czwartek, 16 czerwca 2016

Goeyvaerts String Trio "Whispers of Titans - Górecki: Genesis I Elementi per tre archi op. 19 no. 1 / Korndorf: In Honour of Alfred Schnittke (AGSCH), string trio for violin, viola and violoncello (1986)" [Hybrid SACD Hybrid Surround], Challenge Classics 2016, CC72713

Goeyvaerts String Trio "Whispers of Titans - Górecki: Genesis I Elementi per tre archi op. 19 no. 1 / Korndorf: In Honour of Alfred Schnittke (AGSCH), string trio for violin, viola and violoncello (1986)" [Hybrid SACD Hybrid Surround], Challenge Classics 2016, CC72713
"Szepty Tytanów" - tak swoją najnowszą płytę nazwało słynne Goeyvaerts String Trio prowadzone przez altowiolistę Krisa Matthynssens'a. Złożyły się na nią kompozycje Henryka Góreckiego (Genesis I: Elementi per tre archi op. 19 no.1 z roku 1962) oraz Nikolaia Korndorfa (In Honour of Alfred Schnittke z roku 1986).

Elementi są jedynym w cyklu Genesis utworem przeznaczonym na homogeniczną obsadę trzech instrumentów smyczkowych - skrzypce, altówkę i wiolonczelę. Kompozycje tą - podobnie jak wcześniejsze dzieła Góreckiego - wyznaczyły zasady serialne, ale kompozytor przyznawał, że seria była mu potrzebna raczej jako element formalny, a same zjawiska brzmieniowe, ich kolejność czy dynamikę, regulował poza nią - ufając własnemu słuchowi.

W Elementi Górecki odszedł na dobre od faktury punktualistycznej, stosując w zamian zwarte pasma dźwiękowe. Rezultat brzmieniowy, budowany za pomocą glissand, skrzypień, chrobotów i drgań kolejnych klasterów, poraża intensywnością czy wręcz agresją czystego i niezwykle skoncentrowanego brzmienia trzech instrumentów smyczkowych. Zdaniem Adriana Thomasa Elementi pozostawia na słuchaczu niezatarty ślad, będąc świadectwem sięgnięcia przez kompozytora „do najciemniejszego miejsca, do najgłębszych korzeni swego muzycznego jestestwa” (wg rozmowy z Beatą Bolesławską-Lewandowską, „Ruch Muzyczny” 2011 nr 3).

Odmienny charakter ma kompozycja Korndorfa, ponad dwadzieścia lat młodsza od Elementi. Średniowieczny klimat, minimalizm i awangarda - te trzy rzeczy wyznaczają charakter tej kompozycji. Mimo tak odmiennych punktów odniesienia, jego kompozycja nie brzmi jak eklektyczny zestaw pomysłów i technik połączonych w bezkompromisowy muzyczny język. Ten utwór jest dosyć charakterystyczny dla drugiego okresu jego twórczości (po 1980 roku), kiedy to pojawia się u niego powrót do tonalności w muzyce. Utwór ten skomponował on na cześć Alfreda Schnittke, który wcześniej był jego mentorem (jak i wielu innych kompozytorów jego pokolenia). "Był nauczycielem. Jego idee, jego twórczość, jego pozycja moralna, jego stosunek do sztuki to byli moi nauczyciele...". W rezultacie dzieło to, które opiera się na wielu aspektach techniki kompozytorskiej Schnittke, ale Korndorf wprowadza tu własną perspektywę kompozycyjną, a zwłaszcza fascynację średniowieczną rosyjską monodią.
autor: Wojciech Łastruga

Goeyvaerts String Trio:
Kristien Roels: violin
Kris Matthynssens: viola
Pieter Stas: cello

1. Genesis I: Elementi per tre archi op. 19 no. 1 13:22
2. In Honour of Alfred Schnittke (AGSCH), string trio for violin, viola and violoncello (1986) Part I: Chorale 10:42
3. In Honour of Alfred Schnittke (AGSCH), string trio for violin, viola and violoncello (1986) Part II: Toccata 09:37
4. In Honour of Alfred Schnittke (AGSCH), string trio for violin, viola and violoncello (1986) Part III: Aria 14:11




płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 14 czerwca 2016

Natalia M. King "BlueZzin T’il Dawn" Challenge Records 2016, CR73421

Natalia M. King "BlueZzin T’il Dawn" Challenge Records 2016, CR73421
Wielbiciele dorobku Billie Holiday, Niny Simone, Cassandry Wilson, czy wczesnej Lizz Wright mogą się już cieszyć, bowiem usłyszą znakomitą amerykańską wokalistkę w repertuarze, który najwyraźniej bardzo jej odpowiada i do tego w formie nie gorszej niż nagrania wymienionych, bardziej znanych artystek. Amalgamat muzyki jazzowej, bluesowej i czarnego soulu, to środowisko muzyczne, w którym Natalia M. King czuje się jak ryba w wodzie. Jej głos jest intrygujący, tajemniczy, zmysłowy i zawsze nasycony bluesem. Tak jak to się w muzyce działo na przestrzeni wieków, nieliczni artyści potrafili przyswoić sobie efektownie różne formy i trendy stylistyczne, tak właśnie było z bluesem i muzyką jazzową. Tak właśnie jest z prezentowaną artystką. Pani Natalia M. King od czasów występów ze zwariowaną bluesową formacją Mojo Monks w Los Angeles, śpiewania w paryskim metrze, czy w knajpce La Bastille, do samodzielnych koncertów przeszła długą drogę, tworząc w pełni oryginalny muzyczny język, który sama nazywa "Soulblazz". Jest to artystyczny wszechświat, w którym przewodnikiem jest wyrazisty, zmysłowy głos, którego nie można pomylić z żadnym innym.

Cassandra Wilson powiedziała kiedyś w wywiadzie, że "jazz jest ulubioną córką bluesa. Córka ta zawsze myśli o swojej matce i troszczy się o nią. Matka jest wciąż obecna, a córka rozwija tradycję i przekazuje ją następnym pokoleniom". Płyta "Bluezzin Til Dawn", mało znanej wokalistki i gitarzystki Natalii M. King doskonale pasuje do takiej koncepcji. Siedem rasowych jazzowych kompozycji autorstwa liderki z bluesowym charakterem, są świadectwem wielkiej dojrzałości i erudycji.

Krążek rozpoczyna się pięknym dialogowaniem Pani M. King z klarnecistą Xavierem Sibre w piosence "Traces In The Sand", następnie pierwszy z dwóch coverów na płycie, "Don't Explain" Arthura Herzoga Jr, do tekstu Billie Holiday, który śpiewały poza Billie Holiday - Abbey Lincoln, Dinah Washington, Carmen McRae, Nina Simone, Nancy Wilson, czy Etta James. Jej interpretacja budzi respekt, pięknie kołyszą długie riffy dęciaków. Przychodzi kolej na sześć własnych kompozycji liderki - "Insatiable", "This Time Around", "Love You Madly", "Baby Brand New", w którym słuchacz przeżywa największą chyba niespodziankę, śmiało wpleciony w drugą część utworu kanoniczny "Take Five" Paula Desmonda wzburzy krew fanom jazzu. Dalej "Paint It Black & Blue" i "You Came & Go", przywodzący na myśl "It's a Man's World" Jamesa Browna. Ten utór to kandydatka na jazzową piosenkę roku. Płytę kończy, z lekka dystyngowana interpretacja "A Little Bit of Rain" Freda Neila, jednego z największych freaków amerykańskiego folku 60. i 70. lat.

Natalia M. King ma w dorobku cztery longplaye, "Milagro" z 2002 dla Sunnyside, "Fury and Sound" z 2003 i "Flesh Is Speaking" z 2005 dla Universal Jazz i "Soulblazz" z 2014 dla Jazz Village. Najnowsza, piąta płyta ukazuje się dla holenderskiej Challenge Records. I śmiało można stwierdzić, że ciekawszej jak dotąd wokalnej płyty, fani jazzu w tym roku jeszcze nie słyszeli.

Natalia M. King to rasowa songwriterka, co w dzisiejszych czasach, w których dobrze napisane piosenki jazzowe można zliczyć na palcach dwóch rąk, jest samo w sobie wielkim wydarzeniem. Na koniec dodam, że znakomicie spisują się muzycy towarzyszący, pianista Anthony Honnet, kontrabasista Anders Ulrich, perkusista Davy Honnet, trębacz Ronald Baker i Xavier Sibre na klarnecie, saksofonach tenorowym i altowym i flecie.

Jestem pewny, że ta płyta zostanie z nami na zawsze!
autor: Tomasz Konwent

Natalia M. King: electric & acoustic guitar, voice
Anders Ulrich: double bass
Anthony Honnet: piano
Davy Honnet: drums
Ronald Baker
: trumpet
Xavier Sibre: tenor & alto saxophone, clarinet, flute

1. Traces In the Sand
2. Don't Explain
3. Insatiable
4. This Time Around
5. Love You Madly
6. Baby Brand New
7. Paint It Black & Blue
8. You Came & Go
9. A Little Bit of Rain



płyta dostępna na multikulti.com

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Drifter [Alexi Tuomarila / Nicolas Kummert / Axel Gilain / Teun Verbruggen] "Flow" Edition Records 2015, EDN1059

Drifter [Alexi Tuomarila / Nicolas Kummert / Axel Gilain / Teun Verbruggen] "Flow" Edition Records 2015, EDN1059
"Flow" to nowy album międzynarodowego kwartetu Drifter, prowadzonego wspólnie przez fińskiego pianistę Alexi Tuomarilę oraz belgijskiego saksofonistę Nicolasa Kummerta. Zespół ten - funkcjonując pod nazwą Alexi Tuomarila Quartet - zyskał sobie już wcześniej niemałe uznanie w Europie i Australii. Wydawało się już w 2000 roku, że ten zespół będzie przyszłością europejskiego jazzu - już wtedy mieli oni za sobą debiut płytowy ("Voices of Pohjola" z roku 1999 roku dla belgijskiej wytwórni Igloo) oraz podpisany kontrakt z wytwórnią Warner (chociaż starała się o nich także wytwórnia Blue Note) i znakomite recenzje koncertów. Jednak właśnie wtedy Warner zawiesił wszelkie nowe projekty jazzowe klasyczne i muzycy pozostawieni zostali sami sobie.

Każdy z nich zmuszony był zając się swoją karierą i realizował własne, autorskie projekty niezależnie (Tuomarilla grywał m.in w jednej z odsłon kwartetu Tomasza Stańki), ale idea wspólnego grania nie została zapomniana. Po z górą dziesięciu latach, będąc muzykami o utrwalonej pozycji na europejskiej scenie jazzowej, postanowili zreformować nieco oryginalny kwartet i z nową energią, i poczuciem celu podjąć na nowo artystyczną współpracę.

Tuomarila mówi o nowej odsłonie kwartetu tak: "Nasza muzyka jest współczesna, inna, teraźniejsza. Dziesięć lat temu, chcieliśmy po prostu grać melodie, które kochaliśmy grać. Teraz muzyka pochodzi z wnętrza nas i jakoś oddaje uczucia z tych ostatnich dziesięciu lat: nieszczęśliwie zerwany kontrakt płytowy, ale też rozwój naszej przyjaźni jako zespołu i większe poczucie celu w naszym życiu. Ponowne wspólne granie jest dla nas strasznie ekscytujące."

Na album "Flow" złożyły się kompozycje obu liderów kwartetu, jedna basisty Axela Gilaina oraz jeden cover - instrumentalna wersja piosenki Sting "King of Pain, która w aranżacji i wykonaniu zespołu Tuomarili zyskuje nowe, niezwykle motoryczne brzmienie. Pozostałe kompozycje silnie osadzone są w podobnych klimatach - mocna, zdecydowana, motoryczna pianistyka fińskiego wirtuoza ucieka od oczywistych harmonii i szuka niebanalnych brzmień, sekcja rytmiczna nadaj muzyce energetyczny, czasem niemal agresywny (proszę jednak pamiętać, że cały czas pozostajemy w świecie jazzowego mainstreamu) charakter. Wszystko to wygładza i barwi melodią saksofon Kummerta, który jest w tym składzie chyba najsilniej związany ze światem jazzowego środka. Całość sprawia świetne wrażenie - znanego piękna z odrobiną nieprzewidywalności, gdy do głosu silniej dochodzi fiński pianista.

Świetna płyta, będąca po latach realizacją aspiracji znakomicie zapowiadającego się zespołu, która w końcu doczekała się również kompaktowej, a nie tylko winylowej odsłony. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

1. Crow Hill (Alexi Tuomarila)
2. The Elegist (Alexi Tuomarila)
3. Lighthouse (Nicolas Kummert)
4. Harmattan (Nicolas Kummert)
5. Nothing Ever Lasts (Music by Alexi Tuomarila Lyrics by Axel Gilain)
6. Breathing Out My Soul (Nicolas Kummert)
7. Touei (Axel Gilain)
8. King Of Pain (Sting, arr. Alexi Tuomarila)
9. Vagabond (Alexi Tuomarila)



płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 10 czerwca 2016

Eric Revis Trio [Kris Davis / Eric Revis / Gerald Cleaver] "Crowded Solitudes" Clean Feed 2016, CF363

Eric Revis Trio [Kris Davis / Eric Revis / Gerald Cleaver] "Crowded Solitudes" Clean Feed 2016, CF363
W nieco odmienionym składzie (nestora Andrew Cyrille's i John'ego Bethscha zastąpił przy perkusji niezwykle ceniony i znany z licznych awangardowych projektów czy choćby współpracy z Charlesem Lloydem i Tomaszem Stańo Gerald Cleaver) powraca trio prowadzone przez basistę Erica Revisa.

To muzyk który jako lider nie nagrał zbyt wiele do tej pory - kilka nagrań w trio, kwartet z Jasonem Moranem i Kenem Vandermarkiem to wcale nie tak wiele jak długą już sceniczną karierę muzyka. Ale jest niezwykłym i bardzo cenionym sidemanem - przez ponad siedemnaście lat był muzykiem kwartetu Brandforda Marsalisa z którym zjeździł właściwie cały świat. I ta trwająca lata współpraca jest najlepszą rekomendacją dla Revisa.

Skład tria uzupełnia młoda, ale wielce już ceniona Kris Davis, jak zwykle za klawiaturą fortepianu. Mimo, że muzyka jest inna, zasady i cele pozostają właściwie te same, a głównym hasłem pozostaje "back-to-the-future", rozumiane jednak nie jako tworzenie w duchu hardbopu czy postbopu, ale jako poszukiwanie własnej twórczej drogi czerpiąc z tradycji i szukając w niej inspiracji dla własnej twórczości, i własnego indywidualnego języka. Bo - jak mówi sam Revis - odwołują się do tradycji zarówno Peter Brotzmann jak i Kurt Rosenwinkel. Ale tradycja dla Revisa to także free jazz więc i on obecny jest w jego muzyce jako część spuścizny i tradycji, ale też twórcza wolność, którą wraz z zespołem stara się realizować.

I taka właśnie jest najnowsza płyta tria, czerpiąca z tradycji, ale szukająca nowych środków i form wyrazu, otwarta, ale ubrana w język kompozycji. Świetny warsztat, świetne granie i ani chwili nudy. Polecam!

autor: Józef Paprocki

Kris Davis: piano
Eric Revis: double bass
Gerald Cleaver: drums

1. Arcane 17
2. Bontah
3. Victoria
4. QB4R
5. D.O.C.
6. Crowded Solitudes... (for B.K)
7. Vertical Hold
8. Anamnesis... Parts I & II (for Tamir And Ms. Bland)



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 7 czerwca 2016

David Liebman / Mário Laginha / Ricardo Pinheiro / Massimo Cavalli / Eric Ineke "Is Seeing Believing?" Daybreak Records 2016, DBCHR75224

David Liebman / Mário Laginha / Ricardo Pinheiro / Massimo Cavalli / Eric Ineke "Is Seeing Believing?" Daybreak Records 2016, DBCHR75224
Ten projekt narodził się ze współpracy w sferze edukacyjnej. Wszyscy muzycy biorący udział w tym nagraniu są zaangażowani projekty edukacyjne w ramach International Association of Schools of Jazz, w którym to stowarzyszeniu Dave Liebman jest dyrektorem artystycznym. Pięciu muzyków pochodzących z czterech krajów, zaangażowanych w rozmaite stylistycznie projekty, spotkało się by nagrać bardzo osobistą płytę.

Sukces tego albumu w pierwszym rzędzie jest zasługą osobowości tworzących kwintet. Każdy z zaangażowanych w niego muzyków znany jest z bardzo indywidualnego podejścia do jazzowej improwizacji; każdy z nich wypracował własny, indywidualny język oraz brzmienie; każdy też wypracował w swoim środowisku muzycznym znaczącą pozycję. Dave'a Liebmana przedstawiać chyba nie trzeba - w ciągu czterdziestu lat scenicznej kariery grał z wieloma mistrzami w tym Milesem Davisem, Elvinem Jonesem, Chickiem Coreą, Johnem McLaughlinem, McCoy'em Tynerem. Jest niezwykle aktywny tak artystycznie, jak też jako naucztciel akademicki oraz udziela się społecznie w rozmaitych projektach edukacyjnych (International Association of Schools of Jazz). Mário Laginha, pianista, pracuje jako muzyk od blisko trzydziestu lat, zwykle łącząc w autorskich projektach jazzu i world music. Od późnych lat osiemdziesiątych prowadzi własne trio (Decateto), w którym łączy fascynacje muzyką brazylijską, indyjską i afrykańską, gdy gra z wokalistą Maria Joao wplata w to jeszcze pop, rock, ale też od początku fascynują go klasyczne kompozycje. Pokazał to w pełni w swoim pierwszym solowym projekcie w roku 2006, który w całości inspirowany był muzyką Jana Sebastiana Bacha (zbiorem jego toccat oraz fug).

Prawdziwym nestorem w tym gronie jest Eric Ineke, holenderski perkusista jazzowy, aktywny na europejskich scenach od 1960 roku. W swojej karierze grał także z europejskimi i amerykańskich gigantami jazzu jak Dexter Gordon, Johnny Griffin, George Coleman, Shirley Horn, Dizzy Gillespie, Al Cohn, Grant Stewart, Jimmy Raney, Barry Harris, Eric Alexander czy Dave Liebman. Wielokrotnie honorowany za popularyzację muzyki i jazzu, oraz fetowany na rozmaitych jazzowych festiwalach pozostaje mimo wieku niezwykle aktywnym muzykiem sesyjnym oraz realizuje wiele własnych projektów muzycznych.

Massimo Cavalli to włoski kontrabasista od lat mieszkający w Portugalii. To tutaj studiował w konserwatorium w klasie kontrabas jazzowy na Oporto University, tutaj zakładał pierwsze jazzowe zespoły koncertując i nagrywając z najważniejszymi muzykami portugalskich (i nie tylko) scen - Francesco Bearzattim, Jean Pierrem Como, Benoît Sourissetem, André Charlierem, Ericiem Sevá, Laurentem Filipem, Melissą Walker, Fernando Tordo, Amelią Muge, Jacintą & Michaelem Bluestein, Joelem Xavierem czy Filipem Melo. No i ten który przynajmniej na mnie jest prawdziwym objawieniem tego nagrania - portugalski gitarzysta Ricardo Pinheiro. Studiował u Micka Goodricka, George'a Garzone, Eda Tomassi, Kena Pulliga, Wayne'a Krantza, Johna Damiana i Kena Cervenka. Jest bardzo ceniony sidemanem na stale współpracującym z Philem Markowitzem, Aaronem Goldbergiem, Peterem Bernsteinem, Davidem Liebmanem, Markiem Turnerem i Andy LaVerne, nie całą energię kieruje jednak na działalność artystyczną. Ukończył również etnomuzykologię oraz psychologię i wciąż jeszcze pracuje również w tej dziedzinie.

Konstrukcja albumu , poszczególnych jego utworów jest dosyć czytelna - harmonię w znacznej mierze tworzy Mário Laginha wraz z czujną sekcją rytmiczną, a za warstwę melodyczną odpowiadają Liebman oraz Pinheiro. I to właśnie te partie i dialogi, starannie rozpisane na głosy z wplecionymi w warstwę kompozycyjną improwizacjami są najważniejszym i najsmakowitszym elementem tego nagrania. Słychać tu świetnie, że Liebman i Pinheiro nie spotykają się pierwszy raz - ich wspólne granie tworzy momentami idealny kontrapunkt, mimo iż świadomie starają się różnicować tempa równoczesnych improwizacji. Daje to naprawdę niezwykłe efekty harmoniczne, ale gdy nad wszystkim czuwa zgrane kolektyw rytmiczny - liderzy pozwolić mogą sobie na wiele. I mimo, iż standardy zebrane tutaj (i trzy kompozycje Cavalliego, Liebmana i Pinheiro) są świetnie znane, warto sięgnąć po to nagranie i przekonać się, iż jazz, ten mainstreamowy i standardowy, wcale nie jest martwy, ale może być twórczy, kreatywny i fascynujący. Wszystko zależy od tworzących go muzyków, a ci tutaj to prawdziwi mistrzowie. Koniecznie!
autor: Józef Paprocki

David Liebman: soprano and tenor saxophones, flute
Mário Laginha: piano
Ricardo Pinheiro: guitar
Massimo Cavalli: double bass
Eric Ineke: drums

1. Old Folks [07:07]
2. Coraçao Vagabundo [05:59]
3. Skylark [06:20]
4. Everybody’s Song But My Own [08:20]
5. Rainy Sunday [05:32]
6. I Remember You [06:38]
7. Is Seeing Believing? [08:23]
8. Ditto [04:55]
9. Beatriz [06:10]



płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Henri Texier "Dakota Mab. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 05", Intuition 2016, INTCHR71317

Henri Texier "Dakota Mab. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 05", Intuition 2016, INTCHR71317
Wspaniale rozwija się seria wydawnicza "European Jazz Legends", zasłużonego europejskiego wydawnictwa płytowego - Intuition Records. Za nami nagrania tria Dieter Glawischnig / Hans Glawischnig / Manfred Schoof, kwartetu Jaspera van't Hofa i tria Enrico Pieranunzi / Jasper Somsen / Andre Ceccarelli. Wszystkie płyty tej serii łączy miejsce rejestracji, Theater Gütersloh w Niemczech, sali o wyjątkowej akustyce, audiofilską jakość słychać w każdym nagraniu.

Tym razem obcujemy z legendą francuskiego jazzu - Henrim Texierem, ten współpracownik Buda Powella, Kenny'ego Clarka, Johny'ego Griffina, Dona Cherry'ego, Lee Konitza, Dextera Gordona, Arta Farmera, Arta Taylora, Phila Woodsa, Michaela Portala i Jean-Luc'a Ponty'ego jest jednym z najważniejszych europejskich muzyków jazzowych. W zespole Henri Texier Hope Quartet, świetny francuski kontrabasista zgromadził doskonałych jazzmanów – gra tam jego syn Sebastien Texier (saksofon altowy i klarnety), porywający saksofonista barytonowy François Corneloup i wreszcie niesamowicie energetyczny perkusista Louis Moutin. Razem tworzą skład, w którym muzykowanie polega na precyzyjnej i pozbawionej nadmiernego wirtuozerstwa współpracy. Texier wielokrotnie pokazywał, że inspiracji szukać można nie tylko na europejskim kontynencie. Jego Indian Quartet sięgał do tradycji Indian z Ameryki Północnej („An Indin’s Week”). Trio z Aldo Romano i Louisem Sclavisem z kolei penetrowało kulturę afrykańskich plemion („African Flashback”). Texiera w pracy artystycznej charakteryzuje uważność, szacunek dla obcych kultur, ale także przekonanie do snucia intymnych, autonomicznych rozważań na temat wspólnego mianownika tych kultur, tylko z pozoru odmiennych.

Na płycie "Dakota Mab" usłyszymy tematy znane z licznych występów Henri Texier Hope Quartet. Transowy, poświęcony Elvinowi Jonesowi "O Elvin", to iście hitchcockowskie otwarcie, to formacja, pracująca na silniku precyzyjnie zgranego jazzowego combo, dwugłos barytonu i altu lub klarnetu rozgrzewa do czerwoności uszy słuchaczy. W utworze „Dakota Mab” saksofonista Francois Corneloup, w przejmujący sposób imituje głos szamana. Fascynacje kulturą indian amerykańskich, pojawiają się w innych kompozycjach - „Hopi”, czy „Comanche”. Wielkie wrażenie robi zmysłowy, wyjątkowo refleksyjny „Sueno Canto”, znany z płyty „Canto Negro”, Texier z zespołem wprowadza słuchacza w nastrój wzniosłego rozmarzenia, wszystko za sprawą prostej melodii, którą podejmują kolejne instrumenty. Nie sposób nie ulec urokowi linii melodycznej i szlachetnego brzmienia klarnetu z barytonem. Piękne nagranie, będące dowodem na to, że niewymuszona elegancja, dbałość o formę, nie są wartościami, które definitywnie przeszły do historii.

Zdaniem krytyka Daily Telegraph, w tym artyście „żyje cała historia jazzu, ale przyprawiona wspaniałą egzotyką - korsykańskim champ de foire i północnoafrykańską zabawą”. Trudno nie zgodzić się z tą opinią.

Zespół można będzie usłyszeć na żywo w Polsce niebawem, bo 24 czerwca 2016, Henri Texier Hope Quartet wystąpi w Studio Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego.
autor: Krzysztof Szamot

Sébastien Texier: alto saxophone, clarinets
François Corneloup: baritone saxophone
Henri Texier: bass
Louis Moutin: drums

1. O Elvin
2. Hopi
3. Mic Mac
4. Dakota Mab
5. Navajo Dream
6. Comanche
7. Sueno Canto
8. Interview with Henri Texier



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 4 czerwca 2016

Protean Reality [Chris Pitsiokos / Noah Punkt / Philipp Scholz] "Protean Reality" Clean Feed 2016, CF358

Protean Reality [Chris Pitsiokos / Noah Punkt / Philipp Scholz] "Protean Reality" Clean Feed 2016, CF358
Pisząc o jazzie końca dwudziestego wieku podkreślało się często łączenie tego gatunku przez młodych twórców, zbuntowanych twórców gatunku z rockową, hardcorową ekspresją. Pisano tak o Zornie, o Thomasie Chapinie, potem o Kenie Vandermarku. Współcześni, młodzi buntownicy jazzu dodają do tego często jeszcze nowe brzmienie i elektronikę, ale niektórzy starają się iść odmienną drogą. Protean Reality czyli Chris Pitsiokos, Noah Punkt oraz Philipp Scholz zamiast po dosyć trywialne bity, sięgają do muzyki współczesnej.

Najkrócej można by powiedzieć, że ich muzyką jest takim dziwnym koktajlem Ornette'a Colemana, Sex Pistols i Iannisa Xenakisa. I wcale nie będzie to dalekie od prawdy, bo ślady każdego z nurtów obecne są niemal namacalnie w muzyce zespołu. Saksofonista Chris Pitsiokos pracował z takimi tuzami jak Joe Morris, Peter Evans, Tyshawn Sorey, Nate Wooley, Paul Lytton i Weasel Walter. No i także z Lydią Lunch. Noah Punkt, grający na elektrycznym basie, ma za sobą współpracę z Timem Daisy, Peterem van Huffelem i Tobiasem Pfisterem. Partnerami perkusisty Scholza byli Rudi Mahall, Claudio Puntin czy Pablo Held. I właśnie niezwykły mix tych doświadczeń wpłynął na ich własną muzykę. Intensywność, natychmiastowość reakcji i niezwykły, mocny napęd - to kluczowe elementy pozwalające opisać ich muzykę, ale obecny jest tu i liryzmu oraz zaczerpnięte z abstrakcyjnej muzyki współczesnej konceptualne myślenie formą i harmonią, obecne wręcz namacalnie w każdym z trzech długich utworów na płycie.

Piękny album trzech przedstawicieli nowej generacji improwizatorów, będący śmiałą i przekonującą deklaracją wiary w muzykę, obwieszczoną z radością, złością i inwencją. Koniecznie!
autor: Marek Zając

Chris Pitsiokos: alto saxophone
Noah Punkt: electric bass
Philipp Scholz: drums, percussion

1. Torturer's Horse
2. Green Water
3. Calmly On Hot



płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 3 czerwca 2016

Thomas Borgmann / Max Johnson / Willi Kellers "One For Cisco" [Vinyl 1LP Limited edition of 300 records], NoBusiness Records 2016, NBLP91

Thomas Borgmann / Max Johnson / Willi Kellers "One For Cisco" [Vinyl 1LP Limited edition of 300 records], NoBusiness Records 2016, NBLP91
Niemiecki saksofonista Thomas Borgmann na dobre rozpoczął swoją muzyczna karierę w roku 1980, gdy współpracując z Nickiem Steinhaus i jego Berlin Art Ensemble wyjechał w długą trasę sponsorowaną przez Instytut Goethego po Południowej Ameryce. Wkrótce regularnie koncertował z rozmaitymi projektami w Europie i został organizatorem berlińskiego festiwalu STAKKATo (od 1984 roku). W roku 1987 dołączył do sekstetu Sirone'a i wraz nim na dłuższy czas zamieszkał w Nowym Jorku. Równocześnie w Europie wciąż prowadzi własne zespoły - The Hidden Quartet (z Dietmarem Diesnerem, Erikiem Balke oraz Jonasem Akerblomem), czy też The Noise & Toys (z Valerym Dudkinem i Saschą Kondraschkinem). Nagrywa i koncertuje z Hansem Reichelem, Johnem Tchicai'em, Patem Thomase, Jay'em Oliverem, Markiem Sandersem, Lolem Coxhillem, Ernstem-Ludwigiem Petrowskym, Paulem Lovensem, Paulem Lyttonem, Evanem Parkerem, Conny Bauerem, Johannesem Bauerem, Charlesem Gaylem, Heinzem Sauerem, Philem Mintonem, Jasonem Kao Hwangiem, Thurstonem Moorem, Shoji Hano, Alexandrem von Schlippenbachem, Roy'em Campbellem, Perrym Robinsonem, Kipem Hanrahanem, Jean-Paul'em Bourellym i Peterem Brötzmannem, z którym także współtworzy trio Blue Zoo (prócz nich był tam jeszcze Borah Bergman.

W roku 1995 rozpoczął współpracę z Wilberem Morrisem i Denisem Charlesem, tworząc BMC-Trio (po śmierci Charlesa w 1998 roku zastąpił go Reggie Nicholson, a sam zespół zmienił nazwę na BMN-trio). Borgmann i Brötzmann powrócili do współpracy raz jeszcze w roku 2003,gdy stworzyli nowy kwartet (z Williamem Parkerem i Rashidem Bakrem). W ostatnich latach Thomas Borgmann był mniej aktywny okazjonalnie tylko nagrywając i koncertując - z triem "Boom Box" (Borgmann - Tony Buck - Joe Williamson) oraz z Willi Kellersem i Akirą Ando.

Płyta "One for Cisco" została zarejestrowana na żywo w Nowym Jorku podczas Tenor Sax Festival w roku 2015. Thomas Borgmann tym wystąpił ze swoim stałym, długoletnim partnerem Willi Kellersem oraz z nowojorskim basistą Maxem Johnsonem, którego o rok wcześniejsze nagranie "The Prisoner" sprawiło, że zaproszony został do tego tria. I właśnie jego młodzieńcza energia sprawia, że płyta ta jest zupełnie wyjątkowa i niezwykła. To dzięki jego otwartej postawie oraz znakomitemu panowaniu nad dźwiękiem i cudownemu porozumieniu z Kellersem, Borgmann ma komfort grania jakiego pozazdrościł by mu każdy saksofonista. Kellers i Johnson tworzą bowiem dla saksofonisty przestrzeń dla improwizacji i osadzają jego w cudownym rozedrganym, a jednocześnie otwartym na wszelkie zmiany i sonorystyczne wycieczki, swingu. I dzięki temu lider może w pełni zaprezentować swoją znakomitą, twórczą formę. Świetne, znakomicie przy tym zrealizowane nagranie!
autor: Marek Zając

Thomas Borgmann: soprano and tenor saxophone, toy-melodica
Max Johnson: bass
Willi Kellers: drums, voice

Side A:
1. One For Cisco (Part 1)

Side B:
1. One For Cisco (Part 2)

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 2 czerwca 2016

Dre Hocevar Trio [Bram De Looze / Lester St.Louis / Dre Hocevar] "Collective Effervescence" Clean Feed 2016, CF360

Dre Hocevar Trio [Bram De Looze / Lester St.Louis / Dre Hocevar] "Collective Effervescence" Clean Feed 2016, CF360
"Collective Effervescence" to drugi autorski album słoweńskiego perkusisty Dre Hocevara (po znakomitym "Coding of Evidentiality"). Swój najnowszy materiał zarejestrował w kwintecie - do stałego składu tria (belgijskiego pianisty Brama De Looze oraz amerykańskiego wiolonczelisty Lestera St.Louis) dołączyli jeszcze saksofonista Chris Pitsiokos oraz obsługujący elektronikę Philip White.

Tym razem muzyka zespołu Dre Hocevara ukazana jest w zupełnie nowym, elektroakustycznym kontekście. Na pierwszej płycie już nagrany materiał przeszedł co prawda przez ręce Sama Pluty (pamiętnego współpracownika Petera Evansa i członka jego kwintetu z płyty "Ghosts"), ale tutaj elektroakustyczna oprawa jest o wiele, wiele silniejsza. A wszystko to za sprawą Philipa White'a, obsługującego rozmaite urządzenia elektroniczne i przetwarzającego na żywo akustyczne dźwięki w cyfrowe preparacje.

Dodatkowo obecność saksofonisty Chrisa Pitsiokosa, muzyka noise-jazzowego tria Protean Reality, zdaje się integrować poszczególne elementy zespołu i oryginalną koncepcję kompozytorską Dre Hocevara, zarazem ją poszerzając, i - jeszcze - przydaje grupie niezwykłej, kreatywnej mocy. Wiele tu szczegółów i niuansów, subtelności mających znaczenie. Całość robi wrażenie autentycznie kolektywnej pracy, pełnej gęstej dźwiękowo formy, mocno jednak osadzonej w ciszy. I chociaż wymaga od słuchaczy skupienia i uwagi, powraca się do niej z wielka przyjemnością i niesłabnącą - wciąż - fascynacją.
autor: Marek Zając

Lester St.Louis: cello
Bram De Looze: piano
Dre Hocevar: drums
Chris Pitsiokos: saxophone
Philip White: electronics & signal processing

1. Unknown Unknowns
2. Notifications as a Theory of Consciousness
3. Interaction, Complexity, Affordances
4. Third Portrait of the Exemplary...
5. Imaginary_Synthesis Within Sublime Inside
6. 1987’s
7. The Revolutions of Many Others



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 1 czerwca 2016

Air [Henry Threadgill / Fred Hopkins / Steve McCall] "Air Raid" [Why Not reissue], Candid 2011, WNCD79413

Air [Henry Threadgill / Fred Hopkins / Steve McCall] "Air Raid" [Why Not reissue], Candid 2011, WNCD79413
Trio Air prowadzone przez Henry'ego Threadgilla powstało w Chicago w roku 1971. Prócz lidera, saksofonisty i flecisty, tworzyli je kontrabasista Fred Hopkins oraz grający na perkusji Steve McCall. Muzyka, którą od początku proponowali łączyła tzw. Free Radical (zupełnie swobodną, choć opartą na jazzie improwizację) z przebojową, czasami wywodzącą się nawet z ragtime'u melodyką, oraz niezwykle mocno rozwiniętą kolektywnością grania. Od początku było to równoprawne trio, nie sekcja plus lider. Chociaż Threadgill bez wątpienia jest urodzonym przywódcą.

Ta formuła nie narodziła się przypadkiem - Threadgill został bowiem poproszony przez Columbia College w Chicago, by przygotować koncert z utworami Scotta Joplina. Muzyka Joplin była tak bardzo silnie związana i kojarzona z fortepianem, więc Threadgill postanowił zbudować trio, które będzie potrafiło grać muzykę Joplina, ale bez fortepianu. Brak instrumentu harmonicznego postanowił zastąpić kolektywnością grania i improwizacji.

Grupa nagrała dwanaście albumów, ale jako tzw. klasyczne uznaje się tylko pierwszych 9 płyt (do roku 1982) nagranych w niezmienionym, triowym składzie.

Płyta "Raid" jest drugim albumem w dyskografii Air. Album powstał w roku 1976, w rok po pierwszej płycie. Podobnie jak na debiutanckim, owacyjnie przyjętym przez publiczność i krytyków albumie "Song", tak i tu znajdziemy 4 utwory. Dwie długie kompozycje Threadgilla oraz będące jakby ich dopełnieniem dwie krótsze. To chyba - w moim odczuciu - najbardziej zrytmizowany z albumów zespołu. Głównie zresztą za sprawą lidera, który gra tutaj w sposób zapierający dech w piersiach, ale i czasami dublujący grę McCalla. Nikt tak nie potrafi budować solówek jak Henry Threadgill i chyba po raz pierwszy w historii publiczność miała okazję przekonać się o tym właśnie na albumie "Air Raid". Tworzy on bowiem z żelazną konsekwencją - ale w jakże zaskakujący sposób - kolejne wariacje, a to na temat utworu, a to jego fragmentów. Nikt też tak jak Hopkins nie potrafił wcześniej (a i prawie nikt później) artykułować piosenek na kontrabasie. I słuchając tej płyty nieodmiennie mam wrażenie, że wszystko to czynią na zupełnym luzie, bez najmniejszego wysiłku. Znakomite, dziś już historyczne, nagranie!
autor: Marek Zając

Henry Threadgill: alto saxophone, tenor saxophone, flute, woodwind [Chinese musette], percussion [hubkaphone]
Fred Hopkins
: bass
Steve McCall: drums

1. Air Raid 11:55
2. Midnight Sun 7:05
3. Release 16:31
4. Through A Keyhole Darkly 7:20



płyta dostępna na multikulti.com