Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berre Håkon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Berre Håkon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2017

Mockunas / Mikalkenas / Berre "Plunged" Barefoot Records 2017, BFREC053CD

Mockunas / Mikalkenas / Berre "Plunged" Barefoot Records 2017, BFREC053CD
Liudas Mockunas czasami bywa nazywany litewskim Matsem Gustafssonem, a to ze względu na energetyczną grę i takąż bezkompromisowość jego nieuczesanej muzyki. Uzyskał tytuł magistra w Litewskiej Akademii Muzyki i Teatru, oraz tytuł Master of Jazz z renomowanej Rhythmic Music Conservatory w Kopenhadze. W roku 2000 wraz z duńskim perkusistą Stefanem Pasborgiem założyli formacją o nazwie Toxikum. Ich pierwszy wspólny album o tej samej nazwie został okrzyknięty w Danii Odkryciem Roku 2004. Na Litwie przez ogólnokrajową gazetę "Lietuvos Rytas” został uhonorowany najwyższą nagrodą za Kulturalne Działania w tym samym raku. Kolejne nagrody to: „Talent” przyznana przez "Rhythmic Music Conservatory" w roku 2005, nagroda festiwalu jazzowego "Vilnius Jazz" w 2006 roku," Birstonas Jazz " dwa lata później oraz Lithuanian Musicians Union "Golden Disc" również w roku 2008. Jest także współ liderem takich projektów jak: "Pasborg-Mockunas", "Megaphone" [wraz Marciem Ducret i Paulem Brousseu], "Revolver", "Traffic Quartet", "Red Planet". Liudas Mockunas jest członkiem Copenhagen Art Ensemble, gdzie współpracował z Timem Berne, Marciem Ducret, Matsem Gustaffsonem, Barrym Guy'em, Andrew Hillem, Vladimirem Chekasinem, Vladimirem Tarasovem, Pierem Dorge oraz jego "New Jungle Orchestra". Obecnie Mockunas wykłada w Lithuanian Music and Theatre Academy, jest jednym z założycieli Lithuanian Jazz Federation. Prowadzi również swoją własną wytwórnię, która specjalizuje się w wydawnictwach muzyki improwizowanej. Na tym polu zresztą współpracuje także z polskimi muzykami - choćby z Mikołajem Trzaską czy Rafałem Mazurem.

Do najnowszego swojego projektu zaprosił młodego norweskiego perkusistę Hakona Berre oraz swojego rodaka, pianistę, akordeonistę, ale i perkusistę Arnasa Mikalkenasa. Muzyka na tej płycie jest nieco odmienna, niż granie do jakiego Mockunas zdążył przyzwyczaić swoich słuchaczy - po pierwsze to muzyka mocno oparta na kompozycjach, po drugie - o nieco trzecionurtowym charakterze. Oczywiście należy to postrzegać w duchu wcześniejszych dokonań litewskiego muzyka - kompozycje są szkicowe, chociaż struktura rysuje się czytelnie, a trzecionurtowość nie jest postromantyczna lecz w duchu współczesnej muzyki komponowanej. Całość wypada świetnie i wymyka się szufladkom i porównaniom. To album, po który koniecznie sięgnąć trzeba. Choćby i tylko dla szalonego sola Mockunasa zamykającego "Stress".
autor: Józef Paprocki

Liudas Mockunas
: saxophonesArnas Mikalkenas: piano, accordion
Hakon Berre: drums

1. Study No.1
2. Study No.2
3. Study No.3
4. Stress
5. Study No.4
6. Study No.5
7. Pelš

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 2 kwietnia 2017

Morten Pedersen 5tet "Sammensurium" Barefoot Records 2017, BFREC051CD

Morten Pedersen 5tet "Sammensurium" Barefoot Records 2017, BFREC051CD
To stosunkowo eklektyczne nagranie, zrodzone – można by początkowo sądzić - z przekonania i wiary instrumentalistów, iż muzyka jest konglomeratem inspiracji i źródeł, powstająca niejako nawet poza nimi i nie do końca pod ich kontrolą. Ale po głębszym zajrzeniu w świat muzyki zespołu, zrodziło się we mnie przekonanie, iż kompozycje pianisty Mortena Pedersena wykonywane są dokładnie tak, jak kompozytor zamierzał.

I chociaż tych osiem kompozycji jest silnie zakorzenionych w improwizowanym charakterze współczesnego jazzu, to jednak sama struktura poszczególnych utworów jest staranie zarysowana. Mamy tu i powroty do Nowego Jorku czasów loftowych scen, pobrzmiewają echa dokonań zespołów Bobby'ego Bradforda i Johna Cartera. Wyróżnia się kompozycja „Jubas”, nieco przytłumiona ballada z żartobliwą partią bębnów i charakterystycznym tłem fortepianu oraz swobodną grą wyobraźni w partiach trąbki i klarnetu. „Odacinummocni" jest powrotem do lat 60. Nowego Yorku - tutaj w pełni słychać genialny i lekko monkowski styl gry Pedersena, jasny i ciepły, a jednak formalnie skomplikowany, silnie odcinający się od ciężkiego brzmienia basu i bębnów Berrego.

Kwintet stanowią właściwie muzycy stale już od lat związani z wytwórnią Barefoot Records - oprócz lidera-pianisty są to perkusista Hakon Berre, trębacz Tomasz Dąbrowski, saksofonista Francesco Bigoni oraz grający na basie John Nästesjö. Tomek Dąbrowski jak zwykle wypada tu imponująco, a jego świat dźwięków i fascynacji pogłębia i poszerza tylko wizję lidera formacji.

Świetne nagranie, znakomitego zespołu o którym, mam nadzieję, nie raz jeszcze usłyszymy.
autor: Marek Zając

Morten Pedersen: pianoJohannes Nästesjö: double bass
Håkon Berre: drums
Tomasz Dąbrowski: trumpetFrancesco Bigoni: saxophones & clarinet

1. Juvi
2. Jubas
3. Odacinummocni
4. Zaja
5. Kitchen
6. Dumbo
7. KB14
8. Itzi

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 1 grudnia 2015

Jeppe Zeeberg "Riding on the Boogie Woogie of Life" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2015, BFREC043LP

Jeppe Zeeberg "Riding on the Boogie Woogie of Life" [Vinyl 1LP], Barefoot Records 2015, BFREC043LP
To druga płyta w dyskografii duńskiego pianisty Jeppe Zeeberga - po wielokrotnie nagradzanych albumie debiutanckim "It's the Most Basic Thing You Can Do on a Boat" z roku 2014. I znów - podobnie jak na pierwszej płycie - wiele bardzo inspiracji składa na muzykę Zeeberga. Tutaj są to m.in. muzyka barokowa, romantyczne tria (zwłaszcza Schuberta), tradycyjny jazz, ale również awangardowa muzyka współczesna - tak komponowana jak i improwizowana.

Jeppe Zeeberg
Tych inspiracji jest na pewno znacznie więcej, bo w niektórych utworach (choćby "Still Life With Flowers") pobrzmiewają echa romantycznej, klasycznej pianistyki czy też pełnej patosu muzyki ilustracyjnej wielkich hollywoodzkich produkcji. Tym większe więc moje uznanie dla dokonań tego wciąż jeszcze niespełna trzydziestoletniego pianisty i kompozytora, bo z tego miszmaszu inspiracji i fascynacji wyłania się spójna, konsekwentna i bardzo ciekawa muzyczna wizja, bez śladu szwów. To muzyka pełna niezwykłej energii (co ciekawe - często napędza ją szybka, energiczna gra pianisty, który niewątpliwe dzieli i rządzi w tym zespole), w której mieszają się partie komponowane i improwizowane, gdzie czasami free improv grany na drobnych perkusjonaliach może być wstępem do karkołomnej, komponowanej partii pianisty. Każdy z partnerów jednak ma tu coś do powiedzenia, chociaż w moim odczuciu nie może wyjść zbyt daleko poza wyznaczoną mu przez lidera rolę.

Jeppe Zeeberg
Zeeberg nie ogranicza się do jednego instrumentu - korzysta z fortepianu, organów, syntezatorów, ale i szpinetu (wywodzącej się z siedemnastego stulecia, gabinetowej odmiany klawesynu). Zawsze jednak (proszę posłuchać choćby delikatnych fraz szpinetu w "In Medias Res" - żaden inny instrument nie podkreślił by tak cudownie tego aspektu brzmieniowego) zmiana jest przemyślana, ciekawa i służy ubogaceniu muzycznej tkanki poszczególnych utworów.

Wszystkie one nagrane są w kwintecie z podwójną sekcją rytmiczną (dwa kontrabasy oraz dwie perkusje plus liczne perkusjonalia), ale niezwykle gęsta faktura muzyki sprawia czasem wrażenie użycia znacznie większego - niż 5 osób - aparatu wykonawczego. W jednym przypadku ("Still Life Without Flowers") zespół nakłada jednak na siebie ścieżki instrumentów, dorzucając do uwtoru prócz partii fortepianu także organy i szpinet. Jednak cała pozostała część muzyki zarejestrowana została właściwie na żywo, bez dogrywek i nakładek.

Wielość inspiracji, otwartość formuły, liryzm („Christmas In Brown And Grey”), wyjątkowa precyzja, świetne porozumienie kolektywu, energia i kreacja, oraz techniczna maestria (zwłaszcza pianisty!) to jednak jeszcze nie wszystko. Ostatnim elementem jest niezwykłe poczucie humoru muzyków uczestniczących w tym nagraniu, a zwłaszcza samego lidera. To właśnie dzięki niemu te surrealistyczne kolaże muzyczne brzmią tak niezwykle i wyjątkowo. Cudowne nagranie!
autor: Marcin Jachnik

Jeppe Zeeberg: piano, spinet, organ, synthesizer
Casper Nyvang Rask: double bass
Adam Pultz Melbye: double bass
Håkon Berre: drums, percussion
Rune Lohse: drums, percussion

1. A Machine You Should Have Patented
2. Die Wahrheit
3. Still Life With Flowers
4. Riding On The Boogie Woogie Of Life (Part I)
5. Still Life Without Flowers
6. In Medias Res
7. Christmas In Brown And Grey
8. Riding On The Boogie Woogie Of Life (Part II)



płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 23 marca 2012

Peter Brötzmann / Adam Melbye / Håkon Berre "A Tale of Three Cities", Barefoot Records 2007, BFREC008

Peter Brötzmann / Adam Melbye / Håkon Berre "A Tale of Three Cities", Barefoot Records 2007, BFREC008.
 
Dwóch młodych Skandynawów wspiera w tym nagraniu legendę europejskich scen jazzowych Petera Brötzmanna - tak można by rozpocząć tą recenzję. Ale nie oddawałaby ona w pełni zawartości płyty. Zarówno bowiem Adam Melbye, jak i Håkon Berre są dla Brotzmanna nie uzupełnieniem czy dodatkiem, ale równorzędnymi partnerami i on sam w tym nagraniu tak ich postrzega i za takowych uznaje.

W dorobku Brötzmanna to nie nowość - przez całą karierę wiązał się on bowiem z młodymi muzycznymi scenami, które postrzegał jako twórcze i kreatywne, wzbogacał je, pokazywał, ale i sam czerpał z ich młodzieńczego entuzjazmu, nowych idei i pomysłów. Tak było z Laswellem i Zornem, z japońską sceną awangardową, czy też w dziewięćdziesiątych latach ubiegłego wieku (i pozostaje po dziś dzień) ze sceną tzn. "młodego Chicago".

Tym razem niemiecki nestor sięga po muzyków z Danii i Norwegii, ale o pokolenie czy nawet dwa młodszych niż jego doświadczeni i ograni partnerzy - Nilssen-Love, Ole Jorgensen, Friis-Nielsen. Obaj nie są nowymi twarzami (no, może dla polskich odbiorców są) na scenach europejskich - współtworzą kolektyw Barefoot Records oraz kilka wydających tam grup - The Mighty Mouse, Esther Orkester, Maria Faust Group. Współpracowali z uznanymi muzykami sceny free, ale i bardziej mainstreamowego jazzu - Jesperem Zeuthenem, Sture Ericsonem, Simonem Toldamem, Markiem Sandersem, Paulem Brosseau, Wu Wei, Marciem Bernsteinem, Bobem Rockwellem, Jonasem Westergaardem. Gdy jednak w 2007 roku zaprosili do wspólnego grania Petera Brötzmanna niewiele jednak takich doświadczeń mieli za sobą. I doświadczony niemiecki muzyk zrobił z nich kolektyw w ciągu chwili.

Zebrane na płycie nagrania zarejestrowane zostały podczas trzech różnych koncertów (z trzech różnych miastach – stąd też tytuł płyty) w maju 2007 roku. Mamy tu zupełnie swobodną i nieskrępowana improwizację, ale Peter czasami wplata w nią komponowane tematy. Tak jest chociażby na zakończenie drugiego na płycie utworu BakSkuld, gdzie pojawia się fragment znany z innych jego nagrań - "Be Music, Night" Tentetu czy "Guts" kwartetu Brötzmann / McPhee / Kessler / Zerang. To zresztą było charakterystyczne dla tamtego okresu jego twórczości - nieco bardziej wyciszonego i pełnego niemal lirycznych odniesień - podobne metody stosował on wówczas w dużych formacjach, ale kameralnych składach jak Sonore czy choćby duet z Michaelem Zerangiem. Brötzmann improwizuje zresztą w swoim stałym stylu - gra dźwiękiem długim, mocnym, rozwibrowanym, jakby wydobywanym z trzewi i przeszywającym do szpiku kości. Ale na podobnym poziomie prezentują się tu jego partnerzy - Melbye gry gra smyczkiem potrafi być równie kreatywny i mocny jak Brötzmann, a jego timing arco może swingować, ale i rozsadzać skumulowaną energią. Berre na bębnach potrafi stworzyć fakturę równie gęstą jak Nilssen-Love, chociaż nie ma jeszcze jego mocy i drive'u. Czas jest jednak niezwykle czujny reagując na każdą zmianę brzmienia partnerów.

Świetna płyta trzech równorzędnych improwizatorów, a w dorobku Brötzmanna jedno z bardziej spokojnych nagrań.
autor: Marcin Jachnik



Peter Brötzmann: reeds
Adam Melbye: bass
Håkon Berre: drums, percussion

1. BahnHof 20:11
2. BakSkuld 11:54
3. Bebo Blues 33:38



tym razem w duecie - sekcja rytmiczna w 2009 roku


płyta do kupienia na multikutli.com