonowi Peter Kuhn nawiązał współpracę z elitą nowojorskich muzyków. Jak sam opowiada to dzięki Perry'emu poznał Tony'ego Scotta, Arthura Williamsa, Franka Lowe'a czy Williama Parkera. A później już wszystko potoczyło się samo - dzięki graniu w zespole Franka Lowe'a na płycie "Lowe & Behold" wszystkie drzwi w Nowym Jorku stanęły przed nim otworem. Rozpoczął niezwykle aktywne koncertowe i nagraniowe życie współpracując m.in. z Dennisem Charlesem, Lesterem Bowie, Rashidem Bakrem, Billym Bangiem czy Phillipem Wilsonem. I właśnie z tego okresu, z Nowego Jorku lat 1978-79 pochodzą nagrania wznawiane teraz dzięki staraniom oficyny NoBusiness.

Na pierwszej płycie, zarejestrowanej na żywo (chociaż bez udziału publiczności) 19 grudnia 1978 roku jako audycja Columbia University Radio WKCR-FM, mamy okazję usłyszeć nietypową mutację działającego wówczas kwintetu Petera Kuhna. Sam lider na klarnetach, dwóch trębaczy (Arthur Williams oraz Toshinori Kondo) i znakomita sekcja rytmiczna w osobach Williama Parkera i Dennisa Charlesa. Nagranie to ukazało się wcześniej na płycie winylowej, wydanej w limitowanym nakładzie w autorskiej oficynie Kuhna Big City Records. Druga płyta zawiera koncert duetu Peter Kuhn / Dennis Charles jaki odbył się w New England Repertory Theatre, w Worcester w dniu 29 września 1979 roku.

Obie ukazują Kuhna jako cudownego kompozytora i improwizatora, tworzącego free jazz delikatny, i chociaż przesycony niezwykłą, podskórną energią, wolny tak naprawdę od drapieżności loftowej sceny, mocniej osadzony na (szkicowych, ale jednak) partiach komponowanych i niezwykle starannie zaaranżowany. Podziwiać można to zwłaszcza na pierwszej płycie, druga - siłą rzeczy, wszak to duet - silniej akcentuje jego improwizacyjne umiejętności. Znakomite nagrania i wielkie brawa dla NoBusiness za przywrócenie nam muzyki Petera Kuhna!
autor: Józef Paprocki

CD 1:
Peter Kuhn: B flat and bass clarinets
Toshinori Kondo: trumpet, alto horn (left speaker)
Arthur Williams: trumpet (right speaker)
William Parker: bass
Denis Charles: drums

CD 2:
Peter Kuhn: Bb flat and bass clarinets, tenor saxophone
Denis Charles: drums, hand drum

CD 1:
1. Chi (5:49)
2. Manteca, Long Gone, Axistential (20:02)
3. Red Tape (13:22)
Live broadcast recording on December 19, 1978, at Columbia University Radio WKCR-FM, NYC.

CD 2:
1. Stigma (12:42)
2. Axistential (11:04)
3. Drum Dharma (17:36)
4. Headed Home (19:52)
Recorded live in concert on September 29, 1979 at the New England Repertory Theatre, Worcester.

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 30 grudnia 2015

Steve Swell's Kende Dreams [Steve Swell / Rob Brown / Connie Crothers / William Parker / Chad Taylor] "Hommage A Bartok", Silkheart 2015, SHCD160

Steve Swell's Kende Dreams [Steve Swell / Rob Brown / Connie Crothers / William Parker / Chad Taylor] "Hommage A Bartok", Silkheart 2015, SHCD160
Podejście puzonisty Steve Swell do twórczości węgierskiego kompozytora Beli Bartoka na płycie "Kende Dreams" jest pewną syntezą, jak również spojrzeniem z własnego indywidualnego punktu widzenia. Punktu widzenia jazzowego puzonisty, wyrosłego z jazzowego tradycji (wszak Steve Swell grał w zespołach Buddy'ego Richa). Ale produkt końcowy - zapisana na dysku muzyka - pokazuje w pełni jak kreatywnym muzykiem jest Swell i towarzyszący mu partnerzy. Ich muzyka pochłania i przemienia bowiem swój pierwowzór - takie jest niezbywalne prawo kreatywnego podejścia do kompozycji Bartoka.

Steve Swell
Tak właśnie, a nie poprzez interpretację, choćby i jazzową, swingową, choćby z freejazzowymi improwizacjami, składają oni hołd jednemu z najciekawszych europejskich kompozytorów dwudziestego stulecia. Łączą odważnie klasyczną muzykę dwudziestowieczną z jazzową awangardą i efekt tego doświadczenia jest naprawdę fascynujący. Muzyka ich spójna do tego stopnia, że nie potrafię rozeznać, co wzięte z Bartoka, a co z Browna czy Swella. Świetnie wypada w tym pianista Connie Crothers, który zdaje się najpełniej czerpać z wrażliwości Bartoka, obficie korzystając przy tym z klastrów i wykorzystując rozmaite dysonanse.

Ta muzyka ma na całej płycie bardzo ekspansywny i otwarty charakter. Za to odpowiedzialni są William Parker i Chad Taylor potrafią zagrać absolutnie wszystko, nawet funk inspirowany "IV kwartetem smyczkowym" Bartoka. Potrafią z niczego wyczarować fantastyczny groove, ale i głęboko zapuścić się we współczesną sonorystykę, chociaż tutaj nie czynią tego nazbyt często. Gdy dodać do dwóch wybitnych frontmanów - wyrastającego tradycji z giętkiej, zmiennej frazy Lyonsa saksofonistę Roba Browna i arcymistrza puzonu Swella, to album jawi się jako doskonała, odważna propozycja, czerpiąca wprawdzie z dorobku Bartoka, ale pozostająca w nurcie odważnego, kreatywnego free jazzu.

To muzyka, którą można odkrywać i smakować powoli. I nawet po wielu, wielu przesłuchania wciąż jeszcze potrafi zaskoczyć czymś nowym. Znakomity album!
autor: Marek Zając

Steve Swell: trombone
Rob Brown: alto saxophone
Connie Crothers: piano
William Parker: bass
Chad Taylor: drums

1. Roswellian Folk Song 7:58
2. For Will Connell Jr 7:52
3. After SQ4 9:59
4. Attack Of The Mikkrokosmos 8:12
5. Bartok Screams 13:40
6. Lent-Oh! 14:09
7. Ultima 8:34

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 3 kwietnia 2015

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.
Tony Malaby – niebywale kompetentny saksofonista z Nowego Jorku - towarzyszy naszym free jazzowym podróżom od lat. Nie rzadko w cieniu, nie zawsze na pierwszej linii frontu. Być może nigdy nie zaliczymy go do grona geniuszy tenoru, tudzież sopranu, jakkolwiek w kaście wyjątkowo sprawnych rzemieślników umieszczamy go od dawien dawna. Tamarindo to pomysł muzykowania w trio z przyjaciółmi, na bazie wcześniej zarysowanych pomysłów na stosunkowo swobodne improwizacje (po prawdzie pierwsza edycja tej formacji dokonała się w kwartecie, z udziałem samego Wadady Leo Smitha). A przyjaciół Malaby ma wyjątkowych. Kontrabasista William Parker nie wymaga jakichkolwiek rekomendacji (prywatnie z ogromną radością odnajduję go świetnej formie na Samos Aqua), zaś Nasheet Waits, jego partner w dziele dopełniania muzycznej przestrzeni, precyzyjny i oszczędny drummer nieco młodszego pokolenia, niebawem także wejdzie na podobny Parkerowi poziom naszej muzycznej akceptacji. Siedem odcinków muzycznych, które śmiało umilą Wam niejedną trudną chwilę codziennej egzystencjalnej tułaczki.
autor: Andrzej Nowak

Nasheet Waits: drums
Tony Malaby: saxophone
William Parker: bass

1. Mule Skinner 5:46
2. Loretto 5:50
3. *matik-Matik* 6:00
4. Can't Find You... 13:12
5. Bitter Dream 8:34
6. Little Head 5:20
7. Somos Agua 10:24 


płyta do kupienie na multikulti.com

wtorek, 10 lutego 2015

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.
Trzecia płyta amerykańskiego tria Tamarindo nie przynosi rewolucji stylistycznej, a raczej eksploruje obszar znany z poprzednich płyt - studyjnego albumu "Tamarindo" oraz koncertowej realizacji z gościnnym udziałem trębacza Wadady Leo Smitha "Tamarindo Live".
Tym razem jednak muzyka zdaje się mieć bardziej zwarty charakter - wciąż obcujemy wszak z kompozycjami Tony'ego Malaby'ego. Tutaj zresztą wszystko zdaje się być podporządkowane podskórnemu napięciu dźwięków - mimo że muzyka płynie niczym rzeka o niezbyt wartkim nurcie, to jednak William Parker i Nasheet Waits nasycają ją takim rytmicznym napięciem zaprojektowanym pieczołowicie przez lidera, że temu ostatniemu właściwie sola wychodzą same. Najciekawiej jest jednak gdy William Parker chwyta za smyczek - jego gra zyskuje wtedy wymiar, swing i głębie nieosiągalny dla nikogo ze znanych mi współczesnych basistów. I jest to chyba równocześnie najcudowniejsze uzupełnienie czujnej gry Waitsa.

Sam Malaby prezentuje tu znakomitą formę jako instrumentalista, a jako kompozytor jest na przyzwoitym poziomie. Nigdy wszak nie miał aspiracji do pisania chwytliwych riffów czy melodyjnych tematów, ale jak niewielu instrumentalistów potrafi zamienić muzykę improwizowaną w czystą poezję - tak jak robi to z partnerami w zamykającym płytę temacie "Somos Agua". Piękne nagranie.
autor: Józef Paprocki

Nasheet Waits: drums
Tony Malaby: saxophone
William Parker: bass

1. Mule Skinner 5:46
2. Loretto 5:50
3. *matik-Matik* 6:00
4. Can't Find You... 13:12
5. Bitter Dream 8:34
6. Little Head 5:20
7. Somos Agua 10:24 


płyta do kupienie na multikulti.com

niedziela, 11 stycznia 2015

Billy Bang / William Parker "Medicine Buddha", NoBusiness Records 2014, NBCD71.

Billy Bang / William Parker "Medicine Buddha", NoBusiness Records 2014, NBCD71.

Billy Bang / William Parker "Medicine Buddha", NoBusiness Records 2014, NBCD71.

Przepiękne duetowe nagranie dwóch geniuszy improwizacji i wirtuozów - Billy'ego Banga oraz Williama Parkera - zarejestrowane zostało w Reuben Museum of Art w Nowym Jorku w 2009 roku, na dwa lata przez śmiercią Banga. Znali się już wtedy znakomicie od prawie czterdziestu lat, od z górą trzydziestu - współpracowali ze sobą, ale - chociaż trudno to uwierzyć - płyta ta, wydana nakładem litewskiej oficyny NoBusiness - to bodaj pierwsza ich duetowa realizacja.

Billy Bang

Obaj wypowiadają się tutaj z niezwykłą muzyczną swadą, elokwencją, biegłością i lekkością, ich improwizacje są niezwykle płynne, potoczyste, jakby grali z dawien dawna szlifowane kompozycje. To właśnie jest efekt długotrwałej współpracy, która zakłada nawet nie tyle znajomość sposobu gry partnera, jego tricków, zagrywek i patencików, ale wywodzi się z całkowitego zaufania muzycznej wyobraźni przyjaciela, wspólnoty doświadczeń i wizji. Bo dźwięk nie rodzi się tu w odpowiedzi na dźwięk, ale powstaje równolegle, w tym samym czasie, jakby grali zakomponowane wcześniej, bardzo, bardzo długie unisono.

I chociaż obaj są tu równorzędnymi partnerami, to jednak brzmienie tego duetu silniej determinuje Billy Bang. I nie chodzi tu tylko o to, że gra instrumencie o większej dynamice brzmienia, łatwiejszym w kreacji melodii, solowych partii, ale o klimat, w jakim pozostają właściwie wszystkie kompozycje i improwizacje na tej płycie. Billy Bang jak wielu współczesnych mu muzyków trafił na początku lat siedemdziesiątych do Wietnamu. Ale bynajmniej nie grał tam w wojskowej orkiestrze, ale - podobnie jak choćby Joseph Jarman czy Frank Lowe - do jednostki frontowej. I nigdy już - podobnie jak i inni wspomniani wyżej muzycy nie wyzwolił się z traumy wojennego koszmaru.

William Parker
Dawał tym wyraz także w swojej muzyce, od początku właściwie wplatając w tok swych kompozycji odniesienia do muzyki dalekowschodniej, czasami zdarzał się temat wprost zaczerpnięty z muzyki Indochin. Z czasem jednak te nawiązania i odniesienia stały się coraz bardziej widoczne i znalazły swoje apogeum na dwóch albumach "Vietnam - The Aftermath" oraz "Vietnam: Reflections". Ale i tutaj jest niemało - Bang sięga bowiem po dalekowschodnią harmonię oraz upodabnia brzmienie swych skrzypiec do dalekowschodnich instrumentów grając ruchliwą, pozornie niedbałą frazą. William Parker natomiast mocno osadza te utwory w jazzowym kontekście, mocniej niż na najnowszych swych produkcjach akcentując loftowe korzenie własnych muzycznych doświadczeń. Ale i on - zwłaszcza, gdy sięga po shakuhachi czy dousn'gouni daje się porwać folkowym, niemal korzennym improwizacjom.

Piękna płyta będąca wyrazem wirtuozerii, elokwencji i wrażliwości dwóch wielkich postaci improwizowanego jazzu i pokazująca jak bardzo brakuje nam Billy'ego Banga. Koniecznie.
autor: Marcin Jachnik

Billy Bang: violin, thumb piano
William Parker: bass, shakuhashi, dousn'gouni

1. Medicine Buddha 22:30
2. Sky Song 6:15
3. Bronx Aborigines 3:42
4. Eternal Planet (Dedicated to Leroy Jenkins) 14:22
5. Buddha’s Joy 5:43



płyta do kupienia na multikulti.com

piątek, 4 października 2013

Melodic Art-Tet [Charles Brackeen / Ahmed Abdullah / William Parker / Roger Blank / Tony Waters] "Melodic Art-Tet" NoBusiness Records 2012, NBCD56



Melodic Art-Tet [Charles Brackeen / Ahmed Abdullah / William Parker / Roger Blank / Tony Waters] "Melodic Art-Tet" NoBusiness Records 2012, NBCD56.
Spotkali się - Charles Brackeen i Ahmed Abdullah - pierwszy raz wspólnie na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy gdy krystalizowała się tzw. loftowa scena Nowego Jorku skupiona wokół kilku klubów i studiów nagraniowaych na dolnym Manhattanie. Każdy z nich miał już doświadczenie - Brackeen granie członkami kwartetu Ornette'a Colemana, Ahmed Abdullah - występy z luminarzami loftów (Jemeelem Moondockiem, Samem Riversem). Pierwotnie nie mieli pomysłu na kwartet, ale na trio - z obecnym i w tym nagraniu perkusistą Rogerem Blankiem. Później, gdy pojawił się młodziutki William Parkerem - był cudownym uzupełnieniem tego tria i świetnie wpasował się ich formułę grania. A inspiracji tu strasznie wiele - Arkestra Sun Ra (do której zresztą Abdullah dołączył w 1976 - nagranie jest z roku 1974 - i w której pozostał aż do śmierci lidera), dokonania Sonny Rollinsa, rzecz jasna - Ornette'a sColemana i jeszcze tego, z którego wzięli koncepcję - Alberta Aylera. To przecież on wplatał juz wtedy w żywiołowe, drapieżne improwizacje swojego zespołu melodyczne fragmenty żywcem wyjęte z dziewiętnastowiecznego amerykańskiego zachodu.

Taka formuła świetnie się sprawdza z muzykami kreatywnymi, mającymi inwencję i pomysł, i rozumiejącymi się doskonale. Tak działał też kwartet Colemana, chociaż tak prostej melodyki jak u Aylera czy tutaj nie stosował. Nie był on też jak Ayler drapieżny, pierwotny i intuicyjnie groźny, za to w formalnych komplikacjach bił jego twórczość na głowę.
Tutaj to wszystko jest obecne, odniesienie i inspiracje są szalenie czytelne, a kreatywności twórczy instynkt instrumentalistów sprawia, że brzmią w sobie tylko właściwy sposób, nie kopiują dokonań muzyków pierwszego pokolenia free-jazzmanów. Więcej nieco niż u wszystkich powyższych twórców odwołań do folkloru - tego dla jazzu pierwotnego, afrykańskiego. Nie przypadkiem piątym uczestnikiem spotkania jest grający tu tylko na małych perkusjonaliach Tony Waters (Ramadan Mumeen).
Płyta robi wrażenie zwartej, kolektywnej improwizacji, znakomicie się tworzonej i czerpiącej z wielu rozmaitych tradycji. W moim odczuciu - znakomite nagranie!
autor: Józef Paprocki


Charles Brackeen: flute, soprano and tenor saxophones
Ahmed Abdullah: trumpet
William Parker: bass
Roger Blank: drums
Tony Waters (Ramadan Mumeen): percussion

1. 17'03"
Before Heaven and Earth and the World
Face of the Deep

2. 20'01"
Above the Cross
My Divine

3. 30'31"
Time and Money
YAMACA
Open
Pit Chena
In the Chapel
With Cheer

4. 12'07"
Redemption
Consecration

płyta dom kupienia na multikulti.com

czwartek, 17 marca 2011

Other Dimensions in Music featuring Fay Victor "Kaiso Stories", Silkheart, 2011

Other Dimensions in Music featuring Fay Victor "Kaiso Stories", Silkheart 2011, SHCD158.
Other Dimesion In Music to kwartet, który chociaż działa na scenie muzyki improwizowanej i awangardowego jazzu niemal dwadzieścia pięć lat nigdy nie przybrał form regularnego projektu z trasami koncertowymi, próbami. Raczej są to pojedyncze koncerty lub występy na festiwalach jazzowych po obu stronach Atlantyku, rejestrowane i wydawane na płytach. Czasem wizyta w studiu dokumentująca pomysły muzyków. Stąd też płyt wydali przez ten okres niewiele, ale wszystkie, bez wyjątku zasługują na uznanie. Gdy rozpoczynali działalność - w nieco odmiennym składzie (początkowo na perkusji grał Rashid Bakr, ale bywało też, że Hamid Drake; tutaj jest to Charles Downs) - nie byli legendarnymi muzykami jazzowej awangardy, ale mało znanymi (i uznanymi) improwizatorami. Kolejne płyty tego składu, nagrywane dość dużych odstępach czasu, to także świadectwo ich indywidualnego rozwoju i kolektywnego porozumienia. Nie inaczej jest i z najnowszym nagraniem, które podobnie jak płyta "Time Is Of The Essence Is Beyond Time" powstało w nieco poszerzonym składzie. Tam był to pianista Matthew Shipp, tutaj - wokalistka Fay Victor. To właśnie dzięki jej obecności muzyka ma odmienne korzenie i zupełnie inną formę. Najpierw o korzeniach - tych szukać należy (zgodnie z tytułem) w muzyce kaiso, wywodzącej się Afryki Zachodniej, ale wzbogaconej wpływami hiszpańskich kolonizatorów. Samo słowo wywodzi się z języka hausa i znaczyło tyle, co nasze brawo - było entuzjastycznym wyrażeniem aplauzu. Muzyka ta przeszczepiona przez Hiszpanów na Karaiby (Trynidad & Tobago) stała się podstawą Calypso. Muzyka proponowana na tej płycie z samym Calypso wiele wspólnego nie ma, chociaż wykorzystuje w warstwie tekstowej klasyczne liryki tego gatunku. Zdecydowanie więcej czerpie z tradycji Czarnego Lądu mieszając źródła z free jazzowymi doświadczeniami muzyków. Całość wypada świetnie i przekonująco - nikt tu nie sili się na zgrabne zamknięcie tych utworów w piosenkowe ramy, ale pozostawiają formę otwartą, jakby niedokończoną. Jest w tym autentyczność i prawdą, chociaż Fay Victor wykorzystuje przecież zapisane wcześniej teksty. Głos jednak traktuje jako instrument z bardzo szeroki sposób - potrafi nim operować niczym Peter Brotzmann saksofonem, potrafi śpiewać niczym balladę, szemrać, melodeklamować, a jej chropowaty głos zdradzający niemałe życiowe doświadczenie znakomicie komponuje się z brzmieniem kwartetu. Najpełniej współbrzmi, gdy Roy Campbell lub Carter chwytają za flet, który brzmi tu podziwu godną delikatnością - trochę niczym instrument Erica Dolphy'ego. Daniel Carter jest żarliwy jak zawsze, William Parker - liryczny, a perkusista Charles Downs po prostu spełnia swoje zadanie - nie jest wirtuozem i takiego tu nie potrzeba; ma trzymać rytm. I to wystarcza.
Other Dimension In Music wraz z Fay Victor zdają się być na płycie spadkobiercami AACM-u i pierwotnych tradycji ruchu, muzyki Art Ensemble of Chicago wywiedzionej z rytuału i frez jazzu równocześnie. Nie chcą się nikomu przypodobać, niczym młode i promowane gwiazdy spod znaku stowarzyszenia. Ich muzyka ma moc i gniew, nie tylko blichtr, i pustą wirtuozerię. Właśnie dlatego robi tak duże wrażenie.
autor: Marek Zając

Roy Campbell: trumpet, pocket trumpet, flugelhorn, flute, pipes, bells
Daniel Carter: alto, tenor and soprano saxophones, flute, trumpet, clarinet
William Parker: double bass, gembri, bass duduk, trombonium
Charles Downs: drums, percussion
Fay Victor: voice

1. Maryanne Revisited 13:33
2. Three Friends Advised 15:24
3. Kitch Goes Home 7:36
4. Saltfish Refried 10:46
5. John Gilman Wants Tobacco 1:57
6. An Open Letter 10:02
7. De Night A De Wake 6:45
8. We Is We Trini 8:24


Other Dimensions In Music: Roy Campbell, Daniel Carter, William Parker & Charles Downs

płyta do kupienia na multikutli.com