środa, 25 marca 2015

William Hooker / Liudas Mockunas "Live at Vilnius Jazz Festival", NoBusiness Records 2014, NBCD68

William Hooker / Liudas Mockunas "Live at Vilnius Jazz Festival", NoBusiness Records 2014, NBCD68
William Hooker to 68-letni dziś weteran loftowej sceny amerykańskiego jazzu. Pierwszy album z jego udziałem, wydany został w 1970 roku - był to zespół z udziałem Davida S.Ware'a i Davida Murraya. Od tego czasu minęła niejedna muzyczna moda, Hooker przez ten czas był niezwykle zapracowanym i wpływowym muzykiem - zwłaszcza, że nagrywał z muzykami awangardowego rocka - z Thurstonem Moorem i Lee Ranaldo, wnosząc do ich muzykiem tradycję improwizacji. Hooker - jak sam mówi - nie jest bowiem zainteresowany granicami gatunku, ale dla niego muzyka jest jednością i może poruszać się w wielu - dla nas czasem odległych - muzycznych światach równocześnie.

W 2013 roku zaproszony został do Wilna, by zagrać tam koncert na jazzowym festiwalu w duecie z lokalnym muzykiem - ale o sławie daleko wykraczającej poza Litwę - saksofonistą Liudasem Mockunasem. Mockunas od lat koncertuje i nagrywa z czołówką europejskiego awangardowego jazzu i muzyki improwizowanej - dość powiedzieć, że koncertował z Matsem Gustafssonem, Stefanem Pasborgiem, Evanem Parkerem i Barry'm Guy'em. Trudno o lepszą rekomendację. Techniki Parkera, Gustafssona czy też Colina Stetsona opanował do perfekcji. I podobnie jak wspomniani wyżej saksofoniści poraża intensywnością swojej muzycznej wizji.

Nie jest zaskoczeniem, że "Live at Vilnius Jazz Festival" pełne jest atrakcji - gdy obaj muzycy szaleją w pierwszym utworze ("ID") lub gdy Mockunas gra na saksofonie, dreszczem przeszywającą melodię, wśród wyboistych bębnów Hookera w "Idea"; czy też kołysankowy niemal początek "Ideal". Ostatni utwór "Idol", to natomiast popis lekkości, łatwości improwizowania dwóch muzycznych czarodziejów - uroda i piękno obok agonii, i radość wspólnotowego grania - tym imponują do samego końca.

Muzyka Hookera i Mockunasa niezwykle świadoma jest tradycji, ale też współczesnej improwizacji w zestawieniu saksofon / perkusja. I chociaż słychać, że są oni znakomicie zapoznani z dokonaniami duetów: Brötzmann / Bennink, Mats Gustafsson / Paal Nilssen-Love czy Fred Anderson / Hamid Drake; odnajdują tu własną indywidualną, odmienną drogę. I wyrażają na niej siebie. Znakomite granie!
autor: Marek Zając

Liudas Mockunas: soprano, alto and tenor saxophones
William Hooker: drums

1. ID 17'27"
2. IDEA 13'13"
3. IDEAL 15'28"
4. IDOL 7'14"


płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 24 marca 2015

Roberto Rodriguez "John Zorn: Aguares: The Book of Angels, volume 23", Tzadik 2014, TZ8322

Roberto Rodriguez "John Zorn: Aguares: The Book of Angels, volume 23", Tzadik 2014, TZ8322
Swoimi poprzednimi albumami Roberto Rodriguez przyzwyczaił nas do obcowania z wysmakowaną fuzją muzyki kubańskiej, żydowskiej, arabskiej, andaluzyjskiej oraz jazzu. Muzyczne dokonania kubańskiego perkusisty, perkusjonisty i kompozytora Roberto Rodrigueza wyróżnia wielka oryginalność. Urodzony na Kubie, wychowany w USA Rodriguez miał niezwykle szerokie spektrum inspiracji: od tradycyjnych kubańskich rytmów poprzez muzykę żydowską, współczesny pop, rock, jazz, awangardę aż po muzykę klasyczną. Wszystko to, połączone z wirtuozerią i wyobraźnią artysty, sprawia, że jego unikalny muzyczny styl jest natychmiast rozpoznawalny. Jest liderem Quinteto Rodriguez, współpracuje z legendarnym Irvingiem Fieldsem.

Dwudziesta trzecia odsłona Księgi Aniołów, kompozytorskiego cyklu Johna Zorna przenosi nas w inikalny amalgamat śpiewności tradycji żydowskiej, motoryki nowoorleańskich korzeni rhythm & bluesa i jazzu i muzyki kubańskiej. Rozleniwienie latynoskiej sjesty, rzewność żydowskich harmonii i afroamerykańska nostalgia bluesa dają w efekcie stylistyczną mozaikę, mogąca być punktem odniesienia dla wielu multikulturowych muzycznych poszukiwaczy.

Zespół w składzie Roberto Rodriguez (Drums, Percussion), Itay Abramovitz (Piano), Assaf Hakimi (Upright/electric Bass), Gilad Harel (Clarinet), Jonathan Keren (Viola, Violin), Salit Lahav (Accordion, Flute), Chen “Pepe” Meir (Congas, Chekere), Omri Mor (Piano), Yaron Ouzana (Trombone), Amit Sharon (Dohola, Doumbek, Darbuka, Frame Drum) sprawia, że muzyka przemawia w zupełnie wyjątkowy sposób!
autor: Piotr Szukała

Roberto Rodriguez: drums, percussion
Itay Abramovitz: piano
Assaf Hakimi: upright / electric bass
Gilad Harel: clarinet
Jonathan Keren: viola, violin
Salit Lahav: accordion, flute
Chen “Pepe” Meir: congas, chekere
Omri Mor: piano
Yaron Ouzana: trombone
Amit Sharon: dohola, doumbek, darbuka, frame drum

1. Ananel
2. Orifiel
3. Ophaniel
4. Kidumiel
5. Nelchael
6. Psachar
7. Egrumiel
8. Zahabriel
9. Naamah



płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 23 marca 2015

Karl Berger / Joe Fonda / Harvey Sorgen "Gently Unfamiliar", Tzadik 2014, TZ4006

Karl Berger / Joe Fonda / Harvey Sorgen "Gently Unfamiliar", Tzadik 2014, TZ4006

Karl Berger
Z kim ten Karl Berger nie pracował?! To jeden z najbardziej wszechstronnych i kreatywnych muzyków ostatnich pięćdziesięciu lat. Jako pianista, wibrafonista, kompozytor, aranżer i dyrygent koncertował i nagrywał z największymi muzykami jazzu i free jazzu: Ornette Coleman, Don Cherry, Gato Barbieri, Anthony Braxton czy Bill Laswell to najwybitniejsi z nich. Teraz powraca on w barwach nowojorskiej wytwórni Johna Zorna - właśnie ukazała się tam druga płyta w słynnej oficynie Tzadik.

Tym razem jednak prezentuje on triowe nagranie - partnerują mu tutaj Joe Fonda (także znany ze współpracy z m.in. Anthonym Braxtonem) oraz Harvey Sorgen - czyli dwie trzecie Fonda / Stevens Trio. Nie mamy tu jednak doczynienia w przeciwstawieniem fortepian-diabelnie zgrana rytmiczna sekcja - od pierwszych nut jasnym staje się, że mamy tu jeden doskonały muzyczny organizm. Przepełnioną specyficznym liryzmem muzykę Bergera wydawca nazywa freebopem wskazując na dwa podstawowe źródła muzycznych doświadczeń lidera. I chyba w pełni oddaje to charakter tego nagrania, w którym arcyważne jest skupienie i malarskie posługiwanie się dźwiękową, pełną koloru frazą p[rzez wszystkich trzech partnerów. Przepiękna, mniemająca nic wspólnego z wirtuozowskimi popisami młodzików płyta, będąca owocem pełnego znakomitych muzycznych doświadczeń życia i twórczości lidera.
autor: Józef Paprocki

Karl Berger: piano
Joe Fonda: bass
Harvey Sorgen: drums

Suite in 7 Movements for Piano Trio:
1. Movement 1
2. Movement 2
3. Movement 3
4. Movement 4
5. Movement 5
6. Movement 6
7. Movement 7

płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 17 marca 2015

The Gnostic Sextet [Bill Frisell / John Medeski / Kenny Wollesen / Al Lipowski / Carol Emanuel / Bridget Kibbey] "John Zorn: Transmigration Of The Magus", Tzadik 2014, TZ8324

The Gnostic Sextet [Bill Frisell / John Medeski / Kenny Wollesen / Al Lipowski / Carol Emanuel / Bridget Kibbey] "John Zorn: Transmigration Of The Magus", Tzadik 2014, TZ8324
John Zorn często poszerza, zmienia sprawdzone składy. Wystarczy wspomnieć sztandarową formację, kwartet Masada, który wyewoluował do oktetu - Electric Masada, pomiędzy były jeszcze Masada String Trio i Masada Chamber Ensemble.
Tak samo jest z Gnostycznym triem. Do oryginalnego składu - gitarzysta Bill Frisell, harfistka Carol Emanuel i wibrafonista Kenny Wollesen dokooptował klawiszowca Johna Medeskiego, wibrafonistę Alexandra Lipowskiego i harfistkę Bridget Kibbey. Mamy zatem w sekstecie dwie harfy, dwa wibrafony/dzwonki, gitarę i klawisze. Ten niecodzienny skład, pewną ręką prowadzony przez szalonego nowojorczyka kontynuuje podróż mistyczną ścieżką muzyki i idei.

Muzyka raz jest promienista, radosna, miejscami mroczna, momentami tajemnicza. Łagodne, momentami hipnotyczne, łatwo wpadające w ucho melodie płyną niespiesznie przypominając impresje Satiego czy Debussy'ego, repetycje Glassa. Klarowne kompozycje są znakomite, poetyckie i zarazem niepokojące. Aranżacyjnie są dopieszczone po ostatni szczegół. Muzyka jest krystalicznie czysta i oszczędna. Przenika ją liryczny koloryt sefardyjskiego południa
Muzycy grają ze sobą tak, jakby nie rozstawali się od lat, a przecież John Medeski jest liderem Medeski Martin & Wood, Bill Frisell od 40 już lat wyznacza nowe kierunki, jako lider swoich formacji, wibrafonista Kenny Wollesen także realizuje z sukcesem karierę solową.

Płyta dedykowana jest pamięci Lou Reedowi, a powstała w pierwszą rocznicę jego śmierci.
autor: Mariusz Wielgosz

Bill Frisell: guitar
John Medeski: organ
Kenny Wollesen: vibes, bells
Al Lipowski: vibes, bells
Carol Emanuel: harp
Bridget Kibbey: harp

1. Into the Light
2. Transmigration of the Magus
3. Perfect Mind
4. Providence
5. Gnostic Hymn
6. Apocryphon
7. The Divine Word
8. The Three-Fold Thought
9. Merlin



płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 16 marca 2015

Darius Jones Trio [Darius Jones / Adam Lane / Jason Nazary] "Big Gurl", Aum Fidelity 2011, AUM069

Darius Jones Trio [Darius Jones / Adam Lane / Jason Nazary] "Big Gurl", Aum Fidelity 2011, AUM069
Darius Jones to takie moje prywatne odkrycie ubiegłego roku. Aktywny na nowojorskiej scenie jazzowej od dobrych kilku lat saksofonista jakoś nigdy wcześniej nie wpadł mi w uszy, mimo iż nagrywa dla mającej dystrybucję w Polsce (jak się okazuje - teoretycznie) amerykańskiej oficyny Aum Fidelity. A wielka to szkoda bowiem ten niezwykły muzyk i - sądząc tylko po znakomitych nagraniach - charyzmatyczny lider z kim się nie pojawi, odmienia brzmienie i inwencję partnera, odciskając na muzyce unikatowy ślad swojej obecności.

W tym roku okazało się, że znakomitych nagrań z jego udziałem jest doprawdy zatrzęsienie - kwartet sygnowany jego nazwiskiem, duety (w tym przepiękne, odwołujące się do klasyki nagranie z Matthew Shippem) czy też projekt Little Women, którego to obie transgatunkowe realizacje na długo zagościły w moim odtwarzaczu. No i w końcu "Big Gurl" - triowe nagranie z Adamem Lanem i Jasonem Nazarym.

Ten znakomity album zarejestrowany został w lutym 2011 roku, po serii prób i zjawiskowych koncertów. To drugi album z serii zainicjowanej płytą "Man'ish Boy". O ile jednak na swoim debiutanckim albumie Jones, jako inspirację traktował swoje wspomnienia z wczesnego dzieciństwa w Wirginii, to tutaj sięga do wspomnień z okresu edukacji i pierwszych poważnych muzycznych doświadczeń i eksperymentów. Czasami szkieletem kompozycji są inne utwory - tak jest choćby w "A Train", gdzie dekonstruuje i przegrupowuje słynną kompozycję Billy'ego Strayhorna "Take the 'A' Train"; czasami sięga do muzycznych doznań tamtego okresu - jak choćby w zamykającym płytę "Ol' Metal-Faced Bastard" będącym hołdem złożonym dla 'podziemnego' hip hopu. Sam Jones, jako inspiracje podaje jeszcze twórczość tria Air Henry'ego Threadgilla, Funkadelic i X-Factor.

Mimo tak olbrzymiego stylistycznego rozstrzału płyta nie ma eklektycznego charakteru - jest zwarta, przemyślana i zabarwiona tak charakterystycznym dla Jonesa i Lane'a liryzmem. A że partnerzy słuchają się z najwyższą uwagą i wkładają w granie całego siebie - płyty słucha się z niezwykła wprost przyjemnością. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając

Darius Jones: alto saxophone
Adam Lane: bass
Jason Nazary: drums

1 .E-Gaz .4.23
2 .Michele (Heart) Willie .6.56
3 .A Train .6.03)
4 .I Wish I Had A Choice .7.15
5 .My Special "D" .7.37
6 .Chasing The Ghost . 6.34
7 .Ol' Metal-Faced Bastard . 7.58





płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 10 marca 2015

Cortex [Thomas Johansson / Kristoffer Alberts / Ola Hoyer / Gard Nilssen] "Live!", Clean Feed 2014, CF309

Cortex [Thomas Johansson / Kristoffer Alberts / Ola Hoyer / Gard Nilssen] "Live!", Clean Feed 2014, CF309
Kwartet z altowym saksofonem, trąbką i sekcją rytmiczną, ale bez instrumentu harmonicznego wprowadzili do free jazzu (właściwie zapoczątkowali ten gatunek) Ornette Coleman z Donem Cherrym i właśnie z nich wizją muzyki konfrontowani są wszyscy ci, którzy w takim zestawieniu grają. Potem - by dobić wszystkich - pojawia się jeszcze kwartet Masada z Johnem Zornem i Davem Douglasem. I już mamy tło na którym będziemy mówić o muzyce kwartetu Cortex.

Tak naprawdę jednak Kristoffer Alberts ( saksofony - altowy i barytowy) oraz Thomas Johansson (kornet) nie maja się czego wstydzić i mogą bez cienia wstydu zachwalać własną twórczość. Młody norweski kwartet (dochodzą do tego jeszcze grający na kontrabasie Ola Hoyer oraz perkusista Gard Nilssen) to świetny, rzetelny zespół, o znakomitym instrumentalnym przygotowaniu i mający na dodatek wizję własnej muzyki. Niezwykle energetyczny i mocny, mieszający gatunki, ale też zawsze pewnie stojący na platformie zwanej "jazz" jest jakby przeniesieniem do współczesnego świata muzyki gigantów lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Potrafią oni czerpać z hard-bopu, jak i współczesnego rocka, gładko - jak Zorn z Douglasem - poruszać się płynnie w rozmaitych stylistykach, a równocześnie zachować indywidualizm własnego, zespołowego brzmienia.
Czapki z głów, świetne granie!
autor: Józef Paprocki

Cortex:
Thomas Johansson: cornet
Kristoffer Alberts: tenor saxophone, baritone saxophone
Ola Hoyer: double bass
Gard Nilssen: drums

1. Opening
2. Cerebrum
3. Endorphin
4. Gray Matter
5. Interlude
6. Hub
7. Closing

płyta do kupienia na multikulti.com

poniedziałek, 9 marca 2015

Kenny Wollesen / Jonathon Haffner / Dalius Naujokaitis / Sean Francis Conway "Rasa Rasa", Tzadik 2014, TZ4005.

Kenny Wollesen / Jonathon Haffner / Dalius Naujokaitis / Sean Francis Conway "Rasa Rasa", Tzadik 2014, TZ4005.
Rasa Rasa to zespół złożony z muzyków współpracujących ze sobą od dawna. Perkusista Kenny Wollesen, saksofonista i gitarzysta Jonathon Haffner, trębacz i pianista Sean Francis Conway i perkusista Dalius Naujo mają za sobą długoletnią współpracę w wielu grupach jak Himalayas, Wollesonic Laboratories, Now We Are Here, Bombshell Boom Boom czy the Nublu Orchestra.

Rasa Rasa zadziwia rozmachem, dziewiętnastu muzyków dokonuje rzeczy niebywałej, gdy słyszmy kilka czystych i dźwięcznych głosów śpiewaków z Litwy wydaje się, że każda ingerencja w tę wspaniałą muzykę może sprawić tylko ból, jednak w połączeniu z muzykami nowojorskiej sceny improwizowanej całość nabiera nowego oblicza, tworząc swoiste misterium a.d. 2014. Rzadko zdarza się równie harmonijne połączenie sił muzyków tak odmiennych, całość brzmi bardzo świeżo i jednorodnie, słychać, że nie jest to okazjonalne spotkanie, pracowali ze sobą wiele czasu. Wydaje się, że płaszczyzną porozumienia jest wielka radość, jaką może sprawiać wspólne muzykowanie. Muzycy z sukcesem wcielają w życie zasadę obecną w wielu tradycjach, przekazywania wiedzy z pokolenia na pokolenie. I nie chodzi tylko o przekazywanie tej tradycji kolejnym generacjom muzyków, ale również o przenoszenie wielowiekowej tradycji do nowoczesnego świata i adaptowanie jej do naszej rzeczywistości.
Nie doczytałem gdzie doszło po raz pierwszy do spotkania amerykańsko-litewskiego, jednak efekt jest zdumiewający, mamy do czynienia z przemyślaną i refleksyjną zarazem, umiejętnie odtwarzaną i improwizowaną muzyką, która godzi jazzową swobodę i myśl z ludyczną, tradycyjną estetyką wokalną wschodniej europy. W odróżnieniu chociażby od wokalnej muzyki bułgarskiej, chociażby za sprawą The Bulgarian Voices Angelite dobrze znanej na świecie, muzyka litewska jest bardzo kameralna, osobista, rozgrywająca się raczej w niedopowiedzeniach.

Rasa Rasa to czysta, pierwotna siła muzyki, nieskażona jakąkolwiek pozą.
autor: Witek Leśniak

Doug Wieselman: Tenor Saxophone, Guitar
Kenny Wollesen: Wollesonics, Percussion, Bass Drum
Sean Francis Conway: Trumpet, Wollesonics, Piano
Laima Griciute: Cosmic Manager
Jonathon Haffner: Alto Saxophone, Guitar
Michael Irwin: Trumpet
Lana Is: Voice
Aaron Keane: Bass
Tim Kieper: Percussion, Wollesonics
Kriste Krupovisovaite: Voice
Milda Lauzikaite: Voice, Wollesonics
Panagiotis Mavridis: Panaphone
Dalius Naujo: Drums, Wollesonics, Percussion
Eivind Opsvik: Bass
Zivile Rimsaaite: Voice
Lina Saveikyte: Voice
Agota Zdanaviciute: Voice
Dorote Zdanaviciute: Voice
Giuseppe Zevola: Voice

1. Kadu Buva
2. Rasele
3. I Love My Friends
4. I Love My Mom
5. Dobilio
6. Liepa
7. Ti Ti Ti
8. Pasisecia
9. Uosile
10. Augo Putins
11. Einu
12. Mieželis





płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 17 lutego 2015

Joe Morris Quartet [Joe Morris / Mat Maneri / Chris Lightcap / Gerald Cleaver] "Balance", Clean Feed 2015, CF306

Joe Morris Quartet [Joe Morris / Mat Maneri / Chris Lightcap / Gerald Cleaver] "Balance", Clean Feed 2015, CF306
Krytycy mówią o Joe Morrisie, że jest znakomitym basistą. Ale też bardzo często zapominają, że jest jednym z najważniejszych dla muzyki improwizowanej i awangardowego jazzu współczesnych gitarzystów. Nie przeczę pierwszej tezie - wszak to sprawny instrumentalista. Myślę też, że dla wielu słuchaczy takie postawienie sprawy nie będzie niespodzianką - wszak w obu tych wcieleniach Morris wypada świetnie. Ale kwartetowe realizacja są znacznie, znacznie ciekawszy gdy chwyta on za gitarę.

W tym składzie spotykają się od ponad piętnastu lat i nagrali wcześniej dwie płyty, w tym zjawiskową płytę "Underthru" dla kanadyjskiej oficyny OmniTone. To nagranie jednak niezwykłe jest nie poprzez wielką ilość idei jakie kwartet realizuje czy też niezwykłość solowych, czy piękno i melodyjność tematów. Nie. W tym nagraniu wszystko zasadza się na porozumieniu i realizacji idei wspólnego graniu i improwizowania przy wykorzystaniu stosunkowo niewielkich środków i minimalnych zmian pierwotnych form. Zdaje się liczyć nawet nie struktura nagrania, pojedynczego utworu, ale muzyczna tkanka tworzona przez zespół improwizatorów w danym momencie. A ta jest gęsta i niezwykła, tworzona przez trzy instrumenty smyczkowe i zaskakująco gęsto grającą, nieco wolną od funkcji rytmicznych perkusję. I ten właśnie "line-up", zestawienie tych trzech jakże odmiennych osobowości decyduje o niezwykłości tej płyty, która, przyznam się i ja, przy pierwszym przesłuchaniu wydawała mi się nieco monotonna. Ale to album w którym trzeba odkryć detale, małe zmiany które generują napięcie i stopniowo, powoli prowadzą muzyczną narrację w zupełnie nowe, nieoczywiste rejony.

Ten kwartet właściwie nie ma słabych punktów. Może tylko ja chciałbym aby i na basie zagrał... Joe Morris, ale nagranie z wykorzystaniem overdubów miałoby zupełnie odmienny charakter. Co to za improwizacja gdy linię jednego instrumentu dokładamy post-factum?

Oczywiście taki sposób grania nie zaistniał by gdyby nie właśnie perspektywa owych 15 lat wspólnych do świadczeń, podróży, koncertów, nagrań. Bez tego wszystkiego co tworzy wspólnotę daleko wykraczającą poza muzyczną sceną. Ale to już inna opowieść…
autor: Marek Zając

Joe Morris: guitar
Mat Maneri: viola
Chris Lightcap: bass
Gerald Cleaver: drums

1. Thought (3:35)
2. Effort (11:22)
3. Trust (9:23)
4. Purpose (12:38)
5. Substance (6:36)
6. Meaning (12:13)


płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 10 lutego 2015

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.

Tony Malaby's Tamarindo Trio [Nasheet Waits / Tony Malaby / William Parker] "Somos Agua", Clean Feed 2014, CF304.
Trzecia płyta amerykańskiego tria Tamarindo nie przynosi rewolucji stylistycznej, a raczej eksploruje obszar znany z poprzednich płyt - studyjnego albumu "Tamarindo" oraz koncertowej realizacji z gościnnym udziałem trębacza Wadady Leo Smitha "Tamarindo Live".
Tym razem jednak muzyka zdaje się mieć bardziej zwarty charakter - wciąż obcujemy wszak z kompozycjami Tony'ego Malaby'ego. Tutaj zresztą wszystko zdaje się być podporządkowane podskórnemu napięciu dźwięków - mimo że muzyka płynie niczym rzeka o niezbyt wartkim nurcie, to jednak William Parker i Nasheet Waits nasycają ją takim rytmicznym napięciem zaprojektowanym pieczołowicie przez lidera, że temu ostatniemu właściwie sola wychodzą same. Najciekawiej jest jednak gdy William Parker chwyta za smyczek - jego gra zyskuje wtedy wymiar, swing i głębie nieosiągalny dla nikogo ze znanych mi współczesnych basistów. I jest to chyba równocześnie najcudowniejsze uzupełnienie czujnej gry Waitsa.

Sam Malaby prezentuje tu znakomitą formę jako instrumentalista, a jako kompozytor jest na przyzwoitym poziomie. Nigdy wszak nie miał aspiracji do pisania chwytliwych riffów czy melodyjnych tematów, ale jak niewielu instrumentalistów potrafi zamienić muzykę improwizowaną w czystą poezję - tak jak robi to z partnerami w zamykającym płytę temacie "Somos Agua". Piękne nagranie.
autor: Józef Paprocki

Nasheet Waits: drums
Tony Malaby: saxophone
William Parker: bass

1. Mule Skinner 5:46
2. Loretto 5:50
3. *matik-Matik* 6:00
4. Can't Find You... 13:12
5. Bitter Dream 8:34
6. Little Head 5:20
7. Somos Agua 10:24 


płyta do kupienie na multikulti.com

piątek, 6 lutego 2015

Little Women [Travis Laplante / Darius Jones / Andrew Smiley / Jason Nazary] "Throat", Aum Fidelity 2014, AUM061

Little Women [Travis Laplante / Darius Jones / Andrew Smiley / Jason Nazary] "Throat", Aum Fidelity 2014, AUM061
Nad płyta "Throat" kwartetu Little Women unosi się duch dwóch niezwykłych patronów - Petera Brötzmanna i Alberta Aylera. I pewnie nie byłoby to czymś wyjątkowym - na ilu płytach odwołuje się do ich twórczości choćby Mats Gustafsson - gdyby nie sposób realizacji tych odniesień.

Od pierwszej sekundy muzyka tutaj bardzo intensywny i gęsty charakter, atakuje dosłowną lawiną dźwięków (jak, nie przymierzając, w "Machin Gun"). Ale jest to atak starannie zaplanowany i przemyślany, zakomponowany - trudno się oprzeć takiemu wrażeniu gdy słyszy się od początku do końca jednakową artykulację równo (ale jakby przesuniętego względem siebie o pół sekundy) kwartetu. Z niezwykłą intensywnością od pierwszych minut grają obaj saksofoniści i Andrew Smiley, a Jason Nazary też nie oszczędza swoich bębnów. To jest ten rodzaj grania i zaangażowania, który sprawia, że po koncercie Brötzmanna długo nie można zasnąć ze zdziwienie obserwujemy, że intensywność muzyki - choć wpłynęła na nas - to dla świata wcale nie była katalizatorem przemian. Tak jest i tu, i owo "włożenie" w muzykę nie tylko swojej fizyczności ale i ducha jest tu wręcz namacalnie wyczuwalne od pierwszych sekund.

Ale nie cała płyta jest tak intensywna. Zdarzają się "kompozycje" w których zespół zdecydowanie zwalnia i więcej czerpie z Aylera niż z niemieckiego mistrza saksofonów. tak jest w kompozycji czwartej, niezwykłej, wielowątkowej, która jest osią tego nagrania i wokół której cała płyta jest zbudowana. Jest to bowiem jedyna tak długa (prawie 12 minut) kompozycja na płycie i wyraźnie, poprzez swoją odmienność dzieli to nagranie na trzy części (sama stanowiąc jedną z nich). Czwarta część "Throat" rozpoczyna trzyminutowa introdukcja zagrana w czysto aylerowskim duchu, z brudem w nieco przesterowanych saksofonach i o wyraźnie modlitewnym charakterze. Potem jednak następuje zaskakująca zmiana - po wyraźnej pauzie kwartet odchodzi od jazzowej stylistyki, wyraźnie akceptując czyste brzmienia i niemal indie-rockową stylistykę i by ją porzucić kierując w bardziej naturalnie tu brzmiące, jazzowe rejony, wyraźnie posiłkując się co jakiś czas pięknymi, melodyjnymi tematami. Co ciekawe jednak, od pauzy, mimo wyraźnego przyspieszenia, muzyka ani na chwilę nie traci - w moim odczuciu - balladowego charakteru. Świadczy to niezwykłej umiejętności budowania przez Little Women nastroju, mimo zupełnie odmiennej formuły grania i brzmienia.

Ostatnia część płyty to jakby spięcie tego nagrania klamrą i powrót do brötzmannowskim odniesień, ale w nieco spokojniejszej, stonowanej nieco formie. Znów jednak jest intensywnie i gęsto, a perfekcyjne zgrania zespołu sprawia, że słucha się tego - mimo dzikości i zgrzytliwości muzyki - z niekłamaną przyjemnością.

W moim odczuciu to płyta znakomita, a jej przemyślana konstrukcja i zróżnicowany charakter sprawiają, że - zgodnie z założeniem wykonawców - słucha się niczym jeden utwór z - przynajmniej u mnie - wciąż wzrastającym zachwytem. Koniecznie!
autor: Marcin Jachnik

Travis Laplante: tenor saxophone
Darius Jones: alto saxophone
Andrew Smiley: guitar
Jason Nazary: drums

1. Throat I
2. Throat II
3. Throat III
4. Throat IV
5. Throat V
6. Throat VI
7. Throat VII


płyta do kupienia na multikulti.com