środa, 8 listopada 2017

VanBinsbergen Playstation "Tales Without Words" Buzz 2017, ZZ76125

VanBinsbergen Playstation "Tales Without Words" Buzz 2017, ZZ76125
Corrie van Binsbergen ma za sobą współpracę z Badi Assad, Hanem Benninkiem, Tony’m Buckiem, Johnem Cale'em, Eltonem Deanem, Toumani Diabate, Wilbertem de Joode, Claron McFadden, Liudasem Mockunasem, Gianluca Petrellą, Erikiem Vloeimansem i Johnem Zornem. Komponuje dla teatru, baletu, filmu. Pisała aranże dla Joni Mitchell, oryginalną ścieżkę dźwiękową do “Metropolis” Fritza Langa (na zamówienie Filmmuseum), pisze dla ASKO-Ensemble, ZAPP String Quartet, Mondriaan Strijkkwartet, Loeki Stardust blokfluitkwartet, Ricciotti Ensemble. Z całą pewnością jest jedną z najciekawszych i najbarwniejszych postaci europejskiego świata muzyki. Patrząc na ponad dwudziestoletni dorobek twórczy Corrie van Binsbergen, śmiało można uznać ją za artystkę prawdziwie renesansową, interdyscyplinarną, która potrafi wypowiadać się na różne sposoby, z wykorzystaniem wielu artystycznych języków.

Jej najnowszy projekt - VANBINSBERGEN PLAYSTATION, to ośmioosobowa orkiestra z czteroosobową sekcją dętą, do tego preparowany fortepian, gitara, kontrabas i perkusja. Ich płyta "Tales Without Words", wydana właśnie w barwach holenderskiego Challenge Records, ma bardzo tajemniczy, nieco literacki nastrój. Wszystkie kompozycje, powstały z myślą o konkretnych tekstach holenderskich poetów. Jest to muzyka, która z pewnością opiera się zgubnemu upływowi czasu. "Tales Without Words" to piętnaście kunsztownie zaaranżowanych i porywających tematów, składających się na imponujący, sporządzony z rozmachem i bez półśrodków koncept album. Wszystkie te utwory stanowią zamknięte w sobie całości, można je słuchać oddzielnie, niemniej tworzą bez wątpienia dramaturgicznie przemyślaną całość. Wszystko pozostaje tu pod całkowitą kontrolą. Z jednej strony polistylistyczna struktura muzyczna, z drugiej strony dyscyplina artystyczna, przynosząca muzykę, w której słychać wielką dbałość o najmniejszy nawet detal.

Ta oniryczna muzyka drogi, o olbrzymim ładunku ekspresji, przynosi wspaniałą ucztę muzyczną, gdzie jest miejsce na zadumę i kontemplację brzmienia. Audiofilska realizacja jest referencyjna. Grający razem muzycy stanowią monolit, którego największą zaletą jest harmonia i wyczuwalny jazzowy feeling. Jedna z najbardziej niesamowitych, spośród tych nieoczekiwanych premier tego roku!
autor: Andrzej Majak

Mete Erker: tenor saxophone, bass clarinet
Miguel Boelens: soprano & alto saxophones
Morris Kliphuis: french horn & cornet
Joost Buis: trombone & lapsteel
Albert van Veenendaal: prepared pianoCorrie van Binsbergen: guitar
Dion Nijland: double bass
Yonga Sun: drums

1. Night Sky 05:24
2. Pagan Goddess 1 02:35
3. Pagan Goddess 2 02:30
4. Pagan Goddess 3 04:16
5. Dreamlike 1 04:29
6. Dreamlike 2 00:50
7. Dreamlike 3 03:24
8. Circles & Squares 02:29
9. Point of No Return 02:29
10. Sketches in Dark Blue 1 02:53
11. Sketches in Dark Blue 2 03:01
12. Sketches in Dark Blue 3 04:46
13. Dance of the Mayfly 04:34
14. Wake Up Call for a Lethargic Planet 04:36
15. Lamento 05:25

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 5 listopada 2017

Vítor Rua and The Metaphysical Angels "Do Androids Dream of Electric Guitars?" [2CD], Clean Feed 2017, CF429CD

Vítor Rua and The Metaphysical Angels "Do Androids Dream of Electric Guitars?" [2CD], Clean Feed 2017, CF429CD
Vítor Rua jest jedną z czołowych postaci portugalskiej sceny muzycznej, a jego dokonania obejmują mnóstwo idiomów i stylistyk, od rocka (był założycielem bardzo popularnego zespołu GNR), po minimalizm, muzykę konkretną, elektroniczną, mimetyczny jazz, folk, punk, thrash metal, country music oraz do swobodnej improwizacji (Telectu to wszak jego duet z pianistą i muzykologiem Jorge Limą Barreto, czasami współpracujący z słynnymi muzykami awangardowego jazzu - Sunnym Murray'em, Gerrym Hemingway'em, Hanem Benninkiem, Paulem Lyttonem, Barrym Altschulem, Gunterem Sommerem, Chrisem Cutlerem, Eddie Prevóstem, Louisem Sclavisem, Jaciem Berrocal, Carlosem "Zíngaro" czy Elliottem Sharpem ). Od 1987 roku Rua koncentruje się jednak na klasycznej kompozycji współczesnej, zarówno w formie solowej, kameralnej, jak i orkiestrowej w której wszakże wcale niemałą rolę odgrywać może improwizacja. Na tym polu współpracował m.in. z Johnem Tilbury, Giancarlo Schiaffinim, Danielem Kientzy, Peterem Rundelem czy Christianem Brancusim. Interesuje go także tradycja operowa (w dorobku kompozytorskim ma ich już pięć) ale - ponoć - o zdecydowanie groteskowym charakterze.

Wszystkie te pochłaniające go projekty wcale jednak nie sprawiły, iż odstawił on na bok swój instrument czyli gitarę. Ograniczyły jednak zdecydowanie jego możliwości czasowe i z tego powodu nie udało mu się stworzyć jego gitarowego zespołu marzeń, na który to przeznaczył pisał swoje najnowsze kompozycje. Jednak współczesna technika potrafi czynić cuda i tak przy użyciu overdubów, i możliwości studia nagraniowego postanowił zarejestrować je sam. Nakładał więc na siebie brzmienia kolejnych gitar, dopieszczał poszczególne frazy, aż stworzył czysto gitarowy album w jego odczuciu doskonały. Jak jednak sam przyznaje, dla niego, jako autora i wykonawcy całości materiału, brakowało mu na tej płycie zaskoczenia (chociaż akurat moje zdanie jako słuchacza jest inne) i postanowił płytę zarejestrować ponownie. By jednak nie mierzyć się ze sobą, tym razem zaprosił muzyków i improwizatorów grających na zupełnie różnych instrumentach dla siebie rezerwując jedyną w składzie gitarę.

Kompozycje jednak zachował, zachował także kolejność i w końcu postanowił wydać całość - na pierwszej płycie pierwotny, solowy, gitarowy materiał; na drugim krążku efekt pracy z zespołem. I ten podwójny album mnie bardzo zaskakuje. Można słuchać go bowiem na wiele sposób odnajdując różnice w podejściu i wyodrębniając fragmenty improwizowane, można porównywać całe płyty, można zestawiać partie solowe. Po kilku przesłuchaniach nie potrafię orzec która z tych płyt bardziej mi się podoba - drapieżno-melancholijne solowe wibracje czy też zbliżone do kameralistyki konsortowe granie. Obie płyty są bowiem znakomite, chociaż osobiście nie wiem czy zwrócił bym na nie uwagę gdyby nie to odkrywcze potraktowanie obu nagrań jak organicznej całości.
autor: Józef Paprocki

CD 1:
Victor Rua: all guitars (classical Ramirez guitar and Fender Squire guitar)
CD 2:
Victor Rua: guitars, composerHernani Faustino: bassLuis San Payo: drumsManuel Guimares: pianoNuno Reis: trumpetPailo Galao: clarinet
CD 1 - DO ANDROIDS DREAM OF ELECTRIC GUITARS?
1. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: The Amazing Worm 6:40
2. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Friendly Formants 5:44
3. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Roulotte 7:55
4. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Flamenco Is Dead 5:29
5. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Subliminal Signs Of Humor 4:51
6. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Fugue In Fuck Major 5:51
7. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Deleuze Versus Tarzan 5:07
8. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Prepared Onion With Olive Glue 3:40
9. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Descending Stairs With Duchamp 3:42
10. Do Androids Dream Of Electric Guitars?: Do Androids Dream Of Electric Guitars? 4:58

CD2 - DO ANDROIDS DREAM OF ELECTRIC BANDS ?
1. Do Androids Dream Of Electric Bands?: The Amazing Worm 6:39
2. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Friendly Formants 5:55
3. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Roulotte 7:52
4. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Flamenco Is Dead 5:27
5. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Subliminal Signs Of Humor 4:45
6. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Fugue In Fuck Major 5:52
7. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Deleuze Versus Tarzan 5:03
8. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Prepared Onion With Olive Glue 3:33
9. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Descending Stairs With Duchamp 3:46
10. Do Androids Dream Of Electric Bands?: Do Androids Dream Of Electric Guitars? 4:59

płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 3 listopada 2017

Studio de musique ancienne de Montréal / Christopher Jackson "Musique sacrée en Nouvelle-France" Atma 2017, ACD22764

Studio de Musique Ancienne de Montréal / Christopher Jackson "Musique sacrée en Nouvelle-France" Atma 2017, ACD22764
Reedycja płyty, która pierwotnie ukazała się w 1995 roku nakładem wydawnictwa K617 pod tytułem "Le Chant de la Jérusalem des terres froides". Teraz znakomita kanadyjska wytwórnia ATMA odświeża brzmienie tego nagrania i przywraca blask rejestracji dokonanej we wnętrzach zabytkowego, gotyckiego kościoła Saint-Didier w Villiers-le-Bel, we Francji z użyciem również tamtejszych, historycznych organów.

Zmarły w 2015 roku dyrygent i specjalista od dawnej muzyki wokalnej Christopher Jackson wybrał na ten album utwory pochodzące (najczęściej powstałe) w dawnych misjach jezuickich i franciszkańskich w dolinie rzeki Św. Wawrzyńca w okresie kolonizacji przez francuzów Kanady. Pierwsze osiedla powstały tu za sprawą podróżnika Samuel de Champlain w latach 1605 (Port Royal) - 1608 (Quebec), a w ślad za kolonistami przybyli także misjonarze. Od samego początku dochodziło tu do konfliktów z Anglikami, którzy od 1610 roku rozpoczęli kolonizację Nowe Funlandii. We wszystkie spory europejskich mocarstw od początku zaangażowani byli także rdzenni mieszkańcy Ameryki, który oba mocarstwa wykorzystywały jako sojuszników lub zwalczały jako wrogów. Jednocześnie przy tym jednym i drugim wydzierając ziemię i mordując. Jednak kolonizacja Kanady była odmienna od tej na południu, w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych. Katoliccy misjonarze od początku niemal działali na terytorium Kanady nie tylko nawracając (także całe plemiona, jak np. Abenaków), ale również włączając ich w obieg kultury np. poprze muzykę. A ta towarzyszyła liturgii niemal od jej zarania. Tak więc w misjach powstawały nowe sakralne kompozycje, czasami wykorzystujące także lokalne języki i narzecza, chociaż i tam jeżykiem oficjalnym i liturgicznym Kościoła pozostawała łacina.

Wszystko to ukazuje w swym znakomitym nagraniu Christopher Jackson i prowadzony przez niego chór Studio de musique ancienne de Montréal. Jednak dopieszczając nagranie i brzmienie w każdym calu nie pokusił się on tutaj - zgodnie z istniejącymi już wtedy trendami - o silniejsze zaakcentowanie lokalnych pierwiastków i tradycji (wyraźnie słychać to jednak choćby w "Chants religieux manuscrits de la mission abénaquise de Saint-François-de-Sales "). Być może zresztą mieć on rację - w odróżnieniu od Środkowej i Południowej Ameryki, i hiszpańskich kolonii, w Kanadzie wcale nie były one tak silne i nie przetrwały tak wyraziście jak na południu. A sami pierwotni mieszkańcy tych ziem szybko się zaasymilowali lub wyginęli. Jednak podkreśla on i tu, ludowe korzenie muzyki, która towarzyszyła kolonizatorom i rdzennym mieszkańcom w codziennych czynnościach i odświętnych liturgiach. Świetne nagranie.
autor: Wojciech Łastruga

Studio de Musique Ancienne de Montréal
Christopher Jackson
: directionRéjean Poirier: orgue


1-9. Anonymous, Jean-Baptiste Geoffroy, Andre Campra:
Chants religieux manuscrits de la mission abenaquise de Saint-Francois-de-Sales (Odanak)

10. Anonymous, Henry du Mont:
Kyrie » de la Messe du 4e ton du Livre d'orgue de Montreal en alternance avec le « Kyrie » de la Messe du 1er ton en plain-chant musical d'Henry Du Mont

11-15. Artus Aux-Cousteaux:
Messe Grata sum harmonia a 5 voix

16. Attribuee a Charles-Amador Martin:
Prose de la Sainte Famille en plain-chant musical

17. Guillaume-Gabriel Nivers:
Introit a saint Joseph en plain-chant musical

18-19. Nicolas Lebegue:
Deux petits motets pour soprano et orgue

20-22. Henri Fremart:
Messe Ad placitum a 4 voix

23-28. Anonymous, Nicolas Lebegue:
Pieces du Livre d'orgue de Montreal

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 1 listopada 2017

MiND GAMeS "Ephemera Obscura" Clean Feed 2017, CF432CD

MiND GAMeS "Ephemera Obscura" Clean Feed 2017, CF432CD
Oto kwartet złożony z wielu efektownych kontrastów i niekonwencjonalnych muzycznych połączeń. Złożone partie i skomplikowane, komponowane fragmenty współistnieją tu ze spontanicznymi poszukiwaniami dźwiękowymi, pełnymi tak światła i barw, jak i mroku, a tekstury i harmonie są zarówno pełne i bogate w szczegóły, jak i organiczne - surowe, pierwotne i dramatyczne w swoim wyrazie.

Angelika Niescier, Denman Maroney, James Ilgenfritz i Andrew Drury łączą to co najlepsze z dwóch światów - improwizacji i kompozycji, łączą inteligencję i wrażliwość, ale też zawsze gotowi są do zmiany formy i ról, w których są w tym kwartecie obsadzeni. Bo na przykład fortepian i perkusja obsadzone są w tym kwartecie w dosyć tradycyjnych rolach, lecz jednocześnie Maroney za pomocą przedmiotów umieszczonych na strunach wewnątrz fortepianu (w ten sposób usprawiedliwiających imię "hyperpiano") odmienia tę rolę, wkraczając w świat perkusjonaliów. A Drury, używając choćby własnego oddechu i rozmaitych przedmiotów, wytwarza dźwięki pełne harmonii, wcale nie perkusyjne.

Tak więc "Ephemera Obscura" jest przygodą, ale taką która ma początek i koniec. I zamkniętą formę. Niektóre z utworów to niemal gotowe piosenki, niektóre - zbiór dźwiękowych kolarzy. Ale zawsze przykuwają uwagę i zaskakują.
Polecam bardzo.
autor: Józef Paprocki

Angelika Niescier: alto saxophone
Denman Maroney: hyperpiano
James Ilgemfritz: contrabass
Andrew Drury: percussion

1. Harkinsish
2. Selonica
3. Strip Mind
4. Heterosemica
5. Ephemera Obscura
6. Imprint 2
7. Ballard Compound
8. Core Text

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 30 października 2017

Fred Frith "Storytelling - Live At Theater Gutersloh - European Jazz Legends Vol. 12" Intuition 2017, INTCHR71324

Fred Frith "Storytelling - Live At Theater Gutersloh - European Jazz Legends Vol. 12" Intuition 2017, INTCHR71324
Tak jak Eduardo Galeano, któremu Frith zadedykował trzy części kompozycji 'Storytelling', rozpoczynającej płytę, wykraczał poza utarte ramy gatunków literackich, tak Fred Frith przekracza gatunkowe granice na terytorium muzyki. Galeano był porównywany do Johna Dos Passosa i Gabriela Garcii Márqueza. Ronald Wright napisał w Times Literary Supplement: "Wielcy pisarze... rozmontowują stare gatunki i tworzą nowe. Trylogia 'Memoria del fuego/Historia Ognia' napisana przez jednego z najzuchwalszych i najbardziej uznanych autorów południowoamerykańskich wymyka się wszelkiej klasyfikacji." Fred Firth, artysta podróżujący, współczesny trubadur aktywnie współtworzył scenę Canterbury (Henry Cow i Art Bears), a po przeprowadzce do Nowego Jorku - New York Downtown Jazz Scene (Material, Skeleton Crew, Curlew, Naked City, Death Ambient i Massacre).

'Storytelling - Live At Theater Gutersloh' to kunsztownie zakomponowany, dramaturgicznie przemyślany, rozpisany na trzy równorzędne głosy dźwiękowy spektakl. Na gitarze Fred Frith, na saksofonach duńska instrumentalistka Lotte Anker i za perkusją szwajcarski drummer Sam Duhsler. To ważne, ponieważ spotkanie tego wieczoru miało wymiar zdecydowanie kolektywny. Pomimo tego, że główna rola przypadła Frithowi, jemu poświęcony był ten wieczór, pod względem muzycznym nie ma tu głównych ról. Sam Frith znany jest z tego, że pojmuje muzykę, jako proces społeczny, proces współpracy, bez lidera. Taka też jest ich muzyka, w pełni demokratyczna, do tego to swoisty hymn o urodzie nietrwałości, która jest fundamentem muzyki improwizowanej. Każdy z występujących muzyków pojmuje akt ekspresji artystycznej, jako rodzaj aktu całkowitego. Stąd poczucie skupienia, koncentracji na scenie.

Muzyka tego wieczoru, przy całym swym pędzie, nasyceniu emocjami i zwartej strukturze jest także niezwykła finezyjna - mimo że rozpędzeni, muzycy nie tracą z pola widzenia drobnych niuansów, drgnień dźwięku, małych zmian i niewielkich różnic. Zwracają na nie uwagę i modyfikują swój własny komunikat, indywidualny głos podporządkowując brzmieniu zespołu.

Koncert w słynącym z doskonałej akustyki Theater Gutersloh rozpoczyna się jak słuchowisko, jednak już w drugiej minucie do głosu dochodzi Lotte Anker, która potrafi wydobywać z saksofonu takie tony, że nie sposób rozpoznać, co to za instrument - dla mnie bohaterka wieczoru. Z minuty na minutę trójka muzyków rzeźbi, modeluje przestrzeń muzyczną z zacięciem mistrza dramaturgii. Brzmią tak, jakby zagrali razem z setkę koncertów, nie chodzi tylko o poziom komunikacji, ale także o rodzaj rzadko spotykanej intensywności. Powstała płyta tyleż zabawna, co przejmująca, surowa w formie i przejrzysta myślowo.

Płytę kończy nieśpieszny, medytacyjny 'Backsliding', będący wspaniałym zamknięciem cieszących ucho, pełnych koncentracji rozmów trzech, dobrze zestrojonych instrumentalistów. Bez wątpienia jedna z najlepszych płyt tej znakomitej serii wydawniczej i jeden z najciekawszych albumów tego roku!
autor: Mariusz Zawiślak

Fred Frith: guitar
Lotte Anker: saxophones
Sam Dühsler: drums

1. Storytelling (for Eduardo Galeano) - Chapter 1 [15:31]
2. Storytelling (for Eduardo Galeano) - Chapter 2 [12:22]
3. Storytelling (for Eduardo Galeano) - Chapter 3 [5:36]
4. La Pasión De Sonar [17:15]
5. Backsliding [4:51]
6. Interview with Fred Frith by Götz Bühler

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 7 września 2017

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD

Max Johnson ''In The West" Clean Feed 2017, CF439CD
Kto wie czy Max Johnson nie jest jedynym muzykiem, który miał okazję współpracować ze słynnymi magami jazzowej awangardy i legendarnymi improwizatorami - Anthony'm Braxtonem, Johnem Zornem, Muhalem Richardem Abramsem czy Williamem Parkerem, oraz słynnymi muzykami ze świata bluegrassu - Samem Bushem i Davidem Grismanem, jak również postaciami systematycznie i skutecznie wymykającymi się swoją muzyką jakimkolwiek stylistycznym szufladkom - Adrianem Belewem, Vernonem Reidem czy Butthole Surfers. Całe to jego eklektyczne doświadczenie muzyczne odnaleźć można na jego najnowszym albumie zarejestrowanym przez klasyczne trio jazzowe z fortepianem (na którym gra znakomita Kris Davis), ale powiększone jeszcze o Susan Alcorn, specjalistkę od gry na pedal steel guitar czy, spolszczając, elektrycznej gitarze hawajskiej.

Kris Davis to na nowojorskiej scenie jazzowej jedna z najbardziej rozchwytywanych pianistek, związanych z kreatywną muzyką jazzową. Realizuje swoje własne autorskie projekty, angażując się przy tym w stałą współpracę z wieloma znakomitościami współczesnego jazzu w rodzaju basisty Erica Revisa, saksofonisty Tony'ego Malaby'ego czy gitarzysty Billa Frisella, zawsze wykazując się mistrzowską wprost kontrolą dźwięku i brzmienia. Susan Alcorn jest jedna z najważniejszych innowatorek gry na stalowej gitarze elektrycznej, wywodząca się przy tym niemal wprost z muzyki Zachodnich Appalachów. Sięga ona w swojej grze po korzenie ludowości, ale jednocześnie nasyca ją bujną harmonią Messiaena i Varese, dodając niespieszną energię jazzu, co z kolei sprawia, iż jej grą zachwycili się Mary Halvorson (stała się dla tej instrumentalistki naprawdę ważną inspiracją), Michael Formanek i Ellery Eskelin. Perkusista Mike Pride prowadzi wciąż bardzo szerokie muzyczne poszukiwania, koncertując i nagrywając z mistrzami improwizacji - Joe Morrisem, Nate Wooleyem i Peterem Evansem, grając hardcore i punk z legendarnym zespołem Milions of Dead Cops. Ale to jego wyjątkowa wizja i opanowanie perkusji sprawiły, że był jednym z najsilniejszych i najbardziej poruszających perkusistów, jakich kiedykolwiek miałem okazję usłyszeć.

I właśnie to połączenie czterech unikatowych muzycznych osobowości sprawia, iż album "In The West" jest tak fantastycznym doświadczeniem. Opierając się na bardzo szerokim świecie dźwięków, kwartet rozpościera przed słuchaczami wciąż nowe dźwiękowe kolaże korzystając z oryginalnych kompozycji Maxa Johnsona, by w finale sięgnąć po słynną i cudowną filmową suitę Ennio Morricone "Once Upon A Time in the West". To fantastyczna podróż na Zachód, do jego wyimaginowanych przecież w filmie Sergia Leone korzeni, w której przed słuchaczem rozpościera się bujna i piękna, dzika i ostra, dziwna i pełna wielorakich inspiracji muzyka.
autor: Marek Zając

Susan Alcorn: pedal steel guitar 
Kris Davis: piano
Max Johnson: bass
Mike Pride: drums
1. Ten Hands
2. Greenwood
3. Great Big Fat Person
4. Once Upon a Time in the West

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 6 września 2017

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD

Eric Revis "Sing Me Some Cry" Clean Feed 2017, CF428CD
Eric Revis granie jazzu ma praktycznie we krwi. I zawsze pozostaje sobą czy gra ze swoimi rówieśnikami i przyjaciółmi jak Orrin Evans, Nasheet Waits, Kris Davis, Darius Jones, Avram Fefer czy Jason Moran, czy też ze słynnymi muzykami jazzowych scen - Andrew Cyrillem, Brandfordem Marsalisem czy Betty Carter. Na swoim najnowszym, autorskim albumie "Sing Me Some Cry", wykracza jednak daleko poza wszystko, co wcześniej osiągnął. "Sing…" to kolejny krok poza "Parallax" (Clean Feed) w 2013 roku, jego pierwszą płytę zarejestrowaną ze słynnym chicagowskim saksofonistą i klarnecistą Kenem Vandermarkem, laureatem nagrody MacArthura. To album, który jak żaden chyba inny pokazuje jak niezwykle elastycznym muzykiem jest Eric Revis.

Sama muzyczna konfiguracja jest swoistym muzycznym "dream teamem" Erika Revisa – bowiem z każdym z tych muzyków grał już, ale w zgoła innej konfiguracji. Pianistka Kris Davis pojawiała się na albumach jego tria "Crowded Solitudes" oraz "City of Asylum" (z Andrew Cyrillem). Chad Taylor grywał z Revisem w składzie zespołu Avrama Fefera i na jego autorskim, absolutnie niezwykłym albumie "In Memory of Things Yet Seen". No i Vandermark, którego Revis po raz pierwszy zaprosił na sesję "Parallax". Razem, jako kwartet, pojawiają się po raz pierwszy, ale sama osoba lidera i jego ogranie z partnerami, jak też uniwersalność każdej z zebranych tu muzycznych osobowości sprawia, iż muzyka od pierwszych dźwięków staje się jednością.

A w dodatku całą czwórkę łączy niemało, bo choć wyrastają z różnych i odmiennych doświadczeń, od dawien dawna są znani ze względu na wspólną chęć eksperymentowania z dźwiękiem i formą. Ich nowoczesna muzyka jest sumą wrażliwości i doświadczeń, ale tworzona jest z dosyć tradycyjnych muzycznych elementów. Frazowanie, swing - to wszystko wyrasta z jazzu; energia jest tu kontrolowana, a sama muzyka śmiało mogłaby zyskać miano free-bopu. A jednocześnie Revis łączy wszystkie te tradycyjne dosyć elementy w zaskakujący sposób i zestawia je tak, że każda kolejna kompozycja na płycie, zyskuje unikatowe brzmienie i formę. Na czym polega ten jego fenomen? Do końca nie wiem, koniecznie radzę posłuchać...
autor: Józef Paprocki

Eric Revis: double bass
Ken Vandermark: tenor saxophone, clarinet
Kris Davis: piano
Chad Taylor: drums, percussion

1. Sing Me Some Cry
2. Good Company
3. Pt 44
4. Solstice....The Girls (For Max & Xixi)
5. Obliogo
6. Rye Eclipse
7. Rumples
8. Drunkard's Lullaby
9. Glyph

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 5 września 2017

Brian Marsella / Trevor Dunn / Kenny Wollesen "John Zorn: Buer - The Book Of Angels, volume 31" Tzadik 2017, TZ8353

Brian Marsella / Trevor Dunn / Kenny Wollesen "John Zorn: Buer - The Book Of Angels, volume 31" Tzadik 2017, TZ8353
Łatwo chwalić mistrzów, pisanie o kolejnych znakomitych płytach znanych i lubianych muzyków jest bezwysiłkowe, stąd między innymi zalew opisów ich dokonań. Ilość takich tekstów jest jednak odwrotnie proporcjonalna do ich wartości. Ale tak się dzieje, gdy przysłowiowe gwiazdki przyznaje się za skład zespołu i nazwisko lidera.

Brian Marsella, młody amerykański pianista, na którego po raz pierwszy zwróciłem uwagę przy okazji doskonałej 'Zion80' Jona Madofa (choć ta moja uwaga, przez wzgląd na kolektywny wymiar zespołu nie była przesadna) dołożył swoją cegiełkę, do rosnącej jak na drożdżach artystycznej piramidy, jaką w mojej ocenie jest zornowska 'The Book Of Angels'. Dobrał sobie niebylejakich kompanów, Trevor Dunn na kontrabasie i za perkusją Kenny Wollensen dają najwyższą warsztatową gwarancję i co ważniejsze, przez wieloletnią obecność w zornowskiej familii, ideologiczne przygotowanie, niebagatelne w jego przypadku.

Zorn pisząc drugą księgę masady, założył, że tworzy kompozycje nieobjęte ścisłą ochroną. Stąd ta konstrukcja obfituje w cegiełki, czasami kamienne bloki autorstwa prawdziwych rozbójników jak Marc Ribot, Uri Caine, Cyro Baptista, Medeski Martin & Wood, Jamie Saft, Garth Knox czy Craig Taborn. To rzadki rodzaj artystycznej odwagi, bo któryż z kompozytorów programowo chciałby, aby jego dzieła szarpano, miętoszono i naruszano. Zorn nie ma z tym problemu.

Tak jest i tym razem. Trójka wytrawnych instrumentalistów nie dokonuje liftingu zornowskich kompozycji, organizuje je niejako na nowo. Wnoszą swoje emocje, dopisują autorskie partie instrumentalne, nie tracąc z pola widzenia, melancholijnych, zakorzenionych w klezmerskich melodiach kompozycji. Marsella, który ma coś z Andrew Hilla i Dona Pullena, z kocią zwinnością zmienia dynamiczne napięcie utworów. Od instrumentalnych zawijasów, pełnej witalności i energii pianistyki lidera po momenty zadumania, wystudzenia.

'Buer: Book of Angels 31', to nie cegiełka, to raczej kolejny kamienny blok w zornowskiej piramidzie.
autor: Tomasz Konwent

Trevor Dunn: bassBrian Marsella: piano
Kenny Wollesen: drums
1. Jekusiel
2. Diniel
3. Akzariel
4. Palalael
5. Parymel
6. Karkiel
7. Gadreel
8. Tsirya
9. Bazazath
10. Zagin
11. Avial
12. Camael
13. Petahel
14. Kadmiel
15. Sennoi
16. Gehue

płyta do nabycia na multikulti.com




poniedziałek, 4 września 2017

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD

Platform "Flux Reflux" Clean Feed 2017, CF436CD
”Flux Reflux” jest drugim nagraniem tego swobodnie improwizującego kwartetu, ale pierwszą ich płytą w katalogu słynnego portugalskiego wydawnictwa Clean Feed. Pierwszy album "Anthropocene" został zarejestrowany zaraz po tym, jak francuski klarnecista Xavier Charles dołączył do trzech młodych muzyków z Oslo, tworząc kwartet Platform. Flux Reflux natomiast to nie pierwsze ich spotkanie, a raczej efekt wieloletniej wspólnej pracy i suma doświadczeń, jakie nabyli wspólnie improwizując w wielu, wielu kolejnych projektach.

Bo wcale nie jest tak, że wszystko, co muzycy nagrają jest niezwykłe i godne wydania. Kolejne muzyczne spotkania są bardzo często raczej poszukiwaniem, niż skończoną, przełomową formą. Muzyka bardzo często nie zmienia się z sesji na sesję, a do wspólnoty i jedności bardzo często dochodzi się małymi, czasami malutkimi kroczkami. Także w improwizacji.

Album składa się z 6 akustycznych, improwizowanych utworów i nie zawiera kompozycji w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Jednak wszystkie utwory mają wyraźny kierunek, z niewielkimi, dobrze wyważonymi elementami muzycznymi, będącymi podstawą każdego z utworów. "Parallell" do odkrycie Darwina, jak życie może rozwijać się bez kompleksowego, inteligentnego projektu. Podobnie muzyka ta organizuje się bez kompozytora. Każdy kawałek komponuje się (komponowany jest) poprzez indywidualne decyzje muzyków. I w ten sam sposób styl Platform rozwijał przez lata wyraźną estetykę, bez umyślnego sterowania z góry, ale z założeniem wspólnego doświadczenia. Na tych medytacyjnych arkuszach dźwięku wszystko jest powolne, minimalne i ściśle zjednoczone, a muzyka nie jest tu podróżą, a raczej pojedynczą fotografią. Efekt jest fascynujący i dziwnie piękny, w taki sposób, jakby słuchacz zastygał w dźwiękowej przestrzeni. "Flux Reflux" to niezwykłe doświadczenie!
autor: Marek Zając

Xavier Charles: clarinetKatrine Schiott: celloJan Martib Gismervik: drums
Jonas Cambien: piano, casio SK1
1. Début
2. Flux
3. Reflux
4. Interlude
5. Ce que le vent d'ouest n'a pas vu
6. Fin

płyta do nabycia na multikulti.com

niedziela, 3 września 2017

Christian McBride / Eric Reed / Josh Rubin / Tyshawn Sorey / Jeff Ziegler "John Zorn: Commedia Dell’Arte" Tzadik 2017, TZ8347

Christian McBride / Eric Reed / Josh Rubin / Tyshawn Sorey / Jeff Ziegler "John Zorn: Commedia Dell’Arte" Tzadik 2017, TZ8347
Commedia Dell’arte wg. Johna Zorna, zaprezentowana premierowo w trakcie 'Works & Process' w Guggenheim Museum w Nowym Jorku to pięć kompozycji, pod wdzięcznymi nazwami 'Harlequin', 'Colombian', 'Scaramouche', 'Pulcinella' i 'Pierrot', układającymi się w niezwykłą suitę.

Zorn sięgnął do włoskiej Commedia Dell’arte z pewnością nie przez przypadek, w końcu najważniejszą jej cechą jest improwizowany charakter scenicznego widowiska, dzięki czemu aktorzy stają się autorami swych postaci. Pięcioro z nich zostało sportretowanych przez nowojorskiego giganta. W każdym z utworów mamy do czynienia z innymi składami. I tak w 'Harlequin' usłyszymy kwartet w składzie flet/basowy klarnet/fagot i altówka. W 'Colombian' wokalny kwartet, w 'Scaramouche' jazzowe trio w składzie Steve Gosling/Christian McBride/Tyshawn Sorey. W 'Pulcinella' brassowy kwintet i w 'Pierrot' kwintet wiolonczelowy.

Występujący w maskach i charakterystycznych strojach aktorzy, często wieloma dialektami, wypełniali fabularną intrygę improwizowanym tekstem monologów i dialogów, działaniami scenicznymi, jak też pantomimiczną grą, chwytami właściwymi dla późniejszej filmowej burleski i błazeńskich parodystycznych popisów.

Tutaj kwintet wiolonczelowy, kwintet instrumentów dętych-drewnianych, klasyczne jazzowe trio i wokalny kwartet wypełnił zornowską partyturę zaraźliwym humorem, wielką erudycją, z lekka chuligańską energią, muzyczną wirtuozerią i artystycznym nonkonformizmem. W składzie usłyszymy między innymi Tyshawna Sorey'a, Steve'a Goslinga, Christiana McBride'a, Josha Rubina czy Jay'a Campbella.

John Zorn, enfants terribles współczesnego świata muzyki, którego jakiś czas temu przyjął w grono klasyków XXI wieku światowy establishment, kontynuuje pracę bliższą współczesnej kameralistyce niż muzyce jazzowej. Jego stylistyka, którą z powodzeniem zaczął realizować od początku lat 80., łącząca najprzeróżniejsze elementy w spójny stop, pełna niespodzianek, stała się z czasem modna i pojawiło się więcej działających w podobny sposób artystów/zespołów. Lecz to właśnie John Zorn pozostaje "ojcem założycielem" tego kierunku.

Najnowsza pozycja 'Commedia Dell’arte', wydana właśnie przez Tzadik Records, od pierwszych taktów porusza słuchacza i wprowadza w stan skupienia. Przebogata struktura poszczególnych części, zmienność nastojów i stylistyk, przejmujące partie solowe, wszystko to wymagające wielkich umiejętności całego aparatu wykonawczego. John Zorn budując własne oryginalne artystyczne uniwersum, po raz kolejny udanie przerzuca kładkę pomiędzy współczesną awangardą a kreatywną sztuką z przeszłości, tym razem z wieku XVI, stawiając pytanie o znaczenie awangardowej spuścizny dla współczesnej kultury.
autor: Witek Leśniak

Kyle Armbrust: Viola
Eliza Bagg: Voice
Sarah Braile: Voice
Rachel Calloway: Voice
Jay Campbell: Cello
Claire Chase: Flute
Kevin Cobb: Trumpet
Steve Gosling: Piano
Louis Hanzlik: Trumpet
Rebekah Heller: Bassoon
Mihai Marica: Cello
Christian McBride: Bass
Mike Nicolas: Cello
Michael Powell: Trombone
Eric Reed: Horn
John D. Rojak: Bass Trombone
Josh Rubin: Clarinet, Bass Clarinet
Kirsten Sollek: Voice
Tyshawn Sorey: Drums
Jeff Ziegler: Cello

1. Harlequin
2. Colombian
3. Scaramouche
4. Pulcinella
5. Pierrot

płyta do nabycia na multikulti.com