wtorek, 22 listopada 2016

Anthony Braxton / Dave Holland / Philip Wilson "Town Hall (Trio & Quintet) 1972" [Remastered and redesigned] HatHut 2010, OGY685

Anthony Braxton / Dave Holland / Philip Wilson "Town Hall (Trio & Quintet) 1972" [Remastered and redesigned] HatART 2010, OGY685

Płyta Anthony'ego Braxtona nagrana została (dwóch 1972 roku) w dwóch odmiennych składach: pierwszym - i moim odczuciu jednym najbardziej magnetycznych zespołów Braxtona z Davem Hollandem i Phillipem Wilsonem, oraz drugim gdzie dołącza John Stubblefield i Jeanne Lee, a Wilsona zastępuje Altschul. To płyta z przełomowego okresu dla saksofonisty - wciąż jeszcze bardzo wyraźne są u niego wpływy muzyki spod znaku AACM-u (triowe utwory), którego Braxton był przecież jednym ze współzałożycieli, a gdy gra w kwintecie powoli pojawiają się jego wielonurtowe, skomplikowane kompozycje oparte na matematycznych założeniach, z których z czasem wyrośnie GTM. Przedziwnie, mocno i drapieżnie wykonany jest standard Jerome'a Kerna "All The Things You Are", gdzie Braxton wspaniale chrypi na altowym saksofonie. Druga część, zwłaszcza poprzez obecność wokalistyki ma bardzo pokręcony i porwany charakter. Ale nie do takich udziwnień Braxton przyzwyczaił swoich wielbicieli. Znakomite nagranie, które polecam gorąco.
autor: Józef Paprocki

Trio:
Anthony Braxton: alto saxophone
Dave Holland: double bass
Philip Wilson: drums

Quintet:
Anthony Braxton: alto- & soprano saxophones, flute, contrabass clarinet, soprano & B-flat clarinets and percussion
John Stubblefield: tenor saxophone, flute, bass clarinet, gong and percussion
Jeanne Lee: voice
Dave Holland: double bass
Barry Altschul: percussion and marimba

1. Composition 6 N [dedicated to Jerome Cooper] / Composition 6 (O) [dedicated to Frederic Rzewski]
2. All the Things You Are
3. Composition 6 P I
4. Composition 6 P II

płyta do nabycia na multikulti.com

The Westerlies "Wish the Children Would Come On Home: The Music od Wayne Horvitz" Songlines 2014, SGL16062

The Westerlies "Wish the Children Would Come On Home: The Music od Wayne Horvitz" Songlines 2014, SGL16062
Czwórka młodych muzyków z Seattle, którzy przenieśli się do Nowego Jorku by tu studiować na w Juilliard oraz Manhattan School of Music, postanowiła założyć kwartet pod koniec 2011 roku odkrywając w toku eksperymentów własną, zbiorową barwę i brzmienie, które czerpie z amerykańskiej muzyki folk, indie rocka, jazzu i muzyki klasycznej. Przez następne dwa lata grali stale w obu miastach (Sesttle i Nowym Joru), tworząc i wciąż rozwijając duży repertuar oryginalnych kompozycji. Na początku 2013 roku westerlies zostali zaproszeni przez swojego nauczyciela z Seattle, przyjaciela i mentora, Wayne'a Horvitza, aby stworzyć własną interpretację jego oryginalnej muzyki. Oni przystali na to od razu - cała czwórka bowiem była już nieźle zaznajomiona z jego kompozycjami wykorzystując je i grając w rozmaitych zespołąch. Po konsultacjach z Horvitzem wybrali szereg jego szereg melodii jazzowych, kompozycji muzyki filmowej i klasycznych utworów kameralnych z dorobku kompozytorskiego Horvitza ostatnich trzydziestu lat i zdecydowali się nagrać je wraz ze swoim mentorem podczas letniej rezydencji w San Juan Islands koło Waszyngtonu.

Ponoć współpraca była dosyć trudna, ale na pewno była też owocna. Zaaranżowanie muzyki Horvitza na dwie trąbki, dwa puzony wsparte klawiszami i elektroniką samego kompozytora wcale nie przebiegało bez spięć. Każdy miał po prostu wizję muzyki, możliwości brzmieniowe w niej drzemiące i chciał ją zrealizować. Ale nie za wszelką cenę - kompromis wśród artystów wcale bowiem nie musi ucierać się łatwo, ale tu ostatecznie zwyciężyła muzyka. Bo Horvitz pozwolił zrobić z nią dużo, uznając partnerów w młodych muzykach, a oni sami wcale nie odrzucali wszystkich pomysłów mistrza chcąc realizować tylko własną wizję. Czasami więc starają się „ocalić” melodię, czasami klimat jakiejś kompozycji. Szukali oni - jak wspominają - inspiracji w pracach 'Butcha' Morrisa, barwiąc momentami kompozycje Horvitza w duchu zupełnie innej muzyki z Seattle mrokiem. Czasami poddają ją dekonstrukcji, ale zawsze przykuwa ona uwagę słuchacza. A w tak trudnym składzie instrumentalnym wcale nie było to sprawą łatwą. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając

Riley Mulherkar: trumpet
Zubin Hensler: trumpet
Andy Clausen: trombone
Willem de Koch: trombone
Wayne Horvitz: keyboards and electronics

1. Please Keep That Train Away from My Door
2. 9/8
3. Sweeter Than the Day
4. Interlude 1
5. Triads
6. The Band with Muddy
7. You Were Just Here
8. Interlude 2
9. The Circus Prospered
10. Home
11. Waltz from Woman of Tokyo
12. Interlude 3
13. Love, Love, Love
14. Barber Shop
15. The Store, the Campfire
16. Wish the Children Would Come On Home


płyta do nabycia na multikulti.com

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Kolejna już płyta holenderskiego saksofonisty i specjalisty od delikatniejszych form elektroniki Jorrita Dijkstry nagrana wespół z amerykańskimi muzykami. Obok stałych jego partnerów z zespołu Flatlands Collective - Jeba Bishopa, Jasona Roebke i Franka Rosaly - na płycie tej można usłyszeć również saksofonistę Tony'ego Malaby. Projekt ten powstał w 2009, specjalnie na North Sea Jazz Festival i tam też miał swoją premierę. Wszystkie kompozycje wyszły spod pióra Holendra, a poszczególne z nich są dedykowane postacią ze świata sztuki (m.in. Henry Threadgill, Benoit Delbecq, Fred Frith, George Lewis) których twórczość w szczególny sposób fascynuje Dijkstrę. Muzyka octetu - w takim składzie bowiem grają - sytuuje się pomiędzy motorycznym, granym niemal z rockową energią jazzem, a niemal pełni improwizowaną mikrotoniką, gdzie niemuzyczne brzmienia i cisza współtworzą dźwiękową tkankę na równych prawach. Czasami wszystko to można spotkać w jednej kompozycji - tak więc jest to muzyka ciągle się zmieniająca, naznaczona w równym stopniu chicagowskim piętnem, jak i odwołaniami do tradycji europejskiej awangardy. I łączącej to wszystko w jedną harmonijną całość. Niesamowite nagranie!
autor: Marek Zając

Jorrit Dijkstra: alto saxophone, lyricon, analog synth, crackle box
Tony Malaby: tenor and soprano saxophones
Jeb Bishop: trombone
Oene van Geel: viola
Paul Pallesen: guitar, banjo
Raphael Vanoli: guitar
Jason Roebke: bass, crackle box
Frank Rosaly: drums, percussion, crackle box

1. Pillow Circle 34 (for Henry Threadgill)
2. Pillow Circle 41 (for Benoît Delbecq)
3. Pillow Circle 18 (for Fred Frith)
4. Pillow Circle 55 (for George Lewis)
5. Pillow Circle 65 (for Rogier van Otterloo)
6. Pillow Circle 88 (for Robert Ashley)
7. Pillow Circle 19 (for Ernie Henry)
8. Pillow Circle 10 (for Michel Waisvisz)
9. Pillow Circle 23 (for Jonny Greenwood)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 21 listopada 2016

Equilibrium "Liquid Light" Songlines 2014, SGL16082

Equilibrium "Liquid Light" Songlines 2014, SGL16082
Trzecia płyta tego europejskiego trio (norweska wokalistka - ale grająca tu także na saksofonie i odpowiadająca za elektronikę - Sissel Vera Pettersen, Mikkel Ploug - duński gitarzysta oraz pochodzący z Belgii klarnecista Joachim Badenhorst) nie przynosi stylistycznej rewolucji, ale też jakby wznosi muzykę na wyższy poziom. Odczytywać można to na wielu płaszczyznach - muzyka zdaje się być bardziej abstrakcyjna niż na wcześniejszych albumach, bardziej "wolna" od stylistycznych szufladek, a i porozumienie pomiędzy tworzącymi trio partnerami zdaje się sięgać dużo głębiej niż poprzednio.

Znów za pulpitem kompozytorskim stanęła cała trójka i każdy z muzyków najsilniej odciska piętno na własnych kompozycjach. Muzyka jest dziwna i piękna, czasami ekstatyczna, czasami niemal groteskowo przerysowana. Tworzą niezwykłe przestrzenie, ale słuchając tego nagrania od razu nasuwa się pytanie o granice współczesnego jazzu - czy jazzem jest to wszystko w czym obecna jest improwizacja? Bo jeśli tak, to niewątpliwie muzyka Equilibrium jazzem jest (lub może "post-jazz" byłby odpowiedniejszy), jeśli natomiast nie jest to jedyne kryterium, to śmiem wątpić czy z jazzem jeszcze mamy tu doczynienia. Pobrzmiewa w tej muzyce całą masa wpływów i zapożyczeń - z postrocka, folku, minimalizmu, ze współczesnej muzyki komponowanej, ale i klasycznej również. Równocześnie jednak wykorzystują oni swoje instrumenty w dosyć tradycyjny sposób, stosunkowo mała jest tu dźwiękowych preparacji, a wszystko zagrane jest od początku do końca serio, bez ucieczek w pastisz czy dźwiękowy żart. Brzmieniowo wciąż jeszcze - tak jak w przypadku poprzednich realizacji tria - jest to niezwykle świeże i pełne pieczołowitości jeśli chodzi o najmniejsze nawet detale. I także to sprawia, że słucha się muzyki Equilibrium znakomicie i wiele razy odkrywać można ją na nowo.
autor: Marcin Zając

Sissel Vera Pettersen: voice, soprano saxophone, live electronics
Mikkel Ploug: electric and acoustic guitars
Joachim Badenhorst: clarinet, bass clarinet

1. Praha
2. Eupnea
3. Thalassa
4. Totemic I
5. Totemic II
6. Respire
7. Oslo from Above
8. Air
9. Grundtvig Coral
10. Motels Mono
11. Hiro
12. Sweep
13. Laglio
14. Statolith
15. Comacina Dreaming


płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 19 listopada 2016

Aram Shelton's Fast Citizens [Aram Shelton / Keefe Jackson / Josh Berman / Fred Lonberg-Holm / Frank Rosaly / Anton Hatwich] "Two Cities" Delmark 2009, DE590

Aram Shelton's Fast Citizens [Aram Shelton / Keefe Jackson / Josh Berman / Fred Lonberg-Holm / Frank Rosaly / Anton Hatwich] "Two Cities" Delmark 2009, DE590
Fast Citizens to sekstet złożony z muzyków związanych z chicagowską sceną jazzową. I chociaż nie wszyscy na stale tam mieszkają (Aram Shelton na co dzień mieszka i pracuje w Kalifornii), to właśnie z muzyką z Wietrznego Miasta są kojarzeni i tam powstaje większość ich projektów. Fast Citizens to kolektyw, który nie ma stałego szefa - w kolejnych odsłonach liderują mu poszczególni muzycy sekstetu. Na pierwszej płycie był to saksofonista Keefe Jackson, na następnej ma to być - podobno - Fred Lonberg-Holm, na opisywanej - saksofonista i klarnecista Aram Shelton. Wszyscy muzycy kolektywu należą do pokolenia, które moglibyśmy określić, jako postvandermarkowskie, chociaż odnośnie do Freda Lonberg-Holma może to być drobnym naciągnięciem (w Chicago mieszka i pracuje od 1998 roku). 

Faktem jest jednak, że wszyscy prócz niego debiutowali po uznaniu, jakie zdobył sobie Ken Vandermark, korzystali z ożywienia, jakie zapoczątkował na chicagowskiej scenie, grali z nim i odwołują się do podobnych jak on wzorców - czerpią z jazzowej tradycji, asymilując jednak dla jazzu liczne wpływy muzyki rockowej (część z nich - Shelton, Jakcson, Lonberg-Holm grała zresztą w rockowych grupach), jak i europejskiej awangardy. Muzyka zaprezentowana na drugiej płycie kolektywu nie w całości wyszła spod pióra nominalnego lidera - Arama Sheltona. Dwie spośród dziewięciu kompozycji są autorstwa Keefe Jacksona, a po jednej dołożyli wiolonczelista Fred Lonberg-Holm oraz basista (znany z Dave Rempis Percussion Quartet) Anton Hatwich. Shelton jednak zinterpretował i zorkiestrował całość łącząc w jedno wiele różnorakich stylistyk - od czegoś, co moglibyśmy określić "hard swingiem" (tradycja wczesnych jazzowych comb wzbogacona elementami hardbopu i korzystająca z owoców freejazzowej rewolucji), przez jazzową balladę, po czyste free oraz elementy muzyki współczesnej najsilniej akcentowane w partiach komponowanych. Widoczne są tu również wpływy muzyki rockowej, widoczne zwłaszcza, gdy ster narracji przejmuje Lonberg-Holm - do tego, że jego instrument może brzmieć jak przesterowana, elektryczna gitara zdążył już on nas przyzwyczaić w kwintecie Kena Vandermarka. Mimo takiego bogactwa wzorców i odwołań płyta ta nie ma w najmniejszym stopniu eklektycznego charakteru - Shelton nadaje jej spójny charakter, płynnie i bez śladu "dźwiękowych szwów" łącząc wszystko to w jedną całość. 

To muzyka, która powinna być nazywa współczesnym mainstreamem, gdyby tylko koryfeusze jazzu zachcieli zauważyć, że free jazz od początku lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia jest nieodłącznym elementem tradycji gatunku. Jest przy tym otwarta, nie jest skończoną formą - duże jej partie są w pełni improwizowane (także te grane w sekstecie). To muzyka dojrzała i młodzieńczo rozwichrzona - tak jej liderujący kolektywowi na płycie Shelton, muzyk obdarzony wizją i już doświadczony, a wciąż jeszcze bardzo młody (rocznik 1976), będący zgodnie ze słowami przywoływanego już wcześniej Vandermarka "przyszłością jazzu". Znakomita, niebanalna płyta.
autor: Wawrzyniec Mąkinia

Aram Shelton: alto saxophone, clarinet
Keefe Jackson: tenor saxophone, bass clarinet
Josh Berman: cornet
Fred Lonberg-Holm: cello
Anton Hatwich: bass
Frank Rosaly: drums

1. Two Cities
2. Big News
3. Western Promenade
4. VRC#9
5. In Cycles
6. I am Here, You are There
7. the Twenty Seven
8. Wontkins
9. Easy

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 17 listopada 2016

John Lindberg BC3 "Born In An Urban Ruin" Clean Feed 2016, CF388

John Lindberg BC3 "Born In An Urban Ruin" Clean Feed 2016, CF388
John Lindberg to muzyk absolutnie niezwykły. Rozpoczynał profesjonalną muzyczną karierę w Detroit, w wieku lat szesnastu, a gdy skończył lat osiemnaście (w roku 1977) przeniósł się do Nowego Yorku by podjąć pod szyldem String Trio of New York regularną współpracę z Billym Bangiem oraz Jamesem Emerym. Już rok później (wciąż nie miał jeszcze dwudziestu lat) docenił go Anthony Braxton i zaprosił do swojego zespołu, gdzie Lindberg miał zastąpić Dave'a Hollanda. Grywał i grywa z najważniejszymi muzykami awangardowego jazzu - z Jimmym Lyonsem i Sunnym Murray'em, ze Stevem Lacy, Ericiem Watsonem, Louisem Sclavisem, Tonym Coe, Albertem Mangelsdorffem, Georgem Lewisem, Theo Jörgensmannem, Barrym Altschulem, Edem Thigpenem, Karlem Bergerem, Susie Ibarrą, Baikidą Carrollem, Wadadą Leo Smithem, Andrew Cyrillem, Larrym Ochsem, Kevinem Nortonem, Roswellem Ruddem, Roscoe Michelem, Henrym Threadgillem, Abem Baarsem czy Johnem Tiburym, ale też z Maciejem Obarą.

Tytuł jego najnowszej płyt nawiązuje wprost do miejsca jego urodzenia, do miasta Detroit, którego centrum,wraz z upadkiem przemysłu motoryzacyjnego,zamieniło się w slamsy i ruiny. Jak pisze o tym sam Lindebrg - stara się "zmieść swoją muzyką postindustralną rdzę", a zapraszając do swojego tria klarnecistę Wendella Harrisona oraz grającego na wibrafonie i perkusji Kevina Nortona „patrzy w przyszłość z nadzieją”. Jego skupiona tak jednoznacznie pozytywna jednak nie jest - Lindberg składa tu hołd nieżyjącemu już trębaczowi – Royowi Campbellowi, ale też odwołuje się tutaj do swoich nieczysto jazzowych doświadczeń ze szczególnym uwzględnieniem współczesnej muzyki komponowanej. Skupiona forma poszczególnych kompozycji basisty ma jednak zdecydowanie ilustracyjny charakter, co sprawia, że z tą płytą trudno się rozstać. I chociaż nie ma niej freejazzowego szaleństwa, amerykański muzyk po raz kolejny udowadnia, że w tym gatunku muzycznym niewielu ma sobie równych. Polecam bardzo!
autor: Józef Paprocki

Wendell Harrison: Bb clarinet, Bb bass clarinetJohn Lindberg: double bass
Kevin Norton: vibraharp, percussion
1. Swooping deep (clarinet version) 3’09”
2. Vermont Roadside Family 5’58”
3. The Left Wrist (For Roy Campbell, in memoriam) Part I. 4’46”
4. Part II. 6’11”
5. Part III. 3’20”
6. The Excavation 4’56”
7. Swooping deep 7’22”
8 Devastation of Vegetation 4’13”
9 Born in an Urban Ruin 6’25”
10 Swooping deep (bass version) 3’12”

płyta do nabycia na multikulti.com

Art Ensemble Of Chicago "Go Home + Chi Congo" [2 LPs ON 1 CD], Free Factory 2010, FF066

Art Ensemble Of Chicago "Go Home + Chi Congo" [2 LPs ON 1 CD], Free Factory 2010, FF066
Dwie legendarne płyty, jakie ten najważniejszy dla ruchu AACM zespół nagrał podczas swojego dobrowolnego wygnania w Paryżu w 1970 roku. "Go Home" nagrana jeszcze bez perkusisty Famoudou Don Moye, na której znajduje się jeden z absolutnie najważniejszych utworów zespołu, piętnastominutowy "Dance", nagrany w ponad 20-to osobowym składzie. Potężna siła instrumentów dętych w zestawieniu z kwartetem smyczkowym brzmi wspaniale. 

Art Ensemble of Chicago był jednym z najradykalniejszych przykładów kolektywności, nawet w kręgu AACM. Wszystkie decyzje były podejmowane zespołowo. Jak wyjaśniał to Roscoe Mitchell: [...] Jedną z przyczyn dlaczego Art Ensemble odniósł sukces było to, że był postrzegany jako zespół i musiałeś mieć z nim do czynienia jako zespołem. Jest łatwiej działać w ten sposób, gdy jesteś młody. Masz konkretny cel jako kolektyw. [...] Mając kolektyw, mieliśmy swoje sposoby na działanie. 

Kolejna na dysku "Chi Congo" to pozycja emblematyczna dla kolektywnego stylu zespołu. Jedna z najbardziej radykalnych płyt w jego dyskografii przynosi cztery utwory, które trudno nazwać kompozycjami. Bogaty arsenał "małych instrumentów", z których AeoC zasłynął buduje tutaj prawdziwie szamański fundament, na bazie którego poszczególni instrumentaliści prowadzą w pełni improwizowaną narrację. Warto dodać, że Famoudou Don Moye stał się odtąd pełnoprawnym członkiem formacji do końca jej istnienia.

autor: Andrzej Fikus

Chi Congo:
Lester Bowie: trumpet, percussion
Famoudou Don Moye: percussion
Joseph Jarman: reeds, percussion
Roscoe Mitchell: reeds, percussion
Malachi Favors: bass, percussion

Go Home:
Lester Bowie: trumpet, percussion
Joseph Jarman: reeds, percussion
Roscoe Mitchell: reeds, percussion 
Malachi Favors: bass, percussion
Fontella Bass: vocals

plus additional musicians:
Ivan Julien: trumpet
Bernard Vitet: trumpet
Ambrose Jackson: trumpet
Raymond Katarzynski: trombone
Jean-Louis Chautemps: tenor saxophone
Alain Matot Ventosa: alto saxophone
Kenneth Terroade: tenor saxophone
plus three trombones, unknown (perc) & string ensemble

1. Hello Chi
2. From Bengali
3. From St. Louis
4. Fly with Honey Hee
5. Hello Chi
6. Dance
7. Chi-Congo
8. Enlorfe Pt. 1
9. Enlorfe Pt. 2
10. Hipparippp

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 29 października 2016

Free Fall [Ken Vandermark / Havard Wiik / Ingebrigt Haker Flaten] "Gray Scale" Smalltown Superjazzz 2010, STSJ193CD

Free Fall [Ken Vandermark / Havard Wiik / Ingebrigt Haker Flaten] "Gray Scale" Smalltown Superjazzz 2010, STSJ193CD
Nim za tydzień zagości w Poznaniu, na jedynym w Polsce koncercie (Dragon, 22.11.2010), trio Free Fall, dotarła właśnie do nas najnowsza płyta składu, prowadzonego przez nadaktywnego Kena Vandermarka. Nagrana we wrześniu 2008 roku płyta prezentuje nowe oblicze zespołu, sygnalizowane co prawda na poprzedniej jego płycie - "The Point in a Line". Teraz bowiem grają oni muzykę w pełni improwizowaną, zupełnie odchodząc od komponowanych tematów. Nie ma tu więc charakterystycznych dla Vandermarka chwytliwych i wpadających w ucho tematów czy bardziej odwołujących się do współczesnej kameralistyki kompozycji Wiika. Muzyka jest bardzo, bardzo postrzępiona, kolażowa, szkicowa - brak jej bardziej zdecydowanych form, kolorów. Pozostaje w "skali szarości" - stąd też pewnie tytuł płyty. 

Szybkie zmiany temp i mocne operowanie w wysokich rejestrach brzmień klarnetu sprawiają, że obcujemy z muzyką niełatwą, sprawiającą problem, nieprzystępną przy pierwszym spotkaniu. Ale jest tu porozumienie, dialog, rozmowa. Czasem swobodnie rzucona fraza, za którą konsekwentnie podąża zespół. Niemała w tym zaleta Haker Flatena - to on wydaje się spajać band w jedną całość, łącząc w zwartą formę poczynania dwóch niemałej klasy osobowości - Kena Vandermarka i Havarda Wiika. To muzyka, którą można odkryć dopiero przy kolejnych z nią spotkaniach. I do której można wracać ze wcale niemalejącą przyjemnością. Tak samo jak do okładki płyty, zilustrowanej i tym razem zdjęciami Kena, tym razem zrobionymi nad Bałtykiem, w Mielnie, w maju 2007 roku. Świetnie korespondują one z muzyką zespołu.
autor: Marek Zając

Ken Vandermark: clarinet, bass clarinet
Havard Wiik: piano
Ingebrigt Haker Flaten: bass

1. Lividus
2. Griseus
3. Ravus
4. Caesius
5. Opacus
6. Argenteus
7. Cinereus
8. Incanus
9. Fumidus

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 28 października 2016

Gonçalo Almeida / Jörg A. Schneider with Susana Santos Silva & Colin Webster "The Hundred Headed Women" Shhpuma Records 2016, SHH023CD

Gonçalo Almeida / Jörg A. Schneider with Susana Santos Silva & Colin Webster "The Hundred Headed Women" Shhpuma Records 2016, SHH023CD
Chyba najbardziej obecnie ceniony portugalski basista Gonçalo Almeida prezentuje na płycie "The Hundred Headed Women" swój nowy, autorski projekt Roji. Pod nazwą tą ukrywa się wprawdzie duet z perkusistą Jörgiem A. Schneiderem, ale Portugalczyk jest tu bezdyskusyjnym liderem i autorem wszystkich kompozycji. Rytmiczne i teksturowe podejście do improwizacji czasami zbliża ich muzykę do dokonań dużo bardziej znanej sekcji rytmicznej - Johna Edwardsa i Marka Sandersa, ale mroczny klimat muzyki Almeidy sprawia, iż czasami ma się wrażenie, że Bill Laswell spotyka oto Micka Harrisa, i wspólnie, w duecie, improwizują. Czasami przetwarzają oni dźwięki swoich instrumentów generując prawdziwą ścianę muzycznego hałasu, co brzmi jak noise w czystej niemal postaci. Pobrzmiewają tu dokonania Masami Akity czy też skandynawskiego Fire!. I właśnie wtedy gdy zbliżają się do dokonań Matsa Gustafssona zderzając brzmienie akustycznych instrumentów z elektroniką i preparacjami robi się tu najciekawiej i zupełnie niezwykle. Tak brzmią w tych utworach gdzie dołączają do nich (na przemian) Colin Webster na barytonowym saksofonie i Suzanna Santos Silva na trąbce. Almeida przy tym wszystkim nie stara się nikogo imitować, lecz w gąszczu brzmień i w mroku swej dzikiej muzyki odnajduje własną ścieżkę i wytrwale nią podąża eksplorując naprawdę fascynującą część współczesnej awangardy. Świetne!
autor: Marek Zając

Gonçalo Almeida: bass, loops
Jörg A. Schneider: drums

guests:
Susana Santos Silva: trumpet (Tracks #1,#4,#7)
Colin Webster: baritone sax (Tracks #3,#5,#6)

1. Inner Roji
2. 2 Sisters
3. Sounding Restraint
4. 1+1=3
5. Pacific
6. Prelude to a Broken Sax
7.The Hundred Headed Women



płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 25 października 2016

Damana [Dag Magnus Narvesen Octet] "Cornua Copiae" Clean Feed 2016, CF387

Damana [Dag Magnus Narvesen Octet] "Cornua Copiae" Clean Feed 2016, CF387
Namnożyło się ostatnimi czasy młodych norweskich muzyków którzy nie dość, że mają znakomity instrumentalny warsztat i wizję własnej muzyki, to jeszcze potrafią ją realizować we wcale niemałych combach. Damana to oktet prowadzony przez zupełnie mi wcześniej nieznanego Daga Magnusa Narvesena, perkusistę, a tutaj także kompozytora całości materiału.

Pozbierał on do kupy czołowych muzyków najmłodszego pokolenia norweskich jazzmanów i improwizatorów, którzy dali się już poznać miłośnikom kreatywnego free (Kristoffer Alberts - Cortex, Snik, Starlite Motel, Jorgen Mathisen - Momentum, Andre Roligheten - Friends & Neighbors, Jonas Cambien Trio, Kristoffer Kompen - Snik) i takiegoż mainstreamu (Kristoffer Kompen, Hayden Powell, Andre Roligheten - "Wolf Valley" Eyolf Dale'a) i stworzył a nich cudowny kolektyw który potrafi niemal wszystko. Muzyka tutaj rozpięta jest od swingowej, bigbandowej formy z licznymi wyrastającymi z free jazzu solówkami (przywodzi mi to na myśl momentami płyty zespołu Roots) - "Tapatapa" czy "Mannen", przez pastelowo brzmiące, balladowe w formie i kształcie kompozycje ("Irgendwie", "Melitrugal"), i gęste, momentami punktualistyczne ("Chokolypse"), po przymglone melancholią, ale oparte na zapętlonym motywie minimalistyczne "For J.R.M.". Wszystko to bardzo mocno osadzone jest w jazzowej tradycji, ale też porwane w niezwykle współczesny sposób. Czasem jak w "Mannen..."wyodrębniona zostaje partia fortepianu, złożona z kilku akordów, ale zupełnie wyrwana z tkanki muzyki; czasem kompozycja podzielona jest na wyraźnie, oddzielone od siebie części. I chociaż osobiście nie przepadam za tą formułą grania (odwołujące się do muzyki Davisa i wstrzymujące w ten sposób narrację projekty Dave'a Douglasa wywoływały moją irytacje i zgrzytanie zębami), to tutaj widziałbym w tym raczej błysk aranżacyjnego geniuszu i konsekwencję. Trochę w duchu dokonań Zorna, ale znacznie silniej osadzone w jazzowej, swingowej tradycji.

Świetny zespół i genialne - w moim odczuciu - nagranie!
autor: Józef Paprocki

Kristoffer Alberts alto saxophone
Jørgen Mathisen tenor saxophone
André Roligheten baritone saxophone, bass clarinet
Hayden Powell trumpet
Kristoffer Kompen trombone
Øyvind Dale piano
Adrian Myhr double bass
Dag Magnus Narvesen drums

1. Tapatapa 3:07
2. Irgendwie, irgendwo 5:02
3. Dalbrecht 6:32
4. Chokolypse 5:41
5. Karnivalissimo 5:38
6. Suynomi Lettre 5:27
7. Melitrugal 5:43
8. Palettfasett 5:43
9. Mannen i tårnet 3:26
10. For J.R.M. 3:58



płyta do nabycia na multikulti.com