wtorek, 31 stycznia 2012

Bobby Bradford / Glenn Ferris / Mark Dresser "Live in LA", Clean Feed 2011, CF241

Bobby Bradford / Glenn Ferris / Mark Dresser "Live in LA", Clean Feed 2011, CF241
Bobby Bradford / Glenn Ferris / Mark Dresser "Live in LA", Clean Feed 2011, CF241
Mam nadzieję, że muzyków grających na tej [płycie bliżej przybliżać nie trzeba - jednak dla porządku o każdym z nich kilka słów. Bobby Bradford to amerykański trębacz, kornecista, bandleader i kompozytor. Urodził się 19 lipca 1934 w Cleveland, gdzie też dorastał. Później wraz z rodziną przeniósł się do Dallas w Texasie w 1946 roku, a w 1953 do Los Angeles w Kalifornii, gdzie rozpoczął współpracę z Ornettem Colemanem (którego poznał jeszcze w Texasie), lecz niedługo później został wcielony do US Army (do 1958 roku) i w kwartecie Ornette'a zastąpił go Don Cherry. Do zespołu Colemana powrócił w 1961 roku na dwa lata. W tym okresie dużo koncertował - m.in u boku Erica Dolphy'ego i Charlie Hadena. W latach sześćdziesiątych rozpoczął kolaborację z Johnem Carterem, klarnecistą jazzowym. To właśnie z nim nagrał najsłynniejsze ze swoich płyt (w sekstecie, kwintecie, kwartecie i w duetach). Wytwórnia Mosaic w tym roku wydała specjalny box dokumentujący ich współpracę trwającą aż do śmierci Johna Cartera w roku 1991. Po tej dacie Bradford kontynuował muzyczne poszukiwania z własnym zespołem (Bobby Bradford Mo'tet), którego płyty ukazywały się nakładem włoskich labeli Black Saint / Soul Note; a także w grupach prowadzonych przez innych muzyków (m.in. kwartet Vinny'ego Golii). Jest wykładowcą - emerytowanym - w Pasadena City College oraz Pomona College w Claremont w Kalifornii.
Mark Dresser. rocznik 1952, to amerykański kontrabasista, kompozytor i improwizator. I znacznie łatwiej chyba wymienić tych spośród free jazzowych tuzów z którymi niegrał, niż tych których spotykał na scenie [Ray Anderson, Tim Berne, Anthony Davis, Gerry Hemingway, John Zorn, Marylin Crispell, Jim Black, Satoko Fuji...]. Współtworzył jeden z najwspanialszych zespołów w historii jazzu - kwartet Anthony'ego Braxtona w latach osiemdziesiątych; uczestniczył w setkach sesji nagraniowych. Nagrywa i koncertuje również solo, a jeden z jego solowych występów w wiedeńskim Porgy & Bess austriaccy krytycy okrzyknęli przed kilku laty koncertem dekady.
Najbardziej enigmatyczną postacią w tym gronie to puzonista Glenn Ferris. Uczeń Dona Ellisa, zainteresował się jazzem pod wpływem muzyki Erica Dolphy'ego. Od początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku jest aktywny jako muzyk sesyjny i koncertowy, a przez lata udało zgromadzić całkiem pokaźne dossier - nagrywał i występował bowiem u boku m.in. George'a Duke'a, Billy Cobhama, Stevie Wondera, Philly Joe Jonesa, Jacka Walratha, Tony Scotta, Barry'ego Altschula, Harry'ego Jamesa, Tima Buckleya, Lou Rawlsa, Jamesa Taylora czy Arta Peppera.
Płyta została zarejestrowana w bardzo nietypowym składzie - trąbka/kornet, kontrabas, puzon. I choć muzyka mocno odwołuje się do klasycznego jazzu lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, cały czas pozostajemy w otwartej, stricte współczesnej formule. Podobnie jak na płytach Zorna z Lewisem i Frisellem mamy tu do czynienia z trzema instrumentami cały czas grającymi solo. Inaczej jednak niż tam - tu bowiem czasami trąbka i puzon dublują unisona (równiutko i cudownie zagrane), czasami ich partie oparte na rygorystycznym kontrapunkcie. Kontrabas Dressera cały niemal czas pozostaje w opozycji do dwóch dęciaków, narzucając im swingowy podkład. Najbardziej klasyczne są kompozycje Ferris z cudownym "In My Dream" przywodzącą na myśl dokonania pianisty Sonny'ego Clarke'a. Dwa utwory mają nieco odmienny charakter - "Pandas Run" oraz "Bamboo Shots" to improwizacje o wiele mocniej niż reszta muzyki osadzone we współczesności, z dźwiękiem dętych instrumentów mocno modulowanym przez rozmaite tłumiki, ale - podobnie jak reszta płyty - zagranymi z namysłem i dbałością o formę. Jest tu miejsce na dojrzałą muzykę - nie ma na pośpiech i powierzchowną energię, przykrywającą - jednak - twórczą pustkę nawet najlepszych improwizatorów. Znakomita płyta!
autor: Marcin Jachnik



Bobby Bradford: cornet 
Glenn Ferris: trombone 
Mark Dresser: bass


1. For Bradford
2. Purge
3. BBJC
4. Pandas Run
5. In My Dream
6. Bamboo Shoots
7. Comin On
8. Ready To Go




Bobby Bradford / Glenn Ferris / Mark Dresser - "Purge" - composed by Glenn Ferris


płyta do kupienia na multikutli.com

wtorek, 24 stycznia 2012

Christina von Bülow & Fredrik Lundin "Silhouette", STUNT 2011, STUCD11172

Christina von Bülow & Fredrik Lundin "Silhouette", STUNT 2011, STUCD11172
Lars Gullin był jednym z najbardziej znanych i cenionych szwedzkich muzyków jazzowych ubiegłego stulecia. Ten kompozytor i saksofonista barytonowy był jednym z najwazniejszych twórców "złotego okresu skandynawskiego jazzu" (obok Jana Johanssena, Bernta Rosengren, Nisse Sandströma i Per Henrika Wallina), gdy od początku lat pięćdziesiątcyh wielu tamtejszych kompozytorów zafascynowanych brzmieniem amerykańskiego "west coast" zaczęło tworzyć w tym duchu wzbogacając je jednocześnie o elementy skandynawskiego folkloru. W toku swojej kariery koncertował i nagrywał z muzykami zza oceanu od Dicka Twardzika i Cheta Bakera rozpoczynając na Archie Sheppie kończąc. Zmarł wcześnie, w roku 1976.
Po ponad trzydziestu latach od jego śmierci hołd składa mu dwójka saksofonistów - Frederik Ludin oraz Christina von Bülow. Przesycona ciepłem i melancholią muzyką prezentuje przede wszystkim balladowe oblicze Gullina - obok jego kompozycji znajdą też Państwo tutaj utwory Lundin i von Blok, ale interpretowane w duchu dorobku szwedzkiego mistrza. Niezwykła, rzadko już dziś spotykana aranżacyjna staranność, a wszystko zagrane z niezwykłym wyczuciem nastroju i formy. Przepiękne nagranie!
autor: Marcik Jachnik


Frederik Lundin: baritone saxophone
Christina von Bülow: alto saxophone
Jacob Fischer: guitar
Daniel Franck: double bass
Jeppe Gram: drums


1. Primavera
2. Fine Together
3. Montmartre
4. Nu har jag fatt
5. Icarus
6. Between Romances
7. Dannys Dream
8. Leewise
9. A New Beginning
10. The Flight
11. Silhouette



Lars Gullin with Nils Lindberg and Rolf Billberg.


płyta do kupienia na multikutli.com

sobota, 21 stycznia 2012

Noah Kaplan Quartet [Noah Kaplan / Joe Morris / Ciacomo Merega / Jason Nazary] "Descendants", HatHut, OGY688.


Noah Kaplan Quartet [Noah Kaplan / Joe Morris / Ciacomo Merega / Jason Nazary] "Descendants", HatHut, OGY688.
Noah Kaplan jest amerykańskim kompozytorem i saksofonistą młodego pokolenia, wychowankiem Joe Maneriego (studiował pod jego kierunkiem improwizację) oraz Jerry'ego Bergonziego w New England Conservatory, obdarzonym - jak piszą recenzenci - "brzmieniem melodyjnym i elegijnym jednocześnie". W ciągu kilku lat scenicznej aktywności zyskał już pewną sławę na free jazzowej scenie Nowego Jorku, gdzie miał okazję koncertować, ale i nagrywać m.in z Joe Morrisem, Matem Manerim, Peterem Erskinem, Alanem Pasqua, Anthonym Colemanem, Artem Davisem, Joe Manerim, Randym Petersonem, Edem Schullerem, Davidem Tronzo, Lutherem Grayem, Danielem Levinem, Judith Berkson, Pandelisem Karayorgisem czy Kirkiem Knuffke. Trzecia jego autorska płyta prezentuje świetny kwartet, w którym obok lidera pojawia się świetnie znani muzycy - Joe Morris na gitarze i perkusista Jason Nazary oraz zupełnie "nowa twarz" - Giacomo Merega grający tutaj na elektrycznym basie. Muzyka zespołu oparta jest na szkicowych kompozycjach Kaplana, w których czasami pobrzmiewają echa zupełnie odmiennych muzycznych tradycji - partie gitary w "Pendulum Music" będące odwołaniem do folkloru Appalachów, w "Esther" pobrzmiewa blues, a w "Wolves" tony sopranowego saksofonu przywodzą na myśl tęskne echa klezmerskiej tradycji. Muzyka jednak ma cały czas bardzo otwarty charakter, a jej porwana, postrzępiona i często nielinearna faktura czyni ją niezwykle zajmująca, prostą i skomplikowaną jednocześnie. Piękna płyta, do której powracać można wiele, wiele razy.
autor: Marcin Jachnik

Noah Kaplan: saxophones
Joe Morris: guitar
Giacomo Merega: electric bass
Jason Nazary: drums

 
1. Pendulum Music [4:52]
2. Descent [12:03]
3. Esther [6:23]
4. Rat Man [4:53]
5. Wolves [11:13]
6. Untitled [9:04]


Noah Kaplan Quartet [Noah Kaplan / Joe Morris / Giacomo Merega / Jason Nazary]
July 2010, Local 269, NYC


płyta do kupienia na multikutli.com

sobota, 17 grudnia 2011

Joe McPhee / Jeb Bishop / Ingebrigt Haker Flaten / Michael Zerang "Ibsen's Ghosts", NotTwo 2011


Joe McPhee / Jeb Bishop / Ingebrigt Haker Flaten / Michael Zerang "Ibsen's Ghosts", NotTwo 2011, MW8762.


Kwartet złożony ze znakomitych instrumentalistów i wybitnych muzycznych osobowości: Jole McPhee, Jeb Bishop, Ingebrigt Haker Flaten oraz Michael Zerang. Grywali w rozmaitych konfiguracjach (wszyscy prócz Haker Flatena grają od samego początku w Peter Brotzmann Chicago Tentet), ale i tak zwornikiem tego składu, najbardziej cenioną muzyczną osobowością jest saksofonista i trębacz Joe McPhee. Wszyscy obecni tu muzycy nagrywali z nim duetowe płyty i grywali takież koncerty. I taki też jest charakter tego nagrania - on jest tutaj niekwestionowanym liderem, mimo, iż obcujemy ze zwartą formułą kwartetowej improwizacji. Takie płyty mają sens i są niezwykłe, gdy muzyka zawarta na płycie nie jest tylko sumą indywidualnych umiejętności członków zespołu, ale gdy w wyniku spotkania powstaje jakaś wartość dodana. Tak jest w tym wypadku - muzycy operując w zaskakujących czasami konfiguracjach (trio bez basu lub perkusji, duet bas-puzon), inspirują się nawzajem wyczarowują zaskakujące harmonie w toku długich, przeplatających się nawzajem, solowych partii. Świetna płyta!
autor: Marcin Jachnik



Joe McPhee: tenor saxophone
Jeb Bishop: trombone
Ingebrigt Haker Flaten: bass
Michael Zerang: drums



1. Improvisation # 1
2. Improvisation # 2
3. Improvisation # 3
4. Improvisation # 4
5. Improvisation # 5


płyta do kupienia na multikutli.com

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Chicago Trio [Ernest Dawkins, Harrison Bankhead, Hamid Drake] "Velvet Songs - To Baba Fred Anderson" [2CD], Rogue ART (FR) 2011

Chicago Trio [Ernest Dawkins, Harrison Bankhead, Hamid Drake] "Velvet Songs - To Baba Fred Anderson" [2CD], Rogue ART (FR) 2011, ROG0030
Powiedzieć, że Fred Anderson był gigantem jazzu to nie powiedzieć nic o fenomenie tego saksofonisty. W czasach skrajnego nadużywania tego określenia w stosunku do muzyków przeciętnych lepiej je omijać, bo szkoda aby Anderson występował obok "jazzowych kapiszonów".
Od czasu płyty "Song For" jednego z założycieli Art Ensemble of Chicago-Josepha Jarmana, na której nastąpił jego fonograficzny debiut, do śmierci 24 czerwca 2010 stanowił punkt odniesienia dla kilku pokoleń jazzowych muzyków. Miał z jednej strony niewymuszoną charyzmę, z drugiej zaś bardzo otwarty umysł, który pozwalał mu zapraszać do wspólnego grania muzyków, programowo ze sobą niewspółpracujących. Tajemnicą poliszynela jest, że chicagowskie stowarzyszenie jazzowe AACM, które od połowy lat 90. Pozostaje chicagowskim odpowiednikiem Marsalisowego Lincoln Center, już dawno temu straciło swój kreatywny impet, który dał takie owoce jak Anthony Braxton, Art Ensemble of Chicago, Ethnic Heritage Ensemble, Ritual Trio.
Fred Anderson potrafił grać zarówno z przedstawicielami AACM jak też reprezentantami środowiska skupionego wokół Kena Vandermarka i Roba Mazurka, muzyków, którzy w pewien sposób przejęli pałeczkę od Muhala Richarda Abramsa, Lestera Bowie'go, George'a Lewisa, Kahila El Zabara, Kidda Jordana.
Fred Anderson był niejako łącznikiem niezaangażowanym w bieżące spory, szanowanym przez wszystkich, ale także łącznikiem pomiędzy jazzową tradycją (Charlie'm Parkerem czy Benem Websterem) a współczesnymi saksofonistami free.
Podwójny album, który właśnie dostajemy do rąk został właśnie jemu poświęcony. Nagrało go trzech panów, którzy z Andersonem grali wielokrotnie, najdłużej związany z nim był oczywiście Hamid Drake, występujący z nim od wczesnych lat 70tych, w zespole prowadzonym przez Andersona z Billem Brimfieldem na trąbce i młodziutkim Drakiem na perkusji.
Harrison Bankhead grywał zarówno w duetach, trio i kwartecie z Fredem Andersonem. Był niejako rezydentem klubu Velvet Lounge, który prowadził w Chicago Anderson.
Ernest Dawkins z kolei grywał jako gość jego trio z Harrisonem Bankheadem i Chadem Taylorem lub w regularnych kwartetach, w których występował chociażby Hamid Drake.
Płyta "Velvet Songs - To Baba Fred Anderson" nagrana jeszcze za życia Andersona, podczas dwóch gorących sierpniowych nocy 2008 roku w Velvet Lounge zawiera dwanaście wspólnych kompozycji trójki muzyków, którzy podobnie jak ich patron unikają od lat grania standardów. Kompozycje te, pełne muzycznych cytatów często mają strukturę suit. Hamid Drake gra zarówno na tradycyjnej perkusji jak i na bębnie obręczowym/frame drum. W obu rolach, tak różnych, jeśli chodzi o rolę wypada znakomicie. Dawkins na saksofonach sopranowym, altowym i tenorowym powala pomysłami artykulacyjnymi, wrażliwością na barwę, Bankhead na kontrabasie i wiolonczeli to mistrz niuansów dynamicznych. Mnóstwo wrażeń opartych jedynie na trzech instrumentalistach. W blisko 18 minutowym utworze "Moi Tre Gran Garson", w którym Drake, grając na bębnie obręczowym i Bankhead grając smyczkiem na wiolonczeli przywołują najlepsze wspomnienia AACM, gdzie jakaś rytualność/plemienność zderzona z czystym free jazzem miała siłę gatunko-twórczą.
Ernest Dawkins we wzruszającym liner notes do płyty pisze, że wszystkie utwory są efektem spontanicznej improwizacji muzyków, występujących w tym składzie wiele razy, po lekturze płyty trudno nie dojść do przekonania, że nie są to "jazzowe kapiszony", to JAZZ grany wielkimi literami.
autor: Krzysztof Szamot


Ernest Dawkins: soprano, alto & tenor saxophones
Harrison Bankhead: double bass, cello
Hamid Drake: drums, frame drum

1. Astral Projection (12:53)
2. Sweet 22nd Street (The Velvet Lounge) (12:10)
3. You Just Cross My Mind (8:26)
4. The Rumble (6:11)
5. Peace and Blessing (to Fred) (9:21)
6. Down n' the Delta (7:40)
7. Jah Music (9:54)
8. Galaxies Beyond (5:47)
9. Woman of Darfur (10:00)
10. Waltz of Passion (8:56)
11. Moi Tre Gran Garcon (17:44)
12. One for Fred (17:19)



Ernest Dawkins / Bobby Few Trio, Sant'Anna Arresi Jazz Festival, Sardinia, 2010

płyta do kupienia na multikutli.com

sobota, 10 grudnia 2011

Curtis Fuller "The Story of Cathy & Me", Challenge Records 2011

Curtis Fuller "The Story of Cathy & Me", Challenge Records 2011, CR73309.
"My name is Curtis Dubois Fuller", tak zaczyna się płyta, a raczej jazzowy pamiętnik. Nie taki zwykły pamiętnik, tylko ten najbardziej intymny, osobisty.
Nie może być inaczej skoro Curtis opowiada tutaj o miłości do najbardziej ukochanej osoby, jaką spotkał w swoim niekrótkim życiu, swojej żony Cathy. I proszę mi wierzyć, że jest to pamiętnik wolny od wszelkich ubarwień, silenia się, gonienia za nieswoimi emocjami, ale też wolne od wszechobecnej, emocjonalnej pornografii.
Curtis Fuller, obok J. J. Johnsona bodaj najbardziej utytułowany puzonista jazzowy na świecie, nigdy nie zgłaszał akcesu do cywilizacji błyskotek, od początku swojej kariery, kiedy to u boku Cannonballa Adderley'a czy później Dizzy'ego Gillespiego stawiał swoje pierwsze profesjonalne kroki zachwycał pełną kontrolą nad instrumentem, fantastycznym brzmieniem i świadomością artystycznego celu.
"The Story of Cathy & Me" podzielono na trzy części, pierwsza to spotkanie, druga to małżeństwo i trzecia, życie bez ukochanej Cathy.
Nagrana w Down in Deep Studios w Atlancie płyta, w piętnastu utworach zamyka kawałek prawdziwego życia, prawdziwych emocji, jazzowego grania pozbawionego sportowej jurności, ale też tak dzisiaj częstej banalności.
Jest tu szacunek dla każdej nuty, dla każdego interwału, przywiązanie do jazzowych korzeni bluesowych, skromność i jakieś buddyjskie "tu i teraz".
Siedmioosobowy skład instrumentalistów z prawdziwym mistrzostwem kreśli kolejne opowieści a dwie poruszające ballady zaśpiewane przez Tię Michelle Rouse "The Right To Love" i "Love Was Everything When Love Was You And Me" po prostu domykają całość, czyniąc ją kompletną.
Można opowiadać o wspólnym życiu, stracie ukochanej osoby pewnie na milion sposobów. Ja opowieść Fullera zapamiętam na długo.
autor: Andrzej Majak



Curtis Fuller: trombone
Lester Walker: trumpet
Daniel Bauerkemper: tenor saxophone
Akeem Marable: tenor saxophone
Henry Conerway III: drums
Clarence Levy: percussion
Nick Rosen: piano
Kenny Banks Jr.: piano
Brandy Brewer: bass
Kevin Smith: bass
Tia Michelle Rouse: vocals


1. Interlude 1: My Name Is Curtis DuBois Fuller (2:01)
2. Little Dreams (7:25)
3. The First Time Ever I Saw Your Face (4:14)
4. I Asked & She Said Yes (3:42)
5. The Right To Love (7:51)
6. My Lady's Tears (5:25)
7. Interlude 2: My Children (1:49)
8. Sweetness (3:07)
9. Look What I Got (5:29)
10. Interlude 3: Cancer, A Horrible Experience (1:24)
11. Life Was Good, What Went Wrong (4:23)
12. Love Was Everything When Love Was You And Me (3:56)
13. Too Late Now (5:39)
14. Spring Will Be A Little Late This Year (5:06)
15. Interlude 4: My Wish For Cathy And My Friends (2:42)




Curtis Fuller Septet Jams "Star Eyes" at North Sea Jazz Festival 2005

płyta do kupienia na multikutli.com

wtorek, 29 listopada 2011

Christoph Pregardien / Ensemble Kontraste "Wanderer" [Hybrid SACD], Challenge Classics, 2011

Christoph Pregardien / Ensemble Kontraste "Wanderer" [Hybrid SACD], Challenge Classics 2011, CC72518.
Christoph Prégardien uznawany jest dość powszechnie za jednego z najwybitniejszych tenorów lirycznych. Współpracuje z najwybitniejszymi zespołami i dyrygentami świat - Danielem Barenboimem, Johnem Elliot Gardinerem, Nikolausem Harnoncourtem, Phillippem Herreweghiem, Hermanem Maxem, Tonem Koopmanem czy Diego Fasolisem, a repertuar jego obejmuje właściwie wszystko od Monteverdiego po współczesność. Przez długi okres czasu postrzegany był jako specjalista od bachowskich dzieł religijnych, który to nagrywał z największymi - Herreweghiem, Koopmanem, Gardinerem czy Fasolisem, ale szybko udało mu się udowodnić swoją wielką wszechstronność. W ostatnich latach często sięga po pieśni - zwłaszcza romantyczne (najczęściej po Schuberta, chociaż w ubiegłym roku w duecie a Andreasem Staierem wykonywał także chopinowski repertuar).
Prégardien sięga tym razem po pieśni Schumanna, Kilmayera oraz Mahlera. O ile warstwa wokalna pozostaje wierna pierwowzorowi, to zupełnie odmiennie ma się sprawa z akompaniamentem. Partie fortepianu we wszystkich wypadkach zostały przearanżowane na mały zespół instrumentalny (choć i tu często dominującą rolę pełni fortepian). Nie dokonali tego jednak sami kompozytorzy (z wyjątkiem czterech utworów Wilhelma Killmayera) - instrumentalizacji pieśni Schumanna dokonał specjalnie na potrzeby tego projektu Marcus Maria Reissenberger, a aranżacja pieśni Mahlera pochodzi z 1920 roku i jej autorem jest słynny dodekafonista Arnold Schoenberg. Pieśni Schumanna - także ich aranżacja - mają zdecydowanie romantyczny charakter, bardziej współczesny jest Killmayer, chociaż i on mocno odwołuje się do wzorców dziewiętnastowiecznych. Najbardziej współczesny jest Mahler, ale instrumentacja w najmniejszym stopniu nie nosi śladów dodekafonistów czy jakichkolwiek awangardowych odwołań (Schoenberg eksperymentował już wtedy z atonalnością to pierwsze - uznawane za dodekafoniczne - dzieło jest trzy lata późniejsze).
Słuchając tego nagrania nie można oprzeć się wrażeniu, że czas niezwykle służy Christopherowi Prégardienowi - głos, co nieuniknione, obniża się z wiekiem, ale artystyczna i ludzka dojrzałość potrafi przekuć to w zaletę. Jego ciepła barwa, nienaganna technika, ale i wyczucie formy i emocji to coś, co często obce jest młodym wokalistom. A Prégardien operuje tym perfekcyjnie. Znakomita płyta!
autor: Wojciech Łastruga


Christoph Prégardien
Ensemble Kontraste


1. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Frühlingsfahrt op. 45,2
2. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Eintritt op. 82,1
3. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - In der Fremde op. 39,8
4. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Waldesgespräch op. 39,3
5. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Mondnacht op. 39,5
6. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Einsame Blumen op. 82
7. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Trost im Gesang op. 142
8. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Sehnsucht nach der Waldgegend op. 35,5
9. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Wanderung op. 35,7
10. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Herberge op. 82
11. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Es leuchtet meine Liebe op. 127,3
12. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Dein Angesicht op. 127,2
13. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Lehn Deine Wang op. 142,2
14. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Mein Wagen rollet langsam op. 142,4
15. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Abschied op. 82
16. Robert Schumann; Arrangements for small ensemble - Der Dichter spricht" from "Kinderszenen" op. 15
17. Wilhelm Killmayer; Arrangements for small ensemble - In lieblicher Bläue
18. Wilhelm Killmayer; Arrangements for small ensemble - Der Mensch
19. Wilhelm Killmayer; Arrangements for small ensemble - Wie Wolken
20. Wilhelm Killmayer; Arrangements for small ensemble - Griechenland
21. Gustav Mahler; Arrangements for small ensemble - Wenn mein Schatz Hochzeit macht
22. Gustav Mahler; Arrangements for small ensemble - Ging heut morgen übers Feld
23. Gustav Mahler; Arrangements for small ensemble - Ich hab' ein glühend Messer
24. Gustav Mahler; Arrangements for small ensemble - Die zwei blauen Augen von meinem Schatz



Christoph Prégardien / Michael Gees
Die Schöne Müllerin - Das Wandern

płyta do kupienia na multikutli.com

piątek, 25 listopada 2011

Yitzhak Yedid / Mikhail Maroun / Ora Boasson Horev "Oud Bass Piano Trio", Between The Lines, BTLCHR71218


Yitzhak Yedid / Mikhail Maroun / Ora Boasson Horev  "Oud Bass Piano Trio", Between The Lines, BTLCHR71218

Yitzhak Yedid urodził się w rodzinie syryjsko-żydowskich emigrantów w Jerozolimie w 1971 roku. Tak jak wielu muzyków z Izraela kontynuował edukację w USA, gdzie dość szybko rozpoczął działalność koncertową. Współpracował np. z Paulem Bley'em, muzykiem obdarzonym wprost niezwykłą intuicją, Legendarny kwartet Ornette'a Colemana (z Donem Cherrym, Charliem Hadenem i Edem Blackwellem) rozpoczął karierę jako cztery piąte kwintetu Paula Bley'a.
Pomimo bardzo obiecująco rozpoczynającej się karierze w Ameryce Yitzhak Yedid zdecydował się jednak na powrót do ojczyzny, jak sam przyznaje "Moje najważniejsze inspiracje są właśnie tutaj".
Już sam ten fakt jest godzien podziwu.
Opowiadając o życiu w Jerozolimie, często używa określenia "a city between the lines/miasta między wierszami".
"Oud Bass Piano Trio" to dzieło, które, składając się z pięciu movementów mimo, że opartych o zapisane kompozycje tak naprawdę skupione jest na walorach improwizacyjnych trzech znakomitych muzyków.
Ora Boasson Horev, kontrabasista zarówno zespołów muzyki klasycznej jak i jazzowej, głównie grający smyczkiem i Palestyńczyk Mikhail Maroun, który jest jednym z najlepszych wirtuozów arabskiej lutni - oud na Bliskim Wschodzie, a także wielkim znawcą tej muzycznej tradycji to znakomici towarzysze, potrafiący twórczo włączyć się w dialog z liderem.
Można powiedzieć, że ten album powstał na skrzyżowaniu klasycznej muzyki europejskiej i tradycyjnej muzyki arabskiej, czyli reprezentuje to co w Jerozolimie jest bardzo silne.
Niezwykła płyta o hipnotycznym wręcz nastroju, chwilami przypominająca eteryczne kompozycje Gyorgi Ligetiego jak w "Second movement", innym razem nagrania kwartetu Ketil Bjornstad / David Darling / Terje Rypdal / Jon Christensen z płyt "Water Stories", "The Sea" i "The Sea II" jak w "Fourth movement".
"Oud Bass Piano Trio" to wielka synteza klasycznej muzyki europejskiej, awangardowego jazzu, muzyki klezmerskiej i tradycyjnej muzyki arabskiej.

autor: Piotr Szukała
Mikhail Maroun: oud
Ora Boasson Horev: double bass
Yitzhak Yedid: piano

1. First movement
2. Second movement
3. Third movement
4. Fourth movement
5. Fifth movement




YITZHAK YEDID: "Angels Revolt" from "Oud Bass Piano Trio"


płyta do kupienia na multikutli.com

czwartek, 24 listopada 2011

Ralph Rousseau "Silence", Challenge Classics, CR73331


Ralph Rousseau "Silence", Challenge Classics, CR73331

Naprawdę nazywa się Ralph Rousseau Meulenbroeks, ale od kilku lat posługuje się tylko pierwszym z nazwisk. Ukończył konserwatorium w klasie kontrabasu i na tym instrumencie gra w amsterdamskiej Royal Concertgebouw Orchestra. Pracował ze znanymi dyrygentami - Riccardo Chailly, Bernard Haitink, Georg Solti czy Nicolaus Harnoncourt. Gambą zainteresował się na początku lat dziewięćdziesiątych, a od 1996 roku studiował grę na tym instrumencie w klasie Jaapa ter Lindena. W świecie muzyki dawnej od lat nie jest postacią anonimową - po świetnych nagraniach muzyki Marin Marais'ego oraz sonat Bacha na gambę i klawesyn błysnął przed dwoma laty solowym nagraniem muzyki siedemnastego oraz osiemnastego stulecia ("Gambomania"). Potem nieco zmienił profil swojej muzyki. Nie, nie rezygnował z muzyki dawnej, ale połączył dawne fascynacje z dwudziestowieczną francuską piosenką. Tak powstał projekt "Chansons d'amour". Poszedł tym samym drogą, którą nieśmiało wytyczał niegdyś inny gambista - Paolo Pandolfo, grając pastelową muzykę z włoskimi muzykami jazzowego mainstreamu. Rousseau miał jednak ciekawszy pomysł i bardziej wyraziste oblicze - podszedł do tego projektu z pasją i został on doceniony.
Ralph Rousseau tym razem posuwa się krok dalej - nie stawia sobie ram czasowym, nie konfrontuje osiemnastego wieku z dwudziestym. Na swojej najnowszej płycie - "Silence" - zbiera po prostu kompozycje, z który w szczególny, osobisty sposób czuje się związany. Znajdą więc Państwo tutaj oprócz świetnie znanych z repertuaru Paula Simona i Arta Garfunkela "The Sound of Silence" i "Bridge over Troubled Water" także "Fragile" Stinga, "Let It Be" oraz "Hey Jude" The Beatles czy tradycyjne "Scarborough Fair". Nie zapomina przy tym o dawnej miłości - Karl Friedrich Abel, Marin Marais i Louis de Caix d'Hervelois współdzieli jego uwagę ze Stingiem, Brelem czy Leo Ferre'm. Ich kompozycje także znajdują się na tej płycie. Ralph Rousseau pozwala tej muzyce pozostać sobą - nie uwspółcześnia więc dawnych kompozycji, gra je pozostając wiernym swej wiedzy i doświadczeniu - tak, jak brzmiały w osiemnastym stuleciu (do "Plainte" wprowadza on, co prawda, obój d'amore, ale wszak to instrument "z epoki"). Równocześnie nie dekonstruuje muzyki beatlesów czy Paula Simona, nie czyni z nich "klasyki" czy muzyki współczesnej, brzmią one podobnie do oryginalnych wykonań. A równocześnie znajduje dla nich wspólny mianownik. I cóż, że w "Plainte" czy "Les Vois Humaines więcej jest ciszy? Ta sama pozostaje melancholia, ten sam smutek. Od nich odchodzi tylko raz - w zamykającym płytę "Hey Jude", gdy - znów pozostając wiernym najsłynniejszej wersji tej piosenki - muzycy ją wykonujący tworzą chór dając świadectwo radości z tego wspólnego dźwiękowego spotkania. Rousseau nie gra na tej płycie sam - zebrał tu swoich przyjaciół. Świetne wrażenie robią związani z holenderską sceną jazzową gitarzysta Peter Tiehus, harmonijkarz Tim Welvaars i będący już tam prawdziwą gwiazdą trębacz Eric Vloeimans, jak i nagrywający z zespołami muzyki klasycznej oboista Bart Schneeman. Świetnie łączy to wszystko brzmienie violi Rousseau, który raz jeszcze pokazuje jak sprawnym jest instrumentalistą. Świetnie słychać to w trudnych kompozycjach Marais'ego. No i jeszcze to, że znakomitym jest liderem. Ale to wiemy nie od dziś.

autor: Janusz Wiśniowski

Ralph Rousseau: viola da gamba
Peter Tiehuis: guitars
Jeroen Vierdag: double bass
Bart Fermie: percussion
Eric Vloeimans: trumpet (only on tracks 5,10)
Bart Schneemann: oboe d'amore (only on tracks 8,9)
Tim Welvaars: harmonica (only on tracks 11,13)
Thijmen Jacobse: hammond organ (only on tracks 6,13)


1. The Sound Of Silence
2. Fragile
3. La Chanson Des Vieux Amants
4. Intro
5. Vivre/Laat Me (feat. Eric Vloeimans)
6. Let It Be (feat. Thijmen Jacobse)
7. Bridge Over Troubled Water
8. Scarborough Fair (feat. Bart Schneemann)
9. Plainte (feat. Bart Schneemann)
10. Avec Le Temps Tout S'en Va (feat. Eric Vloeimans)
11. La Ballade Des Gens Hereux (feat. Tim Welvaars)
12. Les Voix Humaines
13. Hey Jude + encore (feat. Tim Welvaars & Thijmen Jacobse)


Ralph Rousseau & Friends: La chanson des vieux amants


płyta do kupienia na multikutli.com

Pianista Leszek Kułakowski otrzymał nominację profesorską

Pianista Leszek Kułakowski otrzymał nominację profesorską
 

Z przyjemnością informujemy o sukcesie Leszka Kułakowskiego, który  otrzymał nominację profesorską od samego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Oficjalna uroczysta gala odbyła się zaledwie trzy dni temu, chociaż pianista profesorem zwyczajnym sztuk muzycznych na Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku jest już od 3. sierpnia.

Leszek Kułakowski działalność edukacyjną prowadzi na wielu polach. Jest między innymi profesorem Akademii Pomorskiej w Słupsku, dyrektorem Instytutu Muzyki PAP. Na Akademii Muzycznej w Gdańsku prowadzi klasę kompozycji oraz rozwija stworzony przez siebie kierunek "jazz i muzyka estradowa".

Twórczość kompozytorska Kułakowskiego obejmuje ponad 150 utworów jazzowych instrumentalnych i instrumentalno-wokalnych, przeznaczonych na zespoły jazzowe, big-bandy i orkiestry symfoniczne. Jako artystę Leszka Kułakowskiego wyróżnia ogromna wyobraźnia muzyczna. Kreatywnie eksperymentował ze swoją muzyką, także inspirując się Chopinem, folklorem kaszubskim, Trzecim Nurtem, projektami komedowskimi z yassowcami i aranżacjami Komedy na orkiestrę symfoniczną dla Tomasza Stańki. Laureat płyty roku 'Eurofonia' w ankiecie Jazz Forum w 2000r.

Tym bardziej jesteśmy zaszczyceni faktem, że najnowsza płyta Leszka Kułakowskiego "Cantabile in G-minor" została wydana w Mulitkulti Projekt. Muzyka Kułakowskiego to bardzo osobista, wyrafinowana, pełna szerokich planów dźwiękowych i długo wybrzmiewających dźwięków forma doskonała. Artysta od lat wykonujący swoje własne kompozycje i prezentuje się jako wyśmienity, piszący swoim własnym charakterem pisma kompozytor. Naczelną ideą kompozycji jest kontrast, szukanie nowych barw pomiędzy instrumentami melodycznymi: fortepianem i trąbką. W tej 'melodycznej dyskusji' uczestniczą również kontrabas i perkusja.

  
Leszek Kułakowski Quartet feat. Eddie Henderson - Cantabile in G-minor