Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niggenkemper Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niggenkemper Pascal. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 kwietnia 2017

Samo Salamon Sextet "The Colours Suite" Clean Feed 2017, CF414

Samo Salamon Sextet "The Colours Suite" Clean Feed 2017, CF414
Oto jeszcze jedno nagranie w katalogu portugalskiej oficyny Clean Feed zarejestrowane podczas koncertów Festiwalu Jazzowego w Ljubljanie. Tym razem bohaterem jest sekstet słoweńskiego gitarzysty Samo Salamona. To właśnie o nim John Scofield (Salamon był wcześniej jego studentem) zwykł mawiać, że jest najbardziej uzdolnionym i fascynującym gitarzystą europejskiej sceny jazzowej. Sekstet ma konstytucję ponadnarodową, łącząc ponad pokoleniowymi i narodowymi granicami to co najlepsze na europejskiej scenie jazzowej: Brytyjczyk, saksofonista, Julian Arguelles; dwóch Włochów: Achille Succi i Roberto Dani; reprezentujący Francję i Niemcy Pascal Niggenkemper oraz berlińczyk Christian Lillinger. Obecność dwóch perkusistów była to sprawdzony już wcześniej pomysł Salamona, ale chyba po raz pierwszy obsadzają w roli basisty niesamowitego jak Niggenkempera zastosował pomysł także z podwójnym kontrabasem. Bo chociaż to muzyk jeden, ale brzmienie, inwencja, no i unikatowa technika gry sprawia, iż słuchaczom dźwięk basu wprost dwoi się w uszach. Do tego jeszcze przetwarza on dźwięk i preparuje instrument, więc spectrum brzmienia poszerza się niesamowicie.

Samo Salamon zaangażował dwóch bardzo, bardzo doświadczonych saksofonistów. I uczynił to nie bez powodu. Kontynuuje on bowiem swoją muzykę w sposób w jaki budował ją choćby Duke Ellington - łączy bardzo skomplikowane motywy harmoniczne i rytmicznych z zupełnie otwartą improwizacją, co daje słuchaczom odczucie potęgi konstrukcji muzyki i brzmienia, ale też wrażenie dotknięcia zespołu jako osobnego, żywego organizmu. Bo gdy partnerzy mają doświadczenie i kreatywność, i potrafią poruszać się sprawnie w gąszczu rytmicznych i harmonicznych zmian, brzmią jak sprawna, ale nie bezduszna maszyna. W dwóch słowach: potężna i fantastyczna muzyka, której nie wolno przegapić.
autor: Józef Paprocki

Achille Succi: bass clarinet
Julian Arguelles: tenor and soprano saxphones
Samo Salamon: guitar
Pascal Niggenkemper: bass
Roberto Dani: drumsChristian Lillinger: drums
1. Yellow
2. Black
3. Green
4. Red
5. White
6. Brown
7. Blue
8. Grey

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 16 kwietnia 2017

Harris Eisenstadt Canada Day "On Parade in Parede" Clean Feed 2017, CF413

Harris Eisenstadt Canada Day "On Parade in Parede" Clean Feed 2017, CF413
Od początku działali razem jako kwintet, eksploatując "skażone" rewolucją free obszary tradycyjnego jazzu. Owo "free" nie oznaczało jednak szalonych improwizacji, a jedynie jej elementy i skażenie nieskalanych brzmień instrumentów tradycyjnego gatunku wszechobecnym dziś "brudem". Jakby pewną nonszalancką niedbałość. Ale też lekkość, niezwykłą łatwość takiego grania i rzadką dziś umiejętność pozostawania kreatywnych wewnątrz dość ściśle określonego gatunku.

Sprzyjało temu niezwykłe - w moim odczuciu - wyczucie Eisenstadta-kompozytora, człowieka umiejącego tworzyć klasyczne jazzowe harmonie i melodie, i łamania ich w bardzo współczesny sposób. Efekt - gdy dodać do tego znakomity skład osobowy - był naprawdę niezwykły. Na krótko zaistniał tez oktet, który przynosił w bardziej rozbudowanej formie tą samą fantastyczną muzykę. Teraz otrzymujemy kwintet, przykrojony chyba troszkę przypadkiem, ale grający z równie wielkim smakiem i wyczuciem formy. Przypadkiem - bo nie mamy tu doczynienia z zaplanowaną sesją studyjną, więc rezygnacja z wibrafonu Chrisa Dingmana wcale nie musiała być zamierzona. Nagranie to zarejestrowano podczas dwóch koncertów kwartetu w Parede, w Portugalii w kwietniu i maju 2015 roku.

Znakomicie skrojone na potrzeby zespołu kompozycje Eisenstadta zyskują - znów w moim odczuciu dodatkową energię. Czasem tak już zresztą jest, że każda zmiana sprawia, iż wyzwala się w twórcach jakaś dodatkowa energia. Tutaj może to być choćby konieczność zapełnienia dźwiękowej przestrzeni wibrafonu, jedynego wszak harmonicznego instrumentu w składzie. Harmonia musi być więc budowana w nieco odmienny sposób, ale podstawą jej pozostają perkusyjne brzmienia lidera zespołu. Sama gra Eisenstadta także nieco się zmieniła, chociaż w dalszym ciągu opiera on swoje perkusyjne brzmienia na afrykańskich, polirytmicznych tradycjach. Jak opowiada, w ciągu ostatnich lat, zafascynowała go silnie muzyka latynoska i będąca jej częścią kubańska tradycja Bata. I wyraźnie słychać to w jego grze, która nabrała jeszcze większej lekkości i płynności.

Te zmiany mają jeszcze jeden efekt, i jak spojrzeć na to z dystansu, to wcale nie powinien być on zaskakujący - muzyka zyskała bardziej zespołowy, kolektywny charakter. Tak jak i budowana harmonia. I chociaż każdy z instrumentalistów tworzących zespół może się tu wykazać i zaznaczyć swoją obecność, to poprzez rozbudowanie całemu systemu małych struktur i kolektywów, są jeszcze silniej związani jako całość. Ale Nate Wooley, Matt Bauder czy Pascal Niggenkempler nie tracą przy tym nic ze swojej kreatywnej mocy - ich partie, indywidualne brzmienie, decydują w równej mierze o wartość płyty i zespołu, jak wprowadzane konsekwentnie w życie stylistyczne koncepcja lidera. To świetny zespół, który nie rezygnując z indywidualnych osobowości, potrafi ukazać kolektywną moc i potęgę grania, wcale nie demolując sceny kolektywną energią. 
autor: Marek Zając

Nate Wooley: trumpet
Matt Bauder: tenor saxophonePascal Niggenkemper: bassHarris Eisenstadt: drums

1. Innuendo Is Nobody's Friend
2. Sometimes You Gotta Ask For What You Want
3. A Fine Kettle Of Fish
4. We All Ate What We Wanted To Eat, Parts 2 & 5
5. Sympathy Batters No Parsnips
6. We All Ate What We Wanted To Eat, Parts 3 / She Made Old Bones
7. We All Ate What We Wanted To Eat, Part 1

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 12 marca 2017

Jean-Brice Godet / Pascal Niggenkemper / Sylvain Darrifourcq "Lignes de Cretes" Clean Feed 2017, CF406

Jean-Brice Godet / Pascal Niggenkemper / Sylvain Darrifourcq "Lignes de Cretes" Clean Feed 2017, CF406
Nazwisko francuskiego klarnecisty Jean-Brice Godeta nie mówi pewnie wiele polskim, amerykańskim, niemieckim i japońskim fanom muzyki improwizowanej i otwartego jazzu, ale jeśli dodamy, tu jeszcze informację, że jest on stałym partnerem słynnej basistki i improwizatorki Joelle Léandre oraz, że współpracował już z m.in. Anthonym Braxtonem i Fredem Frithem, to to wydaje się być wystarczającym argumentem, by do jego albumu podejść w naprawdę poważny i skupiony sposób. 

To nagranie jest jakby próbą syntezy doświadczeń francuskiego klarnecisty z jego dwóch autorskich projektów. Pierwszym jest duet ze znakomitym perkusistą Sylvainem Darrifourcq'iem, drugim - Mujo Quartet, z którego trafił tu Pascal Niggenkemper i jego kontrabas. To muzyka niezwykła, fascynująca w swojej nietrwałości - jak piszą o niej francuscy krytycy, łącząca "tradycję swobodnej jazzowej improwizacji z ideami niedoskonałości i nietrwałości". Matthieu Malgrange pisze nawet o "starannej i wolnej wypowiedzi dźwiękowej na drodze chaosu". I cokolwiek to znaczy, nie mogę się oprzeć trafności tych słów. Ale porządkując powinno się jeszcze napisać, że ów chaos jest pozorny, a muzyka ma sugestywnie budowane napięcie i narrację (improwizacja No Border naprawdę nie ma w tym sobie równych). Duetowe dialogi Niggenkempera z Darrifourcq'iem, czy Godetem to mistrzowski popis umiejętności, kreacji i uważności, a całe trio brzmi cudownie w każdej sekundzie tego nagrania.

autor: Marek Zając

Jean-Brice Godet: clarinets, radio, dictaphones
Pascal Niggenkemper: double bass, objects
Sylvain Darrifourcq: drums, percussions, zither
1. No Border
2. No Logo
3. No God
4. No Fear

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 16 września 2016

Larry Ochs "The Fictive Five" Tzadik 2015, TZ4012

Larry Ochs "The Fictive Five" Tzadik 2015, TZ4012

Jeden z członków-założycieli słynnego zespołu Rova Saxophone Quartet, Larry Ochs, po raz chyba pierwszy wydaje autorski album w wytwórni Johna Zorna - nowojorskim Tzadiku. Sam kojarzony jest przede wszystkich z saksofonowym kwartetem, ale ma na koncie udział w wielu innych projektach także (Room, What We Live, Glenn Spearman Double Trio, John Lindberg Ensemble; Frith, Masaoka oraz Ochs aka Maybe Monday; Peggy Lee, Miya Masaoka, Ochs Trio, KIHNOUA) oraz długoletnią współpracę - tak koncertową jak i nagraniową - z najważniejszymi muzykami awangardowej sceny jazzowej po obu stronach oceanu - Stevem Lacym, Fredem Frithem, Wadadą Leo Smithem, Georgem Lewisem, Johnem Zornem, Derekiem Bailey, Lawrencem 'Butchem' Morrisem, Davem Douglasem, Barrym Guy‘em, Henrym Kaiserem czy Anthonym Braxtonem, jak i muzyki współczesnej - Terrym Riley, Alvinem Curran, Joan Jeanrenaud. Tym razem jednak, bez wielkich sław jazzowej awangardy, nagrał fenomenalny album zapraszając do współpracy najlepszych muzyków związanych ze sceną nowojorską młodego pokolenia.

Jak sam mówi komponuje on utwory improwizowane. Pisze bardzo szkicowe kompozycje - czasem jest to tylko notacja struktury utworu - które wraz z partnerami wypełniają i rozwijają w swobodnej, nieskrępowanej, fantastycznej i uduchowionej podróży. W jego odczuciu - jak sam pisze o tej płycie - ma ona raczej ilustracyjno-narracyjny, niż intelektualny, charakter. Poszczególne kompozycje dedykowane są ludziom z kinem związanym - Wendersowi, Reichardtowi, czy Williamowi Kentridge'owi) - stąd też taka, a nie inna sugestia kompozytora i instrumentalisty. Sam Ochs zastanawia się także jak mogą biec myśli odbiorcy i jest ciekaw odczuć i skojarzeń. By podkreślić jeszcze ten emocjonalny styl granie i improwizacji - odrzuca tutaj wszelkie systemy kierowania improwizacją poszczególnych muzyków i pozostawia im zupełnie wolną rękę tak, by nie krępować i ich wyobraźni.

Efekt jest cudownie przejrzysty i esencjonalny, uduchowiony, ale i wyciszony równocześnie. Wspaniałe sola i dialogi łączą się w spójną i zwartą całość mimo rozbudowanej formy poszczególnych utworów. Piękny, piękny album.
autor: Marek Zając

Harris Eisenstadt: drums
Ken Filiano: bass
Pascal Niggenkemper: bass
Larry Ochs: tenor saxophone, sopranino saxophones
Nate Wooley: trumpet

1. Similitude (for Wim Wenders)
2. A Marked Refraction
3. By Any Other Name (for William Kentridge)
4. Translucent (for Kelly Reichardt)

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 9 września 2016

Carate Urio Orchestra [Joachim Badenhorst / Eirikur Orri Olaffson / Sean Caprio / Brice Soniano / Pascal Niggenkemper / Frantz Loriot / Nico Roig] "Ljubljana" Clean Feed 2016, CF382

Carate Urio Orchestra [Joachim Badenhorst / Eirikur Orri Olaffson / Sean Caprio / Brice Soniano / Pascal Niggenkemper / Frantz Loriot / Nico Roig] "Ljubljana" Clean Feed 2016, CF382
Chociaż Carate Urio Orkiestra nie jest tak naprawdę dużym zespołem, ani tym bardziej orkiestrą, to jednak może tak brzmieć. Nominalnie grupa ta funkcjonuje jako septet: Joachimem Badenhorst gra na instrumentach stroikowych (klarnetach i tenorowym saksofonie), Eirikur Orri Olaffson - na trąbce i generuje elektroniczne brzmienia, Sean Caprio gra na perkusji i gitarze, Brice Soniano oraz Pascal Niggenkemper to basiści, Frantz Loriot - altówka oraz Nico Roig na gitarze. Dodatkowo każdy z instrumentalistów może śpiewać, albo też artykułować głosem partie w poszczególnych utworach.

Płyta ta, zarejestrowana na żywo podczas Lubljana Jazz Festival w Słowenii w 2015 roku zaczyna się od bardzo dynamicznego, mocnego akcentu. To właśnie w "Winterthur / Accords dans l'Air" zespół daje prawdziwy popis swoich brzmieniowych możliwości. Tutaj to prawdziwy bigband, a i sama kompozycja pełna w początkowej fazie dynamiki ukazuje świadome sięganie to tej tradycji. Ale potem muzyka się zmienia, instrumentaliści sięgają głębiej i brzmią bardziej współcześnie , gdy poruszają się po minimalistycznym świecie wolnej improwizacji ("Epic Silent"). Odwołują się do własnych doświadczeń i zainteresowań i prowadzą z tradycją nader ciekawą polemikę. Czasami odwołują się do noise'u ("Amemasu"), czasami do world music ("Chhia-Cham"). Zadziwiają, gdy nagle w ich współczesną, improwizowaną, pełną przypadkowych spotkań harmonicznych formę wchodzi wokalny sekstet, by za chwilkę znów zaskoczyć bigbandowym brzmieniem, tym razem o nieco orientalnej, ciepłej barwie ("Turning Inwards").

Dla mnie, gdy słucham tej płyty, jest to wciąż na nowo przygoda i zaskoczenie. Za każdym razem ten album zaskakuje poprzez swoją eklektyczność i porwaną narrację, i pozwala spojrzeć na muzykę zespołu w zupełnie świeży, odkrywczy sposób. Tym bardzie, że tworzą go znakomici, kreatywni instrumentaliści, którzy potrafią w tym konglomeracie znaleźć przestrzeń dla solowych czy duetowych improwizacji. Przy tym, wszystkim udaje im się uniknąć puszczania oka do słuchaczy i pastiszowego charakteru nawet tych najbardziej rozrywkowych fragmentów. "To poważna sprawa, że cała muzyka jest jednością" - zdają się powtarzać. I bardzo mi się ta jedność w wykonaniu Carate Urio Orkiestra.
autor: Marek Zając

Joachim Badenhorst: clarinet, bass clarinet, tenor saxophone
Eirikur Orri Olaffson: trumpet, electronics
Sean Caprio: drums, guitar, lead vocal on track 5
Brice Soniano: double bass
Pascal Niggenkemper: double bass
Frantz Loriot: viola, lead vocal on track 7
Nico Roig: guitar, vocal impro on track 7

1. Winterthur / accords dans l'air
2. Epic silent
3. Amemasu
4. Electreiki
5. Chhia-cham
6. Turning inwards, like a glove
7. Sola ni mayagali
8. A winter light
9. Conducted
10. Vers la chute


płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 26 czerwca 2016

Harris Eisenstadt / Nate Wooley / Chris Dingman / Pascal Niggenkemper / Matt Bauder "Canada Day IV" Songlines 2015, SGL16142

Harris Eisenstadt / Nate Wooley / Chris Dingman / Pascal Niggenkemper / Matt Bauder "Canada Day IV" Songlines 2015, SGL16142
Niektórzy twierdzą, że to podsumowanie dotychczasowej działalności zespołu, ale w moim odczuciu to raczej skierowanie się w głąb tworzonej dotąd muzyki. Na albumie "Canada Day IV" to, co najistotniejsze dzieje się wtedy, gdy kwintet rozpada się na duety i tria, które ze sobą dialogują i wchodzą w interakcje.

Tak zresztą podchodzi do tego sam autor kompozycji i lider grupy Harris Eisenstadt, który opowiadając o kulisach powstawania tego materiału mówi, iż zaczął budować koncepcję poszczególnych kompozycji od małych składów i dopiero potem z tych duetowych, triowych czy solowych partii budował większe struktury. Oczywiście wciąż pozostaje aspekt niekontrolowany przez lidera czyli improwizacja, ale jej zakres określa z góry kanadyjski perkusista.

Wydaje mi się, że ta nowa odsłona projektu "Canada Day" ma związek z innym zespołem Eisenstadta, a mianowicie dwoma odsłonami kwartetu Golden State - to właśnie tam bowiem budował poszczególne utwory w taki sposób i chyba postanowił spróbować czegoś nowego także ze swoim najbardziej doświadczonym i silniej osadzonym w jazzowej tradycji projektem. Sama gra Eisenstadta także nieco się zmieniła, chociaż w dalszym ciągu opiera on swoje perkusyjne brzmienia na afrykańskich, polirytmicznych tradycjach. Jak opowiada, w ciągu ostatnich lat, zafascynowała go silnie muzyka latynoska i będąca jej częścią kubańska tradycja Bata. I wyraźnie słychać to w jego grze, która nabrała jeszcze większej lekkości i płynności.

Te zmiany mają jeszcze jeden efekt, i jak spojrzeć na to z dystansu, to wcale nie powinien być on zaskakujący - muzyka zyskała bardziej zespołowy, kolektywny charakter. I chociaż każdy z instrumentalistów tworzących zespół może się tu wykazać i zaznaczyć swoją obecność, to poprzez rozbudowanie całemu systemu małych struktur i kolektywów, są jeszcze silniej związani jako całość. Ale Nate Wooley, Matt Bauder czy Pascla Niggenkempler nie tracą przy tym nic ze swojej kreatywnej mocy - ich partie, indywidualne brzmienie, decydują w równej mierze o wartość płyty i zespołu, jak wprowadzane konsekwentnie w życie stylistyczne koncepcja lidera. To świetny zespół, który nie rezygnując z indywidualnych osobowości, potrafi ukazać kolektywną moc i potęgę grania, wcale przy tym nie powalając zespołową energią.

A tak w ogóle - przy wszystkich złożonościach muzyki Eisenstadta - to w dalszym ciągu kawał świetnego jazzu.
autor: Marcin Jachnik


Nate Wooley: trumpet
Matt Bauder: tenor saxophone
Chris Dingman: vibraphone
Pascal Niggenkemper: bass
Harris Eisenstadt: drums, compositions

1. After Several Snowstorms
2. Sometimes It's Hard to Get Dressed in the Morning
3. Let's Say It Comes in Waves
4. Life's Hurtling Passage Onward
5. What Can Be Set to the Side
6. What's Equal to What
7. Meli Melo






płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 16 lipca 2015

Gebhard Ullmann Basement Research "Hat and Shoes" Between The Lines 2015, BTLCHR71238

Gebhard Ullmann Basement Research "Hat and Shoes" Between The Lines 2015, BTLCHR71238
Pierwszy album zespołu prowadzonego przez niemieckiego saksofonistę Gebharta Ullmanna Basement Research ukazał się w roku 1995 nakładem słynnej włoskiej oficyny Soul Note (grali na nim m.in. Ellery Eskelin, Drew Gress oraz Phil Haynes). Tą więc płytą Ullmann świętuje zatem dwudziestą rocznicę istnienia swojego zespołu. I chociaż minęło dwadzieścia lat i skład zespołu jest dzisiaj zupełnie inny niż wtedy, to spójność tego projektu jest wciąż wyraźnie wyczuwalna.

Gehard Ullmann
W tej muzyce nie ma rzeczy przypadkowych - tak jak i nieprzypadkowa jest jego nazwa. Ullmann w Basement Research bowiem stara się odkryć, ukazać podstawę muzyki improwizowanej, mechanizm muzycznego dialogu, poszukiwać niespotykanych wcześniej dźwięków i ukazać intuicyjny, niewerbalny sposób międzyludzkiej komunikacji. I to wszystko dzieje się na żywo, w czasie rzeczywistym. Nie jest więc kwestią przypadku i to, że wszystkie sześć poprzednich albumów Basement Research to nagrania koncertowe. W studio, przy żmudnych nagraniach kolejnych "take'ów" muzycy nie są w stanie prowadzić takich badań!

Ta tradycja kontynuowana jest i tutaj, na najnowszym albumie "Hat and Shoes". Obecny, kwintetowy skład zespołu , chociaż złożony wcale nie z najbardziej znanych muzyków jacy z Gebhardem Ullmanem grali, wydaje się dawać temu zespołowi największe możliwości kreacji nowej muzyki, mocno osadzonej w tradycji jazzowej improwizacji. Słuchając tego nagrania nie mogłem się oprzeć wrażeniu nie tyle rozumienia się muzyków w pół słowa czy dźwięku, bo nie o taką formułę grania chodzi niemieckiego instrumentaliście. Wszyscy muzycy tego zespołu jakby mieli wbudowane kompasy - dźwięki ich instrumentów współbrzmią i uzupełniają się w sposób przedziwnie doskonały. Cały czas, chociaż obok siebie, podążają w tym samym kierunku i docierają do tego samego punktu, chociaż czasem zdają się wyruszać z zupełnie odmiennych rejonów. Pokazuje to zupełnie unikatowy model kolektywnego "myślenia formą" jaki Ullmanowi udało się w ciągu tych lat wypracować. I w tym właśnie podobnym sposobie myślenia, nieograniczającym kreatywności jednostki, dobór partnerów miał kluczowe znaczenie.

Basement Research 2015
Trudno tu wyróżnić któregokolwiek z instrumentalistów, wszyscy bez wyjątku są wybitni zarówno ze względu na instrumentalne umiejętności, jak i muzyczną osobowość. Każdy z nich jest liderem własnych projektów, a jednak w zespole Ullmanna wszyscy myślą tylko kolektywnie. I w tym właśnie tkwi największa siła tego zespołu. A nagranie – naprawdę doskonałe!
autor: Józef Paprocki

Gebhard Ullmann: tenor saxophone, bass clarinet
Steve Swell: trombone
Julian Argüelles: baritone saxophone
Pascal Niggenkemper: bass
Gerald Cleaver: drums

1. Trinidad Walk (06:18)
2. Wo bitte geht´s hier zu den Hackeschen Höfen? (08:21)
3. Flutist With Hat And Shoe (07:38)
4. Don´t Touch My Music (07:53)
5. Five (09:00)
6. Blue Trees And Related Objects (05:50)
7. Gulf of Berlin (07:04)



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 23 czerwca 2015

Baloni [Joachim Badenhorst / Frantz Loriot / Pascal Niggenkemper] "Ripples" [Vinyl 1LP], Clean Feed 2015, CF321LP

Baloni [Joachim Badenhorst / Frantz Loriot / Pascal Niggenkemper] "Ripples" [Vinyl 1LP], Clean Feed 2015, CF321LP
Po dwóch - znakomitych - płytach wydanych w portugalskiej oficynie trio Baloni okrzepło i nie bardzo juz można pisać o nich, jako o młodym zespole będącym nadzieją i przyszłością europejskiego jazzu. Fakt, członkowie zespołu to wciąż stosunkowo młodzi muzycy, ale zespół wydający swoją trzecią płytę powinien mieć już ugruntowana pozycję tak wśród krytyków jak i publiczności. Najnowsza płyta sprawia zresztą, że nie ma takiej potrzeby - znakomity album broni się sam, a Joachim Badenhorst, Frantz Loriot oraz Pascal Niggenkemper, do rozpoznawalnego stylu wciąż wprowadzają nowe elementy, z roku na roku i z płyty na płyty ewoluując wraz ze swoją muzyką.

Baloni Trio
Podobnie jak na pierwszych dwóch albumach fascynuje ich penetrowanie granic między kompozycją a improwizacją, a sami muzycy z niezwykłą uwagą podchodzą do procesu twórczego starannie słuchając siebie nawzajem. I to wydaje mi się najistotniejsze i zupełnie wyjątkowe w ich podejściu do muzyki - istniejące szkice kompozycji, tematy, mają znaczenie, ale - w ścisłym sensie tego sformułowania - są tylko punktem wyjścia. Zdarza się im porzucić kompozycję tylko dlatego, że partner zaproponuje coś ciekawego, albo też - jak wspominał któryś z nich - w skutek pomyłki muzyka, co zrodziło zupełnie nowe, nieoczekiwane napięcie wewnątrz zaprojektowanej części utworu. W tym sensie granica między kompozycją improwizacją jest płynna - szkielet istnieje a nic nie stoi na przeszkodzie by go modyfikować lub też zbudować zupełnie nowy.

Baloni Trio
Całość jednak muzyki jest jakby zabarwiona melancholią, a i muzycy mają niejaką skłonność do tworzenia lirycznych melodii - często zupełnie z czapki. Sprawia to, że piękno ich bywa nieoczywiste i poszczególne tematy, ich liryzm i kunszt, odkrywamy nie od pierwszego spotkania z muzyką tria. Muzyka, chociaż prowadzana w ciemnych i kontemplacyjnych barwach, bardzo często ma niepokojący charakter wyrastając gdzieś z nie-jazzowej. Improwizatorzy sięgają bowiem do tradycji komponowanej muzyki awangardowej dwudziestego wieku - do dokonań Scciarino, Scelsiego, Nono czy Berio, czasem wzbogacając ją jednak zdecydowanym groovem. Odpowiada za to basista Pascal Niggenkemper - jeden z najciekawszych muzyków młodego pokolenia. Takie podejście do muzyki owocuje także dużą zwartością formy, co sprawia, że do muzyki Baloni można powracać naprawdę wiele, wiele razy. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając

Joachim Badenhorst: bass clarinet, clarinet, tenor saxophone
Frantz Loriot: viola
Pascal Niggenkemper: double bass

1. Hamon
2. Grüne Welle
3. Ondulations
4. De rimpelingen des levens




płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Joe Hertenstein / Pascal Niggenkemper / Thomas Heberer "HNH" Clean Feed 2015, CF332

Joe Hertenstein / Pascal Niggenkemper / Thomas Heberer "HNH" Clean Feed 2015, CF332
Dużo słyszałem wcześniej o tym trio - HNH - i kiedy miałem okazję zapoznać się z ich debiutanckim albumem z 2010 roku, byłem nim oczarowany. Teraz dostajemy oto do rąk drugie ich oficjalne nagranie. Jak sami muzycy mówią jest to dla nich album specjalny i nowa muzyka zupełnie inny od debiutanckiej płyty.

HNH
Nazwa HNH pochodzi od nazwisk muzyków tworzących zespół: Joe Hertenstein, Pascal Niggenkemper i Thomas Heberer. Muzyka którą tu wspólnie prezentują jest to intuicyjna improwizacja oparta jednak na przemyślanej i przegadanej przez nich wcześniej strukturze. Przy tym to muzyka bardzo silnie osadzona w jazzowej tradycji, cały czas pulsująca swingiem, a Thomas Haberer ani na chwilę nie zapomina, że jest trębaczem rozkochanym w klasycznym jazzie i tylko chwilowo - i jakby przez przypadek - umiejscowionym w awangardowym kontekście. Operuje przy tym bardzo szerokim spectrum odcieni i barw, a wszystko to czyni po prostu grając na trąbce.

Nieco odmiennie postępują jego sceniczni partnerzy - Niggenkemper preparuje swój kontrabas na najrówniejsze sposoby - wyobrażenie sobie sposobów w jaki wydobywa niektóre z dźwięków jest naprawdę przednią zabawą. Przy tym, dodać należy, płyta powstała bez korzystania z dogrywek i overdubów, a cała muzyka tria zarejestrowana jest w czasie rzeczywistym. Czasami słuchając go naprawdę trudno w to uwierzyć. Joe Hertenstein natomiast sięga po przeróżne małe perkusjonalia, co pozwala mu znacząco rozszerzyć paletę brzmień i nadaje nagraniu oraz muzyce nieco bardziej "korzenny" charakter.

Użyta struktura w niczym nie ogranicza interakcji muzyków - jest ona szalenie intensywna i mocno oddziaływuje na emocje słuchaczy. Czasami miałem wrażenie, że to nie nagranie, ale muzycy grają tuż obok na wyciągnięcie ręki. I nie jest to zasługa sprzętu, bo akurat wtedy korzystałem z ipoda. W moim odczuciu to najbardziej żywe, pulsujące energią i groovem nagranie muzyki improwizowanej z jakim w tym miałem okazję w tym roku się zetknąć. Koniecznie!
autor: Marek Zając

Joe Hertenstein: drums
Pascal Niggenkemper: double bass 
Thomas Heberer: cornet

1. Würste & Sozialsysteme 4:21
2. Threefold Collision 1 1:49
3. Pitch 3:58
4. Backwards 6:13
5. Glutamat & Menschenrechte 3:54
6. Centerpeace 5:55
7. Threefold Collision 2 2:21
8. Let’s Flee 5:24
9. Nine E 3:43
10. Man On Wire 7:10
11. Loose Ends 6:53



płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 14 maja 2015

Pascal Niggenkemper "Look With Thine Ears", Clean Feed 2015

Pascal Niggenkemper "Look With Thine Ears", Clean Feed 2015
Nie pamiętam mojego pierwszego spotkania z muzyką Pascala Niggenkempera. Ale znakomicie pamiętam pełne uznania pod jego adresem słowa Jacka Mazurkiewicza, jednego z najbardziej oryginalnych polskich kontrabasistów i improwizatorów, jakie wypowiedział on po gruntownym zapoznaniu się w nagraniem Pascal Niggenkemper's Vision 7.

To nagranie - jego pierwszy solowy album było długo oczekiwane bowiem uznanie jakim cieszy się ten niemiecko francuski kontrabasista, kompozytor i improwizator wśród muzyków freejazzowych scen jest naprawdę niemałe. Ilość projektów które tworzy lub współtworzy jest imponująca - obok własnego Trio i septetu Pascal Niggenkemper's Vision 7 jest jeszcze Upcoming Hurricane, Gerald Cleaver’s Black Host, Thomas Heberer’s Clarino, Cooper Moore Trio, HNH Trio, Baloni, Carlo Costa's' Minerva i w końcu Nate Wooley / David Rempis Quartet. a wszystko to niemal równocześnie, na przestrzeni dwóch - trzech ostatnich lat. Dlaczego wszyscy oni tak bardzo cenią Niggenkempera? Bo należy do tych niewielu instrumentalistów którzy mają swoje własne unikatowe brzmienie. A że na dodatek jeszcze eksperymentuje on ze swoim instrumentem w sposób znaczący poszerzając jego brzmienie. Czasem naprawdę brzmi on jak nieco tylko większy brat skrzypiec, tworząc całe sobie tylko właściwe dźwiękowe przestrzenie i własne muzyczne światy. Takie jest też to nagranie, a że doświadczeń zdołał Niggenkemper zebrać w ciągu ostatnich lat niemało, więc kreatywności i inwencji naprawdę mu nie brakuje.

Dzisiaj Niggenkemper mieszka i tworzy w Nowym Jorku. Już dziś mam tam markę jednego z najbardziej cenionych kontrabasistów współczesnego jazzu. Więc jeśli nie znacie jeszcze Pascala Niggenkempera to solowy album będzie świetną okazją by z jego muzyką się zapoznać. Polecam bardzo!
autor: Marek Zając

Pascal Niggenkemper: bass

1. Look With Thine Ears
2. This Shall Not Be Revoked
3. If You Will Marry, Make Your Love To Me
4. Men Of Stone
5. At Fortune's Alms
6. Let Me Kiss Your Hand
7. Let Me Wipe It First, It Smells Of Mortality
8. Unpublished Virtues Of The Earth
9. Sharper Than A Serpent's Tooth
10.Be This Perpetual
11.Blow Wind And Crack Your Cheeks
12.Let The Fork Invade The Region Of My Heart
12.Let Me Still Remain The True Blank Of Thine Eye



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 29 lutego 2012

Baloni [Frantz Loriot / Joachim Badenhorst / Pascal Niggenkemper] "Fremdenzimmer", Clean Feed 2011, CF237

Baloni [Frantz Loriot / Joachim Badenhorst / Pascal Niggenkemper] "Fremdenzimmer", Clean Feed 2011, CF237
 
Baloni to trio młode trio, ale śmiem powiedzieć, że jeszcze o nim usłyszymy. Muzyka ich bowiem jest nad podziw dojrzałą, a zespół wypracował własną stylistyczną koncepcję, odległą od utartych ścieżek jazzowej awangardy.

Saksofonista i klarnecista Joachim Badenhorst to młody, lecz niezwykle aktywny belgijski muzyk mający za sobą współpracę z Chrisem Speedem, Thomasem Habererem (gra m.in. na cenionych płytach jakie ten ostatni zrealizował dla Clean Feedu i NoBusiness), Hanem Beninkiem (jest członkiem jego autorskiego trio); wchodzi również w skład nowego, dziewięcioosobowego składu prowadzonego przez Tony'ego Malby'ego ("Novela, Clean Feed 2011). Z kontrabasistą Pascalem Niggenkemperem spotykał się wcześniej już niejednokrotnie - w kwartecie Polylemma czy projektach Thomasa Haberera. Sam zresztą jest muzykiem niezwykle doświadczonym - nagrywał i koncertował u boku Louisa Sclavisa i Franka Gratkowskiego, Simona Nabatova i Geralda Cleavera, ale za swoich mistrzów najczęściej wskazuje klasycznych jazzowych kontrabasistów - Raya Browna, Nielsa-Henninga Orsteda Pedersena, czy mocniej osadzonych we free jazzie - Charlie Hadena i Williama Parkera.

Niggenkemper jest zresztą osobą spajającą trio w jeden organizm - tak muzycznie jak i osobowa. Ostatni bowiem muzyk - altowiolista Franz Loriot - współpracował z nim już bowiem wcześniej, w ramach projektu Speaking Tube. Jest to muzyk niezwykle doświadczony, mający za sobą bardzo wiele sesji nagraniowych z tuzami współczesnego jazzu i muzyki improwizowanej - Joëlle Léandre, David S.Ware, Anthonym Braxtonem, Denmanem Marroneyem, Danielem Carterem, Andreą Parkins, Barrem Phillipsem czy Jean-Luc'iem Capozzo.

Muzyka zespołu jest bardzo silnie osadzona w tradycji, ale nie-jazzowej. Improwizatorzy sięgają bowiem do tradycji komponowanej muzyki awangardowej dwudziestego wieku - do dokonań Scciarino, Scelsiego, Nono czy Berio, chociaż dwa pierwsze utwory mi osobiście przywodzą na myśl fascynacje amerykańskim minimalizmem spod znaku Mortona Feldmana. Starannie zbudowane struktury zupełnie nie przywodzą na myśl muzyki improwizowanej a brak jakichkolwiek odniesień do swingu zupełnie odrywa muzykę od jazzowych korzeni. Nie jest to, broń Boże, zarzut, ale próba opisanie koncepcji i stylistyki w jakiej trio się porusza. Zwartość formy i dbałość o jej zachowanie nasuwają mi myśl, że nie jest to swobodna improwizacja. Nie ma tu ani przez chwilkę "szukania się", z którym często w takich projektach mamy doczynienia. Jest to niewątpliwy atut tej płyty, ale też świadczy o tym, że jej koncepcja i kształt narodziły się raczej w toku długotrwałych dyskusji, niż w jednorazowym muzycznym spotkaniu. I dobrze, bo powstała muzyka niebywała, pełna kolorów, szmerów i zwrotów, a jednocześnie spójna i konsekwentna w narracji. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając



Frantz Loriot: viola 
Joachim Badenhorst: clarinet
Pascal Niggenkemper: bass




1. Lokomotive 5:57
2. La Marche Sifflante 0:40
3. Searching 8:10
4. Torsado 3:23
5. Wanna Dance? 1:00
6. 4 Am 4:40
7. 27'10 Sous Les Neons 5:03
8. Wet Wood 3:21
9. Het Kruipt In Je Oren 5:03
10. Fremdenzimmer 5:35
11. Wild Dogs 4:46



Baloni [Joachim Badenhorst, Frantz Loriot, Pascal Niggenkemper]
Opatuur, De Centrale, Gent, BE, 20/11/2011


płyta do kupienia na multikutli.com

sobota, 11 lutego 2012

Pascal Niggenkemper / Simon Nabatov / Gerald Cleaver "Upcoming Hurricane", NoBusiness 2011, NBCD34.

Pascal Niggenkemper / Simon Nabatov / Gerald Cleaver "Upcoming Hurricane", NoBusiness 2011, NBCD34.
 Pascal Niggenkemper to amerykański muzyk (kontrabasista), kompozytor i improwizator o francusko-niemieckich korzeniach. Na swoją najnowszą płytę zaprosił muzyków znakomitych i świetnie w Polsce - Simon Nabatov to pianista chętnie poszukujący inspiracji we współczesnej literaturze, tworzący jazz-konceptualne albumy inspirowane poezją Brodskiego czy "Mistrzem i Małgorzatą" Bułhakowa, znany u nas dzięki współpracy z braćmi Olesiami. Gerald Cleaver to perkusista, członek zespołów Davida S.Ware'a i Matthew Shippa, ale pojawiający się także na płytach Roscoe Mitchella, Wadady Leo Smitha, Gebharda Ullmanna czy Charlesa Gayle'a.
Jako instrumentalista Niggenkemper odwołuje się mocno do dorobku wielkich poprzedników - klasycznych Raya Browna, Nielsa-Henninga Orsteda Pedersena, jak i freejazzowych - Charlie Hadena, Williama Parkera czy Barre Philipsa, ale tworzona przez niego muzyka wpisuje się w znacznie szerszy kontekst. Pobrzmiewają w niej echa doświadczeń Ornette'a Colemana, zespołów Sun Ra ( tych nagrań, na których bardzo silnie akcentuje improwizacyjny charakter własnej muzyki), Alberta Aylera, Paula Bleya i Cecila Taylora. Spośród europejskiej tradycji awangardowej - bardzo wyraźnie tu obecnej - wymienić należy Louisa Sclavisa i Franka Gratkowskiego - na tego ostatniego jako mistrza i inspirację powołuje się sam Niggenkemper, grający z nim zresztą w septecie Vision7.
Muzyka tria to potok dźwięków, gdzie każda myśl jest natychmiast zamieniana w działanie i dźwięk, który dla partnerów jest wezwanie do reakcji i odpowiedzi. Jak w fizyce - każda akcja powołuje reakcję, a ta z kolei wpisuje się w rwący strumień muzyki. Nie ma tu chwilki przestoju, a partnerzy rozumieją się intuicyjnie odnajdując harmonie i radość w nieprzerwanych i zmiennych pasażach, odsłaniając kolejne wcielenia zespołu - jako trzy odmienne duety lub jako całość (trio). Niewiele jest tu partii solowych - najważniejsza jest bowiem interakcja i inspiracja odnajdywana w poczynaniach partnera. Świetne granie!
autor: Józef Kowalkowski

Pascal Niggenkemper: double bass
Simon Nabatov: piano
Gerald Cleaver: drums


1. Pusteblume 4:38
2. Upcoming hurricane 11:44
3. Arbol de piedra 5:53
4. Aeolus 5:14
5. Fighting the mill 11:10
6. Rahonavis 4:56
7. Mongolfiere 7:49



Pascal Niggenkemper w trio, ale wz zupełnie innymi muzykami


płyta do kupienia na multikutli.com