środa, 30 listopada 2016

Detail [Frode Gjerstad / John Stevens / Eivin One Pedersen] "First Detail" Rune Grammofon 2015, RCD2166

Detail [Frode Gjerstad / John Stevens / Eivin One Pedersen] "First Detail" Rune Grammofon 2015, RCD2166


Frode Gjerstad i Eivin One (oohne) Pedersen ponoć pierwszy raz spotkali się wczesną jesienią 1975 roku. Nie od razu jednak zaczęli razem grać, ale - jak wspomina Gjerstad - na pewno było przed grudniem 1981 roku, kiedy to po raz pierwszy na ich zaproszenie do Stavanger przyleciał John Stevens. I to właśnie to spotkanie sprawiło, i koncert z muzykiem, który był dla nich obu wielką inspiracją, sprawiło, że zaczęli myśleć o kontynuowaniu projektu. Już po koncercie, na zakończenie tego spotkania, powiedzieli Stevensowi, że chcieliby kontynuować ten projekt, zamienić go w regularnie grający zespół. Ale Stevens chciał basisty w tym składzie - "let's get the best" miał wtedy powiedzieć i zaproponował  by do zespołu zaprosić pochodzącego z Południowej Afryki, ale od lat mieszkającego w Europie Johnny'ego Mbizo Dyani. Frode Gjerstad słyszał go już wcześniej w trio z Mongezi Fezą i Okayem Temizem i wiedział, że jest on fantastycznym muzykiem.

Dzięki zaangażowaniu się Johna Stevensa współpraca z Johnnym Dyanim doszła do skutku i kilka miesięcy później zagrali w kwartecie kilka koncertów w Norwegii. Pierwszy z nich - w odczuciu Gjerstada - był straszny, ale w toku współpracy muzyka stawała się coraz bardziej interesująca, a partnerzy nabierali do siebie zaufania i współpracowało im sie coraz lepiej. W 1982 roku zagrali razem koncert na Molde Jazz Festival i jesienią tego samego roku grali jeszcze dalszy ciąg koncertowej trasy po Skandynawii. To nagarnie pochodzi właśnie z tamtej trasy koncertowej, z pierwszego występu na który Johnny'emu Dyani nie udało się dotrzeć i z konieczności zagrali go w trio, w składzie, w którym rok wcześniej rozpoczynali współpracę.

W muzyce zespołu nie ma przypadkowości. Nie wiem jak brzmiał ten pierwszy ich występ, w grudniu 1981 roku, ale śmiem twierdzić, że nie tak. Słychać tutaj bowiem od pierwszych dźwięków zgranie i zaufanie, słychać, że muzycy współpracują, że sobą od dłuższy czas i mają nie małe wspólne doświadczenie. Muzyka jest świetnie poukładana i pena inwencji - znakomita współpraca Stevensa z grającym tu na fortepianie i używającym jeszcze analogowych (o ile się nie mylę) syntezatorów Pedersen, sprawią, że Gjerstad wcale nie ma tu za dużo przestrzeni. I doceniając to znakomite porozumienie partnerów wcale nie chce tej przestrzeni zawłaszczyć; tak, że za brzmienie zespołu w dużej mierze odpowiada fortepian i perkusja z pewną dozą nieco oldschoolowej elektroniki. Ale te brzmienie przez blisko dwadzieścia pięć lat nie zestarzały się nic (a tego można się obawiać było najbardziej) i także dziś brzmią interesująco.

Gjerstad - mam wrażenie - był wtedy technicznie sprawniejszym muzykiem. I na pewno instrumentalistą wszechstronniejszym, nie tak bardzo manierycznym jak dziś. A to służy tyko muzyce kwartetu i sprawie, że jest ona zróżnicowana i czas cały - zaskakująca, otwarta, niezwykła.

Piękna płyta, będąca nie tylko dokumentem, ale potężną dozą znakomitego, niebanalnego free jazzu. Perspektywa lat wcale tego nie zmienia. To po prostu świetne, ponadczasowe granie. Koniecznie!

autor: Marcin Jachnik

Frode Gjerstad: tenor saxophone, soprano saxophone, bass clarinet, alto flute
John Stevens: drums
Eivin One Pedersen: piano, keyboards

1. this is the
2. first version
3. of detail
płyta do nabycia na multikulti.com

Vienna Art Orchestra "The Minimalism Of Erik Satie" HatHut 2010, OGY671

Vienna Art Orchestra "The Minimalism Of Erik Satie" HatHut 2010, OGY671
Prowadzona przez Mathiasa Rüegga Vienna Art Orchestra jest jednym z najważniejszych twórczych big-bandów na świecie. Tworzący go muzycy pochodzą z Austrii, Szwajcarii, Niemiec i Stanów Zjednoczonych. Liderem, pianistą, kompozytorem i aranżerem wykonywanych utworów jest Szwajcar Mathias Ruegg.
 
'The Minimalism Of Erik Satie' to wyjątkowa pozycja w ich dyskografii. Z jedej strony na warsztat wzięli wielkiego ekscentryka awangardowej muzyki XX wieku - Erika Satie, z drugiej aranżerski kunszt Mathiasa Rüegga w połączeniu z mistrzostwem licznie zgromadzonych instrumentalistów dały piorunujący efekt! Muzycy osiągają tutaj idealną równowagę pomiędzy kompozycją a improwizacją. Uznawany za prekursora wielu późniejszych awangardowych kierunków artystycznych oraz za najbardziej ekscentrycznego kompozytora czasów Fin de siecle Erik Satie to postać wyjątkowa w historii muzyki. Claude Debussy zwykł mawiać o nim "delikatny, średniowieczny muzyk zagubiony w XIX wieku". Mieszkając na Montmartre, był stałym bywalcem i pianistą w różnych kawiarniach, z Le Chat Noir na czele. Był centralnym ogniwem Paryskiego Dadaizmu. Ten jedyny w swoim rodzaju wielce oryginalny artysta, przyjaźnił się z Picassem, Manem Rayem, Picabią oraz Rene Clairem. 

Muzyczne refleksje nad kompozycjami słynnego Francuza przybierają najbardziej zaskakującą formę, czasami pobrzmiewają tutaj nowoorleańskie swingowe big-bandy [Reflections On Aubade], innym razem dochodzą do głosu energetyczne, cygańsko- bałkańskie wpływy [Reflections On Gnossienne No.1]. Z kolei ekscytujące duetowe partie głosu Lauren Newton z wibrafonistą Woody'm Schawabata przenoszą nas w niekonwencjonalne, przestrzenne, wielowymiarowe muzyczne pogranicze na wibrafon i ludzki głos. Nagrana w 1983 i 1984 roku, wydana wtedy na podwójnym winylu a teraz zremasterowana 'The Minimalism Of Erik Satie' to szalenie rzadki przykład wśród jazzmanów udanego sięgnięcia po repertuar klasyczny. Nie ma tutaj nic z konfekcji muzycznej spod znaku Jacquesa Loussiera czy koniunkturalizmu wielu polskich chopinowskich zmagań. Nie ma tutaj także pewnej pochopności a co za tym idzie bałaganu w niektórych nawiązaniach do klasyki Uri'ego Caine'a.
 
Vienna Art Orchestra sprawiła, że te rozrzedzone, prawie mistyczne miniatury fortepianowe nie straciły nic ze swojej magicznej mocy a poprzez poszerzenie tradycyjnego spektrum dźwięków pozwalają przywoływać bogate światy brzmień i wyobraźni.
autor: Andrzej Fikus

Lauren Newton: voice
Karl "Bumi" Fian: trumpet, flugelhorn
Hannes Kottek: trumpet, flugelhorn
Christian Radovan: trombone
John Sass: tuba
Harry Sokal: soprano, tenor saxophone, flute
Wolfgang Puschnig: bass clarinet, alto, sopranino saxophone, flute
Roman Schwaller: tenor saxophone, clarinet
Woody Schabata: vibes
Wolfgang Reisinger: gongs, kalimba, tarabuka, triangle
Ima: tambura (only on track 8)
Mathias Rüegg: conductor

1. Reflections On Aubade 2:57 [by Erik Satie 0:50 / Mathias Rüegg 2:07]
2. Reflections On Méditation 3:35 [by Erik Satie 1:00 / Mathias Rüegg 2:35]
3. Reflections On Sévere Réprimande 2:57 [by Erik Satie 1:25 / Mathias Rüegg 1:32]
4. Reflections On Idylle 4:01 [by Erik Satie 1:08 / Mathias Rüegg 2:53]
5. Gnossienne No. 3 (by Erik Satie) 3:00
6. Reflections On Gnossienne No. 2 4:26 [by Erik Satie 1:00 / Mathias Rüegg 2:35]
7. Reflections On Gnossienne No. 1 5:53 [by Erik Satie 3:30 / Mathias Rüegg 2:23]
8. Satie Ist Mir Im Traum 3 x 6:24 [Nicht Erschienen by Mathias Rüegg]
9. Vexations 1801 8:52 [by Erik Satie 2:00 / Roman Schwaller 6:52]
10. Vexations 1611 9:45 [by Erik Satie 2:00 / Lauren Newton 7:45]
11. Vexations 2105 23:21 [by Erik Satie 4:05 / Wolfgang Puschnig 19:16]

 płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 28 listopada 2016

Albert Cirera / Hernâni Faustino / Gabriel Ferrandini / Agustí Fernández "Before the Silence" NoBusiness Records 2016, NBCD96


Albert Cirera / Hernâni Faustino / Gabriel Ferrandini / Agustí Fernández "Before the Silence" NoBusiness Records 2016, NBCD96
Album ten nie bez powodu sygnują cztery nazwiska - nie jest to album autorski żadnego z muzyków, nie jest to też nagranie kwartetu. Jest to spotkanie czterech indywidualności, czterech równych sobie improwizatorów którzy w zwarciu, w zgiełku, wśród ciosów łokciem i fauli w podbrzusze szukają dla własnych dźwięków przestrzeni. Wydzierają ją sobie.

Agustí Fernández to obecnie jeden z najbardziej niezwykłych i cenionych pianistów szeroko rozumianej muzyki improwizowanej na świecie. Ten urodzony w 1954 roku, w Palma de Mallorca w Hiszpanii muzyk, nazywany spadkobiercą Cecila Taylora i Iannisa Xenakisa (u którego zresztą studiował w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku). Laureat nagrody w 1987 roku na II Bienalle de Jóvenes Artistas Creadores de Tesalónica w Grecji. Współzałożyciel i kierownik kilku zespołów wykonujących muzykę współczesną i improwizowaną [Orquestra del Caos , Big Ensemble del Taller de Músics (Barcelona), IBA (Improvisadors de Barcelona)]. Tworzy muzykę do balletów współczesnych i przedstawień teatralnych. Koncertował i nagrywał w wieloma najważniejszymi twórcami awangardowego jazzu i muzyki współczesnej. Benat Achiary, Derek Bailey, John Butcher, Lawrence Casserley, Tom Cora, Marilyn Crispell, J.A.Deane, Dani Domínguez, Gunda Gottschalk, Mats Gustafsson, Ken Vandermark, Peter Evans, Barry Guy, John Edwards, Graham Haynes, Susie Ibarra, Christoph Irmer, Peter Jacquemyn, Bern Köppen, Peter Kowald, Jo Krause, Ramón López, Paul Lovens, Mat Maneri, Wade Matthews, Wolfgang Mitterer, Lawrence D. "Butch" Morris, Sainkho Namtchylak, Le Quan Ninh, Steve Noble, Tony Oxley, Evan Parker, William Parker, Wolfgang Reisinger, Mark Sanders, Matthew Shipp, Assif Tsahar, Liba Villavecchia, David Xirgu i Carlos Zingaro - to najważniejsi z nich. Od 2002 roku stały członek Evan Parker Electro-Acoustic Ensemble [jednej z niewielu awangardowych grup nagrywających dla ECM], Barry Guy New Orchestra, Barry Guy Blue Shroud Band czy też Mats Gustafsson's Nu Ensemble. 

Po takiej laurce wydawać by się mogło, że to on powinien być mózgiem przedsięwzięcia. Ale nie, tak nie jest. Sekcja rytmiczna jest tu niezwykle zgrana. Hernâni Faustino i Gabriel Ferrandini to tacy portugalscy bracia Oleś - najczęściej bowiem grają razem, współtworząc Red Trio i inne stałe projekty - choćby z Nobuyasu Furuyą czy Jonem Irabagonem. Ale tutaj wcale nie są monolitem, a raczej brutalną siłą wydzierającą sobie nawzajem rytm oraz tempo. I do tego zupełnie mi wcześniej nieznany hiszpański saksofonista, który wcześniej grywał już z Agusti Fernandezem czy to w autorskim trio pianisty (Liquid Trio) czy we Free Art Ensemble. Ten aktywny na muzycznej scenie już od kilkunastu lat improwizator, autor lub współautor kilkudziesięciu nagrań, jaki się tutaj jako niezwykle ciekawy muzyk, chociaż powiedzieć, że jest wirtuozem swojego instrumentu chyba niesposób. Ma za to dość energii i witalności, by swoich silnym, pełnym dźwiękiem w tym kłębowisku rąk i nóg, brzmień i dźwięków, zgrzytów i warknięć, wydrzeć też coś dla siebie. 

Muzyka na tej płycie to pozostawanie w nieustannym zwarciu, mocnej wymianie ciosów, ale jest w tym jakaś niezwykła energia i kreatywność, witalność i wzniosłość, która może rodzić - i rodzi (przynajmniej moją) - fascynację spotkania z brutalną tkanką żywiołowej improwizacji. Polecam gorąco!
autor: Marcin Jachnik

Albert Cirera: tenor and soprano saxophone
Hernâni Faustino: bass
Gabriel Ferrandini: drums
Fernández: piano

1. Before 15:58
2. The 22:15
3. Silence 20:29
4. Coda 4:31

płyta do nabycia na multikulti.com

Fight the Big Bull featuring Steven Bernstein "All is Gladness in the Kingdom" Clean Feed 2010, CF169

Fight the Big Bull featuring Steven Bernstein "All is Gladness in the Kingdom" Clean Feed 2010, CF169
Gitarzysta, kompozytor i aranżer Matt White powraca ze swoim unikatowy bigbandem. Tym razem Fight the Big Bull wsparty został przez kapitalnego trębacza i kompozytora Stevena Bernsteina, który jako gość współaranżował i współtworzył (dyrygował, ale i masterował) to nagranie. Zjawiskowe brzmienie jego instrumentu jest także bardzo charakterystyczną częścią muzyki zespołu - White eksploatuje swojego gościa także na tym polu przydzielając mu kluczowe solówki na tej płycie. I trzeba przyznać, że Bernstein wywiązuje się z powierzonego mu zadania bez zarzutu - wnosi tu inwencję i polot, ale i lekkość grania i improwizacji. Jego krzykliwe brzmienie napędza cały zespół, którego motoryka bardzo na tym zyskuje. Prowadzony wraz z Bernsteinem zespół gra świetnie, niczym jeden, duży organizm. Amerykański trębacz ma zresztą niemałe doświadczenie w tym zakresie - od lat przecież prowadzi Diaspora Preject [cztery płyty dla Tzadika 'Diaspora Soul', 'Diaspora Blues', 'Hollywood Diaspora' i 'Diaspora Suite'] ale też Terrytorial Milenium Orchestra, która chociaż rzadko ma okazję koncertować, to przecież regularnie pracuje i nagrywa kolejne albumy. Swietne brzmienie to jedno, ale nie mała w tym zasługa kompozycji White (prócz tego pojawiają się tu tylko dwa utwory Bernsteina), które są mocno zróżnicowane i odwołują się task do tradycyjnego jazzu, jak i muzyki etnicznej. Na wielość inspiracji w warstwie kompozytorskiej, nakłada się wielość pomysłów interpretacyjnych i chociaż wszystkie oparte są na bardzo mocnej, motorycznej pracy sekcji rytmicznej, to o chwili nudy nie ma tu mowy. Znakomita płyta!
autor: Józef Paprocki

Jason Scott: tenor saxophone, clarinet, alto saxophone
J.C. Kuhl: tenor saxophone, clarinet
John Lilley: tenor saxophone
Steven Bernstein: trumpet, slide trumpet
Bob Miller: trumpet
Reggie Pace: trombone
Bryan Hooten: trombone
Matt White: guitar
Cameron Ralston: bass
Brian Jones: percussion
Pinson Chanselle: trap Kit
Eddie Prendergast: electric bass (only on track 7)

1. Mobile Tigers
2. Mothra
3. The Sacred Harp
4. Jemima Surrender
5. Gold Lions
6. All is Gladness in The Kingdom
7. Eddie and Cameron Strike Back
8. Satchel Paige
9. Martin Denny
10. Rockers



płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 26 listopada 2016

The Nu Band [Roy Campbell / Mark Whitecage / Joe Fonda / Lou Grassi] "The Final Concert" [Vinyl 1LP, limited edition 300], NoBusiness Records 2016, NBLP99

The Nu Band [Roy Campbell / Mark Whitecage / Joe Fonda / Lou Grassi] "The Final Concert" [Vinyl 1LP, limited edition 300], NoBusiness Records 2016, NBLP99
Przez całe lata Nu Band, tworzony przez wspaniałe muzyczne osobowości kwartet, znany był z wielkiej swobody improwizacji, energii i wszechogarniającej radości grania. Wraz ze śmiercią trębacza Roya Campbella, zespół nie zakończył działalności, ale w nowych składzie z Thomasem Hebererem na trąbce, to już nie jest to samo. Tym bardziej więc zasługuje na uwagę nowa pozycja w dyskografii pierwotnego składu - litewska oficyna NoBusiness wypuściła właśnie płytę winylową z zapisem ostatniego bodaj koncertu w którym pod szyldem Nu Band grał jeszcze Roy Campbell.

Tutaj zespół gra na swoim normalnym, cudownym poziomie - to amerykański free jazz z najwyższej półki. Popis niebanalnych muzycznych umiejętności basisty Joe Fondy, znanego z nagrań choćby Anthony'ego Braxtona czy Fonda / Stevens Group. Pomrukujący sobie niczym Keith Jarrett - czy to przy swoim indywidualnych partiach czy przy solówkach partnerów, stanowi wraz z perkusistą niewątpliwie napęd zespołu. Lou Grassi, jak zwykle, jest na początku nieco flegmatyczny, ale z każdą minut nabiera werwy i energii. Mark Whitecage (ciekawszy saksofonista niż klarnecista) nie jest, mam wrażenie, jakąś szczególnie silną muzyczną osobowością, ale znakomicie czuje się w dialogach czy to z Fondą, czy Royem Campbellem.

I wreszcie ten, którego zabrakło - jego gra, jak zwykle, mogłaby być tematem wielkiej opowieści - tutaj też z wielką pieczołowitością konstruuje swoje freejazzowe narracje, znakomicie wykorzystując swoje szerokie instrumentarium: trąbki, flugelhorn oraz flet poprzeczny. Jak zwykle - tutaj naprawdę świetnie to słychać - skoncentrowany, toczył z Whitecagem swobodne muzyczne konwersacje, wygrywając momentami w swoich partiach solowych - zwłaszcza na trąbce - zupełnie niesamowite historie.

Wielka szkoda, że Campbella nie ma już z nami. Ale mam też nadzieję, że nie jest to ostatnia płyta oryginalnego składu Nu Band, że ich dyskografia nie jest jeszcze zamknięta. Że odnajdą się jakieś nagrania - studyjne lub koncertowe -m z Royem Campbellem w składzie. Nie zmieni to jednak faktu, że był to ich ostatni koncert. Koniec wieńczy dzieło. Godnie.
autor: Marek Zając

Roy Campbell, Jr.: trumpet, flugelhorn, pocket trumpet, flute
Mark Whitecage: alto saxophone, clarinet
Joe Fonda: bass
Lou Grassi: drums and percussion

Side A:
1. Like A Spring Day
2. In The Whitecage

Side B:
1. Lament For Billy Bang
2. Free Piece



płyta do nabycia na multikulti.com

Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Peter Bitenc] "Bacalhau" Clean Feed 2010, CF195

Daniel Levin Quartet [Daniel Levin / Nate Wooley / Matt Moran / Peter Bitenc] "Bacalhau" Clean Feed 2010, CF195
Czwarta już płyta kwartetu Daniela Levina i znów mamy na niej nieco inny skłąd osobowy. Odszedł Joe Morris, na jego miejsce przyszedł Peter Bitenc. Ale nie skład muzycznych osobowości od początku czynił kwartet wioloczelisty zespołem wyjątkowym. Powiedziałbym nawet, że poszczególni instrumentaliści mieli raczej ograniczony wpływ na muzykę kwartetu, którego brzmienie określał raczej unikatowy skład instrumentalny (wiolonczela - wibrafon - trąbka - kontrabas) niż wirtuozeria jego członków. Do tego jeszcze Daniel Levin "myśli formą" - tak w obszarze poszczególnej kompozycji, jak i całej płyty. Wszystko jest tutaj starannie poukładane (nie ma za wiele instrumentalnych popisów) i podporządkowane brzmieniu zespołu. Znakomita płyta pokazująca jak niezwykłym zespołem jest kwartet Daniela Levina - tym bardziej, żę jest to zapis koncertu podczas festiwalu w Coimbrze w 2009 roku.
autor: Marek Zając

Daniel Levin: cello
Nate Wooley: trumpet
Matt Moran: vibraphone
Peter Bitenc: bass

1. Looken
2. Duo: Nate and Matt
3. Bronx #3
4. Dock
5. PS James
6. Oh, Really?
7. Duo: Daniel and Nate
8. Soul Retrieval
9. Knickerbocker



 płyta do nabycia na multikulti.com

piątek, 25 listopada 2016

Angelica Sanchez "A Little House" Clean Feed 2011, CF206

Angelica Sanchez "A Little House" Clean Feed 2011, CF206
Pianistka Angelica Sanchez nie ma jeszcze imponującego liczebnie dorobku płytowego, za to jej nagrania - czy to sygnowane jej nazwiskiem, czy też z nią w składzie - cieszą się świetnym przyjęciem muzycznych krytyków jak i publiczności, szukającej czegoś odmiennego od coraz częściej popadających w rutynę WIELKICH NAZWISK WSPÓŁCZESNEGO JAZZU. Nie inaczej jej z jej najnowszym albumem, nagraną solo płytą "A Little House". Muzyka, którą zarejestrowała na wydanym przez portugalski Clean Feed albumie pozostaje pod wyraźnym wpływem dokonań Carli Bley. Sama słynna pianistka napisała zresztą przepiękne i osobiste "liner notes". Sanchez, chociaż zafascynowana dokonaniami Bley, ma do muzyki bardzo osobisty stosunek i kształtuje ją na swój własny sposób. Używała ona przy nagraniu tego materiału oprócz fortepianu także dziecięcych zabawek i te dźwięku nadają muzyce nieco pozytywkowy charakter. Płyta jest elegancka i niezwykle przejrzysta w warstwie aranżacyjnej - co charakterystyczne także dla kompozycji Carli Bley. Sanchez, chociaż grała solo, to często nakładała w studiu na siebie ścieżki fortepianu i zabawek, co zagęszcza muzykę i pozwala na nią spojrzeć wprost z dziecięcą fascynacją. Polecam gorąco!!!
autor: Józef Paprocki

Angelica Sanchez: piano, toy piano

1. Chantico 2:14
2. I'll Sign My Heart Away 4:07
3. Along the Edge 4:36
4. A Casinha Pequenina 7:42
5. Stretched 5:26
6. Up and Over 3:37
7. Trickle 4:16
8. Crawl Space 3:32
9. Glow 4:56
10. Giant Monks 5:05
11. Jackaloop 4:51
12. City Living 3:55
13. Mimi 3:42

płyta do nabycia na multikulti.com

Archie Shepp "The New York Contemporary Five" Delmark 2010, DE409

Archie Shepp "The New York Contemporary Five" Delmark 2010, DE409
Na początku lat sześćdziesiątych młody Archie Shepp był postrzegany jako jeden z najważniejszych - obok Cecila Taylora i Ornette'a Colemana - awangardowych artystów na jazzowej scenie Stanów Zjednoczonych. Gdy powstawało koncertowe nagranie The New York Contemporary Five - zarejestrowano je w listopadzie 1963 roku w kopenhaskim klubie Montmartre - było to jeszcze przed powstaniem słynnej płyty Colemana "Free Jazz" i przed rewolucją John Coltrane'a. To nie jest muzyka uwolniona z klasycznych ram kompozycyjnych i aranżacyjnych (część z nich napisał zresztą inny luminarz kreatywnej muzyki, niedawno zmarły Bill Dixon), ale już otwarta i gotowa na odrzucenie wszelkich ram i szkieletów. Ukazuje jak przełom lat sześćdziesiątych się dokonywał - jest to tutaj pełniejsze, gdyż mamy doczynienia z nagraniem koncertowych dokonanym przez kwintet znakomitych muzyków i wybitnych osobowości zarazem. New York Contemporary Five istniał króciutko i niewiele osób miało okazję do tej pory cieszyć się nagraniami zespołu. Koncert w Jazzhus Montmartre ukazał się bowiem tylko na płytach winylowych (w wytwórni Sonet), ale pierwsza część - którą teraz, dzięki Delmarkowi możemy się cieszyć - po raz pierwszy ukazuje się na kompakcie. Znakomita płyta i nieźle zremasterowana.
autor: Marek Zając

Don Cherry: cornet
John Tchicai: alto saxophone
Archie Shepp: tenor saxophone
Don Moore: bass
J.C. Moses: drums

1. Cisum
2. Crepuscule With Nellie
3. O.C.
4. When Will the Blues Leave
5. The Funeral
6. Mik

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 24 listopada 2016

Chris Lightcap's Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Gerald Cleaver / Chris Cheek / Tony Malaby / Andrew D'Angelo] "Deluxe" Clean Feed 2010, CF174

Chris Lightcap's Bigmouth [Chris Lightcap / Craig Taborn / Gerald Cleaver / Chris Cheek / Tony Malaby / Andrew D'Angelo] "Deluxe" Clean Feed 2010, CF174
Chris Lightcap to basista i kompozytor młodego pokolenia. Do tej pory koncertował i nagrywał z czołowymi postaciami szeroko rozumianego jazzowego mainstreamu - Reginą Carter, Markiem Turnerem, Johnem Scofieldem, Dave'm Liebmanem, Paquito D'Riverą, Sheilą Jordan, Jamesem Cartereem; ale i awangardy (Marc Ribot, Joe Morris, Butch Morris, Craig Taborn). Teraz wydaje swoją trzecią autorską płytę, pierwszą jednak w wytwórni kojarzonej z awangardą. Clean Feed od lat specjalizuje się w takich nagraniach gdzie młodzi instrumentaliści grając własne kompozycje ze składem raczej awangardowych improwizatorów otwierają własną muzykę na zupełnie nowe doświadczenia. Lightcap dokładnie wie jak ma brzmieć jego muzyka i kiedy zostawić miejsce dla inwencji współpartnerów. A ci, wzięci w karby dosyć tradycyjnie rozumianej formy nie tracą nic ze swojej wyobraźni - tylko, wydaje mi się, bardziej kondensują swoją twórczą aktywność. Znakomita płyta, najlepsza gdy do kwintetu dołącza d'Angelo na alcie!
autor: Marek Zając

Chris Lightcap: double bass
Craig Taborn: wurlitzer electric piano, piano
Gerald Cleaver: drums
Chris Cheek: tenor saxophone
Tony Malaby: tenor saxophone
Andrew D'Angelo: alto saxophone on "Silvertone", "Ting" and "Fuzz"

1. Platform
2. Silvertone
3. Ting
4. Year of the Rooster
5. The Clutch
6. Two-Face
7. Deluxe Version
8. Fuzz

płyta do nabycia na multikulti.com

Ben Goldberg Quartet Plays Masada Book Two "John Zorn: Baal: The Book of Angels, volume 15" Tzadik 2010, TZ7381

Ben Goldberg Quartet Plays Masada Book Two "John Zorn: Baal: The Book of Angels, volume 15" Tzadik 2010, TZ7381
Najnowszy, przebojowy zespół Klarnecisty Bena Goldberga, znanego chociażby z New Klezmer Trio, z którym nagrał dla wytwórni Johna Zorna - Tzadik trzy wyśmienite albumy. Stały się one jednym z fundamentów Radical Jewish Culture. Kwartet złożony z muzyków, którzy w róźnych formacjach Johna Zorna, także w tych najważniejszych jak Masada, Bar Kokhba Sextet czy Electric Masada występują od lat.
Zorn był pomysłodawcą sesji, zaaranżował materiał i dyrygował osobiście. Tą rękę mistrza słychać na całej płycie, stąd może iście telepatyczna komunikacja pomiędzy muzykami, pulsująca podskórnie olbrzymia energia znajduje ujście w zdyscyplinowanych, skrzących się improwizacjach. To wspaniała płyta krystalicznej żydowskiej kameralistyki jazzowej, wykorzystującej rozumiane awangardowo i współcześnie środki muzyki klasycznej i jazzu, kolejny kamień szlachetny w masadowym naszyjniku.
Baal (z hebrajskiego - pan, władca) bóg deszczu, urodzaju, płodności, a także nieba i wojny, przeciwnik boga suszy i śmierci, Mota. Co roku ginął w wyniku walki toczonej z Motem - bogiem śmierci i wysuszonej letnim skwarem ziemi - i zstępował do świata podziemnego, aby z nastaniem wiosny powstać z martwych. Dlaczego własnie on jest patronem płyty? Warto samemu poszukać na to pytanie odpowiedzi.
autor: Piotr Szukała

Greg Cohen: bass
Ben Goldberg: clarinet
Jamie Saft: piano
Kenny Wollesen: drums

1. Chachmiel
2. Asimor
3. Irin
4. Pharzuph
5. Lahash
6. Reqel
7. 'ifafi
8. Uzza
9. Poteh



płyta do nabycia na multikulti.com

Etta Cameron "Etta" Stunt Records 2010, STUCD09172

Etta Cameron "Etta" Stunt Records 2010, STUCD09172
Związki muzyki gospel i jazzu istnieją od początków powstania obu gatunków, trzeba powiedzieć, że mają one miejsce nie tylko w muzyce wokalnej, choć oczywiście tutaj są najsilniejsze. Wystarczy przypomnieć znakomitego saksofonistę Billy'ego Harpera, wzrastającego w cieniu muzyki gospel, studiującego muzykę równie żarliwie co Biblię. Etta Cameron raczej nie należy do znanych śpiewaczek, a szkoda bo płyta, która właśnie się ukazała ujawnia szczerozłoty talent, który nie sposób nazwać młodym. Urodziła się w 1939 roku na jednej z wysp Archipalegu Bahama. Dość szybko rodzina Cameronów przeprowadziła się do USA, gdzie mała Etta zaczyna śpiewać w chórze kościoła Metodystów. Stąd niedaleka droga do śpiewania jazzu i bluesa.
Przez lata swojej kariery Etta Cameron występowała z wieloma znakomitościami światowego jazzu, wymieńmy najważniejszych: Thad Jones, Horace Parlan, Ben Webster, Kenny Drew, Art Farmer, Ray Anthony, Georgie Fame, Niels-Henning Orsted Pedersen i wielu innych. 

'Etta' to osiemnasta jej autorska płyta i dość szybko dochodzimy do przekonania, że zasługuje na uwagę. Jej nasycony bluesem głos brzmi zawsze intrygująco, tajemniczo i zmysłowo. Jego głęboka i ciemna barwa przywodzi na myśl samą Cassandrę Wilson. Wielkim atutem jest oryginalna instrumentacja, która jest efektem obecności na płycie Marilyn Mazur, perkusjonistki Milesa Davisa, Jana Garbarka i Gila Evansa. Już otwierający płytę 'What A Wonderful World' z szlachetnie brzmiącą kalimbą wprowadza nas w niesamowity świat wokalnych arcydzieł w rodzaju 'New Moon Daughter' lub 'Blue Light 'Til Dawn' Cassandry Wilson. Lista słynnych gości nie kończy się jednak na Marilyn Mazur, na płycie usłyszymy trębacza Palle Mikkelborga, który był odpowiedzialny za sukces płyty 'Aura' Milesa Davisa, współpracownika orkiestr Gila Evansa i George'a Russella, ale także Gary'ego Peacocka i Jana Garbarka.
Doskonale zorganizowana i dopracowana w szczegółach forma, autorstwa pianisty, aranżera i producenta Nikolaja Hessa dają zdumiewający efekt a Etta Cameron jawi się jako bezpośrednia spadkobierczyni wielkiej Niny Simone, z tą tylko róźnicą, że słychać tutaj wszystko to co wydarzyło się pomiędzy wspomnianą Niną Simone a Cassandrą Wilson.
Z jej interpretacji wielkich pieśni jazzu emanuje świadomość wagi i wyjątkowości tych zdarzeń. Jeśli prawdą jest, że do śpiewania bluesa trzeba dojrzeć, 70-letnia Etta Cameron spełnia ten warunek z nawiązką, może dlatego w jej wokalistyce nie ma żadnego udawania, silenia się, naginania w kierunku skazanego na sukces popu. Jednocześnie tak wiele tu życia, barw, że płyty znanych młodszych wokalistek brzmią cokolwiek anemicznie.
autor: Krzysztof Szamot

Etta Cameron: vocals
Nikolaj Hess: piano
Palle Mikkelborg: trumpet\
Jens Sondergaard: alto saxophone 
Klavs Hovman: bass
Marylin Mazur: drums, percussion

1. What A Wonderful World
2. Summertime
3. You've Changed
4. Love Me Or Leave Me
5. Smile
6. Out Of This World
7. Motherles Child
8. God Bless The Child
9. Careless Love
10. What Is This Thing Called Love
11. You Are My Sunshine

płyta do nabycia na multikulti.com

wtorek, 22 listopada 2016

Anthony Braxton / Dave Holland / Philip Wilson "Town Hall (Trio & Quintet) 1972" [Remastered and redesigned] HatHut 2010, OGY685

Anthony Braxton / Dave Holland / Philip Wilson "Town Hall (Trio & Quintet) 1972" [Remastered and redesigned] HatART 2010, OGY685

Płyta Anthony'ego Braxtona nagrana została (dwóch 1972 roku) w dwóch odmiennych składach: pierwszym - i moim odczuciu jednym najbardziej magnetycznych zespołów Braxtona z Davem Hollandem i Phillipem Wilsonem, oraz drugim gdzie dołącza John Stubblefield i Jeanne Lee, a Wilsona zastępuje Altschul. To płyta z przełomowego okresu dla saksofonisty - wciąż jeszcze bardzo wyraźne są u niego wpływy muzyki spod znaku AACM-u (triowe utwory), którego Braxton był przecież jednym ze współzałożycieli, a gdy gra w kwintecie powoli pojawiają się jego wielonurtowe, skomplikowane kompozycje oparte na matematycznych założeniach, z których z czasem wyrośnie GTM. Przedziwnie, mocno i drapieżnie wykonany jest standard Jerome'a Kerna "All The Things You Are", gdzie Braxton wspaniale chrypi na altowym saksofonie. Druga część, zwłaszcza poprzez obecność wokalistyki ma bardzo pokręcony i porwany charakter. Ale nie do takich udziwnień Braxton przyzwyczaił swoich wielbicieli. Znakomite nagranie, które polecam gorąco.
autor: Józef Paprocki

Trio:
Anthony Braxton: alto saxophone
Dave Holland: double bass
Philip Wilson: drums

Quintet:
Anthony Braxton: alto- & soprano saxophones, flute, contrabass clarinet, soprano & B-flat clarinets and percussion
John Stubblefield: tenor saxophone, flute, bass clarinet, gong and percussion
Jeanne Lee: voice
Dave Holland: double bass
Barry Altschul: percussion and marimba

1. Composition 6 N [dedicated to Jerome Cooper] / Composition 6 (O) [dedicated to Frederic Rzewski]
2. All the Things You Are
3. Composition 6 P I
4. Composition 6 P II

płyta do nabycia na multikulti.com

The Westerlies "Wish the Children Would Come On Home: The Music od Wayne Horvitz" Songlines 2014, SGL16062

The Westerlies "Wish the Children Would Come On Home: The Music od Wayne Horvitz" Songlines 2014, SGL16062
Czwórka młodych muzyków z Seattle, którzy przenieśli się do Nowego Jorku by tu studiować na w Juilliard oraz Manhattan School of Music, postanowiła założyć kwartet pod koniec 2011 roku odkrywając w toku eksperymentów własną, zbiorową barwę i brzmienie, które czerpie z amerykańskiej muzyki folk, indie rocka, jazzu i muzyki klasycznej. Przez następne dwa lata grali stale w obu miastach (Sesttle i Nowym Joru), tworząc i wciąż rozwijając duży repertuar oryginalnych kompozycji. Na początku 2013 roku westerlies zostali zaproszeni przez swojego nauczyciela z Seattle, przyjaciela i mentora, Wayne'a Horvitza, aby stworzyć własną interpretację jego oryginalnej muzyki. Oni przystali na to od razu - cała czwórka bowiem była już nieźle zaznajomiona z jego kompozycjami wykorzystując je i grając w rozmaitych zespołąch. Po konsultacjach z Horvitzem wybrali szereg jego szereg melodii jazzowych, kompozycji muzyki filmowej i klasycznych utworów kameralnych z dorobku kompozytorskiego Horvitza ostatnich trzydziestu lat i zdecydowali się nagrać je wraz ze swoim mentorem podczas letniej rezydencji w San Juan Islands koło Waszyngtonu.

Ponoć współpraca była dosyć trudna, ale na pewno była też owocna. Zaaranżowanie muzyki Horvitza na dwie trąbki, dwa puzony wsparte klawiszami i elektroniką samego kompozytora wcale nie przebiegało bez spięć. Każdy miał po prostu wizję muzyki, możliwości brzmieniowe w niej drzemiące i chciał ją zrealizować. Ale nie za wszelką cenę - kompromis wśród artystów wcale bowiem nie musi ucierać się łatwo, ale tu ostatecznie zwyciężyła muzyka. Bo Horvitz pozwolił zrobić z nią dużo, uznając partnerów w młodych muzykach, a oni sami wcale nie odrzucali wszystkich pomysłów mistrza chcąc realizować tylko własną wizję. Czasami więc starają się „ocalić” melodię, czasami klimat jakiejś kompozycji. Szukali oni - jak wspominają - inspiracji w pracach 'Butcha' Morrisa, barwiąc momentami kompozycje Horvitza w duchu zupełnie innej muzyki z Seattle mrokiem. Czasami poddają ją dekonstrukcji, ale zawsze przykuwa ona uwagę słuchacza. A w tak trudnym składzie instrumentalnym wcale nie było to sprawą łatwą. Polecam gorąco!
autor: Marek Zając

Riley Mulherkar: trumpet
Zubin Hensler: trumpet
Andy Clausen: trombone
Willem de Koch: trombone
Wayne Horvitz: keyboards and electronics

1. Please Keep That Train Away from My Door
2. 9/8
3. Sweeter Than the Day
4. Interlude 1
5. Triads
6. The Band with Muddy
7. You Were Just Here
8. Interlude 2
9. The Circus Prospered
10. Home
11. Waltz from Woman of Tokyo
12. Interlude 3
13. Love, Love, Love
14. Barber Shop
15. The Store, the Campfire
16. Wish the Children Would Come On Home


płyta do nabycia na multikulti.com

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Jorrit Djikstra [Jorrit Dijkstra / Tony Malaby / Jeb Bishop / Oene van Geel / Paul Pallesen / Raphael Vanoli / Jason Roebke / Frank Rosaly] "Pillow Circles" Clean Feed 2010, CF166

Kolejna już płyta holenderskiego saksofonisty i specjalisty od delikatniejszych form elektroniki Jorrita Dijkstry nagrana wespół z amerykańskimi muzykami. Obok stałych jego partnerów z zespołu Flatlands Collective - Jeba Bishopa, Jasona Roebke i Franka Rosaly - na płycie tej można usłyszeć również saksofonistę Tony'ego Malaby. Projekt ten powstał w 2009, specjalnie na North Sea Jazz Festival i tam też miał swoją premierę. Wszystkie kompozycje wyszły spod pióra Holendra, a poszczególne z nich są dedykowane postacią ze świata sztuki (m.in. Henry Threadgill, Benoit Delbecq, Fred Frith, George Lewis) których twórczość w szczególny sposób fascynuje Dijkstrę. Muzyka octetu - w takim składzie bowiem grają - sytuuje się pomiędzy motorycznym, granym niemal z rockową energią jazzem, a niemal pełni improwizowaną mikrotoniką, gdzie niemuzyczne brzmienia i cisza współtworzą dźwiękową tkankę na równych prawach. Czasami wszystko to można spotkać w jednej kompozycji - tak więc jest to muzyka ciągle się zmieniająca, naznaczona w równym stopniu chicagowskim piętnem, jak i odwołaniami do tradycji europejskiej awangardy. I łączącej to wszystko w jedną harmonijną całość. Niesamowite nagranie!
autor: Marek Zając

Jorrit Dijkstra: alto saxophone, lyricon, analog synth, crackle box
Tony Malaby: tenor and soprano saxophones
Jeb Bishop: trombone
Oene van Geel: viola
Paul Pallesen: guitar, banjo
Raphael Vanoli: guitar
Jason Roebke: bass, crackle box
Frank Rosaly: drums, percussion, crackle box

1. Pillow Circle 34 (for Henry Threadgill)
2. Pillow Circle 41 (for Benoît Delbecq)
3. Pillow Circle 18 (for Fred Frith)
4. Pillow Circle 55 (for George Lewis)
5. Pillow Circle 65 (for Rogier van Otterloo)
6. Pillow Circle 88 (for Robert Ashley)
7. Pillow Circle 19 (for Ernie Henry)
8. Pillow Circle 10 (for Michel Waisvisz)
9. Pillow Circle 23 (for Jonny Greenwood)

płyta do nabycia na multikulti.com

poniedziałek, 21 listopada 2016

Equilibrium "Liquid Light" Songlines 2014, SGL16082

Equilibrium "Liquid Light" Songlines 2014, SGL16082
Trzecia płyta tego europejskiego trio (norweska wokalistka - ale grająca tu także na saksofonie i odpowiadająca za elektronikę - Sissel Vera Pettersen, Mikkel Ploug - duński gitarzysta oraz pochodzący z Belgii klarnecista Joachim Badenhorst) nie przynosi stylistycznej rewolucji, ale też jakby wznosi muzykę na wyższy poziom. Odczytywać można to na wielu płaszczyznach - muzyka zdaje się być bardziej abstrakcyjna niż na wcześniejszych albumach, bardziej "wolna" od stylistycznych szufladek, a i porozumienie pomiędzy tworzącymi trio partnerami zdaje się sięgać dużo głębiej niż poprzednio.

Znów za pulpitem kompozytorskim stanęła cała trójka i każdy z muzyków najsilniej odciska piętno na własnych kompozycjach. Muzyka jest dziwna i piękna, czasami ekstatyczna, czasami niemal groteskowo przerysowana. Tworzą niezwykłe przestrzenie, ale słuchając tego nagrania od razu nasuwa się pytanie o granice współczesnego jazzu - czy jazzem jest to wszystko w czym obecna jest improwizacja? Bo jeśli tak, to niewątpliwie muzyka Equilibrium jazzem jest (lub może "post-jazz" byłby odpowiedniejszy), jeśli natomiast nie jest to jedyne kryterium, to śmiem wątpić czy z jazzem jeszcze mamy tu doczynienia. Pobrzmiewa w tej muzyce całą masa wpływów i zapożyczeń - z postrocka, folku, minimalizmu, ze współczesnej muzyki komponowanej, ale i klasycznej również. Równocześnie jednak wykorzystują oni swoje instrumenty w dosyć tradycyjny sposób, stosunkowo mała jest tu dźwiękowych preparacji, a wszystko zagrane jest od początku do końca serio, bez ucieczek w pastisz czy dźwiękowy żart. Brzmieniowo wciąż jeszcze - tak jak w przypadku poprzednich realizacji tria - jest to niezwykle świeże i pełne pieczołowitości jeśli chodzi o najmniejsze nawet detale. I także to sprawia, że słucha się muzyki Equilibrium znakomicie i wiele razy odkrywać można ją na nowo.
autor: Marcin Zając

Sissel Vera Pettersen: voice, soprano saxophone, live electronics
Mikkel Ploug: electric and acoustic guitars
Joachim Badenhorst: clarinet, bass clarinet

1. Praha
2. Eupnea
3. Thalassa
4. Totemic I
5. Totemic II
6. Respire
7. Oslo from Above
8. Air
9. Grundtvig Coral
10. Motels Mono
11. Hiro
12. Sweep
13. Laglio
14. Statolith
15. Comacina Dreaming


płyta do nabycia na multikulti.com

sobota, 19 listopada 2016

Aram Shelton's Fast Citizens [Aram Shelton / Keefe Jackson / Josh Berman / Fred Lonberg-Holm / Frank Rosaly / Anton Hatwich] "Two Cities" Delmark 2009, DE590

Aram Shelton's Fast Citizens [Aram Shelton / Keefe Jackson / Josh Berman / Fred Lonberg-Holm / Frank Rosaly / Anton Hatwich] "Two Cities" Delmark 2009, DE590
Fast Citizens to sekstet złożony z muzyków związanych z chicagowską sceną jazzową. I chociaż nie wszyscy na stale tam mieszkają (Aram Shelton na co dzień mieszka i pracuje w Kalifornii), to właśnie z muzyką z Wietrznego Miasta są kojarzeni i tam powstaje większość ich projektów. Fast Citizens to kolektyw, który nie ma stałego szefa - w kolejnych odsłonach liderują mu poszczególni muzycy sekstetu. Na pierwszej płycie był to saksofonista Keefe Jackson, na następnej ma to być - podobno - Fred Lonberg-Holm, na opisywanej - saksofonista i klarnecista Aram Shelton. Wszyscy muzycy kolektywu należą do pokolenia, które moglibyśmy określić, jako postvandermarkowskie, chociaż odnośnie do Freda Lonberg-Holma może to być drobnym naciągnięciem (w Chicago mieszka i pracuje od 1998 roku). 

Faktem jest jednak, że wszyscy prócz niego debiutowali po uznaniu, jakie zdobył sobie Ken Vandermark, korzystali z ożywienia, jakie zapoczątkował na chicagowskiej scenie, grali z nim i odwołują się do podobnych jak on wzorców - czerpią z jazzowej tradycji, asymilując jednak dla jazzu liczne wpływy muzyki rockowej (część z nich - Shelton, Jakcson, Lonberg-Holm grała zresztą w rockowych grupach), jak i europejskiej awangardy. Muzyka zaprezentowana na drugiej płycie kolektywu nie w całości wyszła spod pióra nominalnego lidera - Arama Sheltona. Dwie spośród dziewięciu kompozycji są autorstwa Keefe Jacksona, a po jednej dołożyli wiolonczelista Fred Lonberg-Holm oraz basista (znany z Dave Rempis Percussion Quartet) Anton Hatwich. Shelton jednak zinterpretował i zorkiestrował całość łącząc w jedno wiele różnorakich stylistyk - od czegoś, co moglibyśmy określić "hard swingiem" (tradycja wczesnych jazzowych comb wzbogacona elementami hardbopu i korzystająca z owoców freejazzowej rewolucji), przez jazzową balladę, po czyste free oraz elementy muzyki współczesnej najsilniej akcentowane w partiach komponowanych. Widoczne są tu również wpływy muzyki rockowej, widoczne zwłaszcza, gdy ster narracji przejmuje Lonberg-Holm - do tego, że jego instrument może brzmieć jak przesterowana, elektryczna gitara zdążył już on nas przyzwyczaić w kwintecie Kena Vandermarka. Mimo takiego bogactwa wzorców i odwołań płyta ta nie ma w najmniejszym stopniu eklektycznego charakteru - Shelton nadaje jej spójny charakter, płynnie i bez śladu "dźwiękowych szwów" łącząc wszystko to w jedną całość. 

To muzyka, która powinna być nazywa współczesnym mainstreamem, gdyby tylko koryfeusze jazzu zachcieli zauważyć, że free jazz od początku lat sześćdziesiątych ubiegłego stulecia jest nieodłącznym elementem tradycji gatunku. Jest przy tym otwarta, nie jest skończoną formą - duże jej partie są w pełni improwizowane (także te grane w sekstecie). To muzyka dojrzała i młodzieńczo rozwichrzona - tak jej liderujący kolektywowi na płycie Shelton, muzyk obdarzony wizją i już doświadczony, a wciąż jeszcze bardzo młody (rocznik 1976), będący zgodnie ze słowami przywoływanego już wcześniej Vandermarka "przyszłością jazzu". Znakomita, niebanalna płyta.
autor: Wawrzyniec Mąkinia

Aram Shelton: alto saxophone, clarinet
Keefe Jackson: tenor saxophone, bass clarinet
Josh Berman: cornet
Fred Lonberg-Holm: cello
Anton Hatwich: bass
Frank Rosaly: drums

1. Two Cities
2. Big News
3. Western Promenade
4. VRC#9
5. In Cycles
6. I am Here, You are There
7. the Twenty Seven
8. Wontkins
9. Easy

płyta do nabycia na multikulti.com

czwartek, 17 listopada 2016

John Lindberg BC3 "Born In An Urban Ruin" Clean Feed 2016, CF388

John Lindberg BC3 "Born In An Urban Ruin" Clean Feed 2016, CF388
John Lindberg to muzyk absolutnie niezwykły. Rozpoczynał profesjonalną muzyczną karierę w Detroit, w wieku lat szesnastu, a gdy skończył lat osiemnaście (w roku 1977) przeniósł się do Nowego Yorku by podjąć pod szyldem String Trio of New York regularną współpracę z Billym Bangiem oraz Jamesem Emerym. Już rok później (wciąż nie miał jeszcze dwudziestu lat) docenił go Anthony Braxton i zaprosił do swojego zespołu, gdzie Lindberg miał zastąpić Dave'a Hollanda. Grywał i grywa z najważniejszymi muzykami awangardowego jazzu - z Jimmym Lyonsem i Sunnym Murray'em, ze Stevem Lacy, Ericiem Watsonem, Louisem Sclavisem, Tonym Coe, Albertem Mangelsdorffem, Georgem Lewisem, Theo Jörgensmannem, Barrym Altschulem, Edem Thigpenem, Karlem Bergerem, Susie Ibarrą, Baikidą Carrollem, Wadadą Leo Smithem, Andrew Cyrillem, Larrym Ochsem, Kevinem Nortonem, Roswellem Ruddem, Roscoe Michelem, Henrym Threadgillem, Abem Baarsem czy Johnem Tiburym, ale też z Maciejem Obarą.

Tytuł jego najnowszej płyt nawiązuje wprost do miejsca jego urodzenia, do miasta Detroit, którego centrum,wraz z upadkiem przemysłu motoryzacyjnego,zamieniło się w slamsy i ruiny. Jak pisze o tym sam Lindebrg - stara się "zmieść swoją muzyką postindustralną rdzę", a zapraszając do swojego tria klarnecistę Wendella Harrisona oraz grającego na wibrafonie i perkusji Kevina Nortona „patrzy w przyszłość z nadzieją”. Jego skupiona tak jednoznacznie pozytywna jednak nie jest - Lindberg składa tu hołd nieżyjącemu już trębaczowi – Royowi Campbellowi, ale też odwołuje się tutaj do swoich nieczysto jazzowych doświadczeń ze szczególnym uwzględnieniem współczesnej muzyki komponowanej. Skupiona forma poszczególnych kompozycji basisty ma jednak zdecydowanie ilustracyjny charakter, co sprawia, że z tą płytą trudno się rozstać. I chociaż nie ma niej freejazzowego szaleństwa, amerykański muzyk po raz kolejny udowadnia, że w tym gatunku muzycznym niewielu ma sobie równych. Polecam bardzo!
autor: Józef Paprocki

Wendell Harrison: Bb clarinet, Bb bass clarinetJohn Lindberg: double bass
Kevin Norton: vibraharp, percussion
1. Swooping deep (clarinet version) 3’09”
2. Vermont Roadside Family 5’58”
3. The Left Wrist (For Roy Campbell, in memoriam) Part I. 4’46”
4. Part II. 6’11”
5. Part III. 3’20”
6. The Excavation 4’56”
7. Swooping deep 7’22”
8 Devastation of Vegetation 4’13”
9 Born in an Urban Ruin 6’25”
10 Swooping deep (bass version) 3’12”

płyta do nabycia na multikulti.com

Art Ensemble Of Chicago "Go Home + Chi Congo" [2 LPs ON 1 CD], Free Factory 2010, FF066

Art Ensemble Of Chicago "Go Home + Chi Congo" [2 LPs ON 1 CD], Free Factory 2010, FF066
Dwie legendarne płyty, jakie ten najważniejszy dla ruchu AACM zespół nagrał podczas swojego dobrowolnego wygnania w Paryżu w 1970 roku. "Go Home" nagrana jeszcze bez perkusisty Famoudou Don Moye, na której znajduje się jeden z absolutnie najważniejszych utworów zespołu, piętnastominutowy "Dance", nagrany w ponad 20-to osobowym składzie. Potężna siła instrumentów dętych w zestawieniu z kwartetem smyczkowym brzmi wspaniale. 

Art Ensemble of Chicago był jednym z najradykalniejszych przykładów kolektywności, nawet w kręgu AACM. Wszystkie decyzje były podejmowane zespołowo. Jak wyjaśniał to Roscoe Mitchell: [...] Jedną z przyczyn dlaczego Art Ensemble odniósł sukces było to, że był postrzegany jako zespół i musiałeś mieć z nim do czynienia jako zespołem. Jest łatwiej działać w ten sposób, gdy jesteś młody. Masz konkretny cel jako kolektyw. [...] Mając kolektyw, mieliśmy swoje sposoby na działanie. 

Kolejna na dysku "Chi Congo" to pozycja emblematyczna dla kolektywnego stylu zespołu. Jedna z najbardziej radykalnych płyt w jego dyskografii przynosi cztery utwory, które trudno nazwać kompozycjami. Bogaty arsenał "małych instrumentów", z których AeoC zasłynął buduje tutaj prawdziwie szamański fundament, na bazie którego poszczególni instrumentaliści prowadzą w pełni improwizowaną narrację. Warto dodać, że Famoudou Don Moye stał się odtąd pełnoprawnym członkiem formacji do końca jej istnienia.

autor: Andrzej Fikus

Chi Congo:
Lester Bowie: trumpet, percussion
Famoudou Don Moye: percussion
Joseph Jarman: reeds, percussion
Roscoe Mitchell: reeds, percussion
Malachi Favors: bass, percussion

Go Home:
Lester Bowie: trumpet, percussion
Joseph Jarman: reeds, percussion
Roscoe Mitchell: reeds, percussion 
Malachi Favors: bass, percussion
Fontella Bass: vocals

plus additional musicians:
Ivan Julien: trumpet
Bernard Vitet: trumpet
Ambrose Jackson: trumpet
Raymond Katarzynski: trombone
Jean-Louis Chautemps: tenor saxophone
Alain Matot Ventosa: alto saxophone
Kenneth Terroade: tenor saxophone
plus three trombones, unknown (perc) & string ensemble

1. Hello Chi
2. From Bengali
3. From St. Louis
4. Fly with Honey Hee
5. Hello Chi
6. Dance
7. Chi-Congo
8. Enlorfe Pt. 1
9. Enlorfe Pt. 2
10. Hipparippp

płyta do nabycia na multikulti.com