wtorek, 28 czerwca 2016

Red Trio + John Butcher "Summer Skyshift" Clean Feed 2016, CF372

Red Trio + John Butcher "Summer Skyshift" Clean Feed 2016, CF372
Red Trio to znakomity portugalski zespół który nie pierwszy raz pojawia się katalogu oficyny Clean Feed. O ile jednak pierwsza ich płyta przynosi muzykę która hipnotyzowała energią, ale i po pewnym czasie nużyła przewidywalnością konwencji, to zupełnie inaczej ma się sprawa gdy dołącza do nich gość zza oceanu (tak było zarówno w przypadku wcześniejszych nagrań czy to z Butcherem czy też Natem Wooleyem) - muzyka nieco traci na żywiołowości, ale zyskuje zdecydowanie na otwartości i kreatywności.

Pierwsza płyta tria, jak i ich koncerty, przynosi muzykę dosyć schematycznie zbudowaną jeżeli chodzi o formę - od poszukiwania i preparacji instrumentów muzyka zyskiwała na energii aż to energetycznej erupcji gdy muzycy zapętlali jakiś krótki rytmiczny motyw, po którym następowało gwałtowne wyciszenie i proces rozpoczynał się od nowa - czasem nawet kilkakrotnie w ramach jednego utworu. Oczywiście w toku improwizacji krystalizowały się z tego małego składu dialogujące duety, było miejsce na starannie budowane partie solowe, ale forma zawsze była taka sama - od jednego energetycznego spazmu do następnego. Oczywiście skład ten jest niesłychanie zgrany i rozumie się w półdźwięku, więc słuchało się tej muzyki z dużą przyjemnością, ale po kilkukrotnym spotkaniu okazywało się, że już nie ma ona przed nami tajemnic.

Muzycy zresztą chyba myśleli i czuli podobnie, bo na kolejną płytową realizację (dla litewskiego NoBusiness) zaprosili amerykańskiego saksofonistę Johna Butchera. On otworzył ich muzykę i wyrwał ją z zaklętego kręgu napięć i rozprężeń, uczynił narrację bardziej linearną i wzbogacił warsztat poszczególnych instrumentalistów. I chociaż ten pierwszy z Johnem Butcherem album nie był płytą do końca koncepcyjnie przemyślaną, bardzo się cieszę, że kontynuowali oni współpracę, bowiem owoce jej są znakomite. Taka jest właśnie ta płyta - więcej tutaj kolektywności, a tworzący je instrumentaliści w końcu w pełni stanowią kolektyw - potrafią słuchać siebie nawzajem, inspirować, a muzyka w końcu zyskuje wyraz spójnej, zamkniętej całości. I to myślenie formą jest najważniejszą zmianą w projekcie Red Trio +. Świetne nagranie!
autor: Marek Zając

RED Trio:
Rodrigo Pinheiro: piano
Hernani Faustino: double bass
Gabriel Ferrandini: drums, percussion
+
John Butcher: tenor saxophone, soprano saxophone

1. track 1.1
2. track 1.2
3. track 1.3
4. track 2



płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Transports Publics / Thomas Baeté "Anthony Poole: Sonata, Divisions & Dances" Musica Ficta 2016, MF8023

Transports Publics / Thomas Baeté "Anthony Poole: Sonata, Divisions & Dances" Musica Ficta 2016, MF8023
To chyba pierwsza płyta w całości poświęcona kompozycjom Anthony'ego Poole's. Ten Angielski jezuita i kompozytor, wirtuoz violi da gamba, był ważną postacią w czasach kiedy żył. Po święceniach osiadł w hiszpańskiej - wówczas - Flandrii, w Saint-Omer, gdzie nauczał w jezuickim kolegium. Przypisuje mu się spore znaczenie dla rozwoju ówczesnej muzyki instrumentalnej (np. jego zasługą ma być rozwój sonaty w Anglii), ale pomimo tego do dziś dnia jego kompozycje nie zostały skatalogowane ani opisane.

Ponieważ więc nagranie to jest pierwszym - Thomas Baeté wraz z Transports Publics starał się zaprezentować przekrój przez odnalezione do dziś kompozycje Anthony'ego Poole'a. Tak więc obok konsortowych sonat można tu odnaleźć także kompozycje na dwie gamby solo, na której z mistrzowskiej gry Poole słynął w swoich czasach. I mimo, iż przynależy on do świata muzyki brytyjskiej wyraźnie słychać w jego muzyce powinowactwo z muzyką francuskiego i włoskiego baroku. Nie ma tu za wiele melancholii, a wszystko to za sprawą lekkości, swady i pogody ducha w interpretacji jaką proponuje nam Transports Publics, świetnie pasującej do muzyki Anthony'ego Poole'a łączącej w jedno tradycje północy i południa Starego Kontynentu.
Nagranie przecudnej urody!
autor: Wojciech Łastruga


Transports Publics:
Thomas Baete: bass viol, direction
Annelies Decock: baroque violin
Elisabeth Seitz: hammered dulcimer
Gesina Liedmeier: violone
Jan Van Outryve: archlite & cittern
Korneel Bernolet: virginals
Freek Borstlap: bass viol


Sonata a 3
S. Justinas for viola da gamba solo
Division Ayr I
Division Ayr III
Division to a Ground
Division Ayr IV
Division Ayr V
Division Ayr VI
Fantasia
A Second Division upon a Ground Basse
Praeludium & Aria
Courante
Saraband
Alman
A Division upon a Ground Basse
Chacone



płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 26 czerwca 2016

Harris Eisenstadt / Nate Wooley / Chris Dingman / Pascal Niggenkemper / Matt Bauder "Canada Day IV" Songlines 2015, SGL16142

Harris Eisenstadt / Nate Wooley / Chris Dingman / Pascal Niggenkemper / Matt Bauder "Canada Day IV" Songlines 2015, SGL16142
Niektórzy twierdzą, że to podsumowanie dotychczasowej działalności zespołu, ale w moim odczuciu to raczej skierowanie się w głąb tworzonej dotąd muzyki. Na albumie "Canada Day IV" to, co najistotniejsze dzieje się wtedy, gdy kwintet rozpada się na duety i tria, które ze sobą dialogują i wchodzą w interakcje.

Tak zresztą podchodzi do tego sam autor kompozycji i lider grupy Harris Eisenstadt, który opowiadając o kulisach powstawania tego materiału mówi, iż zaczął budować koncepcję poszczególnych kompozycji od małych składów i dopiero potem z tych duetowych, triowych czy solowych partii budował większe struktury. Oczywiście wciąż pozostaje aspekt niekontrolowany przez lidera czyli improwizacja, ale jej zakres określa z góry kanadyjski perkusista.

Wydaje mi się, że ta nowa odsłona projektu "Canada Day" ma związek z innym zespołem Eisenstadta, a mianowicie dwoma odsłonami kwartetu Golden State - to właśnie tam bowiem budował poszczególne utwory w taki sposób i chyba postanowił spróbować czegoś nowego także ze swoim najbardziej doświadczonym i silniej osadzonym w jazzowej tradycji projektem. Sama gra Eisenstadta także nieco się zmieniła, chociaż w dalszym ciągu opiera on swoje perkusyjne brzmienia na afrykańskich, polirytmicznych tradycjach. Jak opowiada, w ciągu ostatnich lat, zafascynowała go silnie muzyka latynoska i będąca jej częścią kubańska tradycja Bata. I wyraźnie słychać to w jego grze, która nabrała jeszcze większej lekkości i płynności.

Te zmiany mają jeszcze jeden efekt, i jak spojrzeć na to z dystansu, to wcale nie powinien być on zaskakujący - muzyka zyskała bardziej zespołowy, kolektywny charakter. I chociaż każdy z instrumentalistów tworzących zespół może się tu wykazać i zaznaczyć swoją obecność, to poprzez rozbudowanie całemu systemu małych struktur i kolektywów, są jeszcze silniej związani jako całość. Ale Nate Wooley, Matt Bauder czy Pascla Niggenkempler nie tracą przy tym nic ze swojej kreatywnej mocy - ich partie, indywidualne brzmienie, decydują w równej mierze o wartość płyty i zespołu, jak wprowadzane konsekwentnie w życie stylistyczne koncepcja lidera. To świetny zespół, który nie rezygnując z indywidualnych osobowości, potrafi ukazać kolektywną moc i potęgę grania, wcale przy tym nie powalając zespołową energią.

A tak w ogóle - przy wszystkich złożonościach muzyki Eisenstadta - to w dalszym ciągu kawał świetnego jazzu.
autor: Marcin Jachnik


Nate Wooley: trumpet
Matt Bauder: tenor saxophone
Chris Dingman: vibraphone
Pascal Niggenkemper: bass
Harris Eisenstadt: drums, compositions

1. After Several Snowstorms
2. Sometimes It's Hard to Get Dressed in the Morning
3. Let's Say It Comes in Waves
4. Life's Hurtling Passage Onward
5. What Can Be Set to the Side
6. What's Equal to What
7. Meli Melo






płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 25 czerwca 2016

Metropole Orkest / Mike del Ferro / Claron McFadden "Italian Opera Meets Jazz" Challenge Records 2016, CR73428

Metropole Orkest / Mike del Ferro / Claron McFadden "Italian Opera Meets Jazz" Challenge Records 2016, CR73428

Założona w 1945 roku Metropole Orkest - wielokrotnie nagradzana, m.in. nagrodą Amerykańskiej Akademii Filmowej - Oscarem i Grammy Awards w kategoriach Jazz / Symphonic / Orkiestra Pop, z dumą przedstawia premierowy program "Italian Opera Meets Jazz". Po wydaniu płyty "Sylva" z grupą Snarky Puppy członkowie Metropole Orkest nie zasypiają gruszek w popiele, przygotowali doskonale zapowiadający się premierowy materiał. Na płycie usłyszymy neapolitańskie pieśni i epokowe arie z oper włoskich mistrzów, jak Guiseppe Verdi i Giacomo Puccini, w wysmakowanych interpretacjach jazzowych mistrzów. bo jak inaczej nazwać pianistę Mike'a del Ferro, syna włoskiego śpiewaka operowego - Len del Ferro (1921-1992), współpracownika m.in. Marii Callas i Leonarda Bernsteina. Z solowymi recitalami wielokrotnie zjeździł cały świat. Od pewnego czasu występuje z Metropole Orkest, z którą współpracowali dotąd Joshua Redman, Kurt Elling, Cécile McLorin Salvant, Robert Glasper Experiment, John Scofield, Al Jarreau, Laura Mvula, Snarky Puppy, Antony & The Johnsons, Basement Jaxx, Tori Amos i Gregory Porter.

"Italian Opera Meets Jazz" to przykład wręcz modelowy wewnętrznego przenikania przeciwieństw. Z jednej strony mamy wystudiowaną, teatralną formę dziewiętnastowiecznej opery włoskiej, a z drugiej, skrzącą się od instrumentalnych improwizacji jazzową strukturę. Pojawiają się tutaj niezwykłe napięcia, pełne spektrum żywych emocji, a zjawiskowy głos amerykańskiej sopranistki - Claron McFadden, obdarzonej niezwykłym zmysłem dramatycznym jest prawdziwą ozdobą tej płyty. Claron McFadden ma za sobą współpracę z Tonem Koopmanem, Fabio Biondim, Markiem Minkowskim czy Williamem Christie'm, prezentuje tutaj fenomenalny warsztat wokalny, ale przede wszystkim nieoceniony talent improwizacyjny. Claron McFadden, częściej wykonująca ostatnio repertuar XX i XXI-wieczny (np. opera "Lulu" pod dyrekcją Sir Andrew Davisa czy operę Schonberga "Pierrot Lunaire" z Nash Ensemble) ma świetne ucho do repertuaru współczesnego, dlatego zapraszana jest często do takich właśnie projektów.

Metropole Orkest, Mike'owi del Ferro i Claron McFadden udała się sztuka niesłychana, w sposób maksymalnie naturalny i ekspresyjny połączyli dwie osobne tradycje, dwie odrębne emocje, w fascynujący swoją zmysłowością sposób. Bo odkryli rzadko dostrzeganą prawdę, że istota tej muzyki leży w jej zwyczajności, a równocześnie w mocnym związku muzyki i słów.
autor: Witek Leśniak

Metropole Orkest
Jules Buckley: direction
Mike del Ferro: piano
Claron McFadden: sopran

1. Brindisi (from “la Traviata” by Guiseppe Verdi) 05:57
2. Recondita Armonia (from “Tosca” by Giacomo Puccini) 05:39
3. Funiculí Funiculá 06:32
4. Torna a Surriento 04:44
5. La donna e mobile (from “Rigoletto” by Giuseppe Verdi) 04:18
6. E luceby le Stelle (from “Tosca” by Giacomo Puccini) 06:12
7. Tiritomba 03:48
8. Non ti scordar di me 07:18
9. Torna piccina mia 03:49
10. O mio babbino Caro (from “Gianni Schicchi” by Giacomo Puccini) 05:56
11. Prélude (from “Carmen” by Georges Bizet) 04:56
12. Vissi d’arte (from 'Tosca' by Giacomo Puccini) 05:54



płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 23 czerwca 2016

Kaja Draksler / Susana Santos Silva "This Love" Clean Feed 2016, CF353

Kaja Draksler / Susana Santos Silva "This Love" Clean Feed 2016, CF353
"This Love" to pierwsze nagranie nowego duetu, który powinien zauroczyć jazzową publiczność. Przynajmniej tę bardziej otwartą na doświadczenia wyrastające z jazzowej awangardy. Ale chociaż obie młode improwizatorki są z tą sceną kojarzone, duetowa płyta odwołuje się w równej mierze do tradycji free, współczesnej muzyki komponowanej, jak i doświadczeń choćby Milesa Davisa. Bo czy jest w jazzie trębacz, na którego Davis nie wywarłby wpływu?

Kaja Draksler to Słowenka, ale od lat mieszka w Amsterdamie współtworząc przebogatą holenderską scenę jazzową. Młodziutka, niespełna trzydziestoletnia Draksler (rocznik 1987) należy wraz z Evą Risser, Sophie Agnel, Kris Davis i Angelicą Sanchez do grupy niezwykłych pianistek, improwizatorek i kompozytorek rewolucjonizujących współczesną scenę. Klasycznie wykształcona z równą wprawą potrafi poruszać się w świecie jazzu, jak i klasyki korzystając przy tym z całego arsenału sonorystycznych wprawek i fortepianowych preparacji. Tworzy pełne wewnętrznego napięcia, przemyślane struktury kreatyenie sięgając do dorobku totalnej pianistyki Cecila Taylora i wzbogacając ją jeszcze o tradycje europejskiej awangardy klasycznej.

Jej pełna subtelności i mocno osadzona w rytmice gra znajduje idealną partnerkę w młodej portugalskiej trębaczce Susanie Santos Silvie, która znakomicie sprawdza się w tym kameralnym projekcie. Liryzm, wyczucie formy, wyobraźnia, perfekcyjne opanowanie instrumentu - tym imponowała już ona w poprzednich, współtworzonych projektach - czy to grając z triem Lama, z De Beren Gieren, czy nagrywając z Torbjörn Zetterbergiem i organistą Hampusem Lindwallem. Tu dochodzi jeszcze pełne skupienia brzmienie odwołujące się do wspomnianego Davisa i cudowność narracji pozwalająca słuchaczom w pełni zatracić się niezwykłej muzyce duetu.

Jedna z najciekawszych duetowych płyt ostatnich lat. Pozostaje mieć nadzieję, że projekt ten będzie miał szansę rozwijać się dalej i wciąż. Koniecznie!
autor: Marek Zając

Kaja Draksler: piano
Susana Santos Silva: trumpet, flugelhorn

1. Laurie
2. This Love
3. Hymn to the Unknown
4. Foolish Little Something
5. Forgotten Lands
6. You Persevere


płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 22 czerwca 2016

Quatuor Machaut [Quentin Biardeau / Simon Couratier / Francis Lecointe / Gabriel Lemaire] "Quatuor Machaut", Ayler Records 2015, AYLCD147

Quatuor Machaut [Quentin Biardeau / Simon Couratier / Francis Lecointe / Gabriel Lemaire] "Quatuor Machaut", Ayler Records 2015, AYLCD147
Quentin Biardeau oraz prowadzony przez niego Quatuor Machaut powracają do muzyki czternastowiecznego kompozytora Guillaume’a de Machaut. Tym razem sięgają po chyba najsłynniejsze dzieło paryskiej szkoły polifonii, jakim jest Msza Notre Dame, uznawana powszechnie za arcydzieło czternastowiecznej muzyki wielogłosowej.

W interpretacji Quatuor Machaut głosy zastępują instrumenty (saksofony), a sam zespół skupia się na eksploracji barw, faktur, harmonii i dynamiki, a także wrażeń i emocji, jakie wywołuje w muzykach kontakt z tak bardzo specyficzną, sakralną tkanką kompozycji, która pozostawia jednak znaczną przestrzeń dla wolności i improwizacji wszystkich czterech muzyków w bogatych ramach harmonicznych.

Muzyka, jaką otrzymujemy przynależy w pełni do dwóch światu - sacrum i profanum, stoi gdzieś na przecięciu dróg muzyki sakralnej i spektralnej. To mistyka, ale nieco innego rodzaju, uniwersalna, nie chrześcijańska, bo bazująca na emocjach, a nieposługująca się greckim 'logos'. Wszystko to podkreśla jeszcze nagranie dokonane w średniowiecznym opactwie w Noirlac. Piękna płyta, daleko odbiegająca formą od jazzowych czy awangardowych produkcji.
autor: Marek Zając


Quentin Biardeau: tenor saxophone
Simon Couratier: baritone saxophone
Francis Lecointe: alto and baritone saxophones
Gabriel Lemaire: alto and baritone saxophones

1. Kyrie
2. Solus
3. Gloria
4. Sanctus
5. Christe
6. Credo
7. Ite Missa Est



płyta do nabycia na multikulti.com

Harris Eisenstadt / Jeb Bishop / Tony Malaby / Jason Roebke "Old Growth Forest", Clean Feed 2016, CF359

Harris Eisenstadt / Jeb Bishop / Tony Malaby / Jason Roebke "Old Growth Forest", Clean Feed 2016, CF359
Wszystko w życiu ma podobno swój czas. Tak też - być może - było z tym nagraniem. Harris Eisenstadt wspominał bowiem że marzeniem muzyków którzy grali ze sobą w Jeb Bishop Trio (Jeb Bishop, Harris Eisenstadt, Jason Roebke) było granie w kwartecie z Tonym Malabym. Tylko ciągle coś stało na przeszkodzie - a to napięty grafik Malaby'ego, a to problemy ze słuchem Jeba Bishopa przez które nawet wycofał się on z Vandermark 5. Jednak w 2015 roku, dzięki zaproszeniu przez Johna Zorna do The Stone tą ideę w końcu udało się wcielić w życie. I tak, w końcu, po latach na scenie raz jeszcze pojawiło się stare Jeb Bishop Trio wsparte przez saksofonistę Tony'ego Malaby.

Nieprzypadkowo jednak nazwa Jeb Bishop Trio nie pojawia się na płycie. Raz, że to zespół od lat niedziałający i właściwie już chyba nieco zapomniany (więc marketingowy aspekt odpada); dwa - że ta muzyka i tworzący ją partnerzy jest już zgoła inna. Tam pisali wszyscy - tutaj to tylko i wyłącznie kompozycje Eisenstadta; tam, nawet gdy improwizowali to czuło się kto rozdaje tam karty. Tutaj jest podobnie, tylko osoba się zmieniła - Bishopa w tej roli zastąpił Eisenstadt. Wiele też odmienia - tak w warstwie melodycznej jak i harmonicznej obecność Malaby'ego. Muzyka silniej zdaje się być osadzona w jazzowym idiomie, chociaż rzadziej niż w innych projektach dochodzi tu do głosu znana umiejętność kanadyjskiego perkusisty pisania gładkich, ładnych tematów. Więcej tu barwnych plam i zabaw harmonią, a melodyka jakby schodzi na plan dalszy.

Ale muzyka nie traci przez to ani na intensywności, ani - również - komunikatywności. Eisenstadt jawi się więc - chyba już po raz kolejny - jako wizjoner i kolorysta. Pracując nad materiałem (kompozycjami) starał się on tak go napisać, by utrzymać spójność tożsamościową muzyki, całą resztę jednak pozostawić otwartą. I chyba te słowa - otwarty jazz - najlepiej opisują muzykę na płycie "Old Growth Forest". Któryś z krytyków pięknie napisał, że wszystko na tej płycie, każdy dźwięk i fraza - mimo upływu lat - brzmi jak przeznaczenie. Polecam bardzo.
autor: Marek Zając

Jeb Bishop: trombone
Tony Malaby: tenor saxophone
Jason Roebke: double bass
Harris Eisenstadt: drums, compositions

1. Larch 3:55
2. Pine 7:28
3. Hemlock 7:22
4. Redwood 7:08
5. Spruce 7:00
6. Fir 6:27
7. Big Basin 7:35
8. Cedar 7:04

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Dave Liebman / Richie Beirach "Balladscapes" Intuition 2016, INT3444

Dave Liebman / Richie Beirach "Balladscapes" Intuition 2016, INT3444
Pierwszy raz grali razem półwieku temu. Prezydentem Stanów był wtedy Lyndon Johnson, na scenie królowali The Beatles, a film "My Fair Lady" zdobył wtedy osiem Oskarów. Pierwszą wspólną płytę nagrali w 1975 roku („Forgotten Fantasies”), ale przez lata regularnie spotykali się na 19 ulicy na Manhattanie, by po prostu razem grać i cieszyć się muzyką. Regularnie też koncertowali w duecie, a w latach osiemdziesiątych razem tworzyli zespół Quest (jeszcze z Elvinem Jonesem w składzie). Teraz znów razem weszli do studia, by cieszyć się wspólnym jam session, powracając do swoich ulubionych ballad, a czasem po prostu improwizując. Czynią to w cudowny, niespieszny sposób, z oszczędnością godną dojrzałych, świadomych swej sztuki mistrzów.

Dave Liebman, po ukończeniu u Lenniego Tristano studiów w zakresie teorii muzyki i kompozycji, a saksofonu i fletu u Charlesa Lloyda, podjął – w 1971 roku – swą pierwszą pracę w zespole Elvina Jonesa z którym występował blisko dwa lata. Wcześniej, jeszcze na początku lat 70 założył warsztatową, jazz-rockową formację The Wheel Drive. Po przejściu (1973-74) do grupy Milesa Davisa, kierował równocześnie formacją Lookout Farm, jedną z wielu, które próbowały łączyć jazz z muzyką Indii. Pod koniec lat 70. koncertował z Chick’em Coreą, prowadził odnoszący spore sukcesy autorski kwintet (gdzie grali Terumasa Hino, John Scofield, Ron McLure i Adam Nussbaum). Liebman był w tym okresie jednym z czołowych saksofonistów wykonujących improwizowaną muzykę fusion. W latach 80. znów grał z Milesem Davisem, tworząc w jego zespole swoje opus magnum. Po dziś dzień saksofonista jest niezwykle aktywnym twórcą, koncertującym i nagrywającym z najwybitniejszymi artystami jazzu i muzyki awangardowej, ale jest również zaangażowany w rozmaite projekty edukacyjne, jako animator jazzowej sceny i wykładowca akademicki.

Beirach jest nowojorczykiem. Studiował muzykę klasyczną i jazz, a pianistycznie dojrzewał pod okiem Lenniego Tristano. I tutaj właśnie spotkał Dave'a Liebmana. Ukończył Berklee School of Music oraz Manhattan School of Music gdzie uzyskał dyplom z teorii muzyki oraz jazzowej kompozycji. Aktywny na scenie jazzowej od roku 1972 gdy rozpoczął współpracę ze Stanem Getzem oraz Chetem Bakerem, w swej pianistyce najczęściej odwoływał się do dokonań klasycznych jazowych twórców - Arta Tatuma i Billa Evansa, a ze współczesnych - McCoy'a Tynera i Chicka Corea'i, ale prawdziwą karierę zrobił jako kompozytor i aranżer, a nie instrumentalista (jego kompozycje - "Leaving" czy "Elm" dzisiaj zaliczane są do jazzowych standardów, ale pisał także piosenki). Ostatnimi laty z rzadka tylko aktywny jako instrumentalista.

W tym nagraniu na pierwszy plan wysuwa się pianistyka Richie'go Beirach - to on niespiesznie buduje atmosferę i harmonię, wprowadza i kończy poszczególne kompozycje, nadaje barwę i niespieszne tempo poszczególnym utworom. Partie Liebmana są natomiast dramaturgiczną osią poszczególnych kompozycji - niezależnie od tego czy gra temat czy po prostu improwizuje. Ten album to spokój i wyciszenie, niezwykły przykład na to, że w muzyce wcale nie musi się wiele wydarzyć, by powiedzieć, zagrać to, co najistotniejsze. Że samoograniczenie rodzi się dojrzałości, a umiar jest kwintesencją dobrego smaku. Jedna z prawdziwych perełek wśród balladowych, nastrojowych płyt. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki


Dave Liebman: saxophones
Richie Beirach: piano

1. Siciliana
2. For All We Know
3. This Is New
4. Quest
5. Master of the Obvious
6. Zingaro
7. Sweet Pea
8. Kurtland
9. Moonlight in Vermont
10. Lazy Afternoon
11. Welcome / Expression
12. Day Dream

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 18 czerwca 2016

Sei Miguel "(Five) Stories Untold", Clean Feed 2016, CF374

Sei Miguel "(Five) Stories Untold", Clean Feed 2016, CF374
Sei Miguel to prawdziwy weteran portugalskiej sceny awangardowej. Aktywny na niej od lat osiemdziesiątych jest muzykiem wciąż jeszcze bardzo mało znanym w Europie i rzadko poza Portugalią wydającym swoje nagrania. Ale jest przy tym postacią niezwykle wprost skupioną na swojej muzyce, nie publikującą bez sensu kolejnych, niewiele wnoszących koncertów. I świetnym dowodem na to jest właśnie niniejsza płyta.

Zebrane tutaj nagrania zarejestrowane zostały w ciągu niemal roku w rozmaitych studiach i w odmiennych składach instrumentalnych. Jednak same kompozycje powstały w ciągu wielu, wielu lat np. zamykająca album "Sentinela" datowana jest na lata 1979-1992 oraz 2015. Na płycie ułożone są według składów w jakich zostały zarejestrowane - od minimalistycznego duetu z puzonistką Falą Mariam (prócz lidera ona jedna pojawia się we wszystkich utworach) po oktet z dużą sekcją dętą. Sei Miguel buduje swoje kompozycjo-improwizacje w kompletnym oderwaniu od jazzowej tradycji, chętnie za to odwołując się do dziedzictwa Johna Cage'a oraz Alvina Luciera. Jak sam wspominał, zawsze starał się jednak, by każda w historii na płycie "była odmiennym światem". I słuchając tego albumu, wyciszonego i skupionego, ma przekonanie, że to mu się udało. To opowieści spójne i piękne, przynoszące ukojenie i - w moim odczuciu - mające w sobie wcale nie mało śródziemnomorskiego słońca mimo na wskroś współczesnego charakteru.

Nie jazz, ale zachwyca bardzo. Pełna skupienia opowieść w dźwiękach wcale niełatwych, ale zawsze - akustycznie czy elektro-akustycznie - niezwykle fascynujących.
autor: Marek Zając

1. Asterion (1999)
Sei Miguel: trumpet
Fala Mariam: trombone
Recorded November 8, 2014 at ZDB, during Creative Fest #8, by Cristiano Nunes.

2. Abrigo Dos Pássaros (2009-2014)
Sei Miguel: trumpet
Fala Mariam: trombone
Moz Carrapa: acoustic guitar
Recorded November 19, 2014 at Namouche studios by Joaquim Monte.

3. Os Céus (2010)
Sei Miguel: trumpet
Fala Mariam: trombone
Carlos Santos: computer
Hernâni Faustino: electric bass
Luis Desirat: drums
Recorded April 13, 2015 at Namouche studios by Joaquim Monte.

4. Oito Lançamentos Para Pedro Caveira (2010)
Sei Miguel: trumpet
Fala Mariam: trombone
Carlos Santos: computer
Hernâni Faustino: electric bass
Luis Desirat: drums
Recorded April 13, 2015 at Namouche studios by Joaquim Monte.

5. Sentinela (1979-1992-2015)
Sei Miguel: trumpet
Fala Mariam: alto trombone
Nuno Torres: alto saxophone
Rodrigo Amado: tenor saxophone
Bruno Parrinha: alto clarinet
Paulo Curado: flute
Pedro Lourenço: electric bass
Hernâni Faustino: electric bass
Recorded July 15, 2015 at Namouche studios by Joaquim Monte.

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 17 czerwca 2016

Michael Blake "Fulfillment" Songlines 2016, SGL16152

Michael Blake "Fulfillment" Songlines 2016, SGL16152
W ciągu ostatnich 10 lat, nowojorski saksofonista Michael Blake wracał wielokrotnie do Vancouver, skąd wyemigrował w 1986 roku. Tam powstawały znakomite albumy, nagrane z towarzyszeniem przedstawicieli kanadyjskiej sceny kreatywnego jazzu. "Amor de Cosmos" (2007), z udziałem Chrisa Gestrina, Dylana van der Schyffa i André Lachance'a. "The Grand Scheme of Things" (2012) z jego Variety Hour quartet (Gestrin, van der Schyff i JP Carter).

Jego najnowszy album wydaje się być artystycznie najbardziej ambitnym, z dotąd zrealizowanych projektów, można go porównać chyba tylko z rozmachem "Kingdom of Champa" (1997), na której Michael Blake w doborowym składzie połączył dwa odległe światy muzyczne – dawny (tradycyjnej muzyki wietnamskiej) i współczesny (zakręconego nowojorskiego jazzu).

"Fulfillment" to swoisty hołd oddany ofiarom, jednego z przemilczanych faktów, z XX wiecznej historii Kanady, kiedy to w 1914 roku zawrócony został japoński frachtowiec, na którego pokładzie było kilkuset emigrantów z Indii (głównie Sikhów). Był to efekt działalności, rosnących w siłę kanadyjskich nacjonalistów, głoszących rasistowski postulat "Białego kraju i białej Kolumbii Brytyjskiej".

Michael Blake, saksofonista legendarnej Lounge Lizards Johne’a Luriego, autor chyba najciekawszych, najbardziej subtelnych, kameralistycznych tematów tego kolektywu, skomponował niezwykłą suitę, która w oryginale nosiła tytuł "The Komagata Maru Blues". Będąca uosobieniem tzw. trzeciej drogi we współczesnej muzyce płyta, nie jest skrzyżowaniem odmiennych idiomów - kreatywnego jazzu, muzyki etnicznej i muzyki klasycznej. Te światy pozostają sobą, łączą się one razem, dialogują ze sobą, wyłaniają się z siebie. Przez cały czas utrzymują swoją osobność i specyfikę.

Niebagatelna w tym zasługa doskonałych partnerów, zaproszonych do nagrania płyty, na trąbce i live elktronice usłyszymy J.P. Cartera, Peggy Lee na wiolonczeli, Chris Gestrin na klawiszach, Rona Samwortha na gitarze i banjo, André Lachance na kontrabasie i Dylana van der Schyffa za perkusją. Dodatkowo usłyszymy Aram Bajakian na gitarach, wokalistkę Emmę Postl i tablistę Neelamjita Dhillona.

Jest w "Fulfillment" jakaś intymność, duchowość i surowość, która rozpisana na siedmioosobowy zespół z towarzyszeniem trójki gości specjalnych chwyta za serce.

Oddając płytę do rąk słuchaczy napisał “I hope listeners are moved emotionally by the subliminal message of how important it is that we as a society must listen to each other. Even in intense and dense situations the best music is the result of skill and empathy so that everyone is involved in the process of creating something coherent. It’s really reflective of the democratic process.”

Warto wsłuchać się w to wyjątkowe po wielokroć nagranie, można tu znaleźć wiele inspirujących doznań.
autor: Mariusz Zawiślak

Michael Blake: tenor & soprano saxophones
J.P. Carter: trumpet, electronics
Peggy Lee: cello
Chris Gestrin: piano, microMoog
Ron Samworth: electric guitar, banjo
André Lachance: bass
Dylan van der Schyff: drums, percussion

special guests:
Aram Bajakian: acoustic & electric guitar (only on tracks 1, 6, 7)
Emma Postl: voice (only on tracks 1, 3)
Neelamjit Dhillon: tabla (only on track 7)

1. Sea Shanty
2. Perimeters
3. The Ballad of Gurdit Singh
4. Arrivals
5. Departures
6. Battle at Baj Baj
7. Exaltation
8. The Soldier and the Saint



płyta do nabycia na multikulti.com