Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melbye Adam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Melbye Adam. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 września 2016

Jitter "Jitter" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2016, BFREC044LP

Jitter "Jitter" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2016, BFREC044LP
Jitter to szwedzko-duńskie trio wywodzące się ze skandynawskiej sceny free improv. Cała trójka - grający na klarnetach i saksofonach Sture Ericson, kontrabasista Adam Pultz Melbye oraz gitarzysta Anders Lindjo - nie jest bardzo znana z traktowania swych instrumentów z wielką delikatność i w bardzo tradycyjny sposób. Wprost przeciwnie - w ich graniu od zawsze pełno jest brudów, sonorystycznych warknięć i zgrzytów, nieczystych beknięć i eksperymentów dźwiękowych. Teraz również tego nie braknie. Ale też jak mało kto potrafią oni z tych przypadkowych - wydawałoby się - dźwięków budować prawdziwą zoną harmonię. Warto sięgnąć choćby i po te udostępnione przez nich na rozmaitych streamingowych serwisach fragmenty by przekonać się, ile dzieje się w muzyce tria i w jaki sposób tworzą oni strukturę i gęstą fakturę swoich zbiorowych improwizacji.

To nagranie to także świetny przykład, jak wciągającą przygodą może być muzyka improwizowana, ale też jak wielką kreatywnością trzeba się wykazać by przez czterdzieści minut przykuć uwagę słuchacza. A Jitterowi - gdy słucham tej płyty, mam wrażenie - przychodzi to z dużą łatwością. I chociaż to muzyka wymagająca trudu skupienia - sięgnijcie choćby po te krótkie fragmenty. Polecam bardzo.
autor: Józef Paprocki

Jitter:
Sture Ericson: reeds
Adam Pultz Melbye: double bass
Anders Lindsjö: guitar

1. Rit
2. Tji
3. It
4. Jet
5. Er
6. Ret
7. Ett
8. Et
9. Tit
10. Ritt


płyta do nabycia na multikutli.com

sobota, 17 września 2016

Flamingo "Flamingo" Barefoot Records 2016, BFREC045LP

Flamingo "Flamingo" Barefoot Records 2016, BFREC045LP
Pod nazwą Flamingo skrywa się trzech znakomitych, chociaż nie bardzo znanych instrumentalistów - Chris Heenan, Adam Pultz Melby, Christian Windfeld. Skład instrumentów nie jest jednak "codzienny", bo obok dosyć tradycyjnej sekcji rytmicznej kontrabas (Melby) – perkusja (Windfeld) trzecim instrument jest klarnet kontrabasowy (Heenan). Ten znany z nagrań choćby Anthony'ego Braxtona i Roscoe Mitchella (a w Polsce grywa na nim choćby Michał Górczyński) instrument, ma charakterystyczny, niski, chrapliwy dźwięk, ale także dosyć ograniczoną dynamikę i skalę brzmienia.

Trio Flamingo próbuje w swym brzmieniu badać możliwoścći brzmieniowe takiego zestawu instrumentalnego, eksperymentuje z teksturą, dynamiką, często sięga po odwołania do minimalizmu. Ale cały czas w ramach improwizacji stara się nie zapominać o budowaniu harmonii, a balansując w okolicach progu słuchalności buduje melancholijno-poetycką przestrzeń brzmieniową. Taki sposób budowania dźwiękowej struktury, nadaje nieco ilustracyjny charakter muzyce trio. I nie jest to spostrzeżenie bezzasadne bowiem pracując w Danii i Niemczech muzycy zespołu angażowali się w rozmaite projekty interdyscyplinarne, dosyć odległe od prostej działalności koncertowej.

Improwizowana muzyka tria broni się jednak sama świetnie i potrzeba tylko chwili czasu i odrobiny skupienia by zagłębić się nią na dłużej. I bez reszty.
autor: Marek Zając

Flamingo:
Chris Heenan: contrabass clarinet
Adam Pultz Melbye: double bass
Christian Windfeld: snare drum and objects

1. Life is nothing but trading smells
2. Stepchild of living languages
3. The void beneath
4. Horizonal fold
5. Attention Filter


płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 1 grudnia 2015

Jeppe Zeeberg "Riding on the Boogie Woogie of Life" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2015, BFREC043LP

Jeppe Zeeberg "Riding on the Boogie Woogie of Life" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2015, BFREC043LP
To druga płyta w dyskografii duńskiego pianisty Jeppe Zeeberga - po wielokrotnie nagradzanych albumie debiutanckim "It's the Most Basic Thing You Can Do on a Boat" z roku 2014. I znów - podobnie jak na pierwszej płycie - wiele bardzo inspiracji składa na muzykę Zeeberga. Tutaj są to m.in. muzyka barokowa, romantyczne tria (zwłaszcza Schuberta), tradycyjny jazz, ale również awangardowa muzyka współczesna - tak komponowana jak i improwizowana.

Jeppe Zeeberg
Tych inspiracji jest na pewno znacznie więcej, bo w niektórych utworach (choćby "Still Life With Flowers") pobrzmiewają echa romantycznej, klasycznej pianistyki czy też pełnej patosu muzyki ilustracyjnej wielkich hollywoodzkich produkcji. Tym większe więc moje uznanie dla dokonań tego wciąż jeszcze niespełna trzydziestoletniego pianisty i kompozytora, bo z tego miszmaszu inspiracji i fascynacji wyłania się spójna, konsekwentna i bardzo ciekawa muzyczna wizja, bez śladu szwów. To muzyka pełna niezwykłej energii (co ciekawe - często napędza ją szybka, energiczna gra pianisty, który niewątpliwe dzieli i rządzi w tym zespole), w której mieszają się partie komponowane i improwizowane, gdzie czasami free improv grany na drobnych perkusjonaliach może być wstępem do karkołomnej, komponowanej partii pianisty. Każdy z partnerów jednak ma tu coś do powiedzenia, chociaż w moim odczuciu nie może wyjść zbyt daleko poza wyznaczoną mu przez lidera rolę.

Jeppe Zeeberg
Zeeberg nie ogranicza się do jednego instrumentu - korzysta z fortepianu, organów, syntezatorów, ale i szpinetu (wywodzącej się z siedemnastego stulecia, gabinetowej odmiany klawesynu). Zawsze jednak (proszę posłuchać choćby delikatnych fraz szpinetu w "In Medias Res" - żaden inny instrument nie podkreślił by tak cudownie tego aspektu brzmieniowego) zmiana jest przemyślana, ciekawa i służy ubogaceniu muzycznej tkanki poszczególnych utworów.

Wszystkie one nagrane są w kwintecie z podwójną sekcją rytmiczną (dwa kontrabasy oraz dwie perkusje plus liczne perkusjonalia), ale niezwykle gęsta faktura muzyki sprawia czasem wrażenie użycia znacznie większego - niż 5 osób - aparatu wykonawczego. W jednym przypadku ("Still Life Without Flowers") zespół nakłada jednak na siebie ścieżki instrumentów, dorzucając do uwtoru prócz partii fortepianu także organy i szpinet. Jednak cała pozostała część muzyki zarejestrowana została właściwie na żywo, bez dogrywek i nakładek.

Wielość inspiracji, otwartość formuły, liryzm („Christmas In Brown And Grey”), wyjątkowa precyzja, świetne porozumienie kolektywu, energia i kreacja, oraz techniczna maestria (zwłaszcza pianisty!) to jednak jeszcze nie wszystko. Ostatnim elementem jest niezwykłe poczucie humoru muzyków uczestniczących w tym nagraniu, a zwłaszcza samego lidera. To właśnie dzięki niemu te surrealistyczne kolaże muzyczne brzmią tak niezwykle i wyjątkowo. Cudowne nagranie!
autor: Marcin Jachnik

Jeppe Zeeberg: piano, spinet, organ, synthesizer
Casper Nyvang Rask: double bass
Adam Pultz Melbye: double bass
Håkon Berre: drums, percussion
Rune Lohse: drums, percussion

1. A Machine You Should Have Patented
2. Die Wahrheit
3. Still Life With Flowers
4. Riding On The Boogie Woogie Of Life (Part I)
5. Still Life Without Flowers
6. In Medias Res
7. Christmas In Brown And Grey
8. Riding On The Boogie Woogie Of Life (Part II)



płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 5 listopada 2014

Markus Pesonen Hendectet "Padme", Barefoot Records 2014, BFREC038CD

Markus Pesonen Hendectet "Padme", Barefoot Records 2014, BFREC038CD
Z lekkością, bez cienia napięcia jedenasto-osobowa orkiestra znakomitych improwizatorów częstuje nas soczystym, nieoczywistym improwizowanym jazzem.

W składzie Markus Pesonen Hendectet spotykamy co najmniej kilka znakomitości, by wymienić tylko Franka Gratkowskiego, w zgodnej opinii melomanów i krytyków Gratkowski uważany jest za jednego z najciekawszych artystycznie improwizatorów w Europie. Wywodzi on swoją muzykę z dokonań zarówno europejskiej jak i amerykańskiej awangardy lat 70., a w szczególności twórczości: Steve’a Lacy, Evana Parkera i Anthony Braxtona.
Kolejnym luminarzem sceny improwizowanej jest litewski saksofonista Liudas Mockunas. Jest instrumentalistą i kompozytorem, którego imię kojarzy się z mistrzowskimi wykonaniami muzycznymi i intrygującymi kompozycjami. Jego naturalnym „idiomem” stylistycznym jest wybuchowa mieszanka free jazzu, liryki i ekspresjonizmu połączona z wielce niekonwencjonalną techniką wykonawczą. Pozwala mu to na ucieczkę od stylistycznych konwencji i form, oraz stworzenie własnego, oryginalnego stylu, charakteryzującego się multifoniką, ekspresyjnymi wyładowaniami i niezwykłymi efektami dźwiękowymi.

Markus Pesonen w swojej pracy kompozytorskiej wyjątkowo udanie łączy w swojej koncepcji muzyki: jazz, swobodną improwizację oraz dokonania współczesnej muzyki klasycznej. Dzięki temu, że "Padme" to kolejna już płyta formacji Pesonena (po "Hum" z 2011 roku), mamy do czynienia z albumem o wyjątkowej sile wyrazu, popartej doskonałym wręcz zgraniem poszczególnych instrumentalistów.

Markus Pesonen Hendectet
Całość materiału, jak w wywiadzie mówi lider, została napisana specjalnie na taki właśnie garnitur muzyków. Pesonen grając wielokrotnie z nimi, poznał ich silne i słabe strony, znając zalety każdego z osobna, pisząc poszczególne kompozycje miał je na względzie. Umożliwiło mu to idealnie dopasować struktury utworów do jednostkowych predyspozycji muzyków, stąd w muzyce formacji Markus Pesonen Hendectet nie ma właściwie niepotrzebnych, bezużytecznych dźwięków.

"Padme" to album o ogromnej sile oddziaływania, z jednej strony czuje się, że jest to kolektyw międzynarodowy, przez co muzyka zyskuje na nieprzewidywalności, z drugiej doskonale skrojone kompozycje sprawiają, że muzycy zapuszczają się w tereny często nieodkryte. Ponadto intensywność muzycznych doznań, która jest wypadową nieograniczonej wyobraźni muzyków i pracy niezwykłego kompozytora i wizjonera, jakim bez wątpienia okazuje się fiński gitarzysta - Markus Pesonen, sprawia, że kolejne utwory zarażają swą energią, pasją, ale także wyczuciem melodii, liryzmem, wrażliwością.

To już kolejna wieloosobowa płyt tego roku (po "Mise en Abime" Steve Lehman Octet, "Injuries" Angles 9, "High/Red/Center" Jason Roebke Octet, Fire! Orchestra "Enter"), na którą trzeba zwrócić uwagę!
autor: Mariusz Zawiślak

Anna Chekasina: voice, violin
Adam Pultz Melbye: bass
Live Berger Brekke: accordion
Marc Lohr: drums, electronics
Otis Sandsjö: saxophones, clarinet
Frank Gratkowski: alto saxophone, contrabass / bass clarinet, flute, piccolo
Liudas Mockunas: saxophones, clarinet / bass clarinet
Tobias Wiklund: trumpet, flugelhorn
Petter Hängsel: trombone
Jonatan Ahlbom: tuba
Markus Pesonen: guitar, electronics

1. North
2. Blessing in Disguise
3. Flower of Life
4. Pad Me
5. Bardo
6. Funeral

Markus Pesonen Hendectet - Sugar Rush from Markus Pesonen on Vimeo.

płyta do kupienia na multikulti.com

piątek, 23 marca 2012

Peter Brötzmann / Adam Melbye / Håkon Berre "A Tale of Three Cities", Barefoot Records 2007, BFREC008

Peter Brötzmann / Adam Melbye / Håkon Berre "A Tale of Three Cities", Barefoot Records 2007, BFREC008.
 
Dwóch młodych Skandynawów wspiera w tym nagraniu legendę europejskich scen jazzowych Petera Brötzmanna - tak można by rozpocząć tą recenzję. Ale nie oddawałaby ona w pełni zawartości płyty. Zarówno bowiem Adam Melbye, jak i Håkon Berre są dla Brotzmanna nie uzupełnieniem czy dodatkiem, ale równorzędnymi partnerami i on sam w tym nagraniu tak ich postrzega i za takowych uznaje.

W dorobku Brötzmanna to nie nowość - przez całą karierę wiązał się on bowiem z młodymi muzycznymi scenami, które postrzegał jako twórcze i kreatywne, wzbogacał je, pokazywał, ale i sam czerpał z ich młodzieńczego entuzjazmu, nowych idei i pomysłów. Tak było z Laswellem i Zornem, z japońską sceną awangardową, czy też w dziewięćdziesiątych latach ubiegłego wieku (i pozostaje po dziś dzień) ze sceną tzn. "młodego Chicago".

Tym razem niemiecki nestor sięga po muzyków z Danii i Norwegii, ale o pokolenie czy nawet dwa młodszych niż jego doświadczeni i ograni partnerzy - Nilssen-Love, Ole Jorgensen, Friis-Nielsen. Obaj nie są nowymi twarzami (no, może dla polskich odbiorców są) na scenach europejskich - współtworzą kolektyw Barefoot Records oraz kilka wydających tam grup - The Mighty Mouse, Esther Orkester, Maria Faust Group. Współpracowali z uznanymi muzykami sceny free, ale i bardziej mainstreamowego jazzu - Jesperem Zeuthenem, Sture Ericsonem, Simonem Toldamem, Markiem Sandersem, Paulem Brosseau, Wu Wei, Marciem Bernsteinem, Bobem Rockwellem, Jonasem Westergaardem. Gdy jednak w 2007 roku zaprosili do wspólnego grania Petera Brötzmanna niewiele jednak takich doświadczeń mieli za sobą. I doświadczony niemiecki muzyk zrobił z nich kolektyw w ciągu chwili.

Zebrane na płycie nagrania zarejestrowane zostały podczas trzech różnych koncertów (z trzech różnych miastach – stąd też tytuł płyty) w maju 2007 roku. Mamy tu zupełnie swobodną i nieskrępowana improwizację, ale Peter czasami wplata w nią komponowane tematy. Tak jest chociażby na zakończenie drugiego na płycie utworu BakSkuld, gdzie pojawia się fragment znany z innych jego nagrań - "Be Music, Night" Tentetu czy "Guts" kwartetu Brötzmann / McPhee / Kessler / Zerang. To zresztą było charakterystyczne dla tamtego okresu jego twórczości - nieco bardziej wyciszonego i pełnego niemal lirycznych odniesień - podobne metody stosował on wówczas w dużych formacjach, ale kameralnych składach jak Sonore czy choćby duet z Michaelem Zerangiem. Brötzmann improwizuje zresztą w swoim stałym stylu - gra dźwiękiem długim, mocnym, rozwibrowanym, jakby wydobywanym z trzewi i przeszywającym do szpiku kości. Ale na podobnym poziomie prezentują się tu jego partnerzy - Melbye gry gra smyczkiem potrafi być równie kreatywny i mocny jak Brötzmann, a jego timing arco może swingować, ale i rozsadzać skumulowaną energią. Berre na bębnach potrafi stworzyć fakturę równie gęstą jak Nilssen-Love, chociaż nie ma jeszcze jego mocy i drive'u. Czas jest jednak niezwykle czujny reagując na każdą zmianę brzmienia partnerów.

Świetna płyta trzech równorzędnych improwizatorów, a w dorobku Brötzmanna jedno z bardziej spokojnych nagrań.
autor: Marcin Jachnik



Peter Brötzmann: reeds
Adam Melbye: bass
Håkon Berre: drums, percussion

1. BahnHof 20:11
2. BakSkuld 11:54
3. Bebo Blues 33:38



tym razem w duecie - sekcja rytmiczna w 2009 roku


płyta do kupienia na multikutli.com