piątek, 14 września 2012

Mulgrew Miller & Kluver's Big Band "Grew's Tune", Stunt Records 2012, STUCD12122


Mulgrew Miller & Kluver's Big Band "Grew's Tune", Stunt Records 2012, STUCD12122

Mulgrew Miller to znakomity amerykański pianista, świetnie znany szerokiej publiczności jako członek słynnego Art Blakey's Jazz Messengers. Jednak jego autorskie nagrania pojawiają się na rynku rzadko. Urodził się on w 1955 roku i bardzo szybko rozpoczął naukę gry na fortepianie. Początkowo grywał bluesa i rhyth 'm' bluesa oraz akompaniował zespołom gospel w miejscowym kościele. Jak sam opowiadał, postanowił zostać jazzowym muzykiem, gdy pierwszy raz w telewizji zobaczył Oscara Petersona. Później bardzo często krytycy zachwycali się jego grą porównując go właśnie do Petersona, chociaż w moim odczuciu jego gra jest zdecydowanie bardziej energiczna i agresywna niż słynnego pianisty. W późniejszej karierze Miller odwoływał się także do twórczości Monka i Tynera, a jego potężna dyskografia liczy dziś ponad pięćset albumów, z czego jednak zdecydowaną większość zrealizował jako sideman.

Najnowsza płyta Mulgrew nagrana została w lutym 2012 roku z towarzyszeniem obchodzącego w tym roku trzydziestopięciolecie Kluver's Big Band, a wszystkie kompozycje wyszły spod pióra amerykańskiego pianisty. Kompozycje jego nie mają prostej formy dialogu pianisty z orkiestrą, starannie dzieli zespół na poszczególne grupy instrumentów. Czasami oczywiście obecna jest tu forma przeciwstawienia fortepianu i big bandu (częściej jest to jednak klasyczne trio vs. big band), ale prócz tego mamy także momenty, gdy obok pianiście (lub trio) przeciwstawiony jest big band z wysuniętym na pierwszy plan, improwizującym saksofonistą, lub też - by jeszcze bardziej skomplikować formę - sekcja rytmiczna stanowi zupełnie odrębny organizm w usytuowanym jak wyżej schemacie. Doświadczeni Miller i równie jak on ceniony dyrygent i założyciel zespołu Jens Kluver po prostu mają pomysł na to, co można zrobić z tak dużym aparatem wykonawczym, jakim jest zgrany kolektyw orkiestry; mają wizję, jak ta muzyka może zabrzmieć i potrafią ją wraz z pozostałymi, wiele zresztą od siebie wnoszącymi, członkami zespołu zrealizować. Całość została przy tym zarejestrowana na koncercie – był to ostatni z pięciu występów podczas krótkiego tournee zespołu z Millerem. Świetna płyta!
autor: Józef Paprocki

Mulgrew Miller: piano, composition
Kluver's Big Band
Jens Kluver: conductor

1. Thinking Out Loud [6:48]
2. Return Trip [8:56]
3. Samba D'blue [6:41
4. Grew's Tune [9:41]
5. Hand in Hand [13:10]
6. When You Get There [11:55]

płyta do kupienia na multikulti.com

wtorek, 11 września 2012

Henrik Gunde 3 [Henrik Gunde / Kasper Vandscholt / Rasmus Kilhberg] "Gunde Now!" Stunt 2012, STUCD12092



Henrik Gunde 3 [Henrik Gunde / Kasper Vandscholt / Rasmus Kilhberg] "Gunde Now!" Stunt 2012, STUCD12092
Każdy kto interesuję się duńską sceną jazzową musiał zetknąć się z nazwiskiem Henryka Gunde - jak piszą tamtejsze jazzowe magazyny "prawdopodobnie najbardziej zapracowanym pianistą w tym kraju". Nagrywa on bowiem z big bandem duńskiego radia, jest członkiem kwartetu Jana Harbecka, zespołów saksofonisty Fredrika Lundina, koncertuje z folkowym piosenkarzem Erikiem Grimem i akompaniuje zagranicznym gwiazdom występującym w Danii. Zainteresowania jego łączą więc wiele, nie tylko jazzowych, idiomów - powołuje się w wywiadach na fascynację Jarrettem, Hancockiem, Wyntonem Kelly, Achmedem Jamalem, Errollem Warnerem, ale także muzyką Jana Sebastiana Bacha czy Carla Nielsena (najsłynniejszy duński kompozytor przełomu XIX i XX wieku), jak i twórczością dwudziestowiecznych songwriterów.

Nigdy nie była dla niego priorytetem własna promocja - po dziś dzień najbardziej znany jest z nagrań tria Gunde on Garner, a prezentowana właśnie płyta jest bodaj pierwszym w pełni autorskim albumem pianisty. Zaprosił do udziału dwóch cenionych skandynawskich muzyków - kontrabasistę Kaspera Vadsholta oraz popularnego szwedzkiego pianistę Rasmusa Kihlberga. Stworzyli oni tutaj intuicyjnie rozumiejącą się sekcję rytmiczną, potrafiącą zagrać miękkim i głębokim, lecz także zdecydowanym groovem (Floatin'), jak i ozdobić lirycznym pięknem cudownie nastrojowy temat Limelight. Tworząc jeden organizm znakomicie rozumieją się przy tym z pianistą - znakomicie słychać to w hołdzie dla najsłynniejszego skandynawskiego muzyka ostatnich lat - Esbjorna Svenssona (From Esbjorn's Point of View), gdzie wspólnie, kroczek po kroczku budują napięcie rozpędzając utwór motoryczną frazą. Sam Gunde - pianista technicznie świetny - wydaje się być chyba rozkochany w nastrojowych frazach, które rozwija niespiesznie. Potrafi przy tym zaskoczyć, zmienić bieg utworu, przyspieszają nagle frazę fortepianu z zachowaniem oryginalnego rytmu kompozycji, Jakby chciał w tej samej frazie zawrzeć nieskończoną mnogość dźwięków. Nie sprawia to jednak wrażenia płytkiego pośpiechu - zawsze znakomicie wkomponowane jest w formę utworu.

Wynikiem tego wszystkiego jest album niebanalny, oparty na autorskich kompozycjach lidera zespołu (z wyjątkiem dwóch tematów Chaplina i Weissa), który zapada w pamięć i do którego powraca się z niekłamaną przyjemnością. A z samym muzykiem można będzie się spotkać już wkrótce - na początku listopada odwiedzi nas w ramach Nornic Jazz Festiwal - Danish Delight. Polecamy płytę i koncerty gorąco!
autor: Marcin Jachnik


Henrik Gunde: piano
Kasper Vandscholt: bass
Rasmus Kilhberg: drums


1. Floatin’
2. Music, Music, Music
3. Limelight
4. Pearly Gate Graffiti
5. From Esbjörns Point Of View
6. And Round It Goes
7. The Raven Spoke
8. 6 AM
9. Intro Remix




Henrik Gunde z inną formacją - Gunde on Garner at Jazz Cup 2008 

płyta do kupienia na multikulti.com

sobota, 8 września 2012

Dennis González Yells At Eels featuring Louis Moholo-Moholo "Cape of Storms", Ayler Records 2010, AYLCD117



Dennis González Yells At Eels featuring Louis Moholo-Moholo "Cape of Storms", Ayler Records 2010, AYLCD117


Materiał został nagrany w lutym 2010 roku w Dallas i Nowym Orleanie. W sesji uczestniczył legendarny południowoafrykański perkusista jazzowy Louis Moholo-Moholo, obok Chrisa McGregora, Johnny'ego Dyani'ego, Nikele Moyake, Mongezi Fezy i Dudu Pukwany jeden z założycieli The Blue Notes. Członek the Brotherhood of Breath,  Viva la Black, Assagai i The Dedication Orchestra.

Lista jego współpracowników robi wrażenie: Derek Bailey, Steve Lacy, Evan Parker, Enrico Rava, Roswell Rudd, Irene Schweizer, Cecil Taylor, John Tchicai, Archie Shepp, Peter Brötzmann, Mike Osborne, Keith Tippett, Elton Dean i Harry Miller.

Wydany przez zasłużoną dla kreatywnego jazzu wytwórnię Ayler Records 'Cape of Storms' prezentuje poszerzony o Louis Moholo-Moholo kwartet Dennisa Gonzáleza w najlepszej dyspozycji, grane przez niego precyzyjne frazy potrafią brzmieć zarazem drapieżnie [Document for Walt Dickerson] i lirycznie [Cape of Storms I, Snakehandler]. Swobodnie czerpie inspiracje zarówno ze świata jazzu jak i światowego folku.

Zwarty, logiczny i przemyślany, a przy tym porywający pięknem, jakie muzycy wydobyli z własnej wyobraźni i doświadczeń należy bez wątpienia do jego czołowych osiągnięć
autor: Andrzej Fikus



Dennis González: cornet, trumpet, percussion
Aaron González: bass
Stefan González: vibes, drums, percussion
Louis Moholo-Moholo: drums, vocal
Tim Green: tenor saxophone, percussion


1. Document for Walt Dickerson
2. Interlude: A Desert Hidden in the Waves
3. Tag
4. Interlude: Gecka
5. Cape of Storms I
6. Interlude: Internal Dialogue, Eternal Pulse 5
7. Tranquilidad Alborotadora I
8. Cape of Storms II
9. Tranquilidad Alborotadora II
10. Snakehandler


Dennis González Yells At Eels featuring Louis Moholo-Moholo
at Spence Middle School in Dallas, February of 2010


płyta do kupirnia na multikulti.com

poniedziałek, 30 lipca 2012

Richard Andersson / R. J. Miller / Bill McHenry / Jacob Anderskov "Intuition", Stunt 2012, STUCD12022

Richard Andersson / R. J. Miller / Bill McHenry / Jacob Anderskov "Intuition", Stunt 2012, STUCD12022

Richard Andersson / R. J. Miller / Bill McHenry / Jacob Anderskov "Intuition", Stunt 2012, STUCD12022

Basista, kompozytor i lider tego kwartetu Richard Andersson to muzyk wielkich nadziei na duńskiej scenie jazzowej. Gdy miał 14 lat uległ wypadkowi podczas dziecięcej zabawy fajerwerkami. Od tamtego czasu - mimo, że miał mocno uszkodzony wzrok - każdy jego dzień był poświęcony muzyce. Zaczynał od gry na gitarze klasycznej w Instytucie Niewidomych i Słabowidzących, ale szybko zaczął też grać na kontrabasie i temu instrumentowi poświęcił się na studiach w The Academy of Music and Dramatic Arts, a następnie w prestiżowej Manhattan School of Music w Nowym Jorku (ukończone w 2009 r.). Tuż potem wydał swoją debiutancką płytę, która spotkała się z uznaniem publiczności i krytyków oraz otworzyła mu wiele możliwości współpracy z najlepszymi muzykami jazzowymi po obu stronach Atlantyku. Owocem tego była również nagroda dla największego młodego talentu w Danii - "Stjerneprisen" oraz w roku następnym (2010) nagroda "Fuen's Jazz Musician of the Year".

To zupełnie niezwykły muzyk pod względem wyczucia i kształtowania dźwięku, a jego mroczna i jednocześnie nastrojowa muzyka wnosi wiele świeżości na jazzowej scenie Danii. Gdy rozpoczynał pracę wiosną 2011 roku nad materiałem na płytę nowego kwartetu z Jacobem Anderskovem, RJ Millerem oraz Billem McHenrym zakładał, że będą to jego własne kompozycje, mniej lub bardziej rozbudowane o improwizacje. Ale po pierwszym, znakomicie przyjętym koncercie w lipcu tegoż roku, zaczął w jego głowie kiełkować karkołomny pomysł o swobodnej improwizacji lub raczej komponowaniu przez czwórkę muzyków w czasie rzeczywistym. Po początkowej fascynacji zarzucił jednak ten pomysł.

Tamto lato - jak sam Andersson wspomina - było w Danii najbardziej deszczowym od 1879 roku. Gdy zespół ponownie spotkał się w studio w październiku 2011 roku znów padał deszcz. Muzyka spadających kropli sprawiła, że nastrój koncertu i tamtego niezwykłego grania powrócił ze zdwojoną siłą. I - jak się okazało - wszyscy odczuwali to podobnie. Gdy więc basista zaproponował zostawienie kompozycji, a ustalenie tylko schematów i swobodną, opartą na nich improwizację, przywołującą nastrój chwili - Anderskov, Miller oraz McHenry zgodzili się bez wahania.

Efektem jest piękna, pełna nastrojowych harmonii i kolorów muzyka, bez powtarzanych kółko tematów i schematycznych, przeplatających je improwizacji. Bez znanych na pamięć standardów, po raz tysięczny rozkładanych na części i składanych na nowo. To muzyka stanowiąca zapis chwili, pełna swobody i piękna, pokazująca wielkie wyczucie formy wszystkich współtworzących ją muzyków. I dająca uczucie uczestnictwa w niezwykłym momencie i podglądania momentu stworzenia. Niesamowite nagranie!!!
autor: Marcin Jachnik



Richard Andersson: bass
R. J. Miller: drums
Bill McHenry: tenor saxophone
Jacob Anderskov: piano


1. Take One First
2. Hanna In Esbjerg
3. Ronald's New Rhythm
4. Root
5. Together But Apart
6. Two And Four
7. Song For Zeuthen
8. Origin
9. Rain Song, part 1
10. Rain Song, part 2

środa, 18 lipca 2012

Kieran Hebden / Steve Reid / Mats Gustafsson "Live At The South Bank", Smalltown Superjazzz 2011, STSJ211LP


Kieran Hebden / Steve Reid / Mats Gustafsson "Live At The South Bank", Smalltown Superjazzz 2011, STSJ211LP

Bez słynnego tria Fire! Matsa Gustafssona nie byłoby i tego projektu, stanowiącego połączenie free jazzu, ambientu, hardcore;'u i noise'u. I chociaż wykorzystaniem elektroniki różni się on od poprzedniego zespołu, to jednak energia, moc i drapieżność pozostają te same.

Transowe rytmy na których oparta jest muzyka zespołu przez cały czas są modyfikowane na najróżniejsze sposoby - a to perkusista inaczej powtórzy rytm, a to Mats na saksofonie zgubi w tumulcie jakiś dźwięk, a to strumień elektronicznych nut popłynie nieco odmiennym korytem. Mimo transowego szkieletu jest to muzyka ciągłej przemiany, początkowo niezauważalnej. Gdy utwory zaczynają się od pojedynczych szmerów czy zgrzytów narastające napięcie trudno spostrzec, ale gdy muzyka przyjmie już właściwy jej pęd i energię - nie sposób jej opanować ani zatrzymać. Można ją tylko modyfikować - i tego właśnie świadomi są jej twórcy.

Nie wiem czy koncert z którego rejestracją mamy do czynienia był pierwszym spotkaniem muzyków czy kolejnym, a może ostatnim na długiej koncertowej trasie. Faktem jest, że grają ze zrozumieniem, jakby nic innego w życiu nie robili a tylko od rana do nocy powtarzali kilka tych kompozycji wspólnie. A to przecież wolna improwizacja, gdzie żadna nuta nie jest wcześniej wymyślona ani zapisana na papierze. Całość daje cudowne odczucie świeżości. Zachwycająca muzyka!
autor: Marcin Jachnik

Kieran Hebden: electronics 
Mats Gustafsson: baritone saxophone, slide saxophone 
Steve Reid: drums

1. Morning Prayer
2. Lyman Place
3. People Be Happy
4. Untitled
5. 25th Street
6. The Sun Never Sets


płyta do kupienia na multikutli.com

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Patrick Bebelaar / Joe Fonda / Herbert Joos "Between Shadow And Light", Double Moon Records, DMCHR71108


Patrick Bebelaar / Joe Fonda / Herbert Joos "Between Shadow And Light", Double Moon Records, DMCHR71108
Nie wiem czy trio "Bebelaar / Fonda / Joos" to "working band" czy też jednorazowe spotkanie. Bardzo jednak życzyłbym sobie by to trio niezakończyło życia na jednym albumie, ale by kontynuowało pracę i rozwijało swoją muzykę, bowiem - wydaje mi się - znaleźli, jako zespół, całkowicie unikatowe brzmienie.

Nie jest to klasyczne trio z fortepianem, ale układ fortepian - kontrabas - trąbka (ewentualnie flugelhorn). Grają przede wszystkim własne kompozycje (wszystkich członków zespołu) i jeden standard ("My One And Only Love"). I znów nie mam pojęcia czy utwory te powstały specjalnie dla tego składu czy też wyciągnięto je z szuflady i na trio zinstrumentalizowano. Nieważne. Ale brzmienie zespołu jest, zaiste, zachwycające. Nie ma tu podziału na instrumenty rytmiczne i solistów - wszyscy mogą pełnić z równym powodzeniem każdą z tych funkcji.

Nie jest też jednak tak, że cały czas grają solo. Płynnie przechodzą od jednego zestawienia do drugiego, ze szczególnym uwzględnieniem duetowych dialogów i spokojnie, rozważnie budowanych partii solowych. Oszczędnie gra przy tym każdy z nich, co przywodzi na myśl skandynawski jazz spod znaku ECM-u, ale nie ma w tym nagraniu odrobiny chłodu ani zimna. Tak, wszystko jest "przymglone" i "pastelowe", ale i przesycone ciepłem, mimo wszechogarniającej melancholii. Nie idą jednak muzycy w stronę cukierkowatej, słodkiej ballady. Brzmienie instrumentu Herberta Jossa jest przesycone szumem, a nie czystym dźwiękiem. Nie wiem czy jest to elektroniczne przetworzenie - w nie ma tu, bowiem w moim odczuciu, śladu cyfrowej ingerencji w brzmienie. Jest ono miękkie i naturalne z dodanym jedynie pogłosem.

Piękna, spokojna płyta, świadomego swych atutów i w pełni zintegrowanego kolektywu, którego muzykę znakomicie oddaje tytuł - "Pomiędzy cieniem i światłem".

autor: Józef Paprocki


Patrick Bebelaar: piano
Joe Fonda: bass
Herbert Joos: trumpet, flugelhorn


1. Duscha Moja
2. Love Song
3. Stella By Star Light
4. My One And Only Love
5. Conversation With I.D.
6. Reload
7. Reloaded
8. Requiem (For Pit)
9. Small Melody For A. Schönberg
10. I Remember Clifford



płyta do kupienia na multikutli.com

piątek, 15 czerwca 2012

The Thing [Mats Gustafsson / Ingebrigt Haker Flaten / Paal Nilssen-Love] "Mono", Smalltown Superjazzz 2011, STSJ213CD


The Thing [Mats Gustafsson / Ingebrigt Haker Flaten / Paal Nilssen-Love] "Mono", Smalltown Superjazzz 2011, STSJ213CD
"Mój głos przypomina płukanie gardła żwirem przed wypiciem porannego klina" - powiedział kiedyś o sobie Tom Waits. Równie chropawo brzmi ostatnia triowa płyta The Thing zarejestrowana podczas koncertu w klubie Mono, na antypodach.

To chyba także najbardziej porwana i najmniej przebojowa z ich płyt - nie mu tu chwytliwej melodyki pierwszych nagrań, czy rockowego transu i zapętlonych rytmów z albumu z Kenem Vandermarkiem. Chociaż echa tychże pobrzmiewają w ich graniu - choćby w po gustafssonowsku delikatnej (dla normalnego czytelnika - "delikatnej inaczej") balladzie "Bruremarsj" czy otwierającej płytę kompozycji Nilssen-Love'a "Viking". Jednak żywiołem ich jest improwizacja - nie wiem czy taka bardzo abstrakcyjna i porwana jej forma była zamierzona przez muzyków czy też bardziej jest wynikiem nastroju chwili, ale to poszukiwanie własnego stylu poprzez energetyczny dysonans bardzo do mnie trafia.

To jednak bardziej nagranie czasu przełomu - z jednej strony dokumentujące ich znakomitą formę, jako instrumentalistów i improwizatorów, ale także nagranie zamykające pewien rozdział w muzyce zespołu. Można także z powstałej tu formy wykuć coś nowego, można rozwinąć to, co jest w równych kierunkach. W jakich? - odpowiedzi udzieli pewnie następna studyjna płyta. Ale ona chyba nieprędko, bo w drodze piosenkowy album z Neneh Cherry. A "Mono" polecam gorąco.
autor: Marcin Jachnik


The Thing:
Paal Nilssen-Love: drums
Ingebrigt Haker Flaten: bass
Mats Gustafsson: saxophones, live-electronics


utwory:
1. Viking
2. Alfie's Theme
3. Bruremarsj
4. Triple Fox
5. Silver Slipper
6. There is Shitloads of Red Meat Missing


płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Ray Anderson Pocket Brass Band "Sweet Chicago Suite", Intuition 2012, INTCHR71306


Ray Anderson Pocket Brass Band "Sweet Chicago Suite", Intuition 2012, INTCHR71306

Jeśli ktoś tęskni za nowymi nagraniami Brass Fantasy nieodżałowanego Lestera Bowie z Art Ensemble of Chicago warto sięgnąć po płytę Ray Anderson Pocket Brass Band "Sweet Chicago Suite". Nie tylko dlatego, że tradycja chicagowskiego jazzu jest silnie eksponowana, także skład instrumentalny przywodzi na myśl Brass Fantasy.

Spotykamy na niej prawdziwe tuzy kreatywnego jazzu, Ray Anderson na puzonie, Lew Soloff na trąbce i Bobby Previte za perkusją. Jednak tym co odróżnia płytę "Sweet Chicago Suite" od nagrań Lester Bowie's Brass Fantasy to wprowadzenie do składu niesłychanie oryginalnego instrumentu dętego - sousaphone, na którym gra Matt Perrine.
Sousaphone to rodzaj tuby, której nazwa pochodzi od nazwiska Johna Philipa Sousy, amerykańskiego kompozytora i bandleadera z przełomu XIX i XX wieku, pioniera wykorzystania jej w brassowych orkiestrach. Trzeba wiedzieć, że żadna szanująca się orkiestra marszowa nie może się bez niego obejść.
Matt Perrine soją ognistą grą jest prawdziwą ozdobą płyty.
Proste, marszowe rytmy orkiestry dętej mieszają się tu z nowocześnie brzmiącym i energetycznym funkiem, a łatwo wpadające w ucho tematy oraz bardzo melodyjne i wirtuozerskie sola dęciaków pełne są dowcipnych cytatów z historii jazzu, soulu, rhytm'n'bluesa czy popu.
Ray Anderson Pocket Brass proponuje muzykę przepełnioną humorem i nonszalancją, zróżnicowaną stylistycznie i zagraną z dużą swobodą i elokwencją. Chwilami bywa ostra i nowoczesna, powalająca swobodą kompletnej improwizacji a znakomite solowe popisy instrumentalistów dają niezwykły efekt.
autor: Andrzej Majak

Ray Anderson: trombone
Lew Soloff: trumpet
Matt Perrine: sousaphone
Bobby Previte: drums


płyta do nabycia na multikulti.com




1. Chicago Greys
2. High School
3. Magnificent Mistifiyo
4. Going To Maxwell Street
5. Get To It
6. Some Day
7. The Stingray Rag
8. Next March

wtorek, 22 maja 2012

Ikue Mori / Mark Nauseef / Evan Parker / Bill Laswell "Near Nadir", Tzadik 2011, TZ7636


Ikue Mori / Mark Nauseef / Evan Parker / Bill Laswell "Near Nadir", Tzadik 2011, TZ7636
Z prawdziwą przyjemności prezentuję Państwu płytę będącą owocem spotkania i pracy czwórki gigantów współczesnej improwizacji – perkusisty i perkusjonisty Marka Nauseefa, angielskiego saksofonisty i improwizator Evana Parkera oraz dwójki muzyków na stałe związanych z Nowym Jorkiem: basista, kompozytor i producent Bill Laswell oraz specjalistka od elektronicznych brzmień Ikue Mori.

Muzyka tu zawarta powstała w pełnej symbiozie i telepatycznym porozumieniu, a oparta jest na dwóch filarach. Pierwszym jest głęboki i zupełnie niedubowy bass Laswella, ukryty w tle, pulsujący niczym krew w żyłach, dający muzyce napęd, stanowiący jest bazę i podstawę.
Drugi to cyfrowa zawiesina preparowana przez Ikue Mori, będąca dla tego nagrania nie krwią a oddechem. Oba te filary przenikają się ze sobą i niczym płuca i krwioobieg są życiem organicznego kwartetu.

Kolor i barwę, i melodię zawdzięcza ta płyta saksofonowi Ewana Parkera. Grający tutaj tylko na sopranie (ale czasami w przedziwny sposób brzmi on niczym bambusowy flet jak choćby w "Yuga Warp") muzyk, tym razem nienadużywa żadnej ze swoich ulubionych technik (a pamiętam jeden jego koncert gdzie przez czterdzieści minut piłował na oddechu okrężnym); gra z niezwykłą czujnością tworząc melodykę poszczególnych utworów. Jeżeli ktoś jednak spodziewa się po tym zdaniu zapadających w pamięć, rzewnych tematów to oczywiście jest w błędzie – porwane frazy Parkera pełne są lekkości, ale nie tylko z powodów gęstości i częstych zmian dźwięków są niemożliwe do zagwizdania.

Najbardziej wycofanym muzykiem jest tutaj Nauseef, który nieużywa tradycyjnego zestawu perkusyjnego. Część generowanych przez niego dźwięków zlewa się bowiem z technicznymi brzmieniami preparacji Mori. Tutaj w sukurs przychodzi nam znakomita realizacja nagrania i postprodukcji autorstwa Laswella, który starannie i selektywnie rozdziela partie poszczególnych instrumentalistów. Także dzięki temu chce się do tego nagrania powracać po wielokroć.
autor: Marcin Jachnik


Bill Laswell: basses
Ikue Mori: electronics  
Evan Parker: soprano saxophone
Mark Nauseef:
bent metal, meditation bells, chinese drums, woodblocks, tom-tom
 

1. Majuu
2. Valhalla
3. In Gold Mesh
4. Orbs
5. Nooks
6. Funnel Drone
7. Yuga Warp
8. Near Nadir
9. Ternary Rite +
10. Flo Vi Ru Dub

płyta do kupienia na multikulti.com





wtorek, 1 maja 2012

Jeremiah Cymerman "Fire Sign", Tzadik 2012, TZ8082


Jeremiah Cymerman "Fire Sign", Tzadik 2012, TZ8082
Nie jest to debiutancki album nowojorskiego muzyka i kompozytora Jeremiaha Cymermana dla słynnej wytwórni Tzadik, ale - nie tylko w naszym kraju - pozostaje on (jak również jego muzyka) postacią zupełnie nieznaną. Drugim albumem udowadnia jak wielka szkoda, że do tej pory nie zetknęliśmy się szerzej z jego muzyką.

Cymerman nowojorczykiem został z wyboru w 2002 roku i szybko związał się z tamtejszą sceną downtown i jej klubami - Roulette, Issue Project Room czy The Stone. W ciągu kilku lat współpracował z licznymi muzykami awangardy nie tylko nowojorskiej - John Zorn, Butch Morris, Otomo Yoshihide, Evan Parker, Toby Driver, Nate Wooley, Brian Chase, Mario Diaz de Leon, Christopher Hoffman, Anthony Coleman, Peter Evans, Jessica Pavone czy Matthew Welch to najsłynniejsi z nich. Nie ogranicza się jednak tylko do improwizacji - głównym jego polem aktywności jest komponowanie, a improwizacja współtworzy jego kompozytorski warsztat. Nie stosuje on przy tym tylko tradycyjnej notacji muzycznej, ale wykorzystuje jej elementy mieszając je jednak z cały arsenałem wymyślonych przez siebie znaków graficznych. Rejestrowane nagrania dźwiękowe własnych kompozycji przetwarza dodatkowo elektronicznie, co jest jeszcze jedną składową łamigłówki, jaką są jego kompozycje

Pięć zebranych na tym albumie kompozycji powstało w latach 2009-2011 i przeznaczone są na bardzo różne instrumenty - oprócz utworów na solowy kontrabas (I Woke Up Early The Day That I Died) i klarnet (króciutkie Opening), znajdziemy tu dwa duety - trębaczy (Collapsed Eustachian) i na wiolonczelę i perkusję (Touched With Fire) - oraz sekstet (Burned Across The Sky). Do wykonania wszystkich akustycznych partii zaprosił znakomitych instrumentalistów związanych z awangardową i jazzową sceną amerykańską - Nate Wooley, Peter Evans, Harris Eisenstadt, Sam Kulik, Brian Chase to wszak muzycy świetnie znani jazzowej publiczności, pełni kreatywnej energii tak potrzebnej by ze szkicowych, pełnych indywidualnie interpretowanych graficznych zapisów kompozycji Cymernana wydobyć głębię i moc.

To, co zostało zarejestrowane na taśmie nie jest jednak efektem końcowym - kompozytor w postprodukcyjnej obróbce filtruje i przetwarza nagrany materiał elektronicznie. Efekt jest zadziwiający - dużo tu odwołań zarówno to muzyki noise jak i elektronicznej sceny europejskiej. Dzięki takiemu potraktowaniu płyta zyskuje bardzo spójny charakter i zaskakujące brzmienie dodatkowo podkreślone przez - jak to z tzadikowym standardzie - znakomitą realizację dźwiękową nagrania i masteringu.
autor: Marcin Jachnik

Jeremiah Cymerman: clarinet, electronics, synth
Nate Wooley: trumpet
Tom Blancarte: contrabass, bass
Brian Chase: drums
Peter Evans: trumpet
Christopher Hoffman: cello
Sam Kulik: trombone
Harris Eisenstadt: drums

1. Opening
2. Collapsed Eustachian
3. I Woke Up Early The Day That I Died
4. Touched With Fire
5. Burned Across the Sky


płyta do kupienia na multikutli.com