czwartek, 31 marca 2011

Mazzeltov / Rolinha Kross "Mayn Umru" Fréa Records, 2010

Mazzeltov / Rolinha Kross "Mayn Umru"  Fréa Records 2010, MWCD4065.
Szósta płyta neoklezmerskiej formacji z Holandii ze swadą prowadzonej przez charyzmatyczną Rolinhę Kross jednocześnie zachowuje i wskrzesza na nowo najpiękniejsze momenty dziedzictwa żydowskiego. Pełen ekspresji, ciepły alt Rolinhy Kross, głęboki i przejmujący styl śpiewania to znak rozpoznawczy zespołu. Śpiewu uczyła się od matki, dość szybko zaczęła występować ze swoją matką tworząc Duo Sense. osobą szczególnie ważną dla Rolinhy był Willy Brill, tłumacz jidish i popularyzator kultury żydowskiej. To on przetłumaczył na jidish wybrane francuskie i holenderskie szlagiery, które weszły na płytę 'Amsterdam', m.in. 'Le port d'Amsterdam' Jacquesa Brela. Nową płytę wypełniły autorskie transkrypcje tradycyjnych tematów greckich, rumuńskich, zydowskich jak i oryginalne kompozycje członków zespołu do poezji wybitnych poetów takich jak Shmuel Halkin, Ilya Magalnik, Moyshe-Leyb Halpern, Itsik Manger, Joseph Kerler, Moyshe Shkliar. Sporym atutem jest tutaj piosenka Jacquesa Brela 'L'ivrogne' zaśpiewana tutaj w jidysz jak i wzruszająca pieśń z czasów rozkwitu kultury sefardyjskiej 'Irme Kero' śpiewana w ladino. Całość rozpisana na głos, klarnet / birbyne, skrzypce, akordeon, gitarę klasyczną i kontrabas urzeka swoją bezpretensjonalnością i pasją wykonania.
autor: Mateusz Matyjak


Rolinha Kross: vocals
Mazzeltov:
Edith Mathot: violin
Gottfrid van Eck: clarinet, birbyne
Harm van den Berg: accordion
Harold Berghuis: acoustic guitar
Tis Marang: double bass


1. Ikh Gey Un Her
2. Bessarabian Autumn
3. Mayn Umru
4. Oy Khaveyrim
5 'S Hot Malkele Der Karshnboym
6. Dirty Harry
7. Der Shiker
8. Ikh Vel Dikh Nisht Oyfvekn
9. Moldovian Sher
10. Irme Kero
11. Dos Freylekhe Shnayderl
12. Oliver's Twist
13. Makh Oyf Dayn Oyg


Mazzeltov & Rolinha Kross - 'Mach oif dayn oig'
Synagoge of Utrecht, March 2009


płyta do kupienia na multikutli.com

środa, 30 marca 2011

Grencsó Open Collective with Lewis Jordan [Istvan Grencsó / Hans Van Vliet / Robert Benko / Erno Hock / Szilveszter Miklos / Lewis Jordan] "Local Time", BMC Records, 2011

Grencsó Open Collective with Lewis Jordan [Istvan Grencsó / Hans Van Vliet / Robert Benko / Erno Hock / Szilveszter Miklos / Lewis Jordan] "Local Time", BMC Records 2011, BMCCD181.
Lewis Jordan to saksofonista nieznany. I nie dotyczy to tylko Polski czy Europy. A szkoda, bo o tym jak niezwykły i znakomity to muzyk świadczy dobitnie najnowsza jego nagranie, które właśnie ukazało się nakładem Budapest Music Center. Jordan to dzisiaj starszy już pan, po sześćdziesiątce. Urodził się w San Francisco, ale dorastał i kształcił się w Chicago, sercu jazzowej i bluesowej muzyki, gdzie wtedy rodziła się scena AACM-u. Wszystko to - zwłaszcza tradycja bluesowa - wywarło wielkie wpływ na jego muzykę i pobrzmiewa do tej pory w jego twórczości. Pierwsze muzyczne kroki na jazzowej scenie stawiał u boku Charlesa Tylera (niegdyś współpracownika Alberta Aylera), później koncertował i nagrywał z tuzami amerykańskiego frez jazzu: Anthonym Braxtonem, Lisie Ellisem, Sachiko Nakamurą, Jamesem Newtonem, Donaldem Robinsonem czy Cecilem Taylorem.
Istvan Grenco to jeden z najbardziej znanych i cenionych węgierskich saksofonistów, od lat stały współpracownik Gyorgy Szabadosa. Znajomość z Lewisem Jordanem zapoczątkowana została w 1993 roku, na Mediawave Festiwal. Od tamtej pory także datuje się ich współpraca, chociaż zarejestrowany w 2009 roku materiał jest ich pierwszym, oficjalnym nagraniem. Większość tu zawartych utworów to autorskie kompozycje muzyków septetu - do części z nich Lewis Jordan deklamuje (lub raczej skanduje) swoją poezję, mocno osadzoną w amerykańskiej, czarnej tradycji. W muzyce zespołu współgra wiele elementów - mocno słychać zwłaszcza bluesową tradycję, chociaż samą formuła grania prezentowana przez septet wywodzi się zdecydowanie z frez jazzowej tradycji. Pobrzmiewają tu dokonania Sun Ra Arkestry, ale także wczesnych big bandów. Niewiele za to jest w ich muzykowaniu tradycji europejskiej, chociaż czasami odnaleźć można odwołania do muzyki węgierskiej.
Podobnie jak na poprzednim albumie sięgają po standard - kompozycję jednego z jazzowym tytanów. Tam był to Ornette, tym razem jest to Rahsaan Rolad Kirk. I podobnie jak wtedy - efekt jest zaskakujący i niesamowity.
Świetnym zabiegiem jest na tej płycie zdublowanie linii basu - w niesłychany sposób zagęszcza to muzykę, różnicując na dodatek te linie, gdy grający w prawym kanale Erno Hock zamienia kontrabas na basową gitarę. Znakomite nagranie - będące jak i ta refleksja - rozwinięciem formuły poprzedniej płyty zespołu z Lewisem Jordanem.
autor: Józef Paprocki


Lewis Jordan: alto saxophone, poetry
Istvan Grencso: tenor saxophone, bass clarinet, duduk
Hans Van Vliet: trombone, trumpet, rap
Robert Benko: double bass (left side)
Erno Hock: double bass, bass guitar (right side)
Szilveszter Miklos: drums

1. Over the river, under the bridge 10:49
2. Local time 8:35
3. Take your time 5:59
4. At large 4:41
5. Led 4:55
6. Let bygones be bygones 6:48
7. Better alone than apart 6:35
8. Sugar free 6:37
9. Pedal up 6:48
10. Lord I'm coming home (in memory of Albert Ayler) 5:51



Grencsó Open Collective with Lewis Jordan
Jazzforum Budapest


płyta do kupienia na multikutli.com

wtorek, 29 marca 2011

Simon Rose "Schmetterling", NotTwo, 2011

Simon Rose "Schmetterling", NotTwo 2011, MW8552.
W naszym kraju Simon Rose dla wielu - także muzycznych dziennikarzy i krytyków - jest postacią nieznaną. Ten amerykański muzyk, od lat mieszkający w Europie to nie tylko wybitny instrumentalista i muzyk, ale także animator środowiska muzyki improwizowanej na Wyspach Brytyjskich. Nagrywa i koncertuje od lat solo, w małych składach, ale także jako członek większych muzycznych kolektywów (Evan Parker Ensemble, Roland Ramanan Tentet) czy orkiestr (Marco Eneidi Orchestra, London Improvisers Orchestra). W ciągu lat współpracował w wieloma znakomitymi i cenionymi muzykami - by wymienić tylko tych najważniejszych: Clayton Thomas, Mark Sanders, Kjell Nordeson, Simon Fell, Steve Heater, Christian Marien, Oluyemi Thomas, Liz Allbee, Olaf Rupp, Weasel Walter, Damon Smith, Pauline Oliveros, Alan Wilkinson czy Pascal Nichols; a jego płyty można znaleźć w katalogach Emanema, FMR, Leo, PSI, a ostatnio także NotTwo.
Najnowsza płyta Simona Rose to fascynująca muzyczna podróż, ale - zaznaczam - raczej dla odważnych miłośników improwizacji, niebojących się zmierzyć z solową muzyczną narracją. Tym razem - po wydaniu własnym sumptem płyty z improwizacjami na saksofon altowy - nakładem krakowskiej oficyny prowadzonej przez Marka Winiarskiego ukazuje się płyta z improwizacjami na saksofonie barytonowym. Simon Rose - z perspektywy tego nagrania - jawi się jako wirtuoz tego instrumentu i muzyk równie jak Evan Parker zakochany w oddechu okrężnym. Muzyka na "Schmetterlin" jest niezwykle spójna, a Rose zdaje się być jednym z najbardziej chrapliwych brzmieniowo muzyków (obok Matsa Gustafssona) jakich zdarzyło mi się kiedykolwiek słyszeć. Niewiele tu dynamicznych kontrastów w stylu Petera Brotzmanna i stosunkowo mało pozaskalowych wycieczek. Czasem mamy wrażenie jakby Rose chciał zatrzymać dźwięk czy spowolnić czas - tak dużo tu stałych, stojących nut. Ale jest w tym jakaś metoda - ta płyta fascynuje i przykuwa uwagę nie tyle kaskadą pomysłów czy potokiem barw, ale fakturą dźwięków, niczym impasty w malarstwie dwudziestego wieku. Gdy muzyka się ścisza słychać w tle świergot ptaków, których głosy współtworzą z chropowatościami dźwięków barytonu i ciszą tkankę spójną, niemal organiczną. Na mnie robi to wielkie wrażenie. Powtórzę więc raz jeszcze - muzyka dla odważnych i otwartych, która wszakże stać się może piękną podróżą i fascynującym przeżyciem.
autor: Marcin Jachnik


Simon Rose: baritone saxophone


1. Off World [07:27]
2. Ponopticon [03:52]
3. Wolf Street [3:52]
4. South On Squirrel [04:47]
5. Eel Feeler [05:17]
6. Boxhanger [06:41]
7. Winterfelt [05:01]
8. Spielen [02:18]
9. Like Tears In Rain [03:53]
10. Crater Lake [03:26]
11. Schmetterling [02:39]
12. Pike Market [05:27]
13. Hinter mir [03:17]
14. At 14th [02:56]



Simon Rose / Colin Stetson / Jen Baker / Damon Smith / Weasel Walter
SF, 28.10.2008


płyta do kupienia na multikutli.com

poniedziałek, 28 marca 2011

Mihály Dresch / Lafayette Gilchrist / Mátyás Szandai / Hamid Drake "Sharing the Shed", BMC Records, 2010

Mihály Dresch / Lafayette Gilchrist / Mátyás Szandai / Hamid Drake "Sharing the Shed", BMC Records 2010, BMCCD174.
Od czasu nagrania wspaniałej płyty z Archie'm Sheppem 'Hungarian Bebop' z niecierpliwością oczekuję każdego kolejnego nagrania Mihaly'ego Drescha. Jak dotąd nie rozczarowałem się ani razu. Nowy album z co najmniej dwóch powodów wart jest uwagi, po pierwsze jest to chyba pierwsza płyta kwartetu Drescha z fortepianem w składzie, po drugie ów kwartet złożony jest w połowie z Węgrów, w połowie z Amerykanów. Za perkusją zasiadł Hamid Drake, jeden z najbardziej utytułowanych współczesnych perkusistów, za fortepianem zaś ulubiony dziś pianista Davida Murray'a, Lafayette Gilchrist.
Po takim składzie jednego możemy być pewni, płyta na pewno nie będzie czysta gatunkowo. Każdy z muzyków, może z wyjątkiem najmłodszego, kontrabasisty Matyasa Szandai'a to gatunkowi podróżnicy, tym razem zatrzymali się na przystanku z napisem ethno jazz. Dostarczycielem kompozycji jest w większości pianista, Lafayette Gilchrist, autor najbardziej jazzowych utworów. Trzy autorstwa Drescha, bardzo osobiste, przesycone bałkańską melancholią. Jeden jazzowy standard, tak chętnie grany przez Johna Coltrane'a, 'The Night Has a Thousand Eyes' i kończący płytę 'Night Spirit' skomponowany i zagrany przez duet Dresch/Drake. Dresch na tradycyjnym flecie węgierskim - fuhunna, przypominającym trochę dudduk i Drake na frame drum.
Jeśli prawdziwe jest twierdzenie, że język muzyki nie ma właściciela, to Dresch z kolegami, nie spętani żadnymi konwencjami komunikują się ze sobą doskonale.
autor: Tomasz Konwent


Mihály Dresch: tenor and soprano saxophones, fuhunna
Lafayette Gilchrist: piano
Mátyás Szandai: double bass
Hamid Drake: drums

1. Shift one 4:36
2. Delicate Dancer 5:42
3. Down the Street 5:53
4. Waves 3:10
5. Dried Goods 6:46
6. Naive 7:53
7. All in 8:33
8. Old House Ballad 6:11
9. The Night has a Thousand Eyes 6:02
10. Night Spirit 7:26


Mihály Dresch Quartet


płyta do kupienia na multikutli.com

sobota, 26 marca 2011

Günter Christmann / Mats Gustafsson / Paul Lovens "Tr!o", FMP, 2010


Günter Christmann / Mats Gustafsson / Paul Lovens "Tr!o", FMP 2010, FMPCD136.
Ta płyta to dla Matsa Gustafssona wielki powód do dumy - po pierwsze to nagranie z dwoma legendami (Günter Christmann i Paul Lovens) sceny muzyki improwizowanej, po drugie - to pierwsza płyta szwedzkiego saksofonisty, która ukazała się nakładem tej legendarnej niemieckiej wytwórni. Jest to równocześnie jakby "powrót do przeszłości". Materiał bowiem zarejestrowano ponad szesnaście lat temu.
Muzyka zawarta na płycie to free improv w czystej postaci. 99% społeczeństwa nawet muzyką tego nie nazwie, ale dla jednego procenta może być ona niezwykłym przeżyciem. Niezwykle poszarpana, pozornie składająca się z przypadkowych dźwięków brzmieniowa struktura to materia mieniąca się przeróżnymi odcieniami i zachwycająca paletą barw. Nie mu tu nawet śladów melodycznej linii, a równocześnie forma poszczególnych improwizacji ma - w moim odczuciu - bardzo przemyślaną, chociaż skomplikowaną strukturę. Muzycy wydobywają dźwięki ze swoich instrumentów w najprzemyślniejszy sposób, jaki tylko przychodzi im do głowy, ale powstaje z tych szmerów, trzasków, przydechów, uderzeń i szarpnięć tak gęsta faktura, że czasem trudno ustalić, który dźwięk przypisać danemu muzykowi. Niezwykle wprost wypada Christmann - zwłaszcza wtedy, gdy odkłada puzon i chwyta za wiolonczelę - te momenty tego nagrania cenię najbardziej. Czasem, chociaż rzadko, rozpędzają muzykę w sposób szalony i gwałtownie ją wygaszają, zawsze jednak starają się uciekać od oczywistych rozwiązań. Dla mnie - genialne, dla większości słuchaczy pewnie zwykły wygłup. Rozstrzygnijcie sami, ale dajcie wybrzmieć tej niezwykłej muzyce.
autor: Marcin Jachnik


Mats Gustafsson: soprano saxophone, baritone saxophone, fluteophone
Günter Christmann: cello, trombone
Paul Lovens: percussion 

1. Something More 4:33
2. Something More 5:29
3. Something More 6:31
4. Something More 8:01
5. Something More 5:59
6. Something More 7:31
7. Something More 8:01
8. Enough Is Not Enough 9:02  



Mats Gustafsson / Günter Christmann / Paul Lovens
Ulrichsberg, 04.12.2009


płyta do kupienia na multikutli.com

piątek, 25 marca 2011

Peter Evans Quintet "Ghosts", More Is More Records, 2011

Peter Evans Quintet "Ghosts", More Is More Records 2011, MOREISMORE111.
Peter Evans to w moim odczuciu jeden z najwybitniejszych muzyków młodego pokolenia jazzowych improwizatorów. Klasycznie wykształcony muzyk, który w wieku lat dwudziestukilku wypracował własne, unikatowe brzmienie na kilku instrumentach (trąbka, trąbka kieszonkowa, cornet), ma muzyczną wyobraźnię jak rzadko który z jazzowych improwizatorów i niedoścignioną technikę gry, którą można uznać za wzorcową; prowadzi własne składy - kwartet, kwintet; koncertuje i nagrywa eksperymentując z zupełnie nowymi formami muzycznymi. Któż jeszcze przed trzydziestką osiągnął tak wiele? Cóż, znam tylko jednego muzyka - jest nim Wacław Zimpel. To są przypadki podobne i zupełnie wyjątkowe zarazem.
Ta refleksja nasunęła mi się, gdy zapoznawałem się z najnowszym nagraniem Petera Evansa dla wytwórni MoreIsMore jego nowego zespołu. Nie piszę kwintetu - właściwsze wydaje mi się określenie kwartet + jeden. Kwartet jest dosyć tradycyjny - trąbka-fortepian-kontrabas-perkusja. Grają witalną muzykę mocno osadzoną w jazzowej tradycji lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Mocno, energetycznie, wzbogacając z pełną świadomością bebop o free jazz i czerpiąc z tradycji europejskiej, klasycznej awangardy. To wszystko jednak już było. Może nie tak mocno, zwarcie, konsekwentnie i z taką lekkością jak tutaj, ale to znamy. Kluczowy jest element dodatkowy. Sam Pluta zajmuje się elektroniką, ale to jeszcze nie decyduje o brzmieniu zespołu. Miksuje on jednak ich muzykę na żywo - przetwarza i moduluje brzmienie, zapętla frazy innych muzyków i powtarza je dodając do aktualnie wykonywanej muzyki to, co grali przed chwilką. Czasem słyszymy więc dwóch Peterów Evansów, czasem dwóch, niezwykle gęsto grających Jimów Blacków. Muzyka zyskuje nowy wymiar i fakturę, na jedną improwizację nakłada się inna, co całkowicie zmienia brzmienie zespołu i formę utworów. Nie wiem czy najwłaściwszym określeniem nie byłby tutaj "free-bebop wielokrotnie improwizowany". Przy tym nie jest to tylko postmodernizm, puszczenie oka, gra konwencją (czego naprawdę nie znoszę). Ta muzyka jest przez jej twórców autentycznie przeżyta i stworzona na serio, chociaż do nikogo z tu grających tak naprawdę nie należy. Jestem pod wielkim wrażeniem tego nagrania, łączącego znane elementy (postbebop + free + miks na żywo + współczesna elektronika) w jedną, spójną, zwartą całość.
Pamiętam felieton Jacka Podsiadły w Tygodniku Powszechnym sprzed kilku lat o Czesławie Miłoszu. Pisał o nestorze polskich poetów jako o człowieku obdarzonym cudownym zezem - obejmującym jednym spojrzeniem (czyli dogłębnie analizującym sądem) korzenie europejskiej, chrześcijańskiej kultury, lewicowe ruchy lat sześćdziesiątym i literackie życie Wilna lat trzydziestych ubiegłego wieku. Olbrzymie połacie wiedzy, doświadczenia, literatury, historii, kultury. Mimo młodego wieku takim muzykiem zdaje się być Peter Evans - w ciągu roku gra Koncerty Brandenburskie Jana Sebastiana Bacha na kieszonkowej trąbce, prowadzi własne zespoły odwołujące się do jazzowej tradycji, gra akustyczny noise z EFG trio czy też free improv solo. Jacek Podsiadło kończył swój felieton słowami: "ładnie Panu z tym zezem, Panie Czesławie". Peterowi Evansowi też ładnie, ach, jak bardzo.
autor: Wawrzyniec Mąkinia

Peter Evans: trumpets
Carlos Homs: piano
Tom Blancarte: bass
Jim Black: drums
Sam Pluta: live processing

1. ...One to Ninety Two
2. 323
3. Ghosts
4. The Big Crunch
5. Chorales
6. Articulation
7. Stardust



Sam Pluta (laptop) / Peter Evans (trumpet)
The Tank, New York


płyta do kupienia na multikutli.com

czwartek, 24 marca 2011

Swedish Azz [Mats Gustafsson / Per-Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlsson], Azz Appeal, NotTwo, 2011

Swedish Azz [Mats Gustafsson / Per-Ake Holmlander / Kjell Nordeson / Dieb13 / Erik Carlsson], Azz Appeal, NotTwo 2011, MW8571.
Swedish Azz to kwintet prowadzonych przez dwóch muzyków - saksofonistę Matsa Gustafssona oraz tubistę Per-Ake Holmlandera. Połączyła ich fascynacja jazzową muzyką powstającą w ich Ojczyźnie w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Wpływał wtedy na nią wyraźnie amerykański "west coast jazz", ale szwedzcy twórcy (m.in. Lars Werner, Lars Gullin, Gunnar Svensson, Jan Johansson, Per Henrik Wallin, Bo Nilsson, Bernt Egerbladh) niezwykle chętnie sięgali po tematy muzyki ludowej opierając na nich jazzowe improwizacje, wplatając fragmenty lub trawestując. Efektem była muzyka o niezwykłym, ulotnym, północnym pięknie, niemająca jednak - broń Boże - wiele wspólnego ze współczesną skandynawską mainstreamową sceną jazzową z E.S.T. i Tordem Gustavsenem na czele. Teraz, w wykonaniu kwintetu szalonych improwizatorów, powstałe przed pięćdziesięciu laty kompozycje zyskują zupełnie nowe - często pokręcone i zwariowane, elektroakustyczne - oblicze, ale obaj liderzy ocalają ich unikatowe piękno. Tematy - bez wyjątku - zachwycają melodyką frazy, chociaż Mats i Per-Ake za każdym razem starają się poddać je bardzo starannej i bezkompromisowej dekonstrukcji. Za tę stronę brzmienia zespołu odpowiedzialni są dwaj główni wichrzyciele składu - Mats Gustafsson (na saksofonach, ale i magicznym, elektronicznym generatorze - pudełku) oraz dieb13 (Dieter Kovacic) na gramofonach i rozmaitych elektronicznych urządzeniach. Na każdą z tych kompozycji mają jakiś pomysł: czasem wplotą w nią kawałek oryginalnego nagrania odtwarzany z czarnego krążka, czasem liryczny duetu saksofonu z wibrafonem zamieni się z wolna i niedostrzegalnie w zdehumanizowany noise niemal w stylu Masami Akity. Niezwykle staranne są tu aranżacje o wyszukanej formie, bardzo starannie uciekające od muzycznego banału. Możemy mieć nawet wrażenie (chyba po raz pierwszy w zespołach prowadzonych przez Gustafssona) - o zdecydowanym prymacie kompozycji nad improwizacją. Mnie osobiście ten mariaż bezkompromisowej współczesnej elektroakustycznej dekonstrukcji ze szwedzkim west cost autentycznie zachwyca i wprost nie mogę się od koncertowego, nagranego w Krakowie, Azz Appeal oderwać.

PS.
Polecam też wszystkim staranne przestudiowanie liner notes na odwrocie okładki. To, że jest ono po szwedzku nie ma tym razem najmniejszego znaczenia ;-)
autor: Wawrzyniec Mąkinia


Swedish Azz:
Mats Gustafsson: alto, baritone, slide saxophones, live-electronic
Per-Ake Holmlander: tuba, cimbasso
Kjell Nordeson: vibes
Dieb13: grammophone, live-electronic
Erik Carlsson: drums


Side A:
1. Full opus 3 - Fanerier, nr 8 - Full opus 4 / PH Wallin [08:30]
2. Karl- Bertil Jonsson 14 ar / G Svensson [02:30]
3. Lidingö Airport / B Nilsson + Visa fran Utanmyra / trad-Jan Johansson [10:30]

Side B:
4. Hugin och Munin / G Riedel + Fedja / L Gullin [16:05]
5. Elysium / L Werner [06:08]



Swedish Azz + Karen w poznańskim Dragonie, 26 lutego 2010




płyta do kupienia na multikutli.com

środa, 23 marca 2011

Gramski' Beat [Mads Hyhne / Ned Ferm / Rune Kjeldsen / Jakob Bro / Nicolai Munch-Hansen / Jeppe Gram] "Remember", Survival of the unfit records, 2011


 Płytę rozpoczyna frenetyczny 'Sweets' przypominający otwierającą soundtrack z filmu Pulp Fiction 'Misirlou' grupy Dick Dale And His Del-Tones. Dalej jest jeszcze lepiej, Rockowa drapieżność, jazzowa swoboda, odrobina szaleństwa i sporo poczucia humoru sprawia, że mam bardzo ciepłe myśli o młodych Duńczykach, z których tylko dwóch jest mi dobrze znana. Pierwszy to oczywiście Jakob Bro, gitarzysta nowego kwintetu Tomasza Stańko i basista Nicolai Munch-Hansen, który wydał ostatnio znakomitą płytę 'Chronicles'. Liderem i dostarczycielem wszystkich kompozycji jest perkusista Jeppe Gram, o jego klasie świadczy chociażby to, że w żadnym momencie płyty jego rola nie jest nadeksponowana. Sekcja instrumentów dętych to Ned Ferm na saksofonie i znany chociażby z formacji Pasborg's Odessa 5 puzonista Mads Hyhne. Dwóch gitarzystów, Rune Kjeldsen i Jakob Bro, wspomniany już basista Nicolai Munch-Hansen i Gram za perkusją.
Mamy zatem sekstet wściekle zdolnych instrumentalistów, czasami zażarcie spierających się ze sobą ('Bum bum bum', 'Majvals'), innym razem z nostalgią wspominających wspólne zabawy ('Jens Bloch's Grin', 'Smog', 'Everybody's fault'). Zawsze jednak zachwycają prostotą, anarchistyczną przewrotnością, łączeniem wielu stylów, wśród których można znaleźć zarówno awangardowy jazz ale także sporą dawkę alternatywnego rocka, całość wymyka się typowym klasyfikacjom.
autor: Krzysztof Szamot



Mads Hyhne: trombone
Ned Ferm: saxophone
Rune Kjeldsen: guitar
Jakob Bro: guitar
Nicolai Munch-Hansen: bass
Jeppe Gram: drums & composing



1. Sweets
2. Jens bloch's grin
3. Strings
4. Moldur
5. Bum bum bum
6. Smog
7. Majvals
8. Everybody's fault
9. Dobbeltsang
10. Something i heard


płyta do kupienia na multikutli.com

wtorek, 22 marca 2011

Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Peter Bitenc] "Organic Modernism", Clean Feed, 2011



Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Peter Bitenc] "Organic Modernism", Clean Feed 2011, CF212.

Daniel Levin wraz ze swoim kwartetem nie zwalnia tempa - jeszcze dobrze nie ochłonęliśmy po koncertowym albumie, który ukazał się w drugiej połowie ubiegłego roku nakładem Clean Feed-u, a już portugalska oficyna zaskakuje kolejnym nagraniem Zespołu. Po nagraniu "live" przyszedł czas na zmiany - najnowsza płyta "Organic Modernism" ma zupełnie odmienny charakter. Levin w liner notes dołączonym do płyty przywołuje słowa Strawińskiego o tym, że muzyka "powinna być niczym więcej jak tylko samymi dźwiękami". I rzeczywiście muzyka kwartetu ma tym razem aspiracje bycia afirmacją dźwięku. Levin wciąż jest tu kompozytorem - tym razem jednak tylko kilku utworów i są tylko szkice. Ponad połowa materiału to kwartetowe improwizacje. Odeszły gdzieś swingujące frazy kwartetu oparte na współbrzmieniu partii wiolonczeli i wibrafonu. Zamiast tego mamy powolne budowanie współbrzmienia, które w efekcie często i tak prowadzi do porozumienia i, zgodnie z założenia ICP, kompozycji. Muzyka jest zupełnie abstrakcyjna, w poszczególnych utworach nie oparta na jednolitym metrum oraz nie ma ciągłości w formule kwartetu. Ciągle się zmienia wraz z aktywnością poszczególnych improwizatorów w ramach zespołu. Wyodrębniają się więc różne składy - duety i tria, które swobodnie rozwijają narrację prowadzoną wcześniej przez zupełnie odmienny skład. Płyta jest ciągłym zaskoczeniem, ale potrafią jej formułę docenić ci, którzy włożą w obcowanie z tą muzyką niemały wysiłek - potrafią się skupić na blisko sześćdziesiąt minut. Ja polecam gorąco.
autor: Marcin Jachnik

Daniel Levin: cello
Nate Wooley: trumpet
Matt Moran: vibraphone
Peter Bitenc: bass

1. Action Painting
2. Zero Gravity
3. My Kind Of Poetry
4. Lattice
5. Kaleidoscope
6. Old School
7. Constellations
8. Furniture as Sculpture
9. Audacity
10. Expert Set
11. Wild Kingdom
12. Active Imagination


Daniel Levin / Mars Williams duo
Hideout, Chicago


płyta do kupienia na multikutli.com

poniedziałek, 21 marca 2011

Reed Trio [Ken Vandermark / Mikołaj Trzaska / Wacław Zimpel] - Last Train to the First Station , Kilogram Records, 2011


Reed Trio [Ken Vandermark / Mikołaj Trzaska / Wacław Zimpel] "Last Train to the First Station", Kilogram Records 2011, 1kg020.
Pod nazwą Reed Trio ukrywa się nowy skład Kena Vandermarka, tym razem bardzo polski - uzupełniają go bowiem Mikołaj Trzaska i Wacław Zimpel. Podobny nieco do Sonore, nieco odmienne jest instrumentarium. Po co nagrywać płytę w podobnym składzie do już istniejącego? Cóż, świetnie wiedzą to ci, którzy kupili płytę Reed Trio lub wybrali się na ich koncert, ale spróbuję pokrótce o tym opowiedzieć. Muzyczne osobowości są tu zupełnie inne niż w Sonore i zupełnie na co innego zwracają uwagę improwizując. Naczelną zasadą zdaje się tu być współbrzmienie - takie właśnie, barwowe podejście do muzyki jest najbardziej charakterystyczne dla tego składu. Nie ma energii Sonore, furii, wrzasku i zgiełku, ani wyraźnego prymatu osobistej, indywidualnej kreacji muzyka, czy narzucenia partnerom wizji własnej muzyki. Owszem, zdarza się, że któryś muzyków pełni rolę rytmiczną w utworze czy jego fragmencie zapętlając rytm w oparciu o który partnerzy (lub partner) budują duetową / solową improwizację - ale zawsze jest to jego indywidualny wybór, a nie coś narzuconego przez partnerów. Czasem taką funkcją pełni tu basowy klarnet Wacława, czasem klarnet Vandermarka. Muzyka ma mocno trzecionurtowy charakter - słuchałem na żywo innego ich koncertu i poznając płytę nie mogę oprzeć się wrażeniu, że sakralna przestrzeń bardzo mocno zdeterminowała brzmienie tria. "Last Train To The First Stadion" nagrano bowiem w Gdańsku, w Nowej Synagodze. Jest to realizacja koncertowa i ostatni występ Kena Vandermarka na jego starym saksofonie barytonowym Selmer Paris Balance Action. Dwa dni później został on skradziony w pociągu relacji Gdańsk-Warszawa. Płytę polecam gorąco!!!
autor: Marek Zając


Ken Vandermark: clarinet, tenor saxophone, baritone saxophone
Mikołaj Trzaska: bass clarinet, alto saxophone, c-melody saxophone
Wacław Zimpel: clarinet, bass clarinet, tarogato


1. When Tulips Were Gold (Reed Trio)
2. In Between Chairs (Reed Trio)
3. Siting on Warm Stone (Mikolaj Trzaska)
4. Crossroads And Cosmic Ray (Ken Vandermark / Waclaw Zimpel)
5. Anthology Moves (Reed Trio)
6. Two Man Talk Trough a Window (Mikolaj Trzaska / Waclaw Zimpel)
7. The Distance That Becomes You (Ken Vandermark)
8. Bed of Brass (Mikolaj Trzaska / Ken Vandermark)
9. It's here and it's gone (Waclaw Zimpel)
10. All The Glasses Were Upside Down (Reed Trio)
11. The Wasted Sea (Reed Trio)




Reed Trio: Mikołaj Trzaska, Wacław Zimpel i Ken Vandermark
21 listopada 2008 roku, Gdynia, Klub Ucho

płyta do kupienia na multikutli.com