sobota, 17 czerwca 2017

Louis Sclavis "Loin Dans Les Terres - Live At Theater Gutersloh - European Jazz Legends Vol. 11" Intuition 2017, INTCHR71323

Louis Sclavis "Loin Dans Les Terres - Live At Theater Gutersloh - European Jazz Legends Vol. 11" Intuition 2017, INTCHR71323
Kwartet stworzony przez francuskiego giganta kreatywnego jazzu to zespół doskonale skomunikowanych ze sobą instrumentalistów. Sclavis doskonale wie, że porozumienie między muzykami często owocuje twórczością głębszą, oryginalniejszą, precyzyjniej opracowaną i z większym polotem wykonywaną. To pierwszy z wielu atutów nagrania. Jeden z wielkich mistrzów klarnetu basowego, konsekwentnie rozwija kierunek stylistyczny obrany blisko dwie dekady temu. Już nie jest free jazzowym aktywistą, nie znajduje przyjemności w jazzowym 'hałasowaniu', jego domena to przemyślane struktury, porywające nowatorstwem kompozycje, które w połączeniu z charakterystycznym brzmieniem i wirtuozerią dają wiele satysfakcji uważnemu słuchaczowi. Słucha się jego muzyki, jak ogląda się filmy Godarda czy Truffauta – z przekonaniem, że tutaj musi być gdzieś prawda.

Zaczynał w grupie Workshop de Lyon, z którą w latach 1975-85 zrealizował szereg ciekawych nagrań. W 1976 roku został współzałożycielem stowarzyszenia Association á la Récherce d’un Folklore Imaginaire, którego jednym z postulatów było, aby artyści, zamiast ograniczać się do swoich muzycznych „korzeni„, tworzyli niejako własną kulturę. Bedąc doskonałym muzykiem, z nienaganną techniką i wspaniałym, poczuciem rytmu, Louis Scalvis często zapraszany był do wspólnych koncertów i nagrań przez Anthony'ego Braxtona, Cecila Taylora czy grupę „Brotherhood Of Breath” Chrisa McGregora. Jego pokaźna dyskografia obejmuje zarówno nagrania solo, w autorskich formacjach oraz gościnne nagrania i koncerty z najważniejszymi artystami nowoczesnego jazzu i muzyki awangardowej.

Najnowszy album ukazuje się w prestiżowej serii wydawniczej "European Jazz Legends", zasłużonego europejskiego wydawnictwa płytowego - Intuition Records. Za nami nagrania:
Dieter Glawischnig / Hans Glawischnig / Manfred Schoof "Winged by Distance. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 01"
Jasper van't Hof "On The Move. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 02"
Enrico Pieranunzi / Jasper Somsen / Andre Ceccarelli "Tales from the Unexpected. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 03"
Alexander Von Schlippenbach "Jazz Now!. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 04"
Henri Texier "Dakota Mab. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 05"
Arild Andersen "The Rose Window. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends – 06"
Michel Portal "Radar. Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends - 07"
Miroslav Vitous "Ziljabu Nights - Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends - 08"
Günter “Baby” Sommer "Le Piccole Cose - Live At Theater Gütersloh - European Jazz Legends Vol. 9"
Daniel Humair "Seasoning - Live At Theater Gutersloh - European Jazz Legends Vol. 10"

Wszystkie płyty tej serii łączy miejsce rejestracji, Theater Gütersloh w Niemczech, sali o wyjątkowej akustyce, audiofilską jakość słychać w każdym nagraniu. Przestrzeń akustyczna koncertu zdaje się nie mieć ograniczeń w jakimkolwiek wymiarze.

Sześć impresyjnych kompozycji lidera, które wypełniają płytę - niepokoją i hipnotyzują słuchacza. Wielkim atutem nagrania jest bardzo rzadka okazja posłuchania barwy - pięknej u Sclavisa - klarnetu basowego w nadzwyczaj sprzyjającym środowisku akustycznym. Świetna płyta, która dzięki konsekwentnej dyscyplinie Sclavisa jest inteligentną impresją i ważnym głosem pokolenia, które skutecznie opiera się, tak powszechnej dzisiaj trywializacji gatunku.
autor: Mariusz Zawiślak

Louis Sclavis: clarinet, bass clarinetSarah Murcia: bass
Christophe Lavergne: drumsSylvain Rifflet: tenor saxophone, clarinet

1. Wisdom 14:19
2. Avant La Marche 06:32
3. Des Bruits A Tisser 06:41
4. Song For A. 05:02
5. Jusqu'ou? 07:33
6. Loin Dans Les Terres 08:38
7. Interview With Louis Sclavis 04:47

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 16 czerwca 2017

Hans Lüdemann & Trio Ivoire "Desert Pulse" Intuition 2017, INT34462

Hans Lüdemann & Trio Ivoire "Desert Pulse" Intuition 2017, INT34462
Hans Ludemann swoją karierę rozpoczął u boku Eberharda Webera i Jana Garbarka w 1985 roku. Można zaryzykować twierdzenie, że to oni zaszczepili w 24-letnim wtedy muzyku fascynację różnymi tradycjami muzycznymi i artystyczną odwagę, skłaniającą go do podążania za nimi. Muzyk od lat pracuje nad własnymi autorskimi projektami, głównie w kameralnych składach i ma w swojej dyskografii ponad 20 płyt. Jego najnowszy album nagrany został w założonym w 1999 roku Trio Ivoire, które powstało podczas pobytu Ludemanna w Afryce, gdzie trafił w ramach stypendium Goethe-Institut. Oprócz lidera na fortepianie trio tworzą balafonista z Wybrzeża Kości Słoniowej - Aly Keita i utytułowany niemiecki perkusista Christian Thomé, współpracownik Lee Konitza, Petera Kowalda, Markusa Stockhausena, Tilla Brönnera, Thomasa Heberera. Na płycie usłyszymy jeszcze Malijczyka - Ballaké Sissoko na afrykańskiej lutni - korze i niemieckiego trębacza Reinera Winterschladena, założyciela Trance Groove i Nighthawks, ale także członka doskonałego Theo Jörgensmann Quartet.

Taka konfiguracja instrumentalistów, mądrze prowadzonych przez Hansa Ludemanna doskonale sprawdza się zarówno w pulsujących, hipnotycznych kompozycjach lidera jak i pełnych refleksji nad przemijającym czasem, utworach z korą Ballaké Sissoko w roli głównej. Ballaké jest jednym z najbardziej znanych wirtuozów zachodnioafrykańskiej harfy - kory, synem legendarnego harfisty Djelimady Sissoko. Urodził się i wychował w Bamako, stolicy Mali. Pudło rezonansowe kory wykonane jest z tykwy, na której rozpięta jest krowia skóra. Z korpusu instrumentu wystaje duży mostek, a między nim i długą szyjką instrumentu rozpięte jest 21 strun. Ich rozmieszczenie po obu stronach mostka pozwala na symetryczną grę obiema rękami i budowanie zachwycającej polifonicznej faktury. Kora w rękach Ballaké Sissoko brzmi absolutnie fantastycznie, mistycznie wręcz, to samo można powiedzieć o balafonie, na którym gra Aly Keita, odmianie ksylofonu, w którym wysuszone owoce tykwy służą, jako pudła rezonansowe.

'Desert Pulse' skutecznie opiera się taniemu efekciarstwu, jakiego dzisiaj wiele, muzycy niemalże wyczarowują muzyczny wielokulturowy mikrokosmos, zachwycający swoją ornamentyką i oryginalnymi harmoniami. Wszystko podane jest z potężną energią, ale i radością grania. Jest iskra boża, rodzaj geniuszu i mistycznego sacrum, im dłużej się tego słucha, tym bardziej wciąga.
autor: Jacek Palczewski

Hans Lüdeman: pianoAly Keita: balafon
Christian Thomé: percussionReiner Winterschladen: trumpet
Ballaké Sissoko: kora

1. Heartbeats (06:42)
2. Crum (11:55)
3. Timbuktu (08:29)
4. Maloya (06:24)
5. Le Destin (09:10)
6. Djonkoloni Kolonia (05:35)
7. Hombori (09:59)
8. Love confessions (07:22)
9. Run (05:23)
10. Wenn du weite Wege gehst (06:48)

płyta do nabycia na multikulti.com



czwartek, 15 czerwca 2017

Daniel Schläppi & Marc Copland "More Essentials" Catwalk 2016, CW1500132

Daniel Schläppi & Marc Copland "More Essentials" Catwalk 2016, CW1500132
Cisza. Najpierw jest cisza. Potem są delikatnie wchodzi bas, dostojnie wygrywając intro. I cisza raz jeszcze, zanim fortepian zacznie wprowadzać melodię. I tak naprawdę te kilka taktów, to jest już prawda o tym albumie. To nie jest jakakolwiek muzyczna rewolucja, to spotkanie dwójki przyjaciół. Takich, którzy świetnie się znają, ale wciąż jeszcze mają sobie wiele do powiedzenia. I w których rozmowie wielką rolę odgrywa cisza. Ale taka spokojna, chociaż pełna napięcia, nigdy kłopotliwa.

W jakiejś mierze to album minimalistyczny, jednak nie tak pełen namysłu jak choćby dialogi Hadena i Metheny'ego na "Beyond The Missouri Sky", inne, zbudowane najczęściej na standardach i piosenkach, ale jakby odkrywanych na nowo, w dużej części improwizowanych, a nie odgrywanych. To nie jeszcze jeden "job", ale rzeczywista rozmowa, w której językiem są akordy i pasaże mocno osadzone w jazzowej tradycji, ale czasem (choćby poprzez charakterystyczne brzmienie fortepianu Marca Coplanda) mocno odwołujące się do muzyki klasycznej.

"More Essentials", to drugie wspólne wydawnictwo szwajcarskiego basisty, Daniela Schlappiego i amerykańskiego pianisty Marca Coplanda. Po pierwszym wspólnym albumie "Essential" i czterech (!) wspólnych trasach koncertowych, ci dwaj muzycy kontynuują swój dialog zainicjowany w 2010 roku. I od pierwszych taktów słychać tu, że spotkali się razem nie dlatego, by raz jeszcze na tym zarobić, ale by cieszyć się wspólną grą i poprzez doświadczenia partnera, odkrywać wciąż nowe rzeczy w świetnie sobie znanej muzyce. Na ten album wybrali między innymi kompozycje Charliego Parkera, Horace'a Silvera, Joni Mitchell i Milesa Davisa. Jak mówi szwajcarski basista - "nie zastosowaliśmy się do żadnych kryteriów, aby wybrać utwory. To muzyka, która towarzyszyła nam od dawna i która zapewnia nam idealne współbrzmienie, daje się nam w pełni wypowiedzieć". Dołączyli do jeszcze jedną kompozycję Marca Coplanda i swobodnie, w duchu standardów improwizowane dialogi. Całość wypada naprawdę świeżo i znakomicie. Oto album, do którego chce się wracać i po prostu cieszyć cudowną muzyką.
autor: Józef Paprocki

Daniel Schläppi: upright bass
Marc Copland: piano

1. Essential 9 00:38
2. Blue in green 05:33
3. LST 06:48
4. Estate 07:15
5. Essential 10 01:53
6. All of you 05:42
7. Essential 11 02:54
8. Rainy night house 07:22
9. Gloria's step 03:54
10. Song for my father 03:48
11. Essential 12 01:35
12. Yesterdays 09:07
13. My little Suede shoes 04:27
14. Essential 13 01:48

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 14 czerwca 2017

Dálava "The Book of Transfigurations" Songlines 2017, SGL24082

Dálava "The Book of Transfigurations" Songlines 2017, SGL24082
Mikstura post rocka, progresywnego jazzu, surf rocka (a la Marc Ribot) i tradycyjnej muzyki Moraw znajdziemy na dopiero co wydanej w kanadyjskiej oficynie Songlines Records płycie zatytułowanej 'The Book of Transfigurations'. To tutaj swoje płyty wydają Benoît Delbecq, Fred Hersch, Wayne Horvitz, Robin Holcomb, Ben Monder, Theo Bleckmann, Dave Douglas, Han Bennink, Misha Mengelberg, Samuel Blaser, Brad Shepik, Peter Epstein, Michael Blake, Chris Speed, Tony Malaby, Jerry Granelli, Ellery Eskelin, Marty Ehrlich, Gordon Grdina, Gary Peacock, Paul Motian, czy Harris Eisenstadt.

Dálava, bo tak nazywa się ten niezwykły projekt, to efekt współpracy amerykańskiej śpiewaczki, czeskiego pochodzenia - Julii Ulehla i brooklyńskiego gitarzysty, ormiańskiego pochodzenia – Arama Bajakiana. Dodatkowo na płycie usłyszymy kwiat improwizatorów z Vancouver, czyli Peggy Lee (cello), Tyson Naylor (piano, organ, accordion), Colin Cowan (bass) i Dylan van der Schyff (drums).

Julia Ulehla, aktorka teatru eksperymentalnego, związana przez lata z Workcenter Jerzego Grotowskiego i Thomasa Richardsa, śpiewaczka z czułością sięgająca do morawskiej ludowizny znalazła w Bajakianie idealnego współpracownika. Aram Bajakian swoją debiutancką, autorską płytę wydał w Tzadik Records, ma za sobą dwie światowe trasy u boku Lou Reeda i ponad 100 koncertów z Diana Krall, podczas jej 'Glad Rag Doll Tour' w 2012 i 2013 roku. Współpracuje ponadto z Johnem Zornem, Yusefem Lateefem, gitarzystami Markiem Ribotem i Nelsem Cline'm, Jamesem Carterem, Hugh Masakelą, Jamaaladeenem Tacumą, Matem Manerim. Jest członkiem grupy Abraxas Shanira Blumenkranza, z którą dla Tzadik Records wydał dwie wspaniałe płyty: 'Book of Angels Volume 19' i 'Psychomagia'.

Mamy zatem grupę muzyków, wyposażonych w rzadko spotykane kompetencje, wśród których na plan pierwszy wysuwają się mistrzowski kunszt wykonawczy, ugruntowane wieloletnią współpracą porozumienie pomiędzy muzykami, nieposkromiona wyobraźnia i swoista artystyczna nieobliczalność, dająca tutaj bogate plony. Słychać tu między innymi rosochatość Toma Waitsa (The rocks began to crumble), punkową dezynwolturę (He’s bringing something for me), rozdzierający smutek ludowych pieśni (War). W rękach kanadyjskich muzyków, tradycyjne morawskie tematy przestają być eksponatami muzealnymi, nikt z muzyków zgromadzonych w studio nie zajmuje się ich odkurzaniem, lecz wpuszczają do tej tradycji nowe życie, a orzeźwione zmysłowymi improwizacjami zyskują one aspekt czegoś niepowtarzalnego. Muzyczna narracja prowadzona jest na granicy dwóch światów, świata realnego i surrealnego, dopiero z kolejną lekturą płyty jesteśmy w stanie określić, dokąd to wszystko zmierza, o czym właściwie jest ta opowieść. Niezwykła forma i klimat płyty sprawia, że trudno się od nie oderwać.

Jedna z najbardziej niezwykłych płyt tego roku!
autor: Tomasz Konwent

Julia Ulehla: vocal
Aram Bajakian: guitarPeggy Lee: celloTyson Naylor: piano, organ, accordion
Colin Cowan: bass
Dylan van der Schyff: drums
1. Seven pairs of eagles 02:35
2. Grass 03:05
3. The rocks began to crumble 04:15
4. Iron bars, iron lock 04:47
5. The bloody wall 05:43
6. You used to look like a lion 04:46
7. Red violet 02:04
8. Souling 02:55
9. War 04:00
10. Mother gave away her daughter 03:16
11. He’s bringing something for me 05:19
12. Carnival 02:29
13. Sell us your shirt 02:26

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 13 czerwca 2017

Aeon Trio "Elegy" TRPTK 2017, TTK0010

Aeon Trio "Elegy" TRPTK 2017, TTK0010
Pięknie i stylowo rozpoczyna się ten album. Senny a jednocześnie zabarwiony nutką niepokoju temat 'Ütviklingssang' Carli Bley, od pierwszych dźwięków przekonuje nas, iż mamy do czynienia z doprawdy wyjątkową płytą. Trio sformowane przez klasyczną wiolonczelistkę Mayę Fridman, jazzową pianistkę Atzko Kohashi i jazzowego kontrabasistę Fransa van der Hoevena przybrało nazwę Aeon Trio. Płyta 'Elegy' jest ich fonograficznym debiutem, choć ich debiutantami nazwać nie sposób.

Urodzona w Moskwie w 1989 roku Maya Fridman, od kilku już lat mieszkająca w Holandii, w 2013 roku została laureatką Prize at De Grote Prijs Van Nederland, jej solowe recitale, pełne precyzji, pewności i czystości brzmienia, a także kunsztowi umiejętnego kształtowaniu nastrojów zapewniły jej wysoką pozycję w świecie wykonawstwa muzyki klasycznej. Potwierdzeniem tego była wydana w słynącej z audiofilskiej jakości nagrań oficynie TRPTK solowa płyta 'The Invisible Link' z dziełami Peterisa Vasksa, Alfreda Schnittkego i Arvo Pärta.

Japońska pianistka Atzko Kohashi ma na swoim koncie kilka autorskich płyt, z których 'Waltz for Debby' (Toniq 2013) spotkał się z doskonałym przyjęciem, jazzowe media pisały o nim “European taste with Japanese flavor”, “Warm, Natural and human”. Podobnie było z triowymi i duetowymi nagraniami z japońskimi muzykami jak 'Turnaround' (What’s New 2010) z Yosuke Inoue, czy 'Book of Ballads'. Jej aktualne trio z Fransem van der Hoevenem na kontrabasie i Sebastiaanem Kapteinem za perkusją ma na swoim koncie album “Lujon” wydany przez japońską oficynę Cloud. Ich trasa koncertowa po Japonii w listopadzie 2017, z występami w prestiżowej Hakuju Hall w Tokyo i Kitara Hall w Sapporo, była wielkim sukcesem, a koncert w Hakuju Hall trafił na listę ’one of the most impressive concerts in 2016” wg. JazzTokyo.

Frans van der Hoeven, kontrabasista, kompozytor, aranżer i wykładowca ma za sobą współpracę z m.in. Clarkiem Terry'm, Woody'm Shawem, Barney'em Wilenem, Jackiem deJohnette'm, Eivindem Aarsetem, Harry'm Sweets Edisonem, Artem Farmerem, Ronnie'm Cuberem, Tomem Harrelem, Lee Konitzem, Dee Dee Bridgewater, Tootsem Thielemansem, Billy'm Hartem, Teddy'm Edwardsem, Kurtem Rosenwinkelem.

Płyta rozgrywa się na kilku płaszczyznach. Po pierwsze program złożony z dość odległych od siebie tradycji kompozytorskich, bo któż połączyłby ze sobą dorobek Ornette'a Colemana i Johna Williamsa, czy Antonio Carlosa Jobima i Gabriela Fauré? Kluczem interpretacyjnym jest tutaj impresjonistyczny ładunek poszczególnych kompozycji, instrumentaliści pokazali istotę impresjonizmu – umiejętność kształtowania barwy. W jednych utworach nie boją się wyeksponować niezwykłe piękno melodii ('Ütviklingssang' Carli Bley czy 'Zingaro' i 'Luiza' Antonio Carlos Jobima), w innych muzyka skrzy się dowcipem i lekkością ('Blues for Maya' autorstwa Atzko Kohashi), a skontrastowana z nimi część środkowa płyty z nacechowanym przejmującym dramatyzmem, odczytaniem 'Lonely Woman' Ornette'a Colemana tworzy dzieło kompletne. Niezwykła jest ta jednorodność, spoistość nagrania, ta refleksja towarzyszy słuchaczowi od pierwszego przesłuchania.

Drugą dominantą płyty jest wyjątkowe środowisko instrumentalne. Wiolonczela, fortepian i kontrabas umożliwiają uzyskanie niepowtarzalnych efektów brzmieniowych. A trzeba zaznaczyć, że trójka muzyków przez moment nawet nie zajmuje się pustymi akrobacjami na trapezie, jakich wiele w kameralnych składach. W szczególności Atzko Kohashi i Maya Fridman zdołały odmalować na swoich instrumentach bogactwo „orkiestracyjne” poszczególnych kompozycji i otrzymać kolorystykę na bodaj najwyższym poziomie zaawansowania możliwym do osiągnięcia odpowiednio na fortepianie i wiolonczeli.

Po trzecie wymiar duchowy twórczości poszczególnych kompozytorów, mamy do czynienia z dziełami, do których idealnie pasuje przymiotnik transcendentalne, każda z wybranych kompozycji przekraczała w swoim czasie ograniczenia gatunkowe czy kulturowe. We wkładce do płyty znajdujemy tego potwierdzenie, Atzko Kohashi i Maya Fridman zwracają uwagę na ten wątek.

W końcu kwestia niezwykle przestrzennego brzmienia nagrania. Oficyna wydawnicza TRPTK została założona w 2014 roku przez inżyniera dźwięku Brendona Heinsta i producenta muzycznego Luuka Meijssena, którzy chcieli stworzyć miejsce wolne od wszechogarniającej degradacji jakości dźwięku i utowarowieniu muzyki, która ma obecnie niewiele wspólnego z aktem czystej sztuki. Warto zapoznać się z manifestem fundatorów wydawnictwa, dostępnym na jego stronie internetowej. Ich realizacje mają prawdziwą głębie, trójwymiarowość, niesamowicie daleki tylny plan. Wielka w tym zasługa Brendona Heinsta, mistrza reżyserii nagrań i masteringu. Korzysta on z technologii DXD – jest to sposób zapisu i obróbki, polegający na zwiększeniu częstotliwości próbkowania do 352,8 kHz (bo słowa 24-bitowe to standard). Specyfikacja techniczna, publikowana na stronie internetowej TRPTK, nie służy tylko zrobieniu wrażenia na słuchaczu, choć jest imponująca. Brendon Heinst to osoba niezwykle kompetentna i ceniona w środowisku inżynierów dźwięku.

'Elegy' Aeon Trio to jeden z najlepszych i najładniejszych brzmieniowo albumów z gatunku modern classical ostatnich lat, być może od czasu dwóch znakomitych albumów 'The River' i 'Epigraphs' duetu Ketil Bjornstad / David Darling.
autor: Tomasz Konwent

Maya Fridman: cello
Atzko Kohashi: piano
Frans van der Hoeven: double bass

1. Carla Bley: Ütviklingssang
2. Aeon Trio: Tabidachi (Departure)
3. Gary McFarland: Gary's Waltz
4. Gabriel Fauré: Lamento
5. Atzko Kohashi: Blues for Maya
6. Ornette Coleman: Lonely Woman, Act I
7. Ornette Coleman: Lonely Woman, Act II
8. Antonio Carlos Jobim: Luiza
9. Aeon Trio:Kusabue (Grass Whistle)
10. John Williams: Elegy
11. Antonio Carlos Jobim: Zingaro
12. Aeon Trio: Ieji (Returning)
13. Denny Zeitlin: Quiet Now

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Jason Hainsworth "Third Ward Stories" Origin Records 2017, ORIGIN82721

Jason Hainsworth "Third Ward Stories" Origin Records 2017, ORIGIN82721
Third Ward Stories to taki fragmencik muzycznej biografii Jasona Hainswortha, urodzonego i wychowanego w teksasie tenorzysty, który we współczesność przenosi słynną tradycję "Texas Tenors" (czyli słynnych pięciu tenorowych saksofonistów z Texasu: Illinoisa Jacqueta, Arnetta Cobba, Buddy’ego Tate'a, Davida "Fatheada" Newmana i Kinga Curtisa). Ciepłe, mięsiste brzmienie instrumentu Jasona Hainswortha wsparte jest dogłębną muzyczną edukacją - urodził się w Houston, ale naukę gry pobierał nie tylko w rodzinnym mieście - Nowy Orlean, Nowy Jork oraz Tallahassee na Florydzie gdzie na stanowym uniwersytecie zdobył tytuł magistra.

Na swoją najnowszą, drugą w dorobku płytę zaprosił swoich długoletnich przyjaciół - puzonistę Michaela Dease'a, pianistę Glenna Zaleskiego, perkusistę Johnathana Blake'a, trębacza Josha Evansa i kontrabasistę Adama Olszewskiego. Hainsworth sięga rzecz jasna po własne kompozycje, ale także po te utwory, które - jak sam mówi - frapują go od dawna. To choćby "Prince of Darkness" Shortera czy też piękna, nastrojowa ballada Carmichaela "The Nearness of You". Sam nie sili się na rewolucję, gra muzykę we współczesny, ale silnie osadzony w tradycji sposób - bo Jason Hainsworth czuje się też jej spadkobiercą. Ale też nie chce tylko odkurzać muzealnych eksponatów - przemawia do współczesnych słuchaczy współczesnym językiem i wywołuje bardzo współczesny dreszcz emocji. Fantastyczny jazz środka, świadomie kultywujący najlepsze teksaskie tradycje!
autor: Józef Paprocki

Jason Hainsworth: tenor & soprano saxophones
Michael Dease: trombone Josh Evans: trumpet
Glenn Zaleski: piano
Adam Olszewski: bass
Johnathan Blake: drums
1. Groiditude 5:09
2. I Plead Da Fif 6:59
3. Jana 4:57
4. Prince of Darkness 5:54
5. It's Right There 6:29
6. The Nearness of You 7:58
7. Third Ward Stories 6:18
8. Barack's Blues 6:59
9. Conversations 9:08

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 1 czerwca 2017

Albert Ayler Quartet "Copenhagen Live 1964" HatART 2017, OGY665

Albert Ayler Quartet "Copenhagen Live 1964" HatART 2017, OGY665
Albert Ayler to jedna z legendarnych postaci początków free jazzu. Jego wpływ i dorobek - mimo bardzo krótkiego okresu twórczej (nagraniowej i koncertowej) aktywności - zestawiany jest z dorobkiem Johna Coltrane'a, Ornette'a Colemane czy Cecila Taylora. I bez wątpienia powiedzieć można, że bez niego free jazz byłby kompletnie inny.

Najwcześniejsze jego nagrania pochodzą z 1962 roku i wcale nie mają jeszcze profesjonalnego charakteru. Zostały zarejestrowane w Helsinkach czy Copenhadze, gdzie Ayler pomieszkiwał i poszukiwał partnerów do grania, no i publiczności - Amerykanie wtedy nie byli jeszcze gotowi na jego muzykę. To często półprofesjonalne koncertowe rejestracje, które w zamyśle nie były przeznaczone do oficjalnego wydanie. Pierwszy album Aylera (My Name Is Albert Ayler) ukazał się w roku 1963 i chociaż brzmienie aylerowskiego saksofonu było już w pełni wykrystalizowane, to jednak nie zdecydował się wtedy, ze skandynawskim składem, na rejestrację własnych kompozycji, a sięgnął tylko po jazzowe standardy. Przełomem miał stać się dopiero rok następny, 1964. To wtedy 24 lutego Ayler wszedł do studia i z dwoma odmiennymi składami dokonał rejestracji dwóch albumów, które zdefiniowały jego twórczość: "Goin' Home" oraz "Spirits". na tej pierwszej płycie sięgał po utwory amerykańskiego spirituals, ale interpretował je we własnym duchu i brzmieniu. Druga płyta - to jego autorskie kompozycje przynoszące to wszystko czym zasłynął w kolejnych latach - odwołania do spirituals i dziewiętnastowiecznych wojskowych marszy, nasycenie muzyki duchową i emocjonalną siłą, charakterystyczne brzmienie i wolność, wolność, wolność...

Ale rok 1964 to także odsłona jego zupełnie nowego kwartetu z Donem Cherrym na trąbce, basistą Garym Peacockiem i wcześniejszym już współpracownikiem perkusistą Arthurem "Sunnym" Murrayem. Z niego za chwilę wyłoni się słynne trio (bez Cherry'ego), które zasłynie albumem "Spiritual Unity". I chociaż uwielbiam ten album i to trio, to jednak w kwartecie, przynajmniej w moim odczuciu, balans pomiędzy poszczególnymi elementami aylerowskiej wizji zyskiwał kompletny i uniwersalny wymiar. Don Cherry zmiękczał bowiem nieco muzykę Aylera, czynił ją bardziej elastyczną i finezyjną, nieco delikatniejszą, nie tracąc przy tym nic z jej niesamowitej energii, duchowej głębi i klarowności artystycznej wizji mistrza.

I świetnym dowodem na to jest ukazujący się po raz pierwszy album "Copenhagen Live 1964", przynoszący koncertowe nagranie zarejestrowane 3 września 1964 roku w słynnym kopenhaskim klubie Montmartre, który był w tych czasach najważniejszym miejscem na świecie dla kreatywnego jazzu. Wszystko to o czym wspominałem można tutaj odnaleźć, a przy tym to nagranie trąci niesamowitą świeżością brzmienia i dźwiękowej narracji. I chociaż nie wszystko jeszcze jest tutaj do końca poukładane (nie o to jednak chodzi we free jazzie) to ukazuje, jak kształtował się kwartet Aylera w początkach swojej artystycznej działalności. Cudowny dokument i doskonała płyta, mogąca być także znakomitą przepustką do świata twórczości Alberta Aylera. KONIECZNIE!!!
autor: Marek Zając

Albert Ayler: tenor saxophone
Don Cherry: trumpet
Gary Peacock: bass
Sunny Murray: drums
1. Spirits
2. Vibrations
3. Saints
4. Mothers
5. Children
6. Spirits

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 3 maja 2017

Trespass Trio "The Spirit of Pitesti" Clean Feed 2017, CF418

Trespass Trio "The Spirit of Pitesti" Clean Feed 2017, CF418
To już czwarta płyta Trespass Trio i w moim odczuciu album, na którym w muzycznej warstwie najsilniej odciskają się emocje i smutek. Nie bez powodu, ale o tym za chwilę. Każdy kto zna dokonania formacji Angles wie, że Martin Kuchen jest znakomitym kompozytorem, cechą wyróżniającą go od innych to zdecydowana, ale nie agresywna, spójna, ale różnorodna struktura utworów. Dlatego pewnie, jego muzyka pojawia się nie tylko w kontekście czysto jazzowym, pisze dla teatrów, filmów i do spektakli tańca współczesnego, choć nigdy nie jest to muzyka ilustracyjna, wbudowana jest w nią jakaś osobista narracja kompozytora. Ten fabularny sposób prowadzenia narracji dochodzi do głosu i na tym albumie.

Martin Kuchen zyskał opinię jednego z najbardziej niezwykłych improwizatorów w Europie, wirtuoza saksofonu, odważnego i bezkompromisowego artysty, który równie dobrze radzi sobie w składach free-jazzowych, jak i w projektach skręcających w stronę ponadgatunkowej awangardy. Należałoby dodać, że cenne doświadczenie, jakie zbierał przez kilkanaście ostatnich lat wykorzystuje mądrze i rozważnie, konsekwentnie rozwijając swój język muzyczny. W młodości występował jako perkusista i wokalista rockowy, by z czasem skupić swoje zainteresowania na muzyce jazzowej i improwizacji. Grywał na ulicy i w sztokholmskim metrze, ale też przez kilka tygodni podróżował po Afryce, gdzie grał z lokalnymi artystami. Wszystkie te doświadczenia miały wpływ na oryginalny styl gry Kuchena. Znany z kilku znakomitych jazzowych zespołów jak Angles, Exploding Customer, Looper czy właśnie Trespass Trio.

Po raz kolejny bardzo osobista, skupiona narracja Kuchena zachwyca uważnego słuchacza, saksofonista wspomagany jest przez kontrabasistę Pera Zanussiego, który grając pizzicato jak i arco jest jak kotwica, fundament, na którym wznosi się muzyczna budowla, perkusista Raymond Strid, mistrz barwy i dynamiki potrafi zagrać bardzo dynamicznie, nadając muzyce porywającą motorykę, a jednocześnie, co rusz wyzwala perkusję z typowej dla niej rytmicznej funkcji.

Smutek, melancholia i fabuła na tej płycie nie biorą się znikąd. Najnowsze nagranie nie wolne jest bowiem od politycznych kontekstów. Pitesti to nieduże rumuńskie miasto, które zyskało "sławę", ponieważ w czasach komunistycznych lokalne więzienie było miejscem eksperymentów na więźniach politycznych w procesie tzn. "reedukacji". Poddawano ich tu z niebywałym okrucieństwem torturom i operacjom "prania mózgu" pod nadzorem rumuńskiej policji politycznej. Procedury te jednak do tego stopnia wyrwały się spod kontroli, że nawet komunistyczne władze przestraszyły się i przerwały po pięciu latach doświadczeń i eksperymentów. Część więźniów jednak ich zmarła w trakcie eksperymentów. Część z nich, już po zamknięciu więzienia, skazano na śmierć. Oprawcy oczywiście zostali oczyszczeni.

Kuchen łącząc kompozycję i improwizację, surowość i pasję, drobne dźwięki i wielkie gesty, sprawia, że ta muzyka nas głęboko dotyka. I, mimo przerażającego kontekstu, potrafi oczarować poruszając nas do głębi. Trespass Trio staje się oto jednym z najbardziej fascynujących bandów współczesnego europejskiego jazzu, a każdy nowy opus w ich dorobku jest prawdziwym arcydziełem. 
autor: Marek Zając

Per Zanussi
: double bass
Raymond Strid: drums and percussionMartin Küchen: baritone, alto and sopranino saxophones

1. Sounds & Ruins (Take 3)
2. The Spirit Of Pitesti
3. In Tears
4. Fri Kokko
5. Centers
6. Sounds & Ruins (Take 2)

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 2 maja 2017

ANEMONE [Peter Evans / John Butcher / Clayton Thomas / Paul Lovens / Frederic Blondy] "A Wing Dissolved in Light" Vinyl 1LP, limited edition 500, NoBusiness Records 2017, NBLP105

ANEMONE [Peter Evans / John Butcher / Clayton Thomas / Paul Lovens / Frederic Blondy] "A Wing Dissolved in Light" Vinyl 1LP, limited edition 500, NoBusiness Records 2017, NBLP105
Anemone to niezwykły, imponujący skład. Dwóch wszechstronnych i cenionych improwizatorów młodego pokolenia - trębacz Peter Evans oraz kontrabasista Clayton Thomas łączą swe siły z legendą wolnej, saksofonowej improwizacji Johnem Butcherem oraz perkusistą zespołów Schlippendbacha, Brotzmanna i Cecila Taylora - Paulem Lovensem. Piątym - chyba najmniej znanym członkiem zespołu jest francuski pianista Frédéric Blondy. A wielka to szkoda bowiem jego gra na tej płycie odciska mocne piętno.

Ten muzyk, ukończył studia matematyczne i fizyczne na Uniwersytecie w Bordeaux i początkował interesowała go raczej naukowa kariera, ale wkrótce zaczął realizować się jako pianista jazzowy. Ostatecznie połączył pasję do muzyki z kształceniem akademickim i przystąpił do Narodowego Konserwatorium w Bordeaux, gdzie studiował grę na pianinie, harmonię i kompozycję. Obecnie sam naucza, pisze muzykę do filmów, powołał trzydziestoosobową orkiestrę ONCEIM (Orchestre National de Création, Expérimentation et Improvisation Musicale), a na scenie występował z: Matsem Gustafssonem, Otomo Yoshihide czy Rhodrim Daviesem.

Oto jak sam pisze o muzyce i projekcie Anemone: "kwintet Anemone to 5 kultur, 5 pięter, 5 krajów na 3 kontynentach i 4 pokolenia. Wielość dróg, podejść i technik jest źródłem niewiarogodnego bogactwa kolorów, dźwięków i szaleństwa improwizacji. Muzyka kwintetu jest przede wszystkim rezultatem zbiorowego rozwoju, w którym miejsce każdego muzyka ciągle się zmienia, tak narracyjnie, w kwestii jej prowadzenia, jak i hierarchii w zespole, a osiągnięcie indywidualne każdego solisty zanikają w splocie zbiorowych dźwięków. Muzyka jest intensywna i wydobywana z instrumentów przy użyciu wszelkich technik, jakie udało nam się sobie wyobrazić w trakcie prób i koncertów."

Dla mnie to cudowne, gęste nagranie o wielkie ekspresyjnej mocy. Zagarniające wszystko i wszystkich na swej drodze.
autor: Marek Zając

Peter Evans: piccolo trumpet
John Butcher: tenor and soprano saxophonesFrédéric Blondy: piano
Clayton Thomas: double bass
Paul Lovens: selected and unselected drums and cymbals
A1. Une Aile Dissoute Dans La Lumiere (Part I) - 24:58
B1. Une Aile Dissoute Dans La Lumiere (Part II) - 25:39

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 1 maja 2017

Kaja Draksler Octet "Gledalec" 2CD, Clean Feed 2017, CF417

Kaja Draksler Octet "Gledalec" 2CD, Clean Feed 2017, CF417
Ten podwójny album Kaji Draksler, słoweńskiej pianistki, improwizatorki i kompozytorki, wymyka się wszelkim muzycznym szufladkom. Rozwija ona bowiem swoją muzyczną wizję w poetycką suitę przesyconą z jednej strony miłością do komponowanej muzyki kameralnej, w którą jednocześnie wprowadza całkiem spore partie wypełnione solowymi, triowymi lub zbiorowymi improwizacjami. Ukazuje w niej splecione ze sobą własne fascynacje - kulturą europejską ze szczególnym uwzględnieniem gregoriańskiego chorału i europejskiej poezji (wykorzystuje tu m.in. melorecytowane wiersze Pablo Neruda i Andriany Minou); folklorem Europy (szczególna rola skrzypka George Dumitriu i zahaczające o folk, ale i operę partie wokalne); afektem dla ludzkiego głosu - to nie tylko recytowana poezja podkreślająca rolę słowa (logosu) w zachodnioeuropejskiej kulturze, ale i odwołania do sakralnej roli śpiewu.

Całość jest niezwykłym i unikatowym dziełem w której często wszystkie te formuły i odwołania nakładają się na siebie, występują i - momentami - wybrzmiewają równocześnie. I nie ma w tej muzycznej, skomplikowanej wizji śladów szwów i łączenia, zdaje się być nierozerwalną, fascynującą całością w której na różnych poziomach dochodzą do głosu epoki i formy. We wszystko to jakby mimochodem, wprowadzona zostaje jeszcze jazzowa tradycja, bowiem Kaja Draksler, pianistka i improwizatorka chce sobie jeszcze pograć i poimprowizować w swoim autorskim, klasycznym trio. A naprawdę, ona i jej partnerzy (Lennart Heyndels i Onno Govaert) umieją to robić. Podobnie jest także z saksofonistami – Ab Baars to znana i ceniona marka, ale już młoda Ada Rave to dla mnie prawdziwe objawienie.

Czapki z głów, Kaja Draksler nadchodzi!
autor: Marek Zając

Björk Níelsdóttir
: voice
Laura Polence: voice
Ada Rave: tenor saxophone, clarinet
Ab Baars: clarinet, tenor saxophone, shakuhachi
George Dumitriu: violin, viola
Kaja Draksler: piano
Lennart Heyndels: double bass
Onno Govaert: drums, orchestral percussion, piano

CD1:
1. Mirabile Mysterium / Births
2. Omphalomancy
3. Bizdibocul
4. A Carnival Of Words
5. A Promise Is A Promise
6. Dulce Como Un Solozzo En la Nevada
7. Omlettio Ad Absurdum

CD2:
1. Gledalec
2. (And Here Who There Who)
3. Canto XI
4. The Builder
5. Epilogue

płyta do nabycia na multikulti.com