środa, 9 września 2015

Jason Roebke / Matthew Schneider / Marcus Evans "Every Sunday" Clean Feed 2015, CF339

Jason Roebke / Matthew Schneider / Marcus Evans "Every Sunday" Clean Feed 2015, CF339
Najnowszy, znakomity album sygnowany przez Jasona Roebke, to przykład takiego nieco wychłodzonego emocjonalnie free-jazzu, który znakomicie sprawdza się w nieśpiesznych i w pełni demokratycznych składach - nie ma tu mowy o jakimkolwiek podziale na instrument solowy i sekcję rytmiczną. I dotyczy to wszelkich poziomów realizacyjnych tego projektu - tak samo jest bowiem również w przypadku brzmienia tego albumu. Zaczyna się on cudownym, ponad dwudziestotrzyminutowym utworem tytułowym, który jest tego najlepszym przykładem. Rozpoczyna się on od solówki lidera i kontrabasisty, a poszczególni muzycy dołączają do grania tak, by w pierwszej chwili trudno było ich dostrzec. Dopiero gdy dźwięk się zagęszcza dochodzi do słuchaczy, że słyszymy nie jeden instrument, ale trzy. I tak jest bodaj cały czas - żaden z instrumentów nie wysuwała się tutaj na plan pierwszy, ale wszystkie trzy są na tym samym poziomie głośności i równie demokratycznie umieszczone w dźwiękowym planie. Co prawda wymusza to na słuchaczach natężoną uwagę, ale emocje i muzyka rekompensują to napięcie świadomości z nawiązką.

Jason Roebke
Muzyka tutaj rozwija się nieśpiesznie, chociaż brak pełnych gwałtownych, skrajnie energetycznych solówek, nie oznacza wcale ograniczenia emocji i energii. To, że są one kontrolowane to jedno, ale są też wyczuwalne od pierwszych dźwięków. Gdy posłuchać uważnie jak kształtowany jest tu dźwięk, jaka zawarta jest tu energia (wyczuwalna choćby w szarpnięciach strun instrumentów), od razu widać jak napięta jest tutaj być świadomość i uwaga każdego z instrumentalistów.

Równocześnie z tego tria trudno jest kogoś wyróżnić - to przede wszystkim kolektyw, związany dźwiękową ideą, który potrafi zamierzenia Robkego w pełni zrealizować, a przy tym zaskakuje i przewartościowuje utarte schematy umysłowe słuchaczy. Świetna płyta z prawdziwą perełką w postaci tytułowej kompozycji! Bardzo, bardzo polecam!
autor: Marek Zając

Matthew Schneider: guitar
Jason Roebke: double bass
Marcus Evans: drums

1. Every Sunday
2. So Big
3. For Jimmy Woode

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 8 września 2015

Evan Parker / Joe Morris / Nate Wooley "Ninth Square" Clean Feed, CF335

Evan Parker / Joe Morris / Nate Wooley "Ninth Square" Clean Feed, CF335
Z grubsza rzecz biorąc są dwa podejścia, co do wzajemnych relacji pomiędzy jazzem a wolną improwizacją. Jedno, które mówi, że wolna improwizacja zawiera się w jazzie. I drugie, które głosi, że to zupełnie niezależne pole twórczej aktywności bez idiomatycznych więzi z jazzową tradycją (oczywiście, jest jeszcze całe mnóstwo teorii pośrednich).

Pewnie gdyby zapytać członków tego super-tria, bliżsi byliby teorii drugiej. Jednak słuchając tego nagrania nie mogę oprzeć się wrażeniu, że gdzieś podświadomie ich muzyka jest immanentną częścią free jazzowej tradycji. Evan Parker należy do tej grupy europejskich improwizatorów, którzy nigdy nie zerwali więzi z jazzową (free jazzową) tradycją i wpływ choćby dokonań Johna Coltrane'a stawał się coraz bardziej widoczny w jego grze wraz z upływem lat. Gra Joe Morrisa na gitarze wprost wskazuje na to, jak wielkim dziedzicem dokonań Sonny Sharrocka potrafi on być, a trębacz Nate Wooley zawsze, choćby i improwizował bez ustalonych wcześniej struktur, pozostaje w obrębie free jazzowej tradycji.

Grając razem oferują wywiedzioną z free jazzu wolną improwizację na naprawdę astronomicznym poziomie - z czujnością i kreatywnością reagując na każdy dźwięk i poczynania partnerów. Jedna z najlepszych płyt, jakie słyszałem w tym roku!
autor: Józef Paprocki

Evan Parker: soprano saxophone, tenor saxophone
Joe Morris: guitar
Nate Wooley: trumpet

1. Temple Elm
2. Orange George
3. Wall Crown
4. Grove State
5. High Center
6. Green



płyta dom nabycia na multikulti.com

niedziela, 6 września 2015

Sophie Agnel / John Edwards / Steve Noble "Meteo" Clean Feed 2013, CF272

Sophie Agnel / John Edwards / Steve Noble "Meteo" Clean Feed 2013, CF272

Sophie Agnel to nobliwa paryżanka, tuż u progu szóstej dziesiątki życia. Klasycznie wykształcona pianistka, która zdradziła filharmonię dla jazzu, by potem całkiem świadomie uciec w odmęty niczym nieskrępowanej swobodnej improwizacji, bo wszelkie schematy prowadzenia muzycznej narracji niechybnie zanudziłyby ją na śmierć. Dyskografii nie ma zbyt rozbudowanej, jakkolwiek nie sposób nie wskazać solowej płyty dla EMANEM Martina Davidsona, czy też drobnych incydentów w labelach nakierowanych na free improv o dalece niejazzowej proweniencji, takich jak angielski Another Timbre, czy francuski Potlatch.

A teraz powód naszej słownej tyrady na temat tej zdolnej preparatorki, skąd inąd całkiem nudnego instrumentu, jakim jest fortepian – wydane przez nasz ulubiony Clean Feed trio z genialną brytyjską sekcją John Edwards/Steve Noble (w tym miejscu nie wypada chyba przypominać dorobku obu Panów). Całość zwie się Meteo i jest muzyczną dokumentacją koncertu we francuskiej Miluzie w roku 2012 (tamtejszy festiwal muzyki improwizowanej zwie się … Meteo). Absolutnie swobodna improwizacja na preparowany fortepian (jeśli Sophie używa instrumentu w bardziej tradycyjny sposób, blisko jej do minimalistów, by przywołać choćby Johna Tilbury, który jednym dźwiękiem potrafi wzniecić niejeden improwizatorski pożar namiętności), kontrabas (często traktowany smyczkiem) i perkusjonalia (bardziej one niż przywołane w opisie „drums”). Choć mężczyźni są tu w przewadze, nieprzerwany ciąg improwizacji bywa momentami niezwykle subtelny (ale jak trzeba, hormony buzują, a Sophie potrafi pokazać tygrysią naturę). Nie sposób przejść obok tej muzyki bez należytej atencji. Chciałoby się słuchać wiecznie, choć wszyscy wiemy, że nie ma nic gorszego niż niekończące się, przegadane improwizacje. Tu nie mamy na to szans, bo w 39 minucie tej fascynującej płyty odtwarzacz nie jest chętny na kontynuowanie współpracy. Koniec koncertu…. Jaka szkoda! Odpalamy – bez zbędnej zwłoki - pod nowa…
autor: Andrzej Nowak

Sophie Agnel: piano
John Edwards: double bass
Steve Noble: drums

1. Meteo 38'25

płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 5 września 2015

Bruno Chevillon / Tim Berne "Old and Unwise" Clean Feed 2011, CF221

Bruno Chevillon / Tim Berne "Old and Unwise" Clean Feed 2011, CF221
Bruno Chevillon
Nie czas to i miejsce właściwe dla tego, by czytelnikom tego bloga uzmysławiać, jak ważką postacią dla współczesnej muzyki improwizowanej jest nowojorski alcista Tim Berne. Wszakże Ci, którzy tego sobie jeszcze nie uświadamiają, niechże od tego momentu będą pewni, iż próżno na światowym firmamencie potęg saksofonu altowego szukać postaci bardziej wyrazistej i charakternej. Rozpoznawalny po pierwszej frazie, zadziorny i dalece niepokorny wojownik zgrabnego instrumentu dmuchanego, drewnianego. Zapewne to właśnie wyżej wymienione cechy jego osobowości spowodowały, iż u progu siódmej dziesiątki życia jego dyskografia nie jest bardziej rozbudowana. Ale zapewniam - perełek w niej pełno, szukajcie zatem Drodzy Przyjaciele dowodów na tę tezę przy pomocy globalnej sieci i paru zaprzyjaźnionych sklepów!

Tim Berne
Jedną z owych perełek niech będzie ten skromny duet z francuskim kontrabasistą Bruno Chevillonem (nazwać go sidemenem byłoby dalece niestosowne, ale po prawdzie dokonań pod własnym nazwiskiem nie posiada, a historycznie winniśmy go kojarzyć głównie z dokonaniami Louisa Sclavisa). Płyta o frapującym tytule „Starzy i Głupi/Niemądrzy” jest trochę jak dobrze schłodzone, czerwone, zdecydowanie wytrawne wino, z odrobiną siarczyn dla podtrzymania trwałości smaku. Nie każdej damie, nie przy każdej okazji warto zaproponować, ale z lekko przeintelektualizowaną panną w średnim wieku, z ambicjami dorównania Waszemu ego idźcie śmiało, a traficie bez pudła. Oczywiście nasz bohater z Nowego Jorku nagrał dziesiątki lepszych płyt, ale – co ciekawe – próżno wśród nich, zwłaszcza w ostatnim 20-leciu, znaleźć nagranie z użyciem kontrabasu (niezależnie od ilości współpartnerów). A zatem jeśli do tej pory jeszcze nie zrozumieliście moich drobnych aluzji – koniecznie posłuchajcie tej płyty!!!
autor: Andrzej Nowak


Bruno Chevillon: bass
Tim Berne: alto saxophone

1. Crossed Minds
2. High / Low
3. L'Etat d'Incertitude
4. Au Centre du Corps
5. Quelque Chose Vacille
6. Back Up the Truck
7. Chance Taken
8. Crooked
9. Cornered
10. Dissimulable
11. Single Entendre



płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 4 września 2015

Lotte Anker / Rodrigo Pinheiro / Hernâni Faustino "Birthmark", Clean Feed 2013, CF267

Lotte Anker / Rodrigo Pinheiro / Hernâni Faustino "Birthmark", Clean Feed 2013, CF267
Nie pierwszy w ostatnim zestawie moich recenzji dla multikulti bloga, uroczy trójkącik „Pani kontra Dwóch Panów”. Po batalii o Kanał La Manche (patrz: Meteo), tym razem nieco wyciszona, drobna potyczka duńsko-portugalska. Ze stosunkowo spokojnym tembrem saksofonu Lotte Anker spotkaliśmy się już niejednokrotnie (zabawne, mimo to ciągle przekręcam jej imię i nazwisko – niech mi wybaczy ta subtelna córa Króla Duńskiego), panów znad Tagu też znamy nienajgorzej, wszak to fortepian (Rodrigo Pinheiro) i kontrabas (Hernani Faustino) nie bez kozery hołubionego RED Trio. Choć Lotte zdecydowanie lubi trójkąty z przystojnymi Panami (kilka ekspresyjnych ujawnień z amerykańskimi tuzami free - Tabornem i Cleaverem), to spotkanie jest ich pierwszym opublikowanym nagraniem (pewne studio w uroczej Lizbonie). Jeśli spodziewacie się zabójczych eskapad free improv w stylu przywołanego RED Trio, możecie poczuć się nieco zawiedzeni, jeśli jednak wolicie nieśpiesznie cieszyć ucho pełnymi koncentracji rozmowami trzech dobrze zestrojonych instrumentów akustycznych, bezwzględnie trafiliście pod dobry adres. Lotte nie lubi iść na skróty, Rodrigo i Hernani też wolą barwnie coś dopowiedzieć, iż skwitować kobiece zaloty sążnistym parsknięciem. Wyjątkowo dobrze się tego słucha, a snuć niezobowiązujące fantazje można w zasadzie bez ograniczeń.
autor: Andrzej Nowak

Hernâni Faustino: bass
Lotte Anker: saxophones
Rodrigo Pinheiro: piano

1. Rise 8:45
2. Upper Bound 4:39
3. Daytime Song 7:54
4. Golden Spiral 13:59
5. Theorem 7:16
6. Dual 10:21
7. Voices 10:27

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 3 września 2015

Nick Fraser / Tony Malaby / Kris Davis "Too Many Continents" Clean Feed 2015, CF336

Nick Fraser / Tony Malaby / Kris Davis "Too Many Continents" Clean Feed 2015, CF336
Kanadyjska scena jazzowa nie jest bardzo znana w Europie. Oscar Peterson, Diane Krall... Ale z muzyki awangardowej? Kogóż prócz Jeana Deroma i muzykami z jego kręgu (i pokolenia) potrafi wymienić? A cóż, gdy mówić o młodszym jeszcze pokoleniu. A okazuje się, że coraz częściej zdobywają oni szlify u gwiazd amerykańskiego jazzu i sani stają się liderami wielce ciekawych projektów.

Nick Fraser, photo by Brett Delmage
Tak jest właśnie z perkusistą Nickiem Fraser, jedną z podpór jazzowej sceny Toronto. Ten mający z dorobku współpracę z Anthonym Braxtonem, Williamem Parkerem, Jean-Luc'iem Pontym, Belą Fleckiem, Davem Liebmanem, Marilyn Crispell, Johnem Scofieldem, Wyntonem Marsalisem, Stevem Turrem czy David Binney muzyk, zaprosił do swojego autorskiego tria dwójkę luminarzy nowojorskiej sceny jazzowej - Tony'ego Malaby oraz Kris Davis.

Gdy powracam do tego nagrania, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Nick Fraser postrzega muzykę w kategoriach kolorystycznych. Gdzieś pomiędzy surowym liryzmem Malaby'ego, a wyrafinowaną pianistyką Davis zostawia w swych kompozycjach mnóstwo miejsca nie na granie rytmicznego podkładu, nie na wypełnienie przestrzeni skomplikowaną siecią rytmów, ale właśnie na bawienie się kolorem. Świetnym przykładem takiego podejścia jest choćby "I Needed It Yesterday", który to utwór, będący początkowo niemal cichutką balladą, stopniowo zagęszcza się i wyostrza, nabierając drapieżności, by w końcu rozpaść się w atonalnej partii Kris Davis. Ale gdy wsłuchać się w to dogłębnie, okaże się, że to nie Fraser pilnuje tu rytmu i energii - to raczej Davis. On się bawi i barwi ten utwór na coraz bardziej intensywne, mocne i zdecydowane kolory. I bynajmniej nie powraca do pierwotnej lirycznej formy.

Nie jest tom przy tym muzyka jednostajna i nużąca, nie jest awangardą dla awangardy, a zespół konsekwentnie odwołuję się do jazzowej tradycji i takiż korzeni. Cóż szkoły Flecka i Marsalisa zapomnieć się nie da - powiedzą złośliwi. Ale w gruncie rzeczy chodzi tu o piękno, które przetwarza się przez własną, twórczą osobowość. I takie też - ubogacające delikatne odniesienia do tradycji swą kreatywną osobowością - jest to trio. Świetne nagranie!
autor: Marek Zając

Nick Fraser: drums
Tony Malaby: tenor saxophone, soprano saxophone
Kris Davis: piano

1. Too Many Continets
2. Recovered as Granted
3. I Needed It Yesterday
4. Also
5. Nostalgia for the Recent Past
6. Sketch #25
7. There'll Be More Dreams...

płyta do nabycia na multikulti.com

środa, 2 września 2015

Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Torbjorn Zetterberg] "Friction" Clean Feed 2015, CF342

Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Torbjorn Zetterberg] "Friction" Clean Feed 2015, CF342
Któryś z recenzentów pisząc o muzyce kwartetu amerykańskiego wiolonczelisty Daniela Levina użył określenia "avant cool" dostrzegając tu obok oczywistych wpływów awangardy także odwołania do dokonań kwintetu Chico Hamiltona z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Ale od tamtego czasu muzyka zespołu przebyła wcale niemałą drogę i określenie to - chociaż wciąż zadziwiająco trafne - nie wyczerpuje w najmniejszym stopniu jej bogactwa i różnorodności.

Najnowsza, ósma juz bodaj płyta kwartetu Daniela Levina jest chyba najbardziej "jazzy" spośród wszystkich nagrań kwartetu. Ale, paradoksalnie, jest tu równocześnie chyba najwięcej odwołań do muzyki kameralnej - zarówno tej współczesnej, jak i klasycznej. Lekka, klasycznie piękna melodyka poszczególnych kompozycji zestawiona jest tu bowiem tak, by kolejne unisona brzmiały raczej jak partie smyczkowego kwartetu, a nie współczesnego jazzowego składu. Wiele doświadczeń Daniel Levin musiał zebrać, by nagrać taki album - i rzecz tyczy nie tylko połączenia tych dwóch, wydawałoby się, że sprzecznych, doświadczeń. Słuchając tego mam wrażenie momentami, że Levin bardzo by chciał, by była to płyta wokalna (podobnym zadaniem obarcza zresztą trębacza Nate'a Wooleya). Ale, że nie jest wokalistą, to próbuje grac na instrumencie w taki sposób, jakby był to jego głos. I tutaj znów jest kolejny paradoks tego nagrania - awangardowi kompozytorzy i wokaliści czasami traktują głos, jako jeszcze jeden z instrumentów, a tutaj instrumentaliści, prowadzący de facto melodyczne linie zespołu, zdają się być po prostu jego wokalisty.

Piękna i intymna jest ta "wokalna" muzyka kwartetu, intrygująca i uwodzicielska, nawet dla słuchaczy przyzwyczajonych do bardziej konwencjonalnego jazzu. Więc można wróżyć temu niezwykłemu nagraniu, że stanie się wydarzeniem nie tylko wśród grupki fanów jazzowej awangardy. Koniecznie!
autor: Marek Zając

Daniel Levin Quartet
Daniel Levin: cello
Nate Wooley: trumpet
Matt Moran: vibraphone
Torbjorn Zetterberg: double bass

1. Launcher (Daniel Levin)
2. Whisper (Daniel Levin)
3. Terrarium I (Wooley/Moran)
4. Chol (Daniel Levin)
5. Terrarium II (Moran/Zetterberg)
6. Particles (Levin/Wooley/Moran/Zetterberg)
7. Lyrical (Daniel Levin)
8. Springtime (Daniel Levin)



płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 21 sierpnia 2015

Mark Dresser Quintet "Nourishments" Clean Feed 2013, CF279

 Mark Dresser Quintet "Nourishments" Clean Feed 2013, CF279
Powiedzieć o Dresserze, że jest jednym z najwybitniejszych współczesnych kontrabasistów jazzowych, to jakby nic nie powiedzieć. A zatem by nie popełnić w tym miejscu zbyt obszernej epistoły, dodam jedynie, że Marc Dresser przez pełną dekadę był członkiem bodaj najważniejszego working bandu Anthony’ego Braxtona (przy udziale Marylin Crispell i Gerry’ego Hemingwaya), który w latach 1985-95 doprowadził formułę improwizującego kwartetu na skraj geniuszu absolutnego (posłuchajcie choćby ostatnio wznowionego koncertu z Santa Cruz, 1993). Dresser ma w dorobku także wiele autorskich płyt, a ta przywołana w preambule recenzji jest tego cennym przykładem. Dla tych z Was, którzy lubią precyzję wypowiedzi, ład i porządek w procesie improwizacji „Nourishment” będzie ucztą niebywałą. Otóż bowiem do realizacji całkiem zgrabnie skomponowanych utworów Dresser dobrał wyjątkowo kompetentnych współtowarzyszy – na nowojorskiej scenie downtown od lat ich nazwiska zaspakajają apetyty najbardziej wybrednych jazzfanów. A zatem Rudresh Mahanthappa na alcie (znam bardziej szalonych saksofonistów, ale ten jest za to nad wyraz stylowy), Michael Dessen na puzonie, Denman Maroney na hyperpiano, no i last but not least dwie perkusyjne potęgi tamtej sceny – Tom Rainey i Michael Sarin (grają wymiennie). Muzycy demokratycznie dzielą się swymi niewyczerpanymi pokładami ekspresji w żmudnym procesie transpozycji zamysłów kompozytorskich Dressera. Siedem kompozycji lidera (jedna wspólna z saksofonistą), sprawny aparat wykonawczy, precyzyjne i niepozbawione uroku improwizacje. Czegóż chcieć więcej w upalny wieczór, po ciężkim dniu stawiania oporu zgrzebnej codzienności? Być może nie jest to najbardziej odkrywcza płyta ostatnich lat, ale fakt ten nie wyklucza całkowicie bezpretensjonalnej przyjemności z słuchania tej muzyki, czego wszystkim jej nabywcom życzę.
autor: Andrzej Nowak

Rudresh Mahanthappa: alto saxophoneMichael Dessen: trombone
Denman Maroney: hyperpiano
Mark Dresser: double bass
Tom Rainey: drums (1, 2, 3, 5)
Michael Sarin: drums (4, 6, 7)

1. Not Withstanding
2. Canales Rose
3. Para Waltz
4. Nourishments
5. Aperitivo
6. Rasaman
7. Telemojo


płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 18 sierpnia 2015

Trumpets and Drums [Nate Wooley / Peter Evans / Jim Black / Paul Lytton] "Live in Ljubljana", Clean Feed 2013, CF282

Trumpets and Drums [Nate Wooley / Peter Evans / Jim Black / Paul Lytton] "Live in Ljubljana", Clean Feed 2013, CF282
Tytuł tego dalece udanego wydawnictwa ostentacyjnie mówi nam wszystko o instrumentarium użytym do nagrania, jak i okazji jego rejestracji. Dlatego niech rola recenzenta sprowadzi się do niuansów czysto dramaturgicznych, jak i drobnego resume w przedmiocie podmiotów lirycznych tego wydarzenia artystycznego. A zatem „Trumpets and Drums” to muzyczne zderzenie dwóch bodaj najciekawszych trębaczy tak zwanego młodego pokolenia rodem z Ameryki (Wooley i Evans), z nieco starszymi kolegami perkusistami, z czego jednego umieścimy w kategorii wieku średniego (Black), drugiemu zaś zdecydowanie przypiszemy status weterana (Lytton). Panowie nie konfrontują się nadmiernie, nie ma tu czterech narożników ringu, na którym gęsto leje się krew. Są udane próby dialogów i konstruktywnej kooperacji, a całość jest ewidentnie improwizowana bez śladu jakichkolwiek artystycznych uzgodnień przed wejściem na scenę Festiwalu w Lubljanie w roku 2012. By dopełnić sonorystyczny wymiar tego nagrania dodam, że Wooley używa wzmacniaczy do swej trąbki, zaś Black dodaje do swych igraszek perkusyjnych szczyptę elektroniki. Całość niespiesznie trwa blisko godzinę, a przez edytora została podzielona na „Początek” i „Zakończenie”. Niechybnie wypada koncert tego kwartetu odnieść do licznych spotkań pary Lytton/Wooley, także często dokumentowanych na płytach (Psi, No Business, Clean Feed). Słoweński incydent zasadniczo wpisuje się w idiom skąd inąd doskonałych ujawnień w/w duetu, ale jeśli miałbym łyżkę dziegciu wetknąć pomiędzy szpary w zębach naszych ulubionych trębaczy, to rzekłbym, że w momentach bardziej dynamicznych ujawnia się delikatny dramatyzm muzycznych pomysłów Jima Blacka. To jednak nie jest muzyk formatu pozostałych kolegów z kwartetu. Choć być może Ci z Was, którzy w czystym free improv dostrzegają pewne mankamenty, przy dynamicznych i cokolwiek rytmicznych pasażach Blacka (wspomaganych silnie elektroniką) z lubością wykrzyczą: „Nareszcie coś się tu dzieje!”. Poprzestając na tej drobnej ambiwalencji polecam Trąbki i Perkusje oczywiście do permanentnego odsłuchu.
autor: Andrzej Nowak

Nate Wooley: trumpet, amplifier
Peter Evans: trumpet, piccolo trumpet
Jim Black: drums, electronics
Paul Lytton: drums, percussion

1. Beginning
2. End


płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 1 sierpnia 2015

Bodurov Trio with Theodosii Spassov "Seven Stamps" Challenge Records 2013, CR73360

Bodurov Trio with Theodosii Spassov "Seven Stamps" Challenge Records 2013, CR73360
Mieszkający w Amsterdamie bułgarski pianista Dimitar Bodurov prezentuje oryginalną koncepcję będącą fuzją akustycznego jazzu i motorycznego bułgarskiego folku. Udział w sesji legendy europejskiej ludowej, jakim bez wątpienia jest Theodosii Spassov, mistrz bułgarskiego fletu - Kaval, może sprawiać wrażenie, że mamy do czynienia z muzyką znacznie odległą od jazzu. Tak nie jest, mimo oczywistych nawiązań do bułgarskiej muzyki ludowej walor ekspresyjny tej twórczości powstaje ze wzajemnej inspiracji trzech solistów. Inwencja każdego z nich wzbogaca tę muzykę o serie kapitalnych, niekiedy zaskakujących pomysłów, z których rodzą się następne i następne, dając w rezultacie wysoce atrakcyjną całość.

We wszystkich z jednym wyjątkiem utworach Bodurov prezentuje się jako świetny kompozytor, choć bardziej trafne byłoby określenie 'inspirator', bowiem mamy tu do czynienia ze strukturami otwartymi, sztywny jest tu tylko szkielet formalny. Część utworów mają charakter 'muzycznej rozmowy' (Godini, Godini), inne mają bardziej konwencjonalny charakter (Donka).

'Seven Stamps' to płyta zagrana z pietyzmem i pasją, zawierająca jakąś ukrytą treść, odsłaniającą się cierpliwemu słuchaczowi dopiero po kilkukrotnym przesłuchaniu.
autor: Jacek Palczewski

Dimitar Bodurov: piano
Jens Duppe: drums
Mihail Ivanow: bass
Theodosii Spassov: kaval (only on tracks 2, 5, 6 & 8)

1. Jovino 09:22
2. Donka 05:58
3. Godini, Godini 07:08
4. Elenino 09:23
5. Stoyanele 05:55
6. Kinecher 05:05
7. Mychenitsa 08:10
8. When Danube Dried Out 03:36



płyta do nabycia na multikulti.com