środa, 20 lipca 2016

Diego Figueiredo "Broken Bossa" Stunt Records 2015, STUCD15172

Diego Figueiredo "Broken Bossa" Stunt Records 2015, STUCD15172
Niektórzy ludzie, po prostu urodzili się by być muzykami. Oddychają muzyką i tworzą ją w każdej chwili życia. Brazylijski gitarzysta Diego Figueiredo jest chyba jednym z takich przypadków. Doskonała, wypracowana technika w połączeniu z rzadkim talentem tak wirtuozerskim, jak kompozytorskim sprawia, że wszystko, co tworzy jest ekscytujące, zaskakujące i doskonałe. Jednak to nie wszystko - Diego Figueiredo jest także niezwykłym muzycznym sybarytą - jego muzyka ma bowiem służyć przyjemności słuchaczy, będąc równocześnie pełną dynamiki, ciepła, finezji, melancholii całymi garściami czerpanych przez gitarzystę z przebogatej i różnorodnej tradycji kraju jego urodzenia.

Diego Figueiredo urodził się w 1980 roku we Franca w Sao Paulo, zaczął grać na gitarze w wieku czterech lat. W wieku lat dwunastu miał już ugruntowaną lokalną reputację znakomitego gitarzysty i genialnego muzycznego dziecka, a zanim ukończył lat piętnaście miał niemałą publiczność w całej Brazylii. Nagrał kilka albumów - jako solista i we współpracy z innymi muzykami. Często koncertuje w USA i w Europie. I chociaż wciąż jest jednak jeszcze wschodzącą gwiazdą, to jeden z najlepszych gitarzystów na świecie na szeroko rozumienej jazzowej scenie. Koncertuje i nagrywa autorskie projekty solo, w duetach, triach, a instrumentalną wirtuozerię łączy się z wielością z różmaitych stylstyk, zawsze jednak odwołujących się do źródeł - brazylisjkiej muzyki, a bossa novy w szczególności. Najnowszy album został nagrany w lipcu 2015 roku w Kopenhadze, do której Diego przybył prosto z koncertów z Georgem Bensonem i Gilberto Gilem. Wsparł go tutaj przyjaciel z Brazylii, Afonso Correa, wyrafinowany perkusista i perkusjonalista. Basista Roulo Duarte również pochodzi z Brazylii. Steen Rasmussen, to jeden z najważniejszych pianistó w Danii, a Paulo Russo, mistrz bandoneonu i wiolonczelistą Ruslan Vilensky są świetnie znani na skandynawskich scenach muzycznych. Gościnnie wsparł go jeszcze amerykański saksofonista George Garzone , który gra tu urzekające ballady i francuska wokalistka Cyrille Aimée pojawiająca się w dwóch utworach.

Diego i jego przyjaciele stworzyli razem niezwykłą, lekką płytą, urzekającą pięknem i przesyconą aurą tajemniczości, ciepła, liryzmu i fascynującą w każdej sekundzie jej trwania. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

Diego Figueiredo: guitar
Steen Rasmussen: piano
Paolo Russo: bandoneon
Ruslan Vilensky: cello
Romulo Duarte: bass
Afonso Correa: drums, pandeiro
George Garzone: tenor saxophone
Cyrille Aimée: vocal
 
1. Broken Bossa
2. Rumo ao Bosque
3. Estudo No. 1
4. Fadinho
5. Lele
6. Si tois a mere
7. Valsa Curitibana
8. Regra tres
9. Caravan
10. Samba dos tres dragoes
11. Flor Azul
12. Doralice
13. Samba do Aviao

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 19 lipca 2016

Snik [Kristoffer Kompen / Kristoffer Berre Alberts / Ole Morten Vagan / Erik Nylander] "Metasediment Rock" Clean Feed 2015, CF343LP

Snik [Kristoffer Kompen / Kristoffer Berre Alberts / Ole Morten Vagan / Erik Nylander] "Metasediment Rock" Clean Feed 2015, CF343LP
Norweska scena jazzowa bardzo przypomina kapelusz z występu iluzjonisty - wystarczy zanurzyć rękę, chwycić co-bądź, i - bądźcie pewni - wszyscy zobaczą królika. Muzycznie jest właśnie tak - pojawia się nowy zespół i Wiadomo, że będzie to świetne, znakomite, nowe i zaskakujące. Nie przestaje mnie to zdumiewać, a "Metasediment Rock" kwartetu SNIK tylko utwierdza z zdumieniu i zachwycie.

Najbardziej znanym muzykiem zespołu (i jednym z liderów - przynajmniej gdy chodzi o kompozycje) jest basista Ole Morten Vagan. Ten basista znany choćby z zespołu Motif od kilku (a nawet już kilkunastu) lat pojawia się na wielu produkcjach tak skandynawskich jak i światowych wydawnictw z szeroko rozumianego jazzu. Grywał z Joshuą Redmanem, Axelem Dornerem, Fredrikiem Ljungkvistem, Bugge Wesseltoftem i Rudim Mahallem, jest członkiem Trondheim Jazz Orchestra, również pisze dla tego zespołu kompozycje. 

Pozostali muzycy są mi właściwie nieznani, chociaż pojawiali się już w składach znanych miłośnikom współczesnego jazzu - puzonista Kristoffer Kompen grał w zespole Jazzin’ Babies, saksofonista Kristoffer Berre Alberts pojawiał się składzie zespołu Cortex. Słuchając konsekwentnej i niezwykłej muzyki SNIK-a aż dziw bierze jednak, że więcej dotąd o nich niesłyszeliśmy. Kompen bez trudu rozciąga swoje brzmienie pomiędzy dokonania lirycznych form Jacka Tearfardena, a współczesnością; Alberts - tworzy swoje frazy z imponującą wolnością, za nic mając jakiekolwiek ograniczenia tonalności, przy tym wszystkim jeszcze imponując pastelowym i nieco mętnym wibratto. Erik Nylander na perkusji precyzyjny i dokładny niczym szwajcarski pulsometr. No i Vagan, napędzający i trzymający całość w garści niczym wytrawny lider od lat grającego ze sobą kolektywu.

Czerpią z wielu rozmaitych źródeł - z muzyki lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, z dokonań The New York Contemporary Five, ze skandynawskiej ludowości, z energicznego rocka. Układają to wszystko jednak zupełnie inaczej nie bojąc się burzy i liryczności, tradycji i skrajnie współczesnych harmonii i dźwięków. Tak oto nadchodzi NOWE - i mnie, przyznaję, to NOWE zachwyca.
autor: Józef Paprocki

Kristoffer Kompen: trombone
Kristoffer Berre Alberts: saxophones
Ole Morten Vagan: double bass
Erik Nylander: drums

Side A:
1. Niks 6:42
2. Haestaett 4:50
3. Skog 3:53
4. Durham 4:31

Side B:
1. Pausefisk 7:40
2. Knis 3:22
3. Sneakpeak 4:09
4. Lonely Vagan 6:54

płytas do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 18 lipca 2016

Aaron Bennett / Darren Johnston / Lisa Mezzacappa / Frank Rosaly "Shipwreck 4" NoBusiness Records 2016, NBCD87

Aaron Bennett / Darren Johnston / Lisa Mezzacappa / Frank Rosaly "Shipwreck 4" NoBusiness Records 2016, NBCD87
Kwartet Shipwreck 4 to zespół złożony z muzyków na co dzień związanych ze sceną tzw. "San Francisco Bay Area" (czyli obszaru nad zatoką San Francisco - samo miasto, ale także np. Oakland gdzie mieszka wielu i pracuje wielu muzyków szeroko rozumianej sceny jazzowej) - saksofonista Aaron Bennett, trębacz Darren Johnston i kontrabasistka Lisa Mezzacappa - oraz perkusisty z Chicago, Franka Rosaly'ego. W czasach komórkowych telefonów, tras koncertowych, licznych klubowych spotkań i nagrywania płyt przez internet, gdy muzycy wcale nie spotykają się w jednym studiu a są gdziekolwiek na świecie, taka kolaboracja nie jest niczym nie zwykłym. Ale przypomnieć należy, że trębacz Darren Johnson przez wcale nie krótki okres czasu mieszkał w Chicago i tam właśnie stawiał pierwsze kroki na jazzowych i awangardowych scenach. Wydaje mi się, że właśnie dzięki niemu kwartet zaistniał w dokładnie tym składzie.

Gdy słucham tego albumu nasuwają mi się dwie refleksje - pierwsza to tak, że znakomicie słychać dlaczego trzech muzyków z San Francisco zdecydowało się dokooptować do składu perkusistę z Odległego przecież Chicago. Frank Rosaly jest niezwykłym ogniwem tego kwartetu to on kiełzna improwizacyjne zapędy Mezzacappy i Johnsona, nadaje strukturę i rytm poszczególnym kompozycjom. I chociaż wszystkie te kompozycje opisane są jako improwizacje, to słuchając ich - naprawdę trudno w to uwierzyć. To druga moja refleksja. Gdy uważnie wsłuchać się choćby w zamykający płytę utwór "The Face Consented, At Last", trudno uwierzyć że jest to improwizacja. Wszystko tu jest dopracowane - struktury, rytm, nawet melodyka. Rosaly zresztą uchodzi - obok Tima Daisy - za jednego z najbardziej melodyjnie grających perkusistów współczesnej sceny amerykańskiej, ale tutaj akurat za ten aspekt muzyki odpowiada Johnson i Bennett. Ten ostatni zresztą w całym tym projekcie wydaje się być wyjątkowym odkryciem. Sprawny instrumentalista i niezwykle czujny improwizator, świetnie czuje muzykę zespołu i reaguje na każde, najmniejsze nawet impulsy partnerów.

Porozumie i intuicyjność tej muzyki to kolejny aspekt, który trzeba tu wyróżnić. Bez tego nie można mówić w ogóle o wrażeniu kompozycyjności muzyki. A jakie to zrozumie musi być byśmy mogli tę muzykę odbierać jako skończone kompozycje? Sprawdzić powinniście sami, naprawdę warto.
autor: Marek Zając

Aaron Bennett: tenor saxophone
Darren Johnston: trumpet
Lisa Mezzacappa: acoustic bass
Frank Rosaly: drums

1. The Storm We See, The Sea We Saw 5:12
2. Counted Like Flies 7:42
3. When Not Night 11:31
4. Everything’s Coming up Rosaly 3:40
5. Bloom 13:09
6. The Face Consented, At Last 6:21

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 17 lipca 2016

Ted Daniel’s Energy Module [Ted Daniel / Daniel Carter / Oliver Lake / Richard Pierce / Tatsuya Nakamura] "Inerconnection" NoBusiness Records 2015, NBLP8182

Ted Daniel’s Energy Module [Ted Daniel / Daniel Carter / Oliver Lake / Richard Pierce / Tatsuya Nakamura] "Inerconnection" NoBusiness Records 2015, NBLP8182
Ted Daniel to jeden z bardziej niedocenionych muzyków, którzy rozpoczynali swoją muzyczną drogę na loftowych scenach Nowego Jorku. I chociaż dziś już właściwie nieobecny na jazzowych scenach, wciąż jednak pojawiające się jego archiwalne nagrania ekscytują niewielką grupę jego długoletnich słuchaczy i fanów. Tak jest i z tym nagraniem.

Daniel grać na trąbce zaczął w szkole podstawowej, ale pierwsze kroki w jazzie i muzyce improwizowanej stawiał u boku swojego przyjaciela z dzieciństwa gitarzysty Sonny'ego Sharrocka. Krótko uczęszczał do Berklee School of Music, a gdy zrezygnował z dalszej nauki został powołany do wojska, gdzie jak wielu muzyków grał zespołach i orkiestrach w ramach służby w US Army. Po odejściu z wojska wrócił do Nowego Jorku Daniel i ostatecznie otrzymał tytuł licencjata teorii muzyki i kompozycji w City College w Nowym Jorku. Krótko studiował u Kena McIntyre'a w Ohio, a następnie powrócił do Nowego Jorku gdzie wziął m.in. udział w nagraniu pierwszego albumu Sharrocka "Black Women". W latach siedemdziesiątych regularnie koncertował i nagrywał u boku Archie Sheppa, Deweya Redmana, Andrew Cyrille'a, Sama Riversa, Billy'ego Banga i Henry Threadgilla, a także Olivera Lake'a, Arthura Blythe'a, Charlesa Tylera czy też Davida Murraya. Prowadził też własne zespoły - sekstet kwartet i trio. W latach osiemdziesiątych właściwie zamilkł - pojawiał się tylko na płytach Threadgilla i Cyrille'a. Powrócił jeszcze tylko w 2006 roku nagrywając duet z Michaelem Marcusem, ale od tego czasu zawiesił karierę instrumentalisty i czynnego muzyka.

Nagranie "Inerconnection" zarejestrowane zostało w 1974 roku i zespół Daniela prezentuje się tu jako maszyna do generowania emocji - ich muzyka to bowiem jakby drukowanie ekstazy w 3D - taką moc ma ich muzyka. Daniel Carter i Oliver Lake na saksofonach nadają tej muzyce pazur, Tatsuya Nakatani gra na bębnach jakby urodził się w słonecznej Afryce, timing zupełnie mi wcześniej nieznanego basisty Richard Pierce jest miarowy i głęboki, a trąbka Daniela faluje lirycznie i lekko. A kwintet brzmi jak jeden, kierowany jedną wolą i umysłem organizm.

Mocne nagranie, zabarwione przez lidera melancholijnym liryzmem. Niebywała płyta!
autor: Józef Paprocki

Ted Daniel: trumpet, flugelhorn, French hunting horn, Moroccan bugle
Daniel Carter: tenor saxophone
Oliver Lake: alto saxophone, soprano saxophone, piccolo, cow bell
Richard Pierce: bass
Tatsuya Nakamura: drums, quarter drums

Side A
1. Innerconnection

Side B
2. Jiblet
3. Ghosts

Side C
4. Entering
5. Congeniality

Side D
6. The Probe
7. Pagan Spain

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 16 lipca 2016

Wayne Horvitz "Some Places Are Forever Afternoon (11 Places for Richard Hugo)" Songlines 2016, SGL16122

Wayne Horvitz "Some Places Are Forever Afternoon (11 Places for Richard Hugo)" Songlines 2016, SGL16122
Do swojego nowego, dużego projektu, powstałemu dzięki wsparciu San Francisco’s Shifting Foundation pianista i keyboardzista Wayne Horvitz zaprosił muzyków, z którymi na co dzień współpracuje w ramach zespołów Sweeter Than the Day oraz the Gravitas Quartet. Sama płyta jednak na zdecydowanie pozamuzyczny kontekst - powstała w hołdzie znakomitemu amerykańskiemu poecie Richardowi Hugo (1923-1982). O ile jednak często w takich przypadkach tworzy się piosenki, to zamysł Horvitza był inny - starał się on napisać utwory instrumentalne opowiadające o wierszach Hugo, o miejscach w których powstały, albo też takich które opisywał w swojej poezji. Przed powstaniem tych kompozycji Wayne Horvitz wraz z córką podróżował zresztą po tych miejscach, zamieszkał też na czas jakiś w domu Richarda Hugo w takich samych warunkach w jakich żył tam poeta (bez ogrzewania i bieżącej wody), by bardziej zbliżyć się do jego życia i poznać jego twórczość także od tej strony.

Sam Horvitz mówi o tym nagraniu tak: "...Muzyka jest dość uporządkowana, w sposób, który nie jest dla mnie typowy. Myślę, że stało się tak pod wpływem wierszy. Wszystko to są utwory instrumentalne, będące same w sobie czymś większym niż tylko pretekstem do improwizacji i zespołowej gry, choć oczywiście występują też te elementy... wiersze Hugo są z natury muzyczne ze względu swój dźwięk, sposób ich deklamacji, i ich strukturze. Niektórzy kompozytorzy i poeci, i pisarze, pracują bardzo metodycznie, aż zbudują kompletną strukturę, jej zarys, a następnie całkowicie się w niej zanurzają, zatracają. Wierzę, Hugo, jak niektórzy pisarze, których znam, a na pewno i niektórzy kompozytorzy (w tym także i ja), skłonny był zatrzymania się gdzieś w tym procesie i zobaczenia, dokąd go to doprowadziło. Ale ja też jestem pewien, że jego wiersze zostały przygotowane, poprawione, ponownie rozpatrzone i raz jeszcze starannie zapisane."

I rzeczywiście nie jest to typowa dla Wayna Horvitza muzyka. Raz, że ma zdecydowanie delikatny, spokojny, ilustracyjny charakter. Dwa - z racji na mnogości odwołań i inspiracji. Badając twórczość poety Horvitz przeczytał, że Hugo bardzo dużo słuchał radia i lubił muzykę, która pojawiała się tam, wszystko od "Mozarta, Benny Goodman, Brahmsa i Ellingtona po Billego Haleya". I taka też jest muzyka Horvitza - czasami przynosząca odwołania choćby do country i zupełnie wyjątkowych na tym polu dokonań Billa Frisella ["in some other home (The Only Bar in Dixon)"], kiedy indziej to niemal czysty, delikatny straightahead (no, może z dalekimi echami boogie woogie) jak w przypadku "all weather is yours no matter how vulgar? (Fairfield)". Zawsze pobrzmiewa w tym jazz i swing, chociaż przyznał się, że gdzieniegdzie ukryty jest naprawdę głęboko. I chociaż nie ma tu szaleństwa to każda z kompozycji w pełni pokazuje niezwykłą klasę i cudowne brzmienie każdego z partnerujących liderowi muzyków. Na mnie największe wrażenie robi tu kornecista Ron Miles oraz grająca na wiolonczeli Peggy Lee. A i sam Horvitz, także za klawiaturą fortepianu, sprawdza się znakomicie.

Zasłuchany w tej muzyce z tym większą ochotą sięgnę po wiersze Richarda Hugo, bo jeśli są takie jak muzyka Horvitza, to Hugo był naprawdę znakomitym poetą. A płytę - polecam gorąco.
autor: Marek Zając

Wayne Horvitz: piano, Hammond B-3, electronics, compositions
Ron Miles: cornet
Sara Schoenbeck: bassoon
Peggy Lee: cello
Tim Young: guitar
Keith Lowe: bass
Eric Eagle: drums

1. Money or a story (The Milltown Union Bar)
2. those who remain are the worst (Three Stops to Ten Sleep)
3. you drink until you are mayor (Dixon)
4. Nothing dies as slowly as a scene (Death of the Kapowsin Tavern)
5. all weather is yours no matter how vulgar? (Fairfield)
6. the beautiful wives (Missoula Softball Tournament)
7. for Jim and Lois Welch (Cataldo Mission)
8. in some other home (The Only Bar in Dixon)
9. The car that brought you here still runs (Degrees of Gray in Philipsburg)
10. last place there (for Richard Hugo)
11. You must have stayed hours (Driving Montana)
12. Some places are forever afternoon (West Marginal Way)


płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 15 lipca 2016

Peter Kuhn "No Coming, No Going – The Music of Peter Kuhn 1978-1979" NoBusiness Records 2016, NBCD8990

Peter Kuhn "No Coming, No Going – The Music of Peter Kuhn 1978-1979" NoBusiness Records 2016, NBCD8990
Peter Kuhn, amerykański klarnecista i saksofonista, kompozytor i improwizator to dzisiaj postać zapomniana. Tym bardziej więc należy się cieszyć, że oto dzięki edytorskiej działalności litewskiej oficyny NoBusiness jego dawna (ale i współczesna) działalność znowu powraca do oficjalnego obiegu. Nigdy nie był muzykiem szeroko znanym, był jednak przez wielu niezwykle ceniony, zwłaszcza na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, gdy nagrywał m.in. dla szwajcarskiego HatArtu czy włoskiego Soul Note'u, wtedy dwóch najważniejszych wytwórni na świecie wydających kreatywny, mocno improwizowany jazz.

Jak sam opowiada dorastał w Santa Cruz, w Kalifornii, nad Zatoką San Francisco; w miejscu rozsławionym m.in. dzięki nagraniom kwartetu Anthony’ego Braxtona zrealizowanym na tamtejszym festiwalu. To tutaj właśnie, we wczesnych latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku, Peter Kuhn pobierał muzyczną edukację, tutaj pierwszy raz zetknął się (na nagraniach tylko) z muzyką Coltrane'a, Erica Dolphy'ego czy Sun Ra. Tutaj także pierwszy raz usłyszał płytę Henry'ego Grimesa "The Call", na której na klarnecie grał jego późniejszy nauczyciel, przyjaciel i mentor Perry Robinson. I właśnie pod wpływem tego nagrania chwycił za klarnet. Wtedy też, w latach 1973-77, grywał pierwsze koncerty - najpierw jako klarnecista w szkolnej orkiestrze, potem już z własnym zespołem, w którym partnerami jego byli m.in. saksofonista Dave Sewelson, grający na elektrycznym fortepianie i syntezatorach Wayne Horwitz czy trębacz Eddie Gale. Muzykiem tak naprawdę postanowił zostać pod wpływem spotkania z Anthonym Braxtonem, który zapoznawszy się z niektórymi jego autorskimi kompozycjami radził mu wyjechać do Nowego Yorku i zostawił mu nawet swój adres, zapraszając go do siebie.

Gdy w końcu Peter Kuhn, nie znając tam nikogo, zdobył się na ten krok i wylądował na lotnisku w Nowy Jorku, okazało się, że Braxton jest w kilkumiesięcznej trasie koncertowej. Szczęściem w Nowym Jorku był Perry Robinson, z którym Kuhnowi zdarzyło się wcześniej korespondować. I to on przygarnął go do siebie, stając się jego przewodnikiem po artystycznym świecie nowojorskiego jazzu, ale i mentorem. To właśnie dzięki Robinsonowi Peter Kuhn nawiązał współpracę z elitą nowojorskich muzyków. Jak sam opowiada to dzięki Perry'emu poznał Tony'ego Scotta, Arthura Williamsa, Franka Lowe'a czy Williama Parkera. A później już wszystko potoczyło się samo - dzięki graniu w zespole Franka Lowe'a na płycie "Lowe & Behold" wszystkie drzwi w Nowym Jorku stanęły przed nim otworem. Rozpoczął niezwykle aktywne koncertowe i nagraniowe życie współpracując m.in. z Dennisem Charlesem, Lesterem Bowie, Rashidem Bakrem, Billym Bangiem czy Phillipem Wilsonem. I właśnie z tego okresu, z Nowego Jorku lat 1978-79 pochodzą nagrania wznawiane teraz dzięki staraniom oficyny NoBusiness.

Na pierwszej płycie, zarejestrowanej na żywo (chociaż bez udziału publiczności) 19 grudnia 1978 roku jako audycja Columbia University Radio WKCR-FM, mamy okazję usłyszeć nietypową mutację działającego wówczas kwintetu Petera Kuhna. Sam lider na klarnetach, dwóch trębaczy (Arthur Williams oraz Toshinori Kondo) i znakomita sekcja rytmiczna w osobach Williama Parkera i Dennisa Charlesa. Nagranie to ukazało się wcześniej na płycie winylowej, wydanej w limitowanym nakładzie w autorskiej oficynie Kuhna Big City Records. Druga płyta zawiera koncert duetu Peter Kuhn / Dennis Charles jaki odbył się w New England Repertory Theatre, w Worcester w dniu 29 września 1979 roku.

Obie ukazują Kuhna jako cudownego kompozytora i improwizatora, tworzącego free jazz delikatny, i chociaż przesycony niezwykłą, podskórną energią, wolny tak naprawdę od drapieżności loftowej sceny, mocniej osadzony na (szkicowych, ale jednak) partiach komponowanych i niezwykle starannie zaaranżowany. Podziwiać można to zwłaszcza na pierwszej płycie, druga - siłą rzeczy, wszak to duet - silniej akcentuje jego improwizacyjne umiejętności. Znakomite nagrania i wielkie brawa dla NoBusiness za przywrócenie nam muzyki Petera Kuhna!
autor: Józef Paprocki

CD 1:
Peter Kuhn: B flat and bass clarinets
Toshinori Kondo: trumpet, alto horn (left speaker)
Arthur Williams: trumpet (right speaker)
William Parker: bass
Denis Charles: drums

CD 2:
Peter Kuhn: Bb flat and bass clarinets, tenor saxophone
Denis Charles: drums, hand drum

CD 1:
1. Chi (5:49)
2. Manteca, Long Gone, Axistential (20:02)
3. Red Tape (13:22)
Live broadcast recording on December 19, 1978, at Columbia University Radio WKCR-FM, NYC.

CD 2:
1. Stigma (12:42)
2. Axistential (11:04)
3. Drum Dharma (17:36)
4. Headed Home (19:52)
Recorded live in concert on September 29, 1979 at the New England Repertory Theatre, Worcester.

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 13 lipca 2016

Esther Apituley "Johann Sebastian Bach: Stirring Stills - Bach for Viola [Hybrid SACD]" Challenge Classics 2016, C72726

Esther Apituley "Johann Sebastian Bach: Stirring Stills - Bach for Viola [Hybrid SACD]" Challenge Classics 2016, C72726
Jak pisze Esther Apituley w króciutkim liner notes - ubranym w formę listu do Jana Sebastiana Bacha - nosiła się z nagraniem takiego albumu od wielu lat. Od bardzo dawna fascynowała ją Chaconne'a z II Partity na skrzypce solo Bacha, kompozycja "pełna energii i tajemnicy", ale też, z racji skromnych oznaczeń, pozostawiająca interpratorowi olbrzymią swobodę wykonawczą. Apituley podobno zapisała setki stron notatek dotyczący tego utworu i możliwości jego interpretacji. Wiele też napisała o swoich uczuciach i wyobrażeniach, jakie odnajduje pod wpływem tej kompozycji.

A problem wcale nie był mały, bo artystka nie gra na skrzypcach, a na altówce i chociaż to instrument z rodziny skrzypiec, ale odmienny, o niższym o wiele stroju, innej dynamice, brzmieniu, ograniczeniach i możliwościach. I - będąc w brzmieniu altówki równie rozmiłowana jak w Chaconnie - nie zamierzała z niego rezygnować.

Jak pisze Apituley, w końcu "zebrała sie na odwagę i nagrała swoje notatki" sięgając też po inne kompozycje Bacha ze zbiorów na skrzypce solo i wiolonczelę solo. I wyszło jej to - w naszym odczuciu - fenomenalnie, bo chociaż niewiele tu stylistycznych i interpretacyjnych rewolucji, to unikatowe brzmienie i pełna namysłu, lecz pulsująca wewnętrzną energią melancholia, sprawia, że pod każdym względem jest to nagranie niezwykłe i niezapomniane, od którego wprost nie można sie uwolnić.
autor: Wojciech Łastruga

Esther Apituley: viola

1. Adagio from Sonata for Solo Violin no. 1 BWV 1001
2. Prelude from Suite for Solo Cello no. 4 BWV 1010
3. Sarabande from Suite for Solo Cello no. 4 BWV 1010
4. Prelude from Suite for Solo Cello no. 6 BWV 1012
5. Andante from Sonata for Solo Violin no. 2 BWV 1003
6. Sarabande from Suite for Solo Cello no. 3 BWV 1009
7. Sarabande from Partita for Solo Violin no. 2 BWV 1004
8. Gigue from Partita for Solo Violin no. 2 BWV 1004
9. Sarabande from Suite for Solo Cello no. 5 BWV 1011
10. Chaconne from Partita for Solo Violin no. 2 BWV 1004



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 12 lipca 2016

Birgitta Flick Quartet "Dalarna" Double Moon Records 2016, DMCHR71170

Birgitta Flick Quartet "Dalarna" Double Moon Records 2016, DMCHR71170
Niezwykłą naprawdę płytę nagrała Birgitta Flick. Ta młoda, niemiecka saksofonistka po swoim debiutanckim nagraniu ("Yingying"), wyjechała na rok do Szwecji w ramach programu Erasmus i tam, w Sztokholmie, zaczęła poznawać ludzi, miejscowy język i kulturę. "Poznałam bardzo wielu muzyków, dużo też grałam, zaczęłam uczyć się szwedzkiego i zainteresowałam się kulturą, i ludźmi. W Szwecji tworzy wielu muzyków jazzowych, którzy zajmują się także muzyką ludową, praktykują ją, czerpią z niej swoje inspiracje i doświadczenia. To bardzo różni się od sytuacji w Niemczech, gdzie nikt nie interesuje się muzyką ludową i tradycyjną; nikt, kto jest jazzowym muzykiem."

Pewnie znaczenie ma to, że szwedzka muzyka ludowa różni się od niemieckiej. Ale ważna jest też tradycja - w Szwecji ludowość była obecna w muzyce od zawsze i nie miało znaczenia to, czy jest to muzyka klasyczna czy jazz. W latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia do ludowe tematy sięgali najwybitniejsi twórcy skandynawskiego jazzu - Lars Gullin, Eye Thelin, Jan Johansson. Była obecna w ich muzyce niezależnie od tego grali cool jazz, bebop czy nawet free. Tak jak dziś jest obecna choćby w muzyce Matsa Gustafssona czy gra z The Thing czy ze Swedish Azz.

Birgitta Flick zatem też sięgnęła do szwedzkiej ludowości i tak narodził się projekt "Dalarna", niezwykłe nagranie w który cisza na równi obecna jest z dźwiękiem, przed uszami słuchacza rozpościerają się akustyczne, rozległe krajobrazy, ubarwione kompozycjami odwołującymi się zbiorów ludowych pieśni i protestanckich hymnów. Ze swoim stałym kwartetem oraz trójką zaproszonych gości (wokalistką Liną Nyberg, saksofonistą i flecista Nico Lohmannem, i grającą tu na klarnecie basowym Silke Eberhard) otwiera świat, którego prawdopodobnie nie ma, a który w jej muzyce ocalił swoje niezwykłe piękno.
autor: Józef Paprocki

Lina Nyberg: vocal
Nico Lohmann: alto saxophone, flute
Silke Eberhard: bass clarinet
Birgitta Flick: tenor saxophone
Andreas Schmidt: piano
Andreas Edelmann: bass
James Banner: bass
Max Andrzejewski: drums

1. Introitus 07:47
2. Den signade dag 06:20
3. Allt under himmelens fäste 04:02
4. Vallat fran Evertsberg #1 09:04
5. Glädjens blomster 04:07
6. Natt 05:55
7. Free 05:23
8. Nachtlied 03:15
9. Stinalaten #1 00:59
10. Stinalaten #2 04:02
11. Vallat fran Evertsberg #2 02:10



 płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 11 lipca 2016

Jason Rebello "Held" Edition Records 2016, EDN1071

Jason Rebello "Held" Edition Records 2016, EDN1071
Brytyjski pianista Jason Rebello jest uważany za jednego z najbardziej utalentowanych, pomysłowych i intuicyjnych pianistów jacy pojawili się na scenach Zjednoczonego Królestwa od początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Na początku nagrywał on dla wytwórni BMG muzykę o dużej głębi emocjonalnej, co przyniosło mu popularność i zwróciło na niego uwagę Wayne'a Shortera, Jeffa Becka czy Stinga. I to właśnie z nimi związał on na długo swoją muzyczną karierę, zastępując choćby w zespole Stinga słynnego Kenny Kirklanda (na wydanym w 2003 roku DVD "Inside the songs of Sacred Love", Sting opowiada, że to Kenny „wybrał” Jasona, mówiąc: "He is the only cat in England I listen to" - "To jest jedyny chłopak w Anglii, którego słucham").

Jason rozpoczął współpracę ze Stingiem przy płycie Brand New Day. Po jej wydaniu spędził 2 lata na trasie promującej album. W nocy, 11 września 2001 roku, po zamachach na WTC, Jason był jednym z muzyków, nagrywających "...All This Time" - koncertowe DVD i CD, zarejestrowane u Stinga w domu, w Toskanii. W 2003 roku Jason uczestniczył w nagraniu płyty "Sacred Love" Stinga, a trasa koncertowa promująca ten album, zakończyła się dopiero po 18 miesiącach.

O ile jednak grając z Beckiem czy Stingiem pracował przede wszystkim z klawiaturami instrumentów elektronicznych (tak samo najczęściej też we własnych grupach), to teraz jednak zdecydował, że nadszedł czas, aby nagrać coś na instrumencie, który kocha, na fortepianie. I tak, wyposażony we własne, autorskie kompozycje (inspirowane ludźmi i miejscami ważnymi dla jego życia i muzyki), na początku 2016 roku wszedł do studia i nagrał pierwszy w dorobku solowy album.

Tak sam opowiada o tej: "w całej mojej karierze miałem okazję uczestniczyć wielu rozmaitych scenicznych scenariuszach i najróżniejszych dramaturgiach, szeroko zakrojonych i niezwykle zróżnicowanych, ale nigdy nie miałem okazji zanurzyć się w pełni w fortepian. Teraz osiągnąłem taki punkt, gdzie czuję, że mam tu coś do powiedzenia, tylko na klawiszach fortepianu i na tym albumie staram się wykorzystać wszystkie muzyczne doświadczenia, jakie były moim udziałem przez ostatnie dwadzieścia lat".

W tym formacie solowej gry na pierwszy plan wysuwa się jego skupiona, intensywna liryka, od zawsze obecna w jego muzyce, ale nigdy wcześniej tak nie podkreślana. Sprzęgnięta ze znakomitą techniką i artystyczną, ale i ludzką, dojrzałością daje niezwykły, wcale nie cukierkowy efekt, pozwalający cieszyć się pięknem muzyki i brzmienia, i w pełni zanurzyć się w dźwiękowe światy jazzu Jasona Rebello.
autor: Józef Paprocki


Jason Rebello: piano

1. Pearl
2. Salad Days
3. Tokyo Dream
4. Held
5. Blackbird
6. As the Dust Settles
7. Thanks John
8. Happy But For How Long
9. Polzeath
10. Purple Sunflower
11. Dissolve



płyta do nabycia na multikulti.com

Susanna Santos Silva / Torbjörn Zetterberg / Hampus Lindwall "If Nothing Else" Clean Feed 2015, CF348

Susana Santos Silva / Torbjörn Zetterberg / Hampus Lindwall "If Nothing Else" Clean Feed  2015, CF348
Susana Santos Silva / Torbjörn Zetterberg / Hampus Lindwall "If Nothing Else" Clean Feed  2015, CF348
To nagranie jest jakby dalszym ciagiem płyty duetu Susana Santos Silva / Torbjorn Zetterberg "Almost Tomorrow", która dwa lata temu ukazała się w portugalskiej oficynie Clean Feed. Tamto nagranie było dla wielu słuchaczy jak głębokie zaczerpnięcie tchu, zachłyśnięcie się muzyką i jej bardzo indywidualnym charakterem. Ta płyta sięga głębiej - w głąb emocji, jaźni, intelektu i duszy.

Muzyka, jaką proponują tym razem Susana Santos Silva i Torbjorn Zetterberg wspierani jeszcze przez Hampusa Lindwalla na organach, w dalszym ciągu odwołuje do wielorakich tradycji - pobrzmiewa tu jazz (a przejmujący ton instrumentu portugalskiej trębaczki czasami przywodzi na myśl Milesa Davisa), free improv, rozmaite odmiany jazzowej i niejazzowej awangardy. Ale najwięcej chyba wnosi tu organista. Lindwall jest powszechnie uznany, jako interpretator klasycznej muzyki dwudziestego wieku (szczególnie europejskiej awangardy) i muzyki współczesnej, a także jest tytularnym organistą w kościele Ducha Świętego (Saint-Esprit), w Paryżu. Tutaj jego gra jest tak naprawdę treścią muzyki - kontrabas Zetterberg osadza ją na ziemi, tony trąbki - wnosi ją pod niebiosa, a wszystko, co pośrodku - to domena Lindwall. Nie wiem czy to jego pierwsze nagranie muzyki improwizowanej, ale czyni to po mistrzowska.

Sam niechętnie sięgam po płyty z muzyką czystą improwizowaną. Czasami wydaje mi się, że to raczej zlepek dźwięków, jakaś namiastka muzyki niż realne granie. Tutaj - muszę to przyznać jest inaczej. Słuchając tego nagrania nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obcujemy z przemyślaną, zamkniętą i skończoną formą, którą tylko przez przypadek lub niedopatrzenie ktoś nazywa improwizacją. Cudna płyta!
autor: Sergiusz Kłyś

Susana Santos Silva: trumpet & flugelhorn
Torbjörn Zetterberg: double bass
Hampus Lindwall: organ

1. Distance
2. First Initiative
3. Atonality
4. Stop Chords
5. Fiddling
6. Power Walk
7. One Note Each
8. Second Initiative
9. Arpeggios
10. Dialogue
11. One Note Song


płyta do nabycia na multikulti.com